Fortum. Dobre postanowienie na nowy rok? Mieć rachunki pod kontrolą! – Strefa Nieruchomości

Artykuł Sponsorowany

Rok 2020 nie był łatwy i zaskakiwał nas pod wieloma względami. Niestety przynajmniej jedna rzecz pozostała niezmienna – zapowiedzi sporych podwyżek rachunków. Przy czym z początkiem roku 2021 wzrosną nie tylko stawki za prąd i jego dostarczenie, ale na rachunkach pojawi się też całkiem nowa opłata dodatkowa.

Wiadomo już, że w nowym roku przyjdzie nam płacić wyższe rachunki za prąd. To efekt zatwierdzenia nowych taryf, ale również pojawienia się nowej opłaty, tzw. mocowej, która ma posłużyć zapewnieniu większego bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej poprzez zapewnienie odpowiedniej rezerwy mocy. Jakie będą skutki dla naszego portfela? Średnio wartość rachunku za prąd w gospodarstwie domowym wzrośnie o około 10%, ale powinniśmy się również przygotować na wzrost cen wielu towarów i usług, który będzie wynikał ze wzrostu kosztów energii przedsiębiorców.

Sposobów na rosnące ceny energii jest co najmniej kilka: od zastąpienia tradycyjnych żarówek energooszczędnymi aż po wymianę starych, energochłonnych urządzeń AGD i RTV. Poszukując oszczędności, warto również przyjrzeć się możliwości zmiany sprzedawcy energii i odpowiedniemu doborowi usług. Taka zmiana, w przeciwieństwie do wymiany oświetlenia czy domowych urządzeń, nie wymaga żadnych nakładów, a może przynosić liczne korzyści przez wiele kolejnych lat.

Na co warto zwrócić uwagę, rozważając zmianę sprzedawcy? Oprócz zwrócenia uwagi na same stawki za energię (kWh) warto przyjrzeć się:

  1. Okresowi, na jaki zawierana jest umowa – często możemy mieć obawy przed zawarciem umowy na więcej niż 24 miesiące. W przypadku mieszkań inwestycyjnych długoterminowa umowa może zapewniać korzyści w postaci gwarancji ceny, a tym samym długookresowej przewidywalności kosztów eksploatacyjnych, co może czynić mieszkanie atrakcyjniejszym dla potencjalnych najemców.
  2. Dostępności usług z zakresu napraw i usuwania awarii – w mieszkaniu przeznaczonym na wynajem doskonale mogą sprawdzić się usługi wsparcia fachowców. Bardzo często okazuje się, że w zamian za niewielką opłatę miesięczną zyskujemy dostęp do wysokiej jakości usług, które zdejmują z listy naszych zmartwień problemy techniczne, awarie sprzętu i drobne usterki, które nieustannie przytrafiają się lokatorom wynajmowanych mieszkań.
  3. Zasadom rozliczeń i dostępności rachunków – rozliczenia w wynajmowanych mieszkaniach zwykle są skomplikowane, dlatego warto zapewnić sobie dostęp do elektronicznej wersji faktury (wysyłanej na e-mail lub dostępnej w aplikacji), dzięki czemu już więcej nie zgubimy papierowej faktury i nie zapomnimy
    o niej. Szczególnie pomocna w wynajmowanych mieszkaniach może być też usługa rozliczenia w oparciu o odczyt klienta, dzięki której możemy bardzo prosto rozwiązać kłopot z rozliczeniem końcowym przy zmianie lokatorów.
* Fortum – międzynarodowa firma energetyczna wywodząca się z Finlandii, będąca wiodącym niezależnym ogólnopolskim sprzedawcą prądu i gazu oraz producentem i dystrybutorem ciepła.

Wiedząc, czego dokładnie potrzebujemy, możemy lepiej wybrać ofertę i połączyć oszczędności z wieloma innymi ułatwieniami praktycznie w każdym miejscu
w Polsce w ramach standardowej umowy.
Dla części mieszkań, które zostały już wyposażone w liczniki zdalnego odczytu, pojawia się również całkiem nowa forma rozliczeń, łącząca bezpieczeństwo rozliczeń przedpłatowych (tzw. prądu na kartę) z łatwością dostępu i korzystania przy użyciu smartfona i komputera – Prąd na kartę SMART.
Wybierając smart rozliczenia od Fortum, oprócz bardzo dobrych stawek za prąd i bezpieczeństwa płatności użytkownicy zyskują także opiekę w zakresie napraw
i usuwania usterek. Ale ta usługa to nie jedynie dobre ceny i wygoda, to również szansa na odzyskanie kontroli nad rachunkami za prąd dzięki dostępowi do aktualizowanych każdego dnia informacji o ilości zużytej energii i dziennych opłatach. Z pozoru może wydawać się, że to niezbyt wiele, ale według światowego bestsellera „Atomowe nawyki” autorstwa Jamesa Cleara gospodarstwa domowe, które mają łatwy dostęp do bieżących danych dotyczących zużycia energii, potrafią ograniczyć jej zużycie nawet do 30% w porównaniu do gospodarstw pozbawionych tej wiedzy.

Czy to oznacza, że rachunki w każdym mieszkaniu można prosto ograniczyć o 30%?

To zależy od liczby i rodzaju posiadanych urządzeń elektrycznych, posiadanego oświetlenia oraz liczby i determinacji mieszkańców. Natomiast warto sprawdzić, ile jesteśmy w stanie zaoszczędzić, zwłaszcza że w ofercie promocyjnej Fortum można zrezygnować z usługi bez żadnych konsekwencji w ciągu 3 miesięcy. W ten sposób każdy może zobaczyć, jak wygląda usługa, i przekonać się, ile jest w stanie zyskać dzięki Prądowi na kartę w wersji smart.

Ze szczegółami oferty można zapoznać się na stronie:
www.pradwtelefonie.fortum.pl/wynajem

Oświetlenie LED pod kontrolą – Strefa Nieruchomości

Artykuł Sponsorowany

„Oszczędności płynące z wymiany oświetlenia konwencjonalnego na nowoczesne
w technologii LED w dobie podwyżek za prąd”.

Energia elektryczna w Polsce stale rośnie. Jesteśmy w czołówce państw europejskich z dużym przyrostem cen hurtowych energii i taryf dla wszystkich grup odbiorców. Dodatkowo w 2021 roku zarówno odbiorcy indywidualni, jak i przemysłowi zapłacą nową „opłatę mocową”. Firma BPE Lighting to firma inżynieryjno-produkcyjna, specjalizująca się w doborze systemów oświetleniowych na potrzeby rynku przemysłowego. W swojej ofercie posiada energooszczędne oprawy oświetleniowe dobrane według zastosowania w danym przemyśle. Specjalizuje się w produkcji opraw, osprzętu, instalacji w strefach zagrożonych wybuchem oraz w rozwiązaniach technicznych dostarczanych do przemysłu. Rozwiązania BPE Lighting oparte są na wiedzy pozyskanej głównie w przemyśle chemicznym, petrochemicznym i spożywczym.

W odpowiedzi na podwyżki energii elektrycznej dla przedsiębiorców zespół inżynierów BPE Lighting przygotował ofertę redukującą nawet o 60% zużycie prądu poprzez modernizację oświetlenia w zakładzie. Oferta BPE Lighting skierowana jest do prywatnych oraz państwowych przedsiębiorstw, które korzystają ze starego, nieefektywnego systemu oświetlenia. Dzięki skorzystaniu z oferty BPE Lighting można ograniczyć zużycie energii elektrycznej w zakładzie o około 50 60% oraz dostosować oświetlenie do obowiązujących norm.

Nasza oferta składa się z poszczególnych etapów:

  • wizja lokalna w zakładzie (zbieranie informacji o potrzebach)
    kończąca się audytem oświetleniowym,
  • projekt oświetlenia przy zastosowaniu nowoczesnych
    opraw LED w zależności od panujących warunków pracy,
    zgodnie z normą PN-EN 12464,
  • oferta na zaproponowane rozwiązania oraz propozycja
    finansowania inwestycji,
  • montaż nowego efektywnego systemu oświetlenia.

Warto wspomnieć, że nie trzeba od razu pokrywać całości kosztów modernizacji. Możemy przedstawić finansowanie, które będzie rozłożone w czasie.
Z zaoszczędzonych pieniędzy będzie można pokryć koszt nowej instalacji. Przy większości inwestycji czas zwrotu kosztów poniesionych na modernizację oświetlenia wynosi około roku. Jeżeli zajdzie taka potrzeba służymy pomocą w podpisaniu nowej, korzystniejszej umowy z dotychczasowymi dostawcami energii elektrycznej. W naszych realizacjach stosujemy czujniki natężenia oświetlenia oraz czujki obecności zgodne z protokołem DALI. Wykorzystujemy naturalne światło w przypadku, gdy na hali są świetliki lub okna. Usługa jest kompleksowa i dostosowana do indywidualnych potrzeb klienta.

Zapraszamy do kontaktu:

BPE LIGHTING S.C.
80-208 Gdańsk, ul. M. Kopernika 16
603 603 707 Wojciech Majewski
668 043 266 Paweł Biernack

Fotografia Wnętrz – Strefa Nieruchomości

Poczuj atmosferę domu

Dawno temu, podczas kryzysu, stało sobie mieszkanie, którego nikt nie chciał kupić. Nie było w centrum miasta ani w modnej dzielnicy. Nie było zbyt ustawne ani świeżo po remoncie. Właściciel zostawił w nim swoje wysłużone meble oraz trochę niepotrzebnych klamotów.

Justyna Saderska (Nr 11 str. 91)

Justyna Saderska (Nr 11 str. 91)

Dawno temu, podczas kryzysu, stało sobie mieszkanie, którego nikt nie chciał kupić. Nie było w centrum miasta ani w modnej dzielnicy. Nie było zbyt ustawne
ani świeżo po remoncie. Właściciel zostawił w nim swoje wysłużone meble oraz trochę niepotrzebnych klamotów. Kilku agentów nieruchomości próbowało
je sprzedać, jednak nieliczni zainteresowani bardzo kręcili nosem, a ci bardziej bezpośredni oferowali kwotę dużo poniżej ceny rynkowej. Mieszkanie smutniało
z miesiąca na miesiąc. Nie było w nim życia, ciepła, przyjemnej krzątaniny – po prostu brakowało mu troskliwego mieszkańca, który rozpromieniłby swoim sercem ciemne i posmutniałe kąty. Aż pewnego dnia zjawił się nowy, zupełnie inny agent nieruchomości. Mieszkanie z dużym zaskoczeniem obserwowało nowego agenta, który w przeciwieństwie do jego poszarzałych poprzedników, wydawał się aż nadto optymistyczny. Drugiego dnia przyszedł z kobietą i całą górą jakiegoś sprzętu. „No tak, jakby mało tu było gratów” – pomyślało mieszkanie, ponieważ było już trochę rozgoryczone całą tą swoją sytuacją. Kobieta porozstawiała sprzęt (jak się okazało fotograficzny), a agent przestawił stół i krzesła, przesunął kanapę i przetarł kurz. Fotografka dreptała po całym mieszkaniu (dziwnie przyjemne uczucie po tak przeciągającej się pustce): raz kucała, raz wchodziła na stołki, robiła wygibasy, niemal fikołki. Po trzech godzinach wyszli oboje. Mniej więcej w tym samym czasie, w wynajętej i nieco przyciasnej kawalerce, pewna Kaśka przeglądała w Internecie mieszkania na sprzedaż. Marzyła o tym, żeby się w końcu wyprowadzić z wynajmowanego lokum, które niezbyt lubiła. Śniła o większym metrażu, gdzie znajdzie miejsce na kącik krawiecki, ponieważ lubiła po pracy usiąść przy maszynie. Mieszkania deweloperskie nie były w zasięgu jej limitu kredytowego, więc od razu przeszła do ogłoszeń z drugiej ręki. Miała za sobą już kilka spotkań z agentami, ale żadne mieszkanie jej nie ujęło. Jednak dzisiaj pojawiło się nowe ogłoszenie – poczuła dreszcz. Jej oczom ukazało się nasze mieszkanie. Kompletnie nieidealne, do remontu, z przejściowym pokojem, ale to okno…! Piękne, stare, duże okno z firanką taką samą, jaką pamięta z domu ukochanej babci, w którym spędzała całe wakacje. Okno, franka, światło – to wszystko na jednym zdjęciu było jakby obrazkiem marzeń Kaśki, pocztówką z lepszego życia. Następnego dnia mieszkanie ujrzało Kaśkę i jakby wstąpiło weń nowe życie. Jej kroki łaskotały podłogę, a głos odbijał się przyjemnym echem od ścian. Dziewczyna poczuła, że mieszkanie pragnie być jej, nie potrafiła ukryć zachwytu i po paru miesiącach remontu zamieszkali razem i żyli długo i szczęśliwie. Fotografia wnętrz to nie tylko dobry sprzęt, poprawne kadrowanie, odpowiednie oświetlenie. To nie tylko estetyczne zdjęcia. Historia, choć podkoloryzowana, wydarzyła się naprawdę: kobieta kupiła mieszkanie bez negocjacji, ponieważ zakochała się w oknie z firanką. Co się wydarzyło? Poczuła, że to miejsce dla niej,
że będzie jej tam dobrze, że to będzie jej dom.

Na zdjęciach chcę pokazać nie tylko przestrzeń, ale przede wszystkim klimat, jaki w tej przestrzeni panuje. Zależy mi na jak najdokładniejszym pokazaniu wnętrza, żeby odbiorca wyobraził sobie, poczuł atmosferę tam panującą. Jeśli czujesz, że podchodzę do tego nieco romantycznie, to masz rację. Techniki może nauczyć się każdy, ale nie każdy podejdzie do tej profesji z sercem i wrażliwością. Moi klienci są świadomi tego, że moja praca przekłada się na realny zysk. Ten zysk to zarówno sprzedaż nieruchomości w lepszej cenie, jak i profesjonalny wizerunek firmy.

Na pewnej konferencji jeden z początkujących inwestorów zadał mi pytanie, czy fotografia ma faktycznie jakieś znaczenie w sprzedaży mieszkań. Odpowiedziałam, że fotografia wnętrz w biznesie nieruchomości ma nie tylko jakieś znaczenie, jest kluczowa. Ale ma sens jedynie w wykonaniu profesjonalisty.

Czy to jest magia?

Lubię wierzyć, że tak, ale prawda jest trochę mniej bajkowa. Po prostu ładne zdjęcia przyciągają uwagę i wyróżniają się na tle większości ogłoszeń lub reklam.
Najcieplej wspominam te telefony lub wiadomości po kilku dniach od sesji: „Pani Justyno, sukces! Mieszkanie sprzedane w dwa dni od wystawienia”.

To jest magia.

Justyna Saderska Profesjonalna Fotografka Wnętrz. Doświadczona fotografka współpracująca z inwestorami na rynku nieruchomości od 2018 roku. Specjalizuje się w maksymalizowaniu zysków przy wynajmie i sprzedaży mieszkań, domów oraz lokali komercyjnych.

Portfolio: fotografkawnetrz.pl
E-mail: justyna@fotografkawnetrz.pl
Telefon: 576 315 659

Umowa najmu instytucjonalnego – Strefa Nieruchomości

Tekst: Marcin Witkowski – Radca Prawny, Kancelaria „Chudzik i Wspólnicy Radcowie Prawni” sp.p

W 2017 roku w polskim porządku prawnym pojawiła się nowa umowa najmu – najem instytucjonalny . Konstrukcyjnie umowa najmu instytucjonalnego wzorowana jest na umowie najmu okazjonalnego.

Umowę najmu instytucjonalnego od umowy najmu okazjonalnego odróżnia przede wszystkim osoba wynajmującego. Przy najmie instytucjonalnym wynajmującym może być tylko podmiot, który prowadzi działalność gospodarczą w zakresie wynajmowania lokali. W przypadku natomiast umowy najmu okazjonalnego po stronie wynajmującego może występować tylko osoba fizyczna, która nie prowadzi działalności gospodarczej w zakresie wynajmowania lokali. W obu umowach najemcą może być tylko osoba fizyczna.

Kolejna istotna różnica to długość okresu najmu. Obie umowy najmu mogą być zawarte jedynie na czas oznaczony. Umowa najmu okazjonalnego może być jednak zawarta tylko na okres nie dłuższy niż 10 lat. Choć umowa najmu instytucjonalnego także jest zawierana na czas oznaczony, nie ma w tym przypadku ograniczenia w zakresie czasu trwania najmu. Umowa ta może być zatem zawarta na 20, 30 lat, a nawet dłużej. Należy przy tym podkreślić, że do umowy najmu instytucjonalnego nie ma zastosowania art. 661 § 1 Kodeksu cywilnego przewidujący, iż najem zawarty na czas dłuższy niż dziesięć lat poczytuje się po upływie tego terminu za zawarty na czas nieoznaczony.

W obu przypadkach do umowy najmu należy załączyć oświadczenie najemcy w formie aktu notarialnego, w którym najemca poddał się egzekucji i zobowiązał się do opróżnienia i wydania lokalu używanego na podstawie umowy najmu. Jednak w przypadku najmu instytucjonalnego lokalu nie ma obowiązku wskazania przez najemcę innego lokalu, w którym będzie mógł zamieszkać w razie wykonania egzekucji obowiązku opróżnienia lokalu. Nie jest zatem także wymagane oświadczenie właściciela lokalu lub osoby posiadającej tytuł prawny do lokalu o wyrażeniu zgody na zamieszkanie najemcy i osób z nim zamieszkujących w lokalu wskazanym w ww. oświadczeniu. Dodatkowo w przypadku umowy najmu instytucjonalnego nie trzeba zgłaszać faktu zawarcia umowy najmu naczelnikowi urzędu skarbowego.


Najem instytucjonalny jest rozwiązaniem przeznaczonym dla przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą w zakresie wynajmowania lokali mieszkalnych. Niewątpliwie z punktu widzenia wynajmujących jest to rozwiązanie o wiele lepsze niż „zwykły” najem lokalu mieszkalnego. Jednocześnie w porównaniu do umowy najmu okazjonalnego umowa najmu instytucjonalnego wymaga mniejszej ilości formalności, co może być istotne zwłaszcza w przypadku wynajmowania wielu lokali mieszkalnych.

Zaczęło się od marzeń… – Strefa Nieruchomości

Tekst opublikowany jako nagroda w konkursie Polskiego Forum Nieruchomości
Tekst: Iwona Kobaka Brus

Już jako nastolatka oglądałam amerykańskie programy z cyklu „przed i po”. Magiczne metamorfozy domów rozpalały wyobraźnię i chęć podążania podobną drogą w przyszłości. Niestety wiele materiałów i rozwiązań nie było wówczas osiągalnych w Polsce.

Praca w turystyce i podróże do ponad pięćdziesięciu krajów zaowocowały mnóstwem architektonicznych i wnętrzarskich inspiracji. Fascynowało mnie codzienne życie ludzi dalekich kultur – to, jak i gdzie mieszkają. Dzięki nawiązanym relacjom udało mi się gościć w indyjskich pałacach maharadżów czy w wykutych w skałach berberyjskich domach tunezyjskiej Matmaty. Zainspirowana historią Sławka Muturiego, chciałam spełniać marzenia i tak jak on – połączyć obie pasje – podróżowanie i nieruchomości. Wiedziałam, że mogą one dać mentalną wolność i pozwolić zwiedzać świat bez obaw o finanse i urlopy.

Fascynacja home stagingiem

Jak większość kobiet – uwielbiałam zmieniać, dekorować i urządzać… Oglądanie oryginalnych wnętrz zaowocowało eklektycznym przeplataniem się ze sobą kilku stylów. Lubię nowoczesny minimalizm, ale i nieprzemijalną klasykę. W aranżacjach inwestorskich bazuję na stylu industrialnym oraz skandynawskim – ciągle popularnym wśród Polaków. Duże znaczenie przywiązuję do zapachów i zabawy światłem. Wykorzystuję drewno oraz żywe kwiaty, nastrojowe świece i kolorowe poduchy, gdyż na bardziej zuchwałe pomysły nie pozwala moda i konkretne wymagania inwestorów.

„Flippowanie i fapowanie” w jednym, czyli strategia Wojciecha Orzechowskiego i Jakuba Midela

Po zbadaniu krakowskiego rynku i nawiązaniu pierwszych deweloperskich relacji obrałam strategię „flippa i flapa”. Jej głównym założeniem jest pozyskiwanie nowych kawalerek na wynajem z możliwością wydzielania osobnych sypialni, co znacząco podnosi wartość nieruchomości. Jak się okazało, patent małych mieszkań stał się złotym środkiem na ciężkie COVID-owe czasy. Moim targetem były flipy z prawem cesji i kreowanie nowoczesnych mieszkań na wynajem długoterminowy. Dzięki starannej selekcji i urządzaniu pod klienta korporacyjnego łatwiej jest minimalizować ryzyko niewypłacalności. Bywa, że umowę najmu podpisuje sama firma, która już w kontrakcie deklaruje zapewnienie właściwego lokum.

Dlaczego rynek pierwotny?

Sporym atutem rynku pierwotnego było większe bezpieczeństwo transakcji oraz możliwość prawa cesji. Nowocześnie zaprojektowane osiedla, zadbane trawniki i pachnące świeżością przestronne części wspólne sprawiły, że rynek pierwotny stał się dla mnie oczywistym wyborem. W nowych mieszkaniach pomija się też kłopotliwy etap usuwania gruzu, pieców i starych instalacji. Nie trzeba martwić się hałasem i wywozem odpadów, który oprócz problemu z sąsiadami generuje także dodatkowe koszty. Jak to jednak bywa, wielu rzeczy nie da się przewidzieć, czego przykładem może być moja niedawna historia.

Zdążyć przed COVID-em, czyli jak w sześć dni wykończyć dwa mieszkania na wynajem?

Był mglisty marcowy dzień, gdy w radio poinformowano o pierwszych przypadkach koronawirusa w Polsce. Jedni nim straszyli, drudzy go ignorowali, a w smogowym powietrzu wisiał jakiś srogi niepokój. Z powodu zawodowych zobowiązań w Polsce mogłam zostać jeszcze tylko tydzień – musiałam więc zdążyć przed zamknięciem granic. Intuicja mówiła, by się bardzo spieszyć. Nie przypuszczałam, że już wkrótce zostanie ogłoszony lockdown, który tak bardzo zachwieje całym rynkiem krakowskiego najmu. Mieszkania trzeba było zatem skończyć i wynająć jak najszybciej.

Problemy na budowie

Fachowcy weszli, gdy mury były jeszcze troszkę mokre. Inżynier dyskutował z kierownikiem o dopuszczalnym kącie nachylenia ścian i o liście zaznaczonych poprawek z protokołu. Ten spór trwał ponoć już od dwóch tygodni. Brak obiecanego prądu, zbyt mało miejsca dla kilku robotników jednocześnie, pomylone terminy dostaw oraz za duże kabiny prysznicowe to tylko niektóre problemy, z którymi przyszło mi się zmierzyć na początku. Nie było się co załamywać – trzeba było działać. Na pierwszy ogień miały pójść łazienki – równolegle z nimi malowanie, a potem montaż drzwi i podłóg. Na końcu miały wjechać kuchnie, balkony zaś czekały na przychylność aury.

Szczęście sprzyjało do czasu…

Wilgotne mury schły niestety dosyć wolno. Pan Czesiu – emerytowany malarz – zgodził się opóźnić malowanie. Zapytał, czy mogą z synem pracować nocami ze względu na dokuczającą mu bezsenność. Było to wręcz idealne – nie musieli sobie wchodzić w drogę z innymi fachowcami. Włączono też kaloryfery, a życzliwy pan Tadzio udostępnił pochłaniacze wilgoci, które pracowały wtedy na okrągło. W moim sercu w końcu pojawiła się nadzieja. Terminy dostaw były ustalone etapowo i co kilka godzin podjeżdżały auta z nowymi dostawami. Gdy w jednej łazience schła folia hydroizolacyjna, w drugiej były już kładzione płytki. Glazurnicy pracowali po 12 godzin – z gorączką oraz z objawami astmy. Zaraz po ich wyjściu – wchodzili malarze, rozpoczynając swoją nocną zmianę.

Jedenastu robotników pięciu narodowości równocześnie

Praca szła dość gładko do czasu, gdy montażysta kuchni stwierdził, że obie przywiezione lodówki są niestety za wysokie. Po ustaleniu innych modeli i nowej dostawy okazało się, że i te nie mieściły się pod blatem. Gdy wreszcie dojechały te właściwe, w mieszkaniach było sześć lodówek, a za chwilę miały przyjechać jeszcze łóżka i kolejne meble. Na ich skręcanie miejsca nie było już wcale. Wkrótce nadjechali montażyści i z wkrętarkami w rękach rozejrzeli się po zagraconych pomieszczeniach. Gdy już byłam bliska załamania, pojawił się sąsiad, który właśnie odebrał klucze od dużego, czteropokojowego mieszkania. Poprosiłam o udostępnienie jego czterech kątów do skręcania mebli. I tak w trzech mieszkaniach pracowało jedenastu robotników pięciu narodowości równocześnie.

Sztuka negocjacji, czyli przez kawę i pączki do końca remontu

Jedenastu wspaniałym szło nawet całkiem dobrze… do wybuchu pierwszego konfliktu. Nie znając ukraińskiego – kompletnie nie wiedziałam, o co chodzi. Presja czasu i duże zmęczenie robiły swoje. Ktoś próbował rozładować atmosferę kawałami, z których nikt się nie śmiał. Chcąc ratować sytuację, zaparzyłam mocną kawę i przyniosłam pączki. Podkreślając swą dozgonną wdzięczność, prosiłam, by wytrzymali ostatnie godziny tej mordęgi.

Szczęśliwy finał i międzynarodowa integracja na budowie

Nie mogąc uwierzyć, że chyba się udało – zamówiłam cztery wielkie pizze, a jeden z panów wyciągnął nawet wódeczkę… Wkrótce dołączył też przyszły najemca, który – jeśli wierzyć jego spontanicznym potrunkowym deklaracjom – także postanowił kupić mieszkanie… na szczęście pod Wrocławiem.

Iwona Kobaka Brus Inwestorka, fiperka, sourcerka, miłośniczka home stagingu… Specjalizuje się w małych deweloperskich mieszkaniach na wynajem dla klientów korporacyjnych i młodej kadry managerskiej. Zakochana w podróżach i w nieruchomościach. Krakowianka. Lubi bywać w pięknych miejscach, poznawać ciekawych ludzi oraz tworzyć wartościowe relacje.

Pokonaj swój strach i poczuj głód nieruchomości! Wywiad z Wojtkiem Orzechowskim – Strefa Nieruchomości

Pokonaj swój strach i poczuj głód nieruchomości!

Wywiad przeprowadziła: Aneta Nagler

Wojtek Orzechowski to wizjoner. Stworzył 23 projekty, wśród których są ogromne projekty deweloperskie, Maraton WIWN®, Strefa Nieruchomości® czy Gut.pl. Trudno nie wspomnieć o Warsztatach WIWN®, w których dotychczas przeprowadził przez cały proces inwestycyjny ponad 1700 Absolwentów i dla wielu osób jest wzorem do naśladowania. Nigdy nie pokazuje drogi na skróty, nie daje prowizorycznych rozwiązań. Przyciąga do siebie ludzi, którzy widzą w nim mentora, budzącego zaufanie i kierującego się w swoim życiu wartościami. Jak mówi w naszym wywiadzie „podróży życia nie można zaczynać bez jasnego celu”. A z każdego problemu można wyjść silniejszym i na fundamentach dotychczasowych porażek budować kolejne sukcesy. Opanowując zaś sztukę wewnętrznej równowagi, można stworzyć pełnię samego siebie – swoje własne arcydzieło.

Aneta Nagler: Jeżeli to, co robimy, jest dla nas pasją, to odnosimy sukcesy.

Wojciech Orzechowski: Myślę, że tak. Sukces odnosisz wtedy, kiedy czujesz się spełniony, kiedy czujesz, że swoimi działaniami pokonujesz swój strach przed porażką. I jeśli osiągniemy ten wewnętrzny sukces, czujemy się szczęśliwi, to wtedy o wiele lepiej postrzegamy świat i pozytywniej do niego podchodzimy. Emanujemy tym na zewnątrz i przyciągamy pozytywnych ludzi, którzy nas wspierają. I w związku z tym buduje się niesamowita aura wokół nas. Myślę, że jestem na drodze do pełnego spełnienia, ponieważ realizuję takie projekty, w tym inwestycje deweloperskie, o których nigdy w życiu nawet nie myślałem i nie marzyłem.

A.N.: Wyznaczyłeś sobie swoje cele, będąc na studiach. Czy dziś, gdy prowadzisz 23 projekty, czujesz, że jesteś człowiekiem spełnionym?

W.O.: Tak. Większość moich celów i marzeń została zrealizowana. Podczas wyprawy zwanej życiem każdy wie, że będzie podróżować do rozmaitych miejsc. I według mnie tej wielkiej podróży nie można zaczynać bez jasnego celu, podobnie jak nie wskoczyłabyś do samochodu i nie udała się w długą trasę, nie określiwszy celu, ani kierunku. Moim celem egzystencjalnym było osiągnięcie dobrych przepływów pieniężnych, dzięki którym dziś nie muszę się martwić, czy zapłacę za Internet, czy będę miał na paliwo.

A.N.: Czy wolność finansowa i rentierstwo, o których często mówisz, to tylko pieniądze i brak trosk, jak przeżyć od pierwszego do pierwszego? Czy może to też osiągnięcie wolności w zakresie dysponowania swoim czasem, pracowania, kiedy się chce, a nie kiedy trzeba?

W.O.: Oczywiście, realizacja pierwszego wiążę się z drugim. Świadomość posiadania dodatkowych przepływów finansowych, które generuję z moich wielu projektów oraz nieruchomości, pozwala mi na niezależność i swobodne dysponowanie czasem. Zatem jeśli chcę, to w każdym momencie mam możliwość pojechania w dowolne miejsce, spotkania się ze znajomym na drugim krańcu świata czy tak jak dziś rozmawiania z Tobą. Wolność finansowa przekłada się na takie proste rzeczy jak spędzanie czasu na przyjemnościach. Oczywiście, abym był w tym miejscu, w którym dziś jestem, musiałem wyzbyć się wielu złych nawyków i pokonać problemy, które pojawiały się na mojej drodze życia. Musisz wiedzieć, że to była droga wytężonej, ciężkiej pracy. 

A.N.: Osiągnąłeś bardzo wiele w swoim życiu. Jesteś człowiekiem sukcesu. Czy nie powinieneś teraz odpoczywać, jak taki prawdziwy rentier?

W.O.: Nie. Ja nie lubię bezruchu. Nie umiem być bezczynny. Kiedy siedzę i nie mam co robić, to czuję się niepotrzebny. Dzisiaj myślę, że zrealizowałem prawie wszystkie moje cele. Dokonałem wielu przewrotów w moim życiu, ale one pokazują, że jestem tu, gdzie chciałem być, i czuję się szczęśliwy. I to jest najważniejsze. Nowe wyzwania realizowane są już bez gorączki. Po prostu traktuję to bardziej jako hobby. Dzisiaj mogę sobie żyć i pracować spokojnie. Jednocześnie przyjmuję nowe wyzwania, bo jeżeli życie stawia mnie w sytuacji, gdzie jest szansa, a ja mam tylko powiedzieć TAK lub NIE, to jestem otwarty na każdą nową propozycję. To, że dziś jestem w tym miejscu, to tak jak mówiłem w ostatnim wywiadzie, jest wynik wielu porażek i upadków, z których wyciągałem wnioski na przyszłość.

A.N.: A co Cię napędza? Co daje motywację i inspirację do nowych działań? Kolejne projekty, kolejne wyzwania?

W.O.: Lubię nowe wyzwania. Lubię działać. Jeżeli więc dziś prowadzę 23 duże projekty, to oczywiście z nich czerpię swoją energię. Okazuje się, że człowiek może mieć wiele takich projektów i wyzwań. Tylko musi właściwe oddelegować pewne zadania i stworzyć kompetentny zespół. Ja czuję się częścią tych nowych pomysłów, a kolejne idee, inwestycje – dążenie do ich stworzenia, napędzają moje ciało i umysł.

A.N.: A co jest lepsze według Ciebie: idea, droga do realizacji czy finalizacja projektu?

W.O.: Myślę, że wszystkie elementy są ważne. Droga do celu najczęściej jest pełna wyboistych sytuacji, a to daje mi napęd do pokonywania trudności. Każde wyzwanie i nawet problem na drodze wzmacnia moją osobowość i powoduje, że jestem bardziej produktywny, wykazuję się z czasem większą kreatywnością, a potem przychodzi to ukoronowanie i spełnienie. Wtedy można usiąść i delektować się tym, co zostało stworzone przy mojej pomocy i całego zespołu. Ten efekt, którego jestem częścią. To jest dla mnie wspaniałe.

A.N.: A teraz opowiedz, jak reagujesz na porażki.

W.O.: Są chwile lekkiego załamania. Są też takie chwile, i zdarza mi się to raz na 10 lat, że zamykam się, rozklejam i jest moment płaczu, gdzie muszę wylać z siebie te wszystkie żale.

A.N.: Jesteś wrażliwym mężczyzną?

W.O.: Jestem. A potem biorę się w garść, ponieważ uważam, że z każdego problemu można wyjść. Nie można jednak tego zrobić, siedząc i tylko się zadręczając. Czyli trzeba podejmować szereg kolejnych prób i uczyć się. Walczyć o to, żeby stanąć na nogi. Po bankructwie musiałem stworzyć firmę, która będzie generować takie przychody, które pozwolą mi spłacić wszystkie moje długi. Chodziłem więc od firmy do firmy, mimo że duma czasem mi na to nie pozwalała. Niekiedy też przychodziły myśli: „Byłem już tak daleko, a znów zaczynam od początku”, ale się nie poddawałem.

A.N.: Ty miałeś jednak cel i determinację, żeby zacząć działać i wyjść z problemu. Ruszyłeś z miejsca. A jak postawić pierwszy krok, żeby uciec znad tej przepaści, gdy już czujemy, że jesteśmy na dnie? Co musiałeś zrobić, żeby pokonać tę największą granicę – oporu w nas samych?

W.O.: Trzeba działać i znaleźć swój pomysł, jak rozwiązać problem. To znaczy moje zdanie jest takie, że w każdym problemie powinienem odnaleźć to, co może mi pomóc w przyszłości, aby nigdy więcej nie znaleźć się w takiej sytuacji. Ponadto należy próbować wszystkiego tak, że gdy przyjdzie jakieś rozliczenie, to będę mógł sobie powiedzieć: „Wiesz co? Zrobiłeś wszystko, co mogłeś, i nie wyszło. Jednak próbowałeś”. Uważam, że jeżeli działasz, to zawsze okazuje się, że możesz do czegoś dojść, może się znaleźć grupa ludzi, która ci pomoże, znajdzie nowe rozwiązania. Zgłosiła się do mnie kiedyś pewna dziewczyna, która zadłużyła się na 200 tys. i roztrwoniła wszystko w hazardzie. I co teraz? Trzeba zmierzyć się z tą sytuacją i znaleźć rozwiązanie. Walczyć z tym do skutku. Niekiedy potrzeba nam na rozwiązanie dwóch lat, a innym razem pięciu. Dlatego trzeba sobie ustalić plan działań, jak osiągnąć ten etap, gdy staniesz się nowym człowiekiem i powiesz sobie: „Zaczynam od nowa”.

A.N.: Jesteś przykładem osoby, która mimo porażek życiowych i zawodowych jest dla wielu osób wzorem, przykładem skutecznego działania w życiu i biznesie. Czujesz na plecach taką presję, że Twój mentoring i wsparcie może komuś pomóc, a komuś innemu zaszkodzić?

W.O.: Zdaję sobie sprawę z tej odpowiedzialności. Natomiast zawsze krytycznych decyzji staram się unikać. Staram się tak doradzać, że jeżeli ktoś miałby zainwestować i ponosić ryzyko, to lepiej niech nie inwestuje. Jeżeli mamy jakieś wątpliwości, trzeba odpuścić i poczekać. Więc lepiej wchodzić w inwestycje, co do których jesteśmy przekonani. Jeżeli ja czuję to sam, osobiście, to mówię, że zachowałbym się w określony sposób, ale oczywiście ty musisz podjąć decyzję. Może się okazać, że ta podpowiedź będzie zła, niekorzystna. Z tym się trzeba liczyć. Należy pamiętać, że sami kształtujemy swoje życie i bierzemy za nie odpowiedzialność.

A.N.: Pytam, dlatego że realizując swój mentorski program Warsztatów Inwestowania w Nieruchomości, wypuściłeś spod swoich skrzydeł już ponad 1000 osób. I na pewno czujesz się ojcem sukcesu wielu ludzi, którzy dziś dumnie realizują ogromne projekty. Przeprowadzasz z nimi wywiady, pokazujesz ich historie podczas Maratonu WIWN®.

W.O.: Ustawiłem sobie kiedyś cel nadrzędny w zakresie motywowania innych, zarażania ich do działania i dziś przychodzi do mnie wiele osób, które uczestniczą w moich Warsztatach Inwestowania w Nieruchomości®, a ja ich prowadzę przez cały proces inwestycyjny. Dziś ponad 1000 osób ukończyło już moje warsztaty i połowa z nich miała osoby towarzyszące, zatem moja społeczność liczy blisko 1700 osób. A z tych 1000 około 700 zrobiło flipa pod moim okiem (w tej chwili może 720). I odnotowaliśmy może 5-6 porażek. Zazwyczaj to były porażki spowodowane samowolnym działaniem lub niedopilnowaniem całego procesu inwestycyjnego i ja, gdy to analizuję, zazwyczaj powtarzam: „No szkoda, że nie skonsultowałeś tego ze mną”. Takie sytuacje na pewno się będą zdarzać, ja jednak staram się także pomagać tym ludziom i podsuwam im pewne rozwiązania. Przy inwestowaniu na tym rynku trzeba się liczyć z tym, że pierwsza nieruchomość może być stratą. Ważne, co potem z tym zrobimy. Czy się poddamy, czy raczej spróbujemy stanąć na nogi i odbić się od porażek.

A.N.: Dochodzimy do sedna Twojej filozofii, którą przedstawiasz na Warsztatach WIWN®. Nawet jeżeli spotykają nas jakieś kryzysowe sytuacje, trzeba działać. A odnosząc się do pandemii koronawirusa i różnych zawirowań na rynku, sądzisz, że kryzys może być szansą i możliwością na odbudowanie swojej firmy i stworzenia nowych perspektyw rozwoju?

W.O.: Myślę, że trzeba podejmować próby. Odnajdujemy się w całkiem nowym świecie. Będą w tej chwili zupełnie inne sposoby komunikacji i sprzedaży. Myślę, że dzisiaj sukces leży w sprzedaży. Te firmy w tej chwili muszą postawić przede wszystkim na nowoczesne sposoby docierania do klienta, przekonywania go i uzyskiwania wysokich wyników. Jak wiemy, sama produkcja nic nie daje, bo dzisiaj można wszystko wszędzie wyprodukować, gorzej jest sprzedać produkt lub usługę. Kluczowa kwestia to kreatywność, umiejętne podejście sprzedażowe tak, żeby na tym zyskiwać i wykorzystać tę zaistniałą sytuację. Ja uczę na moich Warsztatach oraz w filmach motywacyjnych, które publikuję na YouTubie, że najważniejsza jest skuteczność i determinacja w działaniu oraz dostrzeganie szklanki zawsze do połowy pełnej. Zachęcam do wejścia na mój kanał. Moim celem jest również pokazywać drogę wyjścia z trudnych sytuacji i skutecznego działania.

A.N.: Jaki wg Ciebie będzie trend inwestycyjny w 2021 rok? W jakie nieruchomości Polacy powinni inwestować?

W.O.: Pojawia się wiele głosów, że trzeba się wycofać, uciekać z nieruchomości, co jest oczywiście błędnym podejściem. Dlatego rynek się mocno przerzedzi i dla inwestorów na pewno będzie to wspaniałe wyzwanie. Nie będzie już bowiem aż tak dużej konkurencji, ale z drugiej strony mogą się pojawić atrakcyjne nieruchomości. Na pewno biurowe i komercyjne lokale będą się cieszyły mniejszym powodzeniem ze względu na pracę zdalną i na różnego rodzaju obostrzenia. Idziemy w kierunku home office, czyli potrzebne są większe mieszkania. Częściej sprzedają się domy jednorodzinne, szeregowce z małymi ogródkami, mieszkania z tarasami i ogrodami na dachu, tak jak w naszych „Słonecznych Tarasach” czy „Wiszących Ogrodach”, które można zobaczyć na stronie www.100kamienic. pl. COVID pokazał, że dzisiaj mamy dużo wolnego pieniądza w gospodarce. I ludzie już lokują swoje środki i będą dalej inwestować w nieruchomości premium. To jest przyszłość, którą chcę budować.

ARCHE SA – Dlaczego warto być? – Strefa Nieruchomości

Tekst: Magdalena Sidorowicz

Nowy rok to czas podsumowań i rozważań. Teraz, kiedy znaleźliśmy się w nowej rzeczywistości, zatrzymanie się na chwilę, przemyślenie wielu spraw, czy otwarcie na nowe kontakty pozwoli nam łatwiej wejść w przyszłość. Dokonamy nowych wyborów, podejmiemy nowe decyzje. Również Grupa Arche, deweloper oraz właściciel kolekcji hoteli w obiektach zabytkowych, została postawiona w sytuacji nagłej i zaskakującej. Musiała ustawić na nowo priorytety, podjąć wiele decyzji, otworzyć umysł na bardziej nietypowe rozwiązania. Według Arche wbrew pozorom trudne sytuacje są kreatorem najlepszych pomysłów. Dlatego właśnie warto być. Do 2019 roku Arche odnotowywała około 30% wzrost rocznie. Rok 2020 był rokiem, który zaskoczył, ale nie zdemotywował. Wręcz przeciwnie, mimo, że spowodował spowolnienie rozwoju Grupy, nie zatrzymał jej w miejscu. Zostały uruchomione 2 nowe projekty inwestycyjne w Mielnie oraz we Wrocławiu sprzedawane w systemie condo (www.arche.pl).

Być może w Spółce Arche łatwiej jest zachować entuzjazm, ponieważ wzorem do naśladowania jest Prezes Władysław Grochowski, który na co dzień motywuje do nietypowych rozwiązań. A może bardzo typowych, bo polegających na współpracy, szanujących każdego człowieka. Jako charyzmatyczny wizjoner, wielki optymista, w którego rękach niemożliwe staje się możliwe, a najtrudniejsze rzeczy stają się bardzo proste. Jest hodowcą danieli, kocha przyrodę. Używa „starej Nokii” i nie korzysta z maila, co w dzisiejszych czasach wydaje się niemożliwe. A mimo to skutecznie zarządza kilkuset osobową załogą. Niektórzy mogą pomyśleć, że to celowy zabieg PR-owski, nic bardziej mylnego. Od lat hasło Arche brzmi „Łączymy sprzeczności, ufamy wszystkim, zmieniamy siebie”. Jeśli zastanowimy się nad jego sensem dostrzeżemy w nim, że każdy z nas jest inny, a dzięki temu możemy iść do przodu i tworzyć. Nawet, kiedy czasami musimy zmieniać siebie.

W ramach Grupy działa także Fundacja Leny Grochowskiej, zatrudniająca osoby niepełnosprawne intelektualnie, które m.in. produkują dekoracje, prowadzą warsztaty w Arche Hotelach, a przede wszystkim pokazują jak kochać życie i wszystko co nas otacza! Wraz z pozostałymi pracownikami tworzą społeczność Arche. Biorą udział np. w corocznym charytatywnym Triatlonie Kraina Bugu czy rajdzie rowerowym w Janowie Podlaskim.
Hotele Arche również powstają dzięki wizji, pasji, miłości i chęci ratowania starych, wydawałoby się niepotrzebnych obiektów. Dlatego Zamek Janów Podlaski (www.zamekjanowpodlaski.pl), Pałac i Folwark Łochów (www.palacifolwarklochow.pl) czy też najmłodsze dziecko Arche – Cukrownia Żnin (www.cukrowniaznin.pl), mogą przyjmować gości. W trakcie rewitalizacji są Dwór Uphagena w Gdańsku i Klasztor we Wrocławiu. To obiekty, w których powstają przepiękne ponadczasowe hotele, ale nie tylko. To także miejsca lokalnej aktywności, współpracujące z miejscowymi rzemieślnikami, gospodarzami, otwarte na lokalną społeczność. Każdy z nich jest inny. W skład Kolekcji Arche obecnie wchodzi 13 hoteli, z czego 7 funkcjonuje w systemie condo.
W wielkim skrócie Grupa Arche buduje, rewitalizuje, sprzedaje i zarządza pokojami hotelowymi, apartamentami w systemie condo – systemie sprawiedliwego podziału zysków. Okazuje się, że będąc częścią Grupy Arche, częścią wspólnoty, właścicielem pokoju w przepięknym historycznym obiekcie można także zarobić. Nie mniej niż 5% rocznie. Nawet w tak trudnym roku, jakim był rok 2020. Arche patrząc pozytywnie w przyszłość mówi „Warto być!

Magdalena Sidorowicz
Kierownik Działu Sprzedaży Lokali Inwestycyjnych – Absolwentka SGH Zarządzanie i Marketing oraz podyplomowe Pośrednictwo i Zarządzanie Nieruchomościami na WAT Z frmą Arche związana od 2017 roku. To co kocham w swojej pracy to kontakt z drugim człowiekiem, a w Arche to, że „Łączymy sprzeczności, ufamy wszystkim i zmieniamy siebie”.

 

Wnętrza luksusowe – Strefa Nieruchomości

Zofa Malicka (Nr 11 str. 95)

Wnętrza luksusowe – co to oznacza w dzisiejszych czasach

Według definicji słownikowej luksus to warunki zapewniające wygodne życie, przyjemność, na którą rzadko można sobie pozwolić, lub drogi przedmiot, ułatwiający czy uprzyjemniający życie. Czy definicja ta ma swoje odzwierciedlenie w projektowaniu przestrzeni do życia? Jak dziś rozumieją luksus inwestorzy zlecający projekt i aranżację domu lub mieszkania architektom wnętrz?

Jeszcze stosunkowo niedawno, bo w latach 90. ubiegłego wieku, luksus kojarzył się ze złotem, pałacowym przepychem i… niezbyt dobrym gustem. Dziś, dzięki dużo większej dostępności do usług architektów wnętrz, a także do niezliczonych źródeł inspiracji, świadomość inwestorów i ich wymagania względem wymarzonego wnętrza poszły w nieco innym kierunku. Klienci biur projektowych zdają sobie sprawę z tego, że warto postawić na jakość i to właśnie za nią są
w stanie naprawdę dużo zapłacić. Nie chodzi jedynie o jakość materiałów, ale także o jakość życia, czyli lokalizację spełniającą oczekiwania klienta, widok
za oknem (dla niektórych będzie to las i pusta przestrzeń bez sąsiadów tuż obok, dla innych Pałac Kultury i wieżowce w centrum Warszawy) oraz wnętrza dokładnie dostosowane do indywidualnych potrzeb domowników. – Myślę, że dla większości z nas obecnie największą wartością w życiu jest właściwie rozumiana wolność, gdzie możemy świadomie wybierać spośród dostępnych na wyciągnięcie ręki zasobów. Do tego spokojne, rodzinne życie, pozbawione skrajnych zmartwień, realizowane w zrównoważonym komforcie – mówi Aleksander Jankowski z pracowni JIO.

Jak to się przekłada na wnętrza?

Luksusem jest dziś posiadanie mieszkania lub domu, który nie będzie nas ograniczać. Takie wnętrze powinno być przemyślane i podzielone na strefy dopasowane
do potrzeb mieszkańców: strefę relaksu, prywatną przestrzeń, gdzie możemy pobyć sami, miejsce do pracy, przygotowywania posiłków, spotkań ze znajomymi itp. Taki dom nie musi być wcale duży, ale mądrze zaprojektowany, wielofunkcyjny i otwarty na potrzeby mieszkańców. Narracja całego wnętrza powinna być tak poprowadzona, byśmy czuli się tam szczęśliwi w wielu różnych sytuacjach. Zwłaszcza dziś, kiedy spędzamy w domach tak wiele czasu. Chodzi o to, żeby wnętrza nas nie ograniczały i żebyśmy dobrze się w nich czuli. Dlatego już na etapie projektu musimy przewidzieć jak najwięcej sytuacji i potrzeb, które nasz dom będzie mógł zaspokoić. Wtedy można go uznać za luksusowy. Natomiast przepych i zbytek nie jest dziś miarą luksusu. Jeśli zamkniemy się w złotej klatce,to dalej będzie to klatka – mówi architekt Aleksander Jankowski, założyciel i współwłaściciel pracowni projektowej Jankowski i Opyrchał. Podobne spostrzeżenia ma architekt Joanna Kulczyńska-Dołowy z pracowni Kulczyński Architekt. – Luksus to przestrzeń, widok za oknem, wysokość pomieszczeń, dobrze zaprojektowane funkcje pomocnicze, takie jak spiżarnie, pralnie, garaże, komunikacja. W luksusowych wnętrzach nie są to gorszej jakości pomieszczenia, wykończone tańszymi materiałami, tylko równoprawne przestrzenie, nie ustępujące jakością salonowi czy sypialni. Klienci zwracają także uwagę na inwestycyjny potencjał wnętrza, inwestują w elementy i materiały wykończeniowe trwale z nim związane – podłogi, okna, okładziny ścian. Wzrosło też zainteresowanie sztuką, którą również postrzegają jako lokatę kapitału.

Wyznacznikiem luksusu są także wnętrza urządzone ze smakiem, zgodnie z trendami przy użyciu odpowiednio dobranego wyposażenia – mebli, lamp, płytek czy armatury – z perfekcyjnie dopracowanymi detalami. – Luksus to też designerskie dodatki i meble, które przemycają sztukę do wnętrza.

Jednak nie zawsze przestrzeń luksusowa oznacza wystawność i przepych – minimalistyczne aranżacje również cechuje luksus. Tak szybko jak zmieniają się trendy,
dla każdego z nas może też zmieniać się definicja luksusu. Jednak z całą pewnością niezależnie od stylu, dobry projekt obroni się przez wiele lat – mówi
Adam Budzyński, prezes Pracowni Architektury Wnętrz Deco-room.

Strefa, książki – Strefa Nieruchomości

Wojciech Orzechowski (Nr 11 str. 89)

200 pytań do eksperta od obrotu nieruchomości

Autor: Wojciech Orzechowski

Ta książka to prawdziwe kompendium wiedzy w jednym tomie. Jej autor – Wojciech Orzechowski od 21 lat działa w biznesie i ma za sobą udział w kilkudziesięciu transakcjach kupna-sprzedaży lokali mieszkalnych i komercyjnych. I to nie jedyna jego książka! Może już wcześniej wpadł Wam do ręki bestseller „Zarabiaj na nieruchomościach”.

„Wszystko o flipach” pozwoli Wam poznać odpowiedzi na najczęściej pojawiające się pytania zadawane przez osoby rozpoczynające swoją przygodę z inwestycją w nieruchomości. Wykorzystaj wiedzę i doświadczenie Wojciecha Orzechowskiego na własną korzyść!

Tajemnice pieniądza i zarządzania kapitałem.

Dla inwestorów, biznesmenów oraz rentierów

Autor: Ryszard Jaszczyński

Pieniądz ma swoje różne oblicza… Dlatego weź do ręki książkę Ryszarda Jarczyńskiego i daj się wtajemniczyć w świat gospodarki i polityki. Każdy, kto podjął już w swoim życiu próbę znalezienia dochodowej inwestycji, wie, jak trudne jest to zadanie i ile wymaga ono wysiłku. A ponieważ współczesne otoczenie biznesowe zmienia się w zawrotnym tempie, to nawet najlepsze dzisiejsze wskazówki inwestycyjne już po kilku miesiącach mogą się okazać niestety nietrafne! Dlatego tylko
jedna rada zawsze się sprawdza: dostrzegaj zmiany w świecie pełnym kłamstw, manipulacji i nadmiaru informacji, podążaj za nimi i wykorzystuj je na swą korzyść.

Czarny Łabędź

Autor: Nassim Nicholas Taleb

To pozycja, która osiągnęła miano najbardziej proroczej książki XXl wieku i jest obowiązkowa dla wszystkich, którzy chcą żyć świadomie w dzisiejszym, pełnym niepewności i niebezpieczeństw, szybko zmieniającym się świecie.

Bestseller Nassima Nicholasa Taleba analizuje zjawisko Czarnych Łabędzi – niespodziewanych wydarzeń, które spadają na nas znienacka i odciskają piętno
na całym naszym życiu. Dla każdego skala „ciężaru” tych wydarzeń jest inna. Dla jednych to wybuch wojny, dla innych utrata pracy, bądź pozostając przy
aktualnościach – pandemia koronawirusa. To doświadczenia, które całkowicie zmieniają podstawy naszego życia i dopiero nabranie pewnej perspektywy pozwala nam je zracjonalizować.

Czarny Łabędź jest wielką zagadką… Kto ma ochotą rozwiązać ją wraz z autorem?

Motivazione.

O prawdziwej motywacji

Autor: Roman Kawszyn

Zależy Ci na ciągłym rozbudzaniu wewnętrznej motywacji i samorozwoju? Mamy dla Ciebie książkę idealną. Autor Roman Kawszyn krok po kroku poprowadzi Cię do źródeł Twojej największej siły motywującej w życiu. A czasem może się to okazać droga pełna bólu, smutku i zaskakujących zwrotów akcji.

Wyrusz z nim w przygodę w głąb siebie, odkryj co jest Twoim celem, czym jest spełnienie i co robić, by żyć ze sobą w zgodzie.

Czarodziej, Twórca, a może Opiekun? – Strefa Nieruchomości

Marta Oziemblewska (Nr 11 str. 87)

Dlaczego powinieneś określić archetyp Twojej marki?

Statystyczny Polak codziennie styka się z tysiącami przekazów marketingowych. Jedne mija beznamiętne, inne robią na nim piorunujące wrażenie. Dlaczego niektóre marki szturmem zdobywają naszą sympatię? Dzieje się tak, ponieważ propagują wartości podobne do naszych, odpowiada nam ich charakter i styl komunikacyjny. Analogicznie postępujemy przecież w relacjach z ludźmi – szukamy wspólnych mianowników, pasji, ideałów…

Jak zatem stworzyć intrygujący i spójny wizerunek marki? Niezbędna będzie profesjonalna strategia komunikacji. Choć składa się na nią mnóstwo istotnych zagadnień – w tym analiza SWOT, rozpoznanie konkurencji czy określenie grup docelowych – w artykule pochylę się nad teorią archetypów. Pozwala ona nadać marce ładunek emocjonalny – dzięki temu firma może opowiadać historię i budować własną wizję świata.

Nie zapomnij się przedstawić!

Właściciele firm często zapominają, że to, co dla nich jest oczywiste, nie musi takie być dla potencjalnych klientów. Zamiast opowiedzieć o sobie, od razu przechodzą do komunikacji sprzedażowej. Jest w tym pewna niespójność – to tak, jakbyś oczekiwał od nowo poznanych osób, że będą znały Twoje imię, choć się im nie przedstawiłeś. Zacznij od podstaw – zastanów się, jakim typem dewelopera jesteś i jakie ideały Ci przyświecają. Istnieją rozmaite czynniki, które wyróżniają Cię na tle konkurencji – musisz tylko je dostrzec. Gdy właściwie rozpoznasz swe mocne strony, będziesz umiał się doskonale zaprezentować.

Wyróżnia się dwanaście archetypów – ze względu na wyznawane wartości dzieli się je natomiast na cztery grupy. Dla Twórcy, Władcy i Opiekuna kluczowe są kontrola i stabilność. Kochanek, Błazen i Towarzysz dążą do zadowolenia i przynależności. Motywacjami Bohatera, Czarodzieja i Buntownika są władza
i mistrzostwo. Niezależność i samorealizacja to cele Niewinnego, Mędrca i Odkrywcy. Masz przed sobą podstawową kwalifikację – musisz jednak pamiętać,
że na każdy typ składa się ponadto zestaw indywidualnych cech:

  • Twórca to innowator i artystyczna dusza. Chce wyrażać
    siebie i przekuwać kreatywne wizje w rzeczywistość. Do
    jego obaw należy pospolitość i wtopienie się w tłum.
  • Władca reprezentuje markę cieszącą się autorytetem.
    Dba o bezpieczeństwo – swoje oraz osób, za które jest
    odpowiedzialny, w tym wypadku przyszłych właścicieli
    mieszkań.
  • Opiekun to typ altruistyczny, który ponad wszystko
    pragnie pomagać innym. Jest gotowy do wyrzeczeń w imię
    wyższych celów, a jego komunikację cechuje emocjonalność.
  • Kochanek odzwierciedla namiętność i piękno. To naturalny wybór
    dla wielu marek ekskluzywnych, kreujących przed klientem wizję luksusowego życia.
  • Błazen to dusza towarzystwa. Jego komunikacja jest zaczepna i zaskakująca.
    Profile obfitują w rozrywkę i przyjemny content, nakłaniający odbiorców do interakcji.
  • Towarzysz to marka, która zdecydowanie nie chce
    przewodzić – zamiast tego wtapia się w codzienność
    użytkownika na tyle efektywnie, że ten nie wyobraża sobie bez niej dnia.
  • Bohater udowadnia swą wartość poprzez ciągły rozwój
    i dążenie do doskonałości. Przekaz jest bardzo motywujący i namawia do osiągania celów.
  • Czarodziej umożliwia klientom doświadczanie magicznych chwil,
    a taką jest niewątpliwie nabycie własnego lokum. W jego komunikacji
    szczególnie istotny jest wymiar psychologiczny.
  • Buntownik oferuje pionierskie produkty i rewolucyjne
    rozwiązania. Marka jest niezłomna – wyraża poglądy,
    nawet jeśli nie mieszczą się one w społecznie przyjętych
    ramach.
  • Niewinny jest uosobieniem dobra – na każdym kroku
    pokazuje troskę o bezpieczeństwo i satysfakcję klientów.
    Jego szczerość sprzyja tworzeniu długotrwałych relacji.
  • Mędrzec opiera komunikację na wiedzy – zamiast opinii
    przedstawia fakty i twarde dane, próbując w ten sposób
    edukować swoich odbiorców.
  • Odkrywca jest indywidualistą – pragnie być wolny
    i kroczyć własną ścieżką. Projektuje przestrzenie, w których
    użytkownicy czują się swobodnie.

Czy na tym etapie któryś z wyliczonych archetypów przypomina Ci Twoje podejście? A może masz wrażenie, że jesteś połączeniem dwóch wariantów? Tak, jest
to możliwe. Możesz identyfikować się jednocześnie na przykład z Twórcą i Mędrcem. Najważniejsze jest jednak to, żebyś pozostawał wierny temu założeniu
i zachowywał konsekwencję działań marketingowych.

Dlaczego spójność w działaniach marketingowych jest tak istotna?

Co sprawia, że widząc reklamę przez ułamek sekundy wiemy, jakiej marki dotyczy? Konsekwencja w działaniach promocyjnych! Przyzwyczajamy się do Key Visualu, tonu komunikacji, temperatury języka, dlatego oczekujemy od firmy określonych przekazów. Jeśli nagle odchodzi od wypracowanego schematu, może wydawać się odbiorcy obca. Działanie w zgodzie z archetypem to gwarancja spójności. Gdy w Twojej głowie pojawia się jakakolwiek wątpliwość, odwołaj się
do zachowań i wartości typowych dla obranego wariantu. Nie oznacza to oczywiście, że należy zrezygnować z kreatywnych koncepcji i działać szablonowo. Ubieraj błyskotliwe kreacje w znany klientom ton. Zręczne poruszanie się w założonym zakresie pozytywnie wpłynie na rozpoznawalność marki i jej wyniki sprzedażowe.

Marta Oziemblewska
Absolwentka dziennikarstwa i medioznawstwa na
Uniwersytecie Warszawskim, copywriter i specjalista
ds. marketingu nieruchomości w agencji BrandMaster
oraz redaktor portalu Deweloperni.pl. Od lat współpracuje z deweloperami, prowadząc ich social media
i tworząc dla nich efektywne kampanie reklamowe.