Czujesz, że żyjesz! Relacja z rajdu konnego po Gruzji – Strefa Nieruchomości

Magdalena Kompf (Nr 8 str. 92)

Czujesz, że żyjesz!
RELACJA Z RAJDU KONNEGO PO GRUZJI

Podczas gdy jednych inwestorów pociągają konie mechaniczne, dla mnie kwintesencją szczęścia jest spędzanie czasu z żywymi końmi. Najbardziej zafascynowały mnie rajdy konne, zwłaszcza w towarzystwie mojej córki. Są połączeniem wielu naszych pasji: jeździectwa, podróży, poznawania ciekawych ludzi, obcowania
z naturą, a także odkryć kulinarnych.

[betteroffer]

TO TYLKO FRAGMENT ARTYKUŁU.
ABY WYKUPIĆ DOSTĘP DO CAŁOŚCI, KLIKNIJ W PRZYCISK KUP TERAZ.

[/betteroffer]

[betterpay amount=”1.00″ button=”http://www.strefanieruchomosci.info/wp-content/uploads/2019/01/kup-teraz.png” validity=”0″ validity_unit=”d” ids=””]

Przygoda z rajdami rozpoczęła się od… płytek w stylu marokańskim w domu mojej przyjaciółki. Poszukiwanie ich w Internecie zakończyło się przeglądaniem rajdów konnych w Maroku. Chwilę później chwyciłam za telefon, aby dokonać rezerwacji miejsc na majówkę. Po rozmowie z organizatorem rajdów, zdecydowałam się jednak na Gruzję – w obawie, że pełne temperamentu konie berberyjskie z Afryki mogą być zbyt szybkie dla mojej dziesięcioletniej córki.
I to był strzał w dziesiątkę! Liczyłyśmy dni, żeby wyjechać do pięknego Parku Narodowego Waszlowani, leżącego w południowo-wschodniej części kraju,
na granicy z Azerbejdżanem. W tym czasie przygotowywałyśmy się do rajdu, trenując na ujeżdżalni w Sowinkach.

W końcu nadszedł ten upragniony dzień! My dwie, dwa plecaki i trzy walizki zostałyśmy odebrane na lotnisku w Kutaisi, a następnie przetransportowane marszrutką (czyli miejscowym busikiem) do Tbilisi. Stamtąd pojechałyśmy dalej, do małej miejscowości, gdzie przyjęto nas wspaniale. Wiele słyszałam
o gościnności Gruzinów, ale to była dosłownie uczta! Gospodarze zadbali o nasze dobre samopoczucie przede wszystkim poprzez serwowanie specjałów kuchni gruzińskiej i czerwonego wina miejscowej produkcji. Wychwalanie przyjaźni polsko-gruzińskiej było powtarzane przy każdym toaście.

Rankiem znów czekała nas droga busikiem. W pewnym momencie skończyła się cywilizacja, a zaczęły bezkresne łąki położone na wzgórzach, za którymi krył się Park Waszlowani. Wjechałyśmy na jego obrzeża i odtąd miałyśmy się przemieszczać wyłącznie konno. Gospodarze, jednocześnie będący naszymi przewodnikami, rozpoczęli rozkładanie namiotów. Na ziemi wygrzewały się na słońcu… części naszych siodeł, jakże innych od tych, do których przywykłyśmy. Były to siodła zrobione z poduszek i drewnianego stelaża, które założone na zszyte ze sobą skóry przewiązuje się grubym pasem. Strzemiona przymocowane były do siodła parcianym puśliskiem (pasek, który łączy siodło ze strzemieniem). Pierwsza, dwugodzinna przejażdżka, pokazała, jak wygodne są te siodła. W tym czasie mijałyśmy stada owiec i cierpliwych pasterzy, dla których byłyśmy nie lada atrakcją. W naszych strojach do ujeżdżenia wyglądałyśmy dla nich egzotycznie, niemal jak z żurnala.

Ta pierwsza runda stanowiła zapowiedź wspaniałych chwil. Mój koń, gniady Abakar, okazał się bardzo żwawy, w przeciwieństwie do spokojnego konia przeznaczonego dla mojej córki. I tyle go widziałam… Zamiana mojego konia nastąpiła podczas kolacji, czyli szybko i bez zbędnych ceregieli. Cały rajd miałam spędzić na grzbiecie doświadczonego i uroczego siwka.

Po sutej kolacji szykowałyśmy się do pierwszego noclegu pośród łąk. Skóry, normalnie podkładane pod siodła, tej nocy służyły jako izolacja dla naszych namiotów. Nie mogłyśmy się już doczekać kolejnego dnia!

Poranek potwierdził odkrycie wszystkich uczestników: na tych terenach telefony nie mają zasięgu, o Internecie nawet nie wspominając. Nielicznym udało
się wysłać do swoich bliskich SMS z informacją, że wszystko jest w porządku. Podczas rajdu komórki służyły nam głównie do dokumentowania przeżyć i pełniły funkcję latarki, co stanowiło dla wszystkich wspaniały detoks od elektroniki.

Godziny w siodle mijały bardzo szybko. Wpływ na to miały nie tyle zawrotne galopy, których nie brakowało, co niezwykłe piękno przyrody dookoła i złapanie pewnego rytmu podróży. Dzień rozpoczynaliśmy od wspólnego śniadania, na które obowiązkowo serwowano sałatkę ze świeżych pomidorów, ogórka, cebuli
i kolendry – narodowej przyprawy Gruzji, dodawanej do mnóstwa potraw. Nieustająco towarzyszyło nam również wino, które obowiązkowo nalewaliśmy rano
do bukłaków, a także gruzińskie sery. Kolejny posiłek spożywaliśmy po kilku godzinach jazdy, a niezbędne zapasy jechały na grzbiecie siwka, którego nazwaliśmy Prowiantem. Noce spędzaliśmy, obozując w bungalowach strażników Parku Narodowego lub w namiotach, codziennie w innym miejscu. Wieczory,
pod gwiazdami i przy ognisku, pełne były opowieści snutych przez uczestników rajdu, a także zapachu szaszłyków i innych smakołyków szykowanych przez naszych przewodników.

Czułam się tam tak niezwykle szczęśliwa i chciałam losowi podziękować za ten czas, poprzez codzienną poranną praktykę jogi pośród pięknych łąk otoczonych wzgórzami. Nasz przewodnik, Irakli, prosił mnie jednak o szczególną uwagę i nieoddalanie się ze względu na licznie występujące tam o tej porze roku jadowite węże. Mówił, że niebezpieczeństwa nie ma, gdy jesteśmy blisko koni, bo ich głośne stąpanie odstrasza gady. Na szczęście nie spotkałam żadnego wijącego się zwierza na spacerze, aczkolwiek w trasie tuż pod nogami konia jednej z uczestniczek przepełzł bardzo długi wąż. Skończyło się to głośnym okrzykiem
i zatrzymaniem grupy, a gdy emocje opadły, pojechaliśmy dalej. Dzień zakończyliśmy nad rzeką, gdzie konie chłodziły się i odpoczywały, a my łowiliśmy ryby.

Kolejne dni stawały się coraz gorętsze. Poruszaliśmy się kamiennymi wąwozami, rozległą sawanną a także ukwieconymi majowo łąkami. Wszędzie pasły się stada zwierząt: mijaliśmy nie tylko owce, ale także osły, stada krów i koni. Na każdym kroku towarzyszyły nam psy, które cierpliwie pomagały pasterzom w ich pracy. Kwiecień i maj to czas, kiedy pasterze prowadzą stada poza park, w wyższe partie gór. W czerwcu temperatury w Waszlowani staną się nie do zniesienia.

Zdumiewającym jest, że każdy dzień był pełen wrażeń. Emocje sięgnęły zenitu, gdy pokonywaliśmy wąski przesmyk górski. Kiedy nasza trasa przebiegała tuż nad przepaścią, we mnie biło się mnóstwo emocji: od lęku wysokości począwszy, po strach dotyczący faktu, że wszystko zależy od zwierzęcia, na którego grzbiecie siedziałam. Zamknęłam wówczas oczy i zaufałam siwkowi. Kilka minut później moim oczom ukazał się majestatyczny widok gór Kaukazu. Na łące, będącej naszym celem tego dnia, konie znalazły wytchnienie, a my jedno z najpiękniejszych miejsc na postój.

Ostatni dzień w siodle to powrót zielonymi szczytami wzgórz do naszej bazy na granicy Parku. Za nami niebezpiecznie szybko kroczyła burza, którą obserwowaliśmy nie bez pewnego niepokoju. Postanowiliśmy uciekać przed nią tak szybko, jak tylko nasze konie potrafiły. Rejterada zakończyła się pełnym sukcesem, a nasze oczy ucieszyła tęcza.

Pożegnanie z końmi było trudne… Nasi gospodarze, na otarcie łez, po drodze do Tbilisi podjęli nas pysznymi pierożkami chinkali. Przez kilka dni spędzonych
w stolicy Gruzji zajadaliśmy się zarówno nimi, jak i innymi lokalnymi przysmakami: plackami chaczapuri i lobiani, serem guda oraz szaszłykami z baraniny.
Po powrocie do Polski często zaglądam do gruzińskich restauracji, żeby przypomnieć sobie smak tych wspaniałych miejsc.

Obecnie przygotowujemy się do następnego rajdu, w siodle – a jakże! Prawdopodobnie niewiele osób zdaje sobie sprawę z faktu, iż zdobycie dobrych umiejętności jazdy konnej wymaga bardzo dobrego poznania siebie i swojego ciała. Osoby spięte, zdenerwowane i z głową zanurzoną w problemach nie doświadczą radości
z jazdy. Konie wyczuwają wszelką nerwowość i negatywne emocje i je, w pewnym stopniu, odwzajemniają. Jest jednak i druga strona medalu. Przebywanie
z końmi, czyszczenie, głaskanie, siodłanie i w końcu sama jazda są czynnościami niezwykle relaksującymi. Pozwalają oderwać się od bieżących spraw, przenieść głowę w inne miejsce, w którym jest tylko człowiek, koń i niewiele więcej. Oddanie się tej pasji poprawia pewność siebie, zwłaszcza gdy współpraca z koniem wchodzi na wyższy poziom. Można wówczas ruszyć galopem w las, przez pole, po pustyni lub plaży i poczuć, że się żyje!

Magdalena Kompf

Specjalistka od optymalizacji procesów oraz wsparcia i rozwoju sprzedaży w firmie posiadającej ponad 2,5 mln klientów. Nieruchomości, jako nowe hobby,
dają jej możliwość sprawdzenia własnych umiejętności i poznawania wartościowych ludzi.

 

[/betterpay]

Jak w czasie kryzysu radzą sobie projektanci i architekci? – Strefa Nieruchomości

Wypowiedzi architektów i projektantów (Nr 8 str. 89)

Jak w czasie kryzysu radzą sobie projektanci i architekci?
Wypowiedzi architektów i projektantów

Zdalna praca wymusiła przestawienie się na nowe formy współpracy z klientem. Oto kilka pomysłów, jak radzą sobie różne pracownie architektoniczne w dobie kwarantanny i pracy home office.

Adam Budzyński
wiceprezes zarządu Decoroom

Dobry kontakt mailowy i telefoniczny to standard. Teraz korzystamy dodatkowo z telekonferencji. Tworzymy wizualizacje i udostępniamy klientom pulpity
z projektami, dzięki czemu możemy w czasie rzeczywistym nanosić zmiany i uwzględniać wszelkie uwagi. Konsultacje przebiegają niezwykle sprawnie. Choć nasze kontakty są obecnie w większości wirtualne, to komunikacja przebiega sprawnie. Wiemy, co robić, i sprawnie realizujemy powierzone nam zadania w zakresie projektowania i wykańczania wnętrz. Największe zmiany dotyczą prezentacji materiałów wykończeniowych. W showroomie posiadamy ich ogromną ogromną ilość. Architekci wykorzystują je m.in. do tworzenia moodboardów. Tak pracujemy na co dzień, jednak z uwagi na obecną sytuację zmieniliśmy jedynie na chwilę formę ich prezentacji Klientom. Mogą oni zobaczyć na zdjęciach lub podczas wideorozmowy, jak dokładnie będą wyglądać zestawienia konkretnych materiałów
i kolorów.

Aga Kobus, Grzegorz Goworek
Studio. O.

Pracownia przeszła w tryb home office. Spotkania z klientami również się nie odbywają. Nasza współpraca opiera się jednak na zaufaniu, w wielu kwestiach mamy wolną rękę. Mając doświadczenie w pracy zdalnej po realizacji projektów zagranicznych w Londynie, Monachium, na Bali, w Holandii, pozostałe sprawy ustalamy e-mailowo lub podczas telekonferencji – mówi Grzegorz Goworek. Traktujemy izolację jako czas na nadrobienie branżowych lektur i okazję do refleksji nad tym, co tworzymy. Coraz bardziej utwierdzamy się w przekonaniu, że najbardziej wartościowe jest to, co ponadczasowe. Projekty dyktowane trendami z biegiem czasu bardzo łatwo zakwestionować, a szlachetny design zawsze starzeje się z klasą – dodaje Aga Kobus.

Magdalena Federowicz-Boule
prezes zarządu Tremend

Nasi Klienci nie wstrzymali prac na budowach, więc wciąż pracujemy nad projektami rozpoczętymi przed wprowadzeniem stanu epidemii. Jeśli chodzi o wspólne tworzenie prezentacji czy pracę nad wizualizacjami – prowadzimy je z domów, komunikując się za pośrednictwem Skype’a i korzystając z narzędzi Google, które umożliwiają między innymi udostępnianie ekranu uczestnikom konferencji i wspólną pracę nad projektem w czasie rzeczywistym. Nie rezygnujemy także
z „wizyt” na budowach – tu wykorzystujemy wideorozmowy – wyjaśnia architekt Magdalena Federowicz-Boule.

Architektki Krystyna i Ida Mikołajskie
współwłaścicielki pracowni architektonicznej MIKOŁAJSKAstudio

Jesteśmy w pełni przygotowani, by pracować zdalnie. Robimy to na co dzień! Na swoim koncie mamy dziesiątki projektów wnętrz, zrealizowanych od początku
do końca bez bezpośredniego spotkania twarzą w twarz z inwestorem. Najbardziej spektakularny przykład to apartament w Monachium, który zrealizowaliśmy pod klucz dla inwestora z Bliskiego Wschodu. Gotowy apartament czekał na właściciela w pełni umeblowany i kompleksowo wyposażony w sprzęt RTV i AGD, dekoracje, kwiaty, ręczniki, a nawet pościel. Oczywiście najfajniej jest móc spotkać się z klientem w siedzibie pracowni, poczęstować go dobrą kawą
i w wyjątkowej atmosferze biura, które jest naszą najlepszą wizytówką, porozmawiać o projekcie. Nie zawsze jest to jednak możliwe, a co więcej, dla powodzenia projektu, takie spotkanie wcale nie jest konieczne. Wystarczy skontaktować się z pracownią telefonicznie lub e-mailowo. Można też odbyć wirtualny spacer po naszej pracowni. W zasadzie zdalny proces prac nad projektem w bardzo małym stopniu różni się od standardowego. Większość klientów po pierwszym spotkaniu face-to-face z uwagi na brak czasu, dojazdy preferuje kontakt mailowo-telefoniczny. Jeśli jest taka potrzeba organizujemy dodatkowe spotkania online. Poszczególne rozwiązania omawiamy przy pomocy udostępniania ekranów, przygotowujemy też fotorealistyczne wizualizacje. Całą dokumentację projektową, jak również umowę, faktury itp. możemy przekazać inwestorowi w formie elektronicznej. Dostosowaliśmy pracę biura do obecnej rzeczywistości i staramy się w niej normalnie funkcjonować. Choć wymagało to pewnego wysiłku, całą operację logistyczną udało się sprawnie przeprowadzić. Architekci pracowni MIKOŁAJSKAstudio pracują teraz w trybie home office, mają dostęp do niezbędnego oprogramowania i baz danych. Jesteśmy ze sobą w stałym kontakcie telefonicznym, organizujemy także wideokonferencje. Dla wielu z naszych ludzi zdalna praca to nic nowego, ponieważ korzystali z takiej możliwości już wcześniej.

Trendów jest wiele – Strefa Nieruchomości

Aneta Nagler (Nr 8 str. 87)

Trendów jest wiele.
JAK WIĘC Z NICH KORZYSTAĆ?

Coraz częściej słyszymy, że wnętrza powinny być przede wszystkim osobiste. Odzwierciedlać styl życia ich mieszkańców. Kierunków w projektowaniu jest teraz tak wiele, że trudno mówić o jednej obowiązującej modzie. Architektki Krystyna i Ida Mikołajskie – właścicielki pracowni MIKOŁAJSKAstudio, laureatki głównej nagrody European Property Awards 2019 w kategorii Office Design Europe – zgodnie twierdzą, że z trendów trzeba umieć mądrze korzystać. Co ich zdaniem będzie modne w nadchodzącym sezonie i jak odnosi się to do oczekiwań polskich inwestorów?

Skoro wnętrza stają się coraz bardziej osobiste, czy to znaczy, że wszystko nam wolno? Czy warto jeszcze podążać za modą? Do czego może nam się przydać znajomość aktualnych trendów?

arch. Ida Mikołajska: Każdy, kto obejrzy nasze portfolio, od razu dostrzeże, jak różnorodne są prezentowane tam projekty. To dlatego, że pracę zaczynamy zawsze od dokładnego wysłuchania oczekiwań klienta. Jeśli jakiś kierunek stylistyczny jest w danym momencie na topie, to pojawia się w wielu odsłonach
w Internecie i w prasie i dzięki temu staje się bliski odbiorcy. Ale ostateczne preferencje to zawsze mieszanka indywidualnych upodobań – co do materiałów, kolorów czy detali. My nadajemy tej wizji sens i tworzymy wspólnie z inwestorem spójną całość.

arch. Krystyna Mikołajska: Tak, to prawda. Z obowiązujących akurat tendencji stylistycznych warto korzystać, ale mądrze. Często bywa tak, że formy bardzo oryginalne, mocne w wyrazie, stają się jedynie chwilowym „krzykiem mody”. Szybko męczą użytkownika i mają małe szanse na przetrwanie próby czasu. Jako architekci wnętrz zdajemy sobie sprawę z odpowiedzialności za przestrzenie, które tworzymy. Dobrze przemyślany układ funkcjonalny i dobry design się nie starzeją. Jeśli po 10-15 latach przedmioty i meble nadal wyglądają dobrze, nie „trącą myszką”, wiemy, że osiągnęłyśmy sukces stworzenia wnętrza ponadczasowego.

Rok 2019 upłynął pod znakiem zagrożeń klimatycznych i rosnącej świadomości ekologicznej społeczeństw. Dużo mówiło się o odpowiedzialnym projektowaniu, eko-designie i tworzeniu przestrzeni bliskich naturze. Czy można powiedzieć, że takie myślenie znalazło odzwierciedlenie w oczekiwaniach polskich inwestorów?

arch. Krystyna Mikołajska: Największą trudnością związaną z ekologią, dotyczącą polskich mieszkań, jest ich tymczasowość, przejawiająca się w częstej wymianie elementów wykończeniowych, mebli i sprzętów. Tanie wyposażenie po kilku latach wymaga niestety zmiany na nowe – a to proces nie bez znaczenia dla kieszeni inwestora, jak również dla środowiska. Dlatego kierunkiem, w stronę którego powinniśmy iść, są sprzęty i materiały wysokiej jakości.

Jakie widzicie ciekawe tendencje w projektowaniu wnętrz? Skąd będziecie czerpać inspiracje?

arch. Ida Mikołajska: Istotną rolę odgrywać będą kolory ziemi z rozgrzewającym odcieniem teracotty i zgaszoną zielenią. Ten zbalansowany i elegancki kierunek sugerują wspomniane wcześniej eko-trendy i ostatnie, październikowe targi ceramiki w Bolonii. Ciemniejsze, nasycone złamaną kolorystyką wnętrza, lansowane są zresztą od kilku sezonów. Drugi kierunek – bardziej wyrazisty – znajduje odbicie w okrzykniętym przez Pantone Kolorem Roku 2020 odcieniu Classic Blue. Życie designu zatacza koło, bo odcienie niebieskiego inspirowały prawie wiek temu znanych twórców, takich jak Piet Mondrian czy Ives Klein. Ten ostatni stworzył nawet swój własny odcień niebieskiego: IKB – Ives Klein Blue.

arch. Krystyna Mikołajska: Od pewnego czasu obserwujemy wyraźne nawiązania do lat 60. i 70. XX wieku, ale w uwspółcześnionym wydaniu. Mam tu na myśli coraz bardziej dojrzewające formy geometryczne – intensywne, często podkreślone konturem. Myślę, że ta stylistyka – mocno wydłużone prostokąty z zaoblonymi krótszymi bokami czy rozciągnięte trójkąty rozwartokątne – osiągnie swoje apogeum właśnie w tym roku, by następnie powoli zacząć powszednieć
i ustąpić kolejnemu trendowi.

Jak polscy inwestorzy reagują na światowe trendy? Na ile ich oczekiwania zgodne są z tym, co dzieje się w dziś branży wnętrzarskiej?

arch. Ida Mikołajska: Z naszej perspektywy widzimy, że do końcowego użytkownika stylistyczne trendy docierają z pewnym opóźnieniem. Ponadto w wersji lansowanej przez producentów i media, mogą być odbierane jako zbyt intensywne. Inwestor oczekuje od nas wariantu delikatniejszego, neutralnego. Po latach
odchodzimy od urządzania mieszkań w stylu loftowym.

arch. Krystyna Mikołajska: Wśród polskich odbiorców, którzy przez ostatnie dziesięć lat zachwycali się prostotą stylistyki skandynawskiej (oczywiście przetransformowanej, w naszym rodzimym wydaniu), od jakiegoś czasu sukcesy święci powrót do klasyki. Klienci oczekują dziś wnętrz w stylu tzw. modern classic czy amerykańskim. Ten ostatni ma jeszcze dodatkowo dwie odmiany: może występować w bogatej wersji nowojorskiej oraz swobodniejszej – Hamptons.

Projekty pod flippy to fascynująca gra z czasem – Strefa Nieruchomości

Aneta Nagler (Nr 8 str. 83)

Projekty pod flippy to fascynująca gra z czasem.
OD PROJEKTU DO WYKOŃCZENIA
POD KLUCZ!

Rozmawiamy z Emilią Krysińską – architektką wnętrz, businesswomen, inwestorką na rynku nieruchomości. Emilia z wykształcenia inżynier architekt, prowadzi
własną pracownię DCODE, która obsługuje inwestorów lokujących swój kapitał m.in. we flippy.

W której z tych ról spełniasz się najbardziej?

Architektura wnętrz to moja praca ale i pasja. 2 lata temu, przy okazji uczestnictwa w Maratonie WIWN® Wojtka Orzechowskiego odkryłam nieruchomości. Dzięki Maratonowi sama zaczęłam inwestować, a w tym momencie większość projektów, które wykonuję, to projekty flipów i gotowców inwestycyjnych – przeważnie wykonane online.

Co wydarzyło się na Maratonie? Zobaczyłaś, że można skalować biznes i pracę architekta wnętrz?

Zbiegło się kilka zdarzeń. Jako architekt zaczęłam poznawać coraz więcej inwestorów zajmujących się flippami. Wciągnęła mnie tematyka, o której rozmawialiśmy podczas prac nad projektami. W tym samym czasie zobaczyłam w internecie reklamy Maratonu WIWN® i zdecydowałam się pójść. Podczas poszczególnych prelekcji zapragnęłam wziąć udział w warsztatach Wojtka, jednak w tamtym momencie nie stać mnie było wykupienie rocznego szkolenia. I tutaj niespodzianka – na końcu Maratonu podczas losowania nagród wygrałam pełne 3 etapy Warsztatów! I to okazało się jednym z ważniejszych wydarzeń w moim życiu. Odnalazłam się w tej tematyce zarówno jako inwestor, jak i architekt i bizneswoman.

Jednym słowem, było Ci to pisane.

Chyba tak po prostu miało być. Wszystko, co mi się przydarza w życiu, udowadnia, że nieruchomości to właśnie ta droga, którą powinnam iść.

A jak się pracuje z inwestorami, którzy chcą szybko przygotować mieszkanie i sprzedać je z jak największym zyskiem?

Bardzo lubię pracę z inwestorami. Szybko podejmują decyzje, wiadomo, że czas jest dla nich cenny, nie prowadzą długich rozważań dotyczących materiałów. Takie projekty zazwyczaj zawierają nieco tańsze materiały, które muszą być łatwo dostępne i w całości nie przekroczyć określonego budżetu. Zawsze jednak dodaję jakiś element, który nie jest dostępny standardowo w markecie, zamawiamy coś oryginalnego, co pozwoli się wyróżnić spośród szerokiej oferty mieszkań na sprzedaż. Dzięki temu, że sama inwestuję, wiem, na czym może zależeć inwestorom podczas współpracy z architektem wnętrz, wiem, jak dopasować wnętrze do klienta i co robi na nich największe wrażenie.

Co wyzwala u Ciebie najwięcej emocji przy takim projekcie?

Zdecydowanie etap realizacji. Tutaj w trakcie prac pojawiają się ciekawe pytania od ekip remontowych, wyzwania do pokonania na odległość. Jest sporo ekip, które nie pracowały z projektantem i nie wiedzą, jak czytać dokumentację. Zdarzają się również zmiany projektu związane z „pojawieniem” się elementu konstrukcyjnego, rury czy innego rodzaju stropu niż klient przewidywał. Najważniejszy w tym wszystkim: jest efekt końcowy. Tu z niecierpliwością wypatruję zdjęć z realizacji – i efektu całej naszej pracy – czyli sprzedaży mieszkania.

Robisz wizualizacje dla klientów?

Tak. Tworzę najpierw model 3D, a później z niego wizualizacje fotorealistyczne, czyli takie, które trudno odróżnić od prawdziwego zdjęcia. Coraz więcej Inwestorów chce zobaczyć efekt przed rozpoczęciem prac ekipy, ale również z wizualizacjami mogą wystawić ogłoszenie o sprzedaży mieszkania jeszcze przed zakończeniem remontu.

Najciekawszy projekt, który realizowałaś dla inwestora?

To się zmienia w czasie. Jeszcze dwa lata temu projekty inwestycyjne nie zawierały home stagingu, planowano bardzo mało mebli, była standardowa kolorystyka: szarości i biele – taki skandynawski styl. A teraz inwestorzy proszą o bardziej indywidualne projekty i w końcu powstają piękne i różnorodne wnętrza, których nikt się nie powstydzi. Inwestorzy zaczynają szarości wymieniać na odważne, np. ciemne kolory, butelkową zieleń, granatowy z kontrastowymi złotymi lub czarnymi dodatkami. Pojawił się styl glamour, loft itp. Znudziły się już szare płytki na podłodze i białe meble kuchenne.

A Twój najtrudniejszy projekt?

Zdecydowanie projekty w kamienicach. Najtrudniejszym do tej pory było mieszkanie na parterze, w którym dopiero w trakcie prac remontowych okazało się,
że stropy są za słabe. Wstrzymano prace, opinia konstruktora była taka, że trzeba wymienić parę belek. Zaczęłam więc załatwiać pozwolenie na budowę. Okres oczekiwania był długi, a miałam do czynienia z inwestorem pasywnym, który musiał wszystko przekalkulować sobie jeszcze raz. W kamienicach najczęściej pojawia się temat wentylacji, pionów kanalizacyjnych – rysunki mówią jedno, w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Sąsiedzi, do których nie można się dostać, nieosiągalne klucze do wyjścia na dach, brak kontaktu z administratorem, ochrona konserwatorska – dopilnowanie wszystkiego jednocześnie z zakupami
i nadzorem było dla mnie wyzwaniem. Wszystko się jednak udało, mieszkanie zostało sprzedane jako gotowiec wraz z umówionymi najemcami, a ja zdobyłam nowe umiejętności i wiedzę.

No to powiedzmy o tych niespodziankach w kamienicach.

Najlepiej oceniać stan techniczny mieszkania w kamienicy z fachowcem – architektem lub konstruktorem, po zdjęciu wszystkich starych okładzin ściennych, podłogowych i sufitowych. Pojawiają się wtedy kominy, elementy konstrukcji, pęknięcia, zawilgocenia, które można zweryfikować. Nie każdą cienką ściankę można wyburzyć, nie każdy wolny kanał można wykorzystać na własne potrzeby. Drewniane podłogi mogą być zniszczone, pogniłe, ściany zawilgocone, zagrzybione. Warto wszystkie te defekty odnaleźć i naprawić, gdyż inaczej pojawią się ponownie w pierwszym roku użytkowania.

Zatem wolisz pracować w kamienicach czy w budynkach z wielkiej płyty?

Jako architekt łatwiej pracuje mi się na mieszkaniach, szczególnie w trybie online, gdzie nie mogę podjechać na oględziny, ale większe wyzwanie stanowią
dla mnie kamienice i wciąż się ich uczę. Marzy mi się zaprojektowanie dużego, wysokiego i prawdziwie eklektycznego mieszkania w łódzkiej kamienicy z zachowaniem istniejącej sztukaterii, pieca kaflowego i klimatu.

Twoja strategia idealnie wpasowuje się w aktualną sytuację, gdy wszyscy pracujemy zdalnie. Jak wygląda realizacja takiego projektu online?

W podstawowej wersji inwestor otrzymuje projekt drogą elektroniczną, w postaci rysunków technicznych, modelu 3D wraz z wybraną przeze mnie kolorystyką. Całą resztę musi sobie już sam zorganizować, w tym pomiary do projektu. W poszerzonej wersji jest dodatkowo kosztorys i wizualizacje. Cały proces trwa 2 tygodnie i nie trzeba rezerwować terminów na wiele miesięcy do przodu.

Na rynku jest wielu architektów, którzy zaczęli specjalizować się w projektach pod flippy. Czym Ty się wyróżniasz?

Widzę, że jest coraz więcej projektantów, którzy pracują z inwestorami i liczba ta na pewno będzie rosła. Klienci doceniają naszą pracę – dzięki nam zyskują
na czasie i na kosztach, łatwo jest też oddelegować to zadanie, gdy realizują kilka flippów jednocześnie. Już niedługo będziemy specjalizować się w różnych rodzajach wnętrz. Ja lubię lekko surowe wnętrza, jasne, nowoczesne i nieprzeładowane dodatkami, ktoś inny sprawdzi się lepiej we wnętrzach klasycznych. Skierujesz się do odpowiedniej osoby. Na pewno fakt, że sama jestem inwestorką powoduje, że mam trochę inne podejście do projektu wnętrz – liczy się równowaga między kosztem, efektem i jakością. To gra z czasem, gdzie najbardziej oszczędny projekt może przegrać z długim etapem realizacji, a bardzo oryginalny projekt może wydłużyć sprzedaż mieszkania. Czas jest w tym przypadku walutą. Pomaga mi również inżynierskie wykształcenie, znajomość przepisów budowlanych i praktyka na budowach. Na studiach nie uczono nas, jak wygląda rura kanalizacyjna, jak się łączy plastikową z żeliwną w bloku czy na jakiej wysokości powinien być odpływ. Tego nauczyłam się ze swoją ekipą, z którą od lat remontujemy prywatne mieszkania w Łodzi. I ta wiedza nie raz uratowała życie inwestorowi, bo jestem w stanie wiele przewidzieć przed rozpoczęciem prac. Tak samo ze zdjęciami – jak ktoś mi zleca projekt online, to proszę o wiele zdjęć,
bo z tych zdjęć wyłapuję bardzo dużo takich newralgicznych sytuacji. Architekt prosto po studiach niestety nie ma takiej wiedzy. Musi dużo czasu spędzić na budowach, żeby się tego dowiedzieć.

Jesteś ambasadorką marki Inwestorki.pl i współtworzysz ich łódzką grupę.

Pojawiłam się na pierwszym Forum Kobiet w Nieruchomościach (w sierpniu 2019 r.) i bardzo pomysł mnie zainteresował. Okazało się, że w Łodzi jest więcej dziewczyn, które podobnie podchodzą do nieruchomości i które bardzo dobrze sobie radzą w tej dziedzinie. Wraz z Emilią Kolowacik skontaktowałyśmy
się z Olgą Marciniak i Katarzyną Dziubałką, organizatorkami Forum, które zgodziły się nas wspierać. Teraz dwie Emilie organizują co miesiąc spotkania inwestorek i za każdym razem mamy coraz więcej uczestniczek.

Czujesz się spełniona? Co chciałabyś robić za kilka lat?

Teraz pracuję intensywnie, rozwijam umiejętności, uczę się delegować zadania, tak aby w przyszłości (mam nadzieję niedalekiej), biznes, który powstał z pasji, przynosił też założony dochód, jednocześnie pozostawiając mi jeszcze czas na odpoczynek, rodzinę i pomoc innym.

Polecamy książki – Strefa Nieruchomości

Polecamy (Nr 8 str. 80)

Polecamy książki

Autor: Wojciech Orzechowski
Zarabiaj na nieruchomościach

Książka dostępna również w wersji: audiobook, e-book oraz w wersji anglojęzycznej.
Wojciech Orzechowski przeprowadzi Cię przez cały proces inwestycyjny. Bez ryzyka. Z gwarantowaną szansą na duży zysk. Ta książka to kompendium wiedzy
na temat osiągnięcia wolności finansowej. Nie przegap Swojej szansy!

Fragment książki „Zarabiaj na nieruchomościach”, rozdział VI, str. 65-69

Wady ukryte w mieszkaniu

Przybliżę Ci teraz lepiej temat dotyczący cech nieruchomości, które mogą mieć negatywny wpływ na przyszłą Twoją transakcję szybkiej jej sprzedaży. Może
się zdarzyć tak, że kupowana przez Ciebie nieruchomość jest już wyremontowana. Nie jest to zaprzeczeniem wcześniejszych założeń dotyczących zarobku na danej inwestycji. Po prostu możesz kupić, wyremontować i sprzedać z zyskiem lub kupić wyremontowaną i także sprzedać z zyskiem. Jeśli sprzedający zaproponuje
Ci cenę sprzedaży na tyle atrakcyjną, abyś mógł ją dalej odsprzedać z zyskiem, to również możesz w taką nieruchomość zainwestować. Przewagą na pewno jest
to, że jeżeli kupujemy mieszkanie do remontu, możemy je odnowić dokładnie wg naszego uznania. Nieruchomość już wyremontowana może nie być spójna sama w sobie pod względem wykończenia, nie wszystkie elementy mogą do siebie pasować. Jeśli mieszkanie jest już odnowione, musimy zaufać ekipie remontowej, pracującej dla poprzedniego inwestora. Jeżeli remont był wykonywany w celu sprzedaży mieszkania, to szczególnie należy zwrócić uwagę na jakość jego wykonania, żeby się nie okazało, że prace zostały ukończone nienależycie. Pytaniem jest, czy na wykonane elementy sprzedawca dał gwarancję. Szczególnie należy zwrócić uwagę na warunki gwarancji montażu okien, futryn i drzwi wewnętrznych, drzwi wejściowych, paneli podłogowych, kaloryferów, elektryki i hydrauliki. Wszystkie te elementy powinny być przygotowane zgodnie ze sztuką budowlaną.

1. OKNA

Jeżeli chodzi o okna, zwróć uwagę, czy są zamontowane równo w pionie i w poziomie, czy przy montażu nie powstały żadne uszkodzenia oraz na to, czy okna
się nie rozklejają. Sam byłem zmuszony reklamować okna, które na spojeniach w narożnikach niestety rozszczelniły się. Otwórz na próbę każde skrzydło z każdego okna i zobacz, czy odpowiednio się ono zamyka. Oczywiście, jeżeli nie zamyka się odpowiednio, może to być winą ustawień samego skrzydła, a to można wyregulować. Należy zatem sprawdzić przed zakupem mieszkania, czy okno zostało należycie zamontowane, wyregulowane i uszczelnione. Tak samo zweryfikuj montaż parapetów.

2. DRZWI

Sprawdź także montaż drzwi, które tak jak okna powinny być odpowiednio wypoziomowane i trzymać pion. Sprawdź także dźwiękoszczelność i jakość materiału. Przeprowadź test, polegający na mocnym zamknięciu drzwi tak, aby trzasnęły o futryny, a potem sprawdź, czy nic złego z nimi się nie stało. Możesz wykonać
to sam lub dla bezpieczeństwa poproś Właściciela. W codziennym użytkowaniu, a szczególnie gdy mamy małe dzieci lub wrażliwą na hałas żonę lub teściową
– drzwi mogą trzaskać znacznie częściej:). Pytanie, co się wtedy stanie ze ścianą przy drzwiach, wykończeniem oraz z samymi drzwiami. Zweryfikuj także,
czy drzwi mają uszczelki. Jeżeli zostały już wymienione drzwi wejściowe, to zapewne posiadają gwarancję, pod warunkiem, że zostały zamontowane w zgodzie
ze sztuką budowlaną. Sprawdzamy zatem, czy trzymają pion i czy nie są już widoczne jakieś zniekształcenia drzwi. Pianka montażowa potrafi z czasem wypchnąć drzwi, co sprawi, że ich tafla będzie się zniekształcać.

3. PODŁOGI

Podłogi również powinny być położone zgodnie z założeniami sztuki budowlanej. Zazwyczaj panele, czy deski podłogowe w instrukcji montażu mają zaznaczone warunki uznania ewentualnych reklamacji. Najkrótsza część panelu lub deski nie powinna mieć mniej niż 30 cm, a ich łączenia powinny na zmianę się przeplatać. Warto oderwać listwę przypodłogową, która jest przy panelu, czy desce w zetknięciu ze ścianą, aby zobaczyć, czy montażysta zostawił minimum 1 cm odległości
od ściany. Podłoga podczas użytkowania „pracuje”, pod wpływem ciepła materiał może się rozszerzać. Sytuacja taka sprawi, że panele, parkiet czy deski uwypuklą się. Prawdopodobieństwo takie jest zwiększone, jeżeli odległość zamontowanych paneli od ściany nie została właściwie zachowana.

4. ŚCIANY

Poproś o projekt mieszkania, o ile taki jest dostępny. Jeśli właściciel nim nie dysponuje, dostaniesz go w odpowiedniej komórce spółdzielni mieszkaniowej
lub administracji. Zwróć uwagę, czy ściany były przebudowywane. Jeżeli takie zmiany były i ściany zmieniły swoje miejsce, to dowiedz się, czy inwestor wykonał prace, uzyskując pozwolenie na budowę (w przypadku zmian dotyczących ścian działowych takie pozwolenie nie musi być konieczne). Sprawdź sam, czy obecne prawo budowlane wymaga takich pozwoleń. Ponadto, w przypadku modyfikacji sieci elektrycznej w mieszkaniu, wymagane jest stworzenie projektu tej sieci. Jeżeli na ścianach są gładzie, warto posłużyć się latarką w telefonie komórkowym, aby sprawdzić, czy są idealnie gładkie. Światło wydobywające się z takiej latarki dokładnie pokaże Ci wszystkie nierówności. Tym prostym sposobem ocenisz jakość wykonanych prac, nie tylko przy sprawdzaniu mieszkania wyremontowanego, ale także mieszkania własnego, które jest obecnie remontowane.

5. KUCHNIA

Jeżeli kupujesz mieszkanie, w którym kuchnia posiada zabudowę meblową, czyli są tam nowe meble i nowy sprzęt elektryczny – sprawdź, czy jest na to gwarancja i jaki okres pozostał do jej zakończenia. Zweryfikuj, czy meble zostały zamontowane prawidłowo w pionie i w poziomie. Jeżeli mieszkanie było remontowane
i zastosowano płyty gipsowe, należy skontrolować, czy nie ma pęknięć i poprosić o gwarancję, co najmniej roczną, gdyby się okazało, że będą odpadać lub pękać.

6. ŁAZIENKA I UBIKACJA

W łazienkach sprawdź, czy przy położonych glazurach i terakocie ściany trzymają pion, czy może występują odchylenia od pionu oraz czy podłoga trzyma poziom. Warto posłużyć się latarką w telefonie komórkowym, aby sprawdzić, czy wszystkie płytki licują ze sobą. Włącz latarkę i dostaw do ściany. Za pomocą światła zobaczysz, czy płytki są równo położone. Możesz także położyć poziomicę i zweryfikować, czy są pod nią znaczne przerwy. To samo dotyczy podłogi. Jeżeli ekipa remontowa wykonuje wymianę glazury i terakoty w Twoim własnym mieszkaniu, kontroluj podczas prac „pion” i zabezpiecz się w umowie, że jeżeli „piony”
nie zostaną zachowane, wykonawca będzie musiał poprawić wykonane prace lub nie otrzyma wynagrodzenia.

7. INSTALACJA HYDRAULICZNA

Sprawdź należyty stan „hydraulik”, czyli czy nie występują nigdzie przecieki. Skontroluj to bardzo dokładnie. U jednego z moich znajomych okazało się,
że przez ponad miesiąc, w słabo widocznym miejscu, sączyła się woda z nieuszczelnionej złączki pod zlewem, a ponieważ mieszkanie było na parterze, znajomy zalał komuś piwnicę. Gdyby to było na piętrze, szkody u sąsiada na dole byłyby większe. Zapytaj też, gdzie umieszczone są wodomierze (czy mają plomby) oraz
czy są odpowiednie zawory odcinania wody. Miałem przypadek, w którym ekipa budowlana, wymieniając rury doprowadzające wodę do mieszkania, zamontowała tylko zawór odcinania wody zimnej. Zaworu odcinania wody ciepłej już nie wykonali.

8. INSTALACJA GRZEWCZA I ELEKTRYCZNA

Powinieneś też sprawdzić odpowiedni przekrój rur do kaloryferów – jeżeli takie były wymieniane, a także instalację elektryczną. Zażądaj odpowiedniej dokumentacji technicznej potwierdzającej to. Jeżeli wymieniana była instalacja elektryczna i przewody pozostały w tych samych miejscach, wystarczy, że będzie to zrobione na tzw. zgłoszenie budowlane w Urzędzie Miasta. Jeżeli natomiast linie elektryczne zmieniły swoje miejsce, to powinien być wykonany techniczny projekt tych linii, również powinno być uzyskane pozwolenie na budowę (sprawdź, czy obecne prawo tego wymaga). Poproś o zdjęcia z remontu, by zweryfikować, w których miejscach nowe przewody elektryczne zostały położone. Ta informacja przyda Ci się w przypadku dokonywania montażu szafek na ścianach, czy innych elementów, które będą wymagały wiercenia otworów. Tym samym zabezpieczysz się i zminimalizujesz możliwość przewiercenia przewodu elektrycznego. Odkręć dowolne punkty elektryczne typu kontakt, gniazdko i sprawdź, czy ta elektryka jest faktycznie wymieniona. Obejrzyj dokładnie skrzynkę rozdzielczą prądu. Sprawdź, czy jest nowa i czy tam również podłączone są nowe linie elektryczne. Zobacz, czy licznik elektryczny jest zaplombowany i posiada homologację. Zweryfikuj także, ile punktów elektrycznych jest pod daną linią i ile linii w ogóle występuje. Oświetlenie górne powinno mieć oddzielną linię, tak samo jak oświetlenie kontaktowe i kuchnia. Każda linia powinna mieć oddzielny wyłącznik prądu.

Podczas oglądania nieruchomości sprawdzaj po kolei każdy element mieszkania i notuj to, czego możesz użyć w przyszłości, jako argumentu w negocjacjach zbijania ceny. Skontroluj koniecznie takie elementy jak:

  • montaż okien, futryn i drzwi (w tym wejściowych)
  • montaż paneli podłogowych,
  • stan kaloryferów,
  • instalację elektryczną i hydrauliczną,
  • zabudowę kuchenną,
  • szafy wnękowe,
  • sposób położenia glazury i terakoty.

Książka dostępna na: skleprentiera.pl

Jak pozbywać się blokad? – Strefa Nieruchomości

Wojciech Orzechowski (Nr 8 str. 78)

Jak pozbywać
się blokad?

Chciałbym poruszyć temat blokad. Być może jakieś masz. Ja znam je z autopsji. Blokady mogą mieć wpływ na nasze życie, na to, do czego dochodzimy bądź nie.

Kiedy byłem na studiach, bardzo mocno musiałem się skupić na nauce języków. Mój rocznik był eksperymentalny i pomimo że studiowałem ekonomię na KUL-u, miałem 6 godzin angielskiego i 4 godziny niemieckiego w tygodniu. Nigdy nie byłem dobry w tej dziedzinie. Moja lektorka twierdziła, że zupełnie się do tego nie nadaję, i mocno mnie cisnęła. Angielski spędzał mi sen z powiek. Pani na każdych zajęciach raczyła mnie niezbyt przyjemnymi komentarzami, krytykowała mnie na każdym kroku. Zastanawiała się, w jaki sposób dostałem się na studia, mając tak małe umiejętności językowe. Nie zaliczyłem angielskiego na drugim roku i rok trzeci musiałem robić warunkowo. Studia kończyły się egzaminem FCE, ale oczywiście go nie zaliczyłem. Czułem się totalnym głąbem pod względem językowym. To przekonanie pozostało ze mną na długie lata.
Później okazało się, że nie jestem taki zupełnie beznadziejny, bo mieszkałem we Włoszech przez 2 lata. Tam nauczyłem się języka włoskiego na poziomie komunikatywnym. Kiedy przejeżdżałem przez Niemcy czy Austrię, korzystałem z języka niemieckiego i się dogadywałem. Ale trauma z językiem angielskim była bardzo silna.
Pewnego dnia zgłosiłem się do Szkoły Głównej Handlowej. Postanowiłem zrealizować swój cel i zapisałem się na studia doktoranckie. Jednak moja pani promotor uczuliła mnie, że część egzaminów odbędzie się w języku angielskim. Zestresowałem się – na myśl o tym języku robiło mi się niedobrze. Wróciły wspomnienia
ze studiów. Po kilku oddechach przyszedł mi do głowy pewien pomysł.
W naszym zespole mieliśmy wspaniałą tłumaczkę, Jessicę. Jessica przetłumaczyła niektóre moje książki na angielski. Poprosiłem ją, by mnie podszkoliła, ostrzegłem ją równocześnie, że mój poziom angielskiego jest marny i będzie to dla niej naprawdę trudne zadanie. Jessica uparła się, żebyśmy porozmawiali
po angielsku. Wzbraniałem się przed tym, nie używałem przecież języka przez 20 lat, ale w końcu uległem. Umówiliśmy się na rozmowę. Okazało się, że poszło całkiem gładko i wcale nie jestem takim głąbem. Rozmawialiśmy przez godzinę. Jessica mnie pochwaliła i… zostałem odblokowany.
Kiedy przyjechał do Polski Robert Kiyosaki, miałem okazję z nim rozmawiać. Każdy z nas miał swoją prelekcję podczas konferencji. Przez trzy wieczory porozumiewałem się w języku angielskim. I naprawdę świetnie mi szło. Gdyby nie upór Jessiki, nie odzyskałbym swobody w tym zakresie. Jestem jej naprawdę wdzięczny. Oczywiście nie znaczy to, że nagle stałem się mistrzem. Jeszcze wiele pracy przede mną – muszę podszkolić gramatykę, przypomnieć sobie słownictwo. Ale najważniejsze, że odzyskałem pewność siebie w tym temacie i już się nie obawiam.
Wróćmy jeszcze na chwilę do lektorki ze studiów. Co ona ze mną zrobiła? Założyła blokadę, sprawiła, że mój umysł się poddał
A co sprawia, że Ty nie chcesz podjąć jakiegoś działania? Co sprawia, że się poddajesz, odpuszczasz? Być może ktoś powiedział Ci, że się do tego nie nadajesz.
A może się okazać, że jest zupełnie odwrotnie. Nie daj sobie wmówić negatywnych rzeczy.
Moja druga blokada dotyczyła sportu. Pamiętam lekcje WF-u w szkole… W podstawówce zawsze jako ostatni przybiegałem na metę. Wiedziałem, że jestem słaby. Tę myśl potęgował fakt, że byłem pulchniutki. Dopiero w liceum zacząłem z tego wyrastać. Będąc w liceum, miałem jednak wypadek i nie mogłem ćwiczyć. Złamałem nogę w połowie lipca, a do szkoły wróciłem dopiero w grudniu. Odbyłem rehabilitację, a po roku wyjęto mi śruby i noga była zupełnie niewładna. Czułem więc, że nie jestem najlepszym sportowcem.
Kilkadziesiąt lat później spotkałem na swojej drodze wielu ludzi, którzy fascynowali się sportem – kolarstwem, pływaniem, bieganiem. O ile te dwie pierwsze dyscypliny były dla mnie niezłą rozrywką, o tyle biegania nie znosiłem. Wolałem raczej pospacerować z kijami od nordic walking. Jeden z uczestników moich warsztatów któregoś dnia starał się mnie zachęcić do biegania. Ale ja byłem oporny. Wiedziałem, że się do tego nie nadaję. Nie chciałem doświadczyć tego nieprzyjemnego bólu w klatce piersiowej, zadyszki.
Jednak podczas jednego z treningów nordic walking stało się inaczej. Pomyślałem, że spróbuję się przebiec. Poczułem się niesamowicie. Zdałem sobie sprawę,
że mogę biegać. 30 lat wcześniej wuefista nałożył mi blokadę, a teraz się z niej wyzwoliłem.
Jeden ze znajomych powiedział mi, że po pierwszych 3 km jest o wiele łatwiej. I to prawda. Zacząłem biegać dystanse 5-kilometrowe. Trenowałem systematycznie. Po kilkunastu treningach okazało się, że nie łapię już zadyszki, że nie muszę się zatrzymywać. Osiągnąłem też niesamowity w moim mniemaniu sukces! Do dziś pamiętam dzień, w którym osiągnąłem wynik 5,54 min na 1 km. To był piąty z kolei kilometr w lesie. Dałem z siebie wszystko. Co prawda, na następnym treningu miałem już gorszy czas. Ale przyszedł później moment, że poprawiłem wyniki. I już wcale nie mam blokady. Okazuje się, że daję radę! Zastanów się więc, jak jest
u Ciebie. Być może jesteś w stanie zrobić więcej i lepiej. Zachęcam Cię do tego. Pokonuj blokady

Blokady – Strefa Nieruchomości

Mariola Kędzierska (Nr 8 str. 75)

Blokady
CO RÓŻNI INWESTORA
OD ŚWIETNEGO INWESTORA?

Andrzej od 4 lat „siedzi” w nieruchomościach. Zaczynał od flippów na mieszkaniach – najpierw spróbował sam i prawie stracił pieniądze, potem skończył szkolenie i krok po kroku zaczął działać coraz skuteczniej. Teraz sprzedaje/remontuje 15 mieszkań rocznie, co dla niego, chłopaka z niebogatej rodziny z małego miasteczka, jest wielkim wynikiem. Marzy mu się branża deweloperska. Niektórzy jego znajomi, którzy zaczęli działać w podobnym czasie, weszli już w ten proces – jego wciąż coś hamuje. Był nawet na szkoleniu prowadzonym przez doświadczonego dewelopera-praktyka, ale niewiele to zmieniło.

Być może zastanawiasz się dlaczego? By się tego dowiedzieć, równie dobrze można po prostu zapytać – co różni inwestora od świetnego inwestora? Odpowiedź tak naprawdę znasz, znam ją również ja – ale nie zawsze jest wygodna. Brzmi bowiem: podejście do problemów. Właśnie to różni inwestora od świetnego inwestora. Każdemu trafiają się trudności – mniejsze i większe. Każdemu między inwestycjami i w ich trakcie przytrafia się po prostu życie. To jak dobrze identyfikujemy blokady, nazywamy problemy, rozpoznajemy niewspierające przekonania i transformujemy je, by działać – przekłada się na skuteczność. Ostatnio Andrzejowi trafiła się nie lada okazja. Dzięki sieci kontaktów wpadła mu w ręce szansa zakupu kawałka ziemi, wprost idealnego pod małe osiedle domków (tuż obok jest większe i domy tam sprzedają się jak świeże bułeczki). Andrzej skorzystał. Okazało się jednak, że ma problem ze swoim własnym „szklanym sufitem”
i sabotują go… jego własne myśli!

Andrzej chciał czuć się inaczej: pragnął czuć satysfakcję z pracy i znów być zadowolonym z siebie. Chciał odważnie i rozsądnie realizować swoją wymarzoną inwestycję. Dlatego te elementy znalazły się ostatecznie w prawej części tabeli, która przedstawia stan pożądany, w postaci zdrowych myśli, pożądanych emocji
i działań. W ramach metody RTZ każda z myśli/przekonań, która ma z nami zostać, musi być sprawdzona za pomocą 5 zasad zdrowego myślenia. Andrzej musiał przyjrzeć się każdej myśli, którą napisał w części B i zdecydować, czy jest „zdrowa”. W tym celu odpowiadał sobie na pytania zgodnie ze schematem Maultsby’ego jr.: 1) Czy ta myśl jest oparta na oczywistych faktach? 2) Czy ta myśl chroni moje życie i zdrowie? 3) Czy ta myśl pomaga mi osiągać bliższe i dalsze cele? 4) Czy ta myśl pomaga mi unikać najbardziej niepożądanych konfliktów lub sobie z nimi radzić? 5) Czy ta myśl pozwala mi czuć się tak, jak chcę się czuć, bez nadużywania żadnych substancji?

Czas naglił, a Andrzej się miotał i nie mógł podjąć decyzji. Budować czy sprzedać? Realizować marzenie czy nie ryzykować nowym działaniem? W końcu przypadkiem opisał swoją sytuację znajomej psycholożce i… otrzymał skuteczną pomoc! Poznał narzędzie do zapanowania nad swoimi myślami i podjęcia racjonalnej decyzji. RTZ – to Racjonalna Terapia Zachowania, metoda stworzona przez profesora Maxie C. Maultsby’ego jr. Dzięki niej Andrzej rozpoznał, które myśli mu nie służą i sprawdził, czy mają sensowne podstawy. Okazało się, że nie mają oparcia w faktach – ciągną się za nim jak niechciany bagaż, a to jak kiedyś widzieli go inni, ma się nijak do rzeczywistości. Dzięki RTZ Andrzej zamienił niezdrowe myśli na takie, które go wspierają i jednocześnie mają oparcie w rzeczywistości. Teraz łatwiej mu skutecznie realizować swoje projekty. Jak to osiągnął? W ramach RTZ Andrzej najpierw wypełnił lewą część schematu. Choć kolejność wypełniania tabeli jest w zasadzie dowolna, numery ilustrują, w jakiej kolejności najłatwiej to robić. Lewa część ilustruje sytuację bieżącą, dlatego od niej należy zacząć.

1. A. Zdarzenie aktywujące (krótki opis, co się wydarzyło lub sytuacji, w której jesteś) Dostałem świetną ofertę zakupu ziemi odpowiedniej pod osiedle domków, które mi się marzy jako kolejny krok rozwoju w biznesie. Kupiłem ją. Pora na decyzję, czy spełniam
marzenie czy odsprzedam ziemię komuś i zapominam o sprawie.
7. ZA Test spostrzeżeń kamerą. (Sprawdź, czy wszystko co zapisałeś w rubryce A to fakty. A może zapisałeś coś, czego nie zarejestrowałaby kamera video? Osobiste opinie dopisz do B)
4. B. Dialog wewnętrzny (Szczere myśli o A, bez cenzurowania) Jestem za cienki na to. Nigdy tego nie robiłem. To ryzykowne. I tak mam szczęście, że nauczyłem się zarabiać na flipach – deweloperka to już za wysokie progi… Dobrze mi teraz idzie z Excelem, umiem
liczyć wydatki inwestycyjne, ale przecież pamiętam co mówiła nauczycielka matmy: „ty się Jędruś lepiej od wyliczeń trzymaj z daleka, za głupi na to jesteś. Na czym jak na czym, ale na tym, to się wyłożysz!”. Pewnie przy inwestycji takiego kalibru już wyjdą moje braki.
8. ZB Zdrowa debata z B. (Nowe zdrowe myśli zamiast niezdrowych myśli z rubryki B)
2. C. Odczucia emocjonalne (Co czułeś – np. przygnębienie, smutek, złość itd.) Czuję się zestresowany. Czuję lęk przed decyzją i frustrację, że tak się miotam. Jestem zły na siebie.5. ZC Oczekiwane nowe emocje
3. D. Działanie (Co zrobiłeś) Marnuję czas. Nie jestem w stanie skupić się na konkretach, bo wciąż myślę, co mam robić. Odwlekam.6. ZD Oczekiwane nowe działania

Zdrowe myślenie wymaga pozytywnej odpowiedzi co najmniej 3 z powyższych pytań. Czym jednak są te „zdrowe myśli”? Niestety – nawet nasze zdrowe mózgi nam ich nie gwarantują. Nigdy nie jest też tak, że ktoś myśli jedynie „zdrowo” lub „niezdrowo” – to poszczególne myśli lub przekonania można tak ocenić, a nie całość. To, co zdrowe dla jednej osoby – nie musi być zdrowe dla innej. To, co zdrowe jest dla kogoś dziś, nie musi być zdrowe w innym czasie
lub innej sytuacji. No i wreszcie – nie wszystkie zasady /pytania mają zastosowanie we wszystkich sytuacjach, a zdrowe możemy tu rozumieć jako „pożyteczne dla danej osoby”. U Andrzeja okazało się, że myśl „za cienki jestem na to” nie jest zdrową myślą! Andrzej musiał ją zastąpić inną, która nie tylko go wspiera, ale też taką, w którą może uwierzyć. To nie było łatwe i nie przyszło od razu. Po namyśle, Andrzej wypełnił prawą stronę tabeli w następujący sposób, gdzie ZA – znaczy „zdrowe A”, ZB – „zdrowe B” itd.:

1. A. Zdarzenie aktywujące (krótki opis, co się wydarzyło lub sytuacji, w której jesteś) Dostałem świetną ofertę zakupu ziemii odpowiedniej pod osiedle domków, które mi się marzy jako kolejny krok rozwoju w biznesie. Kupiłem ją. Pora na decyzję, czy spełniam marzenie czy odsprzedam ziemię komuś i zapominam o sprawie.7. ZA Test spostrzeżeń kamerą (Sprawdź, czy wszystko co zapisałeś w rubryce A to fakty. A może zapisałeś coś, czego nie zarejestrowałaby kamera video? Osobiste opinie dopisz do B) Dostałem ofertę zakupu ziemi i kupiłem ją.
4. B. Dialog wewnętrzny (Szczere myśli o A, bez cenzurowania) Jestem za cienki na to. Nigdy tego nie robiłem. To ryzykowne. I tak mam szczęście, że nauczyłem się zarabiać na flipach – deweloperka to już za wysokie progi… Dobrze mi teraz idzie z Excelem, umiem liczyć wydatki inwestycyjne, ale przecież pamiętam, co mówiła nauczycielka matmy: „ty się Jędruś lepiej od wyliczeń trzymaj z daleka, za głupi na to jesteś. Na czym jak na czym, ale na tym, to się wyłożysz!”. Pewnie przy inwestycji takiego kalibru już wyjdą moje braki.8. ZB Zdrowa debata z B (Nowe zdrowe myśli zamiast niezdrowych myśli z rubryki B) Dzięki szkoleniu i spotkaniom branżowym mam większą wiedzę na temat deweloperki niż 99,9% społeczeństwa. Prawdopodobnie wiem też więcej niż niektórzy skuteczni deweloperzy, którzy kiedyś zaczynali „na wariata”. Nikt nie może ocenić, czy jestem za cienki czy nie, dopóki nie spróbuję.
2. C. Odczucia emocjonalne (Co czułeś – np. przygnębienie, smutek, złość itd.) Czuję się zestresowany. Czuję lęk przed decyzją i frustrację, że tak się miotam. Jestem zły na siebie.5. ZC Oczekiwane nowe emocje. Satysfakcja, zadowolenie, odwaga, ekscytacja
3. D. Działanie (Co zrobiłeś) Marnuję czas. Nie jestem w stanie skupić się na konkretach, bo wciąż myślę, co mam robić. Odwlekam.6. ZD Oczekiwanie nowe działania. Buduję osiedle domków, robiąc po kolei to, co należy.
4. B. Dialog wewnętrzny (Szczere myśli o A, bez cenzurowania) Jestem za cienki na to. Nigdy tego nie robiłem. To ryzykowne. I tak mam szczęście, że nauczyłem się zarabiać na flipach – deweloperka to już za wysokie progi… Dobrze mi teraz idzie z Excelem, umiem liczyć wydatki inwestycyjne, ale przecież pamiętam, co mówiła nauczycielka matmy: „ty się Jędruś lepiej od wyliczeń trzymaj z daleka, za głupi na to jesteś. Na czym jak na czym, ale na tym, to się wyłożysz!”. Pewnie przy inwestycji takiego kalibru już wyjdą moje braki.8. ZB Zdrowa debata z B (Nowe zdrowe myśli zamiast niezdrowych myśli z rubryki B). To, że kiedyś byłem słaby z matmy niekoniecznie znaczy, że jestem na to za głupi. Może to nauczycielka była słaba i nie umiała wytłumaczyć? Skoro teraz potrafię praktycznie używać matematyki, znaczy to, że sobie radzę! W głębi ducha wiem, że gdy nie będę pewien swoich wyliczeń, będzie to wynikało z niepewności danych, które mam, a nie mojej kompetencji matematycznej. Wtedy skonsultuję się z kimś doświadczonym.

Gdy niezdrowych myśli jest więcej, każda z nich powinna znaleźć swoją zdrową następczynię (chyba, że akurat zmiana choćby jednej, totalnie niweluje siłę rażenia całej reszty – bywa i tak). Dlatego w podobny sposób Andrzej rozpisał myśl „za głupi jesteś”.

Dzięki powyższej analizie, Andrzej zobaczył, jak dobrze służą mu nowe myśli i jak bardzo nieracjonalne były te stare. Gdy niezdrowe myśli nawykowo wrócą do niego – od razu je rozpozna i zakwestionuje. Choć Andrzej to fikcyjna postać, stworzona na potrzeby niniejszego artykułu, Racjonalna Terapia Zachowania to potężna metoda, która może faktycznie pomóc Ci nie tylko być skuteczniejszym inwestorem, ale też stać się skuteczniejszym w… Twoim życiu. To niezwykle wszechstronne narzędzie, które można zastosować do analizy problemów emocjonalnych, poznawczych, społecznych, a nawet duchowych. Działa szybko
– a rezultaty są długofalowe. Nadaje się do problemów i profilaktyki. W swoim czasie, jej autor: Maxie C. Maultsby jr. marzył, by wprowadzić ją do szkół
– to doskonale obrazuje jak bardzo jest praktyczna. Choć marzenie się nie ziściło – możemy sami wprowadzić narzędzie do naszego życia. Wypróbuj – może dzięki temu wskoczysz na kolejny poziom samoświadomości? A jeśli chcesz poznać lepiej tę metodę, zajrzyj do książek Maxie C. Maultsby’ego jr.: „Racjonalna terapia zachowania. Podręcznik terapii poznawczo-behawioralnej” lub nieco bardziej przystępnego tytułu: „ABC Twoich emocji”

Mariola Kędzierska

Certyfikowany coach, inwestor, przedsiębiorca. Ekspert od stresów krótkich i przewlekłych. Pomaga zestresowanym poprawiać komfort swojego życia. I sięgać po więcej! Absolwetka Warsztatów WIWN®.

Jak pociąg jest w tunelu, to się z niego nie wysiada. – Strefa Nieruchomości

Aneta Nagler (Nr 8 str. 73)

Jak pociąg jest w tunelu, to się z niego nie wysiada.
CZYLI O TYM, CO INWESTOR MOŻE ZROBIĆ W KRYZYSIE SPOWODOWANYM
KORONAWIRUSEM?

Rozmawiam z Adamem Szaranem i Romanem Kawszynem na temat naszego strachu w czasach koronawirusa. Co robić, aby nie dać się zwariować w natłoku zewsząd bombardujących nas destrukcyjnych informacji? A może należy zastanowić się, na co mamy wpływ, i wokół tego zbudować oazę przetrwania?
Twórcy Al Fianco Partners pomogą nam zrozumieć, w czym tkwi nasza siła i co jest kluczową wartością. Dlatego, szczególnie dziś, w czasach zamętu
i niepewności, ważne, aby umieć celebrować dotychczasowe sukcesy i przypominać sobie, w czym jesteśmy dobrzy.

Nie będę Was pytała o złotą receptę: co robić w czasach „koronawirusa”, ponieważ z pewnością mi jej nie podacie. Jak jednak zminimalizować panikę i strach, gdy inwestujemy w nieruchomości?

Roman: Sytuacja się zmienia z dnia na dzień. Dotychczas kupowaliśmy, remontowaliśmy, sprzedawaliśmy. Poprzez brak możliwości dotychczasowej strategii
i realizowania naszych planów, wkrada się do umysłu panika i strach. I one nie są teraz najlepszymi doradcami.

Adam: Dookoła słychać, że to jest okres, który musimy przeczekać. Jeżeli czekamy na powrót „normalności”, to trzeba sobie powiedzieć głośno, że… to jest właśnie nasza, aktualna normalność. Dlatego klucz tak naprawdę nie jest ukryty w czekaniu, tylko w dostosowaniu się do nowej sytuacji i na działaniu – tu i teraz, w ramach zasięgu naszego wpływu. Możemy wchodzić w działania, które wydają nam się perspektywiczne, chociaż nie wiemy, do czego one tak naprawdę doprowadzą, mimo braku pewności co do ich skutku. Kiedy puszczamy dziecięcą zabawkę – bączka – to oś obrotu początkowo jest równo w pionie, ale później zmienia swoje położenie, wychyla się w różne strony. To jest symbol tego, że w czasie działania może się pojawić coś, co nas zaskoczy – nowe szanse, możliwości. To znaczy, że z działania biorą się dodatkowe efekty, pomysły. Samo działanie sprawia, że poszerzają się nasze możliwości.

Czy kryzys może uruchomić w nas inne kierunki działania i być szansą na „nowe”?

Roman: Wg mnie znajdujemy się w pewnego rodzaju kryzysie. I na początku warto sobie powiedzieć, że jest on dla nas pewną możliwością. Natomiast etymologicznie, z języka greckiego, kryzys oznacza podział. A podział jest swego rodzaju szansą. Z jednej rzeczy tworzą się co najmniej dwie nowe. A rzeczy nowe zawsze są jakąś nową opcją realizacji.

Jak więc reagować i co robić, by dobrze tę szansę wykorzystać?

Roman: Zacznę od Ewangelii Mateusza. Jezus mówi: „Pojawi się wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą”. Sytuacja kryzysowa, czyli nowa, to taka, w której nikt się do tej pory nie znalazł. A pojawia się wielu, którzy mówią, że wiedzą, jak działać, wiedzą o co chodzi, i znaleźli już wyjście. Pierwsza zasada – żadnych pochopnych ruchów. Wielu dziś powie: „kupcie bitcoiny”, „kupcie metale”, „kupujcie na giełdzie”. Wielu da nam złote rady. A tak naprawdę nie wiemy, co zadziała. Wiemy natomiast, że jeśli będziemy działać w panice, to możemy popełnić błędy. Najpierw musimy chwilę odczekać, uspokoić się. Wszyscy jesteśmy w sytuacji pewnego rodzaju szoku, na który de facto nikt nie był przygotowany. Jesteśmy w sytuacji straty. Straciliśmy możliwości dotychczasowego funkcjonowania. Będąc w sytuacji straty, musimy dać sobie trochę czasu. Oswoić się z nią.

A może powinniśmy zmienić kierunek myślenia, aby oswoić nasz strach? Zadać sobie pytanie, na co mamy wpływ?

Roman: Kiedyś pewien mądry człowiek – Ojciec Ludwik, powiedział mi, że jak pociąg jest w tunelu, to się z niego nie wysiada. Miał rację. Co nam da nagłe, gwałtowne zachowanie? W sytuacji niespodziewanej, takiej, w jakiej stawia nas teraz rynek, z pewnością wielu z nas boi się i zadaje sobie pytania: „A co to będzie z moimi inwestycjami, moimi nieruchomościami, kredytami?”. Po pierwsze należy zmienić fokus. W pierwszych dniach pracy zdalnej wchodziłem na social media, czytałem wszelkie relacje. I zauważyłem, że zaczynam się bać. Dlaczego? Bo widzę cały czas komunikaty: śmierć – liczba osób, zakażeni – liczba osób, Hiszpania, Włochy – co tam się dzieje itp. To stawało się moją rzeczywistością. Świat zaczął zmierzać ku przepaści… Zacząłem szukać dobrych wiadomości.
To
przynosiło mi pewnego rodzaju ulgę.

Adam: Media generalnie koncentrują się na krzykliwych nagłówkach. Uwagę przyciąga przemoc i tragedia. Dlatego warto śledzić te portale, które skupiają się
na dobrych wiadomościach. Jeśli chcemy czuć coś innego niż strach, to musimy się fokusować na czymś, co niesie inną emocję. Trzeba też uświadomić sobie, czego się boimy. Tu z pomocą przyjdą „kręgi wpływu” Dr Stephena Coveya. W sytuacji lęku wypisujemy wszystko, czego tak naprawdę się boimy i dzielimy te rzeczy na takie, na które mamy wpływ i na które nie mamy wpływu. „Rozgryzając” w ten sposób własny lęk, można zobaczyć, co stanowi źródło naszego niepokoju. Najczęściej czujemy strach „bo koronawirus”, „bo flipp w przygotowaniu, a tu kryzys”, ale nie wiemy do końca, czego się boimy. Jak rozpiszemy sytuację, to widać, że się boimy o zdrowie bliskich, o to, że stracimy pieniądze, że zostaniemy na jakiś czas z dobrem materialnym w postaci mieszkania i będzie trzeba je inaczej zagospodarować. Kiedy zaczniemy to szczegółowo analizować, możemy dojść do ostatecznego wniosku, że sobie poradzimy. Jeżeli wiemy, z czym się mierzymy, to strach może się zmniejszyć.

Roman: Warto też tworzyć plan dnia i być zdyscyplinowanym. Takie malutkie sukcesy będą dawały siłę. Koniecznie zobacz, jak wyglądają Twoje wydatki. Może jesteś w stanie zrezygnować z pewnych abonamentów: YouTube Premium, Netflix, inne niepotrzebne w tym momencie. Albo może wybierz tańsze opcje. Być może troszkę zaoszczędzisz. Tutaj masz na to wpływ, poczujesz sprawczość, a co za tym idzie – większy spokój. Jeśli masz na coś wpływ, to Cię to umocni i da siłę. Nie dlatego, że zaoszczędzisz wiele pieniędzy. Poczujesz, że masz na coś wpływ. Choćby na niewielkie rzeczy. I ta „sprawczość” Twojej decyzji wpływu Cię zbuduje.

Może to jest właśnie ten czas, aby wyznaczyć swoje kluczowe wartości? Jeśli określimy to, co jest dla nas najważniejsze w życiu, to znajdziemy źródło naszego bezpieczeństwa, poczucia wartości, kierunku życiowego i siły.

Roman: Zdecydowanie tak. Ważne, aby umieć celebrować dotychczasowe sukcesy i przypominać sobie, w czym jesteśmy dobrzy. Właśnie w tej chwili. Wiele osiągnęliśmy w życiu właśnie swoim działaniem i myśleniem. Jeśli mamy umiejętności i kompetencje, które sprawiły, że jesteśmy tu, gdzie teraz, to poradzimy sobie również z kryzysem. Umieliśmy dobrze inwestować, wybierać, zarabiać. Przeżyliśmy niejeden stres i niejedną trudną sytuację. To jest czas, aby obejrzeć swoje zdjęcia, certyfikaty, dyplomy. A może warto spojrzeć na dotychczasowe akty notarialne, zdjęcia zrobionych przez siebie flippów. Zdamy sobie wtedy sprawę, ile w nas jest mocy! Te trudności, które pokonaliście w życiu, zbudowały nas i doprowadziły do miejsca, w którym obecnie jesteśmy.

Roman Kawszyn

Skuteczny Handlowiec. Mówca. Trener. Lider i Charyzmatyk. Mąż i Ojciec. Fighter. Teolog. Nauczyciel. Promotor rozwoju. Bomba emocjonalna. Piewca wartości. Menedżer

Adam Szaran

Taktyk i Strateg. Luzak. Coach. Kreator. Pesymista, Realista, nawet Optymista. Ojciec. Mąż. Przyjaciel. Podróżnik. Niespokojny Duch. Socjolog. Jajcarz
i Szczęściarz. Trener.

Roman Kawszyn i Adam Szaran prowadzą od kilku edycji największą w Polsce konferencję dotyczącą inwestowania w nieruchomości – Maraton WIWN®.

Tarcza antykryzysowa vs koronawirus – Strefa Nieruchomości

Aneta Nagler (Nr 8 str. 69)

Tarcza antykryzysowa
vs koronawirus

Sejm przyjął „tarczę antykryzysową”, czyli pakiet pomocy dla gospodarki. Jednak aktualna wersja 1.0 jest niewystarczająca i jeśli nie zostaną wprowadzone nowe rozwiązania, to firmy będą masowo bankrutować i zwalniać pracowników. Z tego, że „tarcza” jest dziurawa, zdaje sobie sprawę też rząd. Dlatego nowa „tarcza antykryzysowa 2.0” ma poszerzyć grono firm o małe i średnie przedsiębiorstwa i umożliwić im skorzystanie np. ze zwolnienia w płaceniu składek ZUS.

CO ZAPEWNIA FIRMOM
„TARCZA ANTYKRYZYSOWA 1.0”?

Na podstawie przyjętych 1 kwietnia br. przepisów, nie musimy płacić przez trzy miesiące składek na ZUS (za marzec, kwiecień i maj br.). Dotyczy to jednak samozatrudnionych i mikrofirm zatrudniających do 9 osób.

Dziś składka wynosi: 1431,48 zł, w tym 362,34 zł na NFZ. Zwolnienie dotyczy składek za przedsiębiorcę i pracujące dla niego osoby.

Tarcza antykryzysowa ma nam pomóc przetrwać zastój w gospodarce i uchronić miejsca pracy. Jakie przysługują nam możliwości?

  • Pracodawcy będą mogli skorzystać ze zwolnienia w składkach ZUS dla swoich pracowników oraz ze świadczenia postojowego.
  • Przedsiębiorca, dla którego wykonują pracę, musi takie postojowe wprowadzić w firmie
  • Zwolnienie ze składek ZUS będzie przysługiwać m.in. osobom prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą
    oraz mikro przedsiębiorcom.

KIEDY MOŻNA SIĘGNĄĆ PO POSTOJOWE?

  • Postojowe będzie przysługiwać, jeśli firma odnotuje spadek sprzedaży towarów lub usług, w ujęciu ilościowym lub wartościowym powyżej 15% łącznych obrotów w ciągu dowolnie wskazanych dwóch kolejnych miesięcy kalendarzowych, przypadających po dniu 1 stycznia 2020 r. do dnia poprzedzającego dzień złożenia wniosku. Druga opcja zakłada spadek obrotów lub nie mniej niż 25% z dowolnie wskazanego miesiąca kalendarzowego, przypadającego
    po dniu 1 stycznia 2020 r. do dnia poprzedzającego dzień złożenia wniosku.
  • Ze świadczenia postojowego będzie można skorzystać, jeśli przychód uzyskany w miesiącu poprzedzającym złożenie wniosku o świadczenie postojowe był
    o co najmniej 15% niższy od przychodu uzyskanego w miesiącu poprzedzającym ten miesiąc.
  • Świadczenie ma przysługiwać także samozatrudnionym, którzy zawiesili działalność po 31 stycznia br., jeżeli przychód z działalności z poprzedniego miesiąca nie przekroczył 300% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia.
  • Wysokość świadczenia to 2080 zł (80% minimalnego wynagrodzenia). Jest ono nieoskładkowane oraz nieopodatkowane.

JAKIE MUSIMY SPEŁNIĆ WARUNKI
I JAK ZŁOŻYĆ WNIOSKI?

Płatnik składek musi za marzec, kwiecień i maj 2020 r. przesłać deklaracje rozliczeniowe lub imienne raporty miesięczne, określone w przepisach ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, chyba że zgodnie z tymi przepisami zwolniony jest z obowiązku ich składania. Samozatrudnieni, którzy korzystają ze zwolnienia z podatku VAT, otrzymają świadczenie postojowe w wysokości 1300 zł. Przedsiębiorcy opłacający składki na własne ubezpieczenia i osoby z nimi współpracujące zachowają prawo do świadczeń w razie choroby i macierzyństwa, jeżeli były w dobrowolnym ubezpieczeniu chorobowym na dzień 1 lutego 2020 r. Jeśli dana firma będzie spełniać kryteria, pracodawca będzie mógł ograniczyć każdemu pracownikowi wymiar czasu pracy do 0,8 etatu i obniżyć pensję do 80% dotychczasowego wynagrodzenia (wynagrodzenie nie może być mniejsze niż pensja minimalna, obecnie 2,6 tys. zł brutto).

KIEDY OTRZYMAMY DOPŁATY?

Aby otrzymać pieniądze, trzeba będzie złożyć odpowiedni wniosek, który pobierzemy ze strony ZUS. Jeśli prowadzisz jednoosobową działalność gospodarczą, będziesz zobowiązany złożyć oświadczenia, w pierwszym miesiącu, za który jest składany wniosek o zwolnienie z opłacania składek przychodu z działalności nie wyższego niż 15 681 zł. Mamy na to czas do 30 czerwca 2020 r. Wniosek będzie można złożyć zarówno w formie papierowej, jak również elektronicznej, pod warunkiem opatrzenia go kwalifikowanym podpisem elektronicznym, podpisem zaufanym lub podpisem osobistym.

A TAK NAPRAWDĘ CZEGO MOŻEMY
SIĘ SPODZIEWAĆ?

Aktualnie wiadomo, że sięgnięcie po dopłaty i postojowe nie będzie natychmiastowe. Firmy o dofinansowanie do pensji pracowników będą mogły wystąpić najwcześniej w maju. Dlaczego?

W ustawie zapisano, że dofinansowanie do pensji może wynieść 40% przeciętnego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału obowiązującego na dzień złożenia wniosku. Problem w tym, że jeśli będziemy chcieli złożyć wniosek w kwietniu, to okresem branym pod uwagę będzie średnia z I kwartału 2020r. A GUS ogłosi takie dane dopiero w połowie maja. Zatem wnioski o dofinansowanie będą rozpatrywane przez wojewódzkie urzędy pracy w momencie opublikowania pełnych danych o wynagrodzeniach. Finalnie oznacza to, że wnioski będą rozpatrywane po drugiej połowie maja br. Dla firm, których ogranicza każdy dzień zwłoki, oznaczać to będzie decyzję o zwolnieniu kolejnych pracowników.

Ponadto wprowadzenie postojowego będzie możliwe tylko za zgodą związków. Jeśli nie będzie zgody związków, firma nie będzie mogła ogłosić postojowego oraz zmniejszyć wymiaru pracy, aby korzystać z dofinansowania państwa. Będzie też obowiązek przekazania porozumienia do Państwowej Inspekcji Pracy.

„Tarcza antykryzysowa 1.0” nie rozwiązuje problemów małych i średnich przedsiębiorstw oraz nie odgania widma masowych zwolnień, co będzie katastrofalne dla polskiej gospodarki, opartej na konsumpcji. Dlatego przygotowany nowy projekt ustawy „tarczy 2.0” ma umożliwić małym i średnim przedsiębiorstwom skorzystanie ze zwolnienia przy płatnościach w składkach ZUS.

W nowej „tarczy antykryzysowej” mają być zaproponowane
dwie nowości.

  1. Po pierwsze, młodociani, którzy odbywają szkolenia, nie będą zaliczani do zatrudnionych w mikrofirmach. Dziś tysiące mikrofirm nie spełnia takich warunków, ponieważ osoby odbywające szkolenia są wliczane do osób zatrudnionych. Tym samym ich stan zatrudnienia przewyższa wymagane maksymalnie dziewięć osób.
  2. Druga zmiana zakłada, że ze składek również na trzy miesiące mają skorzystać małe firmy zatrudniające do 49 osób. W zapisach nowego projektu jest jednak adnotacja, że firmy do 50 osób zostaną zwolnione ze składek, ale tylko za…. dziewięciu pracowników.
  3. Bez zmian pozostaje zapis, że firmy zatrudniające powyżej 49 osób, będą mogły tylko odroczyć płacenie składek na ZUS na trzy miesiące (za luty, marzec
    i kwiecień 2020 r.).

CO JESZCZE PRZEWIDUJE USTAWA
W „TARCZY ANTYKRYZYSOWEJ 2.0”?

PRAWO UPADŁOŚCIOWE

W nowej, aktualizowanej wersji „tarczy” przewidziano specjalny rozdział o nowym prawie upadłościowym. Aktualnie, jeśli firma straciła płynność i nie jest
w stanie spłacać należności, musi w ciągu 30 dni zgłosić wniosek o upadłość.

Firma będzie musiała w ciągu trzech miesięcy po ustaniu epidemii pokazać, że jest w stanie nadrobić straty w związku z wirusem, aby znów stać się wypłacalną.

PODATKI

Pracodawcy będą mogli przesunąć termin płatności zaliczek na podatek dochodowy od wypłacanych wynagrodzeń w marcu i kwietniu do 1 czerwca 2020 r. Podatnicy PIT i CIT, w związku ze stratę z powodu epidemii koronawirusa będą mogli odliczyć straty z 2020 r. od dochodów za 2019 r. Są oczywiście limity. Maksymalna kwota do odliczenia to 5 mln zł. Same straty muszą spowodować obniżenie przychodów o co najmniej 50 proc. w stosunku do przychodów osiągniętych w poprzednim roku. Nie będzie też pobierana opłata prolongacyjna, gdy urząd skarbowy odroczy lub rozłoży na raty zapłatę podatku.

ZWOLNIENIE Z PODATKU OD NIERUCHOMOŚCI

Specustawa pozwala samorządom na zwolnienie podatku od nieruchomości: gruntów, budynków i budowli związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, wskazanym grupom przedsiębiorców, których płynność finansowa uległa pogorszeniu. Gminy będą mogły przedłużyć terminy płatności rat podatku od nieruchomości za kwiecień, maj i czerwiec maksymalnie do 30 września 2020 r.

  • Polski rząd przeznaczył na walkę z pandemią koronawirusa kwotę 212 mld zł, czyli 10 % polskiego PKB.

  • Dla porównania Komisja Europejska zatwierdziła polski program gwarancyjny wart aż 22 mld euro.

Pieniądze pomogą polskim przedsiębiorstwom, które odczuwają skutki obecnego kryzysu zdobyć niezbędne środki obrotowe i inwestycyjne. Program dedykowany jest dużym i średnim firmom ze wszystkich sektorów. Pożyczki mają pozwolić utrzymać płynność w czasie zastoju wynikającego z epidemii. Gwarancji będzie udzielał Bank Gospodarstwa Krajowego. Kwota pożyczki to 800 tys. euro na przedsiębiorstwo, z adnotacją, że stopa pożyczki ma być korzystna dla firm. W przypadku pożyczek o wartości nominalnej do 800 tys. euro możliwa będzie zerowa stopa oprocentowania.

Gospodarka jest silnie powiązanym układem współzależności. Dlatego większość krajów uruchamiających programy antykryzysowe stara się podtrzymać egzystencję firm i przeciwdziałać wzrostowi bezrobocia. Miejmy nadzieję, że kolejna wersja tarczy antykryzysowej nie będzie następnym „bublem legislacyjnym”, tylko prawdziwą pomocą dla przedsiębiorstw. Bez nowych rozwiązań i wsparcia polskiego rządu, firmy będą masowo zwalniać pracowników i bankrutować.
A to już będzie początek recesji, warunkowanej przez wzrost bezrobocia i drastyczne mniejsze wpływy podatkowe do budżetu.

Zmiany w prawie budowlanym – Strefa Nieruchomości

Noemi Chudzik (Nr 8 str. 67)

Zmiany w prawie budowlanym
w końcu uchwalone

Co najmniej kilka ostatnich lat inwestorzy oczekiwali na wprowadzenie kompleksowych zmian do prawa budowlanego, które pozwolą na skrócenie i uproszczenie
procesu uzyskiwania dokumentacji, szczególnie przy mniejszych inwestycjach.

W końcu, w dniu 13 lutego 2020 roku Sejm (po kilku zmianach Senatu) uchwalił zmiany do ustawy Prawo budowlane. Sam akt zmian liczy aż 69 stron, jednak najważniejsze zmiany dotyczą budowy i przebudowy domów jednorodzinnych oraz zmian ilości dokumentów koniecznych do uzyskania przed rozpoczęciem budowy.

POZWOLENIE NA BUDOWĘ PO NOWEMU

Zgodnie z nowymi przepisami, w przypadku gdy pozwolenie na budowę będzie nadal wymagane, sama procedura i zakres dokumentów mają być znacznie uproszczone. Przede wszystkim nie będzie już obowiązku załączania do projektu budowlanego oświadczeń gestorów sieci o zapewnieniu energii, wody, ciepła
i gazu oraz o warunkach przyłączenia do sieci wodociągowych, kanalizacyjnych itp., a także oświadczeń właściwego zarządcy drogi o możliwości dostępu do drogi publicznej (z wyjątkiem dostępu i zjazdu bezpośrednio z dróg krajowych i wojewódzkich).

Wniosek o pozwolenie na budowę będzie zawierał uproszczony projekt budowlany, z mniejszą ilością elementów, niż wymaga się dziś. Potrzebny będzie bowiem wyłącznie projekt zagospodarowania działki lub terenu oraz projekt architektoniczno-budowlany. Projekt techniczny nie będzie musiał być składany przy uzyskiwaniu pozwolenia na budowę.

Zgodnie z nowymi przepisami dla wolnostojących budynków jednorodzinnych, których obszar oddziaływania mieści się w całości na działce lub działkach,
na których zostały zaprojektowane, w ogóle nie będzie zaś wymagane uzyskanie pozwolenia na budowę, a wyłącznie zgłoszenie. Nie trzeba też będzie informować
o planowanym terminie rozpoczęcia prac budowlanych.

Wprowadzono też termin dla urzędów wydających pozwolenia na budowę – będą miały one 14 dni na zbadanie wniosku i wezwanie do ewentualnego uzupełnienia braków wniosku. W ustawie zdefiniowano także istotne odstępstwo w ramach budowy wskazując, że jest nim m.in. zmiana projektu zagospodarowania działki lub terenu, ale tylko w przypadku zwiększenia obszaru oddziaływania obiektu poza działkę, na której obiekt budowlany został zaprojektowany lub zmiany charakterystycznych parametrów obiektu budowlanego dotyczących: powierzchni zabudowy w zakresie przekraczającym 5% wysokości bądź długości lub szerokości w zakresie przekraczającym 2% albo też zmiany liczby kondygnacji. Oznacza to, że mniejsze różnice w zakresie budowy
nie będą uznawane za istotne.

PRZEBUDOWA BUDYNKU I UTWARDZENIE DZIAŁKI
BEZ ZGŁOSZENIA I BEZ POZWOLENIA

Co korzystne dla inwestorów, nowe prawo budowlane w ogóle zwalnia zarówno z obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę, jak i zgłoszenia szeregu inwestycji. Po wejściu w życie zmian nie będzie konieczne w ogóle informowanie urzędu np. o:

  • planowanej przebudowie budynków, których budowa wymaga uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę, oraz budynków mieszkalnych jednorodzinnych,
    z wyłączeniem przebudowy przegród zewnętrznych oraz elementów konstrukcyjnych budynku;
  • dociepleniu budynków o wysokości nieprzekraczającej 12 m;
  • budowie urządzeń budowlanych;
  • remoncie obiektów budowlanych, z wyłączeniem remontu budynków, których budowa wymaga decyzji o pozwoleniu na budowę – w zakresie przegród zewnętrznych albo elementów konstrukcyjnych,
  • utwardzaniu powierzchni gruntu na działkach budowlanych,
  • budowie tzw. małych obiektów, jak biletomaty, wpłatomaty, automaty sprzedające, paczkomaty, automaty przechowujące przesyłki lub automaty służące
    do wykonywania innego rodzaju usług o wysokości do 3 m włącznie.

Zmiany te będą pozwalały na prowadzenie szeregu prac, jakie wielu inwestorów wykonuje w nieruchomościach przeznaczonych do dalszej sprzedaży,
bez konieczności jakichkolwiek zgód czy powiadomień urzędu.

LEGALIZACJA PO NOWEMU

Nowe przepisy mają także pozwolić na legalizację obiektów nielegalnie wybudowanych do ponad 20 lat przed wejściem w życie ustawy. Warunkiem dokonania legalizacji na podstawie uproszczonej, bezpłatnej procedury będzie przedstawienie ekspertyzy technicznej, potwierdzającej możliwość bezpiecznego użytkowania obiektu i geodezyjnej inwentaryzacji powykonawczej. Nie będzie można zastosować tej procedury w stosunku do obiektów budowlanych, dla których wydano, przed dniem wejścia w życie ustawy, decyzję o nakazie rozbiórki.

POZWOLENIE NIE DO PODWAŻENIA

Bardzo korzystnie ocenić należy wprowadzenie całkowitego zakazu stwierdzenia nieważności decyzji o pozwoleniu na budowę, jeżeli od dnia jej doręczenia lub ogłoszenia upłynęło 5 lat.

Na kanwie głośnego niedawno wypadku w jednym z escape roomów, zaostrzeniu ulegają z kolei przepisy dotyczące zmiany sposobu użytkowania. Jeśli więc właściciel mieszkania będzie chciał zmienić je na lokal usługowy, będzie zobowiązany wykonać oraz przedstawić w toku zmiany sposobu użytkowania ekspertyzę przeciwpożarową.

Ustawa, która czeka obecnie na podpis Prezydenta, wejdzie w życie po 6 miesiącach od dnia ogłoszenia i będzie, co do zasady, dotyczyła spraw wszczętych po jej wejściu w życie.
www.chudzik.pl