Jak uniknąć chaosu w zarządzaniu portfelem mieszkań?

Sobota, po godzinie 19:00. Telefon nie przestaje dzwonić. W jednym mieszkaniu przecieka syfon, w drugim ktoś zgubił pilot do bramy, w trzecim najemca przypomina o opóźnionej naprawie kuchenki. Przy jednym lokalu to byłby drobiazg, ale przy kilkunastu takich zgłoszeniach codzienność właściciela zmienia się w maraton interwencji. O tym, jak zapanować nad złożonym portfelem, opowiadają zarządcy nieruchomości: Borysław Pasierbski, prezes HOMtu, i Tomasz Jopek, współtwórca Grupy Renton.

Kiedy portfel rośnie do kilkunastu mieszkań, intuicja przestaje wystarczać. To, co działało przy jednym lokalu, nagle zaczyna się sypać. Dlatego warto zacząć od systemowego podejścia do zarządzania. – Rozpocząłbym od zbudowania porządnego szkieletu całego systemu: mapy procesów – tłumaczy Borysław Pasierbski. – Zanim pojawi się w kalendarzu pierwsza płatność czy telefon z awarią, muszę mieć rozpisane krok po kroku, co się dzieje w każdej sytuacji. Jeśli wiem, kto odpowiada za monitorowanie czynszu, gdzie zapisuję zgłoszenia, w jakim narzędziu kontroluję rezerwy i jak wygląda procedura reakcji na awarię, to nie tonę w chaosie. Brak takich reguł kończy się improwizacją, a ta przy większej skali nie działa. Struktura i jasność to absolutna podstawa.

Od złotej rączki do menedżera

Wielu inwestorów zaczyna od samodzielnego ogarniania wszystkiego. Excel do księgowości, telefon do kontaktu z najemcami, a w razie awarii – własne ręce i walizka z narzędziami. To naturalny etap, bo pozwala nauczyć się rynku od podstaw. – Na starcie chciałem rozumieć każdy szczegół, więc robiłem większość rzeczy sam – wspomina Borysław Pasierbski. – Ale przy większej skali nie ma szans, żeby jedna osoba ogarniała księgowość, serwis techniczny, komunikację z najemcami i jeszcze rozwój biznesu. Dlatego dziś buduję wokół siebie zespół ludzi: księgowość, która dostarcza mi raport w konkretnym

standardzie, sprawdzeni fachowcy od awarii, którzy odbierają telefon nawet w weekendy, oraz osoby odpowiedzialne za kontakt z klientem, żeby właściciel i najemca zawsze mieli poczucie, że ktoś podniesie słuchawkę. Moja rola to nadzór, układanie systemu i pilnowanie, żeby działał – a nie latanie z kluczem francuskim od mieszkania do mieszkania.

Ten moment przejścia – od „złotej rączki” do menedżera – jest konieczny, by portfel kilkunastu mieszkań nie stał się źródłem frustracji zamiast dochodu.

Lawina drobnych spraw

Wbrew pozorom największym zagrożeniem nie są poważne awarie. Te zdarzają się rzadziej i łatwiej je zaplanować. Najbardziej niebezpieczna jest lawina drobiazgów. – Przy jednym mieszkaniu gaszenie pożaru raz w miesiącu nie boli, przy pięćdziesięciu takie rzeczy tworzą ciągły szum operacyjny – zauważa Tomasz Jopek, współtwórca firmy zarządzającej portfelem blisko 50 mieszkań. – Żarówki, piloty, kapiące syfony, cofnięte płatności – osobno to nic, razem potrafią zdezorganizować tydzień pracy.

Dlatego w jego firmie każde zgłoszenie musi trafić do jednego kanału i mieć przypisaną kategorię oraz status. – Bez tego chaos rośnie wykładniczo – podsumowuje Tomasz Jopek. I dodaje: – Organizujemy też cotygodniowe zebrania. Omawiamy na forum sprawy wymykające się standardowym procedurom, planujemy działania, delegujemy zadania i analizujemy możliwość wdrożenia usprawnień, automatyzacji.

Jeśli chcesz dowiedzieć się, dlaczego przy wynajmie kilkunastu mieszkań zarządzanie finansami jest tak ważne, dlaczego CRM to nie wybór, a konieczność, oraz które narzędzia naprawdę sprawdzają się w praktyce, przeczytaj dalszą część artykułu w najnowszym, 33 numerze Strefy Nieruchomości:https://skleprentiera.pl/SN33

Przejrzyj numer przed zakupem TUTAJ!

Borysław Pasierbski

Ekspert rynku nieruchomości, prezes zarządu HOMtu®. Z wykształcenia
prawnik. Od 2015 roku związany z rynkiem nieruchomości. Prowadzi serwis wyNajemca.com.pl, na którym dzieli się swoją wiedzą.

Tomasz Jopek

Od ponad ośmiu lat aktywnie działa na rynku nieruchomości jako inwestor, zarządca, pośrednik i ekspert. Jest współtwórcą firmy zarządzającej portfelem prawie 50 mieszkań o wartości około 40 milionów złotych, w których to na stałe mieszka 150 najemców.

Storytelling w nieruchomościach. Jak opowiadać, żeby sprzedawać?

– Opowiadanie historii może być potężną bronią w pracy pośrednika – mówi Paweł Tkaczyk, specjalista od storytellingu, strateg, autor trzech książek (Zakamarki marki, Grywalizacja oraz Narratologia) i wielokrotnie nagradzany mówca.

Aleksandra Zalewska-Stankiewicz: Dlaczego storytelling to niezbędne narzędzie w pracy pośrednika?

Paweł Tkaczyk: Storytelling staje się nieocenionym narzędziem wszędzie tam, gdzie klient ma trudność w odróżnieniu jednej oferty od drugiej – jak w przypadku półki pełnej niemal identycznych jogurtów. Jeśli byłbyś jedynym agentem nieruchomości w mieście, nie miałbyś powodu do zmartwień – klienci i tak trafiliby właśnie do Ciebie. Ale taka sytuacja jest prawie niemożliwa. W rzeczywistości w Twoim mieście działają dziesiątki, jeśli nie setki pośredników. Klienci wiedzą, czym się zajmujesz, ale nie potrafią rozpoznać, co wyróżnia właśnie Ciebie. I tu wkracza storytelling. Umiejętnie opowiedziana historia potrafi zbudować zaufanie, pokazać Twoją autentyczność i podkreślić unikalne cechy Twojej pracy. Dzięki storytellingowi nie jesteś już tylko kolejnym agentem – stajesz się osobą, z którą warto nawiązać współpracę, bo Twój sposób działania zapada w pamięć.

A.Z.S.: W jaki sposób storytelling pomaga sprzedać konkretną nieruchomość?

P.T.: Wyobraź sobie, że klient szuka dwupokojowego mieszkania o powierzchni około 55 mkw. W Twojej bazie znajduje się kilkanaście ofert spełniających te kryteria. Aby wyróżnić którąś z nieruchomości, podkreślasz lokalizację, układ mieszkania, stan techniczny. Ale często to za mało. Pomocny będzie storytelling. Opowiadając historię danej nieruchomości, tworzysz emocjonalne połączenie z klientem. W marketingu mówi się: Jeśli nie widać różnicy, to po co przepłacać? Gdy klient nie widzi unikalnej wartości, zaczyna porównywać jedynie ceny – i wybiera najniższą. Nie chce płacić więcej ani za mieszkanie, ani za pracę agenta. Opowieść buduje tę brakującą wartość. Sprawia, że nieruchomość przestaje być kolejnym „produktem”. Trzeba pamiętać, że w procesie podejmowania decyzji nie jesteśmy tak racjonalni, jak nam się wydaje. Emocje odgrywają ogromną rolę. Storytelling uruchamia wyobraźnię, tworzy relację – i sprawia, że klient zaczyna czuć, że to jest mieszkanie właśnie dla niego.

A.Z.S.: Ale jak stworzyć tę wartość?

P.T.: Wyobraź sobie, że idziesz do sklepu po jogurt. Na półce stoi kilkadziesiąt produktów – wszystkie różnią się nieco smakiem, składem czy pojemnością. Wybierasz na podstawie etykiety, ceny, może przyzwyczajenia. Ale nagle zauważasz, że na jednym z opakowań widnieje twarz Krzysztofa Ibisza albo innej znanej osoby. I choć ta osoba raczej nie jest specjalistą od jogurtów, ten produkt w Twoich oczach automatycznie zyskuje na atrakcyjności. To zjawisko nazywamy transferem autorytetu – znana postać „pożycza” swoją wiarygodność i uwagę produktowi, który normalnie nie wyróżniałby się na tle konkurencji. Teraz przenieśmy to na rynek nieruchomości. Gdyby Mateusz Kusznierewicz zareklamował mieszkanie, które ma takie same parametry jak dziesięć innych lokali – nagle to właśnie ta nieruchomość stałaby się ciekawsza. Niekoniecznie bardziej wartościowa w sensie finansowym, ale bardziej warta uwagi. To wystarczy, by klient zatrzymał się przy tej ofercie na dłużej, wszedł głębiej w szczegóły – i być może podjął decyzję zakupową właśnie na jej korzyść.

O czym jeszcze warto pamiętać, stosując skuteczny storytelling w nieruchomościach? Jak precyzyjnie trafiać do różnych typów klientów i budować emocjonalny kontekst, który podnosi wartość ofert?

Odpowiedzi na te pytania znajdziesz w pełnej wersji artykułu w najnowszym, 33 wydaniu Strefy Nieruchomości:https://skleprentiera.pl/SN33

Przejrzyj numer przed zakupem TUTAJ!

Paweł Tkaczyk

Specjalista od storytellingu, strateg, autor trzech książek (Zakamarki marki, Grywalizacja oraz Narratologia) i wielokrotnie nagradzany mówca.

Sprzedaż zaczyna się w głowie klienta. Jak projektować decyzje i zwiększać sprzedaż na rynku nieruchomości?

Współczesny klient nie analizuje ofert w sposób racjonalny. To teza, której – wydaje mi się – nie trzeba już uzasadniać i bronić, ponieważ została potwierdzona czterema Nagrodami Nobla w obszarze ekonomii za badania ludzkich decyzji i zachowań. Nawet w przypadku tak poważnych wyborów jak zakup czy sprzedaż nieruchomości głównym aktorem przeważnie nie jest Excel, lecz emocje, skojarzenia, skróty i błędy poznawcze. A skoro tak wiele wiemy w tej chwili na temat procesu decyzyjnego, nie ma powodu, dla którego nie mielibyśmy tej wiedzy wykorzystać w sprzedaży. Rolą agenta nieruchomości jest przecież nie tyle pokazanie oferty, ile zaprojektowanie jej w taki sposób, by wspierała klienta w podjęciu jak najszybszej i jak najlepszej, w jego percepcji, decyzji.

Decyzja nieracjonalna, ale przewidywalna

Dlaczego nasz umysł posługuje się heurystykami, czyli pewnymi powtarzalnymi „skrótami”, którymi ułatwia i przyspiesza podejmowanie decyzji? Ze względu na ograniczone zasoby informacyjne i poznawcze. Po pierwsze, często podejmujemy decyzje na podstawie niepełnych informacji i w ograniczonym czasie, a po drugie, nasz umysł dba o to, by zrobić to w sposób optymalny, bez nadmiernego analizowania (które przesadnie obciążałoby nas metabolicznie).

Decyzje klientów nie są jednak całkowicie przypadkowe, są przewidywalnie nieracjonalne i można w taki sposób zaprojektować naszą ofertę, narrację i sprzedaż, by szybciej i w bardziej powtarzalny sposób osiągać cele sprzedażowe. Pomówmy o kilku takich „skrótach”, które wykorzystuje umysł klienta.

Magia „wystarczająco dobrego”

Jeden z nich, absolutnie kluczowy na rynku nieruchomości, to tzw. heurystyka leksykograficzna. Opisuje ona naszą tendencję do podejmowania decyzji na podstawie pierwszego kryterium, które zostanie spełnione. Co to znaczy? Że klient analizuje podawane przez agenta informacje krok po kroku, według ustalonej przez siebie hierarchii kryteriów i zatrzymuje się przy pierwszym, który rozstrzyga wybór. Oto przykład.

Kupujący ustala (często nie do końca świadomie) priorytety:

1 – lokalizacja (odległość maksymalnie 15 minut samochodem od szkoły dziecka),

2 – cena (musi zmieścić się w budżecie 900 000 zł),

3 – metraż, układ (minimum 3 pokoje).

Najpierw sprawdza zatem wszystkie oferty pod kątem lokalizacji. Jeśli dana nieruchomość jest dalej niż 15 min od szkoły, odpada od razu, niezależnie od ceny czy metrażu. Spośród pozostałych bierze pod uwagę tylko te w budżecie, a na końcu weryfikuje metraż. Decyzja zapada na podstawie pierwszego kryterium, które zostanie spełnione. Heurystyka ta oznacza dla agenta, że najpierw powinien zidentyfikować kryterium nr 1 i wokół niego zbudować nar- rację. Jeśli dowie się, że kluczowa jest lokalizacja, będzie mógł od razu podkreślić bliskość do szkoły, a gdy już klient mentalnie „odhaczy” najważniejsze kryterium, stanie się bardziej otwarty na kompromisy przy dalszych punktach.

Tip:

Oszczędź sobie i klientowi czas i energię. Przeprowadzając z nim rozmowę, wyciągnij informację o tych właśnie kryteriach („Co dla pani będzie absolutnie najważniejsze przy wyborze mieszkania?”, „Czy jest jakaś jedna rzecz, bez której nie zdecyduje się pani na zakup?”, „Czy jest pan skłonny zapłacić więcej za lokalizację, czy to budżet jest dla pana absolutnie nie do przekroczenia?”, „Co sprawi, że po wejściu do mieszkania poczuje pani, że to jest to?” itd.). Im lepszy wywiad, wydobywający z klienta priorytety, tym większe prawdopodobieństwo tego, że nie utkniesz na ogólnikach typu „przytulne mieszkanie w dobrej cenie”.

Emocje i sposób prezentacji oferty mają ogromny wpływ na decyzje klientów.

Jeśli chcesz poznać dalsze tajniki sprzedaży nieruchomości m.in. jak skutecznie zaprojektować wybór klienta, jakie strategie cenowe działają najlepiej oraz jak stosować regułę względności w praktyce, sięgnij po najnowszy, 33. numer Strefy Nieruchomości: https://skleprentiera.pl/SN33

Przejrzyj numer przed zakupem TUTAJ!

Joanna Barska

Przedsiębiorczyni, certyfikowana ekspertka Applied Behavioral Economics. Zajmuje się wyciąganiem z badań behawioralnych o ludzkich decyzjach metod, które zwiększają sprzedaż. Autorka kursu dla ekspertów sprzedających produkty i usługi „WINDA DO SPRZEDAŻY. 8,5 metody behawioralnej, która zwiększy Twoją sprzedaż”.
Strona: markaimozg.pl, Instagram: @markaimozg

Deweloperka (prawie) bezobsługowa

Paweł Jaśkowski: Przeglądając Państwa stronę internetową, odniosłem wrażenie, że mogę zrealizować projekt deweloperski praktycznie bezobsługowo, uczestnicząc tylko w niewielu etapach. Dobrze to rozumiem?

Małgorzata Wojciechowska: Tak, staramy się być z klientem na każdym etapie realizacji inwestycji, od chwili podjęcia decyzji o nabyciu nieruchomości poprzez fazę koncepcyjną, przedprojektową, projektową, wykonawczą aż do etapu zakończenia inwestycji budowlanej i jej rozliczenia. Niemniej jednak w tym procesie występuje zawsze lider, czyli inwestor, i wielu partnerów branżowych.

My, jako prawnicy o wielu specjalizacjach, spinamy ten proces klamrą, jesteśmy w procesie inwestycyjnym od początku do końca i ta formuła jest dla
inwestora modelem optymalnym – zapewniamy stabilność prawną. Możemy też pojawiać się w poszczególnych fazach inwestycji budowlanej, wówczas skupiamy się tylko na części nam powierzonej. Najczęściej jest to faza realizacji i rozliczenia inwestycji bądź przygotowania obiektu do sprzedaży deweloperskiej oraz komercjalizacji lokali użytkowych.

P.J.: Jak wygląda cały proces?

M.W.: To skomplikowane przedsięwzięcie. Myślę, że nie da się zastosować jednego wzoru postępowania, natomiast można wyróżnić kilka etapów każdego procesu inwestycyjnego w budownictwie. Będą nimi: zakup nieruchomości połączony z fazą koncepcyjną, w tym ustaleniem modelu biznesowego przedsięwzięcia, faza przedprojektowa i projektowa, które prowadzą do etapu realizacji inwestycji, jej odbioru, rozliczenia, przeniesienia własności czy zagospodarowania w inny sposób.

P.J.: OK, to przejdźmy cały proces krok po kroku.

M.W.: Każdy proces inwestycyjny w budownictwie rozpoczyna się od nabycia nieruchomości pod określony cel. Przystępując do zakupu nieruchomości, często inwestor w zasięgu swojego zainteresowania ma kilka lokalizacji, wówczas trzeba przeprowadzić due diligence wielu nieruchomości. Nabycie nieruchomości to też często udział w negocjacjach ze sprzedającym albo uczestnictwo w przetargu, jeżeli inwestor nabywa nieruchomość od gminy lub z zasobów państwowych. Oczywiście mówię tu o rozwiązaniach standardowych, ale w zdecydowanej większości przypadków może być inaczej, np. ze względu na wielu współwłaścicieli albo wpisaną służebność osobistą. Rzadko spotykam nieruchomości „gotowe” do sprzedaży i klientów przygotowanych finansowo do zakupu.

PJ: Co jest kolejnym krokiem?

M.W.: Kolejny etap po nabyciu nieruchomości, ewentualnie tuż przed jej nabyciem, to proces przygotowania i wdrożenia formuły biznesowej i prawnej dla danej inwestycji.

Chodzi o kwestie związane z formą prawną działalności gospodarczej, która będzie prowadzona w związku z realizacją inwestycji, a ta wiąże się z kwestiami podatkowymi. Należy więc skonsultować się z prawnikiem i doradcą podatkowym na początku działalności. Ważną kwestią jest również finansowanie inwestycji deweloperskiej.

Warto ułożyć działanie przed rozpoczęciem inwestycji – by zrobić to optymalnie. Należy pamiętać o rodzaju spółki, kwestiach podatkowych, kwestiach finasowania i partycypacji w kosztach. Jeżeli są to decyzje przypadkowe, zawsze na dalszym etapie realizacji pojawiają się problemy w momencie najbardziej niepożądanym i nieoczekiwanym.

Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak wygląda dalszy etap współpracy, jakie wyzwania stoją przed inwestorami i jakie rady mają eksperci dla początkujących deweloperów – koniecznie przeczytaj pełny wywiad w najnowszym, 33 wydaniu Strefy Nieruchomości:  https://skleprentiera.pl/SN33

Przejrzyj numer przed zakupem TUTAJ!

Małgorzata Wojciechowska

Radca prawny od 1991 roku, a od 2007 roku adwokat. Doświadczenie zdobyła, obsługując największe spółki z terenu województwa podkarpackiego. Jej kompetencje obejmują również obsługę korporacyjną spółek połączoną z procesami ich podziału, łączenia i przekształcenia. Specjalizuje się w sprawach związanych z przygotowaniem i obsługą prawną dużych projektów inwestycyjnych i budowlanych.

Kancelaria Wojciechowska & Wspólnicy jest jednym z liderów lokalnych w zakresie świadczenia usług prawnych, o czym świadczy ponad 1000 klientów i niemal 900 wygranych spraw. Zespół radców prawnych i adwokatów podejmuje z sukcesem niestandardowe, skomplikowane projekty i wyzwania. Zapewnia kompleksowe wsparcie przede wszystkim w zakresie prawa inwestycyjnego i budowlanego oraz prawa nieruchomości, oferuje szeroką obsługę spółek handlowych oraz zapewnia reprezentację w sporach pomiędzy inwestorami i wykonawcami robót budowlanych. Do tej pory rzeszowska kancelaria prowadziła obsługą prawną ponad 300 inwestycji realizowanych przez średnie i duże podmioty gospodarcze.

Emocje nową walutą sukcesu. To one uratują branżę.

W erze dominacji algorytmów naszą kartą przetargową stają się emocje, nie intelekt. – To ostatni moment, aby zadbać o inteligencję emocjonalną, która jest polisą na dobre życie w cyfrowym świecie – mówi prof. Rafał Ohme, ekspert w dziedzinie mózgu, emocji i technologii. Rozmawiamy o tym, jak odnaleźć się w nieustannie zmieniającej się rzeczywistości, aby sztuczna inteligencja nie wyparła z branży nieruchomości pośredników i inwestorów.

Aleksandra Zalewska-Stankiewicz: Dlaczego agenci nieruchomości powinni przeczytać ten tekst?

Prof. Rafał Ohme: Pośrednik nieruchomości codziennie pracuje z emocjami – własnymi i klientów. Inteligencja emocjonalna pozwala mu lepiej rozumieć potrzeby kupujących i sprzedających, rozładowywać napięcia podczas trudnych negocjacji oraz budować zaufanie i poczucie bezpieczeństwa w relacji. Korzyści? Klient czuje, że jest pod czyjąś opieką, co zwiększa jego lojalność i skłonność do poleceń. Inteligencja emocjonalna przydaje się szczególnie w sytuacjach stresu – np. gdy klient waha się przed podpisaniem umowy, przeżywa konflikt rodzinny lub reaguje emocjonalnie na ofertę. W erze algorytmów i cyfryzacji to właśnie zdolność tworzenia autentycznych relacji win–win staje się przewagą pośrednika nad sztuczną inteligencją. W przyszłości będzie ona jeszcze ważniejsza – bo tylko człowiek potrafi wyczuć emocje drugiej osoby i dostosować do nich sposób działania.

A.Z.S.: Do czego jeszcze jest nam niezbędna inteligencja emocjonalna?

R.O.: Inteligencja emocjonalna to umiejętność odczuwania i rozumienia emocji – własnych i cudzych – a także zdolność do zarządzania nimi. Wyobraźmy sobie, że czeka nas bardzo stresująca sytuacja, której nie da się uniknąć. Dzięki temu, że możemy sięgnąć do naszej „skrzynki narzędzio- wej”, w której kryje się inteligencja emocjonalna, jesteśmy w stanie rozładować napięcie w taki sposób, aby nie zranić ani siebie, ani innych. To bardzo ważne, ponieważ dziś żyjemy w ogromnym stresie, a stres z kolei generuje kortyzol – największą zmorę naszych czasów, osłabiającą układ immunologiczny. A kiedy jesteśmy chronicznie zestresowani, to częściej i dłużej chorujemy oraz gorzej myślimy. W takiej sytuacji umiejętność zarządzania swoją emocjonalnością jest czymś kluczowym.

A.Z.S.: Czyli nie rozum, tylko serce stanie się naszą polisą na życie, na sukcesy w pracy?

R.O.: Dokładnie tak, ponieważ inteligencja emocjonalna, mimo że była z nami od zawsze, dopiero w ostatnich latach zaczęła być postrzegana jako coś unikalnego. Stała się naszym asem w rękawie w świecie, w którym do głosu doszła sztuczna inteligencja. A tym, co odróżnia ludzi od robotów, są właśnie emocje. A tych sztuczna inteligencja nie odczuwa, chociaż zaczyna myśleć sprawniej niż my i ma bardziej pojemną pamięć.

A.Z.S.: Emocji nie da się zaprogramować?

R.O.: Nie, ponieważ nie można ich zapisać w kodzie binarnym, czyli zerojedynkowym, w którym została zapisana sztuczna inteligencja. Prawda = 1, fałsz = 0. Tymczasem człowiek, dzięki systemowi podwójnego kodowania emocji w mózgu, może odczuwać jednocześnie i miłość, i nienawiść, czyli może być „1” i „-1” jednocześnie . Natomiast mimo że sztuczna inteligencja nie będzie w stanie przeżywać emocji, będzie ich bardzo ciekawa, dlatego zaprosi nas do współpracy. Tych najlepszych.

A.Z.S.: W jaki sposób?

R.O.: Na przykład opracuje idealny program zarządzania biurem pośrednictwa, ale potem poprosi nas – ludzi o to, żeby zrobić korekty w tym programie. Ona zaproponuje rozwiązania racjonalne, które będą optymalizowały zyski i minimalizowały koszty, ale np. nie uwzględni tego, że przy wprowadzeniu tych racjonalnych rozwiązań czyjeś ambicje lub ego mogą zostać urażone. Sztuczna inteligencja nie wie, czym one są, ponieważ są to doznania, a ona nie zna doznań. Zaproponuje więc odpowiednią hierarchię poinformowania pracowników o zmianach w firmie, na przykład wg stanowisk albo alfabetu. Ale nie uwzględni wieku pracowników czy ich wielolet- nich związków z firmą. Tę korektę człowiek będzie musiał zrobić sam. Sztuczna inteligencja jest jak słoń w składzie porcelany – wielki, silny, ale nieporadny.

A.Z.S.: Inteligencję emocjonalną mogą rozwinąć także pokolenia wychowane w świecie cyfrowym, nieznające świata analogowego?

R.O.: Tak, ponieważ można ją wytrenować niezależnie od wieku i świata, w jakim się żyje. Do nauki potrzeba jedynie świadomości (że ona jest), skupienia (na niej uwagi) i wytrwałości (aby ją ćwiczyć). Dla pokolenia X, Millenialsów i po części także dla Zetek inteligencja emocjonalna jest czymś, co „warto mieć”, co daje konkurencyjną przewagę nad innymi. Natomiast dla pokolenia Alfa będzie czymś, co „musisz mieć” – będzie niezbędna, by zostać partnerem sztucznej inteligencji. Chodzi o to, by dysponować czymś, czego druga strona nie posiada. W tym przypadku będzie to właśnie inteligencja emocjonalna.

Oto fragment fascynującego wywiadu z prof. Rafałem Ohme na temat inteligencji emocjonalnej.

Nie przegap pełnej rozmowy, z której dowiesz się m.in.: jak skutecznie trenować swoją inteligencję emocjonalną, w jaki sposób może ona wspierać pośredników nieruchomości oraz jakie wyzwania stwarza rozwój sztucznej inteligencji.

Wywiad pochodzi z najnowszego, 33 numeru Strefy Nieruchomości:  https://skleprentiera.pl/SN33

Przejrzyj numer przed zakupem TUTAJ!

Prof. Rafał Ohme

Ekspert w dziedzinie mózgu, emocji i technologii. Światowy pionier w obszarze neuronauki stosowanej. Od 20 lat prowadzi badania i konsultacje na temat emocji w komunikacji i zarządzaniu. Profesor w Szkole Biznesu na Uniwersytecie Stellenbosch w Kapsztadzie (RPA). Przez lata związany z Instytutem Psychologii PAN oraz Uniwersytetami UMCS, SWPS (Polska) oraz Renmin w Pekinie (Chiny). Stypendysta Fulbrighta, laureat nagród Prezydenta i Premiera RP, finalista konkursu EY – Przedsiębiorca Roku 2015. Mówca Roku 2020. Nominowany w Plebiscycie Viva! People Power 2024 w kategorii Wizjoner. Pisze do magazynu „Forbes”. Założyciel dwóch firm: FIRM MINDSET, która opracowuje aplikacje zwiększające siłę psychiczną w sporcie, edukacji i biznesie, oraz iCode, która odblokowuje Say-Do Gap wśród konsumentów.

Neuroarchitektura – wnętrza, które leczą

Dom to nasz pierwszy azyl. Jeśli jest dobrze zaplanowany, potrafi obniżyć stres, poprawić koncentrację i wspierać relacje. Neuroarchitektura uczy, że projektowanie to nie dekoracja, ale terapia dla ciała i umysłu.

Projektowanie jako terapia

Ponad 12 lat pracy w fizjoterapii nauczyło mnie patrzeć na człowieka całościowo, a to myślenie płynnie przełożyło się na projektowanie wnętrz. Oba obszary łączy troska o komfort, ergonomię i ogólny dobrostan fizyczno-psychiczny. Dlatego uważam, że projektowanie to także terapia – dla domu i jego mieszkańców. Dobrze zaplanowane wnętrze nie tylko cieszy oko, ale też wpływa na nasz układ nerwowy, poziom stresu i codzienną energię.

Wnętrza, które oddychają z człowiekiem

W Renevi nie tworzymy wnętrz „do katalogu”. Projektujemy przestrzenie, które rezonują z mieszkańcami. Człowiek potrzebuje przestrzeni mieszkalnej, która reguluje emocje, buduje poczucie bezpieczeństwa i daje energię. Każdy z nas na pewno kiedyś był we wnętrzu, w którym od razu poczuł się spokojny, skoncentrowany i odprężony – właśnie o taki efekt chodzi nam w procesie projektowania.

Dlatego zawsze pytam klientów nie tylko o kolory czy styl, ale też o ich rytm dnia:

  • Jak spędzacie razem czas? Czy najważniejsze są wspólne posiłki przy dużym stole, czy wieczory z książką i herbatą w wygodnym salonie? A może takie aktywności jak gry i zabawy z dziećmi albo oglądanie filmów? Każdy scenariusz wymaga innej aranżacji przestrzeni, innego podziału stref i odpowiedniego klimatu.
  • Czy dom ma Was wyciszać po pracy, czy inspirować do działania? Jedni potrzebują, by wnętrze koiło zmysły po intensywnym dniu – poprzez stonowane barwy, delikatne światło i spokojne formy. Inni zaś chcą przestrzeni, która pobudza kreatywność, dodaje energii, z odważnymi kolorami i mocniejszym akcentem. Projekt odpowiada na te potrzeby, a przestrzeń może działać jak naturalny regulator emocji.
  • Czy potrzebujecie przestrzeni rodzinnej, czy bardziej indywidualnej? W niektórych domach najważniejsze są miejsca wspólne – otwarta kuchnia, salon, jadalnia, gdzie życie toczy się razem. W pozostałych kluczowe jest zapewnienie prywatności – osobne gabinety do pracy, kąciki do nauki, przestrzenie na hobby. Czasami trzeba zrównoważyć te dwa światy, by każdy miał swoją strefę, a jednocześnie dom sprzyjał bliskości.

Trzy filary Renevi: ergonomia, harmonia, emocje

  • Ergonomia – w rehabilitacji uczyłam prawidłowego wzorca ruchu, a dziś dbam, by wnętrze wspierało ciało. Układ kuchni, wysokość blatów, ergonomiczne krzesła czy odpowiednie światło – to elementy, które decydują o komforcie i zdrowiu.
  • Harmonia – dom ma być jak oddech. W świecie nadmiaru bodźców potrzebujemy wnętrza, które regeneruje i wycisza. Przemyślana kolorystyka, odpowiednie proporcje i materiały naturalne budują atmosferę równowagi.
  • Emocje – wnętrze powinno budzić uczucia. Ciepło, radość, poczucie bezpieczeństwa – każdy projekt ma inną emocję przewodnią, ale zawsze chodzi o to, by dom był naprawdę Twój.

Fliperskie projekty – piękne i funkcjonalne

W naszej pracowni tworzymy również projekty inwestycyjne – wnętrza dla osób, które chcą szybko sprzedać lub wynająć mieszkanie. W takich realizacjach liczy się uniwersalny styl, estetyka i praktyczność. Projektujemy tak, aby mieszkanie było atrakcyjne wizualnie, ergonomiczne i konkurencyjne na rynku.

Ale nawet w projektach fliperskich nie rezygnujemy z naszej filozofii – ergonomii, harmonii i spójności. Dzięki temu wnętrza „pod inwestycję” nie są powtarzalne, lecz nadal mają charakter i lekkość, która przyciąga kupujących.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak wnętrza mogą „leczyć” oraz odkryć inspiracje do tworzenia unikatowych, przemyślanych przestrzeni, sięgnij po pełne wydanie 33

Agnieszka Orzechowska

Media na najemcę czy na właściciela? Jak rozliczać opłaty, aby uniknąć strat przy wynajmie?

Podwyżki cen wody, prądu i gazu stały się już stałym elementem rzeczywistości. Właściciele mieszkań coraz częściej zadają sobie pytanie, jak
w nowych realiach rozliczać media z najemcą, by nie dopłacać z własnej kieszeni. Choć temat wydaje się prozaiczny, błędne decyzje w tej kwestii potrafią zniweczyć zysk z najmu szybciej, niż można się spodziewać. Jak więc rozwiązać ten problem, aby nie być stratnym?

Najgorsze rozwiązanie: media wliczone w czynsz najmu

Wliczenie wszystkich opłat za media w czynsz najmu to najprostsze ale jednocześnie też najgorsze możliwe rozwiązanie. Właściciel nieruchomości traci wówczas możliwość dostosowania stawek, gdy zmienia je dostawca, oraz nie może obciążyć najemcy niedopłatą wynikającą z rzeczywistego zużycia. Taki model zachęca również do nadmiernego korzystania z mediów – skoro najemca bez względu na zużycie zawsze płaci stałą kwotę, nie ma motywacji do oszczędzania. Co więcej, w przypadku rozliczania przychodu z najmu w formie ryczałtu, wyższe opłaty wliczone w czynsz oznaczają również wyższy podatek do zapłaty. Jedyną zaletą takiego rozwiązania jest wygoda – brak konieczności dodatkowych przelewów i rozliczeń. Jednak potencjalne straty finansowe znacznie przewyższają tę korzyść.

Trzy sposoby rozliczania mediów z najemcą

W praktyce funkcjonują trzy najczęstsze modele rozliczania mediów
w wynajmowanych mieszkaniach. Każdy z nich ma swoje zalety i wady – wybór zależy od preferencji właściciela oraz rodzaju najmu.

  1. Przepisanie liczników na najemcę

To rozwiązanie najbardziej przejrzyste i korzystne dla właściciela. Najemca samodzielnie zawiera umowy z dostawcami mediów i rozlicza się bezpośrednio z nimi. Dzięki temu właściciel unika ryzyka zadłużenia oraz konieczności korygowania stawek w przypadku podwyżek. Każda zmiana cen automatycznie przechodzi na najemcę. Minusem może być konieczność formalności przy przepisywaniu liczników, szczególnie w przypadku umów najmu na krótszy okres czasu np. 3-6 miesięcy.

2. Liczniki na właściciela, rozliczenie według faktur

Drugi sposób polega na tym, że umowy z dostawcami mediów pozostają na właściciela, ale najemca dokonuje płatności na podstawie otrzymywanych faktur. To rozwiązanie daje właścicielowi pełną kontrolę nad terminowością płatności i rozliczeniami. Wymaga jednak dodatkowego zaangażowania – wysyłania faktur, pilnowania terminów i monitorowania wpłat.

3. Jedna zaliczka na wszystkie media

To najczęściej wybierany kompromis. Właściciel ustala z najemcą jedną miesięczną zaliczkę na media, a po zakończeniu okresu rozliczeniowego dokonuje rozliczenia na podstawie rzeczywistego zużycia. Należy jednak pamiętać, że rozliczanie każdego licznika osobno może być czasochłonne i wymaga odpowiednich zapisów w umowie, które pozwolą na korekty w przypadku niedopłat.

Opłaty do wspólnoty lub spółdzielni – kto powinien je regulować?

Opłaty do wspólnoty lub spółdzielni mieszkaniowej to kolejny istotny element rozliczeń. Można je uregulować na dwa sposoby:

  1. Najemca płaci właścicielowi, a właściciel przekazuje środki do wspólnoty – zapewnia to pełną kontrolę nad płatnościami, ale wymaga dodatkowej obsługi.
  2. Najemca wpłaca bezpośrednio do wspólnoty – rozwiązanie wygodniejsze, lecz obarczone ryzykiem, że ewentualne zaległości obciążą właściciela, ponieważ to on pozostaje stroną umowy z administracją.

Umowa najmu – dokument chroniący obie strony

Bez względu na wybrany model rozliczania, najważniejsze jest, by kwestie opłat za media zostały jednoznacznie uregulowane w umowie najmu. Warto zawrzeć w niej zapisy umożliwiające zmianę wysokości opłat w przypadku podwyżek cen energii, wody czy gazu oraz określić zasady rozliczania różnic wynikających z rzeczywistego zużycia. Dobrze skonstruowana umowa to nie tylko ochrona właściciela, ale również jasność i bezpieczeństwo dla najemcy. Transparentne zasady minimalizują ryzyko konfliktów i pozwalają obu stronom uniknąć nieporozumień.

Przejrzystość to podstawa

W świetle wciąż rosnących kosztów utrzymania nieruchomości, sposób rozliczania mediów z najemcą staje jednym z ważniejszych elementów efektywnego zarządzania najmem. Bez względu na wybrane rozwiązanie – największym błędem jest brak precyzji. To właśnie niejasne zapisy, nieuwzględniające zmian stawek czy rozliczeń niedopłat, prowadzą do sytuacji, w których właściciel musi dopłacać z własnej kieszeni. A w czasach, gdy rachunki potrafią wzrosnąć nawet o kilkadziesiąt procent w skali roku, to ryzyko, na które nie warto sobie pozwolić.

Anna Grybel-Kloc

Licencjonowana pośredniczka, specjalistka od inwestycji i zarządzania najmem długoterminowym z prawie 20-letnim doświadczeniem w nieruchomościach mieszkaniowych na wynajem. Od początku buduje i rozwija polski oddział Sim Property.

Sim Property

Firma od 14 lat zarządzająca najmem długoterminowym w kilkunastu miastach, zapewniająca kompleksową obsługę procesu wynajmu na najwyższym poziomie. Obsłużyła już ponad 2500 umów najmu, a obecnie ma pod opieką kilka budynków i ponad 500 mieszkań na wynajem o łącznej wartości ponad 350 milionów złotych. Wyróżniona tytułem Zarządcy Najmu 2024 Roku w Plebiscycie Stowarzyszenia Mieszkanicznik.

Polska-Gruzja: biznes bez granic

Aby lepiej zrozumieć obecny klimat inwestycyjny w Gruzji i rozwój gospodarczy kraju, a także dowiedzieć się, dlaczego teraz jest najlepszy czas na inwestowanie w Gruzji i jakie mechanizmy chronią zagranicznych inwestorów, rozmawialiśmy z J.E. Panią Dianą Zhgenti, Ambasador Gruzji w RP.

Paweł Jaśkowski: Jakie są największe zalety Gruzji w oczach polskich inwestorów – niskie podatki, uproszczona biurokracja czy przyjazny inwestorom klimat?

J.E. Diana Zhgenti: Wszystkie trzy wymienione czynniki – niskie podatki, uproszczona biurokracja oraz przyjazny inwestorom klimat – są dużym atutem. Rozwinę nieco bardziej te kwestie.

  • W ostatnich latach Gruzja udowodniła, że jest niezawodnym i zrównoważonym partnerem mającym sprzyjające środowisko biznesowe, silne instytucje oraz wiarygodną politykę gospodarczą, odnotowującym znaczny postęp we wszystkich dziedzinach gospodarki. Nasz sukces to nie tylko liczby – to tworzenie stabilności oraz możliwości dla naszego narodu i partnerów. Gruzja stała się znana jako kraj z wiarygodnym, zrównoważonym i otwartym środowiskiem biznesowym.
  • Dzisiaj Gruzja wyróżnia się jako doskonałe miejsce do inwestowania, oferując unikalne połączenie niskich kosztów oraz zminimalizowanego ryzyka, a jednocześnie wyjątkowy klimat biznesowy. Otwartość Gruzji na zagraniczne inwestycje znajduje odzwierciedlenie w tym, że kraj zajmuje ósme miejsce w rankingu Indeksu Restrykcyjności Regulacyjnej OECD, co czyni Gruzję jednym z najmniej restrykcyjnych środowisk dla inwestorów zagranicznych. Stosunek bezpośrednich inwestycji zagranicznych do PKB w kraju jest jednym z najwyższych wśród państw świata. Te kamienie milowe dodatkowo wzmacniają pozycję Gruzji jako dynamicznego i obiecującego hubu dla globalnych inwestorów – więc jesteśmy obecnie świadkami kontynuacji tego pozytywnego trendu napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych do kraju. Inwestorzy z całego świata dostrzegają oferujące przez Gruzję możliwości w tak różnych sektorach jak transport i logistyka, energia odnawialna, usługi hotelarskie, nieruchomości, outsourcing procesów biznesowych oraz w wielu innych obszarach.

P.J.: Jakie rady Pani Ambasador dałaby Polakom rozważającym inwestowanie w Gruzji po raz pierwszy?

D.Z.: Zwróciłabym uwagę polskiego inwestora planującego inwestowanie w Gruzji po raz pierwszy na to, że wchodzi na rynek cieszący się coraz większą popularnością wśród Europejczyków ze względu na niskie podatki, strategiczne położenie oraz łatwość zakładania działalności gospodarczej. W Gruzji obserwuje się rosnące zainteresowanie polskich inwestorów, zwłaszcza w sektorze nieruchomości i hotelarstwa, poparte relacjami dwustronnymi oraz wysiłkami integracji w UE. Dzięki umowie o unikaniu podwójnego opodatkowania można zmniejszyć obciążenia podatkowe dochodów uzyskanych w Gruzji. Więc tak jak wspomniałam:

  1. Gruzja oferuje dopasowane do poszczególnych sektorów rozwiązania – czyli wiele korzyści inwestorom w branżach o wysokim potencjale, jak IT, BPO (outsourcing procesów biznesowych), nieruchomości, energia odnawialna – a także charakteryzuje się efektywnym pod względem kosztów i przyjaznym dla biznesu środowiskiem.
  2. Probiznesowe otoczenie regulacyjne: Gruzja jest uznawana powszechnie za jeden z najbardziej przyjaznych biznesowi krajów na świecie.
  3. Efektywna pod względem kosztów działalność: Gruzja oferuje jedno z najniższych stawek podatkowych na świecie, z podatkiem dochodowym wynoszącym jedynie 15%, przy braku podatku od reinwestowanych zysków. Dodatkowo konkurencyjne koszty pracy i znacznie niższe niż w Europie średnie wynagrodzenie zapewniają opłacalność działalności.
  4. Inwestycje w przyszłość: Rozwój portu głębinowego Anaklia, rozbudowanie portów w Poti oraz Batumi, zakończenie Autostrady Wschód–Zachód – zwiększy rolę Gruzji jako regionalnego hubu handlowego oraz logistycznego, wzmacniając łączność między Europą, Bliskim Wschodem i Azją.

P.J.: W jaki sposób ambasada współpracuje z organizacjami biznesowymi w Polsce zajmującymi się łączeniem polskich inwestorów z rynkiem gruzińskim?

D.Z.: Ambasada Gruzji odgrywa ważną rolę w budowaniu więzi gospodarczych między Gruzją a Polską, w szczególności poprzez promowanie możliwości inwestowania na rynku gruzińskim. W ramach działań dyplomacji gospodarczej ambasada Gruzji ściśle współpracuje z polskimi organizacjami biznesowymi, aby ułatwić komunikację między polskimi inwestorami i gruzińskimi partnerami. Współpraca ta wynika z misji ambasady, której celem jest wspieranie handlu, inwestycji i dwustronnych relacji gospodarczych, zwłaszcza w świetle niewykorzystanego potencjału podkreślonego w trakcie rozmów dyplomatycznych. Na przykład: ambasada kładzie nacisk na wykorzystanie narzędzi dyplomacji gospodarczej celem określenia nowych kierunków współpracy, w tym promowania inwestycji. Kluczowe obszary współpracy obejmują organizację wspólnych wydarzeń, wymianę informacji, wsparcie inicjatyw łączących polskich przedsiębiorców z takimi sektorami w Gruzji jak nieruchomości, rolnictwo, energetyka oraz IT.

P.J.: Jak postrzegani są polscy przedsiębiorcy w Gruzji – czy są traktowani jako partnerzy strategiczni?

D.Z.: Polscy przedsiębiorcy są coraz lepiej postrzegani w Gruzji, głównie ze względu na silne więzi dwustronne, wspólne wartości europejskie oraz reputację Polski jako wiarygodnego partnera unijnego.

P.J.: Gdyby Pani Ambasador miała rozwiać wszelkie polskie obawy w jednym zdaniu: dlaczego akurat teraz to właściwy czas na inwestowanie w Gruzji?

D.Z.: To właściwy moment na wejście polskich inwestorów na rynek gruziński ze względu na korzystny dla inwestorów system podatkowy, umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania, dostęp do handlu zgodny z zasadami UE oraz rozwijający się sektor turystyki i nieruchomości przy silnym dwustronnym wsparciu właściwych agencji.

P.J.: W przeszłości strona polska ostrzegła przed nieuczciwymi praktykami stosowanymi przez niektórych deweloperów mieszkaniowych w Gruzji. Jak Pani Ambasador odniosłaby się do tych obaw?

D.Z.: Dziękuję za poruszenie tej ważnej kwestii. Jako Ambasador Gruzji w RP w pełni rozumiem obawy wyrażone przez Ambasadę Polski w Tbilisi dotyczące pewnych nieuczciwych praktyk stosowanych przez niektórych deweloperów mieszkaniowych w Gruzji. Traktujemy te ostrzeżenia poważnie, ponieważ wynikają one z naszego wspólnego zaangażowania na rzecz przejrzystości, ochrony inwestorów i silnego dwustronnego zaufania, które leży u podstaw naszego partnerstwa. Sądownictwo w Gruzji jest całkiem solidne. Ponadto zgodnie z naszym prawem, jeżeli strony tak uzgodnią, inwestorzy od samego
początku mogą uwzględnić klauzule arbitrażowe, co pozwoli na rozstrzyganie sporów bezpośrednio przez arbitrów zamiast podczas rozpraw sądowych. To rozwiązanie jest szybsze i tańsze niż postępowanie sądowe.

P.J.: Czy są to rzeczywiście częste przypadki, czy raczej incydenty, które nie powinny zniechęcać inwestorów?

D.Z.: Obawy dotyczące pewnych nieuczciwych praktyk stosowanych przez niektórych deweloperów mieszkaniowych w Gruzji są raczej incydentami, a nie częstymi przypadkami i nie powinny zniechęcać polskich inwestorów, o ile podejdą do nich z należytą starannością. Pojedyncze przypadki zdarzają się w każdym kraju, co jest przykre, ale nie powinny mieć wpływu na ogólne środowisko inwestycyjne kraju.

J.E. Diana Zhgenti

Ambasador Gruzji w RP


Wywiad pochodzi z najnowszego, 33. numeru Strefy Nieruchomości: https://skleprentiera.pl/SN33

Przejrzyj numer przed zakupem TUTAJ!

ABC inwestora: Cechy nieruchomości idealnej pod flipa

Jesteś przed swoją pierwszą inwestycją i zastanawiasz się, jaką nieruchomość wybrać. Czy wiesz, jakie cechy powinno mieć mieszkanie, tak żeby szybko znalazło kupca lub najemcę? Zobacz, jak rozpoznać właściwy lokal.

Idealne mieszkanie na rynku wtórnym

Jeśli chciałbyś działać na rynku wtórnym, to według mnie warto rozejrzeć się za trzypokojowym, nieprzechodnim mieszkaniem o powierzchni ok. 53 mkw. (+/- 7 mkw.) w 4-piętrowym bloku w odpowiedniej okolicy – blisko centrum, ale w otoczeniu terenów zielonych. Najlepiej, żeby lokal znajdował się na pierwszym piętrze, chyba że w budynku jest winda – wtedy piętro nie ma znaczenia.

Stan zewnętrzny nieruchomości

Zwróć również uwagę na to, z jakiego materiału wykonany jest budynek – najlepsze rozwiązanie to pustaki lub cegła. Znacznie gorszą opcją jest wielka płyta – ze względu na cienkie ściany, a co za tym idzie, przenikanie hałasów z sąsiednich mieszkań.

Oprócz tego koniecznie zweryfikuj stan elewacji i ocieplenie. Wygląd zewnętrzny nieruchomości bywa kluczowy – może sprawić, że potencjalny klient od razu zainteresuje się ofertą lub wręcz przeciwnie, straci chęć zakupu.

Lokalizacja to podstawa

Koniecznie sprawdź otoczenie nieruchomości – oceń infrastrukturę (jak daleko znajdują się m.in.: sklepy, placówki oświatowe, obiekty użyteczności publicznej) i bezpieczeństwo. Świetnie, jeśli trafi Ci się blok ogrodzony – to daje większy komfort psychiczny mieszkańcom. Sporo osób zwraca uwagę na okoliczne miejsca rozrywki dla dzieci, takie jak place zabaw, boiska czy skate parki. Dodatkowym atutem jest także bliska odległość do kawiarni czy restauracji – dzięki temu osiedle sprawia wrażenie przytulniejszego.

Sprawdź, jakie są połączenia komunikacji miejskiej w danym obszarze. Zwykle lokale na peryferiach miast są tańsze – właśnie ze względu na rzadziej pojawiające się tam autobusy czy tramwaje. Wartość mieszkań może także obniżać nieutwardzona droga dojazdowa do nieruchomości. Wybieraj raczej bloki, do których prowadzi droga asfaltowa czy z kostki brukowej.

Niesamowicie ważna jest kwestia parkingu. Zobacz, czy nieopodal są dostępne place strzeżone bądź niestrzeżone, czy można zaparkować jedynie na kilku miejscach obok posesji na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”.

Warto też zbadać aspekt obszarów przemysłowych. Tak jak wspomniałem, budynki zlokalizowane blisko terenów zielonych są atrakcyjne – ludzie chcą mieć park czy skwer niedaleko domu, gdzie będą mogli aktywnie odpocząć. Jeśli zaś z okien widać magazyny i inne „szare” obiekty, mieszkanie traci na wartości.

Zbyt mała odległość między budynkami na osiedlu również będzie odstraszać potencjalnych nabywców. Nikt nie lubi, gdy zagląda mu się przez okno.

Niewielu chętnych będzie także na blok leżący nieopodal torów kolejowych. Podobnie sąsiedztwo autostrad i ruchliwych ulic nie będzie zachęcać do kupna. Możesz zrobić test hałasu, będąc w mieszkaniu – stań obok zamkniętego okna i nasłuchuj. Jeśli odgłosy ulicy będą uciążliwe, a po otwarciu okna słychać będzie nieznośny zgiełk, to lepiej nie decydować się na zakup.

Wojciech Orzechowski

Przedsiębiorca, inwestor, deweloper, ekspert rynku nieruchomości, nazywany ojcem chrzestnym flipowania w Polsce. Od 2007 roku nieprzerwanie inwestuje w nieruchomości, a od 2014 roku edukuje w tym zakresie. Od 2018 roku realizuje w Łodzi projekty deweloperskie o wartości sprzedażowej ponad 220 mln zł, a tylko w roku 2023 prowadził 140 inwestycji fliperskich.

Wiesz już, jak ważne jest, by ocenić stan zewnętrzny nieruchomości oraz jakie znaczenie ma lokalizacja przy wyborze mieszkania na flipa.

Jeśli chcesz dowiedzieć się jakie piętro będzie optymalne, na co zwrócić uwagę przy remoncie wnętrza i jak wybrać mieszkanie, które naprawdę przyniesie zysk, zajrzyj do najnowszego, 33. numeru Strefy Nieruchomości:https://skleprentiera.pl/SN33

Przejrzyj numer przed zakupem TUTAJ!

Pierwsza inwestycja na Cyprze Południowym – czas na polskich inwestorów.

Na Cyprze bywam zazwyczaj co dwa, trzy miesiące i za każdym razem wracam do tego miejsca z jeszcze większą pasją. Urzekło mnie nie tylko swoją kuchnią, klimatem i życzliwością mieszkańców, ale przede wszystkim ogromnym potencjałem inwestycyjnym – szczególnie w Pafos, Larnace, Limassolu i Ayia Napie. Od kilku lat z powodzeniem zajmuję się sprzedażą nieruchomości, pomagam klientom z całego świata – od Anglii i Niemiec po Chiny i Singapur.

Większość osób trafia do mnie z polecenia, co jest dla mnie największym dowodem zaufania. Przez 15 lat mieszkałam za granicą i z tej emigracji przywiozłam nie tylko cenne doświadczenie na wielu płaszczyznach biznesowych oraz wykształcenie, ale także międzynarodowe kontakty. To właśnie one stanowią dziś fundament mojego biznesu, który rozwijam w skali międzynarodowej. Cypr to dla mnie nie tylko kierunek zawodowy – to źródło mojej energii i rozwoju oraz przestrzeń, do której zawsze wracam by czerpać nowe inspiracje.

Według mnie to klejnot Morza Śródziemnego, znany z łagodnego klimatu i słonecznych dni. Temperatury latem osiągają 30–33°C, a zimą wahają się w granicach 13–17°C (to średnie temperatury dla danych okresów). Miejsce to przyciąga od lat swoją stabilnością, śródziemnomorskim klimatem i atrakcyjnym rynkiem nieruchomości. Ta wyspa to raj dla turystów oraz miejsce, gdzie inwestycja w nieruchomości może przynieść realne zyski.

Południe Cypru to część należąca do Unii Europejskiej, to miejsce pełne kontrastów – starożytne ruiny przeplatają się tu z nowoczesnymi marinami, a malownicze wioski z luksusowymi kurortami. Największymi atrakcjami wyspy są plaże z Błękitną Flagą, turkusowe zatoki, winnice, góry Troodos oraz niezwykła kuchnia, która łączy wpływy greckie, tureckie i bliskowschodnie. Tutejszy styl życia jest spokojny i gościnny – i właśnie to sprawia, że jest tu tak wyjątkowo, tak inaczej, tak pięknie! Zdecydowanie różni się to od życia w dużym mieście w ciągłym pośpiechu. Przymierzając się do inwestycji, warto wiedzieć, że rynek nieruchomości na Cyprze Południowym rozwija się dynamicznie, szczególnie w takich lokalizacjach jak Pafos, Limassol, Larnaka czy Ayia Napa. W ostatnich latach zauważalny jest wzrost zainteresowania nowoczesnymi apartamentami z widokiem na morze oraz willami w resortach z infrastrukturą hotelową.

W 2024 roku wartość transakcji nieruchomości komercyjnych i mieszkalnych wyniosła 5,7 mld euro – najwięcej było ich w Limassolu, Nikozji i Larnace. Trzeba też zauważyć, że szybkość, z jaką rozwija się Pafos, jest zaskakująca, a nowoczesne inwestycje pokazują, że nieruchomości w tej części Cypru zwyczajnie brakuje (mam na myśli nieruchomości o wysokim standardzie, bo takie sprzedają mi się najlepiej). Rok 2025 rozpoczął się bardzo optymistycznie – oczywiście biorę tu pod uwagę swoje transakcje, których rok do roku mam więcej o 11%. Trendy pokazują, że podaż na nowe mieszkania i wille rośnie, co według mnie będzie stabilizowało ceny na jakiś czas (sądzę, że kiedy Cypr Południowy wejdzie do strefy Schengen – w 2026 roku – nastąpi wzrost cen nieruchomości w tej części Europy).

Realna stopa zwrotu z wynajmu krótkoterminowego w popularnych lokalizacjach wynosi od 5% do nawet 10% rocznie. Co ważne, system prawny Cypru jest zbliżony do brytyjskiego i przyjazny dla inwestorów zagranicznych, co dodatkowo zwiększa poczucie bezpieczeństwa. Dochodzi jeszcze kwestia wodnego kryzysu – rząd dofinansowuje odsalanie wody w hotelach, tym samym zabezpiecza rozwój turystyczny i mieszkaniowy nawet w szczycie sezonu.

Cypr przyciąga inwestorów z całego świata. Jeśli myślisz o swojej pierwszej inwestycji zagranicznej i chcesz dowiedzieć się, jak przejść przez cały proces sprawnie i bezpiecznie, zajrzyj do 32. numeru Strefy Nieruchomości: https://skleprentiera.pl/SN32

Przejrzyj numer przed zakupem TUTAJ!