Największe problemy z najemcą rzadko pojawiają się bez ostrzeżenia. W większości przypadków sygnały ostrzegawcze można dostrzec nawet już podczas pierwszej rozmowy z kandydatem na lokatora. W Sim Property od ponad 15 lat zajmujemy się zarządzaniem najmem i w tym czasie mieliśmy okazję przeanalizować tysiące kandydatów na najemców. Takie doświadczenie pozwoliło nam wykształcić swoisty radar ryzyka oraz stworzyć katalog czerwonych, pomarańczowych i zielonych flag pojawiających się podczas procesu wynajmu mieszkania. Choć wiele sytuacji wymaga indywidualnej oceny, istnieją sygnały, które niemal zawsze powinny uruchomić alarm. To właśnie im poświęcony jest ten artykuł
Brak zgody na weryfikację – sygnał alarmowy najwyższego stopnia
Weryfikacja najemcy stanowi fundament bezpiecznego najmu. Odmowa poddania się podstawowym procedurom sprawdzającym obejmującym chociażby analizę historii kredytowej czy wpisów w rejestrach dłużników powinna być traktowana jako jednoznaczny sygnał ostrzegawczy. Taka postawa najczęściej oznacza próbę ukrycia istotnych informacji lub świadomość negatywnego wyniku weryfikacji. W praktyce rynkowej brak transparentności na tym etapie niemal zawsze przekłada się na problemy w trakcie trwania najmu.
„Walizki w drzwiach” – presja czasu oznaką ryzyka
Szczególną ostrożność należy zachować wobec osób, które deklarują gotowość natychmiastowego wprowadzenia się, często bez dokładnego zapoznania się z lokalem czy warunkami umowy. Brak pytań, brak negocjacji oraz pełna akceptacja wszystkich zapisów… Choć pozornie komfortowe dla wynajmującego – w rzeczywistości mogą świadczyć o próbie ukrycia problematycznej sytuacji życiowej. Pośpiech i presja czasu to jedne z najczęstszych mechanizmów towarzyszących ryzykownym najemcom.
Sprzeczne informacje – niespójność jako zapowiedź problemów
Rozmowa z potencjalnym najemcą nie powinna ograniczać się wyłącznie do formalnego wywiadu. Luźna konwersacja często pozwala wychwycić niespójności w przedstawianych informacjach. W przypadku par lub grup szczególnie istotne jest zestawienie wersji poszczególnych osób. Rozbieżności dotyczące podstawowych kwestii: zatrudnienia, liczby lokatorów czy powodów zmiany miejsca zamieszkania stanowią wyraźny sygnał ostrzegawczy. W praktyce rynkowej brak spójności bardzo często koreluje z próbą wprowadzenia wynajmującego w błąd.
Kaucja na raty to “tarapaty”!
Kaucja pełni funkcję zabezpieczającą interes właściciela nieruchomości i jest standardem na rynku najmu. Prośba o jej rozłożenie na raty lub odroczenie płatności powinna budzić poważne wątpliwości co do stabilności finansowej najemcy. Jeśli już na etapie zawierania umowy pojawia się sygnał potencjalnych trudności w regulowaniu zobowiązań, jest to jedna z najbardziej jednoznacznych przesłanek do rezygnacji ze współpracy.
Nadmierna roszczeniowość – zapowiedź konfliktów
Postawa potencjalnego najemcy ujawnia się często już podczas prezentacji mieszkania. Wygórowane, nieuzasadnione oczekiwania dotyczące wyposażenia, standardu lokalu czy zapisów umowy mogą wskazywać na trudny charakter przyszłej współpracy. Jeżeli już na etapie prezentacji pojawiają się liczne żądania i próby narzucania warunków, istnieje wysokie prawdopodobieństwo eskalacji problemów w trakcie trwania najmu.
Niechęć do ujawnienia liczby lokatorów
Transparentność w zakresie ilości osób mających zamieszkiwać lokal to absolutna podstawa. Unikanie odpowiedzi na to pytanie lub próby jego bagatelizowania powinny być interpretowane jako próba obejścia ustaleń. Taka sytuacja generuje nie tylko ryzyko formalne, ale również finansowe, szczególnie w przypadku rozliczeń ryczałtowych za media. W praktyce oznacza to możliwość ponoszenia dodatkowych, nieprzewidzianych kosztów przez właściciela.
Podsumowanie
Identyfikacja czerwonych flag już na etapie selekcji najemcy znacząco ogranicza ryzyko poważnych problemów w przyszłości. Świadome podejście do procesu wynajmu, oparte na jasno zdefiniowanych kryteriach i dokładnej weryfikacji, pozwala uniknąć kosztownych błędów i długotrwałych konsekwencji. W realiach rynku nieruchomości prewencja pozostaje najskuteczniejszą formą ochrony. Właściwy wybór najemcy na początku najmu eliminuje konieczność reagowania na problemy w dalszej perspektywie.
Sim Property Group Sp. z o.o. ul. Paulińska 6, 31-065 Kraków Tel. kom.: +48 730 508 787 Tel. biuro: +48 12 341 51 63 www.simproperty.com
W świecie biznesu od dawna mówi się, że liczy się nie tylko to, co wiesz, ale przede wszystkim – kogo znasz. Networking, czyli sztuka budowania i pielęgnowania relacji zawodowych, stał się jedną z najważniejszych kompetencji każdego przedsiębiorcy i menedżera. Nie chodzi jednak o zbieranie wizytówek na konferencjach ani o masowe wysyłanie zaproszeń na LinkedIn. Prawdziwy networking to coś znacznie głębszego – to inwestycja w ludzi, która z czasem procentuje w sposób trudny do przecenienia.
Czym naprawdę jest networking?
Networking to proces świadomego tworzenia sieci kontaktów zawodowych opartych na wzajemnym zaufaniu i wartości. W odróżnieniu od jednorazowych transakcji biznesowych, relacje sieciowe mają charakter długofalowy. Oznacza to, że korzyści z networkingu nie pojawiają się natychmiast – wymagają czasu, zaangażowania i autentyczności.
Kluczowe jest tu słowo „wzajemność”. Skuteczny networking nie polega na tym, aby stale czegoś od innych oczekiwać. Polega na dawaniu – wiedzy, wsparcia, rekomendacji czy kontaktów – zanim jeszcze samemu się o cokolwiek poprosi. Takie podejście buduje trwałe relacje, które przetrwają zmiany stanowisk, branż czy koniunktur rynkowych.
Dlaczego networking jest niezbędny w biznesie?
Badania konsekwentnie pokazują, że znaczna część ofert pracy i kontraktów biznesowych nigdy nie trafia do publicznych ogłoszeń – są one obsadzane przez polecenia i rekomendacje z sieci kontaktów. W środowisku startupowym i MŚP ten odsetek jest jeszcze wyższy. Relacje zastępują formalne procedury i skracają czas potrzebny na budowanie zaufania.
Networking przynosi konkretne korzyści biznesowe na wielu płaszczyznach. Po pierwsze, otwiera dostęp do wiedzy i informacji niedostępnych publicznie – branżowe trendy, nieformalne opinie o partnerach, zmiany regulacyjne czy innowacje poznaje się często najpierw przez kontakty, nie przez media. Po drugie, sieć relacji to gotowy mechanizm pozyskiwania klientów i partnerów. Rekomendacja od osoby, której ufamy, ma wielokrotnie większą siłę przekonywania niż jakakolwiek kampania reklamowa. Po trzecie, networking pomaga rekrutować talenty – ludzie chętniej dołączają do zespołów, do których mają polecenie z wiarygodnego źródła.
Nie bez znaczenia jest też wymiar psychologiczny. Przedsiębiorczość bywa samotna, a posiadanie społeczności osób w podobnej sytuacji – z którymi można dzielić się wyzwaniami, sukcesami i rozwiązaniami – ma realny wpływ na motywację i odporność na trudności. Właśnie dlatego tak wiele osób z branży nieruchomości decyduje się na dołączenie do zamkniętych społeczności branżowych, takich jak Klub Deweloperów – ogólnopolskiej organizacji łączącej deweloperów, inwestorów, prawników i architektów, którzy rozumieją, że w biznesie nie działa się w pojedynkę.
Gdzie i jak budować sieć kontaktów?
Networking odbywa się na wielu płaszczyznach jednocześnie. Tradycyjnie kojarzy się z wydarzeniami branżowymi: konferencjami, targami, meetupami czy śniadaniami biznesowymi. To wciąż skuteczne miejsca do nawiązywania pierwszych kontaktów, pod warunkiem, że podchodzimy do nich z konkretnym celem i prawdziwą ciekawością wobec rozmówców – nie z nastawieniem na masową dystrybucję wizytówek.
Szczególnie wartościowe są środowiska zweryfikowane i zamknięte, gdzie jakość kontaktów jest z góry zagwarantowana. Klub Deweloperów działa właśnie na tej zasadzie – każdy nowy członek jest osobiście weryfikowany nie przez CV, lecz przez podejście, wartości i nastawienie do działania. Regularne zjazdy w różnych miastach Polski, spotkania regionalne, wspólne wyjazdy integracyjne czy grupy zakupowe tworzą środowisko, w którym relacje biznesowe buduje się naturalnie i skutecznie – przy stole konferencyjnym, ale też przy ognisku czy na żaglach.
Równie ważny stał się networking cyfrowy. LinkedIn, branżowe grupy, fora tematyczne, newslettery – to przestrzenie, w których można budować widoczność, dzielić się wiedzą i nawiązywać relacje z osobami z całego kraju. Regularne publikowanie wartościowych treści, komentowanie postów innych czy udział w dyskusjach to formy networkingu, które budują markę osobistą i przyciągają kontakty do nas, zamiast zmuszać nas do ich szukania.
Jak nie popełniać typowych błędów?
Największy błąd w networkingu to podejście transakcyjne – nawiązywanie kontaktu wyłącznie wtedy, gdy czegoś potrzebujemy. Relacje zbudowane na takiej zasadzie są kruche i szybko wygasają. Skuteczny networker dba o kontakty regularnie: wysyła artykuł, który może zainteresować rozmówcę, gratuluje awansu, pyta o projekt, o którym słyszał. Nie potrzebuje do tego konkretnego powodu.
Drugim błędem jest brak selektywności. Posiadanie tysięcy kontaktów na LinkedIn nie oznacza posiadania sieci. Lepiej zainwestować głębiej w kilkadziesiąt relacji niż powierzchownie w kilka tysięcy. Jakość zawsze wygrywa z ilością – i właśnie ta zasada przyświeca środowiskom takim jak Klub Deweloperów, gdzie zaufanie jest walutą, a każdy nowy członek trafia do grona ludzi, z którymi naprawdę chce się współpracować.
Wreszcie – autentyczność. Ludzie bardzo szybko wyczuwają, gdy ktoś jest zainteresowany wyłącznie tym, co może od nich uzyskać. Prawdziwy networking zaczyna się od szczerego zainteresowania drugim człowiekiem, jego wyzwaniami i sukcesami.
Networking jako strategia długoterminowa
Budowanie sieci kontaktów to maraton, nie sprint. Firmy i przedsiębiorcy, którzy traktują networking strategicznie – systematycznie inwestują w udział w wydarzeniach, dbają o relacje i otaczają się środowiskiem ambitnych ludzi – z czasem zyskują przewagę konkurencyjną, której nie da się łatwo skopiować.
Networking jest zasobem niematerialnym, który rośnie wraz z używaniem. Im więcej wartości wnosisz do swojej sieci kontaktów, tym więcej do ciebie wraca – w postaci rekomendacji, partnerstw, okazji biznesowych i wsparcia w trudnych momentach. W świecie, gdzie technologia coraz skuteczniej automatyzuje procesy, właśnie relacje międzyludzkie stają się tym, co naprawdę różnicuje przedsiębiorstwa i otwiera drzwi, których żaden algorytm nie otworzy za nas.
Jeśli działasz w branży nieruchomości i szukasz społeczności, która realnie przyspieszy Twój rozwój – warto zajrzeć na klubdeweloperow.pl i przekonać się, jak wygląda networking, który naprawdę działa.
Przez media regularnie przebija się wiele kierunków inwestowania w nieruchomości. Czas pokazał, iż bezpieczeństwo – własne, jak również swojego kapitału – jest dziś kluczową wartością. Dlatego Hiszpania, na czele z Costa del Sol, umacnia się jako bezpieczna przystań dla Polaków oraz punkt wyjścia dla całego rynku nieruchomości.
Gdy inne rynki tracą, Hiszpania zyskuje
Nie da się ukryć, że wojna w Ukrainie wpływa na właściwie każdy aspekt naszego życia, w tym na podejmowane decyzje. Pamiętamy, jak w lutym 2022 r. rozdzwoniły się telefony, a klienci z Polski pytali o zakup nieruchomości na Costa del Sol – wskazując bezpieczeństwo jako kluczowy czynnik. Nic dziwnego, gdyż południe Hiszpanii to jedno z najbardziej oddalonych od konfliktu w Ukrainie miejsc na kontynencie. Dziennik „El Economista” podkreśla, iż do wzrostu zainteresowania Hiszpanią jako drugim domem dla Polaków przyczyniła się właśnie wojna w Ukrainie. Na forum w Madrycie mówił o tym premier Pedro Sánchez – opisując Hiszpanię jako „najlepsze miejsce na świecie do życia i inwestowania”.
Postrzeganie wielu krajów jako miejsc do życia czy dłuższego wypoczynku diametralnie się zmieniło – i to nie tylko w Polsce. Jak podkreśla redakcja magazynu „Travel And Tour World”, w obliczu eskalującej sytuacji geopolitycznej oraz globalnej niepewności, hiszpańskie Costa del Sol cieszy się wyższym zainteresowaniem. Wszystko za sprawą sytuacji na Bliskim Wschodzie, do tej pory będącym jednym z pierwszych wyborów jeżeli chodzi o luksusowe destynacje. Dziś podróżni, także ci zamożni, coraz częściej wybierają regiony oferujące bezpieczeństwo i stabilność. Costa del Sol zdecydowanie spełnia ten warunek.
Costa del Sol od lat przyciąga nie tylko turystów oraz osoby zainteresowane wynajmem nieruchomości. Coraz częściej zauroczenie tym regionem kończy się zakupem apartamentu, penthouse’u lub willi, które stają się tzw. drugim domem pod hiszpańskim słońcem. W ostatnich latach wyraźnie widać także rosnącą liczbę osób decydujących się na przeprowadzkę na Costa del Sol na stałe – dotyczy to zarówno Polaków, jak i mieszkańców wielu innych krajów Europy. Tendencję tę potwierdzają również statystyki – w raporcie „Przeprowadzki 2025” Hiszpania ponownie znalazła się na drugim miejscu wśród najpopularniejszych kierunków emigracji z Polski.
Stabilność i prognozy wzrostu cen nieruchomości o 5-9%
Hiszpania, regularnie porównywana z Polską chociażby pod względem wzrostu PKB, a ostatnio także dochodu na mieszkańca wg. parytetu siły nabywczej (PPP), plasuje się w czołówce europejskich gospodarek. Przekłada się to również na rynek nieruchomości, których ceny w Q3 2025 r. wzrosły o blisko 13% (r/r) – wynika z danych Eurostat. W Polsce było to wówczas 4%, ale wszyscy wiemy, jak rozgrzany był rynek nad Wisłą w ostatnich latach. W Hiszpanii nabywcy nieruchomości doceniają stabilność, a Costa del Sol pozostaje jednym z najbardziej pożądanych rynków w Europie.
Nieruchomości w Hiszpani to stabilne aktywo inwestycyjne, które cały czas buduje swoją wartość. Na 2026 r. także prognozowany jest wzrost ich cen, lecz jego tempo ma być wolniejsze niż w latach 2023 – 2025. CaixaBank i Bankinter szacują umiarkowany wzrost cen nieruchomości w Hiszpanii, oscylujący na poziomie 5-7% w całym kraju. Ograniczona podaż, silny popyt i nadal stosunkowo korzystne warunki kredytowania to kluczowe czynniki, które wspierają utrzymującą się tendencję wzrostową.
Segment nieruchomości premium oraz luksusowych wykazuje relatywnie wysoką odporność na spowolnienia gospodarcze. Wynika to z faktu, że nabywcami są osoby dysponujące znacznym kapitałem i większą płynnością finansową. W okresach niepewności rynkowej często aktywnie poszukują one okazji inwestycyjnych, które mogą stwarzać większe możliwości negocjacji cen. Trudno ocenić, czy czeka nas taki okres – obecnie sytuacja gospodarcza w Hiszpanii jest bardzo dobra, a Polacy dysponują kapitałem na inwestycje.
Prognozy na 2026 r. dla Costa del Sol w przeważającej większości wskazują na wyższy wzrost cen. W topowych strefach nadmorskich, takich jak Marbella, Estepona, Mijas czy Benalmádena, jest on przewidywany na poziomie 5-9% – z tendencją wzrostową wybranych luksusowych inwestycjach – szczególnie w samej Marbelli.
Szacuje się, iż ceny na południowym wybrzeżu Hiszpanii rosną o 3-5% więcej niż średnia krajowa, a na najlepszych mikrorynkach – nawet o 7-9%. Wynika to z faktu, iż najbardziej luksusowych projektów w wyjątkowych lokalizacjach – szczególnie w pierwszej linii morza – jest po prostu mniej.
W ciągu 5 lat, pozytywne perspektywy dla Polaków kreśli z kolei Knight Frank. Z najnowszego „The Wealth Report” wynika, iż to właśnie nasi rodacy – wraz ze Szwedami – mają być wiodącą grupą nabywców nieruchomości na Costa del Sol.
Ceny jak w Warszawie, słońce jak w Kalifornii
Sercem hiszpańskiego wybrzeża słońca jest Marbella, wskazana jako najlepsze miejsce do życia w najnowszym raporcie „Barnes Global Property Handbook” i słynąca z wyjątkowych, luksusowych nieruchomości. To absolutnie najwyższa półka na rynku – unikalne nieruchomości dla szukających prestiżu, niejednokrotnie mających już na swoim koncie takie zakupy – charakteryzujące się najwyższą klasą materiałów wykończeniowych. W tym segmencie standardem jest wyjątkowa lokalizacja i otoczenie, podobnie jak ochrona 24/7 czy usługa concierge.
Większość z topowych projektów jest sygnowana brandem znanych marek luksusowych – jak Fendi, Dolce Gabbana, Karl Lagerfeld czy Versace. Segment premium to oferty skierowane do zamożnych klientów, ale bardziej dostępne dla szerszej grupy nabywców. Charakteryzują się wysokim standardem w dobrej lokalizacji, a cena przekracza średnią dla danej okolicy. Ich nabywcy przywiązują także coraz większą wagę do energooszczędności i standardów ekologicznych w segmencie premium – nie tylko ze względu na koszty utrzymania nieruchomości, ale i w związku z rosnącą świadomością ekologiczną.
Oferta wybrzeża słońca, zwanego też „Kalifornią Europy”, to jednak znacznie więcej niż tylko luksusowe apartamenty, penthouse’y czy wille i rezydencje – wybierane przez Polaków chcących zamieszkać tu na stałe lub przez większą część roku – o wartości kilku lub nawet kilkudziesięciu mln euro. To miejsce również dla przedstawicieli wolnych zawodów i dla aspirującej klasy średniej. Apartamenty na Costa del Sol są dostępne w przedziale cenowym od 350 tys. euro, co odpowiada cenie zakupu mieszkania np. w Warszawie.
Na Costa del Sol apartamentów lub penthouse’ów w niższym przedziale cenowym warto szukać na New Golden Mile, w Fuengiroli, Benalmádenie, Esteponie czy Mijas Costa. Dominuje rynek wtórny, ale oferta w nowych inwestycjach systematycznie rośnie. Polscy inwestorzy najczęściej szukają nieruchomości na wybrzeżu słońca w cenach od 450 tys. do 1,5 mln euro. Tym, czego poszukują i co znajdują Polacy na Costa del Sol, jest bowiem unikalny styl życia. Do tego doskonała pogoda przez cały rok oraz łatwa dostępność – szczególnie dziś, przy atrakcyjnych warunkach kredytowych i bogatej siatce połączeń lotniczych do Malagi.
Agnieszka Marciniak-Kostrzewa jest ekspertką i wieloletnią doradczynią w obszarze wyboru, zakupu oraz zarządzania luksusowymi nieruchomościami w Hiszpanii. Jest założycielką i dyrektor zarządzającą biura nieruchomości Agnes Inversiones, które tylko w ciągu ostatnich dwóch lat pośredniczyło w sprzedaży niemal 120 nieruchomości o łącznej wartości około 150 mln euro. Aktywnie wspiera WOŚP na Costa del Sol, a także wydawany w języku polskim magazyn „Hola Polacos”.
Agnes Inversiones to największe, najstarsze i najbardziej rozpoznawalne polskie biuro nieruchomości na Costa del Sol, które jako pierwsze dołączyło do Leading Property Agents of Spain. To stowarzyszenie, które zrzesza agencje nieruchomości w Hiszpanii, posiadające wieloletnie doświadczenie na tutejszym rynku oraz przestrzegające ścisłego kodeksu etycznego, towarzyszącego tej profesji.
W dniach od 17 do 19 kwietnia na terenie parkingu Centrum Handlowego Aleja Bielany we Wrocławiu rusza cykl wydarzeń poświęconych nowoczesnemu budownictwu. Od piątku do niedzieli w godzinach od 10.00 do 18.00 (w niedziele do 17.00) będzie można na żywo zwiedzać domy pokazowe oraz korzystać z porad ekspertów.
Targi „Twój Mały Dom do 120m2” to największy w Europie cykl wydarzeń poświęconych małym domom. Wrocław tradycyjnie otwiera cykl (kolejne miasta to Warszawa, Kraków i Gdańsk) i jest gotowy na przyjęcie odwiedzających, którzy na miejscu będą mogli spotkać czołowych producentów oraz uzyskać praktyczne porady od ekspertów branży budowlanej i architektonicznej.
Od piątku do niedzieli w godzinach od 10.00 do 18.00 (w niedzielę do 17.00) będzie można zobaczyć domy szkieletowe, modułowe, mobilne, prefabrykowane, tiny house oraz nowoczesne i ekologiczne technologie (m.in. systemy kominowe, kominki, ekologiczne oczyszczalnie ścieków), a także oferty tarasów, pergoli, saun i jacuzzi. W tym roku, po raz pierwszy dodatkowo organizatorzy zapraszają do strefy „W Twoim Ogrodzie”, a tam między innymi zobaczymy ogrodowe kuchnie, systemy nawodnieniowe i wiele innych rozwiązań.
Targi „Twój Mały Dom do 12m2” cieszą się coraz większą popularnością. Zdaniem organizatorów wiele osób szuka domów do 120 m2 jako całorocznych, które będą ich pierwszym mieszkaniem. „Nie bez znaczenia jest tu cena, która pozwala urealniać marzenia” – komentuje Filip Kołodziej organizator i twórca Targów „Twój Mały Dom” i jednocześnie podkreśla, że „te targi to nie tylko wystawa – tu rodzą się nowe możliwości mieszkaniowe dla Polaków szukających alternatywy wobec drożejących mieszkań. Oczywiście niezmiennie rośnie zainteresowanie domami „na zgłoszenie” i „bez pozwolenia”. Jest nam niezmiernie miło, że jesteśmy w stanie przedstawić ich kompleksową ofertę już po raz drugi we Wrocławiu. Dolny Śląsk ma wyjątkową energię. Widzimy, że wiele osób przyjeżdża tutaj z konkretną intencją – chcą podjąć decyzję i ruszyć z budową – mówi Filip Kołodziej.
Dolny Śląsk to jeden z najszybciej rozwijających się regionów w Polsce, a rosnące ceny mieszkań oraz potrzeba większej przestrzeni sprawiają, że coraz więcej osób rozważa budowę własnego domu. Domy do 120 m² stają się atrakcyjną alternatywą, ponieważ są szybsze w realizacji niż tradycyjne inwestycje, bardziej przewidywalne kosztowo oraz dopasowane do współczesnego stylu życia.
„Nasze Targi odpowiadają na te potrzeby, oferując konkretne rozwiązania zamiast ogólnych inspiracji” – dodaje organizator.
Jak zwykle podczas targów, odwiedzający mogą liczyć na rabaty oraz specjalne targowe oferty, a modele pokazowe tuż po targach mogą trafić bezpośrednio na działki kupujących. „To dobry zwyczaj wystawców, którzy od pierwszej edycji targów w 2022 roku proponują niezwykle korzystne finansowo rozwiązania dostępne tylko podczas naszego wydarzenia” – mówi Filip Kołodziej.
Bilety i zasady wstępu:
Bilety na targi są dostępne online na stronie twojmalydom.pl (eBilet.pl) oraz w kasach na miejscu wydarzenia.
Patronat medialny nad targami objęło Radio Złote Przeboje, Radio Pogoda, portal WP Dom, magazyn Strefa Nieruchomości, Weranda Country oraz polskicaravaning.pl i mazury24.pl.
Informacje praktyczne:
Miejsce: Centrum Handlowe Aleja Bielany (parking) Termin: 17–19 kwietnia 2026
Ministerstwo Rozwoju i Technologii planuje wykreślić z lex deweloper zapis, który wstrzymał nowe inwestycje w wielu miejscach. Chodzi o wskaźnik, który jest trudny do wyegzekwowania i podnosi ceny mieszkań
Jak donosi serwis prawo.pl, Ministerstwo Rozwoju i Technologii przymierza się do usunięcia przepisu, który nakłada na deweloperów obowiązek wybudowania konkretnej liczby stanowisk postojowych. Zapis, który wszedł w życie 12 maja ubiegłego roku, mówi o tym, że na jedno nowe mieszkanie w strefie śródmiejskiej ma przypadać jedno miejsce parkingowe, a poza nią półtora miejsca.
Polski Związek Firm Deweloperskich (PZFD) próbował już wcześniej zabiegać o usunięcie blokującego inwestycje wpisu, trwały nawet prace nad dwoma projektami. Jednak nic się nie zmieniło i teraz próbuje to zmienić Ministerstwo Rozwoju i Technologii.
Wstrzymane inwestycje
„Obecnie buduje się tylko w oparciu o uchwały lokalizacyjne wydane przed wejściem w życie tej noweli. Pozostałe inwestycje zostały wstrzymane do czasu zmiany przepisów. Powodem są koszty. Mieszkania wybudowane przy wykorzystaniu tego wskaźnika byłyby bardzo drogie. Deweloper, żeby wybudować tyle miejsc parkingowych, ile chce ustawa, ma dwa wyjścia. Albo wybudować mniejszy budynek, albo kilkupiętrowy podziemny parking. Jest to oczywiście do zrealizowania, ale ma również wpływ na wysokość ceny mieszkań. Byłyby one znacznie wyższe” – wyjaśnia portalowi Prawo.pl Patryk Kozierkiewicz, prawnik PZFD.
Eksperci z branży chcą powrotu do zasad sprzed nowelizacji regulującej współczynnik parkingowy. Wcześniej o liczbie miejsc postojowych dla nowych inwestycji decydowały rady gmin, uwzględniając lokalne standardy urbanistyczne uchwalane na podstawie Ustawy o ułatwieniach w przygotowaniu i realizacji inwestycji mieszkaniowych oraz inwestycji towarzyszących, czyli właśnie lex deweloper. Obowiązuje ona od 22 sierpnia 2018 roku i na jej podstawie można na uproszczonych zasadach budować nowe inwestycje na terenach zdegradowanych, co miało pobudzić podaż mieszkaniową.
Wiele osób na spotkaniach biznesowych czy konferencjach pyta mnie, czy kwatery pracownicze mają nadal sens? W ciągu ostatnich trzech lat byliśmy świadkami dynamicznych zmian, zarówno na scenie gospodarczej, jak i społecznej. Jako ekspert branżowy z doświadczeniem w zarządzaniu kwaterami pracowniczymi, postanowiłam przeanalizować, jak te zmiany wpłynęły na naszą dziedzinę i jakie perspektywy rozwoju stoją przed inwestorami w kwaterach pracowniczych. To nie tylko przemyślenia, to również zaproszenie do zainwestowania w tę dynamiczną branżę, oparte na moim kilkuletnim doświadczeniu.
Wkraczając w świat kwater pracowniczych pod koniec 2020 roku, nie mogłam przewidzieć, że najbliższe lata przyniosą tak dynamiczne zmiany. Pandemia, zamknięcia zakładów pracy, szkoły przechodzące na zdalne nauczanie – wszystko to sprawiło, że rynek nieruchomości musiał się dostosować do nowej rzeczywistości. Zdecydowałam się na nietypowy model biznesowy, który po przeanalizowaniu rynku, sytuacji wówczas panującej był wg mnie bardzo dobrze rokującym biznesem. Posiadając 30 tysięcy złotych oszczędności i rezygnując z etatu, postanowiłam rozwijać pomysł kwater pracowniczych. Wybrałam model wynajmu od właścicieli nieruchomości, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Po zaledwie miesiącu miałam już 2 duże domy i 4 mieszkania. Zamiast inwestować w nieruchomości na własność, wynajmowałam je i podnajmowałam Agencjom Pracy oraz firmom z własnymi pracownikami.
Początki były trudne, ale elastyczność i dostosowywanie się do bieżących potrzeb rynku przyniosły szybki sukces. Nawiązałam kontakty z Agencjami Pracy, kwaterując pracowników, którzy musieli odbyć obowiązkową kwarantannę. Po 6 miesiącach działalności miałam już 300 najemców, a większość restrykcji została zdjęta, otwierając mi drogę do dynamicznego rozwoju.
W kolejnym roku, 2021, zdecydowałam się na ekspansję, obejmując rynki Trójmiasta, Pruszcza Gdańskiego, Grudziądza, Olsztyna i Rzeszowa. Z 6 nieruchomości przeskoczyłam na 20, a liczba najemców rosła lawinowo. W tym czasie zaczęłam również świadomie kierować ofertę w stronę pracowników produkcyjnych, współpracując z zakładami produkcyjnymi, gdzie zapotrzebowanie rosło wraz z luzowaniem restrykcji.
W rok 2022 wkroczyłam do branży kwater pracowniczych z ogromnym zapałem do pracy. Jednak pamiętamy wszyscy datę 23 lutego, kiedy to rozpoczęła się wojna na Ukrainie. Choć początkowo zakładano jej krótkotrwałość, nikt nie przewidział, że konflikt będzie trwał do dzisiaj. Zdarzenia te radykalnie zmieniły krajobraz biznesowy, wywołując masowy napływ osób poszukujących zakwaterowania.
W wyniku tego nagłego wzrostu popytu, zaczęły się tworzyć długie kolejki chętnych do wynajęcia nieruchomości. Zjawisko to dodatkowo pogłębiało się, gdy na jedno miejsce pracy przypadało aż 30 osób. Dynamicznie minęło pół roku, w którym intensywnie pozyskiwałam kolejne nieruchomości, starając się sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na zakwaterowanie. Oczywiście, z uwagi na tę nieprzewidywalną sytuację, właściciele mieszkań wykorzystali rosnący popyt, co zaowocowało znacznym wzrostem cen wynajmu nieruchomości. To stanowiło kolejne wyzwanie, z którym musiałam skutecznie się zmierzyć, utrzymując jakość świadczonych usług w warunkach dynamicznie zmieniającego się rynku.
Końcówka 2022 roku przyniosła kolejne trudności związane z sankcjami na rynek rosyjski i spadkiem produkcji w niektórych zakładach. W rezultacie produkcja w niektórych miejscach pracy zaczynała wykazywać spadki. Polska, znana z produkcji różnorodnych towarów, zwłaszcza ubrań z renomowanych sieciówek, musiała elastycznie reagować na te zmiany. Śledzenie rynku, obserwacja wydarzeń i bieżąca adaptacja oferty mieszkań to klucz do utrzymania konkurencyjności. W tym właśnie okresie miałam do czynienia z wyzwaniem, gdy sześć moich mieszkań stało się nagle pustych. Szybko zdecydowałam się na dostosowanie formy wynajmu, kierując ofertę bardziej w stronę osób prywatnych i rodzin. Ten strategiczny ruch pozwolił mi przetrwać okres spadku zapotrzebowania na pracowników w zakładach, z którymi wcześniej współpracowały agencje pracy. Działając z zasadą, że „kwaterę robi się raz, a ona później latami zarabia dla nas!” zainwestowałam czas i wysiłek do przekształcenia moich nieruchomości. To podejście umożliwiło mi utrzymanie każdej z nich na rynku, bez konieczności rezygnowania z kolejnych mieszkań. Kwatery, raz odpowiednio dostosowane do zmieniających się potrzeb, stanowią nie tylko źródło stabilnych dochodów, ale także długoterminowy kapitał.
2023 rok to kolejne zmiany na rynku branży nieruchomości. Powrót Ukraińców do ojczyzny postawił przed rynkiem pracy nowe wyzwania. Agencje pracy zaczynały napotykać problemy związane z brakiem pracowników. Obserwowaliśmy zmiany w profilu najemców, zaznaczając wyraźne przesunięcie od pracowników z Ukrainy i Białorusi w stronę nowej fali pracowników z Filipin. Pomimo tego, nadal był odczuwany niedobór pracowników z Ukrainy, co skłoniło pracodawców do pozyskiwania nowych sił z innych krajów. Polska cały czas potrzebuje pracowników, a kwatery pracownicze stają się kluczowym elementem w utrzymaniu gospodarki, dostarczając zakwaterowanie dla pracowników z różnych kultur. Jednak trzeba pamiętać, że każda nowa fala pracowników wymaga dostosowania oferty, a kluczowym elementem jest utrzymanie elastyczności i umiejętne zarządzanie.
Dlatego obserwując sytuację skorygowałam strategię wynajmu kwater. Skoncentrowałam się na adaptacji mieszkań do potrzeb nowych najemców, zaczynając od Filipińczyków, a następnie przechodząc do Hindusów czy Afroamerykanów. Przyjęłam elastyczne podejście, wybierając mieszkania o nieco niższym standardzie, jednak inwestując w ich odświeżenie czy odmalowanie. Działając na rynku mebli używanych, postawiłam na używane meble, minimalizując tym samym koszty wyposażenia nieruchomości. To podejście pozwala mi zniwelować potencjalne straty, gdyby któryś z pracowników uszkodził sprzęt.
Podsumowując zmiany, jakie zaszły na rynku kwater pracowniczych w latach 2020-2023, przychodzi mi na myśl pytanie: „Co musiałoby się wydarzyć, aby kwestia kwater przestała istnieć?” Mimo przejścia przez pandemię z wieloma restrykcjami oraz doświadczenia wojny u sąsiadów, rynkowe zapotrzebowanie na zakwaterowanie pracowników utrzymuje się i wykazuje tendencję wzrostową. Polska, produkując nadal ubrania, jedzenie i części do samochodów, nie może sobie pozwolić na zrezygnowanie z zatrudniania pracowników z zagranicy. Uważam, że kwatery pracownicze stanowią niezbędny element na rynku zakwaterowania z uwagi na konieczność zapewnienia pracownikom adekwatnego miejsca zamieszkania. W obliczu ograniczonej dostępności zakwaterowania dla pracowników, agencje pracy coraz częściej będą zwracały się z tym wyzwaniem do profesjonalnych usług kwatermistrzowskich. Kwatermistrz pełnić będzie tu kluczową rolę jako specjalista ds. efektywnego zarządzania kwaterami pracowniczymi, rozwiązując problematykę zakwaterowania pracowników na rynku pracy.
Dla potencjalnych inwestorów przekazuję jedno przesłanie – kwatery pracownicze to nie tylko biznes, to inwestycja w przyszłość. Dynamiczne dostosowywanie się do zmian, elastyczność i umiejętne zarządzanie to klucz do osiągnięcia sukcesu w tej branży. Popyt na zakwaterowanie pracowników nie zniknie, a rozwijające się rynki pracy z różnych zakątków świata otwierają nowe perspektywy. Inwestowanie w kwatery pracownicze może przynieść nie tylko zyski finansowe, ale również satysfakcję z uczestnictwa w kreowaniu przyszłości tego dynamicznego rynku.
Home Staging jako sztuka przygotowania nieruchomości do szybkiej, skutecznej i zyskownej sprzedaży lub wynajmu rządzi się swoimi prawami. To przede wszystkim: depersonalizacja, odgracenie wnętrza, wprowadzenie do niego naturalnego światła, a także odświeżenie przestrzeni. Te uniwersalne działania pomagają stworzyć przestrzeń atrakcyjną dla jak największej liczba osób – tym samym prowadząc do błyskawicznej transakcji.
Czy zatem Home Staging podąża za trendami? Czy jego celem nie jest po prostu przekształcenie pustych, zamieszkałych lub przestarzałych przestrzeni w przyjazne, atrakcyjne domy? Czy trendy przypadkiem mu nie przeszkadzają, a może w ogóle nie mają na niego wpływu?
Kiedy żegnamy rok 2023 świat architektury wnętrz z niecierpliwością czeka na nowy rozdział. To on zapowiada trendy obiecujące więcej ciepła, głębię emocji oraz odejście od technologicznej monotonii w naszych domach.
A co to oznacza dla branży?
Przyjrzyjmy się ekscytującym trendom w zakresie home stagingu, które kształtować będą obraz wnętrz inwestycyjnych w 2024 roku.
1. Przywracanie ciepła wnętrzom
Pożegnajmy szpitalną atmosferę zimnych, białych salonów, ponieważ rok 2024 zwiastuje pojawienie się przytulnych brązów i kolorów ziemi. Powrót ciepłych tonów nie ogranicza się wyłącznie do tkanin – rozszerza swój zasięg na meble i każdy choćby najmniejszy detal. Minimalizm nabiera nowej definicji – charakteryzującej się organicznym podejściem i przytulnym charakterem. Przygotujmy się na ciepłe, pełne rozmaitych tekstur przestrzenie – ozdobione ziemistymi paletami kolorów, gdzie kremy, brązy, rdza oraz stonowane zielenie zastępują dominującą do tej pory biel i szarości.
2. Trójwymiarowość i głębia
Opowiadając się za odejściem od płaskich wydruków ukrytych za szkłem – w ciężkich ramach, projektanci zachęcają obecnie do stosowania rzeźb montowanych na ścianach, aby nadać wnętrzom głębi i wymiaru. Sztuka rzeźbiarska zapewnia bardziej spektakularne wrażenia wizualne, zamieniając ściany w urzekające płótna odzwierciedlające kreatywność i indywidualność.
3. Odświeżenie i dostrzeżenie przestrzeni „zapomnianych”
Przygotujmy się na oczarowanie nieoczekiwanym – np. trend wyjątkowych murali we wnętrzach będzie się utrzymywał. Zaniedbane dotychczas przestrzenie, takie jak foyer i klatki schodowe, nie będą już spychane w cień. Zamiast tego zostaną przekształcone w płótna do artystycznej ekspresji, dodając intrygi i piękna wnętrzu. Kiedyś ignorowane klatki schodowe staną się urzekającą drogą z jednego piętra na drugie.
4. Eklektyzm
Rok 2024 zapowiada zwrot w kierunku wystroju, który nawiązuje do historii. Wysoce spersonalizowane przestrzenie i bogata paleta kolorów zajmą centralne miejsce w trendach. Właściciele domów płynnie będą łączyć antyki i pamiątki rodzinne z nowymi, wykonanymi na zamówienie elementami. Wynik? Eklektyczne wnętrza będące kanwą osobistych narracji.
Wkraczając w rok 2024, trendy obiecują zatem rok personalizacji wnętrz, zrównoważonego rozwoju i odświeżającego odejścia od chłodnych tonów, które dominowały w przeszłości.
Niezależnie od tego, czy rozpoczynasz renowację na pełną skalę, czy po prostu chcesz odświeżyć swoją przestrzeń, wskazówki ekspertów prowadzą do stworzenia domu, który odzwierciedla niepowtarzalny styl i osobowość właściciela. Co jak wiemy totalnie nie idzie w parze z ideą home stagingu, który ma pokazać wnętrze zdepersonalizowane – aby każdy mógł sobie wyobrazić siebie w danej przestrzeni. Natomiast idea tworzenia wnętrza ciepłego, przyjaznego i otwartego już jak najbardziej znajdzie w home stagingu swoje zastosowanie..
Czy można zatem równoznacznie powiedzieć, że trendy wnętrzarskie wpływają na home staging? Odpowiedź zdaje się leżeć pomiędzy.
Trendy wnętrzarskie dotyczyć mogą bowiem bardzo wielu kwestii – poczynając od koloru ścian (o czym mówi np. Pantone), poprzez wybór mebli, a na układzie funkcjonalnym kończąc. Niewątpliwym jest, iż trendy są ważne we wszystkich aspektach projektowania wnętrz. Dlatego bardzo istotnym jest, aby home stager był na bieżąco z wnętrzarskimi nowinkami. I choć niekoniecznie powinien kupować meble w awangardowych, popularnych kolorach – może jednak wprowadzać do wnętrz aktualnie obowiązujące trendy poprzez dodatki, akcesoria, czy dzieła sztuki.
Kluczowym jest jednak, aby trendy dobierać i wykorzystywać w oparciu o ustalenie właściwej grupy docelowej dla nieruchomości. Inaczej bowiem kształtuje home staging ekskluzywnego domuczy apartamentu za kilka milionów (gdzie wyjątkowość i unikatowość wnętrza ma olbrzymie znaczenie), a całkiem inaczej 2 pokojowego mieszkania w centrum dużego miasta.
Jakie trendy warto jednak brać pod uwagę przygotowując nieruchomość na sprzedaż?
Lustra – trendem w dalszym ciągu jest umieszczanie w mieszkaniach inwestycyjnych dużych luster, o ciekawych kształtach – powiększają przestrzeń i podnoszą prestiż nieruchomości
Planowanie miejsca na przestrzeń do pracy – pokłosiem pandemii jest fakt, iż wielu ludzi zmieniło swój tryb życia i pracuje z domu
Obłe kształty, miękkie tekstylia
Naturalne światło
Lampy – neutralne i białe odcienie! Nigdy żółte.
Nawiązanie do natury – kolory ziemi, ekologiczne materiały
Idea Smart Home
Ciepły minimalizm
Unikatowe płytki
Co się natomiast nie zmienia?
Wciąż pozostajemy przy neutralnych barwach – jasnych ziemistych, beżowych i białych – jako baza. Natomiast w aspekcie dodatków – nareszcie możemy poszaleć z kolorem. Trendy wnętrzarskie już od jakiegoś czasu zaprosiły barwy do wnętrz – zatem mieszkania dodają nam teraz więcej energii – i tak też powinno być w stagingu. Na szczęście lata szarości mamy już za sobą.
Dalej królują naturalne elementy – takie jak drewno czy kwiaty. Passe są wszystkie sztuczne dekoracje (np. popularne fejki), atrapy agd, jak i dmuchane materace zamiast łóżek.
Autorka: Ewelina Matyjasik-Lewandowska
Nagradzana i certyfikowana Home Stagerka, Projektantka, Inwestorka, Pośredniczka w obrocie nieruchomościami i Członek EAHSP.
Mówi o sobie „Zamieniam przeciętne mieszkania w ponadprzeciętny zysk”
Działa na rynku nieruchomości od 2017 roku – współpracując zarówno z inwestorami, jak i osobami prywatnymi.
Stylizuje, projektuje wnętrza prywatne, a także przygotowuje kompleksowe strategie marketingowe sprzedaży nieruchomości tworząc markę: Chasing the sun.
Od 2022 roku wraz z Joanną Zbytek – Szubą tworzy Spotkania Wokół Pięknych Wnętrz. Związana także z Ogólnopolskim Stowarzyszeniem „Mieszkanicznik” – promującym dobre praktyki w branży nieruchomości oraz Europeskim Stowarzyszeniem Profesjonalnych Home Stagerów EAHSP.
Publikacje jej prac pojawiły się w gazetach wnętrzarskich takich jak Elle Decoration, Dobrze Mieszkaj i Property Design.
Autorka artykułów branżowych, aktywistka i propagatorka wiedzy o Home Stagingu. Udzieliła wywiadu dla Forbesa o Home Stagingu.
Marka to sposób, w jaki postrzegają nas inni. To skojarzenia jakie budzą się w głowach klientów, kiedy słyszą nasze nazwisko, czy nazwę firmy lub produktu. Budowanie marki jest kluczowe dla biznesu, ponieważ pozwala pokazać unikalną tożsamości wśród konkurencji.
Różnica między marką osobistą a marką firmy
Marka osobista to Ty. Twoje imię, nazwisko, Twoja twarz. Twoje doświadczenie i osiągnięcia. Twoja wiedza i umiejętności. Twój styl, Twoja pasja i wartości którymi kierujesz się w życiu. Nieodłącznym jej elementem jest osobowość, cechy charakterystyczne oraz unikalny sposób myślenia.
Marka firmy to po prostu przedsiębiorstwo. Różnica między marką osobistą a marką firmy leży nie tylko w nazwie, ale również w podejściu do budowania wizerunku i marketingu.
Marka firmy istnieje samodzielnie i nie musi być kojarzona z daną osobą, koncentruje się głównie na biznesie, a nie na osobach za nim stojących.
Marka firmy – części składowe
Elementy budujące markę składają się na trzy kategorie: komunikacyjne, behawioralne i wizualne. Jeśli przedsiębiorstwo chce zbudować markę, z którą będą utożsamiać się konsumenci, a produkty nią znakowane będą błyskawicznie znikać z półek, nie może koncentrować się tylko na jednym z tych elementów.
Elementy komunikacyjne to nazwa, slogan, oraz ton, w jakim marka wypowiada się, kiedy publicznie zabiera głos (czy to w reklamach, komunikatach prasowych lub w innych formach komunikacji tekstowej). To wszystko jest „pierwszym wrażeniem”, jakie marka wywiera na odbiorcach.
Elementy behawioralne można streścić w powiedzeniu: czyny, nie słowa. Chodzi tu o wszelkie zachowania wobec klienta, jakie podejmuje marka – polityka obsługi klienta, proces realizacji usługi czy traktowanie go w sytuacjach, które trudno objąć ramami proceduralnymi. Zachowanie marki – jej pracowników oraz managmentu – może potwierdzać, a więc wzmacniać, elementy komunikacyjne i pokazywać, że marka traktuje poważnie swoją misję i cel.
Elementy wizualne w końcu to sposób, w jaki marka komunikuje się poprzez szeroko rozumiany obraz. Składają się na nie zarówno elementy graficzne, jak wspomniane logo, ale również wygląd strony internetowej, newsletterów, materiały graficzne publikowane w mediach społecznościowych, styl opakowań produktów, ulotki, a także wizytówki, papier firmowy czy inne materiały promocyjne. To właśnie element wizualny jest najczęściej wykorzystywany do promowania marki w kampaniach reklamowych.
Wzajemny wpływ
Marka osobista i marka przedsiębiorstwa to dwa byty, które mogą wywierać na siebie wpływ. Oczywiście w zależności od wielkości przedsiębiorstwa ten proces będzie wyglądał nieco inaczej.
W przypadku dużego przedsiębiorstwa jego marka znacząco wpływa na markę osobistą prezesa i pozostałych osób z nią związanych. Na co często nie zwraca się uwagi.
Im mniejsza firma tym silniejszy staje się wpływ marki osobistej.
Marka osobista zyskuje na znaczeniu również w przypadku usług. Wszędzie tam gdzie istotne jest zaufanie, wiarygodność, kreatywność lub indywidualne umiejętności marki osobiste przyćmiewają często marki przedsiębiorstw.
Warto też pamiętać, że marki osobiste mają również ogromne znaczenie przy kontraktach B2B bez względu na wielkość przedsiębiorstwa.
Eksperci, którzy stworzyli silne marki
W dużym stopniu najsilniejsze marki firmowe zbudowali twórcy silnych i rozpoznawalnych marek osobistych.
Dobrym przykładem jest marka osobista Billa Gatesa – współzałożyciela, wieloletniego głównego architekta oprogramowania i byłego prezesa zarządu Microsoftu. Dla większości z nas to Bill Gates stworzył Microsoft, który jest jednym z filarów rewolucji informatycznej. Warto zwrócić uwagę na fakt, że przez lata wokół Microsoftu zbudowano i utrwalono wiele innych marek osobistych i nie powinien dziwić fakt, że na tym gruncie wypromuje się jeszcze wiele kolejnych. Jest to też dobry przykład na to, że z czasem marka osobista i ogólny brand stworzony przez jej właściciela ewoluują. Chodzi przede wszystkim o to, że funkcjonowanie Microsoftu raczej nikomu nie wydaje się zagrożone nawet pomimo braku na pokładzie Billa Gatesa, który obecnie koncentruje się na filantropii i rozwijaniu innych projektów inwestycyjnych. O silnym związku brandu i marki osobistej możemy mówić też w przypadku znacznie młodszej marki, jaką jest Facebook oraz personalny brand jej założyciela Marka Zuckerberga.
Zatem co wybrać, promowanie działalności jako marki osobistej czy jako firmy?
Warto mieć świadomość, że opieranie działalności biznesowej na własnym nazwisku to trend, który z roku na rok zdobywa na znaczeniu.
Klienci mają dość anonimowości. W zalewie marek, produktów, usług, w całym tym szumie informacyjnym, coraz bardziej kierować się będą wiarygodnością przekazu. Także podczas zakupów.
Budujmy więc autentyczne, spójne i wyróżniające się marki osobiste, a one z pewnością pomogą nam budować silne marki przedsiębiorstw.
Justyna Sprawka
Ekspert z zakresu budowania marki osobistej I Doradca marek szkoleniowych
Od 15 lat współtworzy produkty i usługi, których sprzedaż przekroczyła 100 milionów złotych. Od 5 lat, koncentruje się głównie na budowaniu silnych i dochodowych marek w branży nieruchomości.
Pracowała m.in. z Danielem Siwcem, Rozsądnymi Braćmi, Flipem na Pierwotnym, Alehem Turem i wieloma innymi.
Swoich klientów prowadzi w sposób kompleksowy: audytuje, tworzy nowe produkty marki i wprowadza je na rynek, buduje i szkoli zespoły, tworzy strategie komunikacji marketingowej, integruje społeczność marki organizując m.in. wydarzenia branżowe. W procesie budowania marki współpracuje z prasą, radiem, telewizją i twórcami internetowymi.
Wykładowca i szkoleniowiec, spędziła ponad 500 godzin dzieląc się wiedzą i doświadczeniem. Prelegent na konferencjach i spotkaniach branżowych. Autorka licznych publikacji w prasie.
Skuteczna, rzetelna, nastawiona na działanie. Mówi, że “Tylko odważne marki zarabiają”, i stymuluje swoich klientów do rozwoju i przekraczania ich własnych granic.
30 września 2023 r. w Warszawie odbędzie się druga edycja ogólnopolskiego wydarzenia o nazwie Networking Budowlany.
Networking Budowlany to wydarzenie, gdzie w jednym miejscu spotkają się Inżynierowie, Projektanci, Architekci, Wykonawcy Prac, Dostawcy materiałów budowlanych i wyposażenia wnętrz, Właściciele firm budowlanych i wszyscy Ci, bez których żadna budowa nie zakończy się sukcesem.
Pomysłodawcami i organizatorami jest trójka Inżynierów Budownictwa: Paulina Jastrzębska, Magdalena Różycka oraz Tomasz Bakunowicz. Każde z nich realizuje się zawodowo w budowlanym świecie. Połączyła ich pasja do działania, chęć jednoczenia uczestników procesu budowlanego i energia, którą zarażają innych.
Dlaczego warto dołączyć do społeczności Networkingu Budowlanego?
– Wymienisz się doświadczeniami, wiedzą i umiejętnościami z innymi specjalistami z branży budowlanej
– Pozyskasz nowe kontakty i nawiążesz relacje biznesowe
– Weźmiesz udział w szkoleniach, które podniosą Twoje kompetencje zawodowe
– Podczas bankietu połączonego z imprezą networkingową będziesz mieć okazję do nawiązania kontaktów w mniej formalnej atmosferze
Bilety dostępne na stronie: www.networkingbudowlany.pl
W jakim polskim mieście szansa na własne lokum jest największa? Analitycy portalu RynekPierwotny.pl i Gethome.pl sprawdzili, jak największe krajowe metropolie wypadają pod względem dostępności mieszkań. Wnioski są zaskakujące.
Portal RynekPierwotny.pl już po raz drugi przygotował Ranking Dostępności Mieszkań. W zestawieniu wzięto pod lupę 10 największych miast w Polsce, posiadających jednocześnie dużą ofertę nowych lokali. Eksperci sprawdzili, jak w tych metropoliach wygląda relacja cen metrażu mieszkań do wysokości zarobków, wielkość oferty nieruchomości mieszkaniowych oraz metraż, który przeciętne gospodarstwo domowe może kupić na kredyt w obecnych warunkach.
W stolicy najdrożej
Wydawać by się mogło, że wysokość naszych zarobków ma kluczowe znaczenie podczas zakupu mieszkania. Jednak ważniejszy od wysokości comiesięcznych wpływów na konto jest stosunek zarobków do cen nieruchomości. Dzięki takiemu porównaniu wiemy, jaki metraż możemy zakupić za miesięczną pensję i na jakie lokum będziemy mogli sobie pozwolić.
Rzecz jasna, zarówno zarobki są bardzo zróżnicowane, jak i ceny mieszkań. W naszej analizie wykorzystaliśmy ogólnodostępne wskaźniki. W przypadku zarobków jest to publikowane przez GUS przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w danym mieście. Z kolei do wyliczenia średnich cen mieszkań oferowanych przez firmy deweloperskie sięgnęliśmy po dane z systemu BIG DATA RynekPierwotny.pl.
– Z czerwcowych danych GUS wynika, że najwyższymi zarobkami kusiły Kraków, Gdańsk, Warszawa i… Katowice. Z kolei najniższe były one w Lublinie, Łodzi i Bydgoszczy. Jak się okazuje, wysokie zarobki nie zawsze idą w parze z wysokimi cenami nieruchomości, czego przykładem są Katowice. I na odwrót, np. w Szczecinie, mimo niskich zarobków, w ofercie firm deweloperskich przeważają mieszkania budowane z myślą o zamożnych klientach – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl i RynekPierwotny.pl.
Ekspert dodaje, że to właśnie stolica Górnego Śląska charakteryzuje się najkorzystniejszym stosunkiem cen mieszkań do zarobków. W czerwcu 2023 r. za przeciętne wynagrodzenie brutto można tu było kupić 0,87 m kw. nieruchomości w budownictwie deweloperskim.
Bardzo dobrze prezentuje się także Bydgoszcz, gdzie średnia cena metra kwadratowego wciąż nie przekroczyła pułapu 10 tys. zł. Wprawdzie podobnie było w Lublinie i Łodzi, ale akurat te miasta wyglądają najgorzej na tle pozostałych pod względem wysokości zarobków.
Najmniejszą powierzchnię mieszkania za przeciętną pensję mogli kupić w czerwcu mieszkańcy Warszawy – zaledwie 0,59 m kw. Trudno się temu dziwić, bo choć w stolicy najłatwiej jest o dobrze płatną pracę, to ceny nieruchomości mogą przyprawiać o zawrót głowy.
W Gdańsku i Bydgoszczy największy wybór mieszkań
Kupując wymarzone „M”, chcemy mieć jak największy wybór. Oczekujemy dużej bazy nieruchomości i możliwości „przebierania” w ofertach, aby finalnie zakupić to mieszkanie, które najlepiej odpowie na nasze potrzeby i oczekiwania. Czy tak jest w rzeczywistości? Chcąc odpowiedzieć na to pytanie, portal RynekPierwotny.pl policzył, ile mieszkań będących w sprzedaży w czerwcu 2023 r. przypadało na tysiąc mieszkańców w poszczególnych miastach.
Okazuje się, że największy wybór lokali mieli nabywcy w Gdańsku i Bydgoszczy. W tych lokalizacjach na 1000 mieszkańców przypadały po 23 oferty. Nieco mniejszy wybór mieli kupujący nieruchomości we Wrocławiu (22 oferty) i Krakowie (20 ofert).
Bardzo niekorzystnie na tle pozostałych miast wyróżnia się Szczecin. Tylko 12 ofert mieszkań na 1000 mieszkańców stawia to miasto na ostatnim miejscu w zestawieniu. Dodajmy, że sytuacja na rynkach mieszkaniowych największych miast jest bardzo dynamiczna, a podaż lokali zmienia się na przestrzeni miesięcy.
Jak mówi Marek Wielgo –W Katowicach, Lublinie i Łodzi oferta mieszkań deweloperskich była w czerwcu większa niż przed rokiem – przykładowo w Katowicach aż o 34%. W Lublinie mieszkań oferowanych przez firmy deweloperskie było więcej o 17% rok do roku, a w Łodzi – o 5%. Jednak w Krakowie, Gdańsku, Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Bydgoszczy i Szczecinie oferta mieszkań deweloperskich wyraźnie się skurczyła przez rok (np. w Krakowie aż o 34%).
Bezpieczny Kredyt 2% (BK2%) receptą na problem z dostępnością M?
Młodzi Polacy swoje pierwsze lokum kupują zazwyczaj na kredyt. Dlatego też portal RynekPierwotny.pl sprawdził, ile metrów kwadratowych może w obecnych warunkach kupić na kredyt singiel oraz rodzina “2+1”. Sprawdziliśmy, ile mkw. można nabyć na tradycyjny kredyt, a ile z Bezpiecznym Kredytem 2% (BK2%).
Z przeprowadzonych obliczeń wynika, że nowy metraż możliwy do kupienia na standardowy kredyt przez średnio zarabiającego singla wynosił w połowie 2023 roku od 23,5 m kw. (Warszawa) do 34,4 m kw. (Katowice). W przypadku rodziny „2+1” sytuacja wygląda podobnie. Najmniejszy metraż kupimy w Warszawie (44,7 m kw.), największy w Katowicach (65,6 m kw.).
Oprócz stolicy województwa śląskiego dobrze wypadła również Bydgoszcz. Singiel kupi tu mieszkanie na kredyt o powierzchni 30,8 m kw., natomiast rodzinę 2+1 stać na lokum o powierzchni 58 m kw.
Nie mogliśmy również nie wspomnieć o tym, jak zwiększa się zdolność kredytowa dzięki programowi BK2%. Z pomocą rządowych dopłat średnio zarabiający singiel w Warszawie może kupić już nie 23,5 m kw. a 37,8 m kw. Największy metraż kupi singiel w Katowicach (55,3 m kw.). Także w przypadku rodziny 2+1 powierzchnia mieszkania ulega znacznemu powiększeniu. Od 71,9 m kw. w Warszawie do 105,5 m kw. w Katowicach.
Jak nietrudno zauważyć, program Bezpieczny Kredyt 2% zapewnia możliwość kupienia o wiele większego lokum. Różnica względem standardowej oferty banku sięga 60%. Jak tłumaczy Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl – Ta sytuacja wynika z faktu, że krajowe banki zachęcając do zaciągania Bezpiecznych Kredytów 2%, na ogół zrezygnowały z marży przez pierwsze 5 lat. Taka oferta oznacza efektywne oprocentowanie dla klienta wynoszące tylko 2,00% w ciągu 60 miesięcy.
Niezależnie od rodzaju analizowanego kredytu widzimy, że najlepszą dostępnością kredytową nowego metrażu dla rodziny oraz singla cechują się stolica Górnego Śląska. Zgodnie z przypuszczeniami, najgorzej wypadła Warszawa, gdzie relacja między wynagrodzeniami i ceną 1 m kw. jest najmniej korzystna. Na uwagę zasługuje różnica między wspomnianymi miastami. Mieszkaniec Katowic kupi bowiem prawie o połowę większe nowe lokum niż warszawiak.
Gdzie najłatwiej kupić mieszkanie?
Eksperci portalu RynekPierwotny.pl uznali, że w znacznej mierze na dostępność mieszkaniową wpływa dostępność kredytowa. Większość osób, które marzą o własnym M, nie posiada wystarczającej ilości gotówki, aby dokonać zakupu. Wniosek o kredyt jest nieunikniony. Nie bez znaczenia jest również stosunek cen mieszkań do zarobków, a także wielkość oferty mieszkaniowej. Biorąc pod uwagę te wszystkie kryteria, w Rankingu Dostępności Mieszkań najlepiej wypadają Katowice.
Jak mówi Andrzej Prajsnar – Rankingowe zwycięstwo Katowic na pewno ma duży związek z wysokim poziomem przeciętnych płac, na który wpływa lokalny sektor wydobywczy. To specyfika stolicy Górnego Śląska, którą trzeba brać pod uwagę. Podobne zastrzeżenia są niepotrzebne w przypadku Gdańska oraz Bydgoszczy, czyli tych miast, które również uzyskały znacznie lepszy wynik od reszty stawki. Warto wspomnieć, że Bydgoszcz to lider ubiegłorocznego rankingu dostępności mieszkań przygotowanego na dokładnie tych samych zasadach.
Na drugim końcu rankingowej stawki znajdziemy ex aequo Szczecin oraz Warszawę. Obydwa te miasta wyróżniają się niską dostępnością cenową i kredytową nowych lokali. W przypadku Szczecina problemem jest też uboga oferta rynkowa. Jednak mieszkańcy tego miasta w przeciwieństwie do warszawiaków mogą szukać znacznie tańszych ofert na rynku wtórnym – podsumowuje Andrzej Prajsnar.
Ostateczne wyniki rankingu dostępności nowych mieszkań przedstawiają się następująco:
● Katowice – 100 punktów
● Bydgoszcz – 96 punktów
● Gdańsk – 90 punktów
● Wrocław – 84 punkty
● Lublin – 83 punkty
● Poznań – 83 punkty
● Kraków – 82 punkty
● Łódź – 82 punkty
● Warszawa – 72 punkty
● Szczecin – 72 punkty
Po mieszkanie do Katowic
Wielu młodych ludzi w poszukiwaniu lepszego miejsca do życia wyrusza do stolicy. Jak wynika z Rankingu przygotowanego przez portal RynekPierwotny.pl, warto wziąć pod uwagę także wiele innych miast. Pod względem dostępności mieszkań dobrze wypadają takie metropolie jak Katowice, Bydgoszcz czy Gdańsk. Tutaj szansa na własne M jest największa.
ZAŁOŻENIA RANKINGU
Dostępność kredytowa:
Singiel zarabia 100% przeciętnego wynagrodzenia netto w sektorze przedsiębiorstw z danego miasta. W przypadku rodziny „2+1”, każda z dorosłych osób otrzymuje właśnie takie wynagrodzenie z porównywanego miasta, przy czym budżet rodzinny został skorygowany o wyższe koszty życia. W przypadku obydwu modelowych gospodarstw domowych, założenia przewidują wkład własny wynoszący 10% i pierwszą ratę na bezpiecznym poziomie 40% dochodu netto. Eksperci RynekPierwotny.pl wzięli pod uwagę dwa różne kredyty:
● standardowy kredyt hipoteczny z przeciętnym rynkowym oprocentowaniem (8,60%) i równymi ratami
● ofertę programu Bezpieczny Kredyt 2% z efektywnym oprocentowaniem wynoszącym 2,00% przez pierwsze 5 lat
Punktacja:
Dostępność kredytowa w 50% wpływa na ostateczny wynik rankingu. Dla dostępności cenowej metrażu oraz wielkości oferty mieszkań przyjęto mniejsze wagi – odpowiednio 30% i 20%. Wynik każdego miasta w danej kategorii został ustalony względem lidera, czyli miasta otrzymującego 100 punktów. Jeśli inne miasto osiągnęło wynik gorszy np. o 30% od lidera, to zostało mu przyznane tylko 70 punktów. Później analitycy zsumowali wyniki miast z trzech analizowanych kategorii (uwzględniając podane wyżej wagi). Na koniec punkty przeliczono w skali, która zakłada, że 100 punktów zostało zarezerwowane dla lidera.
autorzy Rankingu Dostępności Mieszkań:
Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl
Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl i GetHome.pl