Dobry zwyczaj: wypożyczaj!

Olga Błaszczyk

Czyli 5 powodów, dla których korzystanie z wypożyczalni mebli i dekoracji się opłaca

Z pewnością każdy, kto działa na rynku nieruchomości, słyszał już o home stagingu. Nikogo nie trzeba przekonywać, że nieruchomość odpowiednio przygotowana do sprzedaży – odremontowana, umeblowana i wystylizowana – sprzeda się szybciej i drożej niż pozostałe. Niestety, to przygotowanie jest czasochłonnym procesem, wymagającym znacznych środków finansowych. Na ostatnim etapie inwestycji te środki zazwyczaj zaczynają się kończyć. Pojawia się pytanie, czy warto inwestować w meble i dekoracje, które wprawdzie pokażą potencjał nieruchomości, ale których kupujący nie będą chcieli zatrzymać.

Na szczęście inwestorom na pomoc przychodzą wypożyczalnie dekoracji i mebli na potrzeby home stagingu. Pierwsza w Polsce taka wypożyczalnia – Scenografia Wnętrz – powstała wiosną 2021 roku w Łodzi. Za niewielką cenę można w niej wynająć wszystko: od sztucznych roślin i wazonów, przez dmuchane materace i tekstylia takie jak poduszki, narzuty czy dywaniki, aż po plakaty, akcesoria kuchenne i łazienkowe, a nawet mniejsze meble. Dostępne są również gotowe do wypożyczenia zestawy dekoracji, skomponowane przez doświadczoną homestagerkę. Przez ostatnie miesiące w niemal wszystkich dużych miastach Polski powstało wiele podobnych wypożyczalni . Ale pojawia się pytanie: czy naprawdę warto z nich korzystać? Dlaczego wypożyczanie dekoracji czy mebli jest bardziej opłacalne niż ich kupowanie? Jakie korzyści ze współpracy z wypożyczalniami mogą odnieść inwestorzy?

1. Wypożyczenie to mniejsze koszty niż zakup

Urządzenie i udekorowanie nieruchomości na sprzedaż to spory wydatek. Nawet korzystając z tanich sieciówek i polując na promocje, na meble i dekoracje można wydać nawet kilkanaście tysięcy złotych lub więcej. A nie zawsze mamy gwarancję, że wydatek się zwróci. Bywa, że kupujący nieruchomość nie są zainteresowani jej zakupem z wyposażeniem. Korzystając z wypożyczalni, całe wyposażenie mamy za niewielki ułamek jego ceny sklepowej, a zaoszczędzone pieniądze możemy zainwestować w coś innego. A jeśli oglądający będą chcieli kupić urządzone mieszkanie – większość wypożyczalni daje możliwość odkupienia wypożyczonych mebli i dekoracji.

2. Wypożyczenie to ogromna oszczędność czasu

[betteroffer]

TO TYLKO FRAGMENT ARTYKUŁU.
ABY WYKUPIĆ DOSTĘP DO CAŁOŚCI, KLIKNIJ W PRZYCISK KUP TERAZ.

[/betteroffer]

[betterpay amount=”1.00″ button=”http://www.strefanieruchomosci.info/wp-content/uploads/2019/01/kup-teraz.png” validity=”0″ validity_unit=”d” ids=””]

Ile czasu zajmuje zaaranżowanie nieruchomości na sprzedaż? Stworzenie koncepcji, listy zakupowej, rajd po przynajmniej kilku sklepach (często zlokalizowanych w odległych częściach miasta), transport, montaż, dekorowanie… A później bardzo często zwroty już niepotrzebnych zakupów. To czasem nawet kilka dni pracy. Wypożyczalnie rozwiązują większość tych problemów. Zazwyczaj zlokalizowane są w centrum miasta, dlatego jedziesz tylko w jedno miejsce, unikając stania w korkach i kolejkach do kasy. Dekoracje często dostępne są w gotowych zestawach, dlatego nie musisz się zastanawiać, „czy to będzie do siebie pasować”. A jakby tego było mało – wypożyczając meble lub dekoracje, możesz od razu zlecić aranżację swojej nieruchomości. Doświadczona homestagerka zajmie się stylizacją, a Ty poświęcisz czas na inne zadania.

3. Możliwość skorzystania z profesjonalnego doradztwa

Nie każdy inwestor zna się na wystroju wnętrz. Dobranie dekoracji dla wielu stanowi duże wyzwanie. Na szczęście wypożyczalnie w Polsce otwierane są często przez doświadczone homestagerki, czyli osoby, które na co dzień zajmują się stylizacją nieruchomości. Jeśli przed wypożyczeniem wyślesz im zdjęcia lokalu – możesz liczyć na profesjonalne doradztwo i dobór akcesoriów pasujących do stylu wnętrza.

4. Brak konieczności magazynowania

Zdarza się, że inwestorzy, aby usprawnić proces aranżacji i stylizacji nieruchomości, posiadają własne zasoby mebli i dekoracji. Jest to jednak związane z ponoszeniem znacznych kosztów magazynowania i transportu. O ile w przypadku kilku poduszek i świeczek nie jest to bardzo duży problem, o tyle inaczej sprawa wygląda z meblami czy większymi dekoracjami. Wypożyczalnie stanowią rozwiązanie tego problemu – tym bardziej że niektóre z nich oferują także usługę transportu, zwłaszcza te, które zajmują się wypożyczaniem mebli.

5. Różnorodność akcesoriów dekoracyjnych

Nawet jeśli ktoś ma możliwość magazynowania dekoracji i mebli, musi liczyć się z pewnymi ograniczeniami. Korzystanie z własnych zasobów oznacza zazwyczaj używanie ciągle tych samych dekoracji lub też posiłkowanie się dekoracjami wyłącznie z popularnych sieciówek akceptujących zwroty. Wypożyczalnie dysponują setkami, jeśli nie tysiącami dekoracji, często w standardzie premium. Na bieżąco uzupełniają one swoją ofertę, podążając za aktualnymi trendami. Dzięki temu mamy pewność, że korzystając z ich asortymentu, wyróżniamy swoją nieruchomość na tle innych i podnosimy jej standard, mogąc uzyskać wyższą cenę sprzedaży.

Czy wypożyczalnie dekoracji to oferta i usprawnienie pracy wyłącznie dla inwestorów? Absolutnie nie! Wśród klientów wypożyczalni mogą znaleźć się także pośrednicy czy biura nieruchomości, które dla swoich klientów przygotowują nieruchomości do sesji zdjęciowych. Wypożyczalnie są też idealnym rozwiązaniem dla stylistek i homestagerek, chcących zaoszczędzić czas. Każdemu skorzystanie z wypożyczalni pomoże znacznie usprawnić proces przygotowania nieruchomości do sprzedaży. Na szczęście coraz większa dostępność wypożyczalni na potrzeby home stagingu oraz ich poszerzający się asortyment są nadzieją dla wszystkich ceniących sobie swój czas i pieniądze.

[/betterpay]

Przydomowa piwniczka na wino w wersji premium – inspiracje luksusowych przechowalni na wino

Luxury Boutique

„Życie jest zbyt krótkie, aby pić przeciętne wina” (J.W. von Goethe). Każdy pasjonat wina dobrze wie, że nie ma niczego lepszego niż lampka dobrego wina na zwieńczenie dnia, oczywiście spożywanego w odpowiednim towarzystwie. Miejsce, w którym delektujemy się smakiem wina, może w zdecydowanym stopniu wpłynąć na ogólne wrażenia estetyczne i smakowe. Wyjątkowy trunek zasługuje na wyjątkową oprawę. Szukasz pomysłu na wyeksponowanie swojej kolekcji win? Zainspiruj się najwspanialszymi, luksusowymi projektami przydomowych piwniczek na wino.

Jakich warunków potrzebuje wino?

Kolekcjonowanie wina staje się coraz częstszym trendem. Wraz z wiekiem zmienia się nasz gust, smak oraz światopogląd – odnajdujemy przyjemność z delektowania się trunkami dobrej jakości, kojarzonej głównie z luksusem oraz klasą wyższą. „Wino jest dla duszy tym, czym woda jest dla ciała” (Mario Soldati).

Jedni kolekcjonują wino w celach degustacyjnych, aby otworzyć zmysły na różne wymiary wina, dzięki czemu spożywanie tego napoju przenosi nas na inny poziom czerpania satysfakcji. Dla innych z kolei wino traktowane jest jako inwestycja – w tym celu pozyskują alkohol trudno dostępny lub produkowany w limitowanej ilości, aby wraz z upływem czasu zyskiwał na wartości. Niezależnie od celu, jaki nam przyświeca, warto zadbać o zapewnienie odpowiednich warunków przechowywania wina, aby nie straciło ono swoich walorów.

Jak przechowywać wino?

  • Przechowuj butelki z dala od słońca.
  • Wino przeważnie powinno leżakować – być przechowywane w pozycji horyzontalnej.
  • Pamiętaj o stałej temperaturze przechowywania (w zależności od rodzaju wina 6-18 °C) oraz wilgotności (najlepiej 85%).
  • Umieść butelki na stabilnym podłożu oraz meblach.

Do kolekcjonowania wina idealnie sprawdzą się przydomowe piwnice na wino. Ich zaletą jest odpowiednie zaciemnienie wnętrza, utrzymująca się stała temperatura, a także stabilne podłoże, ograniczające ewentualne drgania do minimum.

Piwniczki na wino klasy premium

[betteroffer]

TO TYLKO FRAGMENT ARTYKUŁU.
ABY WYKUPIĆ DOSTĘP DO CAŁOŚCI, KLIKNIJ W PRZYCISK KUP TERAZ.

[/betteroffer]

[betterpay amount=”1.00″ button=”http://www.strefanieruchomosci.info/wp-content/uploads/2019/01/kup-teraz.png” validity=”0″ validity_unit=”d” ids=””]

– degustacja w luksusowych warunkach
Skąd czerpać pomysły do zaprojektowania domowej luksusowej piwniczki na wino? Oczywiście bazując na gotowych realizacjach najwspanialszych projektów. Przydomowe piwnice winne możesz zaplanować wedle upodobania, w zależności od tego, jaki styl wnętrza preferujesz. Tego rodzaju pomieszczenie możesz wzorować na klasycznych francuskich winnicach albo stworzyć w nowoczesnej, wręcz futurystycznej odsłonie. Podczas projektowania domowej piwniczki na wino należy oczywiście skoncentrować się na zapewnieniu odpowiednich warunków do przechowywania trunków. Ale równie istotne jest otoczenie oraz zagospodarowanie wygodnej przestrzeni zapewniającej degustację wina. Wybieramy miejsce kameralne, przytulne. „Prawdziwi koneserzy nie piją wina – smakują tajemnice” (Salvador Dali).

Jeśli wolimy celebrować te chwile w większym gronie, projekt wnętrza powinien zakładać odpowiednią liczbę miejsc siedzących oraz kawał solidnego blatu czy stołu. Czas spędzony na degustacji powinien zapewnić dodatkowe wrażenia estetyczne, które przeniosą nas do strefy komfortu podczas delektowania się ulubionym winem.

Luksusowa piwnica na wino w stylu klasycznym

Klasyczne, przydomowe piwnice na wino tworzą niepowtarzalną oprawę graficzną. Do projektu wykorzystuje się przede wszystkim naturalne piękno czerwonej lub szarej cegły, nawiązujące klimatem do starych francuskich winnic. Stojaki na wino należy wykonać z solidnego i wytrzymałego drewna. Trzeba pamiętać, że nie wszystkie wina wymagają leżakowania w pozycji horyzontalnej.

Piwniczka na wino w nowoczesnej odsłonie

Styl modernistyczny czy wręcz industrialny również może dominować w domowej piwniczce na wino. W tym wypadku stawia się na łączenie drewna z metalem, minimalizm czy dobór dodatków w fantazyjnych, futurystycznych kształtach lub o niestandardowej konstrukcji. Podczas projektowania skupiasz się wokół bieli, stonowanych szarości czy czerni, wprowadzając kontrastujące dodatki w intensywnych kolorach.

Dość ciekawym i nowatorskim rozwiązaniem jest umieszczenie piwniczki na wino w podłodze salonu. To tak zwane piwnice drążone. Umieszczasz schody spiralne, wokół których na ścianie rozlokowane są butelki wina. Otwór do piwniczki stanowi hartowane szkło – z dowolnego miejsca w salonie możesz dostrzec nietypowy „schowek”, po szkle możesz swobodnie chodzić. Wnętrze piwniczki posiada osobny system wentylacji. Rozwiązanie na miarę filmu z agentem 007 w roli głównej – niczym tajne pomieszczenie z pilnie strzeżonym przez właścicieli skarbem (czyli winem).

Sposób na piwniczkę, gdy brak podpiwniczenia

Projekt Twojego domu nie zakładał piwnicy? Żaden problem! Na rynku dostępne są alternatywne rozwiązania dla koneserów wina, którzy marzą o własnej piwniczce na wino, a z różnych względów nie mogą jej posiadać w tradycyjnej formie. Mowa o luksusowych piwniczkach ogrodowych wykonanych z laminatu. Możesz zamówić gotowe pomieszczenie, które zakopujesz w ziemi – piwniczkę, spiżarnię, ziemiankę. Producent jest w stanie zaprojektować wnętrze według Twoich oczekiwań. Znajdzie się tam miejsce na przechowalnię wina, stół, fotele czy strefę relaksu – wszystko dostępne w wersji premium, aby piwniczka na wino stylem i jakością nie odbiegała od tych klasycznych, domowych i luksusowych. Koszt budowy takiej piwnicy ogrodowej zaczyna się od 40 tysięcy złotych w wersji podstawowej. Pakiet najdroższy oscyluje w granicach 200 tysięcy złotych. Alternatywą na brak podpiwniczenia jest możliwość wykorzystania dostępnej w domu wolnej przestrzeni. Może do tego posłużyć osobne pomieszczenie, które odpowiednio wyposażamy i dostosowujemy. Jeśli jednak chcesz cieszyć się na co dzień widokiem prywatnej kolekcji win – postaw na montaż w zacienionej części domu specjalnych chłodziarek na wino. Część przeznaczoną na degustację możesz oddzielić zaciemnianą, przydymioną lub antyrefleksyjną szybą. Pamiętać należy o ograniczaniu kontaktu ze światłem słonecznym i stosowaniu oświetlenia, które nie generuje ciepła (np. żarówki LED).

[/betterpay]

Od decyzji o zmianie zawodu do założenia OSHS – Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Home Stagerów

Elwira Zwolińska
Autor zdjęć: Krzysztof Zwoliński

Kiedy oczekując na narodziny mojego szóstego dziecka, postanowiłam zmienić profesję, nie przypuszczałam, że będzie to jedna z najlepszych decyzji. Porzuciłam prestiżowy i dobrze płatny zawód prawnika, decydując się na niepewność. Wiele osób było w szoku i szeroko otwierało oczy ze zdumienia, kiedy robiłam kursy home stagingu i projektowania wnętrz, a potem również dekoratora. Dlaczego zdecydowałam się na ten ryzykowny krok? Zobaczyłam, że home staging w Polsce ma przed sobą piękną przyszłość. A moje późniejsze rozmowy z twórczynią home stagingu – Barb Schwarz – tylko utwierdziły mnie w tym przekonaniu.

Home staging w Polsce jest jeszcze w fazie dziecięctwa, ale jednocześnie jest jedną z najprężniej rozwijających się branż w Polsce. Znam osoby, które mają do niego stosunek lekceważący, uważają go za nie-zawód i wieszczą jego rychły koniec. Tymczasem umiejętności homestagerki są tak wszechstronne, że mogę wykonywać projekty o bardzo różnym profilu.

Od paru lat działam w ramach swojej marki Miomaro Home. W ostatnim czasie coraz chętniej we współpracę wchodzą również pośrednicy nieruchomości posiadający oferty na wyłączność. Dla tych wszystkich osób mam przygotowaną inną ofertę, którą modyfikuję w zależności od potrzeb klienta, bo każdy klient jest inny.

Wypracowałam swój model działania oraz wyceny usług, który pozwala mi szybko odpowiadać na zapytania. Jestem zwolenniczką bezpośredniego kontaktu z klientem oraz z nieruchomością – co pozwala mi lepiej oszacować potrzeby, bo home staging może mieć różny zakres. Jeżeli jest taka konieczność, robię home staging zawierający prace remontowe. A czasem – jedynie stylizację wnętrza na potrzeby sesji fotograficznej.

Na początku pandemii stworzyłam swoją metodę szybkiego przygotowania nieruchomości, czyli „quick staging” (szybki staging), która była skierowana do właścicieli pokojów na wynajem, którzy wtedy najbardziej ucierpieli. Założeniem usługi było szybkie i tanie przygotowanie wyróżniającej się oferty pokoju. Dzisiaj tę metodę zmodyfikowałam na potrzeby współpracy z pośrednikami nieruchomości, którzy potrzebują usługi sprawnie i w rozsądnych cenach. Dodatkowo proponuję pośrednikom również ofertę organizacji dni otwartych, które stają się coraz bardziej popularne.

Posiadam własny magazyn dodatków dekoracyjnych oraz współpracuję z osobami, które wypożyczają meble. Wkrótce rozpocznie działalność moja wypożyczalnia dodatków – trwają prace nad nową stroną internetową, która – mam nadzieję – będzie pomocna w wypożyczeniach.

[betteroffer]

TO TYLKO FRAGMENT ARTYKUŁU.
ABY WYKUPIĆ DOSTĘP DO CAŁOŚCI, KLIKNIJ W PRZYCISK KUP TERAZ.

[/betteroffer]

[betterpay amount=”1.00″ button=”http://www.strefanieruchomosci.info/wp-content/uploads/2019/01/kup-teraz.png” validity=”0″ validity_unit=”d” ids=””]

Posiadając wiedzę z zakresu projektowania wnętrz, mogę pomóc w pracach projektowych i wykonawczych, a wykorzystując wiedzę z zakresu dekoratorstwa, potrafię dobrze wystylizować nieruchomość. Nie są dla mnie problemem również niestandardowe zlecenia, jak przeobrażenie sal klasowych w szkole czy stylizacja sali na bal studniówkowy. Często zgłaszają się do mnie klienci, którzy potrzebują metamorfozy swojego mieszkania, kawiarni czy biura. Jako homestagerka mam wystarczającą wiedzę i doświadczenie do tego, aby zmienić wnętrze zgodnie z pragnieniem klienta i zrobić to niedużym kosztem. W sezonie wiosennym proponuję klientom także pomoc przy metamorfozie balkonów i tarasów. Umiem doradzić nie tylko zakup mebli, ale również roślin.

Swoją wiedzę non stop aktualizuję, obserwuję obowiązujące trendy oraz rynek nieruchomości. Wiele czerpię również z doświadczenia home stagerów z innych krajów Europy oraz Stanów Zjednoczonych. Dzięki członkostwu w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Home Stagerów IHASP mam dostęp do know-how branży stagingowej z całego świata. Od jakiegoś już czasu uczestniczę również w procesie szkoleniowym z zakresu home stagingu.

Jest parę szczególnie ważnych dla mnie dat w życiu osobistym i zawodowym. Jedną z tych ostatnich jest 15 lutego 2022 roku – tego dnia urodziło się Ogólnopolskie Stowarzyszenie Home Stagerów (OSHS). Oczekiwane od lat i bardzo potrzebne. Szczęśliwie pewnego dnia spotkały się ze sobą kobiety, które poczuły, że wspólnie mogą zrobić coś wartościowego nie tylko dla branży home stagingu, ale także dla innych branż związanych z rynkiem nieruchomości. Muszę tutaj wymienić te, które miały największy wpływ na założenie Stowarzyszenia, czyli Joanna Popławska, Alina Lukoszek oraz Marzena Piotrowska. Swój wkład miały również m.in. Sylwia Wilgatek-Wykuż i Iga Kolinko. Powstanie Stowarzyszenia jest potwierdzeniem tego, że nasza branża się rozwija, ale też potrzebuje wsparcia. Takie stowarzyszenia powstały w wielu państwach w Europie i na świecie, i jest to naturalny etap rozwoju. Myślę, że ten impuls został wsparty przez pierwszą w Polsce konferencję branży home stagingu – Staging Day Polska, która odbyła się 9 stycznia b.r., a której byłam pomysłodawczynią i współorganizatorką. To było przełomowe wydarzenie dla całego rynku usług home stagingu. Udało się zgromadzić w

jednym miejscu osoby tworzące od lat naszą branżę, w tym pierwszą damę home stagingu w Polsce – Marię Semczyszyn, czołowych szkoleniowców – Akademię Stagingu, Home for me, Instataging – Klaudię Leszczyńską i Homestagerki Online oraz najprężniej działające homestagerki, jak m.in. Martyna Szczawińska i Marta Drozd. Zaprosiliśmy na konferencję również przedstawiciela pośredników nieruchomości – Natalię Drysiak, która jest jedną z czołowych pośredniczek na polskim rynku nieruchomości, oraz początkujące homestagerki (Agnieszkę Stefanowicz i Joannę Fajfer), które podzieliły się swoim doświadczeniem wchodzenia na rynek. Mimo, że konferencja była prowadzona online, ze studia zorganizowanego w pięknych wnętrzach showroomu Maxfliz, to zgromadziła przed komputerami ok. 200 osób. Konferencja Staging Day, zorganizowana z okazji 50-lecia istnienia home stagingu na świecie, potwierdziła, że nasza praca nad stworzeniem Stowarzyszenia jest niezwykle potrzebna. Mam nadzieję, że jako wiceprezes Stowarzyszenia będę mogła kontynuować integrację branży, wspierać początkujące homestagerki oraz pracować na rożnych polach, tak aby zwiększać nasz profesjonalizm i możliwości działania na polskim rynku. Liczę na owocną współpracę z innymi branżami związanymi z rynkiem nieruchomości.

[/betterpay]

Jednym z pierwszych działań Stowarzyszenia będzie organizacja konferencji dotyczącej home stagingu w Warszawie. Zapraszam na social media Stowarzyszenia – Instagram: oshs_pl oraz Facebook: @OSHS – Ogólnopolskie Stowarzyszenie Home Stagerów.

ELWIRA ZWOLIŃSKA miomaro.pl 607 040 499 IG: @miomarohome FB: @miomarohome

Mój świat home stagingu

Rozmawiała: Aneta Nagler

– Spełniam swoje marzenia – powiedziała Barbara Schwarz, światowa pionierka home stagingu. Udowadnia w swoich badaniach, że zastosowanie home stagingu wpływa na wzrost wartości nieruchomości oraz skraca czas jej sprzedaży średnio o 40 proc. Pierwsze wrażenie robi się tylko raz, dlatego nieruchomość przygotowana do sprzedaży lub najmu powinna być atrakcyjna dla potencjalnego nabywcy. O tym, jak home staging może być pasją zawodową i zmienić bieg życia, rozmawiam z Joanną Popławską – homestagerką, członkinią Europejskiej Organizacji Home Staging Professionals Europe i założycielką pierwszego w Polsce stowarzyszenia homestagerów.

Aneta Nagler: Joasiu, w jakich okolicznościach home staging pojawił się w Twoim życiu?

Joanna Popławska: Miłość do projektowania zaszczepił we mnie mój dziadek architekt. Uwielbiam też podziwiać projekty architektoniczne mojego pradziadka. Jego warszawskie secesyj- ny kamienice z początku XX w. zawsze skradały moje serce. Pewnym zbiegiem okoliczności nie poszłam na architekturę, tylko na ekonomię i matematykę. Kolejnym zbiegiem okoliczności na kilka lat wylądowałam w szkole jako nauczycielka matematyki i przedsiębiorczości. Dziesięć lat temu po przeczytaniu artykułu w „Twoim Stylu” o tym, jak to kobiety 35+ zmieniły swoje życie, postanowiłam zmienić zawód. W moim życiu momenty zwrotne zawsze następowały podczas chorób. I tak było tym razem. Leżąc w szpitalu, miałam ogrom czasu do przemyśleń. Zapisałam się na pierwszy kurs. Było to projektowanie wnętrz w Educoncept. Do dziś jestem wdzięczna, że do nich trafiła. To oni totalnie zarazili mnie pasją do wnętrz. Po ukończeniu PW i moich pierwszych krokach na rynku pojawiła się franczyza House Doctor Ann Maurice. I tak dziesięć lat temu moim pierwszym profesjonalnym homestagingowym mentorem stała się Ann Maurice, założycielka firmy i marki House Doctor. To właśnie u Ann Maurice zrozumiałam, że home staging jest moim życiowym powołaniem. I dokładnie wtedy każdą komórką mojego ciała poczułam, że to jest to, co chcę robić do końca życia.

A.N.: Jak wyglądały Twoje pierwsze kroki?

J.P.: Początkowo nie było łatwo. Niewiele osób wiedziało, co to jest home staging. Bardzo mocno pomogła mi moja druga i trzeci profesja, czyli projektowanie wnętrz i metamorfozy wnętrz u klientów indywidualnych. Najpierw właśnie z tego się utrzymywałam. Z czasem te proporcje zaczęły się zmieniać, ale przyznaję, że początki wyznaczania i edukowania, czym jest zawód, nie byłam łatwe. Czułam się jak odkrywca, mający w ręku maczetę i wycinający dżunglę, żeby zrobić ścieżkę, z której kiedyś powstanie autostrada.

A.N.: Co spowodowało, że się nie poddałaś?

[betteroffer]

TO TYLKO FRAGMENT ARTYKUŁU.
ABY WYKUPIĆ DOSTĘP DO CAŁOŚCI, KLIKNIJ W PRZYCISK KUP TERAZ.

[/betteroffer]

[betterpay amount=”1.00″ button=”http://www.strefanieruchomosci.info/wp-content/uploads/2019/01/kup-teraz.png” validity=”0″ validity_unit=”d” ids=””]

J.P.: To chyba moja osobowość. Jak coś poczuję całą sobą, to po prostu do tego dążę. Miałam również ogromne wsparcie wśród moich najbliższych – mąż, dzieci oraz najlepsi przyjaciele mocno mnie dopingowali i podnosili na duchu w tych słabszych momentach. Bo jak u każdego u mnie też pojawiały się chwile zwątpienia. Pamiętajmy, że 10 lat temu home staging nawet nie raczkował – on dopiero się rodził. Ale ja kocham wyzwania i to mocno trzymało mnie przy kontynuowaniu zmiany zawodu.

A.N.: Wtedy każdy się zastanawiał, czym jest home staging. Pewnie często słyszałaś pytanie, co to za usługa i do czego jest potrzebna, prawda?

J.P.: Oj tak, do tej pory czasem słyszę takie pytanie. 😉 Ale w tamtym momencie tych pytań było zdecydowanie więcej. Same pytania nie były irytujące, ale brak wiary w to, że home staging działa, potrafił nieraz podciąć skrzydła. Całe szczęście z każdym rokiem świadomość na rynku się zwiększała. Coraz więcej osób zaczęło inwestować w nieruchomo- ści i to właśnie inwestorzy jako pierwsi otworzyli przed nami, home stagerami, swoje drzwi do współpracy.

A.N.: Założyłaś szkołę, prowadzisz szkolenia, wykładasz na uczelni. Czym home staging jest dla Ciebie?

J.P.: To zdecydowanie moja totalna pasja. Uwielbiam to uczucie, kiedy moja praca sprawia radość innym ludziom. Zawsze

staram się dać z siebie sto procent. Praca z ludźmi sprawia mi niesamowitą satysfakcję. To jest coś niesamowitego, kiedy niskim nakładem finansowym powstaje wnętrze z efektem WOW! Ucząc przez wiele lat matematyki, niesamowicie lubiłam przekazywać wiedzę. Ten moment, kiedy mój uczeń zaczynał rozmieć, np. ułamki – coś wspaniałego! W tej chwili połączyłam moje dwie pasje: do home stagingu i do nauczania. Połączyłam moje wieloletnie doświadczenie homestagerki z wieloletnim doświadczeniem pedagogicznym. Powiem krótko – kocham moją pracę!

A.N.: Czy faktycznie jest tak, że nieruchomości profesjonalnie przygotowane przez home staging sprzedają się szybciej i za większe kwoty, jak mówi ikona home stagingu – Barb Schwartz?

J.P.: Oczywiście. Pamiętajmy, że jesteśmy społeczeństwem coraz bardziej obrazkowym. Ponadto odpowiednio zaaranżowane wnętrze oddziałuje na wszystkie zmysły klienta. Home staging to wysoko zaawansowane techniki sprzedażowe. Oczywiście opierające się głównie na wizualnej stronie.

A.N.: W jaki sposób wyglądają Twoje ustalenia z klientami? Musisz przecież poznać ich oczekiwania, aby później nie było przykrych niespodzianek. To musi być trudne.

J.P.: W przypadku home stagingu tak nie jest. W oczekiwania i gusta klientów muszę się wpasować, jak robię projekt wnętrza albo metamorfozę dla klienta indywidualnego. To są zupełnie inne kompetencje i inny rodzaj wiedzy. Jeżeli chodzi o home staging, to ja decyduję, co w danym wnętrzu należy zrobić, aby mieszkanie sprzedało się szybciej i drożej. Klient zwraca się do mnie o pomoc, tak samo jak zwracamy się np. do lekarza. Przecież to nie my decydujemy, czy chirurg ma nam rozciąć brzuch wzdłuż czy w poprzek – on wie, jak postępować. I podobnie profesjonalny home stager ma wiedzę, co zrobić w danej nieruchomości, a czego nie, żeby podnieść jej wartość i żeby transakcja przyspieszyła, jednocześnie mocno dbając o budżet klienta. To też jest ta część zawodu home stagera, którą bardzo lubię. Jestem niezależna.

A.N.: Jakimi sposobami udaje Ci się wywołać efekt WOW zarówno na nabywcach, jak i na najemcach nieruchomości, tak aby obie strony były zadowolone?

J.P.: To szereg skomplikowanych czynności. Tę wiedzę przekazuję na trzydniowym szkoleniu podstawowym oraz dwutygodniowym szkoleniu zaawansowanym. Ciężko jest mi to streścić w jednym zdaniu, ale postaram się odpowiedzieć na pytanie. Po pierwsze home staging to nie odpicowanie. Bardzo nie lubię tego słowa. Kojarzy się mocno pejoratywnie. Home staging to uwypuklenie mocnych stron nieruchomości, to znalezienie potencjału, to zdecydowanie nie tylko same poduszki i zasłonki – jak niektórzy myślą. Profesjonalny home stager każdą nieruchomość traktuje indywidualnie. Podchodzi do wnętrza mądrze. Musi poradzić sobie zarówno z wnętrzem PRL (nie wysadzając ścian), jak i z wnętrzem industrialnym czy kamienicą. Każde to wnętrze wymaga zupełnie innego podejścia oraz innych zabiegów homestagingowych.

A.N.: Założyłaś pierwsze w Polsce stowarzyszenie home stagerów. Jaka jest jego idea?

J.P.: Jestem megadumna z tego kroku! Pomysł chodził po głowie mnie i mojej partnerce biznesowej Alinie już od kilku lat. Ale wiesz, jak jest, czasem musisz znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie z odpowiednimi osobami dookoła. I tak kilka miesięcy temu zaczęły się prace nad OSHS. Stowarzyszenie ma na celu przede wszystkim połączyć cały rynek home stagingu, wyznaczyć standardy edukacyjne – które ku mojemu ubolewaniu coraz mocniej kuleją w Polsce. Mam misję pomocy osobom, które startują, które są dopiero na początku swoje drogi, oraz wspierać tych, którzy już działają, ale chcą się dalej rozwijać. Mojej pracy zawsze musi przyświecać jakaś misja. Inaczej nie umiem pracować.

A.N.: Podczas Narodowego Dnia Home Stagingu poznałaś Barb Schwarz, twórczynię home stagingu. Jaka to kobieta?

J.P.: Wspaniała! Petarda cudnej energii! Barb jest wizjonerką, przepełnioną pasją. Home staging to jej miłość – dało się to wychwycić w każdym wypowiadanym przez nią słowie. Cudnie było z nią porozmawiać, szczególnie że sama czuję dokładnie to samo.

A.N.: Zostałaś członkinią Europejskiej Organizacji Home Staging Professionals Europe. Lubisz się rozwijać?

J.P.: Zdecydowanie tak. Nie lubię osiadać na laurach. Najbliżsi się śmieją, że zawsze mam nadprodukcję pomysłów i kreacji. Po tym, jak poznałam Barb i wymieniłyśmy kilka cudnych wiadomości, to był naturalny kolejny krok. Ponadto mam nadzieję, że nasze stowarzyszenia będą współpracować, wspierać się i inspirować nawzajem.

A.N.: Jesteś znana również z działalności szkoleniowej. To kolejne wyzwanie?

J.P.: Tak. Kocham moje szkolenia. Jak już wcześniej mówiłam, to połączenie moje pasji do przekazywania wiedzy oraz do home stagingu. Po kilku latach działania na rynku stworzyłam kompletne, merytoryczne szkolenie na najwyższym poziomie, po którym moi absolwenci otrzymują kompleksową wiedzę, nie popełniają błędów aranżacyjnych, a ich prace to zawsze efekt WOW. Bardzo ważne jest, żeby każdy absolwent wyszedł z mojego szkolenia z chęcią realizowania swoich marzeń i celów oraz zarabiał dostatnio na swojej pasji.

A.N.: A jak to się stało, że przeprowadziłaś home staging rezydencji w Meksyku?

J.P.: Spowodował to splot różnych wydarzeń. W czasie pandemii Meksyk był jednym z niewielu miejsc otwartych dla turystów. Dostałam propozycję od znajomego inwestora, abym urządziła mu dom w Meksyku. Przekonałam rodzinę i polecieliśmy – ja trochę do pracy, a trochę na wypoczynek. Będąc tam, na miejscu, otrzymałam kolejną ofertę od inwestora z Nowego Jorku. Potrzebna była homestagerka, która urządzi mu 3 mieszkania w kamienicy na Brooklynie. Bez mrugnięcia okiem zgodziłam się. To był boski czas – siadałam na tarasie w meksykańskiej rezydencji z widokiem na ocean, z zimną lemoniadą i głową przepełnioną pomysłami i pracowałam nad home stagingiem w nowojorskim mieszkaniu.

A.N.: A na czym polegał home staging w Meksyku?

J.P.: To duży dom – z 5 sypialniami, w każdej łazienka i garderoba. Rezydencja była mocno zniszczona przez huragany i tajfuny, które są tam normą. Właściciel przeprowadził drobny remont, a ja miałam sprawić, żeby dom był w typowo meksykańskich klimatach. To był miód na moje wnętrzarskie serce. Dodatkowo zrobiłam mu odpowiednie zdjęcia, które mógł opublikować na portalach amerykańskich.

A.N.: Wyzwaniem było zaaranżowanie mieszkania na Brooklynie?

J.P.: Nie do końca. A jeżeli, to takim pozytywnym. Bazą były 3 zniszczone apartamenty, które miały wrócić na rynek. Pracowałam z klientem całkowicie online. Właściciel podał mi listę sklepów, do których ma najbliżej (ach, te odległości w Nowym Jorku!), a ja przekazywałam mu listy zakupowe z tych sklepów. Praca układała się wzorowo. I tym sposobem przez 2 tygodnie spełniły się moje 2 marzenia: o home stagingu w ciepłym kraju – chociaż zawsze myślałam, że będzie to Hiszpania – oraz w Nowym Jorku… Jak widać, niekiedy marzenia się spełniają, i to w tym samym czasie!

[/betterpay]

Joanna Popławska – Akredytowany home stager, projektantka wnętrz i dekorator, wykładowca akademicki z zakresu home stagingu oraz inwestor w nieruchomości. Od 6 lat prowadzi autorskie szkolenia home-stagingowe. Od ponad 6 lat jest właścicielką wiodącej marki i firmy szkoleniowej HOME FOR ME. Prowadzi w niej profesjonalne autorskie szkolenia z home staigingu. Jest założycielem i prezesem zarządu Pierwszego Stowarzyszenia dla Home Stagerów (OSHS) oraz członkiem Europejskiej Organizacji Home Staging Professionals Europe.

Vlog motywacyjny Pięć cech idealnego inwestora oraz jak sobie radzić w stresie

Wojciech Orzechowski

Nie wszyscy nadają się do tego, żeby inwestować. Gdy rozpoczynam rozmowę z kandydatem na uczestnika warsztatów WIWN®, proszę go, aby wypełnił ankietę. Niektórzy się na to nie godzą, co za tym idzie – ja nie podejmuję z nimi współpracy. Dlaczego? Dlatego że niezwykle istotne jest to, jak Ty oceniasz siebie, jakie masz cechy charakteru – to jest prawdziwy klucz do sukcesu. Nie Twoje doświadczenie ani nie to, czym się do tej pory zajmowałeś. Sukces osiągają ci, którzy są zmotywowani do działania, nie marudzą, są optymistycznie nastawieni do życia, do inwestycji i przede wszystkim działają, działają, działają! Oczywiście mają też odrobinę szczęścia. Czyli nic innego jak zbieg sprzyjających okoliczności. Ale szczęściu trzeba pomagać.

Wyszukuję takich ludzi, którzy są bezproblemowi, otwarci, zmotywowani, których nie trzeba specjalnie popychać. Oczywiście, zobowiązałem się, że w ramach Warsztatów przeprowadzę uczestników za rękę przez cały proces inwestycyjny, ale to nie znaczy, że będę wykonywał wszystkie czynności za Ciebie. Mogę wysyłać maile motywujące, zawierające odpowiednie instrukcje – to jest przede wszystkim szkolenie online. Wszelkie zadania musisz jednak wykonać sam i sam musisz się zmotywować, żeby wstać z łóżka i działać. Ale to już chyba nie jest trudne. Jeżeli widzisz, że wokół Ciebie są inni uczestnicy, którzy odnoszą sukcesy, którzy idą do przodu, to nabierasz chęci do tego samego i robisz wszystko, by podążać w tym kierunku.

Wymienię pięć cech idealnego inwestora. Zweryfikuj, czy je posiadasz i czy mógłbyś podjąć się inwestowania w nieruchomości.

  1. MYŚLENIE ROZWIĄZANIAMI.
    Nie może być tak, że utkniesz, poddasz się, powiesz, że już nie wiesz, co robić, i koniec. Powinieneś przyjąć w swoim umyśle taki tryb, który sprawia, że wyszukujesz rozwiązania. Co ciekawe, usłyszałem niedawno, że inteligentny człowiek znajduje mniej więcej pięć rozwiązań swojego problemu. Najczęściej mamy alternatywę „tak”–„nie” oraz jakiś dodatkowy wybór. Ale zastanów się, jak znaleźć kolejne możliwości, z kim to omówić. Zrób burzę mózgów i myśl kreatywnie.
  2. SAMODZIELNOŚĆ.
    Nikt niczego za Ciebie nie zrobi. Musisz sam wszystkiego dopilnować. Musisz znaleźć pośrednika, nawiązać z nim więzi, następnie musisz znaleźć perełkę, sam ją ocenić, przeprowadzić wyliczenia, kupić ją, wyremontować i sprzedać. Wymaga to niemałego wysiłku.
  1. SAMODYSCYPLINA.
    Czy jesteś przyzwyczajony do systematycznego wstawania i wykonywania swoich obowiązków? Ja nieraz przyglądam się osobom na etacie, które mają bardzo precyzyjnie poukładany dzień – to mi się podoba. Jeżeli Ty jesteś taką osobą, jeżeli jesteś w stanie wszystko sam sobie zaplanować i jeszcze to zrealizować, czyli masz samodyscyplinę, która sprawi, że posuniesz się do przodu, to myślę, że nadajesz się na inwestora.
  2. POZYTYWNA ENERGIA.
    Pamiętaj, że dobro wraca. Idealny inwestor dobrze myśli o innych, dobrze ich ocenia, jest osobą pogodną, a nie wampirem, który wysysa ze wszystkich wokół energię i optymizm.
  3. MOCNY SYSTEM WARTOŚCI.
    Należy dbać o swoje wartości osobiste. Czy jesteś słowny? Czy to, co mówisz, się sprawdza, jest zgodne z tym, co robisz? Jeżeli masz swoje zasady, które są dla Ciebie święte, to myślę, że może Ci to ogromnie pomóc w Twojej drodze inwestowania w nieruchomości.

Podsumowując: nie jest istotne to, jakie masz doświadczenie, wykształcenie, czy zajmowałeś się nieruchomościami, czy nie. Pytanie, czy podołasz, czy wytrwasz, czy będziesz zdyscyplinowany, czy masz wartości, czy masz takie cechy charakteru, które ułatwiają nawiązywanie relacji. Jeżeli nie masz wiedzy, możesz ją pozyskać. Jeżeli nie masz umiejętności miękkich (negocjacje, sprzedaż), możesz się tego nauczyć. Najważniejsze, żebyś wytrwał w swoich postanowieniach i działaniach.

Jeżeli jesteś zainteresowany Warsztatami Inwestowania w Nieruchomości, to spróbuj. Napisz do mnie, dostaniesz ankietę, na podstawie której stwierdzę, czy mogę z Tobą współpracować, a następnie otrzymasz ofertę.

Jak radzić sobie ze stresem, gdy jesteś inwestorem?

Otrzymałem sporo wiadomości, w których ludzie piszą, że niektóre doświadczenia dotyczące inwestowania w nieruchomości ich dołują, przygniatają, że nie mogą sobie z nimi poradzić. Wcale się nie dziwię – inwestowanie w nieruchomości wcale nie jest prostą rzeczą.

Niedawno spotkałem mojego znajomego, lekarza – wyglądał na przybitego. Powiedział mi, że jest bardzo zestresowany, bo podejmuje w szpitalu masę odpowiedzialnych decyzji, które potem mają wpływ na życie jego pacjentów, a on się zastanawia, czy to na pewno były właściwe decyzje. Obwinia się, jeśli coś idzie nie tak, jak należy.

Przy inwestowaniu jest podobnie. Nieraz są trzy, a nawet cztery drogi wyboru. Którą pójść? Nie jest tak łatwo zdecydować, o wiele łatwiej jest, gdy możesz to skonsultować. Ja zajmuję się pomaganiem uczestnikom WIWN® w inwestowaniu w nieruchomości. Każdy, kto ma jakieś wątpliwości, zawsze może do mnie napisać.

Zastanówmy się, jak radzić sobie ze stresem. Prowadzę swój biznes ok. 20 lat i byłem w różnego rodzaju okolicznościach. Nie raz się zdarzało, że okropnie się przejmowałem i nie mogłem spać. Ale czas zrobił swoje i dzisiaj jestem na takim etapie, że już się tak strasznie nie zadręczam i nie stresuję.

Zauważyłem, że jeżeli zachowa się równowagę we wszystkim, co nas otacza, czym się zajmujemy, to jest o wiele łatwiej radzić sobie ze stresem. Pamiętaj, że praca to nie wszystko. Jest jeszcze odpoczynek, rodzina. Warto też zadbać o zdrowe odżywianie, sport i sprawy duchowe. Niezwykle istotne w walce ze stresem jest porządne wysypianie się. Powstaje pytanie: czy to wszystko ma u Ciebie zachowany balans? Czy odpowiednio dużo czasu poświęcasz na sport, na rodzinę, nawet na relaks i hobby? To jest moment, kiedy odzyskuje się spokój i harmonię i ładuje się akumulatory.

Ja w luźniejszych chwilach uwielbiam zajmować się ogrodem. Podczas koszenia zapominam o wszystkim. Potrafi mnie również wciągnąć fotografia. Taki wolny czas, kiedy nie zajmujesz się swoim głównym biznesem, jest dla Ciebie błogosławieństwem. Umysł, który mocno pracuje, podczas odpoczynku sam generuje fantastyczne pomysły. Mnie najlepsze pomysły przychodzą właśnie podczas koszenia, a także pod prysznicem i w trakcie biegania. Musisz zadbać o relaks, nie może go zabraknąć w Twoim życiu.

W pozbyciu się stresu niezwykle pomocne jest również zdrowe odżywianie. Chodzi o to, by mieć zbilansowaną dietę (z odpowiednią ilością białek, węglowodanów i tłuszczów), wybierać jedzenie wysokiej jakości. Jeżeli masz problem z ułożeniem właściwych jadłospisów, udaj się do dietetyka. Zadbaj o to, ponieważ nadmierne przeciążanie organizmu cukrami albo niewłaściwym pożywieniem sprawia, że Twój umysł pracuje w zwolnionym tempie.

Nie stosuj używek. Ja nie spożywam alkoholu ani nie korzystam z innych używek. Co prawda, znajduję się w wyjątkowej sytuacji, gdyż 20 lat temu dopadł mnie wirus HCV, który był wówczas nieuleczalny. Przez długi okres walczyłem, jednak pozbycie się choroby nie było możliwe samo z siebie. Na szczęście przetrwałem i wynaleziono lek, który pokonał ten drobnoustrój. Cały ten czas musiałem się mocno pilnować. Lekarze mówili: „Jeśli będziesz pił alkohol, to wirus będzie działał w twoim organizmie osiem razy szybciej. A jeżeli sięgniesz po inne używki, to może być katastrofa”. Co ciekawe, lekarze zdrowej osobie nie odradzają stosowania alkoholu, dopiero gdy jesteś chory, masz pewne ograniczenia. A ja wiem, że to abstynencja usprawnia pracę mózgu – dzięki temu mam niespożyte zasoby energii.

Sen! Pamiętaj o śnie. Ja nie umiem normalnie funkcjonować, jeżeli śpię mniej niż sześć godzin. Optymalne jest dla mnie osiem. Zbyt długi sen też nie jest dobry, bo wtedy uciekają cenne godziny, w których mógłbyś robić coś pożytecznego dla Twojej lepszej przyszłości.

Bądź aktywny fizycznie, rozwijaj swoje pasje. Najważniejsze jest, by zachować równowagę pomiędzy wszystkimi sferami życia. Wtedy będzie ono wolne od stresu – po prostu lepsze. Na marginesie dodam, że pomocne mogą być także ziołowe preparaty, które mogą Cię wesprzeć, jeżeli zaczniesz się czymś zbytnio przejmować. Zapytaj swojego lekarza, może coś Ci poleci.

 

Wojciech Orzechowski – przedsiębiorca, inwestor, deweloper, mentor. Twórca Warsztatów Inwestowania w Nieruchomości – WIWN.PL®. Wydawca czasopisma Strefa Nieruchomości®. Autor książek Zarabiaj na nieruchomościach, Wszystko o FLIPACH – 200 Pytań do Eksperta oraz bloga zarabiajnanieruchomosciach.pl

Ile kosztuje budowanie marki w branży nieruchomości?

Justyna Sprawka

Panuje przekonanie, że budowanie marki to głównie prowadzenie social mediów. Otóż nie. Budowanie świadomości Twojej marki to proces, do którego potrzebujesz włączyć różne działania.

Nie wystarczy regularnie wysyłać newslettera czy pisać bloga – na pewno nie w branży nieruchomości. Zatem jakie działania musimy uwzględnić w budżecie?
Współpraca z prasą, wystąpienia eksperckie na scenie, prowadzenie webinarów czy – co jest bardzo ważne – znakomicie przygotowana obsługa klienta w Twojej firmie. A o tym punkcie zapomina większość z nas.

W budowaniu marki w branży nieruchomości nie ma drogi na skróty. Ze swoimi klientami współpracuję nie krócej niż 6 miesięcy. Z doświadczenia wiem, że jednokrotny wydatek na poszczególną usługę lub narzędzie promocji nie wystarczy. Dlatego jeśli poważnie myślisz o budowaniu swojej marki, znajdź miejsce w budżecie i przygotuj się na różne koszty stałe.

Przy opracowaniu planu strategii budowania marki zakładam, że większość rzeczy będziemy delegować. Uważam, że warto zlecić to komuś, kto zrobi to skutecznie, a zaoszczędzony czas przeznaczyć np. na pozyskiwanie klientów.

Marketing

To część budowania marki, którą musimy potraktować jako koszt stały. Można go zlecić firmie zewnętrznej, która zajmie się Twoimi profilami w social mediach, projektami graficznymi, a także prowadzeniem Twoich stron internetowych, wysyłaniem mailingów czy przygotowaniem witryny landing page pod webinary czy inne wydarzenia.

Za samo prowadzenie Facebooka (ok. 15 postów miesięcznie) agencji marketingowej zapłacisz od 1000 zł, za Instagrama 800 zł. Wysyłanie newsletterów to koszt od 40 zł/szt., a kompletne postawienie landing page na webinar – od 400 zł. Możesz też nawiązać współpracę z freelancerem. Największym plusem jest jego dostępność – freelancer pracuje głównie dla Ciebie i jest w stanie wykonać więcej zadań w krótszym czasie. Koszt takiej współpracy przy pełnym marketingu marki to kwota od 3000 złotych miesięcznie netto.

W agencji dla jednego klienta pracuje zazwyczaj kilka osób (np. grafik, copywriter). Z uwagi na to, że w jednym czasie obsługują one wiele projektów, kontakt z pracownikami może być nieco wydłużony. Z drugiej strony, jeśli w agencji zaniemoże jedna osoba, ktoś inny jest w stanie pomóc, więc zadanie zawsze zostanie wykonane. Jeśli freelancer zawiedzie, cały projekt może paść. Dlatego taka współpraca choć generuje mniejsze koszty, pociąga za sobą większe ryzyko.

Obecność na branżowych eventach

Daj się poznać innym i wyjdź do ludzi! W takich miejscach można nawiązywać przydatne kontakty, ale też spotkać potencjalnych klientów czy partnerów biznesowych. Często powtarzam klientom: „Jeśli masz bardzo skromny budżet na działania – lepiej zainwestuj w udział w dobrym wydarzeniu branżowym, rozmawianie z ludźmi i wymienianie wizytówek niż w płatną reklamę w social mediach”. Wejście na jednodniowe wydarzenie branżowe z networkingiem to kwota nie mniejsza niż 600 zł.

Wystąpienia na branżowych eventach

Występując na wydarzeniu branżowym, budujesz swój wizerunek eksperta, zdobywasz zaufanie klientów i ludzi z branży oraz dajesz się poznać tym, którzy o Tobie nie słyszeli.
Jeżeli też jesteś organizatorem jakiegoś wydarzenia, możesz współpracować z innymi prelegentami na zasadach barteru. Jeżeli dopiero budujesz swoją rozpoznawalność, to Ty płacisz za wystąpienie i musisz liczyć się z kosztem nie mniejszym niż 2000 zł za udział w wydarzeniu do 100 osób oraz kosztem od 25 000 zł w wydarzeniu na ponad 1000 osób.

Na Twoje wystąpienie warto zaprosić kamerzystę lub fotografa, który je udokumentuje. Nagranie przyda się do promocji marki. Ceny kamerzystów wahają się pomiędzy 1000 zł a 5000 zł za 3-minutowy film promocyjny, za a fotografa eventowego zapłacisz w granicach 1000-1500 zł.

Współpraca z prasą

Świadomość marki możesz budować również poprzez regularne publikowanie artykułów w prasie branżowej. Moim klientom rekomenduję robić to minimum raz na trzy miesiące. Publikacja jednego tekstu w prasie branżowej to koszt od 2000 zł do 6000 zł za ok. 2-3 strony. Oczywiście wszystko zależy od popularności pisma, wielkości nakładu i tego, czy jest dystrybuowane np. w Empiku. Warto zapłacić więcej za dotarcie do konkretnej grupy docelowej, niż publikować „gdziekolwiek”.

Publikacja filmów na YouTubie

Kanał ten już dawno stał się popularny w branży. Można tam publikować filmy eksperckie i poradnikowe, które oglądają Twoi potencjalni klienci. Zlecenie profesjonaliście przygotowania filmu na YouTube (nagranie, montaż, publikacja) to kwota od 6000 zł za miesiąc (przy założeniu 4 odcinków w miesiącu).

Obsługa klienta

Jeden z najważniejszych, a zarazem najmniej docenianych obszarów budowania marki. Pamiętaj: na to, jak jest postrzegana Twoja marka, składają się również działania Twojego zespołu. Nawet jeśli Twoja marka osobista jest silna, stoją za nią dobre produkty, ale jakość obsługi Twoich klientów pozostawia wiele do życzenia, traci na tym Twój wizerunek.

Najważniejszym elementem jest dobrze przeprowadzona rekrutacja, a następnie przeszkolenie. Koszty szkoleń z obsługi klienta wahają się od 1000 zł netto za dwudniowy warsztat. Koszty budowania marki są w głównej mierze uzależnione od dwóch rzeczy. Po pierwsze od tego, ile jesteśmy w stanie zrobić sami, a ile musimy delegować. Bardzo ważne jest, aby realnie oszacować czas, który jesteśmy w stanie zainwestować we wszystkie działania, bo jeśli nie mamy go zbyt wiele, trzeba delegować zadania, a co za tym idzie – wzrastają koszty. Po drugie koszty zależą od tego, czy chcemy skupić się tylko na działaniach budujących rozpoznawalność w danej branży, czy dodatkowo sprzedawać produkty, np. szkolenia.

Wizerunek w biznesie Rozmowa z Moniką Butryn, ekspertem i specjalistą wizerunku biznesowego

Monika Butryn

Ekspert wizerunku biznesowego. Doradca wizerunkowy przedsiębiorców, ludzi biznesu. Wykładowca uniwersytecki. Kobieta sukcesu. Liderka. Mówca motywacyjny. www.wizaz.lublin.pl https://www.facebook.com/PracowniaStyluMonikiButryn

Redakcja: Pani Moniko, czym jest wizerunek?

Monika Butryn: Wizerunek to nie jest tylko wygląd, jak większość uważa. Takim myśleniem bagatelizujemy wartość wizerunku oraz jego siłę. Infantylizując wizerunek, osłabiamy swój największy kanał komunikacji. To – oprócz stylu ubierania – styl wypowiedzi, sposób, w jaki komunikujemy się w social mediach, to nasza mowa ciała, miejsca, w których bywamy, ludzie, z którymi mamy kontakt i powiązania. Zaskakujące, prawda?

Redakcja: Tak, faktycznie! Wiele osób zajmuje się dziś wyglądem: styliści, blogerzy… Ale zdecydowanie nie tym, o czym Pani mówi i co jest przedmiotem Pani działań. Z kim Pani pracuje na co dzień?

M.B.: Od lat pracuję nad wizerunkiem ludzi biznesu. Ludzi sukcesu. Także tych ludzi, którzy uwierzą w siebie, zanim ktoś uwierzy w nich. Wystarczy chcieć lepiej poznać siebie. Uzyskać narzędzie doskonałe w budowaniu swojej marki osobistej. Wykorzystać swoje możliwości. Zarządzać nimi świadomie. Tworzyć swoim wizerunkiem doskonałe pole do działań biznesowych.

Redakcja: Przygotowuje Pani swoich klientów nie tylko pod kątem budowania garderoby, dress code’u, biznesowych sesji zdjęciowych czy lekcji stylu. W czym taki specjalista jak Pani może jeszcze pomóc przedsiębiorcom, ludziom biznesu?

M.B.: Tak jak już wspomniałam, istotą wizerunku nie jest wyłącznie wygląd… Moi klienci bardzo często potrzebują przygotowania do ważnego wystąpienia lub konferencji pod względem wizerunku, mowy ciała, stylu wypowiedzi, udoskonalenia sztuki publicznych wystąpień. Trema potrafi odebrać swobodę wypowiedzi nawet najbardziej wytrawnym erudytom. Sztuka wystąpień publicznych jest wbrew pozorom trudna. A moje wieloletnie doświadczenie jako mówcy i wykładowcy uniwersyteckiego (prowadzę ze studentami zajęcia ze sztuki wystąpień publicznych, PR oraz publicznej prezentacji) pozwala prowadzić moich klientów przez meandry tej umiejętności, jaką jest swoboda wystąpień. Z wykształcenia jestem polonistką oraz dziennikarzem, zatem poprawność językowa, styl budowania wypowiedzi oraz sposób wyrażania myśli, których uczę moich klientów, bardzo redukuje ich stres, poprawia ich wizerunek i daje komfort publicznej prezentacji bez wpadek.

Redakcja: Co w Pani pracy specjalisty od wizerunku z tak ogromnym doświadczeniem jest kluczowym założeniem? Pracowała Pani wiele lat z gwiazdami, poliytykami, ma Pani klientów z całej Polski, a niejednokrotnie, co widzimy w Pani social mediach, również z zagranicy. Co jest istotą Pani skuteczności?

M.B.: Przede wszystkim to, że pomagam stworzyć wiarygodny wizerunek, bez sztucznych strategii, tanich chwytów ani akwizycyjnych sztuczek. Uczę działań marketingowych zgodnych z wizerunkiem opartym na prawdzie. Istotą działań zawsze jest dla mnie prawda i człowiek. Bez tego nie ma wiarygodnego wizerunku. Trzeba to zrozumieć. Praca ze mną to pewien proces. Ale proces oparty na prawdzie. Nie tworzę nowych ludzi. Pokazuję to, jacy są naprawdę. Dlatego też zastrzegam sobie prawo odmowy współpracy, jeśli widzę, że mamy inne wartości i cele. Nie jestem szarlatanką, czarodziejką oraz hipokrytką. Bez prawdy, raz jeszcze powtarzam, możemy zapomnieć o marce osobistej. I wizerunku człowieka wiarygodnego.

Redakcja: Panią wyróżnia na rynku jeszcze coś, co nas zachwyciło. Oprócz prawdy, wiarygodności i ogromnego autorytetu w swojej dziedzinie… urzekła nas jeszcze kompleksowość Pani usług. Klienci to doceniają?

M.B.: Ludzie często kojarzą mnie z wizażem, ze stylizacją, a ja jestem w stanie zrobić znacznie więcej. Pomogę w budowaniu Twojej osobistej marki. Bez typowych książkowych i powtarzalnych schematów. Ale na podstawie własnych doświadczeń i wieloletniej praktyki. Zbudowałam własną markę bez pomocy strategów i wizjonerów. Stworzyłam ją sama i ufając tylko sobie. Będąc jednym z prekursorów marki osobistej w Polsce. Bazując na intuicji i wiedzy, która w Polsce wówczas była zupełnie nierozumiana i nieznana. Dziś jestem wartością samą w sobie. Nie boję się przekazywać tej wiedzy dalej, innym. Stoję mocno na ziemi. Mam mocny stelaż wartości niezależnych od pieniędzy, kodeks niedzisiejszych zasad i ogrom pracy za sobą – tego kupić nie można. Tylko człowiek, który zna swoją wartość, może dzielić się wartością z innymi. Inaczej to hochsztaplerka i tanie chwyty. Proszę mi zaufać Bo za zaufanie niewłaściwym ludziom płaci się podwójnie. Nie tylko traci się pieniądze, ale i siebie.

Redakcja: Czy świadomość w Polsce na temat dbałości o wizerunek i jego wpływu na biznes zmieniła się w ostatnich latach?

M.B.: Ogromnie się zmieniła. Potencjał, jaki drzemie w człowieku, to nie tylko sposób myślenia, kreowania rzeczywistości, ale także podejście do siebie samego. Uważność, schludność, elegancja to za mało. Teraz mówi się o wpływie psychologii kolorów, o tym, jak styl, stworzony mądrze, może być wyznacznikiem naszych wyborów, wartości. A pamiętajmy, że styl to nie moda. Moda jest biznesem. Styl zaś to coś więcej. To niewerbalny komunikat i informacja o nas. Coś, co mówimy światu o sobie, zanim otworzymy usta. Zanim cokolwiek zrobimy, zanim zadziałamy. To prolog do dalszych naszych działań. Przedstrategia. Przedśpiew. Preludium. Reszta to już tylko kontynuacja.

Redakcja: I jak Pani zaczyna taką rozmowę z człowiekiem, który potrzebuje Pani pomocy?

M.B.: Porozmawiajmy o tym, co możesz zmienić, o tym, czego chcesz i jak komunikować to światu skutecznie. Inaczej to jakbyś błyskał latarką ślepemu. Może i masz potencjał i możliwości, ale nikt tego nie widzi i nie rozumie.

Wiosenny boom na nieruchomości – także w tym roku!

Aleksandra Zalewska-Stankiewicz

Tak jak każdą z Czterech pór roku Vivaldiego wyróżnia inny klimat, tak i w branży nieruchomości możemy mówić o specyfice poszczególnych sezonów. Utarło się, że w Polsce największy ruch na rynku mieszkaniowym można zaobserwować wiosną i jesienią. Jednak ostatnie dwa lata pokazały, że sezonowość w nieruchomościach to pojęcie względne.

Ubiegły rok był bardzo dynamiczny dla branży i w pewnym sensie wywrócił do góry nogami utrwalone schematy. Z raportu Narodowego Banku Polskiego „O cenach mieszkań i sytuacji na rynku

nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych” wynika, że właściwie w każdym kwartale roku 2021 utrzymywała się wysoka aktywność na rynku mieszkaniowym. Mimo że ceny nieruchomości szły w górę, zainteresowanie nimi wcale nie malało. Chętnych do zakupu mieszkań, działek i domów było więcej niż tych, którzy chcieli je sprzedać. Banki udzielały rekordowej liczby kredytów, a tempo powstawania nowych nieruchomości było największe od 40 lat.

Sezonowość w nieruchomościach – czy nadal istnieje?

Mimo szalonego tempa rozwoju rozgrzanej do czerwoności branży pojęcie sezonowości wciąż funkcjonuje wśród inwestorów. Gdybyśmy zestawili dwie wybrane pory roku – wiosnę i jesień – pod kątem zainteresowania transakcjami na rynku mieszkaniowym, sporo aspektów wskazywałoby na korzyść tej pierwszej.

Gabriela Bajorek
Coach biznesu, trener

Adam Grzymski
Inwestor

– Wiele zależy od motywacji klientów. Wiosna to czas, gdy wszystko budzi się do życia. Ludzie po okresie zimowym podchodzą do wszystkiego z euforią. Kupują emocjami, w odróż- nieniu od czasu jesieni – mówi Adam Grzymski, inwestor i przedsiębiorca z Podkowy Leśnej, działający w Łodzi. – Natomiast jesienią, po wakacyjnych wojażach, do gry włącza się rozum. Racjonalne podejście do życia oraz świadomość nadchodzącego czasu jesienno-zimowego powodują wzrost zakupów związanych z inwestycjami, np. z myślą o emeryturze. Nie bez powodu to październik jest miesiącem oszczędzania, a nie maj czy czerwiec.

Rzeczywiście, nawet kalendarz nie pozostawia złudzeń – 31 października obchodzimy Światowy Dzień Oszczędzania. Tradycja ta wywodzi się z Mediolanu, a popularna stała się m.in. w Niemczech czy w Austrii. W Polsce święto jest jeszcze mało znane, najczęściej promują je instytucje związane z bankowością.

Jesień – czas na „perełki”

Wielu deweloperów uważa, że to jesień, a nie wiosna, jest okresem, w którym większość Polaków chce ulokować swoje pieniądze w mieszkaniówce. Wtedy też częściej niż zwykle można znaleźć cenowe „perełki”.

Adam Grzymski, realizując w ubiegłym roku projekt „Kamienica Piłkarza”, w żadnym z kwartałów nie mógł mówić o „sezonie ogórkowym”. W minionym roku sprzedał około 50 mieszkań. Klienci kupowali je systematycznie. Jednak najwięcej – wiosną, nieco mniej jesienią.

– Osobiście nie przywiązuję wagi do pory roku. Uważam, że dobry produkt sprzeda się w każdym czasie – mówi inwestor. – Choć jest taka anegdota w branży, że jak nie sprzedasz produktu jesienią, to potem będzie trudniej – nadejdą święta, następnie ferie zimowe, Wielkanoc, majówka i w końcu wakacje. Na pewno na rynku sprzedaży domów panuje sezonowość i nie ma co ukrywać, że dom lub ziemię najlepiej sprzedaje się wiosną, a kupuje późną jesienią – dodaje Adam Grzymski.

Gabriela Bajorek, coach biznesu i trener, jest zdania, że rytm wyznaczany przez naturę wciąż ma wpływ na nasze życie, w tym podejmowane decyzje, również te dotyczące zakupu nieruchomości.

– Na wiosnę, wraz z budzącą się do życia przyrodą, rodzi się chęć działania. Obserwujemy wtedy duże ożywienie na rynku nieruchomości. To również czas, kiedy największym zainteresowaniem cieszą się działki budowlane. Inaczej sprawa wygląda, jeśli chodzi o zakup domu czy mieszkania. Tu „szczyt sezonu” przypada na koniec lata. Czasami wynika to z impulsu po powrocie z wakacji, kiedy mieliśmy czas na przemyślenia lub kiedy odwiedzenie nowych miejsc zainspirowało nas do zmian. Nie bez przyczyny ostatnio mówi się, że „wrzesień to nowy styczeń” – tłumaczy Gabriela Bajorek.

Wśród inwestorów znane jest też pojęcie „efektu grudnia”. Chodzi o to, że choć w IV kwartale ceny mieszkań z reguły są wysokie, to tuż przed końcówką roku nieco spadają. Z uwagi na to, że w styczniu i lutym z reguły występuje stagnacja, część osób decyduje się ulokować swój kapitał właśnie w grudniu. Ważną rolę odgrywa tu także czynnik psychologiczny – chodzi o domknięcie pewnych spraw w starym roku.

Sezon na studentów

W miastach akademickich końcówka lata to czas, kiedy wielu studentów szuka mieszkań, traktując ich zakup jako inwestycję na przyszłość. We wcześniejszych latach zwiększony popyt na mieszkania dla studentów zaczynał się pod koniec sierpnia i trwał do października. Jednak w poprzednim roku sytuacja wyglądała inaczej. Raport „Portfel studenta” przygotowany przez Warszawski Instytut Bankowości i Związek Banków Polskich prezentuje zmiany, jakie zaszły w obszarze najmu studenckiego.

W semestrze letnim roku akademickiego 2020/2021 aż połowa ankietowanych wskazała, że mieszkała u rodziny lub znajomych, nie ponosząc z tego tytułu żadnych kosztów. Tylko 6 proc. ankietowanych posiadała własną nieruchomość, a 44 proc. ponosiło opłaty z tytułu najmu. W porównaniu z poprzednim raportem można dostrzec wyraźną zmianę. Liczba mieszkających u rodziny lub znajomych i nieponoszących opłaty za najem wzrosła aż o 25 p.p., zaś liczba studentów stacjonarnych najmujących odpłatnie mieszkanie lub pokój spadła o 18 p.p.

Kiedy jest najlepszy moment na zakup mieszkania?

Na to pytanie próbuje odpowiedzieć Adam Grzymski. Załóżmy, że mieszkania kupujemy w trzech celach: dla siebie, na inwestycję długoterminową oraz w celach spekulacyjnych. – Dla siebie powinniśmy kupować w okresach, gdzie jest mniej transakcji, czyli zimą lub w wakacje. Zakup mieszkania w długoterminowych celach inwestycyjnych powinno się przeprowadzać bez względu na czas czy sytuację na rynku. Jeśli bowiem chcemy trzymać takie mieszkanie do końca życia, to nie ma znaczenia, czy w momencie zakupu jest dół czy górka – tłumaczy inwestor. – Ma za to znaczenie, że co miesiąc otrzymasz swoje wynagrodzenie o dobrej i pewnej rentowności. Często ludzie zwlekają z decyzją zakupu mieszkania na wynajem, zastanawiają się, czy to już dobry czas, i tak mijają lata. Co do zakupu mieszkania w celach spekulacyjnych, to też nie czas ma znaczenie, ale cena. Natomiast warto sobie zdawać sprawę, że im bardziej rynek jest rozgrzany, tym ryzyko jest wyższe.

Raczej nie zmieni się to, że wiosną Polacy będą poszukiwali działek budowlanych. Pandemia spotęgowała silną potrzebę kontaktu z naturą. Wciąż przekłada się to także na zainteresowanie mieszkaniami z ogródkiem czy balkonem. Przygotowując lokal na sprzedaż, warto zadbać o wyeksponowanie w ofercie tych walorów, które w miesiącach wiosennych nabierają nowego znaczenia. Jednak okres od marca do czerwca roku 2022 na pewno będzie inny od poprzednich. Presja inflacyjna, wyższe ceny materiałów budowlanych, trudna sytuacja związana z wojną w Ukrainie – te czynniki mogą zachwiać znany nam trend zakupowy.

O tym warto wiedzieć, czyli branżowe ciekawostki Z dziesięciu do siedmiu – nowości w mieszkaniach chronionych

Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna”, dopiero od 2024 roku liczba osób w mieszkaniu chronionym zostanie ograniczona z dziesięciu do siedmiu. Miało to nastąpić do końca tego roku, ale w tak krótkim czasie podmioty prowadzące mieszkania nie zdążyłyby dostosować lokali do nowych wytycznych.

Nowe zasady wprowadziło rozporządzenie ministra rodziny i polityki społecznej z 22 grudnia 2021 roku

W Polsce w ostatnich latach przybyło mieszkań chronionych. Adresowane są głównie do seniorów, do osób niepełnosprawnych oraz osób usamodzielniających się, np. po opuszczeniu domów dziecka. Zazwyczaj mieszkania chronione prowadzone są przez samorządy lub organizacje pozarządowe. Aby zapewnić mieszkańcom takich lokali jak największy komfort i jednocześnie spełnić wszystkie wymogi, limit osób został ograniczony do siedmiu.

Domy drukowane w drukarce 3D

Dom z drukarki? W Polsce jest to jak najbardziej możliwe. Taki budynek można zobaczyć w Otrębusach niedaleko Pruszkowa. Pionierami w zastosowaniu takiego rozwiązania byli Chińczycy. Siedem lat temu firma Winsun wyprodukowała w tej technologii willę i kilkupiętrowy budynek mieszkalny. Dwa lata później do boju ruszyła amerykańska firma Apis Cor, która wydrukowała dom w ciągu doby. Pomysły realizowane były również w Dubaju, we Francji i w Ukrainie.

W ubiegłym roku świat obiegła informacja, że pewna holenderska para jako pierwsza na świecie zamieszkała legalnie w domu wydrukowanym w technologii 3D. Dom powstawał przez 5 dni i z wyglądu przypominał bunkier. Mimo to seniorzy świetnie się w nim odnajdują. Eksperci nie mają złudzeń, że drukowanie stanowi przyszłość budownictwa, a możliwości technologii 3D są nieograniczone.

Senior living – inwestorzy zainteresowani tym sektorem

W Polsce coraz bardziej popularne stają się inwestycje określane jako senior living. Ten trend od lat znany jest w Stanach Zjednoczonych i krajach skandynawskich.

Nie chodzi o tradycyjne domy seniora, domy dziennego pobytu czy mieszkania chronione. Senior living to rozwiązania dla osób samodzielnych, które potrzebują wsparcia w zakresie codziennego funkcjonowania (pomoc pielęgniarki, dostęp do rehabilitanta, zajęcia sportowe, ogródek, zrobienie zakupów, wyprowadzenie psa).

– Polski rynek – choć jeszcze nie w pełni ukształtowany – w dłuższej perspektywie charakteryzuje się sporym potencjałem. Polska, ze względu na swoje położenie geograficzne i koszty życia, może się stać pożądaną destynacją do spędzenia ostatnich lat życia nie tylko dla Polaków, ale także dla seniorów z Niemiec czy krajów skandynawskich – mówi Michał Witkowski, dyrektor linii Living Services w Dziale Corporate Finance & Living Services. – Ze względu na bliskość wyżej wymienionych krajów największy potencjał rozwoju oferty z sektora senior living mają Pomorze, wo- jewództwa zachodnie i Śląsk. Aglomeracja warszawska również ma duże szanse przyciągnięcia inwestorów zainteresowanych wejściem na ten rynek, podobnie jak największe miasta w Polsce, takie jak Kraków i Wrocław.

AML w pośrednictwie nieruchomości

Adwokat Sylwia Mendak

Nowe obowiązki dla pośredników w obrocie nieruchomościami, które wdrożyli tylko nieliczni. Pozostałych czekają wysokie kary.

W dniu 31 lipca 2021 roku weszła w życie nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu (zwana w skrócie AML, z ang. antimoney laundering). Ustawa AML określa przede wszystkim obowiązki wskazanych tam podmiotów, tzw. instytucji obowiązanych, w zakresie identyfikacji i oceny ryzyka związanego z praniem pieniędzy oraz finansowaniem terroryzmu.

Na mocy przedmiotowej nowelizacji rozszerzono katalog instytucji obowiązanych do stosowania przepisów AML, poprzez dodanie do tej listy m.in. pośredników w obrocie nieruchomościami w rozumieniu ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 roku o gospodarce nieruchomościami, z wyłączeniem czynności pośrednictwa w obrocie nieruchomościami zmierzających do zawarcia umowy najmu lub dzierżawy nieruchomości lub ich części, w której miesięczny czynsz został określony w wysokości mniejszej niż równowartość 10 000 euro.

Obowiązki i procedury wynikające z AML powinny zostać wdrożone do tej daty, tj. 31 lipca 2021 roku.

Niestety, w praktyce większość pośredników nawet jeżeli o ostatniej nowelizacji AML słyszała, to nie wdrożyła niezbędnych procedur. Ci agenci nieruchomości muszą to szybko zmienić. Po ponad pół roku od daty objęcia pośredników tym obowiązkiem nadal zgłaszają się do mnie osoby prowadzące biura pośrednictwa obrotu nieruchomościami z prośbą o kompleksowe wdrożenie procedury AML w ich przedsiębiorstwie. Oczywiście lepiej późno niż wcale, niemniej należy pamiętać, że ustawodawca przewidział bardzo wysokie sankcje finansowe w przypadku uchybienia obowiązkom mającym na celu przeciwdziałanie praniu pieniędzy.

Jakim zatem obowiązkom nie dopełnili niezaznajomieni z ustawą AML?

  1. Kluczowym obowiązkiem jest wdrożenie wewnętrznej

    procedury przeciwdziałania praniu pieniędzy. Jest to dokument obejmujący w szczególności opis czynności lub działań podejmowanych w celu ograniczenia ryzyka prania pieniędzy oraz finansowania terroryzmu.

  2. Instytucje obowiązane (w tym pośrednicy) zostały również zobligowane do dokonywania analizy przeprowadzanych transakcji pod kątem oceny ryzyka prania brudnych pieniędzy. Obowiązek ten polega przede wszystkim na wyszukiwaniu niestandardowych – podejrzanych transakcji. W przypadku transakcji, której okoliczności wskazują, że ma związek z praniem pieniędzy, obowiązani muszą dokonać zgłoszenia tego podejrzenia do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej (GIIF), co może skutkować wstrzymaniem takiej transakcji nawet do pół roku.
  3. Innym ważnym obowiązkiem pośredników jest zapewnienie swoim współpracownikom udziału w szkoleniach dotyczących realizacji obowiązków wynikających z AML.
  4. Dodatkowo podmioty obowiązane winny opracować oraz wdrożyć procedury anonimowego zgłaszania przez współpracowników rzeczywistych lub potencjalnych naruszeń przepisów z zakresu przeciwdziałania praniu pieniędzy.

Dlaczego wdrożenie AML w Waszym biurze nieruchomości jest tak istotne?

Pomijając oczywiście aspekt zapobiegania oraz przeciwdziałania niezgodnym z prawem transakcjom: pośrednicy powinni się zainteresować wdrożeniem procedury AML z powodu ryzyka poniesienia istotnych konsekwencji finansowych. Jeżeli pośrednik nieruchomości nie dopełni obowiązków wynikających z ustawy, naraża się na karę administracyjną. Może ona mieć charakter pieniężny oraz zostać nałożona do wysokości dwukrotności kwoty osiągniętej korzyści, zaś w przypadku gdy nie jest możliwe ustalenie tej kwoty, do wysokości równowartości kwoty 1 000 000 euro. Innymi karami administracyjnymi

przewidzianymi w AML jest nakaz zaprzestania podejmowania określonych czynności, jak również cofnięcie koncesji i zezwolenia lub wykreślenie z rejestru działalności regulowanej.
Z kolei dla wizerunku pośrednika dotkliwą sankcją przewidzianą w AML jest publikacja informacji o instytucji obowiązanej oraz zakresie naruszenia przepisów ustawy AML w Biuletynie Informacji Publicznej.

Należy również pamiętać o tym, że nowelizacja ustawy AML wprowadziła przepisy karne za niedopełnienie obowiązku przekazania GIIF informacji o podejrzeniu prania pieniędzy lub przekazanie nieprawdziwych danych. Powyższe przestępstwo zostało zagrożone karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Z puntu widzenia pośredników nieruchomości kara ta jest wyjątkowo dotkliwa, bowiem działalność z zakresu pośrednictwa nieruchomości może prowadzić tylko osoba niekarana za przestępstwa popełnione umyślnie.

Nasuwa się zatem pytanie: czy GIIF aktywnie dba o przestrzeganie przepisów AML?

Z publikowanych na stronie internetowej GIIF decyzji administracyjnych wynika, że kary za niewdrożenie obowiązków wynikających z ustawy AML są sukcesywnie nakładane. W ubiegłym roku karę pieniężną w wysokości 500 000 zł za niewdrożenie AML otrzymała spółka Home Broker S.A. działająca na rynku nieruchomości, jak również Expander Advisors Sp. z o.o. zajmująca się doradztwem finansowym. Dodatkowo przeprowadzono szereg kontroli wśród przedsiębiorców prowadzących jednoosobowe działalności gospodarcze z zakresu obrotu nieruchomościami i nałożono kary w przypadku braku wdrożenia niezbędnych obowiązków określonych w ustawie AML.

Mając na względzie powyższe, trzeba powiedzieć, że wdrożenie omówionej procedury jest niezwykle istotnym obowiązkiem, którego uchybienie może być bardzo dotkliwe w skutkach dla instytucji obowiązanych. Pragnę przy tym zaznaczyć, że wymienione powyżej obowiązki to tylko część procedur oraz działań, które pośrednicy nieruchomości muszą wdrożyć zgodnie z omawianą ustawą AML. Sporządzenie wszystkich niezbędnych dokumentów wymaga dokonania analizy profilu klientów danego podmiotu, jak również przeprowadzanych transakcji oraz praktycznej znajomości przepisów AML. W tym celu warto skorzystać z pomocy prawnej świadczonej przez specjalistów w tej dziedzinie, aby uniknąć w przyszłości omówionych powyżej sankcji prawnych.

Sylwia Mendak – adwokat prowadząca swoją kancelarię w Gdańsku. Specjalizuje się w obsłudze prawnej podmiotów gospodarczych, w szczególności związanych z rynkiem nieruchomości. Świadczy pomoc prawną na rzecz przedsiębiorstw z branży budowlanej, pośredników w obrocie nieruchomościami, deweloperów, jak również inwestorów i flipperów. Wdraża w przedsiębiorstwach procedury AML. Wiedzą z zakresu prawa nieruchomości dzieli się na Instagramie, prowadząc profil @adwokat_od_nieruchomosci.