Fortum. Prąd w telefonie – Strefa Nieruchomości

Artykuł Sponsorowany

Pierwsze w Polsce smart rozliczenia za prąd!

Od wielu lat nasz telefon jest czymś więcej niż urządzeniem do komunikacji. Słuchamy z niego muzyki, robimy przelewy, oglądamy seriale i gramy. Nadszedł czas na kolejną dużą zmianę. Fortum* wprowadziło nowoczesną usługę rozliczeń za prąd, dzięki której smartfon staje się energetycznym centrum dowodzenia. Informacje o wydatkach, zużyciu, a także doładowania są teraz łatwo dostępne w aplikacji mobilnej. A dzięki oszczędności czasu i bezpieczeństwu rozliczenia usługa doskonale sprawdzi się w mieszkaniach przeznaczonych na wynajem.

Rozliczenia za prąd są jednymi z najbardziej skomplikowanych i najgorzej ocenianych przez klientów rodzajów rozliczeń. Powodów jest wiele, a do najważniejszych należą:

  • nieczytelne i nieregularnie przychodzące rachunki,
  • zawiłe rozliczenia skutkujące naprzemiennie nadpłatami lub dopłatami,
  • brak kontroli i możliwości analizy zużycia, a tym samym podjęcia skutecznych działań na rzecz obniżenia rachunków.

W przypadku mieszkań inwestycyjnych – przeznaczonych na wynajem – sytuacja jest jeszcze trudniejsza, bo do powyższej listy dochodzą czasochłonne rozliczenia okresowe i końcowe z najemcami oraz ryzyko konfliktu między najemcą a wynajmującym na tle niezapłaconych rachunków za media,
a w szczególności za energię elektryczną.

Fortum konsekwentnie rozbudowuje portfel usług i narzędzi ułatwiających codzienne życie klientów, wprowadzając w ostatnim czasie chociażby Rozliczanie na Żądanie dla prądu i gazu czy rozwijając aplikację mobilną Moje Fortum, która upraszcza kontrolę nad rachunkami. Bazując na tych doświadczeniach i znając szczególne potrzeby związane z obsługą wynajmowanych mieszkań, rozpoczęto prace mające na celu stworzenie usługi, która uprości rozliczenia i zapewni ochronę właścicieli i najemców. Istotnym elementem pozwalającym na zmianę obecnego stanu rzeczy jest postępujący od kilku lat w Polsce proces wymiany tradycyjnych liczników energii elektrycznej na „liczniki inteligentne”, które pozwalają na dwukierunkową komunikację z licznikiem, umożliwiając m.in. zdalny odczyt zużycia czy zdalne włączenie i wstrzymanie dostaw prądu. Dotychczas liczniki takie zostały zainstalowane w około 1,5 mln gospodarstw domowych na terenie całej Polski.

Dla tych, którzy już korzystają z liczników inteligentnych, Fortum przychodzi z rozwiązaniem rozliczeń za prąd w wersji smart. Usługa sprawdzi się doskonale
w mieszkaniach na wynajem, ale powinni się nią zainteresować wszyscy, którzy chcieliby odzyskać kontrolę nad zużyciem energii i rachunkami za prąd. Prąd
w telefonie nie jest prostym dodatkiem do dotychczasowej umowy na prąd, to zupełnie nowe podejście do dostarczania prądu do domu z zapewnieniem szerokiego dostępu do informacji o zużyciu oraz uproszczonych i bezpiecznych rozliczeń za prąd.

* Fortum – międzynarodowa firma energetyczna wywodząca się z Finlandii, będąca przodującym, niezależnym, ogólnopolskim sprzedawcą prądu i gazu oraz
producentem i dystrybutorem ciepła.

Wybierając Prąd w telefonie, zyskujesz:

  1. Smart aplikację – dzięki której łatwo i szybko sprawdzisz oraz załatwisz wszystko, co związane z rozliczeniami za prąd.
  2. Rachunki przedpłacone – doładowujesz konto w aplikacji dowolną kwotą, w dowolnym czasie i miejscu. Po wyczerpaniu środków na koncie dostawa prądu zostanie zdalnie wstrzymana, dzięki czemu unikniesz zadłużenia.
  3. Kontrolę zużycia energii i wydatków – dzięki codziennym odczytom zużycia na bieżąco sprawdzasz aktualne zużycie energii oraz wydatki na prąd.
  4. Oszczędności i dbałość o środowisko – śledząc wydatki i wysokość zużycia prądu, nabierasz świadomości, a tym samym możesz zmniejszać zużycie, oszczędzać pieniądze i minimalizować negatywny wpływ na środowisko. Dodatkowo otrzymasz Certyfikat Zielonej Energii potwierdzający, że Fortum zakupiło energię elektryczną wytworzoną z odnawialnych źródeł w ilości odpowiadającej 100% Twojego zużycia prądu.
  5. Proste rozliczenia – brak prognoz i korekt to bezproblemowe rozliczenia i w efekcie więcej czasu dla siebie – oznacza to koniec ze skomplikowanymi fakturami, prognozami, nadpłatami i przeoczonymi terminami płatności.
  6. Powiadomienia SMS – będziesz otrzymywał powiadomienia o najważniejszych zdarzeniach związanych z usługą, w tym o liczbie dni, na jakie wystarczą posiadane na koncie środki, o konieczności doładowania konta czy o nietypowym zużyciu energii.
  7. Awaryjne saldo – nie musisz się martwić, jeśli zapomnisz doładować konto – awaryjne saldo zabezpiecza Cię przed nagłym wyłączeniem prądu.
  8. Ubezpieczenie od domowych usterek – usługa Home Assistance to ochrona na wypadek domowych awarii, gwarantująca Ci dostęp do fachowców, takich jak hydraulik, ślusarz, elektryk i wielu innych.

https://pradwtelefonie.fortum.pl/wynajem
tel .42 206 87 87

Prąd w telefonie to szczególne ułatwienia i ochrona, przygotowane z myślą o mieszkaniach przeznaczonych na wynajem:

  1. Dostęp z QR-kodem – właściciel może wygenerować i przekazać lokatorom kod QR pozwalający na dostęp do aplikacji mobilnej. Bez przekazywania danych logowania czy hasła, bez udostępniania wrażliwych danych.
  2. Samoobsługa – dzięki dostępowi do aplikacji lokatorzy samodzielnie sprawdzą stan konta oraz informacje o zużyciu i wydatkach, a co ważniejsze, zadbają
    o doładowanie konta, dzięki czemu rozliczenia i płatności rachunków to przeszłość.
  3. Bezpieczne rozliczenia – dzięki przedpłacie właściciel mieszkania oraz najemcy zyskują pełną przejrzystość i bezpieczeństwo w zakresie rozliczeń rachunków za prąd.

Prawdziwy święty spokój!

Prąd w telefonie wystartował w sierpniu tego roku i w pierwszej kolejności dostępny jest dla gospodarstw domowych na terenie aglomeracji wrocławskiej. Natomiast zainteresowani z innych obszarów mogą zgłaszać się już teraz, dzięki czemu zostaną poinformowani o dostępności usługi jako pierwsi. Z okazji startu Fortum przygotowało specjalne warunki promocyjne oraz ofertę pozwalającą wypróbować usługę przez 3 miesiące. Ze szczegółami oferty można zapoznać się na
stronie: www.pradwtelefonie.fortum.pl.

Z dala od zgiełku – Strefa Nieruchomości

Tekst: Kuba Midel

Tu czas się zatrzymał, a zaczęło się sielskie życie. Z nutą nostalgii wspominam każdy pobyt w Krainie Wielkich Jezior.

Kuba Midel

Co zrozumiałem po tym sezonie? Że należy realizować marzenia, by sprawdzić, czy warte były zachodu.

[betteroffer]

TO TYLKO FRAGMENT ARTYKUŁU.
ABY WYKUPIĆ DOSTĘP DO CAŁOŚCI, KLIKNIJ W PRZYCISK KUP TERAZ.

[/betteroffer]

[betterpay amount=”1.00″ button=”http://www.strefanieruchomosci.info/wp-content/uploads/2019/01/kup-teraz.png” validity=”0″ validity_unit=”d” ids=””]

rodzina i marzenie

Na Mazurach spędzałem wakacje z dziadkami już jako przedszkolak. Później jako nastolatek przyjeżdżałem na kajakowe obozy wędrowne. W dorosłym życiu odwiedzałem je przynajmniej raz w roku. Koronawirusowa blokada wyjazdów sprawiła, że spędziłem na Mazurach aż półtora miesiąca podczas kilkunastu wypadów z rodziną i znajomymi. Stały się moim drugim domem w tym dziwnym i zwariowanym czasie.

Jako przedsiębiorca i motorowodniak od dłuższego czasu marzyłem o swojej łodzi, ale zawsze pojawiał się jakiś ważniejszy finansowy cel lub wymówka. Większość pieniędzy i czasu inwestowałem w rozwijanie firm i inwestycje w nieruchomości. Wiele osób odradzało mi zakup własnej jednostki, która stałaby się dla mnie źródłem niepotrzebnych wydatków i problemów organizacyjnych. Decyzja była odwlekana przez wiele lat, aż wiosną postanowiłem zmierzyć się
z przedmiotem westchnień i wrócić do realizacji moich marzeń.

wolność i radość

I tak odkryłem Mazury na nowo. Poczułem wolność od wielkomiejskiego gwaru, pędu i natłoku spraw. Czy jest coś piękniejszego niż moment, kiedy nie muszę się spieszyć, by oddać łódź? Kiedy mogę zostać i dryfować na wodzie kilka dni dłużej, bo akurat pogoda dopisuje? Wtedy skupiam się na tym, co najważniejsze.
Na pięknie przyrody, na lustrze wody, na wsłuchiwaniu się w ciszę, na patrzeniu na leniwe chmury. Zapominam o miejskiej codzienności, a dzień przebiega
w naturalnym rytmie.

Nawet kiedy pada deszcz lub wieje zimny wiatr, czuję, że jestem elementem całego ekosystemu, a nie turystą, który przyjechał na mazurski weekend do ekskluzywnego hotelu. Podziwianie krajobrazu jezior z poziomu wody sprawia, że staję się jego integralną częścią, a nie wyłącznie biernym obserwatorem. Kontakt z wodą nie tylko mnie uspokaja, lecz także skłania do refleksji. Moje dzieci nie potrafią się tutaj nudzić, a szybka przejażdżka czy samodzielnie przygotowany posiłek sprawia radość całej załodze.

spokój i spełnienie

Dostrzegłem też, że ludzie którzy przyjeżdżają na Mazury, nie przypominają turystów znad polskiego morza. Tutaj największym szpanem jest stary kapelusz, uśmiech na twarzy i własnoręcznie złapana ryba na wędkę. Lubię śpiew przy ognisku, ale jeszcze większą frajdę sprawia mi widok zachodu słońca w cichej zatoczce, pogodna twarz mojej żony oraz radość dzieciaków. Okazuje się, że brak większych wygód na ciasnej przestrzeni przestaje przeszkadzać. Odkrywam, jak niewiele potrzebujemy do szczęścia.

Co zrozumiałem po tym sezonie? Że należy realizować marzenia, by sprawdzić, czy warte były zachodu. Że warto nauczyć się być nieco z boku, by dostrzec siebie. Umieć wyłączyć się na chwilę i w dobie skrajnej, globalnej dezinformacji skupić się na tym, co naprawdę ważne. Przeżyć dzień po swojemu, bez poczucia winy,
że można było zrobić w tym czasie coś bardziej opłacalnego. Dłuższy pobyt na Mazurach umożliwił mi poznanie ich od swojej dzikiej, mniej turystycznej strony. Dał mi również szansę spojrzenia w głąb siebie i znalezienia odpowiedzi na wiele pytań.

Polskich Mazur nie można porównywać do chorwackich kurortów lub greckich wysp. Mazury nie potrzebują głośnej reklamy. To my choć raz na jakiś czas potrzebujemy niepowtarzalnej ciszy Mazur. Poza sezonem, kiedy nie ma jeszcze ludzi, można tu spotkać człowieka, o którym bardzo często zdarza nam się zapominać. Siebie samego!

[/betterpay]

Polecamy książki – Strefa Nieruchomości

Strefa Rozwoju Osobistego
Polecamy

Autorzy:
Bennett Michael,
Bennett Sarah

Pieprz uczucia.
Jak rozwiązywać
nierozwiązywalne
problemy

Książka dr. Michaela I. Bennetta i Sarah Bennett odmienią Twój sposób myślenia o rozwoju i samym sobie. Zabawnie napisany antyporadnik pozwala zrozumieć, że na pewne rzeczy nie masz wpływu. To nie jest kolejna książka, której autorzy obiecują, że odmienią Twoje życie w tydzień. Płynąca z niej lekcja jest prosta: przestań się nad sobą użalać. Pogódź się z tym, że pewne straty nie przestają boleć, życie nie będzie lepsze, a Ty nie będziesz doskonała/doskonały.
Poradnik w zabawny sposób pokazuje:

  • jak przestać analizować porażki z przeszłości i zaakceptować negatywne myśli, które do Ciebie napływają?
  • jak myśleć o samorealizacji, ale bez dreszczy i strachu przed porażką?

Jeśli zatem chciałbyś dołączyć do grona tych ludzi sukcesu, którzy zamiast godzinami leżeć przed telewizorem, chcą poszukać rozwiązań, to koniecznie chwyć po ten egzemplarz.

Tylko z tym numerem, powołaj się na kod rabatowy,
a kupisz książkę z rabatem na www.skleprentiera.pl
TWÓJ KOD RABATOWY:
SN.10
(kod ważny do 31.12.2020)

Autor:
Diamandis Peter H.,
Kotler Steven

Śmiało!
Jak stać się wielkim,
zamożnym
i wpływowym

Ta książka to manifest przedsiębiorcy sukcesu. Autorzy omówili w niej schemat wykładniczości sukcesu, omawiając takie zagadnienia jak:

  • technologie wykładnicze, dzięki którym ścieżka
    od pomysłu do fortuny staje się znacznie krótsza;
  • zagadnienia związane z psychologią śmiałości,
    dzięki której nauczysz się myśleć w większej skali;
  • czynniki zwiększania ludzkiej efektywności;
  • wykorzystanie siły tłumu do odnajdywania błyskotliwych rozwiązań;
  • stosowanie crowdsourcingu i crowdfundingu.

Tylko z tym numerem, powołaj się na kod rabatowy,
a kupisz książkę z rabatem na www.skleprentiera.pl
TWÓJ KOD RABATOWY:
SN.10
(kod ważny do 31.12.2020)

Autor:
Brian Tracy

Maksimum osiągnięć

Chcesz być kowalem swego losu? Ta książka to solidny i systematyczny wykład wiedzy menedżerskiej. Najcenniejsze w tej książce są pomysły co zrobić, aby przezwyciężyć wszechobecne w naszej osobowości przekonanie, że przecież tego nie zdołam osiągnąć. Co zrobić, aby przybliżyć swój cel? Wiarygodność książki wzmacnia fakt, że autor Brian Tracy, jeden z najlepszych światowych specjalistów w szkoleniu kadry handlowej, sam zastosował tę wiedzę w praktyce.

Tylko z tym numerem, powołaj się na kod rabatowy,
a kupisz książkę z rabatem na www.skleprentiera.pl
TWÓJ KOD RABATOWY:
SN.10
(kod ważny do 31.12.2020)

Autor:
Sinek Simon

Zaczynaj od DLACZEGO.
Jak wielcy liderzy
inspirują innych
do działania

Poznaj siłę DLACZEGO warto zadawać pytania!
Przewróć kilka stron i poznaj prosty wzór, sposób myślenia, działania i komunikowania się, dzięki któremu przywódcy są w stanie skutecznie zainspirować swoje otoczenie. Wczytaj się w historie Martina Luthera Kinga juniora czy Steve’a Jobs’a i przekonaj się, że wszyscy liderzy, którzy kogokolwiek inspirują, myślą, działają i komunikują się z innymi z pominięciem ogólnodostępnych schematów. Każdy z nas może zdobyć tę umiejętność. Przy odrobinie dyscypliny każdy lider lub organizacja mogą skutecznie oddziaływać na innych. Przeczytaj wszystkie porywające opowieści i naucz się być skutecznym przywódcą. Przyciągnij do siebie ludzi i trwale zmień oblicze biznesu.

Tylko z tym numerem, powołaj się na kod rabatowy,
a kupisz książkę z rabatem na www.skleprentiera.pl
TWÓJ KOD RABATOWY:
SN.10
(kod ważny do 31.12.2020)

Sukces budujemy każdego dnia – Strefa Nieruchomości

Rozmawiała: Aneta Nagler

Wywiad z Wojciechem Orzechowskim

W dzisiejszym, dynamicznie zmieniającym się świecie, sukces wymaga wielu czynników: błyskotliwości, zaradności, charyzmy. Co zatem zrobić, żeby trafiać w dziesiątkę? Żeby zdobyć tytułową koronę sukcesu? Niektórym nigdy nie udaje się przekroczyć progu własnych słabości i frustracji. Tkwią w marazmie oczekiwania wierząc w szczęśliwy przypadek, cudowne zrządzenie losu, które odmieni ich życie. Sami jednak nie podejmują działania i nie wychodzą poza swoją strefę komfortu, rozdrapując szanse i sukcesy, które mogły być ich udziałem. Ale nie są.

Wojtek Orzechowski to tytan pracy i człowiek wielu talentów. Upadał i podnosił się z kolan. Zaliczył bankructwo, stratę firmy, zmagał się przez wiele lat z chorobą, a mimo to wstał z kolan. Zbudował siebie na nowo. Silniejszego, z pokorą patrzącego na życie. Poza wolnością i wolnym rynkiem wie, że do stworzenia dobrze prosperującego biznesu i do zdobycia sukcesu nie wystarczy przebojowość i dobry profil w mediach społecznościowych. Do tego potrzebna jest wspólnota wartości takich jak: uczciwość, wiara, zaangażowanie i szacunek ludzi, którzy go otaczają. Ponieważ to na tych fundamentach budujemy naszą reputację każdego dnia.

I o tym wszystkim porozmawiam z Wojciechem Orzechowskim – inwestorem, właścicielem kamienic, deweloperem projektów premium, twórcą Warsztatów i Maratonu WIWN®, autorem książek, wydawcą „Strefy Nieruchomości”, i wielu jeszcze innych biznesów, których jest pomysłodawcą, a których nie sposób wszystkich wyliczyć. 

A.N.: Wojtku, jak z perspektywy czasu oceniasz swoją wyboistą drogę do niezależności finansowej? Pierwsze firmy, bankructwo. Potem pojawiły się nieruchomości, pomysł na biznes szkoleniowy, a dzisiaj wyznaczasz trendy w nieruchomościach.

W.O.: Myślę, że każdy, kto przechodził tę ścieżkę, miał swoje wzloty i upadki. Są tacy, co po 2-3 razy zbankrutowali, zanim coś osiągnęli. Dzisiaj moja sytuacja jest inna. Z obecnych przepływów finansowych z najmu realizuję wraz z innymi inwestorami 6 dużych inwestycji deweloperskich w ramach projektu „100Kamienic.pl”.

A.N.: Pomówmy o początkach i przenieśmy się w czasie. Jak zrodził się Twój pierwszy biznes?

W.O.: To musimy się cofnąć do 1997 roku. Byłem wtedy na pierwszym roku studiów. Przechodziłem pewnego dnia zimą przez tory, a miałem na nogach kozaki, które wbijały się w śnieg. I pomyślałem sobie wtedy: „Czy całe życie będę chodził w tych kozakach?”. To nie była moja wizja przyszłości. Chciałem czegoś innego. Na studiach wyodrębniały się wtedy grupy takich elitarnych studentów. Ja się do nich nie zaliczałem. To mnie bolało, ale i motywowało. Dlatego dziękuję rodzicom, że wysłali mnie i siostrę na studia. Dzięki nim skończyłem ekonomię, znalazłem swoją pierwszą inspirację. I zawsze miałem taką myśl, żeby zrobić biznes, który będzie mnie utrzymywał. Niestety pierwsze projekty nie były strzałem w dziesiątkę.

A.N.: W zasadzie cały czas poszukiwałeś swojej drogi?

W.O.: Tak. Jeżeli trafiałem na pomysł, który mógł być perspektywiczny, to go kontynuowałem. Na początku były gadżety reklamowe, potem sklepy komputerowe w Stalowej Woli i Lublinie. Ten biznes miał ogromne perspektywy. Problemem był jeden ze wspólników, który pod moją nieobecność, bez naszej wiedzy, przefakurował cały towar na swoją firmę. Towar był kupiony w kredycie kupieckim i tak zostałem z długami.

A.N.: To był czas, kiedy podjąłeś decyzję o założeniu Go3?

W.O.: W 2001 r., kiedy już widziałem, że nie da się tych sklepów ocalić, zostaliśmy z długami. Stwierdziłem wtedy, że coś trzeba z tym zrobić. Tego długu było łącznie 500 tys. zł. Stwierdziłem, że mam 3 możliwe drogi: 1. albo wyjechać za granicę i tam odrabiać długi, 2. zatrudnić się na etacie, ale mieć do końca życia komornika na karku, 3. wymyślić taki biznes, który postawi mnie na nogi. I wtedy jeden z pracowników sklepu komputerowego, z którym współpracuję już 20 lat – powiedział: „Sprzedawaj strony internetowe, ja umiem je tworzyć”. No i tak ruszyłem na podbój Stalowej Woli, w której zamieszkaliśmy tuż po studiach. Walczyłem z przedsiębiorcami, próbując im sprzedać strony internetowy, gdzie w firmach nie było komputerów, a co dopiero Internet.

A.N.: Wojtku, wyprzedziłeś czas. Gdyby to było 2-3 lata później, pewnie wstrzeliłbyś się idealnie ze swoim pomysłem.

W.O.: Pamiętam, że pierwsze 35 dni pracy nie mogłem nic sprzedać, aż nadszedł moment, że pewnego dnia podpisałem 5 zamówień na strony internetowe. Próbowałem sprzedawać produkty jeszcze na oparach starego sklepu komputerowego, a później dopiero otworzyliśmy tę firmę. Stwierdziłem, że skoro to się tak dobrze sprzedaje, to muszę stworzyć zespół 200 takich handlowców w całej Polsce. Chciałem zrobić skalę i duży biznes na całą Polskę. Szybko nastąpił rozwój firmy. W 2006 r. mieliśmy już oddziały w całej Polsce. Ja byłem odpowiedzialny za rekrutację handlowców, ich szkolenia, tworzenie biur. A mój wspólnik Paweł, który przyłączył się w trakcie, odpowiadał za część produkcyjną. I świetnie się uzupełnialiśmy. Każdy miał swoją działkę i nią zarządzał. Produkty były tworzone, klienci zadowoleni. Przez 12 lat zrealizowaliśmy ok. 12 tys. zamówień. W 2010 r. nasza firma przekształciła się w spółkę prawa handlowego. Była wtedy wyceniana na 9 mln.

A.N.: A kiedy pojawił się ten moment, że podjąłeś decyzję, aby inwestować w nieruchomości?

W.O.: Mój pracownik, Sebastian – który mnie zainspirował do tworzenia Go3 i stron internetowych, pewnego dnia przyszedł do mnie z grą Cashflow, która zainspirowała mnie do inwestowania w nieruchomości, a potem to on wyciągnął mnie na pierwsze szkolenie z nieruchomości. Szkolenie było niesamowicie fascynujące. Ale brakowało mi tam wielu szczegółów – mieliśmy tylko 2 dni szkolenia i z wieloma rzeczami zostawaliśmy sami.
Dzisiaj, na moich Warsztatach WIWN® jest inny podział. Teorię zgłębiamy przez 5 dni szkoleniowych – to jest ponad 30 godzin teorii, potem jest 2-dniowe spotkanie stacjonarne, badanie rynku, kontakt z Liderem WIWN® oraz ze mną w ramach oceny potencjału nieruchomości.
A wracając do nieruchomości.
Początkowo zacząłem je kupować z myślą o wynajmie. Ale ze względu na wysokie stopy procentowe, wysokie raty, a niskie czynsze zyskowność była mała. Poza tym przy piątym mieszkaniu banki nie chciały dawać kolejnych kredytów hipotecznych. Przepływ pieniężny był poniżej 2 tysięcy. A ja myślałem o tym, żeby to było 20 tys. zł, a nawet więcej. Szybko zacząłem obracać mieszkaniami. W 2011 r. przeszliśmy na lokale komercyjne. Zacząłem też robić flipy, z których można było osiągnąć ogromne zyski, rzędu kilkudziesięciu tysięcy zł. W 2014 r. stwierdziliśmy, że nie kontynuujemy Go3. Wspólnik namówił mnie na wyjazd za granicę, aby połączyć leczenie mojej choroby, po zakażeniu HCV, z zasłużonym odpoczynkiem. I tak zostawiliśmy wszystko. Wzięliśmy dzieci i przeprowadziliśmy się do Włoch. Wtedy już nieruchomości nas utrzymywały – lokale komercyjne – oraz biznes, który stworzyliśmy przynosiły nam ponad 20 tys. stałego przychodu.

A.N.: Uczysz swoich uczestników WIWN, że w inwestowaniu najważniejszy jest cel. Jakie jeszcze inne kompetencje lub cechy powinny mieć osoby, które rozpoczynają tę drogę?

W.O.: Na początku musi być motywacja, determinacja i działanie. Z pewnością przyda się odrobina przedsiębiorczości i umiejętności handlowych. Ale najistotniejsze są cechy charakteru. Każdy ma swoją szansę. I jeżeli ten ktoś jest osobą zdeterminowaną, odważną, systematyczną, nie poddającą się, to osiągnie sukces. Niektórzy się śmieją, mówiąc, że sukces zależy od „pochodzenia”. No tak. 🙂 Im więcej pochodzisz, tym większy biznes zrobisz. (Wszyscy się na to łapią, myśląc, że chodzi o inne pochodzenie). 🙂

A.N.: W ciągu 5 lat trwania Warsztatów WIWN spod Twoich skrzydeł wyszło…

W.O.: Na ten moment ponad 1600 osób. Mamy 70-procentową skuteczność warsztatów. Gdy Robert Kiyosaki przyjechał do Polski i rozmawialiśmy o mojej skuteczności, to jego doradcy nie mogli w to uwierzyć. Ale tak jest, gdy prowadzi się Uczestnika za rękę przez cały proces inwestycyjny. A skąd ja to wiem? Jeżeli wierzyć uczestnikom, to każdy, kto przyjeżdża na drugi etap WIWN® (tj. Remont w szczegółach), deklaruje osobiście, że albo kupił pierwszą nieruchomość, albo już finalizuje transakcję. I tyle właśnie osób przez ostatnie 5 lat skorzystało z nauki o remontach.

A.N.: W czym tkwi zatem sukces Twojej osoby jako mentora?

W.O.: Uważam, że moim atutem są umiejętności nawiązywania relacji i łączenia ludzi. W każdej chwili Uczestnicy moich Warsztatów wiedzą, że mogą do mnie zadzwonić z problemem, nawet gdy ukończą warsztaty.

A.N.: Jesteś na każdym etapie procesu szkoleniowego. Na rynku istnieje bardzo wielu coachów/mentorów, którzy prowadzą szkolenia z inwestowania w nieruchomości. I zawsze jest to pytanie: czym Ty się wyróżniasz i gdzie tkwi źródło Twojego sukcesu?

W.O.: Taki mentoring w Polsce, jak ja realizuję, robi może jeszcze jedna osoba. Ale spróbuj się tam dodzwonić przed podpisaniem umowy, przejść przez długą ścieżkę asystentów. Ja publikuję swój numer telefonu. Każdy, kto chce, może do mnie zadzwonić. Jak jest prosta porada, otrzymuje ją bezpłatnie. Uważam, że mój sukces tkwi w dostępności. 

A.N.: Inwestujesz od ponad 10 lat w nieruchomości, w międzyczasie stworzyłeś Warsztaty WIWN® i ogromną konferencję nieruchomościową: Maraton WIWN® . Piszesz książki na temat inwestowania, stworzyłeś inwestycyjną grę Rentier®. Prowadzisz Warsztaty. Stworzyłeś społeczność Liderów WIWN® , którą cyklicznie odwiedzasz. Jesteś duszą i mentorem czasopisma „Strefa Nieruchomości”. A teraz realizujesz duże projekty deweloperskie. Jak znajdujesz czas na te wszystkie projekty?

W.O.: Zdradzę Ci moją tajemnicę. Jak w 2018 r. byłem przez trzy tygodnie w USA, to trafiłem w NASA na program doświadczalny, gdzie powiedzieli, że mnie sklonują. I teraz jest nas trzech. Dlatego ze wszystkim się wyrabiam:)
A tak na serio – w te wakacje ponad miesiąc spędziłem wypoczywając na Mazurach, poświęcając 2-3 godzinki na obsługę warsztatów, pomoc ludziom, wsparcie dla mojego zespołu i projektów. Myślę, że mój sukces polega na tym, że za konkretne projekty są odpowiedzialni dobrze dobrani ludzie. Mam 6 spółek deweloperskich. To jest 6 różnych przedsięwzięć. Tam czuwa nad wszystkim Tomasz Góra i wiem, że projekty są w dobrych rękach. Ja tylko kontroluję, sprawdzam, doradzam. Mamy spółkę warsztatową, spółkę do szkoleń, spółkę udzielającą kredytów. Stworzyliśmy z Michałem Gutowskim agencję nieruchomości, która świetnie się rozwija w Polsce. Stworzyliśmy spółkę, która będzie pozyskiwać kapitał z zewnątrz. Mamy sklep Rentiera. Kolejny projekt to wydawnictwo i „Strefa Nieruchomości”, która z numeru na numer jest piękniejsza. Jest zatem wiele przedsięwzięć. Ale wszędzie są do tego od- -delegowani kompetentni ludzie.

A.N.: Czyli źródło Twoich sukcesów tkwi wg mnie w umiejętności budowania do- -brych zespołów, wzajemnym zaufaniu, bez którego trudno byłoby realizować te wszystkie projekty. A jesteś wdzięczny za to, że realizujesz tyle inwestycji i otaczasz się tyloma fantastycznymi osobami?

W.O.: Tak. Dziękuję i ludziom, z którymi jestem, i Bogu za to, że mnie prowadzi i otacza właściwymi osobami. Myślę, że najwięcej zmieniło we mnie bankructwo, to, że wiele firm dało mi wtedy szansę stanąć na nogi. Gdy zaczynałem wszystko od nowa, byłem bankrutem, więc musiałem chodzić, kłaniać się w pas, prosić, dziękować, uczyć się pokory. I myślę, że ten czas najbardziej nauczył mnie budowania relacji. Ale też dzięki ludziom – Uczestnikom Warsztatów WIWN® jestem dziś w tym miejscu, gdzie jestem i dziękuję im, że mi zaufali. Jestem wdzięczny inwestorom, którzy przyłączyli się do moich projektów. I oczywiście ludziom, z którymi współpracuję, menedżerom, szefom projektów – bo bez nich te projekty nie miałyby takiej rangi.

A.N.: To zatoczyliśmy koło. Moje pierwsze pytanie dotyczyło Twojej drogi do niezależności finansowej. Ale to też jest taka droga, podczas której stworzyłeś bardzo wiele biznesów i spotkałeś wiele wartościowych osób. Dlatego też zapytam, czy czujesz się człowiekiem sukcesu.

W.O.: Nie chcę się czuć takim człowiekiem. Na pewno takie myśli przychodzą, kiedy stajesz przed widownią na największej konferencji o nieruchomościach w Polsce. Na sali jest 1200 osób plus 150 online… i gdy Ania Mozer przynosi i wręcza mi kwiaty. To wtedy byłem bardzo wzruszony. Pomyślałem, że zrobiłem coś wielkiego. Chociaż nie uważam, że jest to jakaś wielka rzecz. Ale zrobiłem, byłem pierwszy. To, jak wychodzi kolejna Strefa, to też jest moment, który jest wzruszający. Ja jestem sympatykiem piękna. To piękno ja widzę w różnych sytuacjach.

A.N.: Sukces dla każdego jest czymś innym, tak samo jak szczęście. Dla Wojtka sukces to…..

WO: Sukces dla mnie to zrealizowanie projektu. Odbiór kolejnego mieszkania, które jest piękne i wyróżnia się na tle tysięcy mieszkań w Polsce. Mój sukces to fakt, że jestem zdrowy od kilku lat, i że wygrałem walkę z chorobą. Oczywiście dostrzegam też sukces w drobniutkich rzeczach, jak rozwiązanie sprzeczki z urzędnikiem skarbowym, wygranie sprawy sądowej, pozytywne negocjacje z klientem. Sukcesem może być skuteczna komunikacja z otoczeniem, przekazywanie tych właściwych sygnałów, sprecyzowanych oczekiwań, które bardzo pomagają w biznesie.

A.N.: Czy dlatego powołałeś fundację, która obrała sobie za cel pomaganie osobom w ciężkiej sytuacji? Opowiedz o Fundacji Lepszego Życia.

W.O.: Częściowo na pewno tak. Poza tym projekt powstał ze względu na to, że dostawałem bardzo dużo e-maili z prośbą o wsparcie finansowe na leczenie, na pomoc dla biednych dzieci, na spłacenie czyjegoś długu. Odpowiadanie na to wszystko było bardzo czasochłonne, ponieważ każdy taki e-mail trzeba było dokładnie zweryfikować. Więc specjalnie powołałem fundację. Dzisiaj mamy 10 projektów, na które zbieramy fundusze.

A.N.: Jakie to są projekty?

W.O.: Np. pomoc dzieciom z domu dziecka, które nie mają perspektyw rozwoju. A dzięki naszemu finansowaniu będą mogły w nich wziąć udział i się rozwijać. I nie jest to pomoc jednorazowa, tylko dajemy im narzędzie do tego, żeby te dzieciaki mogły odnaleźć się w życiu, dobrze zarabiać i mieć inteligencję finansową. Pomoc dla dzieci z biednych rodzin – wsparcie finansowe dla najbiedniejszych – wyrównywanie szans edukacyjnych oraz pomoc w rozwoju pasji. Inny nasz projekt, to pomoc starszym osobom, które są same i sobie nie radzą. Wsparcie socjalne osób pozostających w potrzebie – przekazywanie rzeczy w dobrym stanie, które mogą się przydać innym. Zrealizowaliśmy pomoc na rehabilitację dla Kamelii, która jadąc rowerem została potrącona przez samochód. Przygotowaliśmy zbiórkę pieniędzy na walkę i skutki wywołane przez koronawirusa. Mamy również misję ewangelizacyjną i docieramy do ludzi, którzy chcą studiować Pismo Święte. Nasza fundacja dopiero teraz, po 2 latach istnienia, pokazuje, jakie mamy ogromne możliwości.

A.N.: Osiągnąłeś już wszystko, co chciałeś?

W.O.: Ze swoich celów osiągnąłem wszystko, co chciałem. Nic więcej mi nie potrzeba. Nie jestem i nie chcę być na liście TOP 100 najbogatszych. Moja strategia, o ktorej możesz posłuchać pod adresem www.najlepszastrategia.pl pokazuje, że odłożone 2 miliony zł i zainwestowane w nieruchomości, mogą dawać nawet 20 tys. dochodu na czysto. Co mi więcej trzeba.

A.N.: Nie chcesz się znaleźć na okładce Forbesa?

W.O.: Nie, nie muszę. Wystarczy mi to, co mam. Mam Strefę Nieruchomości 🙂

A.N.: A kiedy Wojtek Orzechowski jest szczęśliwy?

W.O.: Zdefiniujmy, czym jest szczęście. Szczęście rozumiem dwojako. Pierwsza rzecz – szczęście to jest moment, który cię spotyka w określonym miejscu i czasie. To poczucie, że idziesz do przodu, że się realizujesz. Mówisz sobie wtedy: „Tak! Zrealizowałem, udało się. Przewspaniale!”. Ja tak mam przy zakończeniu różnych projektów. Poczułem to, kiedy wygrałem Mercedesa na stacji benzynowej przy tankowaniu, kiedy dostaliśmy pierwszą dotację z UE rzędu 200 tys. zł, kiedy na warsztaty zapisywało się pierwszych 70 osób miesięcznie, kiedy wyszła konferencja Maraton WIWN® , kiedy zaczęła się cyklicznie ukazywać „Strefa Nieruchomości”. To są takie momenty szczęścia.
Drugi rodzaj szczęścia, który odczuwam to jest stan, w którym jestem, przebywam; taki moment, kiedy siadam w ogrodzie, nad rzeką, w górach i czuję, że jestem tam, gdzie chciałem być. Że może nawaliłem po drodze wiele razy, ale ten moment, w którym jestem tu i teraz, sprawia, że jestem o krok do przodu i czuję, że życie jeszcze cały czas stoi przed tobą otworem.

A.N.: Mówi się, że trzeba zrobić 2 kroki do tyłu, żeby pójść do przodu. Zgadzasz się? 

W.O.: Myślę, że w moim życiu to nastąpiło to nieraz. Dziś uważam, że otaczanie się właściwymi ludźmi jest najważniejsze i dlatego tak wiele dzięki nim osiągnąłem. Ale nie powiedziałem ostatniego słowa. Ciąg dalszy nastąpi.

Efektywność to stan umysłu, czyli od laika do cenionego pośrednika – Strefa Nieruchomości

Z Basią Domarus rozmawiała Dorota Nowicka

Dzisiejszym rozmówcą jest Basia Domarus z Trójmiasta, handlowiec z urodzenia, wykształcenia i doświadczenia, liderka gdańskiego oddziału Stowarzyszenia Mieszkanicznik, pośrednik w szeroko pojętym obrocie nieruchomościami.

DOROTA NOWICKA: Basiu, słyszałam, że miniony rok był dla Ciebie mocno wyjazdowy i szkoleniowy. 

BASIA DOMARUS: Zgadza się. W minionym roku miałam 30 wystąpień. Wykłady, warsztaty, prelekcje, spotkania networkingowe, eventy nieruchomościowe. Jak kraj długi i szeroki, pośrednicy ciągle narzekają na to samo. Wszędzie słyszałam: „nasz rynek jest wyjątkowo trudny”, „u nas klienci są inni”, „nasza okolica jest bardzo specyficzna”, „u was idzie, ale u nas ludzie są dziwni”, „nie ma rady na nasze marudy” etc. – wpisz dowolne. A ja na przekór mówię: efektywność to stan umysłu. Jeśli wierzysz, że możesz, to możesz. Jeśli nie wierzysz, to też masz rację. To nasze nastawienie definiuje skuteczność. To, w co wierzymy, jest bardziej twórcze lub zabójcze niż tendencje na rynku. Nie ma znaczenia, za ile pracuje sąsiad. Ważne, abyś Ty sam zdecydował, w jakiej chcesz grać lidze, do jakiej bramki strzelać i ile punktów uzyskasz za rzut. Gdy zaczynałam pracę w branży, zaszokowały mnie metody pozyskiwania nieruchomości do sprzedaży. Przeraziły mnie praktyki młodych stażem pośredników oraz niekompetencja tych bardziej doświadczonych. Zrozumiałam, że polski rynek nieruchomości żyje swoim własnym, trochę nieuporządkowanym życiem. Ludzie wskakują do branży bez przygotowania i nadzoru, a to mocno odbija się na jakości obsługi. Pragnę sprawić, aby pośrednicy byli cenionymi specjalistami, ekspertami od nieruchomości. Pragnę też, by klienci rozumieli naszą pracę, aby chętnie płacili nasze wynagrodzenie, aby nas szanowali i mieli satysfakcję ze współpracy. Słowem – pragnę odczarować polską branżę nieruchomości.

DOROTA: Odczarować branżę to brzmi trochę jak z bajki. Jak chcesz tego dokonać?

BASIA: Dzisiejszy klient oczekuje jakości. Taniość jest passé. Niska cena przegrywa dziś z jakością. W pierwszej kolejności oczekujemy DOBRZE, a dopiero potem tanio. Współczesny klient jest coraz bardziej świadomy i wymagający. Postanowiłam zatem wyjść naprzeciw oczekiwaniom nowoczesnego klienta i opracowałam system, który pozwala sprzedawać szybko i skutecznie, zaprzestałam pogoni za klientami – pozwalam, by sami do mnie trafiali. I tak, odpowiadając na zapotrzebowanie rynku, stworzyłam program o nazwie: NOWOCZESNY POŚREDNIK 2.0!

DOROTA: Powiedz, proszę, co to za program, co zawiera, jakie problemy rozwiązuje. 

BASIA: NOWOCZESNY POŚREDNIK 2.0 to kompletny program, który laika zamienia w dobrze zarabiającego pośrednika. To program inny niż wszystkie. Zawarty w nim materiał jest tak ułożony, aby nawet osobę z zerowym doświadczeniem przygotować do samodzielnej pracy w zawodzie. I tak dowiesz się, jak wyznaczyć cel, dzięki któremu osiągniesz swój sukces zawodowy, rozwiejesz obawy, z którymi boryka się na co dzień pośrednik, zbudujesz perfekcyjny kontakt z klientem, pozyskasz oferty na wyłączność, poznasz zasady negocjacji win-win, dowiesz się, jak przygotować mieszkanie oraz siebie i właścicieli do szybkiej i skutecznej sprzedaży, poznasz wszystkie formalności prawne oraz zasady długotrwałej współpracy z inwestorami, otrzymasz komplet dokumentów niezbędnych do pracy. Pośrednicy najczęściej nie radzą sobie z zimnymi telefonami, z pozyskaniem nieruchomości do sprzedaży, z negocjowaniem swojego wynagrodzenia. Zawsze słyszymy: „Ale inni biorą mniej”. Co zrobić w takiej sytuacji? Na kursie nauczysz się, jak pomimo wszystkich obiekcji klienta podpisać umowę wyłączności na procent, który „jest wyższy niż u konkurencji”, jak skutecznie przyciągnąć klienta kupującego i szybko sprzedać nieruchomość za możliwie najwyższą kwotę.

I co najlepsze! Coś, czego nie spotkałam do tej w pory ani w Polsce, ani za granicą. Otóż ten program kończy się… sprzedażą mieszkania. Kursanci negocjują ze mną swoje wynagrodzenie, planują od początku strategię, w jaki sposób chcą doprowadzić do transakcji, wyłaniają klienta docelowego, wdrażają swój plan, używają nowoczesnych narzędzi. Finalnie doprowadzają do transakcji i są obecni na akcie notarialnym.

Wspólnie z kursantami wprowadzamy nowe standardy na rynek, nową jakość obsługi. Tworzymy świat, w którym pośrednik jest cenionym specjalistą, kompetentnym i odpowiedzialnym. Świadczy usługi na wysokim poziomie i adekwatnie zarabia.

DOROTA: Basiu, to rzeczywiście coś nowego, tego chyba jeszcze na rynku nie było.

BASIA: To prawda, czegoś takiego jeszcze nie było. Program jest podzielony na moduły i trwa 10 tygodni. Choć jest to wersja on-line, to co tydzień spotykamy się na żywo. W webinariach może uczestniczyć każdy, kto przystąpił do programu, również osoby z poprzednich edycji. Na tych spotkaniach dyskutujemy na temat modułów, ale też o bieżących sprawach uczestników. Rozważamy poszczególne case’y, każdy może zgłosić swój kłopot, jakąś trudność czy rozterkę. Omawiamy pozyskiwane oferty, wspólnie tworzymy opisy nieruchomości, pracujemy na „żywym organizmie”. To jest też miejsce, w którym dzielimy się sukcesami: co poszło dobrze, co zadziałało, co przyniosło zamierzony efekt.

Kursant otrzymuje nieograniczony wgląd do ponad 100 lekcji video, dostępnych także w wersji audio (na rower, do siłowni czy do posłuchania w aucie). Ponadto dostaje skrypt do każdej lekcji, najważniejsze informacje zapisane w formie krótkiej notatki. Wszystkie webinaria są również nagrywane, by móc do nich wracać bądź po prostu odsłuchać, gdy nie było się obecnym.

Na każdym etapie kursu każdy z uczestników ma nieograniczony dostęp do zamkniętej grupy na Facebooku. Tam może (nie czekając na webinar) wrzucić temat, który go nurtuje, jakiś kłopot do rozwiązania, może jakąś branżową ciekawostkę lub po prostu pytanie czy wątpliwość. Każdy moduł zwieńczony jest zadaniem domowym (ja też wykonuję zadanie, aby pokazać przykład) oraz case’ami, dotyczącymi danego tematu.

Powtórzę: ten program zamienia laika w dobrze zarabiającego pośrednika. I co ciekawe, w grupie mamy zarówno początkujących pośredników, nawet takich, którzy jeszcze nic nie sprzedali, a dopiero postanowili podjąć pracę w zawodzie, jak i doświadczonych przedsiębiorców, szefów biur z wieloletnim doświadczeniem.

Wszyscy uczestnicy do tej pory uznali, że najwyższą wartością programu są nasze cotygodniowe spotkania. Masz mnie na żywo przez 2-3 godziny! Masz swojego wykładowcę na wyłączność!

DOROTA: Cóż, brzmi to rzeczywiście dobrze. Do kogo zatem jest kierowany ten program? Kto powinien się tym zainteresować?

BASIA: Do programu może dołączyć każdy, kto chce komfortowo pracować i zarabiać jako pośrednik w obrocie nieruchomościami.

DOROTA: Basiu, powiedz zatem, kiedy i gdzie można zacząć. Z kim się kontaktować w razie pytań, gdzie zaczerpnąć informacje?

BASIA: Za nami pierwsza edycja programu. Informacje na temat kolejnych edycji można znaleźć w social mediach (zwłaszcza na FB). Jeśli chcesz być na bieżąco, zadbaj, by trafić na listę mailingową. Dzięki temu będziesz otrzymywać regularnie nie tylko informacje, ale też korzystne oferty. Jeśli masz jakieś pytania, to zapraszam na stronę www.basiadomarus.pl/nowoczesny-posrednik lub po prostu do kontaktu telefonicznego. Łatwo mnie wygooglować, więc wierzę, że w razie potrzeby mnie znajdziesz. 

Koronawirus w służbie dłużnikowi – czyli słów kilka o ograniczeniach komorniczej licytacji nieruchomości nie tylko podczas epidemii – Strefa Nieruchomości

Tekst: Radca Prawny Lidia Banasiak
Kancelaria „Chudzik i Wspólnicy Radcowie Prawni” sp.p.

Sytuacja epidemiczna z uwagi na jej wyjątkowość wymusza stosowanie wyjątkowych rozwiązań – pewnie wielu zgodzi się z taką tezą. Czy jednak aby na pewno? W którym momencie rozwiązania wprowadzane przez ustawodawcę przekraczają granicę wyjątkowości, stając się uciążliwością w najgorszym wariancie, czyli uciążliwością nieuzasadnioną? Czy rozwiązania te zostaną z nami na dłużej? Jeżeli tak – to na jak długo? Dobrym przykładem, na kanwie którego można pokusić się o próbę odnalezienia odpowiedzi na postawione pytania, jest najnowsza nowelizacja postępowania egzekucyjnego w zakresie – nazwijmy to ogólnie – ochrony sytuacji mieszkaniowej dłużnika.

Na mocy uregulowań zawartych w tzw. Tarczy Antykryzysowej 3.0 (Dz.U. z 2020 r. poz. 875) wprowadzono do Kodeksu postępowania cywilnego nowy art. 952(1), ograniczający możliwość zaspokojenia się przez wierzyciela z nieruchomości – czy to lokalowej, czy też gruntowej zabudowanej budynkiem, wykorzystywanej przez dłużnika na cele mieszkaniowe. 

Dodatkowo w paragrafie 5 tegoż przepisu zdecydowano się na umieszczenie czasowego i – co należy podkreślić – całkowitego zakazu przeprowadzania licytacji z nieruchomości przeznaczonej na cele mieszkaniowe podczas trwania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii oraz w ciągu 90 dni po jego zakończeniu.

Na czym opiera się owo ograniczenie wierzyciela w realizacji jego praw związanych z zaspokajaniem się z określonej nieruchomości dłużnika?  

Otóż od dnia 30 maja 2020 r., jako dnia wejścia w życie wskazanej nowelizacji, wierzyciel musi wykazać się dużo większą czujnością oraz – jak się wydaje – uporem. Oprócz obowiązujących i utrwalonych już standardów dotyczących złożenia wniosku o egzekucję z nieruchomości oraz wniosku o dokonanie opisu i oszacowania nieruchomości wierzyciel musi samodzielnie złożyć komornikowi wniosek o wyznaczenie licytacji z nieruchomości służącej zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych dłużnika. Do tej pory komornik podejmował tę czynność z urzędu – teraz, dla wierzycieli dysponujących informacją o mieszkaniowym przeznaczeniu nieruchomości, nie ma już taryfy ulgowej. Brak złożenia takiego wniosku w zakreślonym przepisami prawa terminie może skutkować umorzeniem postępowania! 

Zmiana ta – mimo że może się wydawać niewielka, a pewnie dla niektórych wręcz „estetyczna” – ma jednak doniosłe znaczenie praktyczne. Dotyczy ona bowiem wszystkich wierzycieli – a ci, jak wiadomo, dzielą się na tych bardziej wyspecjalizowanych, tych nieposiadających szczegółowej wiedzy o zawiłościach postępowania egzekucyjnego oraz – coraz częściej – tych korzystających z usług profesjonalnych pełnomocników w osobach radców prawnych lub adwokatów. Ponadto w krajowych realiach prowadzenie egzekucji ze składnika majątkowego dłużnika, jakim jest nieruchomość wykorzystywana do celów mieszkalnych, stanowi sytuację bardzo częstą… 

Oczywiście odrębną kwestią pozostaje dowiedzenie się przez wierzyciela, że określona nieruchomość wykorzystywana jest przez dłużnika na cele mieszkaniowe. Jak się wydaje, fakt ten nie może wynikać z domysłów, wierzyciel nie musi przeprowadzać też żadnego „prywatnego dochodzenia”. Ustalenie i przekazanie tych informacji powinno leżeć wyłącznie w gestii komornika. 

Kolejnym ważnym oraz – jak się podkreśla – pożądanym społecznie aspektem było wprowadzenie w ramach komentowanej regulacji limitu wysokości wierzytelności głównej, od której prowadzenie egzekucji z takiej nieruchomości jest w ogóle możliwe. Ten limit to co najmniej 1/20 sumy wartości oszacowania nieruchomości wykorzystywanej na cele mieszkalne.

A co z wierzycielami niespełniającymi tego warunku?

W ich przypadku konieczne będzie uzyskanie zgody sądu w tym zakresie, co będzie się wiązało w sposób więcej niż pewny ze znaczącym wydłużeniem postępowania. Jak zatem można ocenić wprowadzone regulacje? Z pewnością są one korzystne dla dłużnika. Na potrzeby wprowadzenia tego rodzaju rozwiązań wskazywano bowiem w toczącej się debacie publicznej od wielu lat. W założeniu mają one bowiem ukrócić niewłaściwe praktyki wierzycieli dochodzących stosunkowo niewielkich kwot wierzytelności w drodze egzekucji z nieruchomości mieszkalnych. Wielokrotnie zwracano tutaj uwagę na aspekt szykanowania czy też zastraszania w ten sposób dłużnika.

Z drugiej strony wierzyciel będzie musiał wykazać się dużo większym zainteresowaniem, a często również determinacją w odzyskaniu swoich wierzytelności z tego konkretnego składnika majątku. Nierzadko postępowania wydłużą się znacznie z uwagi na konieczność uzyskania zgody sądu. Trzeba też wskazać, że nie zdecydowano się na uprzywilejowanie np. wierzycieli alimentacyjnych, dla których jedynym argumentem często pozostaje doprowadzenie do licytacji domu lub mieszkania dłużnika alimentacyjnego, zwłaszcza gdy ten ukrywa swoje rzeczywiste dochody lub ucieka z majątkiem ruchomym.

Czy można więc powiedzieć, że koronawirus stworzył klimat dla wprowadzenia rozwiązań korzystnych dla dłużników? Jak najbardziej. Powstaje jednak dalsze pytanie – czy potrzeba było aż stanu epidemii, by ustawodawca dostrzegł i w końcu uregulował tego rodzaju społecznie sygnalizowaną potrzebę? I czy musiało się to odbywać na warunkach szczególnych – przy wykorzystaniu i pod przykrywką regulacji potocznie nazywanych tarczami antykryzysowymi? 

Z dużą dozą ostrożności należy przy tym spojrzeć na zasygnalizowany zakaz przeprowadzania licytacji z nieruchomości przeznaczonej na cele mieszkaniowe podczas trwania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii oraz w ciągu 90 dni po jego zakończeniu. Niezaprzeczalnie każdy, kto śledzi na bieżąco sytuację w kraju i za granicą, uzna, że na dzień dzisiejszy nie wiadomo dokładnie, kiedy ten stan się zakończy. Można również zaryzykować twierdzenie, że nie całkiem wiadomo, od jakich czynników zależeć będzie dalsze trwanie bądź wygaśnięcie takiego stanu. Innymi słowy – czasy są niepewne, więc prawo też jest niepewne… 

Czy zatem komentowana regulacja w sposób prawidłowy wyśrodkowuje interesy majątkowe wierzycieli oraz interesy życiowe dłużników? Odpowiedź zależeć będzie najprawdopodobniej od tego, którą stroną będziemy w toczącym się postępowaniu egzekucyjnym.

Licytacja nieruchomości nieczynna do odwołania – Strefa Nieruchomości

Tekst: Adwokat Katarzyna Stankiewicz

W związku z uchwaloną w dniu 14 maja 2020 roku ustawą, tzw. Tarczą Antykryzysową 3.0, została wprowadzona znacząca zmiana w przepisach regulujących proces egzekucji. W wyniku znowelizowanych przepisów od dnia 30 maja 2020 roku, na czas stanu epidemii SARS-CoV-2 i 90 dni po zakończeniu stanu epidemii, faktycznemu zawieszeniu uległa egzekucja z nieruchomości stanowiących lokale mieszkalne i nieruchomości gruntowe z budynkiem mieszkalnym. Co więcej, nie można także przeprowadzać licytacji lokalu mieszkalnego lub nieruchomości gruntowej zabudowanej budynkiem mieszkalnym, które służą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych dłużnika. Czy takie uregulowanie doprowadzi do sytuacji, w której realne odzyskiwanie należności od dłużników będzie utrudnione? Nie ulega wątpliwości, iż polski ustawodawca rozciągnął bardzo szeroki parasol ochronny nad wszystkimi dłużnikami, w stosunku do których egzekucja miała być przeprowadzona z nieruchomości.

Co się bowiem zmieniło w praktyce dla stron postępowania egzekucyjnego? 

Aktualnie termin licytacji lokalu mieszkalnego lub nieruchomości gruntowej zabudowanej budynkiem mieszkalnym, które służą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych dłużnika, może być wyznaczany jedynie na wniosek wierzyciela. Dotychczas termin licytacji nieruchomości był wyznaczany z urzędu przez komornika poprzez ogłoszenie publiczne. Nowe przepisy dotyczą również postępowań wszczętych przed wejściem ich w życie.

Mamy więc do czynienia z sytuacją, w której praktycznie doszło do wstrzymania wszystkich licytacji lokali mieszkalnych lub nieruchomości gruntowych zabudowanych budynkiem mieszkalnym, które służą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych dłużnika, w czasie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii oraz 90 dni po ich zakończeniu.

Z drugiej strony wprowadzono hurraoptymistycznie regulację, która zakłada, iż po ustaniu stanu epidemii i okresu przejściowego 90 dni zajęta nieruchomość będzie mogła zostać sprzedana przez licytację publiczną, a termin licytacji nie będzie mógł być wyznaczony wcześniej niż po upływie dwóch tygodni po uprawomocnieniu się opisu i oszacowania oraz po uprawomocnieniu się wyroku, na podstawie którego wszczęto egzekucję. Niestety, nikt nie jest w stanie odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie, jak długo aktualny stan zagrożenia epidemicznego będzie się utrzymywał.

Poza nieostrym terminem obowiązywania przepisu ustawodawca nie wyjaśnił nam także, co miał na myśli, posługując się pojęciem „nieruchomości, które służą zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych dłużnika”, albowiem definicja ta nie wynika wprost z przepisu, a jest jego kluczowym elementem interpretacyjnym. Co do zasady można przyjąć, iż jest to miejsce, w którym dłużnik, ale już nie jego osoba najbliższa, mieszka. Co jednak w sytuacji, gdy dłużnik ma kilka nieruchomości, w których mieszka okresowo? Czy z takich nieruchomości można będzie przeprowadzać egzekucję? Praktyka nam wkrótce pokaże.

Zwróćmy także uwagę, iż w sytuacji, gdy egzekucję prowadzi jeden wierzyciel, aby mógł on złożyć wniosek o wyznaczenie terminu licytacji, wartość egzekwowanej przez niego należności głównej musi wynosić co najmniej 5% wartości nieruchomości.

Zatem przy wycenie nieruchomości w operacie na kwotę 2 000 000 zł minimalna wartość długu, który może być zaspokojony w ten sposób, wynosić powinna 100 000 zł. Czasem warto więc połączyć siły, albowiem w przypadku większej liczby wierzycieli, można składać wniosek w przedmiocie wyznaczenia terminu licytacji, gdy łączna wartość ich należności wynosi 1/20 wartości nieruchomości lub większy ułamek.

Z jednej strony wydaje się, iż jest to rozwiązanie wychodzące naprzeciw oczekiwaniom wierzycieli, z drugiej zaś strony nie ma pewności, iż na etapie składania wniosku o wszczęcie egzekucji będzie możliwe zweryfikowanie, czy pozostali wierzyciele przyłączą się do egzekucji oraz jaka będzie łączna wartość wierzytelności.

Nie ulega wątpliwości, iż wprowadzone nowe zasady egzekucji z nieruchomości służących zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych dłużnika powodują wyraźne wzmocnienie pozycji dłużnika w postępowaniu egzekucyjnym kosztem istotnego ograniczenia możliwości zaspokojenia wierzycieli z wykorzystaniem tego sposobu egzekucji. Takie rozwiązanie zdecydowanie spowolni procesy egzekucyjne, dając dłużnikom możliwość odroczenia w czasie egzekucji i ochrony swojego majątku. Przy założeniu, iż dłużnik nie posiada innego wartościowego majątku, z którego mogliby się skutecznie zaspokoić wierzyciele, może on czuć się bezpiecznie „pod płaszczem ochronnym wirusa”. Ograniczenie możliwości prowadzenia egzekucji z tych nieruchomości może zatem w praktyce oznaczać dla wielu wierzycieli bezterminowy brak możliwości zaspokojenia swoich roszczeń. Z drugiej strony spowolnienie gospodarcze może doprowadzić do korekty cen nieruchomości, zaś po „odblokowaniu” procesu egzekucji z nieruchomości ich wartość będzie o wiele niższa niż dotychczas i trudniej będzie zaspokoić wierzycieli. Można także postawić asumpt, iż opisane przeze mnie legislacyjne utrudnienie skutecznie zniechęci potencjalnych inwestorów do nabywania nieruchomości na licytacjach komorniczych. Swoje preferencje inwestycyjne skierują oni w stronę nieruchomości nabywanych bezpośrednio od osób fizycznych czy też deweloperów. 

Na zakończenie warto zwrócić uwagę na problematykę operatów szacunkowych nieruchomości, które były sporządzone przed wprowadzeniem opisanych przeze mnie ograniczeń, a które z biegiem czasu tracą swoją aktualność i nie mogą być wykorzystane do przeprowadzenia licytacji. Po upływie roku takie operaty stają się bezwartościowe, co wymusza konieczność sporządzenia ich po raz kolejny, narażając strony na dodatkowe koszty oraz tym samym wydłużając postępowanie egzekucyjne. Założenia ustawodawcy zapewne były słuszne i miały na celu ochronę dłużników w sytuacji, gdy np. postępowanie egzekucyjne było prowadzone jedynie w celu uprzykrzenia życia dłużnika, gdy dochodzona wierzytelność była niewielkim procentem wartości nieruchomości, z której prowadzono egzekucję. Jednakże ustawodawca najwyraźniej nie wziął w ogóle pod uwagę interesu wierzycieli, dla których bezterminowe odroczenie w czasie procesu egzekucji może również przynieść niepowetowane straty i zachwianie płynności finansowej.

Przegląd gospodarczy – Strefa Nieruchomości

Tekst: Aneta Nagler

Rynek premium i kamienice to właściwy kierunek inwestycyjny

Tak wynika z badań przeprowadzonych przez „Strefę Nieruchomości”. Największy potencjał inwestycyjny mają miasta, w których ulokowane są kamienice: Warszawa, Gdańsk, Kraków, Wrocław, Katowice czy Łódź. Wybór miasta to jedno. Drugie to lokalizacja. Centra miast są już mocno wyeksploatowane i trudno znaleźć choć kawałek przestrzeni dla nowych inwestycji. Wielu deweloperom wciąż jednak udaje się zaskoczyć klientów. Najciekawsze wydają się miejsca z historią w tle. Te mogą dać sporo zarobić w przyszłości. Deweloperzy coraz chętniej decydują się zatem na rewitalizowanie historycznych miejsc. To z jednej strony odpowiedź na brak gruntów pod zabudowę w centrach miast, z drugiej sposób na dawanie nowego życia zabytkowym obiektom. Patrząc na europejskie przykłady, tj. londyńskie Soho czy HafenCity w Hamburgu, widzimy, że inwestowanie w tereny rewitalizowane bardzo opłaciło się ówczesnym inwestorom. Dzieje się tak dlatego, że centra miast i kamienice przyciągają artystów i koneserów historii, a za nimi podąża biznes, który wpływa na wzrost wartości nieruchomości.

Co dalej z najmem? Studenci zrywają umowy najmu

Pandemia covidowa dotyka najbardziej studentów. Wg raportu „Portfel Studenta 2020”, co trzeci student zawiesił bądź rozwiązał umowę najmu. Przyczyną są rosnące koszty utrzymania, brak zleceń. Ponad połowa studentów (54 proc.) wskazała, że w ciągu ostatnich 3 miesięcy, w wyniku pandemii covidowej, ich sytuacja materialna pogorszyła się – to najważniejsze wnioski płynące z piątej edycji Raportu „Portfel Studenta” opublikowanego przez Związek Banków Polskich i Warszawski Instytut Bankowości. Jak wynika z kolejnego badania, przygotowanego w lipcu br. przez Centrum AMRON i WIB, pandemia wpłynęła również na sytuację mieszkaniową aż 63 proc. studentów w Polsce. Studenci zrywają lub zawieszają umowę najmu i wyprowadzają się z miasta, w którym studiowali. Wpływ ma na to nie tylko sytuacja finansowa, ale i decyzje uczelni, które zawiesiły zajęcia stacjonarne.

Dokąd zmierza rynek biurowy po lockdownie?

Nad odpowiedzią głowią się wszyscy uczestnicy rynku na całym świecie: deweloperzy, właściciele budynków, zarządcy, najemcy czy inwestorzy. W prognozowaniu trendów pomagają badania, takie jak przeprowadzone właśnie przez firmę Knight Frank w Europie. Przebadano 225 firm w Europie, działających w 927 biurach. Kluczowe pytanie, to jak będą wyglądały biura przyszłości. Pewne widoczne trendy stawiają na elastyczność biznesu – w zakresie nieruchomości, technologii i stylu pracy. Czy zatem rynek biurowy czeka przetasowanie? Z pewnością. Wielu pracowników doceniło zalety pracy zdalnej w czasie pandemii. Brak konieczności dojazdu do biura, możliwość pracy w skupieniu, wysoka produktywność indywidualna w takim trybie pracy, ale też spadek przepływu informacji np. między działami może mieć wpływ na zwiększenie elastyczności podziału czasu pracy.

Dla firm oznacza to konieczność rozwoju kompetencji cyfrowych pracowników i technologii wykorzystywanych w biurze, ale i zastanowienia się czy warto nadal inwestować w duże biura. Dlatego, wg badań przeprowadzonych przez „Strefę Nieruchomości” widocznie widać, że część firm decyduje się na przedłużenie obecnych kontraktów na rok, maksymalnie dwa lata, aby kupić czas na podjęcie bardziej wiążących decyzji. Niektórzy najemcy podejmują decyzję o podnajmie części wspólnej powierzchni, czy też decydują się na rozwiązania niewiążące ich długoterminową umową, przechodząc na coworki i biura serwisowane.

Recesja na świecie będzie płytsza niż początkowo sądzono

Ożywienie w światowej gospodarce wpłynęło na wydanie nowego raportu na temat globalnego PKB. Zgodnie z najnowszą prognozą OECD (Organizacji ds. Współpracy Gospodarczej i Rozwojowej), światowe PKB zmaleje z 6 proc. do 4,5 proc. OECD liczyło się ze spadkiem globalnego PKB o 7,6 proc. Jednak zrewidowało swoje wcześniejsze prognozy. Wpływ na decyzję ekonomistów miało silne odbicie gospodarki Chin, które według OECD może w tym roku liczyć na wzrost PKB o 1,8 proc., podczas gdy kwartał temu zanosiło się tam na spadek o 2,6 proc. Wyraźnie poprawiły się też rokowania USA. Największa gospodarka świata ma się w tym roku skurczyć o 3,8 proc., zamiast o 7,3 proc.

A co w strefie euro?

OECD wciąż oczekuje głębokiej recesji. PKB ma w tym roku zmaleć o 7,9 proc., zamiast o 9,1 proc., przy czym gospodarka Niemiec ma się skurczyć o 5,4 proc., zamiast o 6,6 proc. W czerwcu OECD wzbudziła spore poruszenie nad Wisłą przewidując, że polska gospodarka skurczy się w 2020 r. o ponad 7 proc. Już wtedy zarówno polscy, jak i europejscy ekonomiści zgodnie oceniali, że to prognozy zbyt pesymistyczne. W nowym raporcie OECD nie przedstawiła jednak zrewidowanych prognoz dla Polski. Analizując jednak u nas wyraźne odbicie w eksporcie oraz zwiększenie wydatków konsumpcyjnych, spadek będzie zdecydowanie niższy. 

III kwartał w polskiej go- spodarce na plusie. Czy IV również nas zaskoczy?

II kwartał nasza gospodarka odnotowała spadek PKB o 8,2 proc. Ale już za III kwartał prognozy są wręcz optymistyczne. Analitycy Banku BNP Paribas spodziewają się wzrostu o około 6 proc. w III kwartale. To efekt „odwilży” po wiosennym lockdownie. Głównym motorem wzrostu wydatków konsumpcyjnych był w ostatnim czasie odroczony popyt, który nie mógł zostać zaspokojony w okresie marzec-maj. W największym stopniu wzrosła sprzedaż odzieży, samochodów oraz paliw, które przyczyniają się również do napędzania eksportu, który odpowiada za lwią część naszego PKB. Produkcja przemysłowa powróciła do poziomu sprzed pandemii, choć straty w okresie marzec-maj nie zostały w pełni odrobione. Eksperci Banku BNP Paribas wskazują, że odroczony popyt wciąż może wspierać tempo wzrostu produkcji w najbliższym czasie, zwłaszcza w branży samochodowej, meblowej i odzieżowej.

Dane makroekonomiczne z przełomu II i III kwartału wskazują na silne ożywienie aktywności gospodarczej. Niemniej jednak w ostatnim czasie pojawiły się sygnały, że trwające obecnie ożywienie może spowolnić w kolejnym IV kwartale. Sygnalizują to m.in. wskaźniki wyprzedzające np. PMI dla przemysłu przetwórczego czy bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej, który w sierpniu pogorszył się do poziomu -5.3 po okresie trzymiesięcznego dynamicznego wzrostu. Uważamy, że obecnie trwające ożywienie nie wynika z trwałego wzrostu popytu, a raczej jest wynikiem odreagowania na ograniczenia.

Wzrost wydatków wspierany był przez różnego rodzaju transfery i dotacje pochodzące z „tarczy antykryzysowej”. Po zaspokojeniu odroczonego popytu może dojść do wyhamowania wysokiej dynamiki wzrostu wydatków konsumpcyjnych. Wg analityków banku, w IV kwartale tempo ożywienia może ulec ponownemu osłabieniu. W okresie październik- -grudzień eksperci banku spodziewają się wzrostu o około 0,5-1 proc. w ujęciu kwartalnym i spadku PKB o około 3 proc. r/r.

Rewitalizacja kamienicy – odwaga czy szaleństwo? – Strefa Nieruchomości

Tekst: Marcin Matusiak
Wizualizacje: Marcin Pac
Zdjęcia: Przemysław Miniatorski

Jest wiele sposobów inwestowania w nieruchomości. Różnią się stopniem ryzyka, zaangażowaniem kapitału, rodzajem nieruchomości, jej lokalizacją, stopą zwrotu itp. Z czytelnikami „Strefy Nieruchomości” chciałbym podzielić się przemyśleniami o chyba najtrudniejszej z dróg w nieruchomościach, czyli inwestycji w ponad 100-letni budynek.

Od przedsiębiorczości do nieruchomości

Mając już kilkanaście lat, zrozumiałem, że kluczem do zarabiania prawdziwych pieniędzy jest przedsiębiorczość. To właśnie ona daje nam wachlarz możliwości i zdejmuje dach ograniczeń znad głowy. Próbowałem swoich sił w różnych branżach – ubezpieczeniowej, odzieżowej, reklamowej. Myśląc o budowaniu biznesu, szukałem czegoś, co niesie wartość i podlega skalowaniu.

Swoją przygodę z nieruchomościami zacząłem w 2012 roku dzięki przyjacielowi, który pracował w jednym z sieciowych biur nieruchomości. Stwierdził, że moje zaangażowanie i umiejętność pracy z klientem dają mi szanse na odnalezienie się w pracy pośrednika. Bakcyla nieruchomości złapałem, ale dość szybko zrozumiałem, że praca agenta nie jest dla mnie. Pierwszego flipa zrobiłem w 2014 roku (dla bardziej doświadczonych inwestorów pewnie nie będzie to nic szokującego, ale z nostalgią wspominam fakt, że kawalerkę można było wtedy kupić za mniej niż 50 tysięcy złotych). Kolejne lata to edukacja biznesowa, dziesiątki szkoleń, rozmów, budowanie symbiotycznych relacji. Stało się dla mnie jasne, że pieniądze przychodzą od innych ludzi. 

W 2016 roku zostałem liderem łódzkiej Areny Biznesu, która gromadziła przedsiębiorców, inwestorów, adwokatów, architektów i przedstawicieli innych wolnych zawodów. Poznałem wtedy wielu wspaniałych ludzi nie tylko z Łodzi, ale i z całej Polski. Nawiązałem relacje inwestorskie, które rozwijam do dziś.

Inwestycje na pokolenia

Moją działalność inwestycyjną na rynku nieruchomości rozpocząłem od flippowania, wynajmu krótkoterminowego i długoterminowego, tworzenia gotowców inwestycyjnych, jednopokojowych, wielopokojowych oraz mieszkań z podziałem na kawalerki. Dziś mogę się pochwalić realizacją niemal 100 inwestycji. Moje wnioski są takie. Po pierwsze na flippowniu można zarabiać szybkie pieniądze, ale nie wykorzystuje się długoterminowego potencjału nieruchomości. Po drugie nieruchomości należy traktować jako wehikuł przenoszący wartość w czasie oraz generujący stałe dodatnie przepływy finansowe. Aby odzwierciedlić tę optykę, założyłem pierwszą spółkę, która nazwaliśmy „Inwestycje na pokolenia”. Tę „pokoleniowość” w nazwie firmy wyrażamy też przez obsługę najmu. Usługa zarządzania sprawia, że inwestorzy pozostają z nami na lata, ciesząc się z braku konieczności obsługi najemców, bezproblemowymi zyskami oraz wzrostem wartości nieruchomości w czasie. Idąc dalej – inwestycją o charakterze ponadpokoleniowym jest również działalność deweloperska oraz rewitalizacja budynków. Zmieniamy wtedy nie tylko portfel inwestycyjny naszych klientów, lecz także ulepszamy tkankę ukochanego miasta. W pewnym momencie poczułem, że jestem gotowy na więcej.

Poznańska 20 w Łodzi

Tematy kamienic krążyły wokół mnie kilkukrotnie, ale im większa transakcja, tym trudniejsza jest do „dopięcia”. Udało się z kamienicą w Łodzi przy ulicy Poznańskiej 20. Negocjacje trwały prawie rok. Historia zakupu budynku toczyła się momentami jak na filmach sensacyjnych – niezwykle wartko, z wieloma zwrotami akcji. Brakowało chyba tylko pościgów (co piszę  z przymrużeniem oka). Ostatecznie jednak pod koniec 2019 roku podpisałem akt notarialny i zakupiłem swoją pierwszą, wymarzoną kamienicę, którą obecnie rewitalizuję. Kiedy opowiedziałem o moim sukcesie oraz planach względem zakupionego budynku znajomym kamienicznikom, wybuchnęli dobrotliwym śmiechem i poklepali po plecach, mówiąc: „Zobaczysz, co cię czeka, pogadamy za rok, zweryfikujesz swoje plany”. Wtedy zwątpiłem. Czy ja jestem na to gotowy? A może jestem dyletantem, który zabiera się za temat, o którym ma tylko mgliste pojęcie? Czy moje dotychczasowe doświadczenie jest wystarczające? A wreszcie – czy przy podjęciu decyzji o kamienicy kierowała mną odwaga połączona z rozsądkiem, czy szaleństwo i nadmierna ambicja?

Przecież tak ogromny kapitał można by zainwestować w prostsze, szybsze projekty. Nawet „deweloperka” uznawana jest za łatwiejszą, bo to praca na nowo powstałej tkance. A w starym budynku wszystko się może zdarzyć i nie wszystko da się przewidzieć.

Kamienica przy ulicy Poznańskiej 20 leży w strefie rewitalizacji wyznaczonej przez Urząd Miasta w Łodzi. Lubię używać pojęcia „rewitalizacja” również w odniesieniu do pojedynczego budynku. Słowo to oznacza ożywienie, a czy w istocie nie przywracam życia temu budynkowi? Projekt „Poznańska 20” zakłada generalny remont. Kamienica odzyska dawny blask, a nowoczesności dodadzą przeszklenia na nadbudowanym piętrze.

Podczas prac remontowych wzmocniliśmy stropy i konstrukcję budynku, wymieniliśmy instalację wodno-kanalizacyjną i elektryczną. Rozprowadzona też została nowa instalacja centralnego ogrzewania z niezależną kotłownią. W budynku wymieniliśmy okna. Kolejnym krokiem będzie podniesienie i wymiana dachu. Na atrakcyjność kamienicy wpłynie odnowiona elewacja oraz zagospodarowane podwórko ze strefą relaksu i ławkami. Komfort mieszkańców zwiększą również komórki, pralnia z suszarnią oraz rowerownia, a bezpieczeństwo zapewnią domofony oraz monitoring.

Co najważniejsze, nie są to obietnice przyszłych remontów wykonanych przez wspólnotę. Organizację tych robót, a więc i zmagania z wieloma problemami bierzemy na siebie. Klient dostanie gotowy produkt – mieszkanie przyszykowane do wynajmu, z niskimi opłatami administracyjnymi, atrakcyjne dla przyszłych najemców. Zależy nam na tych wysokich parametrach, bo proponujemy inwestorom jeszcze jedno udogodnienie. Od właścicieli mieszkań przy Poznańskiej 20 biorę mieszkania w wynajem na 5 lat, dzięki temu będą mieli realną (a nie szacowaną) stopę zwrotu na poziomie 7-8%. Przy tej rentowności i zysku rocznym na poziomie 10-12 tys. złotych z czynszu najmu już po kilkunastu latach zwróci się koszt nieruchomości, i to przy całkowitym braku własnego zaangażowania. 

Taka jest moja wizja. Działamy według planu. Mimo koronawirusa i różnych innych przeszkód (nie ukrywam – nie jest łatwo) projekt idzie do przodu i z tygodnia na tydzień widać postępy. Koniec rewitalizacji budynku przewiduję na maj 2021 roku. Wtedy też właściciele będą mogli cieszyć się z pierwszych zysków.

I co dalej?

W mojej głowie tlą się już kolejne pomysły, które niektórzy z czytelników tego artykułu mogli zauważyć na moich profilach społecznościowych – na Instagramie i Facebooku. Chwaliłem się tam odwiedzinami w firmach zajmujących się zaawansowanymi technologiami budowlanymi. A wszystko to dlatego, że w najbliższym czasie, mam nadzieję – już w przyszłym roku, ruszamy z projektem deweloperskim. Będzie to niewielkie osiedle nowoczesnych domów energooszczędnych. Widzę, że obecne trendy zmierzają w kierunku budownictwa jednorodzinnego w niedalekich okolicach dużych miast. Tak też jest i wokół Łodzi, miasta, które uwielbiam, i tu zamierzam dalej inwestować.

Łódź właśnie, jako miasto położone w centralnej Polsce, na skrzyżowaniu autostrad, w ostatnich latach przeżywa niesamowity rozwój inwestycyjny. Program rewitalizacji miasta, powstanie stref ekonomicznych i napływ kapitału zagranicznego spowodowały, iż ceny nieruchomości gwałtownie tutaj rosły, choć w porównaniu z innymi miastami są nadal niedoszacowane. Te wszystkie nieskrywane zalety sprawiają, że inwestycja w nieruchomości mieszkalne jest w tym mieście bezpieczna i bardzo opłacalna. Dlatego z przyjemnością patrzę na dalszy rozwój Łodzi, w której świetnie się czuję zarówno jako łodzianin, jak i przedsiębiorca w branży nieruchomości.

Wszystkich czytelników zainteresowanych tematem rewitalizacji kamienic oraz bezobsługowymi mieszkaniami inwestycyjnymi zapraszam do Łodzi. Spotkajmy się na kawie i porozmawiajmy.

Budowa dźwigni finansowej – Strefa Nieruchomości

Tekst: Marcin Jakubik

Witam Was, Inwestorzy! Rozpoczynam w „Strefie Nieruchomości” cykl artykułów, które będą poświęcone kredytowaniu inwestycji przez banki. Każdy
z artykułów dotyczył będzie innej materii, a przekazana przeze mnie wiedza to praktyczna esencja rozwiązań oraz wyniki 15 lat doświadczenia w branży i setek spraw, które zrealizowałem razem z moimi klientami. Wielu z Was osiągnęło sukcesy, flippując. Pragniecie podjąć kolejne, większe kroki, jednak częstą przeszkodą jest brak rezerwy obrotowej. Banki na wstępie wymagają wkładu własnego, dlatego kluczowa jest kreatywność doradcy i asertywność Waszego portfela, i o tym jest ten artykuł.

Uwolnienie środków dzięki inwestycji

Pamiętajcie, by podczas inwestycji się kredytować i co za tym idzie, zwiększać fundusze własne, zamiast je zużywać i ograniczać pole manewru. Dzięki różnicy między ceną zakupu a ceną sprzedaży i dzięki dynamice rynku, kredytując flipy, za każdym razem możecie zyskać ok. 30-60 tys. zł rezerwy na kolejne działania. Banki nie rozliczają Was z faktur, a z deklarowanych kosztów remontu i akceptują nakłady rzędu 1600-2000 zł/mkw., czyli wyższe od tych, które ponosicie, i ta różnica buduje Wam rezerwę. Model ten można także skalować, flippując na rynku domów, ale i budując własny dom. Można wtedy uwolnić kwoty rzędu 200-400 tys. zł. Przy budowie banki akceptują nakłady rzędu 4-5 tys. zł/mkw., a wartość wzmacnia korzystna lokalizacja działki. W ten sposób Wasz dom może stać się aktywem.

Refinansowanie transakcji gotówkowych i zakupów z licytacji

Kupiliście nieruchomość z własnych środków lub z pożyczki prywatnej, bo tempo zakupu wykluczało kredytowanie – możecie odzyskać środki do 12-24 mies. od daty zakupu (również za remont).

Transakcje rodzinne

Jeśli jesteście małżeństwem i posiadacie odrębne nieruchomości, często odziedziczone/darowane od rodziców, to dzięki rozdzielności majątkowej możecie je sobie nawzajem sprzedawać, a inwestycję znów zwiększać o nakłady na remont. Podobnie, gdy Wasi rodzice czy rodzeństwo pragną podarować Wam majątek – kupcie go od nich po cenie rynkowej, a w darowiźnie odbierzcie kwotę zakupu. Jeżeli do tego dołoży się środki na wykończenie, to powstanie dźwignia finansowa. Banki, z małymi wyjątkami, finansują transakcje rodzinne.

Refinansowanie posiadanych kredytów hipotecznych z opcją konsolidacji

Jeśli posiadacie kredyt hipoteczny, a Wasza nieruchomość zyskała na wartości, pamiętajcie, że możecie kredyt zrefinansować, ale i podwyższyć. Do kwoty refinansowanej można dołączyć kwotę na remont lub konsolidację innych zobowiązań oraz kwotę na dowolny cel, która może stanowić do 30% kwoty łącznej. Daje to możliwość nie tylko obniżenia kosztów kredytowych, lecz także zyskania wolnych środków na kolejne działania.

To tylko kilka przykładów rozwiązań. Jeśli macie pytania – zapraszam do kontaktu. Prywatnie od 3 lat zyski z działalności inwestuję
w nieruchomości, budując własny portfel pasywny. Lubię żyć w drodze, dzielić się pomysłami, nie pobieram opłat i finansowałem już inwestycje w każdym z województw.

Marcin Jakubik

tel.: 723 583 388
m.jakubik@heban.com.pl
www.heban.com.pl
www.fin.net.pl