Fotorelacja z wypadu na wyspy Południowego Pacyfiku cz. 2. – Strefa Nieruchomości

Tekst i zdjęcia: Sławek Muturi

Choć odwiedziłem każdy – bez wyjątku – ze ϺЂϾ niepodległych krajów cieszących się członkostwem w ONZ, przy czym wiele z nich wielokrotnie, to rzadko piszę o swoich podróżach. Jest to tak naprawdę moja pierwsza medialna relacja z podróży. Zamiast czytać o podróżach, wolę po prostu podróżować i sądziłem, że inni też tak wolą. Jednak poproszony przez redakcję „Strefy Nieruchomości” o relację z mojego niedawno zakończonego ϻ-miesięcznego wypadu w rejon wysp Południowego Pacyfiku, nie odmówiłem.

[betteroffer]

TO TYLKO FRAGMENT ARTYKUŁU.
ABY WYKUPIĆ DOSTĘP DO CAŁOŚCI, KLIKNIJ W PRZYCISK KUP TERAZ.

[/betteroffer]

[betterpay amount=”1.00″ button=”http://www.strefanieruchomosci.info/wp-content/uploads/2019/01/kup-teraz.png” validity=”0″ validity_unit=”d” ids=””]

Sławek Muturi

Osoba w 100 procentach wolna finansowo. Autor bloga www.fridomia.pl oraz ośmiu książek poświęconych wolności finansowej, inwestowaniu w najem oraz dobrym praktykom najmu. Założyciel spółek Mzuri, MzuriInvestments oraz platformy do grupowego inwestowania w najem w formule crowdfund investing – Mzuri CFI. Zapalony podróżnik, który średnio 10 miesięcy w roku spędza poza Polską. Odwiedził każdy kraj na świecie co najmniej raz, w ponad 150 z nich był
co najmniej po dwa razy.

Inwestować w nieruchomości można albo po to, by się wzbogacić (tanio kupić i drogo sprzedać) albo po to, by osiągnąć wolność finansową (tanio kupić, by potem wynająć i do końca życia cieszyć się z wpływów pasywnej gotówki na konto). Dzięki temu, że moje comiesięczne wpływy z najmu przewyższyły koszty utrzymania standardu życia, do którego się przyzwyczaiłem, to w maju 2009 roku osiągnąłem pełnię wolności finansowej, a od kilku lat spędzam średnio 10 miesięcy w roku w podróżach po świecie. Was także zachęcam do takiego stylu życia i stąd moja zgoda na niniejszą relację 🙂

CZ. 2 WYPRAWY SŁAWKA MUTURI
PODRÓŻUJĘ BY SPOTYKAĆ LUDZI

Ludzie podróżują po to, by odpocząć na pięknych plażach. Lub by uprawiać sporty typu narciarstwo, alpinizm, nurkowanie, itp. Lub po to by zwiedzać muzea
i poznawać różne kultury. Lub by zwiedzać ruiny dawnych cywilizacji. Lub by obserwować ptaki lub inne zwierzęta. Lub po to, by smakować kuchni różnych krajów świata. Lub by pobyć na łonie natury. Ja podróżuję zdecydowanie głównie po to, by spotykać ludzi i tym razem też mi się udało spotkać wielu bardzo ciekawych ludzi. Rozmowy z nimi pomagają mi dostrzec świat z innej perspektywy i tym samym poszerzyć moje horyzonty. Każda ze spotkanych osób mnie wzbogaciła i mam nadzieję, że i mi udało się wzbogacić przynajmniej część z nich.

Oprócz wspomnianych już notabli z Nauru, miałem ogromne szczęście rozmawiać m.in. z Filipińczykami pracującymi na Palau, z Rosjanko-Szwajcarką na Guam, z małżeństwem rosyjsko-brazylijskim prowadzącym szkołę nurkowania na Pohnpei. Pewien expat z Fidżi opowiedział mi historię swoich inwestycji w barze
na Wyspach Marshalla. Kilka dni spędziłem w jednym hotelu na Kiribati z Gustavem, Niemcem, który jako trzecia osoba na świecie (!!!) odwiedził wszystkie kraje świata. Wiele się od niego nauczyłem o podróżowaniu 🙂 Z kolei pewnemu lokalnemu chłopakowi, który mieszka w Nowej Zelandii długo opowiadałem
o wolności finansowej.

Na Wyspach Solomona spotkałem urzędniczkę (chyba księgową) portu lotniczego, która dodatkowo – na boku – inwestuje w najem. Joyce od razu zrozumiała
na czym polega mój model życia. Wcześniej, na lotnisko przywiozły mnie radiowozem trzy lokalne policjantki, z których jedna gra w reprezentacji policji w piłkę ręczną. W Papua Nowej Gwinei spotkałem m.in. Irańczyka – szefa kuchni lokalnego hotelu, pewne rosyjskie małżeństwo pracujące w Exxon Mobil, Rosjankę
i Ukrainkę pracującą w tym samym hotelu, w którym pracował ów Irańczyk. Ktoś kto w sklepie zapytał mnie skąd jestem, powiedział mi o Polce, która w jednym
z hoteli Port Moresby, stolicy Papui, prowadzi, od lat, zakład dentystyczny. Okazało się, że Paula studiowała, a nawet mieszkała w akademiku z moją znajomą
z Kenii, która też studiowała w Poznaniu. Paula nie tylko oprowadziła mnie po stolicy, ale dwa razy poszliśmy z nią i z pewnym Polakiem pracującym tam
w audycie dla jednej z firm Wielkiej Czwórki na kolacje, a w niedzielę na bardzo prywatną mszę do domu polskich misjonarzy. Nigdy wcześniej nie byłem
na mszy, w której uczestniczyło więcej misjonarzy niż wiernych 🙂 Na Tuvalu przywitano mnie obok terminalu lotniczego wystawnym obiadem. Obiad był przygotowany dla powracającej z Fidżi reprezentacji tego kraju w rugby. A że siedziałem w samolocie z Fidżi z owymi rugbistami i sporo rozmawialiśmy,
to na obiad zaproszono i mnie. Sporo czasu w hotelu w Vanuatu (ale też później na Tuvalu) spędziłem z pewnym konsultantem lotniczym z Fidżi, bo okazało
się, że część naszej trasy podróżniczej się przez przypadek pokryło. Mieszkaliśmy też w tych samych hotelach.

ROZŚPIEWANI ESTOŃCZYCY

Mógłbym tak wymieniać bez końca, ale wspomnę jeszcze o dwóch spotkaniach w Vanuatu. Raz, wracając do hotelu z pobliskiego sklepu, zaczepiło mnie na ulicy troje młodych chłopaków. Ich wygląd był nieco niepokojący – bujne, rozchełstane na wszystkie strony włosy, szerokie bary, silne, mięśniste szczęki, ciężkie spojrzenia spode łba. Zapytali o to skąd jestem, od jak dawna na Vanuatu, itp. Po owych standardowych wstępniakach spodziewałem się, że poproszą mnie – grobowym głosem – o kasę, ale zamiast tego jeden z nich zaczął się dopytywać w ilu krajach już byłem. Wyraźnie go to zainteresowało. Stwierdził, że bardzo
mi zazdrości podróżowania.

Zapytałem go dlaczego mi zazdrości i jego odpowiedź mnie totalnie zaskoczyła. Okazało się, że dzięki podróżowaniu mógłby lepiej poznać historię odwiedzanych krajów. Wow! – zdziwiłem się. Jeszcze bardziej zadziwiające było to, że odpytał mnie o historię Polski. Gdy zacząłem mu opowiadać, to poprosił bym zrobił mu notatki, bo chciał sobie przygotować wykład o historii Polski. „Gdzie zrobisz ten wykład”? – zapytałem go i odpowiedział, że w kościele w swojej małej wiosce. Nie miałem kartki papieru więc podsunął mi … Biblię. I na stronach na notatki na końcu jego Biblii, spisałem mu w punktach najważniejsze momenty z ponad 1000-letniej historii Polski. Jeszcze bardziej zaskakujący był dla mnie jeden z wieczorów spędzonych przy piwie z 11-osobową grupą turystów z Estonii. Jeden z nich przyjeżdża na Vanuatu już od kilku dobrych lat i była to jego chyba już 10-ta wizyta. Za każdym razem przywozi ze sobą sporą grupę znajomych i ta wcale nie była – ku mojemu zdziwieniu – największa. Gdy zażartowałem, że najwięcej turystów na Vanuatu pochodzi – per capita – z Estonii, to Janus poważnie potwierdził. Wcześniej tego miesiąca był jakiś zespół piłki nożnej z estońskiej ligi, a poprzedniego miesiąca kraj ten odwiedziła Prezydent Estonii.

Janus to człowiek dusza, serce ma na dłoni i oprócz Vanuatu kocha chyba cały świat, choć na żadnej innej wyspie Południowego Pacyfiku jeszcze on, ani nikt
z jego ekipy jeszcze nie był. Estończycy pałają tajemniczą dla mnie miłością właśnie do Vanuatu. Ale też wiele dobrego mówili o Polsce, bo każdy z owej 11-osobowej grupy w Polsce bywa zawodowo lub turystycznie. To mnie aż tak bardzo nie zdziwiło, ale gdy jedna z nich wyciągnęła skądś gitarę i zaczęli – po estońsku – śpiewać piosenki Maryli Rodowicz, to się popłakałem ze wzruszenia. Maryla Rodowicz na Vanuatu!

Żałowałem, że do niej nie podszedłem, nie zagadałem, gdy dosłownie 3-4 tygodnie wcześniej byliśmy gośćmi na gali dla Kobiet Biznesu organizowanej przez magazyn BusinessWoman&Life. Miałem wręczać część nagród i Maryla Rodowicz siedziała dosłownie tuż przede mną. Już wówczas mogłem jej powiedzieć o tym jak jej piosenki zasłyszane w rosyjskiej stacji radiowej w drodze z Jekaterynburga do Kazani (podczas niedawnych mistrzostw świata w piłce nożnej) mnie wzruszyły. Ale jej piosenki w wersji estońskiej na Vanuatu przebiły … wszystko.

[/betterpay]

Fotorelacja z toru wyścigowego Ferrari. – Strefa Nieruchomości

Tekst i zdjęcia: Wojtek Orzechowski

Przepiękna wyprawa, zapierające dech w piersiach widoki,
doskonałe maszyny i przecudowne doznania.

Tak można jednym słowem ująć naszą wycieczkę na tor wyścigowy pod Paryżem w celu testowania samochodów marki Ferrari. W tym miejscu pragniemy podziękować Maserati Pietrzak Katowice za zaproszenie naszej ekipy. Do Paryża przylatujemy późnym wieczorem w środę i już zaczynamy zwiedzanie tego cudownego miasta.

[betteroffer]

TO TYLKO FRAGMENT ARTYKUŁU.
ABY WYKUPIĆ DOSTĘP DO CAŁOŚCI, KLIKNIJ W PRZYCISK KUP TERAZ.

[/betteroffer]

[betterpay amount=”1.00″ button=”http://www.strefanieruchomosci.info/wp-content/uploads/2019/01/kup-teraz.png” validity=”0″ validity_unit=”d” ids=””]

We czwartek rano zbieramy się w pałacu… jemy razem śniadanko, szybkie szkolenie i już podziwiamy jedne z najszybszych i najbardziej pożądanych maszyn świata.
O godzinie 10.00 każdy z nas dosiada swojego szybkiego rumaka i ruszamy kawalkadą zwiedzając miejscowości pod Paryżem.

Mnie przypada Ferrari 812 Superfast – piekielnie mocna maszyna z silnikiem, który zapiera dech ….. Pod maską znajdziemy wolnossący silnik 6.5 V12 , czyli 800 KM. Silnik współpracuje z 7-stopniową, dwusprzęgłową skrzynią automatyczną. Ferrari 812 Superfast do 100 m/h przyspiesza tylko… w 2,9 s, natomiast jego prędkość maksymalna wynosi 340 km/h.

Każde dodanie gazu wbija w fotel. Największe wrażenie wywołuje nie tylko prędkość, której na razie nie możemy doświadczyć, ale przede wszystkim przyspieszenie od zera do 100 km robi niesamowite wrażenie. Ręce drętwieją a po plecach całym stadem suną ciarki.

Testujemy jeszcze dwa auta: Ferrari 488 GTB oraz Ferrari GTC4Lusso

Pierwsza maszyna to Ferrari 488 GTB – posiada 8-cylindrowy, wspomagany 2 turbosprężarkami silnik o pojemności „zaledwie” 3,9 litra i mocy 670 KM. Dzięki temu 488 GTB „katapultuje się” do 100 km/h w 3 sekundy, a osiągniecie 200 km/h zajmuje mu 8,3 sekundy. Robi wrażenie!!

Drugi model – Ferrari GTC4 Lusso to czteromiejscowe GT produkowane pod marką Ferrari od 2016 roku, które podobnie jak swój poprzednik – FF jest 2-drzwiowym, 4-miejscowym coupe z napędem na cztery koła oraz 6,3-litrowym silnikiem V12. Ten model otrzymał wzmocniony z 600 do 690 KM silnik
V12 bez doładowania, odświeżone wnętrze z nowoczesnymi wyświetlaczami i jeszcze lepszą aranżację kabiny. Zmieniono też wygląd tylnej części nadwozia i teraz podwójnymi światłami bardziej nawiązuje do klasycznych modeli marki – 308, 355, a nawet do Ferrari 456, swojego nieodległego przodka w linii luksusowych GT z nadwoziem 2+2. I jest w nim tyle miejsca, że jakby się uprzeć, to po złożeniu podłokietnika między siedzeniami można w nim włożyć narty.

Po dwóch godzinach zatrzymujemy się na polu golfowym, gdzie raczymy się miejscową kawą i wymieniamy wrażenia z pierwszych testów.
Po obiedzie jedziemy na tor

Położenie toru w Paryżu jest wyjątkowe. Tor o długości 1920 metrów zlokalizowany jest wokół monumentalnego Kościoła Inwalidów, w którym znajduje się grób Napoleona Bonaparte. Niedaleko stąd do Wieży Eifel’a, do Alei Champs-Élysées i do Sekwany. To prawdziwe serce francuskiej stolicy.

I to tyle z toru. Na drugi dzień zwiedzamy piękny Paryż,
ale to w kolejnej mojej fotorelacji.

[/betterpay]

Mieszkania z duszą – Strefa Nieruchomości

Tekst: Żywia Nowicka-Wlaź

NOWA FORMA
LUKSUSU, cz. 1

MIESZKANIA Z DUSZĄ, CZYLI JAKIE?

Przestrzenne, z wysokimi sufitami, z ozdobnymi sztukateriami, dużymi, skrzynkowymi oknami, wykuszami, kaflowymi piecami ocieplającymi wnętrze
i drewnianymi klepkami ułożonymi w jodełkę… Historyczna atmosfera takich wnętrz i ich duży potencjał do aranżacji z dnia na dzień zyskują na wartości,
a trend inwestowania w kamienice, zwłaszcza zabytkowe, staje się coraz bardziej popularny. Śmiało można powiedzieć, że dobrze odrestaurowane mieszkania
w kamienicy są wyznacznikiem nowej formy luksusu – biją na głowę mieszkania z wielkiej płyty, co przekłada się na wzrost ich wartości rynkowej i zyski przy sprzedaży lub wynajmie. Co więcej, mieszkań w kamienicy jest dużo mniej w porównaniu do pozostałych, a są usytuowane w najlepszych lokalizacjach w centrum.

Żywia Nowicka-Wlaź

Dusza artystyczna, absolwentka łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych na wydziale Wzornictwa i Architektury Wnętrz oraz wielu szkoleń branżowych, w tym home stagingu i stylizacji wnętrz do sesji zdjęciowych. Pasjonuje ją zwłaszcza praca przy sesjach fotograficznych do magazynów wnętrzarskich. Dzięki Wojtkowi Orzechowskiemu inwestuje również w nieruchomości, a jej ulubione to nietypowe wnętrza kamienic czy loftów, przestrzenie z duszą.
www.zywia-nowicka-wlaz.pl

CO ZROBIĆ, ABY NIE ZATRACIĆ TEJ WYJĄTKOWOŚCI PODCZAS REMONTU?

Przede wszystkim pamiętajmy, że przedwojenny klimat kamienic zobowiązuje. Nie są to wnętrza, które idealnie współgrają z masowymi trendami wnętrzarskimi. Są wymagające, potrzebują aranżacyjnej konsekwencji i śmiałości, aby zachować swoje walory. I wcale nie mówimy tu o odtworzeniu całej aranżacji sprzed wojny. Chodzi raczej o umiejętne zaprojektowanie takiej nietypowej przestrzeni w niesztampowy sposób. Każda kamienica jest inna i ma swój urok. Każda z nich wymaga odrębnego podejścia i wyczucia pod kątem stylistycznym. Dlatego przy zakupie kamienicy poza kosztami finansowymi weźmy pod uwagę kwestie estetyczne. Zastanówmy się, co możemy ocalić od zapomnienia i odrestaurować, tak aby mieszkanie w kamienicy wyróżniało się na tle innych mieszkań sprzedawanych na rynku wtórnym i rzeczywiście dawało poczucie luksusu.
W pierwszej kolejności pomyślmy o podłogach i sufitach. Są to elementy wystroju, które głównie skupiają naszą uwagę. Podłogi w dużej mierze decydują
o charakterze wnętrza – upewnijmy się, czy jest sens ją demontować, pozbywać się cementowych płytek na rzecz powielania trendów sezonu. Może wystarczy uzupełnić tylko braki, usunąć starą farbę olejną i postawić na cyklinowanie? Często takie zabiegi nie są jednak wystarczające. Może okazać się, że przywracanie świetności starym klepkom, zwłaszcza w sytuacji ponownego wypoziomowania podłogi usunięcia wilgoci i montażu jej od zera, jest nie lada wyzwaniem. Koszty takich działań często przewyższają wyobrażenia niejednego inwestora. Jednak gra jest warta świeczki, gdy potem widzimy spektakularne efekty końcowe – zachowanie pierwowzoru naszych przodków. W taki oto sposób został zachowany w całości parkiet w rzeszowskim Atelier Katarzyny Złamaniec – drewniana mozaika rewelacyjnie podkreśla cały charakter tej nietypowej kamienicy przeznaczonej pod wynajem atelier. Oczywiście, nie zawsze będziemy mogli ocalić „zabytkową” podłogę i będziemy zmuszeni do montażu nowej. Jeśli następuje taka sytuacja, zastanówmy się, jaki wzór podłogi najwierniej oddałby klimat wnętrza. Popularnym zabiegiem jest po prostu ponowne położenie wzoru jodełki paryskiej – tylko w nieco nowocześniejszej odsłonie, np. za pomocą dębowego drewna. Taka podłoga jest równie solidna i trwała jak ta naszych przodków, a ponadczasowość tego wzoru jest idealnym zwieńczeniem każdego remontu w takich kamienicach.

Architekt Justyna Wasiluk-Ptaszyńska z pracowni wnętrzarskiej Home and Wood bezbłędnie wkomponowała nowoczesną wersję jodełki paryskiej w swoich projektach kamienic. Wiedziała, że jest to detal, który gra pierwsze skrzypce w całej aranżacji przestrzeni i nadaje ten pożądany przez każdego sznyt luksusu. Jeśli jednak skłaniamy się ku nowoczesnej podłodze i nie przepadamy za wzorem paryskiej jodełki, typowe ułożenie podłogi drewnianej na wzór angielski prosty także spełni swoje zadanie, a do tego jest znacznie tańsze. Przy czym, przy takim standardowym ułożeniu podłogi postarajmy się przemycić do naszej aranżacji inne detale nawiązujące do stylu przedwojennych kamienic. Możemy wówczas skorzystać z gipsowych sztukaterii na sufitach czy stylizowanych paneli ściennych. Takie detale zgrabnie wkomponowane w całościowy projekt wnętrz będą wskazywać na to, iż jest to nadal wyjątkowe mieszkanie w kamienicy, a nie standardowe mieszkanie z wielkiej płyty.

Zatrzymując się jeszcze na chwilę przy sufitowych detalach, warto podkreślić fakt, że mieszkania w kamienicach automatycznie dają wrażenie poczucia większej przestrzeni. To za sprawą wysokich sufitów. Pamiętajmy też, że zastosowanie stylizowanych sztukaterii, gzymsów i rozet niekoniecznie musi narzucać powagę naszym wnętrzom i że elementy te nie muszą być w barwach neutralnych. Aktualne trendy w projektowaniu kamienic wyraźnie wskazują na zabawę kolorami, więc śmiało malujmy sztukateryjne detale różnymi odcieniami i bawmy się ich formą. Wysokie sufity są do tego doskonałą okazją. W projekcie pracowni Home and Wood „Oh, My Bosh” taki zabieg idealnie podkreślił charakter wnętrza oraz jego walory.

Analizując walory niesztampowych kamienic, można zauważyć, że w Atelier Katarzyny Złamaniec sufity, na których znajdują się freski, także pozostały niezmienione i odrestaurowane zgodnie z ich historią, co przyczyniło się do spektakularnego efektu końcowego. Sufity z nutką finezji oraz zabytkowa podłoga stanowią szykowną parę. Tak samo w projekcie pań architektek z Nasciturus Design – Agnieszki Komorowskiej-Różyckiej i Katarzyny Kiełek – niektóre fragmenty sufitów nie zostały przykryte podwieszanymi sufitami celowo. Udało się dzięki temu odkryć cegłę na nowo i wyeksponować ją dodatkowo pod oryginalnym łukowym sklepieniem. Jak widać, takie proste aranżacyjne zabiegi przynoszą wiele dodatkowych wartości, zarówno aranżacyjnych, jak
i estetycznych.

O kolejnych pomysłach na aranżację wnętrz kamienic opowiem Wam w kolejnym numerze „Strefy Nieruchomości”

Skuteczna fotografa wnętrz. – Strefa Nieruchomości

Tekst i zdjęcia: Marta Małyska

KLIKA SŁÓW O CECHACH FOTOGRAFII WNĘTRZ

Fotografia wnętrz jest niezwykle wymagającą dziedziną, a profesjonalny fotograf mieszkań i domów to jedna z najważniejszych osób w procesie sprzedaży lub wynajmu nieruchomości. Wysokiej jakości zdjęcia to efekt nie tylko wiedzy na temat kadrowania czy panowania nad światłem. Profesjonalne zdjęcia wymagają także wykwalifikowanego sprzętu, przemyślanej obróbki w programach graficznych oraz dbałości o detale. Wnętrza prezentowane na profesjonalnych zdjęciach są przestronne i jasne. Takie fotografie pokazują pomieszczenia z najciekawszej strony.

DLACZEGO WARTO ZROBIĆ PROFESJONALNE ZDJĘCIA?

Zdjęcia sprzedają lepiej naszą nieruchomość
Dobre zdjęcia mieszkania lub domu to bardzo istotna składowa skutecznej sprzedaży lub wynajmu nieruchomości. Ludzie – dosłownie – kupują oczami
i najchętniej wybierają do obejrzenia te lokalizacje, które na ogłoszeniach wyglądają najbardziej atrakcyjnie.
Obecnie większość transakcji na rynku rozpoczyna się od przedstawienia oferty w formie elektronicznej. Jednym ze sposobów na wyróżnienie się na tle innych ogłoszeń są właśnie zdjęcia. Oferta, wzbogacona w profesjonalne fotografie, przyciąga uwagę osób, które przeglądają portale ogłoszeniowe, a co za tym idzie, zwiększa liczbę zainteresowanych. Łatwo wywnioskować, że dzięki dobrym zdjęciom szybciej sprzedajemy i wynajmujemy oferowane lokale. Co więcej, odpowiednio przygotowane i sfotografowane nieruchomości osiągają także wyższe ceny transakcyjne.

KIEDY WARTO SKORZYSTAĆ Z USŁUG FOTOGRAFIA WNĘTRZ?

Z usług profesjonalisty warto skorzystać zawsze, kiedy zależy nam na szybkiej transakcji. Szczególnie wtedy, gdy nasza nieruchomość jest odświeżona lub wyremontowana i zależy nam na pokazaniu jej od jak najlepszej strony.
Fotograf wnętrz potrafi tak zaaranżować ujęcia, by wyeksponować w naszym mieszkaniu to, co w nim atrakcyjne. Profesjonalny fotograf będzie nie tylko potrafił wydobyć potencjał z naszej nieruchomości, ale także uchwyci jej właściwy klimat. Podczas sesji warto słuchać jego podpowiedzi dotyczących tego, co należałoby sprzątnąć, a co przesunąć.
Profesjonalista posługuje się wyspecjalizowanym sprzętem, dzięki któremu uzyskuje efekty niemożliwe do uchwycenia kompaktowymi aparatami czy telefonami komórkowymi. Najlepsze są zdjęcia, które przedstawiają jasne pomieszczenia i na których przez okna dociera widok na ogród, park czy błękit nieba. Tego efektu nie da się uzyskać amatorskimi metodami.

Koszt sesji fotograficznej mieszkania, w zależności od jego powierzchni, zaczyna się od 300–500 zł netto, w zależności od miasta i wielkości nieruchomości.

PRZYGOTOWANIE MIESZKANIA DO SESJI ZDJĘCIOWEJ

Przede wszystkim należy zadbać o porządek. Trzeba usunąć z widoku osobiste przedmioty, zdjęcia rodzinne, pamiątki czy ubrania. Chowamy do szaf to, co zbędne – jedzenie z blatów kuchennych, naklejki i magnesy z lodówki, przybory higieniczne z łazienki. Ograniczamy ilość zabawek w pokojach dziecinnych, a w korytarzu akcesoria dla zwierząt.
Jeśli zależy nam na fachowej poradzie na temat sposobów przygotowywania naszego mieszkania czy domu do sprzedaży, powinniśmy skorzystać z usługi home stagera.

5 SZYBKICH RAD DLA AMATORÓW
– WSKAZÓWKI OD PRAKTYKA

Przy zdjęciach wnętrz najważniejsze jest stworzenie fotografii ostrej i jasnej, która pokazuje możliwie jak największy fragment fotografowanego pomieszczenia oraz oddaje realistyczne kolory

ŚWIATŁO

Światło odgrywa najważniejszą rolę w fotografii. Zawsze warto fotografować wnętrza za dnia, kiedy światła jest dużo i nadaje przedmiotom naturalny kolor. Pomoc zewnętrznych lamp błyskowych to dodatek, który powinien być wykorzystywany tylko tam, gdzie jest to konieczne, jako wsparcie światła naturalnego. Bez doświadczenia lepiej unikać robienia zdjęć w samo południe, kiedy ostre promienie z zewnątrz uniemożliwiają nam właściwe doświetlenie wnętrza. Lepiej wykorzystać słońce poranne lub popołudniowe i zaobserwować, kiedy wpadające do pomieszczeń światło dzienne nie jest zbyt ostre. Nie polecam fotografowania wnętrz wieczorem lub w nocy – tracimy wówczas zbyt wiele cennego uroku.
Możemy też skorzystać z oświetlenia sztucznego, nawet gdy robimy zdjęcie w ciągu dnia. Światło lamp pozwoli podkreślić strefy w mieszkaniu lub doświetlić ciemniejsze miejsca. Sztuczne światło przydaje się też w budowaniu ciekawego klimatu w sypialni czy w łazience. Jeśli mamy kominek, warto rozpalić w nim ogień. Stworzy to bardzo przytulny i domowy nastrój.

SPRZĘT

Dużą przewagę daje nam obiektyw szerokokątny, aparat z manualnymi ustawieniami oraz stabilny statyw. Obiektyw o parametrach już od 16 mm pozwoli nam uchwycić bardzo szeroki kąt, dzięki czemu, pokażemy jak w rzeczywistości wyglądają nasze pomieszczenia.
Statyw pozwoli nam na wykonanie nieporuszonego zdjęcia nawet przy niewielkiej ilości światła. Ważne jest również, aby korzystać z samowyzwalacza lub radiowego wyzwalacza migawki, a to po to, by nie poruszyć aparatu podczas naciskania spustu migawki. Taki zabieg zapewni nam odpowiednią ostrość zdjęcia.

USTAWIENIA APARATU

Dla odpowiedniego naświetlenia zdjęcia przy fotografii wnętrz potrzebne jest dłuższe naświetlanie – musimy zwrócić uwagę na odpowiedni czas otwarcia migawki. Parametrem ISO warto sterować tylko do poziomu, który daje nam pewność, że nasz aparat nie utraci jakości a na zdjęciu nie pojawi się tzw. ziarno. Najlepiej trzymać się najniższych możliwych wartości ISO – do 300.
Zdjęcia wnętrz mają pokazywać całe pomieszczenia, dlatego przysłona powinna dawać w miarę szerokie spektrum ostrości. Każdy powinien eksperymentować
z ustawieniami, które sprawdzają się najlepiej, ale najczęściej stosowane przysłony to f od 5,6 do 11.

KADR I KOMPOZYCJA

Odpowiednia kompozycja ujęcia to kolejny bardzo ważny aspekt każdego zdjęcia wnętrz.
Linie pionowe w rzeczywistości muszą być pionowe na zdjęciu. Trzeba zwrócić uwagę na linie ścian, podłogi oraz sufitu a przed wykonaniem każdego ujęcia aparat poziomujemy. Jeśli nie mamy wprawy i nie znamy się na kompozycji obrazu, warto wybierać proste kadry, np. na wprost stołu czy sofy. Nie trzeba pochylać aparatu, lepiej trzymać sprzęt równolegle do ścian na wysokości ok 120 cm.
W miarę doświadczenia odnajdywanie ciekawej kompozycji i szukanie odpowiednich kątów widzenia okaże się świetną zabawą. Sztuka polega również na tym, aby zadbać o odpowiedni pierwszy, drugi i trzeci plan. Np. mały, nieostry fragment rośliny w pierwszym planie może urozmaicić zdjęcie.

POSTPRODUKCJA ZDJĘĆ

Dla bardziej wprawnych amatorów polecam skorzystanie z programów i aplikacji do obróbki zdjęć. W Internecie dostępne są darmowe aplikacje. Ściągniemy
je bez problemu. Dzięki nim możemy lekko poprawić kontrast i nasycenie kolorów, rozjaśnić ciemniejsze elementy zdjęcia. Poprawiamy linie pionowe i poziome, które nie wyszły nam proste podczas fotografowania.
Postprodukcja jest także bardzo pomocna przy korekcie zdjęć pomieszczeń z oknami. Charakteryzują się one zazwyczaj dużą różnicą naświetlenia między elementami we wnętrzu i widokiem za oknem.
Korzystając z powyższych rad, każdy może doskonalić swoje umiejętności w zakresie wykonywania zdjęć wnętrz. Mam nadzieję, że te informacje przekonały czytelników, że warto profesjonalnie prezentować swoje wnętrza. Szczególnie ze względu na to, że przyciągają znacznie więcej klientów, wyróżniają naszą ofertę
i pomagają szybciej sprzedać lub wynająć nasze mieszkanie.

Marta Małyska

Założycielka firmy Wow House, inwestorka na rynku nieruchomości. Absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. Podyplomowo ukończyła kierunek Rynek nieruchomości – wycena na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym UŁ. Prywatnie wielbicielka minimalizmu. Doświadczenie w pracy dla deweloperów pomaga jej ocenić możliwości związane z nieruchomością oraz dopasować poziom standardu wykończenia, który będzie adekwatny do każdego projektu wnętrz. Home staging i dekorowanie wnętrz to pasja, która pozwala łączyć wrażliwość artystyczną oraz wspieranie klientów w ich sukcesach sprzedażowych.

Polecamy książki – Strefa Nieruchomości

Strefa Rozwoju Osobistego
Polecamy

Autorzy:
Katarzyna Gorzędowska,
Janusz Gorzędowski

Jak sprytnie
wyremontować
i wyposażyć mieszkanie?

W poradniku znajdziesz odpowiedzi na pytania, jak:
– zaplanować remont, aby szybko wynająć mieszkanie?
– znaleźć odpowiednią ekipę remontową?
– wyliczyć koszt remontu?
– kupić dobre i tanie materiały?
– oszczędzić wiele godzin swojej pracy?
– łatwo podnieść standard mieszkania?
– wymienić drzwi na nowe bez kucia ościeżnic?
– odświeżyć płytki w łazience?
– dokonać renowacji mebli kuchennych?
– wyposażyć mieszkanie oraz gdzie kupić meble?

Tylko z tym numerem, powołaj się na kod rabatowy:
„SN5 Jak sprytnie wyremontować i wyposażyć mieszkanie?”
a kupisz książkę z 10 % rabatem na www.skleprentiera.pl
(kod ważny do 31.08.2019)

Autor: Charles Duhigg

Siła nawyku

  • Co sprawia, że Starbucks odnosi światowy sukces?
  • W jaki sposób Procter & Gamble przekonał klientów, że świeże powietrze wymaga odświeżaczy powietrza?
  • Dlaczego pływak, Michael Phelps,
    wygrał wyścig płynąć na oślep?

Dowiedz się, dlaczego przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka! Dlaczego nałogowo palimy, bezustannie sprawdzamy wiadomości na Facebooku, chronicznie wybieramy nieodpowiednich partnerów, zawsze ścielimy łóżka lub nie robimy tego nigdy.
Charles Duhigg udowadnia, że odpowiednie pokierowanie wyrobieniem nowych lub zmianą dotychczasowych nawyków może diametralnie odmienić czyjeś życie, ale także funkcjonowanie społeczeństw, przedsiębiorstw, a nawet państw…

  • Jedna z najlepszych książek roku według The Wall Street Journal i Financial Times
  • Od ponad 40 tygodni w czołówce listy bestsellerów New York Times

Tylko z tym numerem, powołaj się na kod rabatowy:
„SN5 Siła nawyku”
a kupisz książkę z 10 % rabatem na
www.skleprentiera.pl (kod ważny do 31.08.2019)

Autor: Daniel Kahneman

Pułapki myślenia

Czy myślisz, że jesteś świadomym i autonomicznym autorem własnych wyborów i osądów? Czy możesz ufać własnemu myśleniu, zwłaszcza temu szybkiemu – intuicyjnemu i emocjonalnemu? Rozważniej jest na pewno zdać się na myślenie wolne, analityczne. A mimo to trudno uniknąć pułapek myślenia. Przytrafia się to nawet ekonomistom i nie sprzyja trafnym decyzjom… W tej odkrywczej książce Daniel Kahneman, psycholog, który otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii, daje naprawdę istotny wgląd w mechanizmy ludzkiego myślenia.

Tylko z tym numerem, powołaj się na kod rabatowy:
„SN5 Pułapki myslenia”
a kupisz książkę z 10 % rabatem na
www.skleprentiera.pl (kod ważny do 31.08.2019)

Autor: Wojciech Orzechowski

Wszystko o FLIPACH
– 200 Pytań do eksperta

Z książki dowiesz się między innymi:

  • Czy inwestowanie w nieruchomości
    jest bezpieczne?
  • Jak podnieść wartość rynkową nieruchomości?
  • Co zrobić, aby znaleźć klienta na mieszkanie ?
  • Co się bardziej opłaca – obrót czy wynajem nieruchomości?
  • Jak osiągać od 40 % rocznie zwrotu z inwestycji?

Wojciech Orzechowski przeprowadzi Cię przez cały proces inwestycyjny. Bez ryzyka. Bez niespodzianek. Z gwarantowaną szansą na duży zysk. Ta książka to kompendium wiedzy na temat osiągnięcia wolności finansowej.
Nie przegap swojej szansy!!!

Tylko z tym numerem, powołaj się na kod rabatowy:
„SN5 Wszystko o flipach”
a kupisz książkę „Wszystko o fipach” z 10 % rabatem
na www.skleprentiera.pl (kod ważny do 31.05.2019)

Jak zwiększyć swoje szanse w negocjacjach nieruchomości? – Strefa Nieruchomości

Tekst: Krzysztof Rzepkowski

W powszechnym mniemaniu negocjacje to trudna i emocjonująca rozmowa o cenie, przypominająca przeciąganie liny: każdy z całych sił ciągnie w swoją stronę. Takie siłowe negocjacje, w których obie strony prężą muskuły, najczęściej kończą się jednak fiaskiem. Bo albo lina pęka i wszyscy się przewracają – czyli skłócone strony rozchodzą się z zachowaniem wzajemnych urazów – albo też ktoś kogoś w końcu przeciągnie i powali na ziemię. Tyle że ten pokonany najczęściej nie chce swojej porażki pokwitować u notariusza.

Pracując przez wiele lat w nieruchomościach, widziałem niejedną transakcję, która rozbijała się o tysiąc złotych, mimo że wartość nieruchomości sięgała nawet pół miliona. Pamiętam umowę, podczas której klienci wyszli z kancelarii, bo sprzedający nie chcieli zostawić w mieszkaniu dziesięcioletniej pralki. I sytuację, gdy właściciele domu zrezygnowali z transakcji, bo kupujący nazwali ich antyki starymi gratami. Dziesiątki tego typu sytuacji, których byłem świadkiem, nauczyły mnie jednego: najczęstszą przyczyną negocjacyjnego faska są emocje i bardzo krucha relacja, oparta jedynie na pozorach i wymianie uprzejmości,
a w rzeczywistością podszyta wzajemną nieufnością i brakiem zrozumienia.

Emocje przysłaniają racjonalny ogląd sytuacji i wywołują w nas atawistyczny mechanizm „walcz lub uciekaj”. Czyli – mówiąc językiem negocjacji – zbijaj argumenty przeciwnika i nie ustępuj lub machnij ręką i odpuść. Jak łatwo przewidzieć, jedno i drugie zachowanie prowadzi zwykle do tego samego rezultatu: zerwania rozmów, i to najczęściej we wrogiej atmosferze.

Zanim więc przystąpisz do negocjacji – czy to z właścicielem mieszkania, które chcesz kupić lub podnająć, czy to z nabywcą Twojego nowego, pachnącego świeżością flipa – zadbaj o relację. Podstawowa zasada w sprzedaży mówi: ludzie kupują od tych, których lubią. I również takim idą na ustępstwa. W nieruchomościach ta zasada jest szczególnie ważna, bo zazwyczaj osoby, które sprzedają mieszkanie, mają do niego stosunek emocjonalny. I bardzo im zależy,
by ich „M” powędrowało w tzw. dobre ręce.

5 ZASAD

Pisząc „dobra relacja” nie mam na myśli ociekającej lukrem pogawędki, której towarzyszy fałszywy „banan na twarzy”. Tego typu relację funduje nam większość sprzedawców, którzy wierzą, że skracając dystans, używając zdrobnień i łasząc się do klienta, przyspieszą jego decyzję zakupową. W rzeczywistości – jak każdy
z nas doskonale wie – efekt jest wręcz odwrotny. Pod tym hasłem rozumiem raczej taką relację, w której każda ze stron jest równoważnym partnerem, a jej zdanie jest szanowane i traktowane jako odmienny punkt widzenia, a nie głupi argument. By w krótkim czasie wypracować taką relację z właścicielem nieruchomości lub potencjalnym nabywcą, wystarczy, że będziesz zawsze stosował się do pięciu poniższych zasad.

  1. NIE KRYTYKUJ
    Większość osób, które nie mają doświadczenia w negocjacjach, przyjmuje strategię pt. „Poddam w wątpliwość wartość twojego mieszkania, a ty mi zejdziesz z ceny”. Rozpoczynają tym samym negocjacje od wypunktowania wad i usterek, przedstawiając je jako twardy argument przemawiający za rabatem.
    W rzeczywistości właściciel czuje się zaatakowany, a czasem wręcz obrażony, zamiast więc ochoczo schodzić z ceny, przystępuje do kontrataku i zaczyna udowadniać, że jego PCV jest trwalsze niż dzisiejsze panele. I rozpoczyna się przeciąganie liny, z łatwym do przewidzenia zakończeniem.
  2. NIE MÓW LUDZIOM, ŻE SIĘ MYLĄ
    Ludzie mają swoje przekonania, na których opierają swój światopogląd, więc bardzo niechętnie z nich rezygnują. Kiedy tylko powiem Ci, że jest zupełnie inaczej, niż sądzisz, a potem zacznę wyprowadzać działa, by Ci to udowodnić, w pierwszym odruchu raczej zaczniesz się bronić, niż przyznasz mi rację. I na pewno nie zapałasz do mnie sympatią. Dlatego nie walcz z obiekcjami, tylko staraj się z nimi utożsamić. I nawet kiedy Twoi klienci mówią rzeczy, które obiektywnie można by udowodnić, nie idź w kontrę, ale powiedz: „To ciekawy punkt widzenia, przyznam, że nie wiedziałem, że… Natomiast z moich obserwacji wynika raczej, że…”. Zwróć uwagę, że przy takiej konstrukcji nie przyznajesz komuś racji, tylko doceniasz jego odmienne stanowisko. Przy okazji wyrażasz swoje zdanie i nie wywołujesz destrukcyjnej szermierki słownej. Tylko uważaj, by w Twoim głosie nie zabrzmiała ironia czy kpina. Działają jak płachta na byka i są w stanie położyć każdą transakcję.
  3. SŁUCHAJ, NIE GADAJ
    Ludzie zazwyczaj lubią tych, przy których czują się komfortowo – przy których są ważni i wpływowi. A na pewno wysłuchani. Zazwyczaj sprzedawcy nie pamiętają o tej zasadzie i traktują spotkanie z klientem, jako one man show: opowiadają o swoim produkcie, zachwalają rozwiązania, słodzą i lukrują. Jeśli chcesz zdobyć sympatię swoich klientów i zyskać najważniejszą wartość w sprzedaży, jaką jest zaufanie, zadawaj pytania i słuchaj. Jeśli podejdziesz
    z autentyczną troską do sytuacji właścicieli, zapytasz o powody sprzedaży i trochę „pobędziesz” w tym temacie, dostrzegą w Tobie człowieka, który może im pomóc, a nie inwestora, który chce zarobić na ich krzywdzie. Podobnie jest w przypadku klientów kupujących: jeśli zapytasz ich, czego szukają, co i dlaczego jest dla nich ważne, to nie dość, że zyskasz na relacji, to jeszcze będziesz wiedział, jakie zalety mieszkania uwypuklić podczas prezentacji. Pamiętaj – ludzi nie interesuje, jaki produkt jest, tylko to, co on dla nich robi.
  4. WEJDŹ W BUTY KLIENTA
    Henry Ford powiedział kiedyś, że „sekret sukcesu leży w umiejętności przyjęcia punktu widzenia innych i patrzenia z pozycji zarówno rozmówcy, jak
    i własnej”. Nie oznacza to, że masz od razu emocjonalnie identyfikować się z sytuacją swoich klientów. Oznacza to tylko, byś starał się spojrzeć na sytuację
    i możliwe rozwiązania z ich perspektywy. Dlatego zawsze pytaj: „Dlaczego to jest dla państwa ważne?”. Przykładowo, kiedy właściciele mówią: „Chcielibyśmy sprzedać mieszkanie do końca roku”, to pytając o to, nie tylko zyskasz jako ktoś, kto chce zrozumieć ich sytuację, ale być może poznasz też realne powody sprzedaży (np. ryzyko licytacji komorniczej). Mając taką wiedzę, będziesz mógł o wiele łatwiej uzyskać dogodne dla siebie warunki podczas negocjacji.
  5. UWAŻAJ NA ISKRY
    Podczas negocjacji zawsze pojawiają się emocje, zwłaszcza jeśli Twoim rozmówcą jest ktoś, kto nie ma doświadczenia w transakcjach na setki tysięcy złotych. By nie dopuścić do eskalacji niechcianych wrażeń, która – jak już wiesz – prawdopodobnie zniweczy Twoje plany negocjacyjne, musisz być cały czas czujny: dbać o to, by nikt nie poczuł się urażony, ważyć słowa, unikać ironii i szyderstwa, nie pozwolić sobie na pretensje czy jakikolwiek atak. Kiedy
    jednak zobaczysz, że zaczyna iskrzyć, nie zwlekaj i natychmiast reaguj. Rzuć żart, nazwij emocje i zarządź przerwę „na papierosa”. Jeśli tego nie zrobisz
    w odpowiednim momencie, po chwili będziesz miał już pożar nie do ugaszenia.
  • Wiele osób, które chcą rozwijać swoje umiejętności sprzedażowe i negocjacyjne, pyta mnie często o jakieś zabójcze techniki, które pozwoliłyby im rozłożyć rozmówcę na łopatki, wynegocjować super warunki i sprawnie zamknąć sprzedaż. Odpowiadam wówczas, że w sprzedaży są oczywiście różne magiczne triki i że możemy się ich nauczyć. Ale ich skuteczność zależy od tego, jaką relację zbudujesz ze swoim klientem. Teraz już wiesz, jak to robić. Powodzenia!

Krzysztof Rzepkowski

Trener sprzedaży i szkoleniowiec z szesnastoletnim stażem jako wykładowca akademicki oraz wieloletnim doświadczeniem w sprzedaży. Codzienną porcję energii czerpie z rozwoju i sukcesów ludzi, z którymi współpracuje, dlatego sala szkoleniowa to miejsce, w którym spełnia się bez reszty. Wierząc w nieograniczony potencjał każdego, jest niestrudzonym łowcą wymówek i tropicielem fałszywych przekonań, które podcinają skrzydła w drodze do gwiazd. Obecnie związany
z Lloyd Properties jako menedżer i trener sprzedaży oraz z Sandler Training jako konsultant. Doktor habilitowany (2017) oraz doktor nauk humanistycznych Uniwersytetu Warszawskiego, a także absolwent Instytut Filologii Klasycznej UW oraz Kolegium MISH UW. A prywatnie mąż oraz tata dwójki ancymonów. Niepokorna dusza i wieczny buntownik. Do tego marnotrawny syn ironii i szyderstwa, który cierpi, gdy musi ulec jakimkolwiek konwenansom i politycznej poprawności. Mając do wyboru krawat i pętlę, bez wątpienia wybrałby to drugie.

Czy nieruchomości to naprawdę męski biznes? – Strefa Nieruchomości

Tekst: Urszula Socha – Kobieta w Deweloperce

Coś jest w tym zdaniu… gdyż kobiety na eksponowanych stanowiskach zdarzają się tutaj rzadko, ale, ale… są i jest ich coraz więcej. Tymczasem jak widać podczas wszelkich spotkań z branży nieruchomości, networkingowych, szkoleniach, kongresach, konferencjach czy największych maratonach, rządzą na nich mężczyźni. Może najwyższa pora zmienić te ponure statystyki?

Histerycznie wyglądał historyczny świat biznesu – został zaprojektowany i zbudowany przez mężczyzn i dla mężczyzn. Przypomnijmy sobie naszych ojców, dziadków i pradziadków. W ich świecie podział na zawody kobiece i męskie był jasno określony. Większość zawodów była męska, więc zawodowo pracowali przede wszystkim mężczyźni, pracowali bardzo ciężko, nie widzieli swoich rodzin, bo musieli na nie zarabiać. A kobiety? Wykonywały tytaniczną pracę prowadząc dom – bez wynagrodzenia za swoją pracę, ale w zamian za pochwałę lub w zamian za… brak pochwał. W tamtych czasach mężczyźni zaprojektowali ten system, uwzględniając ówczesne potrzeby rynku. Teraz na szczęście mamy XXI wiek – rok 2019. Pomimo faktu, że na rynku pracy, w świecie biznesu i w różnorodności branż nadal panuje nierówność – coś, dla Nas Kobiet, zmienia się na lepsze.

Urszula Socha
– Kobieta w Deweloperce.

Deweloper, Inwestor, Ekonomista, Specjalista ds. nieruchomości, Private Broker.

Urodzona lwica w życiu i w pracy – ambitna, zaangażowana wiedzą i sercem w każde przedsięwzięcie a nowe cele i wyzwania są dla mnie głównym bodźcem do działania.

Jestem jednym z wielu przykładów kobiety w nieruchomościach – Kobiety w Deweloperce. Opiszę to w sposób branżowy i przystępny również dla męskiej części, gdyż damski punkt widzenia w połączeniu z subtelnym podejściem byłby dla męskiej części czytelników niezbyt zrozumiały a czytając ten tekst zatrzymaliby się już na pierwszym, ewentualnie na drugim nudnym akapicie.
Uważam, że każdy z Nas ma nad sobą sufit, który jest – symbolicznie – ograniczeniem naszych własnych możliwości. Przytłacza nasze ambicje, plany, hamuje decyzyjność, tłamsi odwagę, nie pozwala awansować, realizować się i iść do przodu. Problem polega jednak na tym, że dla kobiet takie sufity są zawieszone znacznie niżej niż dla mężczyzn. Jednak branża pisma zobowiązuje, dlatego postaram się przedstawić ten problem językiem branżowym i na branżowym przykładzie.
Wyobraźmy sobie, że ten „sufit” nie jest stałym elementem konstrukcji nieruchomości – Terivą lub żelbetem – ale jest wykonany z lekkich aluminiowych profili
i płyt k-g. Co to oznacza? Że możemy go zdemontować, podwyższyć lub całkowicie zlikwidować, zwiększając tym samym własną przestrzeń – przestrzeń do działania, dopuszczając większą ilość świeżego powietrza i pozbywając się w ten sposób istniejących już wcześniej ograniczeń. Poszerzając przestrzeń na nowe wyzwania, plany i przestrzeń do realizacji samej siebie. To coś nowego, ale dającego nowe możliwości do poznania samej siebie, w nowo zaaranżowanej przestrzeni. Na dzień dzisiejszy branża nieruchomości jest dla kobiet takim samym damsko-męskim salonem, ale ze znacznie obniżonym sufitem. To specyficzna branża i do tej pory zasiedlona głównie przez mężczyzn. Oni z pewnością sami albo przy pomocy innych mężczyzn z branży zdemontowali własny „sufit”. Ale to,
że jest Nas zdecydowanie mniej, to wcale nie wina mężczyzn. Moim zdaniem to w dużej części wina Nas samych – Kobiet. Miejmy świadomość, że możemy działać dokładnie w ten sam sposób, ucząc się od nich – równie ambitnych i pełnych pomysłów. Najwyższa pora uświadomić sobie, że: „Bycie kobietą
w nieruchomościach to ATUT”. Obecnie coraz więcej mamy przykładów, że kobietom coraz łatwiej jest robić interesy w tej branży, negocjować i sprzedawać, gdyż jesteśmy charakterystyczne i zapamiętywane. Będąc aktywnym uczestnikiem grup nieruchomościowych na portalach internetowych odważne kobiety widoczne
są znacznie częściej. Na myśl przychodzą mi od razu Jolanta Sienkiewicz z Olsztyna, Dwie Marty i inne przykłady kobiet z branży i oczywiście Ja sama. Istotne jest, że coraz bardziej się wyróżniamy: przyciągamy uwagę obraną strategią, starannością, przedsiębiorczością, ambicjonalnym podejściem, szalenie ważną wiedzą i kompetencjami oraz doświadczeniem w branży nieruchomości. Planuj i działaj. Branża nieruchomości, jak wszyscy wiemy, związana jest stricte
z finansami, a zatem wymaga wiedzy, siły, odwagi, hartu ducha. Ale my kobiety umiemy zachować „poker face”, o której śpiewa Lady Gaga. I to właśnie
są akcesoria niezbędne dla nietypowych Kobiet w tym typowo męskim świecie. Ta branża jest naprawdę dla wytrwałych i twardych osób. A w kolejnym numerze napiszę o budowaniu „sukcesu kobiet” takich jak ja, na surowym i dzikim rynku nieruchomości.

Wizerunek Inwestora – Strefa Nieruchomości

Tekst i stylizacje: Emilia Orzechowska

DOBRZE JEST WYGLĄDAĆ DOBRZE.

Co byś powiedział, gdyby okazało się, że to „coś” co mamy w sobie zależy od tego, co mamy na sobie? Pierwsze wrażenie tworzysz w ciągu maksymalnie 20 sekund, ale w pamięci pozostaje na dłużej. I ten pierwszy moment, ta chwila, w której Twój wygląd zamiast Ci pomóc, może sprawić, że wywołasz negatywny efekt. Czy tego chcesz? Z pewnością nie.

Czy zdajesz sobie sprawę, że Twoje ubranie mówi, nim Ty zdążysz się odezwać. To taki niespisany zestaw kodów i klisz, które automatycznie mówią drugiej osobie kim Jesteś i jak traktujesz drugą stronę. Na poważnie czy pół żartem pół serio!!
Powiesz to niesprawiedliwe. Ale to psychologia i fakty. Gdy spotykasz kogoś pierwszy raz, po około dwóch sekundach wiesz czy jesteś na Tak czy na NIE. Potrzeba aż kolejnych kilkunastu spotkań, żeby zmienić zdanie.

Odkryj zatem Swój sposób wyrażania swej osobowości. Może to być dodatek. Ważne, aby podkreślał Twoje wnętrze, kreatywność, a może analityczne podejście
do życia. Każdy z nas jest inny i każdy potrzebuje innych środków wyrazu. To co Cię wyróżnia, winno być jasno pokazane – oczywiście w dopuszczalnych granicach. Jak to mówią, „dobrze jest wyglądać dobrze”.
Dlaczego?
Ponieważ, dobry wygląd nie tylko pokazuje otaczającym nas ludziom, że odnosimy sukces, ale przede wszystkim buduje Twoje dobre samopoczucie.
I tu pewnie powiesz, to dlaczego miliarder Mark Zuckerberg, założyciel Facebooka, ma cały ten dress code w nosie i ostentacyjnie wszędzie pokazuje się w szarym podkoszulku i bluzie z kapturem nawet podczas tak ważnych wydarzeń jak Światowe Forum Ekonomiczne?

Metamorfoza Kornela.

Kornel to młody inwestor, umysł techniczny, realista, inżynier nastawiony na działanie i osiągnięcie celu. Na co dzień handlowiec oraz inżynier projektu
w japońskiej firmie. Zajmuje się bezpośrednią sprzedażą i doradztwem techniczno-handlowym dla firm budujących maszyny przemysłowe z różnych sektorów. Pomaga wdrażać aplikacje np. do produkcji lodów Grycan, znakowania szkła firmy Krosno. Lubi wygodne, sportowe ubrania
Co chciał osiągnąć przez spotkanie ze stylistką i kreatorką wizerunku?
Jego celem było odnalezienie swojego stylu, który będzie zgodny z jego charakterem. Zaproponowany styl casualowo-elegancki z zachowaniem dobrego smaku
i wygody, został bardzo entuzjastycznie przyjęty przez Kornela.

Tom Searcy, amerykański inwestor, twierdzi, że wśród milionerów z Doliny Krzemowej do symbolu statusu urosło pokazywanie się na spotkaniach biznesowych w stroju bezdomnego.
Czy Tobie też na tym zależy?
Jak mawiał Tom Ford, projektant mody „Bycie dobrze ubranym to kwestia dobrych manier”.
Dlatego nieważne jakie są trendy, ubranie ma być Twoim atutem, ma wywoływać uśmiech na Twojej twarzy, poprawiać Ci nastrój, ale i okazywać szacunek
do drugiej osoby. Pomyśl!
Czy osoba, która wygląda niechlujnie i przychodzi do potencjalnego sprzedawcy mieszkania w krótkich spodenkach, rozciągniętej bluzie i klapkach będzie obdarzona zaufaniem sprzedających ?
Czy przypadkiem sprzedający nie pomyśli: „ Czy jego stać na kupno tego mieszkania?”

Sądzę, że negocjacje mogą skończyć się fiaskiem. Dlatego nie przekreślaj Swojej szansy na Sukces. Wygląd może pomagać Ci w biznesie, ale może też bardzo szkodzić. Dlatego, aby odnaleźć swój indywidualny styl i zrobić efekt WOW, pamiętaj że Twoje cechy osobiste i zalety, powinny być podkreślone przez pewność siebie, mowę ciała, zachowanie i ….. odpowiedni sposób ubierania się. Ale co zrobić aby dobrze wyglądać, a nie być przebranym? Jak sprawić, aby z ubrania uczynić atut? Czy masz też tak, że patrzysz na inną osobą i mówisz sobie, ta osoba świetnie wygląda. Zachwycasz się jej wizerunkiem.
A co z Tobą?
Przecież Ty też masz prawo pokazać światu Siebie. Stać się Swoją osobistą wizytówką

Emilia Orzechowska

Doradca wizerunku, kreatorka dobrego smaku, inwestorka na rynku nieruchomości. Prywatnie szczęśliwa żona i mama dwójki wspaniałych chłopaków. Pomaga tworzyć wizerunek, który jest spójny z osobowością i charakterem klienta. Ty też chcesz zachować swoją autentyczność, a jednocześnie wyeksponować
to, co w Tobie najkorzystniejsze?

Napisz na e-mail: info@koremi.pl lub na emilia.orzechowska@koremi.pl
Wejdź na stronę www.emiliaorzechowska.pl

Komornik nieruchomości sprzedaje. – Strefa Nieruchomości

Tekst: r. pr. Noemi Chudzik, LL.M.
aplikant radcowski Katarzyna Psyta
Chudzik i Wspólnicy Kancelaria Prawna Sp. p

Kupno nieruchomości z licytacji komorniczej to wciąż niemała okazja zarówno dla osób poszukujących swoich pierwszych „czterech kątów”, jak i dla inwestorów, którzy chcą wyszukać zakupowe perełki. Szczególnie dużym zainteresowaniem kupno mieszkań z licytacji komorniczej cieszy się w dużych miastach, gdzie ceny nieruchomości są wysokie, a ich nabycie po cenie niższej niż „wolnorynkowa” wydaje się prawdziwą okazją. Pędząc za marzeniami czy sukcesem finansowym, warto jednak być świadomym konsekwencji i problemów, jakie mogą czekać nas przy zakupie nieruchomości na drodze licytacji komorniczych.

LICYTACJE KOMORNICZE – MARZENIE CZY KOSZMAR?

Licytacja komornicza nieruchomości jest rodzajem publicznej sprzedaży w celu wyegzekwowania od dłużnika niespłaconego zobowiązania. Licytacje nieruchomości cieszą się dużą popularnością w dużych miastach, gdyż to właśnie tam cena oferowana przez wolny rynek jest najwyższa. W tym miejscu należy wskazać, że już podczas pierwszej licytacji komorniczej cena wywoławcza nieruchomości wynosi 3/4 kwoty oszacowania, czyli rynkowej wartości mieszkania.

Jeśli lokal się nie sprzeda, komornik ogłosi drugą licytację – wówczas cena wywoławcza zostaje powtórnie obniżona, tym razem do 2/3 kwoty oszacowania.
Nie należy się więc dziwić, że taka nieruchomość może stanowić świetną okazję do inwestycji. Niestety, może też wpędzić potencjalnych inwestorów w kłopoty, które sprawią, że będzie lokatą kompletnie nieopłacalną. Z tego względu przed przystąpieniem do licytacji warto sprawdzić, co doprowadziło do licytacji, czy lokal jest zamieszkały i przez ile osób oraz jaki jest stan techniczny nieruchomości. Jednak to nie stare podłogi czy niedziałająca instalacja mogą w przyszłości spędzać sen z powiek nowemu nabywcy. Prawdziwe problemy związane są ze stanem prawnym lokalu, który przed jego nabyciem warto bardzo dobrze zweryfikować. Obowiązkiem komornika jest umożliwienie zainteresowanym zapoznanie się ze stanem prawnym mieszkania, a w szczególności z informacjami, czy w danej nieruchomości wciąż ktoś mieszka lub jest w niej zameldowany. Na wstępie warto jednak wspomnieć, że już na etapie samej procedury kupna nieruchomości niefrasobliwy dłużnik może skutecznie wydłużać czas trwania całego postępowania, co dla nabywcy liczącego na szybki zysk może okazać się niemałym problemem. Jednymi ze środków blokowania i przedłużania toku prowadzonego postępowania są skarga na czynności komornika oraz skarga na opis
i oszacowanie.

DŁUŻNIK SKARGI PISZE

Jako zasadę, ustawodawca wprowadził możliwość zaskarżenia, w drodze skargi na czynności komornika, wszystkich czynności komornika, z zastrzeżeniem wyjątków przewidzianych w przepisach kodeksu postępowania cywilnego. Poprzez tę skargę wszyscy pokrzywdzeni działaniami komornika mogą zaskarżyć wykonane przez niego czynności lub zaniechane czynności, które powinien był wykonać. Oznacza to, że ze skargą może wystąpić każdy poszkodowany przez komornika – nie tylko osoba, wobec której wykonywana jest egzekucja, co znacząco poszerza krąg uprawnionych podmiotów. Skargę składa się do sądu
za pośrednictwem komornika, który może sam uznać ją zasadną. Jednakże przypadki takie należą do rzadkości, w zdecydowanej większości komornicy
nie uwzględniają skarg i w celu ich merytorycznego rozpatrzenia przekazują je do sądu. Rozpatrywanie skargi przez sąd trwa, co do zasady, kilka tygodni. Ponadto dłużnik wraz ze skargą może złożyć wniosek o zawieszenie prowadzonego postępowania egzekucyjnego, powodując, że przez cały czas jej rozpatrywania w sprawie nie będą podejmowane żadne czynności.

WYLICYTOWANIE NIERUCHOMOŚCI A JEJ NABYCIE

W tym miejscu trzeba wskazać, że każdy potencjalny inwestor powinien pamiętać, iż sam fakt „wygrania” licytacji nie przesądza jeszcze o nabyciu własności nieruchomości i nie jest podstawą ujawnienia prawa własności w księgach wieczystych.
Licytacja kończy się zamknięciem przetargu przez komornika i wydaniem przez sąd postanowienia o przybiciu. Postanowienie o przybiciu także nie stanowi podstawy do wpisu prawa własności do księgi wieczystej, nie jest również natychmiast wykonywane, albowiem na to postanowienie przysługuje dłużnikowi zażalenie.

Osoby inwestujące w nieruchomości nabywane na licytacjach często pytają o to, kiedy płacą za nieruchomość, a kiedy nabywają własność? Otóż zapłata
za wylicytowaną nieruchomość następuje na wezwanie sądu, które ten przesyła po uprawomocnieniu się przybicia. Co do zasady, wpłaty należy dokonać
w terminie 2 tygodni od dnia otrzymania wezwania do zapłaty ceny. Jednak na wniosek nabywcy sąd może przedłużyć termin wpłaty – maksymalnie do miesiąca. Po wpłacie sąd stwierdza spełnienie warunków licytacyjnych i wydaje postanowienie o przysądzeniu własności – to postanowienie jest także zaskarżane.

Od dnia licytacji do dnia nabycia własności, w zależności od skuteczności działań dłużnika, może więc minąć kilka miesięcy, szczególnie jeśli dłużnik składa zażalenia z brakami formalnymi, nie odbiera od razu korespondencji, tylko czeka do ostatniego dnia, w którym jest to możliwe. Niestety możliwości w tym zakresie jest sporo i zdarzają się sytuacje, gdy procedura ta trwa zdecydowanie zbyt długo jak na tzw. flipa.

Dopiero po rozpoznaniu zażalenia, prawomocne postanowienie o przysądzeniu własności przenosi własność na nabywcę i jest tytułem do ujawnienia na rzecz nabywcy prawa własności w księgach wieczystych. Nabywca w końcu zostaje pełnoprawnym właścicielem, a prawomocne postanowienie o przysądzeniu własności stanowi też podstawę do wprowadzenia go w posiadanie nieruchomości. Tylko czy nowy właściciel może już wówczas odetchnąć z ulgą i cieszyć się
z nieruchomości? Może, ale pod warunkiem, że w nieruchomości nie zamieszkuje dłużnik lub inne osoby, które niezbyt chętnie będą chciały opuścić lokal. Jeżeli okaże się, że nieruchomość jest zamieszkana, a lokatorzy nie chcą wyprowadzić się dobrowolnie, to nabywca musi je wówczas eksmitować. Obowiązek przeprowadzenia zgodnej z prawem eksmisji obciąża w całości nowego właściciela. W tym celu musi on wystąpić z pozwem o eksmisję lokatorów i prowadzić całe postępowanie sądowe. Dopiero po uzyskaniu prawomocnego wyroku może zgłosić się do komornika celem eksmitowania niechcianych lokatorów.

W tym miejscu warto zaznaczyć, że eksmisja zgodnie z polskimi przepisami nie jest rzeczą prostą. Jeżeli okaże się, że osobom eksmitowanym przysługuje prawo do lokalu socjalnego, to nie można ich eksmitować na bruk, czyli bez wskazania im lokalu zastępczego. Jako przykład należy wskazać osoby mające status bezrobotnego, kobiety w ciąży, małoletnich czy osoby obłożnie chore. Grupa tych osób jest tak szeroka, że prawdopodobieństwo trafienia na którąś z nich jest dość duże. Absurd sytuacji nowego nabywcy polega na tym, że gminy, na których ciąży obowiązek zapewnienia lokalu socjalnego, często nie dysponują odpowiednią liczbą mieszkań. Oznacza to, że nowy nabywca latami może czekać na jego wyznaczenie. Tym samym przez długi czas będzie musiał znosić obecność nieproszonych lokatorów. Co więcej – nawet jeśli lokatorzy nie będą opłacać rachunków, także nie będzie mógł ich wyrzucić. W przypadku lokatorów spoza chronionej grupy jest nieco łatwiej. Wówczas nabywca ma prawo eksmitować ich do tzw. pomieszczenia tymczasowego, czyli np. noclegowni czy schroniska dla bezdomnych. Nie wolno jednak tego robić w okresie między 1 listopada a 31 marca, co oznacza dla właściciela kolejne pół roku biernego czekania.

Czy w takim razie warto inwestować w nieruchomości sprzedawane na licytacjach komorniczych?

Zdecydowanie tak – należy jednak zdać sobie sprawę z ryzyka, które niesie ze sobą taka inwestycja i dokładnie przeanalizować stan faktyczny nieruchomości wpływający na jej opłacalność.

Zasiedzenie nieruchomości. – Strefa Nieruchomości

Tekst: Adwokat – Katarzyna Stankiewicz

Ciekawa jestem, ilu z Was – inwestorów – wie, że właścicielem nieruchomości można zostać nie tylko poprzez podpisanie umowy przeniesienia prawa własności nieruchomości, ale także na podstawie przepisów kodeksu prawa cywilnego, które regulują instytucję zasiedzenia. Co to oznacza w praktyce?

Istota zasiedzenia polega na tym, iż aby zasiedzieć nieruchomość, należy potwierdzić przed sądem rejonowym, właściwym ze względu na miejsce położenia nieruchomości, że jest się jej posiadaczem samoistnym. Aby móc być uznanym za posiadacza samoistnego nieruchomości, należy legitymować się faktycznym władztwem nad rzeczą (tzw. corpus) oraz zamiarem władania rzeczą dla siebie (tzw. animus). Nie ma przy tym żadnego znaczenia okoliczność wiedzy posiadacza samoistnego w przedmiocie przysługiwania prawa własności innym osobom. Oznacza to, że obejmując w posiadanie taką nieruchomość, nie jest istotne,
czy posiadacie wiedzę o prawowitym jej właścicielu. I tak, zgodnie z art. 172 kodeksu cywilnego, posiadacz samoistny nabywa własność nieruchomości,
jeśli posiada ją nieprzerwanie lat trzydzieści, choćby uzyskał posiadanie w złej wierze. Jednocześnie, na podstawie przepisów kodeksu cywilnego, ustanowione zostało domniemanie, że za posiadacza samoistnego rzeczy należy uznać tego, kto faktycznie włada rzeczą.

Jak wygląda w praktyce postępowanie przed sądem o nabycie prawa własności nieruchomości przez zasiedzenie? Przede wszystkim należy złożyć odpowiednio sformułowany wniosek i opłacić go w kwocie 2000 zł. We wniosku należy szczegółowo opisać, jakie czynności względem przedmiotowej nieruchomości były wykonywane na przestrzeni ostatnich lat przez właściciela nieruchomości. Odnosi się to zarówno do praw, np. czerpania korzyści, przejeżdżania i przechodzenia przez nią, sadzenia drzew czy odśnieżanie, jak i do obowiązków, tj. ponoszenie ciężarów – np. opłacanie danin publicznoprawnych – oraz czynienia nakładów,
w tym nakładów koniecznych w celu utrzymania niepogorszonej substancji nieruchomości, jak również inwestowania w nią poprzez wykonywanie remontów
i adaptowanie jej do swoich potrzeb. To bardzo ważne, aby sąd zweryfikował czy posiadacz samoistny na przestrzeni lat traktował nieruchomość jak własną.

W odniesieniu do terminów zasiedzenia, które również przy zasiedzeniu odgrywają kluczową rolę, zauważyć należy, iż nie są one krótkie i obecnie termin ten
dla posiadacza w złej wierze wynosi lat trzydzieści, zaś dla posiadacza w dobrej wierze dwadzieścia lat. Można to wykazać przed sądem, powołując świadków, załączając zdjęcia, nagrania czy też korzystając z potwierdzenia uiszczania danin publicznoprawnych. Terminy, które wynikają z przepisów, mogą wydawać
się bardzo długie. Warto jednak mieć na uwadze, iż możliwe jest dziedziczenie posiadania rzeczy, które polega na przejściu na spadkobierców – z mocy prawa,
z chwilą otwarcia spadku – wszystkich skutków prawnych, jakie wynikały z jej posiadania przez spadkodawcę. Zasada doliczania czasu posiadania pozwala utrzymać ciągłość posiadania, która dla terminu zasiedzenia ma zasadnicze znaczenie. Zasada następstwa w posiadaniu oznacza, że każdy kolejny posiadacz wchodzi w posiadanie swojego poprzednika, zaś następstwo to nie ogranicza się do bezpośredniego poprzednika, ale obejmuje ich wszystkich, będących posiadaczami samoistnymi. To bardzo cenny i pomocny przepis, o którym warto pamiętać.

Jak już wiemy, zasiedzenie jest instytucją prawa cywilnego, na podstawie której samoistny posiadacz nieruchomości, nie będący jej właścicielem, nabywa
jej własność po upływie określonego prawem terminu. Jego długość jest zróżnicowana w zależności od występowania dobrej lub złej wiary, czyli wewnętrznej świadomości posiadacza o przysługującym mu prawie do nieruchomości. Na zakończenie pragnę także podkreślić, iż formułując wniosek do sądu o stwierdzenie nabycia zasiedzenia, należy wskazać uczestników postępowania. Są to wszystkie osoby potencjalnie zainteresowane rozstrzygnięciem postępowania. Z mojej praktyki adwokackiej wynika, że często wnioskodawcy mają z tym problem. Tutaj podpowiem, że w wypadku braku wskazania dotychczasowego właściciela lub jego spadkobierców, jako osób zainteresowanych, to sąd, a nie wnioskodawca, powinien z urzędu podjąć czynności zmierzające do ustalenia właściciela i wezwać go do udziału w sprawie. Bardzo często jednak sądy próbują przerzucić ten obowiązek na wnioskodawców, mając nadzieję, że zniechęcą ich do kontynuowania postępowania. Po prawomocnym i korzystnym zakończeniu postępowania sądowego nie pozostaje nic innego niż zaktualizowanie stanu prawnego nieruchomości w księdze wieczystej (prawomocne orzeczenie sądu stanowi podstawę wpisu) oraz uiszczenie podatku w wysokości 7%.