Emocje nową walutą sukcesu. To one uratują branżę.

W erze dominacji algorytmów naszą kartą przetargową stają się emocje, nie intelekt. – To ostatni moment, aby zadbać o inteligencję emocjonalną, która jest polisą na dobre życie w cyfrowym świecie – mówi prof. Rafał Ohme, ekspert w dziedzinie mózgu, emocji i technologii. Rozmawiamy o tym, jak odnaleźć się w nieustannie zmieniającej się rzeczywistości, aby sztuczna inteligencja nie wyparła z branży nieruchomości pośredników i inwestorów.

Aleksandra Zalewska-Stankiewicz: Dlaczego agenci nieruchomości powinni przeczytać ten tekst?

Prof. Rafał Ohme: Pośrednik nieruchomości codziennie pracuje z emocjami – własnymi i klientów. Inteligencja emocjonalna pozwala mu lepiej rozumieć potrzeby kupujących i sprzedających, rozładowywać napięcia podczas trudnych negocjacji oraz budować zaufanie i poczucie bezpieczeństwa w relacji. Korzyści? Klient czuje, że jest pod czyjąś opieką, co zwiększa jego lojalność i skłonność do poleceń. Inteligencja emocjonalna przydaje się szczególnie w sytuacjach stresu – np. gdy klient waha się przed podpisaniem umowy, przeżywa konflikt rodzinny lub reaguje emocjonalnie na ofertę. W erze algorytmów i cyfryzacji to właśnie zdolność tworzenia autentycznych relacji win–win staje się przewagą pośrednika nad sztuczną inteligencją. W przyszłości będzie ona jeszcze ważniejsza – bo tylko człowiek potrafi wyczuć emocje drugiej osoby i dostosować do nich sposób działania.

A.Z.S.: Do czego jeszcze jest nam niezbędna inteligencja emocjonalna?

R.O.: Inteligencja emocjonalna to umiejętność odczuwania i rozumienia emocji – własnych i cudzych – a także zdolność do zarządzania nimi. Wyobraźmy sobie, że czeka nas bardzo stresująca sytuacja, której nie da się uniknąć. Dzięki temu, że możemy sięgnąć do naszej „skrzynki narzędzio- wej”, w której kryje się inteligencja emocjonalna, jesteśmy w stanie rozładować napięcie w taki sposób, aby nie zranić ani siebie, ani innych. To bardzo ważne, ponieważ dziś żyjemy w ogromnym stresie, a stres z kolei generuje kortyzol – największą zmorę naszych czasów, osłabiającą układ immunologiczny. A kiedy jesteśmy chronicznie zestresowani, to częściej i dłużej chorujemy oraz gorzej myślimy. W takiej sytuacji umiejętność zarządzania swoją emocjonalnością jest czymś kluczowym.

A.Z.S.: Czyli nie rozum, tylko serce stanie się naszą polisą na życie, na sukcesy w pracy?

R.O.: Dokładnie tak, ponieważ inteligencja emocjonalna, mimo że była z nami od zawsze, dopiero w ostatnich latach zaczęła być postrzegana jako coś unikalnego. Stała się naszym asem w rękawie w świecie, w którym do głosu doszła sztuczna inteligencja. A tym, co odróżnia ludzi od robotów, są właśnie emocje. A tych sztuczna inteligencja nie odczuwa, chociaż zaczyna myśleć sprawniej niż my i ma bardziej pojemną pamięć.

A.Z.S.: Emocji nie da się zaprogramować?

R.O.: Nie, ponieważ nie można ich zapisać w kodzie binarnym, czyli zerojedynkowym, w którym została zapisana sztuczna inteligencja. Prawda = 1, fałsz = 0. Tymczasem człowiek, dzięki systemowi podwójnego kodowania emocji w mózgu, może odczuwać jednocześnie i miłość, i nienawiść, czyli może być „1” i „-1” jednocześnie . Natomiast mimo że sztuczna inteligencja nie będzie w stanie przeżywać emocji, będzie ich bardzo ciekawa, dlatego zaprosi nas do współpracy. Tych najlepszych.

A.Z.S.: W jaki sposób?

R.O.: Na przykład opracuje idealny program zarządzania biurem pośrednictwa, ale potem poprosi nas – ludzi o to, żeby zrobić korekty w tym programie. Ona zaproponuje rozwiązania racjonalne, które będą optymalizowały zyski i minimalizowały koszty, ale np. nie uwzględni tego, że przy wprowadzeniu tych racjonalnych rozwiązań czyjeś ambicje lub ego mogą zostać urażone. Sztuczna inteligencja nie wie, czym one są, ponieważ są to doznania, a ona nie zna doznań. Zaproponuje więc odpowiednią hierarchię poinformowania pracowników o zmianach w firmie, na przykład wg stanowisk albo alfabetu. Ale nie uwzględni wieku pracowników czy ich wielolet- nich związków z firmą. Tę korektę człowiek będzie musiał zrobić sam. Sztuczna inteligencja jest jak słoń w składzie porcelany – wielki, silny, ale nieporadny.

A.Z.S.: Inteligencję emocjonalną mogą rozwinąć także pokolenia wychowane w świecie cyfrowym, nieznające świata analogowego?

R.O.: Tak, ponieważ można ją wytrenować niezależnie od wieku i świata, w jakim się żyje. Do nauki potrzeba jedynie świadomości (że ona jest), skupienia (na niej uwagi) i wytrwałości (aby ją ćwiczyć). Dla pokolenia X, Millenialsów i po części także dla Zetek inteligencja emocjonalna jest czymś, co „warto mieć”, co daje konkurencyjną przewagę nad innymi. Natomiast dla pokolenia Alfa będzie czymś, co „musisz mieć” – będzie niezbędna, by zostać partnerem sztucznej inteligencji. Chodzi o to, by dysponować czymś, czego druga strona nie posiada. W tym przypadku będzie to właśnie inteligencja emocjonalna.

Oto fragment fascynującego wywiadu z prof. Rafałem Ohme na temat inteligencji emocjonalnej.

Nie przegap pełnej rozmowy, z której dowiesz się m.in.: jak skutecznie trenować swoją inteligencję emocjonalną, w jaki sposób może ona wspierać pośredników nieruchomości oraz jakie wyzwania stwarza rozwój sztucznej inteligencji.

Wywiad pochodzi z najnowszego, 33 numeru Strefy Nieruchomości:  https://skleprentiera.pl/SN33

Przejrzyj numer przed zakupem TUTAJ!

Prof. Rafał Ohme

Ekspert w dziedzinie mózgu, emocji i technologii. Światowy pionier w obszarze neuronauki stosowanej. Od 20 lat prowadzi badania i konsultacje na temat emocji w komunikacji i zarządzaniu. Profesor w Szkole Biznesu na Uniwersytecie Stellenbosch w Kapsztadzie (RPA). Przez lata związany z Instytutem Psychologii PAN oraz Uniwersytetami UMCS, SWPS (Polska) oraz Renmin w Pekinie (Chiny). Stypendysta Fulbrighta, laureat nagród Prezydenta i Premiera RP, finalista konkursu EY – Przedsiębiorca Roku 2015. Mówca Roku 2020. Nominowany w Plebiscycie Viva! People Power 2024 w kategorii Wizjoner. Pisze do magazynu „Forbes”. Założyciel dwóch firm: FIRM MINDSET, która opracowuje aplikacje zwiększające siłę psychiczną w sporcie, edukacji i biznesie, oraz iCode, która odblokowuje Say-Do Gap wśród konsumentów.

Neuroarchitektura – wnętrza, które leczą

Dom to nasz pierwszy azyl. Jeśli jest dobrze zaplanowany, potrafi obniżyć stres, poprawić koncentrację i wspierać relacje. Neuroarchitektura uczy, że projektowanie to nie dekoracja, ale terapia dla ciała i umysłu.

Projektowanie jako terapia

Ponad 12 lat pracy w fizjoterapii nauczyło mnie patrzeć na człowieka całościowo, a to myślenie płynnie przełożyło się na projektowanie wnętrz. Oba obszary łączy troska o komfort, ergonomię i ogólny dobrostan fizyczno-psychiczny. Dlatego uważam, że projektowanie to także terapia – dla domu i jego mieszkańców. Dobrze zaplanowane wnętrze nie tylko cieszy oko, ale też wpływa na nasz układ nerwowy, poziom stresu i codzienną energię.

Wnętrza, które oddychają z człowiekiem

W Renevi nie tworzymy wnętrz „do katalogu”. Projektujemy przestrzenie, które rezonują z mieszkańcami. Człowiek potrzebuje przestrzeni mieszkalnej, która reguluje emocje, buduje poczucie bezpieczeństwa i daje energię. Każdy z nas na pewno kiedyś był we wnętrzu, w którym od razu poczuł się spokojny, skoncentrowany i odprężony – właśnie o taki efekt chodzi nam w procesie projektowania.

Dlatego zawsze pytam klientów nie tylko o kolory czy styl, ale też o ich rytm dnia:

  • Jak spędzacie razem czas? Czy najważniejsze są wspólne posiłki przy dużym stole, czy wieczory z książką i herbatą w wygodnym salonie? A może takie aktywności jak gry i zabawy z dziećmi albo oglądanie filmów? Każdy scenariusz wymaga innej aranżacji przestrzeni, innego podziału stref i odpowiedniego klimatu.
  • Czy dom ma Was wyciszać po pracy, czy inspirować do działania? Jedni potrzebują, by wnętrze koiło zmysły po intensywnym dniu – poprzez stonowane barwy, delikatne światło i spokojne formy. Inni zaś chcą przestrzeni, która pobudza kreatywność, dodaje energii, z odważnymi kolorami i mocniejszym akcentem. Projekt odpowiada na te potrzeby, a przestrzeń może działać jak naturalny regulator emocji.
  • Czy potrzebujecie przestrzeni rodzinnej, czy bardziej indywidualnej? W niektórych domach najważniejsze są miejsca wspólne – otwarta kuchnia, salon, jadalnia, gdzie życie toczy się razem. W pozostałych kluczowe jest zapewnienie prywatności – osobne gabinety do pracy, kąciki do nauki, przestrzenie na hobby. Czasami trzeba zrównoważyć te dwa światy, by każdy miał swoją strefę, a jednocześnie dom sprzyjał bliskości.

Trzy filary Renevi: ergonomia, harmonia, emocje

  • Ergonomia – w rehabilitacji uczyłam prawidłowego wzorca ruchu, a dziś dbam, by wnętrze wspierało ciało. Układ kuchni, wysokość blatów, ergonomiczne krzesła czy odpowiednie światło – to elementy, które decydują o komforcie i zdrowiu.
  • Harmonia – dom ma być jak oddech. W świecie nadmiaru bodźców potrzebujemy wnętrza, które regeneruje i wycisza. Przemyślana kolorystyka, odpowiednie proporcje i materiały naturalne budują atmosferę równowagi.
  • Emocje – wnętrze powinno budzić uczucia. Ciepło, radość, poczucie bezpieczeństwa – każdy projekt ma inną emocję przewodnią, ale zawsze chodzi o to, by dom był naprawdę Twój.

Fliperskie projekty – piękne i funkcjonalne

W naszej pracowni tworzymy również projekty inwestycyjne – wnętrza dla osób, które chcą szybko sprzedać lub wynająć mieszkanie. W takich realizacjach liczy się uniwersalny styl, estetyka i praktyczność. Projektujemy tak, aby mieszkanie było atrakcyjne wizualnie, ergonomiczne i konkurencyjne na rynku.

Ale nawet w projektach fliperskich nie rezygnujemy z naszej filozofii – ergonomii, harmonii i spójności. Dzięki temu wnętrza „pod inwestycję” nie są powtarzalne, lecz nadal mają charakter i lekkość, która przyciąga kupujących.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak wnętrza mogą „leczyć” oraz odkryć inspiracje do tworzenia unikatowych, przemyślanych przestrzeni, sięgnij po pełne wydanie 33

Agnieszka Orzechowska

Media na najemcę czy na właściciela? Jak rozliczać opłaty, aby uniknąć strat przy wynajmie?

Podwyżki cen wody, prądu i gazu stały się już stałym elementem rzeczywistości. Właściciele mieszkań coraz częściej zadają sobie pytanie, jak
w nowych realiach rozliczać media z najemcą, by nie dopłacać z własnej kieszeni. Choć temat wydaje się prozaiczny, błędne decyzje w tej kwestii potrafią zniweczyć zysk z najmu szybciej, niż można się spodziewać. Jak więc rozwiązać ten problem, aby nie być stratnym?

Najgorsze rozwiązanie: media wliczone w czynsz najmu

Wliczenie wszystkich opłat za media w czynsz najmu to najprostsze ale jednocześnie też najgorsze możliwe rozwiązanie. Właściciel nieruchomości traci wówczas możliwość dostosowania stawek, gdy zmienia je dostawca, oraz nie może obciążyć najemcy niedopłatą wynikającą z rzeczywistego zużycia. Taki model zachęca również do nadmiernego korzystania z mediów – skoro najemca bez względu na zużycie zawsze płaci stałą kwotę, nie ma motywacji do oszczędzania. Co więcej, w przypadku rozliczania przychodu z najmu w formie ryczałtu, wyższe opłaty wliczone w czynsz oznaczają również wyższy podatek do zapłaty. Jedyną zaletą takiego rozwiązania jest wygoda – brak konieczności dodatkowych przelewów i rozliczeń. Jednak potencjalne straty finansowe znacznie przewyższają tę korzyść.

Trzy sposoby rozliczania mediów z najemcą

W praktyce funkcjonują trzy najczęstsze modele rozliczania mediów
w wynajmowanych mieszkaniach. Każdy z nich ma swoje zalety i wady – wybór zależy od preferencji właściciela oraz rodzaju najmu.

  1. Przepisanie liczników na najemcę

To rozwiązanie najbardziej przejrzyste i korzystne dla właściciela. Najemca samodzielnie zawiera umowy z dostawcami mediów i rozlicza się bezpośrednio z nimi. Dzięki temu właściciel unika ryzyka zadłużenia oraz konieczności korygowania stawek w przypadku podwyżek. Każda zmiana cen automatycznie przechodzi na najemcę. Minusem może być konieczność formalności przy przepisywaniu liczników, szczególnie w przypadku umów najmu na krótszy okres czasu np. 3-6 miesięcy.

2. Liczniki na właściciela, rozliczenie według faktur

Drugi sposób polega na tym, że umowy z dostawcami mediów pozostają na właściciela, ale najemca dokonuje płatności na podstawie otrzymywanych faktur. To rozwiązanie daje właścicielowi pełną kontrolę nad terminowością płatności i rozliczeniami. Wymaga jednak dodatkowego zaangażowania – wysyłania faktur, pilnowania terminów i monitorowania wpłat.

3. Jedna zaliczka na wszystkie media

To najczęściej wybierany kompromis. Właściciel ustala z najemcą jedną miesięczną zaliczkę na media, a po zakończeniu okresu rozliczeniowego dokonuje rozliczenia na podstawie rzeczywistego zużycia. Należy jednak pamiętać, że rozliczanie każdego licznika osobno może być czasochłonne i wymaga odpowiednich zapisów w umowie, które pozwolą na korekty w przypadku niedopłat.

Opłaty do wspólnoty lub spółdzielni – kto powinien je regulować?

Opłaty do wspólnoty lub spółdzielni mieszkaniowej to kolejny istotny element rozliczeń. Można je uregulować na dwa sposoby:

  1. Najemca płaci właścicielowi, a właściciel przekazuje środki do wspólnoty – zapewnia to pełną kontrolę nad płatnościami, ale wymaga dodatkowej obsługi.
  2. Najemca wpłaca bezpośrednio do wspólnoty – rozwiązanie wygodniejsze, lecz obarczone ryzykiem, że ewentualne zaległości obciążą właściciela, ponieważ to on pozostaje stroną umowy z administracją.

Umowa najmu – dokument chroniący obie strony

Bez względu na wybrany model rozliczania, najważniejsze jest, by kwestie opłat za media zostały jednoznacznie uregulowane w umowie najmu. Warto zawrzeć w niej zapisy umożliwiające zmianę wysokości opłat w przypadku podwyżek cen energii, wody czy gazu oraz określić zasady rozliczania różnic wynikających z rzeczywistego zużycia. Dobrze skonstruowana umowa to nie tylko ochrona właściciela, ale również jasność i bezpieczeństwo dla najemcy. Transparentne zasady minimalizują ryzyko konfliktów i pozwalają obu stronom uniknąć nieporozumień.

Przejrzystość to podstawa

W świetle wciąż rosnących kosztów utrzymania nieruchomości, sposób rozliczania mediów z najemcą staje jednym z ważniejszych elementów efektywnego zarządzania najmem. Bez względu na wybrane rozwiązanie – największym błędem jest brak precyzji. To właśnie niejasne zapisy, nieuwzględniające zmian stawek czy rozliczeń niedopłat, prowadzą do sytuacji, w których właściciel musi dopłacać z własnej kieszeni. A w czasach, gdy rachunki potrafią wzrosnąć nawet o kilkadziesiąt procent w skali roku, to ryzyko, na które nie warto sobie pozwolić.

Anna Grybel-Kloc

Licencjonowana pośredniczka, specjalistka od inwestycji i zarządzania najmem długoterminowym z prawie 20-letnim doświadczeniem w nieruchomościach mieszkaniowych na wynajem. Od początku buduje i rozwija polski oddział Sim Property.

Sim Property

Firma od 14 lat zarządzająca najmem długoterminowym w kilkunastu miastach, zapewniająca kompleksową obsługę procesu wynajmu na najwyższym poziomie. Obsłużyła już ponad 2500 umów najmu, a obecnie ma pod opieką kilka budynków i ponad 500 mieszkań na wynajem o łącznej wartości ponad 350 milionów złotych. Wyróżniona tytułem Zarządcy Najmu 2024 Roku w Plebiscycie Stowarzyszenia Mieszkanicznik.

Polska-Gruzja: biznes bez granic

Aby lepiej zrozumieć obecny klimat inwestycyjny w Gruzji i rozwój gospodarczy kraju, a także dowiedzieć się, dlaczego teraz jest najlepszy czas na inwestowanie w Gruzji i jakie mechanizmy chronią zagranicznych inwestorów, rozmawialiśmy z J.E. Panią Dianą Zhgenti, Ambasador Gruzji w RP.

Paweł Jaśkowski: Jakie są największe zalety Gruzji w oczach polskich inwestorów – niskie podatki, uproszczona biurokracja czy przyjazny inwestorom klimat?

J.E. Diana Zhgenti: Wszystkie trzy wymienione czynniki – niskie podatki, uproszczona biurokracja oraz przyjazny inwestorom klimat – są dużym atutem. Rozwinę nieco bardziej te kwestie.

  • W ostatnich latach Gruzja udowodniła, że jest niezawodnym i zrównoważonym partnerem mającym sprzyjające środowisko biznesowe, silne instytucje oraz wiarygodną politykę gospodarczą, odnotowującym znaczny postęp we wszystkich dziedzinach gospodarki. Nasz sukces to nie tylko liczby – to tworzenie stabilności oraz możliwości dla naszego narodu i partnerów. Gruzja stała się znana jako kraj z wiarygodnym, zrównoważonym i otwartym środowiskiem biznesowym.
  • Dzisiaj Gruzja wyróżnia się jako doskonałe miejsce do inwestowania, oferując unikalne połączenie niskich kosztów oraz zminimalizowanego ryzyka, a jednocześnie wyjątkowy klimat biznesowy. Otwartość Gruzji na zagraniczne inwestycje znajduje odzwierciedlenie w tym, że kraj zajmuje ósme miejsce w rankingu Indeksu Restrykcyjności Regulacyjnej OECD, co czyni Gruzję jednym z najmniej restrykcyjnych środowisk dla inwestorów zagranicznych. Stosunek bezpośrednich inwestycji zagranicznych do PKB w kraju jest jednym z najwyższych wśród państw świata. Te kamienie milowe dodatkowo wzmacniają pozycję Gruzji jako dynamicznego i obiecującego hubu dla globalnych inwestorów – więc jesteśmy obecnie świadkami kontynuacji tego pozytywnego trendu napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych do kraju. Inwestorzy z całego świata dostrzegają oferujące przez Gruzję możliwości w tak różnych sektorach jak transport i logistyka, energia odnawialna, usługi hotelarskie, nieruchomości, outsourcing procesów biznesowych oraz w wielu innych obszarach.

P.J.: Jakie rady Pani Ambasador dałaby Polakom rozważającym inwestowanie w Gruzji po raz pierwszy?

D.Z.: Zwróciłabym uwagę polskiego inwestora planującego inwestowanie w Gruzji po raz pierwszy na to, że wchodzi na rynek cieszący się coraz większą popularnością wśród Europejczyków ze względu na niskie podatki, strategiczne położenie oraz łatwość zakładania działalności gospodarczej. W Gruzji obserwuje się rosnące zainteresowanie polskich inwestorów, zwłaszcza w sektorze nieruchomości i hotelarstwa, poparte relacjami dwustronnymi oraz wysiłkami integracji w UE. Dzięki umowie o unikaniu podwójnego opodatkowania można zmniejszyć obciążenia podatkowe dochodów uzyskanych w Gruzji. Więc tak jak wspomniałam:

  1. Gruzja oferuje dopasowane do poszczególnych sektorów rozwiązania – czyli wiele korzyści inwestorom w branżach o wysokim potencjale, jak IT, BPO (outsourcing procesów biznesowych), nieruchomości, energia odnawialna – a także charakteryzuje się efektywnym pod względem kosztów i przyjaznym dla biznesu środowiskiem.
  2. Probiznesowe otoczenie regulacyjne: Gruzja jest uznawana powszechnie za jeden z najbardziej przyjaznych biznesowi krajów na świecie.
  3. Efektywna pod względem kosztów działalność: Gruzja oferuje jedno z najniższych stawek podatkowych na świecie, z podatkiem dochodowym wynoszącym jedynie 15%, przy braku podatku od reinwestowanych zysków. Dodatkowo konkurencyjne koszty pracy i znacznie niższe niż w Europie średnie wynagrodzenie zapewniają opłacalność działalności.
  4. Inwestycje w przyszłość: Rozwój portu głębinowego Anaklia, rozbudowanie portów w Poti oraz Batumi, zakończenie Autostrady Wschód–Zachód – zwiększy rolę Gruzji jako regionalnego hubu handlowego oraz logistycznego, wzmacniając łączność między Europą, Bliskim Wschodem i Azją.

P.J.: W jaki sposób ambasada współpracuje z organizacjami biznesowymi w Polsce zajmującymi się łączeniem polskich inwestorów z rynkiem gruzińskim?

D.Z.: Ambasada Gruzji odgrywa ważną rolę w budowaniu więzi gospodarczych między Gruzją a Polską, w szczególności poprzez promowanie możliwości inwestowania na rynku gruzińskim. W ramach działań dyplomacji gospodarczej ambasada Gruzji ściśle współpracuje z polskimi organizacjami biznesowymi, aby ułatwić komunikację między polskimi inwestorami i gruzińskimi partnerami. Współpraca ta wynika z misji ambasady, której celem jest wspieranie handlu, inwestycji i dwustronnych relacji gospodarczych, zwłaszcza w świetle niewykorzystanego potencjału podkreślonego w trakcie rozmów dyplomatycznych. Na przykład: ambasada kładzie nacisk na wykorzystanie narzędzi dyplomacji gospodarczej celem określenia nowych kierunków współpracy, w tym promowania inwestycji. Kluczowe obszary współpracy obejmują organizację wspólnych wydarzeń, wymianę informacji, wsparcie inicjatyw łączących polskich przedsiębiorców z takimi sektorami w Gruzji jak nieruchomości, rolnictwo, energetyka oraz IT.

P.J.: Jak postrzegani są polscy przedsiębiorcy w Gruzji – czy są traktowani jako partnerzy strategiczni?

D.Z.: Polscy przedsiębiorcy są coraz lepiej postrzegani w Gruzji, głównie ze względu na silne więzi dwustronne, wspólne wartości europejskie oraz reputację Polski jako wiarygodnego partnera unijnego.

P.J.: Gdyby Pani Ambasador miała rozwiać wszelkie polskie obawy w jednym zdaniu: dlaczego akurat teraz to właściwy czas na inwestowanie w Gruzji?

D.Z.: To właściwy moment na wejście polskich inwestorów na rynek gruziński ze względu na korzystny dla inwestorów system podatkowy, umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania, dostęp do handlu zgodny z zasadami UE oraz rozwijający się sektor turystyki i nieruchomości przy silnym dwustronnym wsparciu właściwych agencji.

P.J.: W przeszłości strona polska ostrzegła przed nieuczciwymi praktykami stosowanymi przez niektórych deweloperów mieszkaniowych w Gruzji. Jak Pani Ambasador odniosłaby się do tych obaw?

D.Z.: Dziękuję za poruszenie tej ważnej kwestii. Jako Ambasador Gruzji w RP w pełni rozumiem obawy wyrażone przez Ambasadę Polski w Tbilisi dotyczące pewnych nieuczciwych praktyk stosowanych przez niektórych deweloperów mieszkaniowych w Gruzji. Traktujemy te ostrzeżenia poważnie, ponieważ wynikają one z naszego wspólnego zaangażowania na rzecz przejrzystości, ochrony inwestorów i silnego dwustronnego zaufania, które leży u podstaw naszego partnerstwa. Sądownictwo w Gruzji jest całkiem solidne. Ponadto zgodnie z naszym prawem, jeżeli strony tak uzgodnią, inwestorzy od samego
początku mogą uwzględnić klauzule arbitrażowe, co pozwoli na rozstrzyganie sporów bezpośrednio przez arbitrów zamiast podczas rozpraw sądowych. To rozwiązanie jest szybsze i tańsze niż postępowanie sądowe.

P.J.: Czy są to rzeczywiście częste przypadki, czy raczej incydenty, które nie powinny zniechęcać inwestorów?

D.Z.: Obawy dotyczące pewnych nieuczciwych praktyk stosowanych przez niektórych deweloperów mieszkaniowych w Gruzji są raczej incydentami, a nie częstymi przypadkami i nie powinny zniechęcać polskich inwestorów, o ile podejdą do nich z należytą starannością. Pojedyncze przypadki zdarzają się w każdym kraju, co jest przykre, ale nie powinny mieć wpływu na ogólne środowisko inwestycyjne kraju.

J.E. Diana Zhgenti

Ambasador Gruzji w RP


Wywiad pochodzi z najnowszego, 33. numeru Strefy Nieruchomości: https://skleprentiera.pl/SN33

Przejrzyj numer przed zakupem TUTAJ!

ABC inwestora: Cechy nieruchomości idealnej pod flipa

Jesteś przed swoją pierwszą inwestycją i zastanawiasz się, jaką nieruchomość wybrać. Czy wiesz, jakie cechy powinno mieć mieszkanie, tak żeby szybko znalazło kupca lub najemcę? Zobacz, jak rozpoznać właściwy lokal.

Idealne mieszkanie na rynku wtórnym

Jeśli chciałbyś działać na rynku wtórnym, to według mnie warto rozejrzeć się za trzypokojowym, nieprzechodnim mieszkaniem o powierzchni ok. 53 mkw. (+/- 7 mkw.) w 4-piętrowym bloku w odpowiedniej okolicy – blisko centrum, ale w otoczeniu terenów zielonych. Najlepiej, żeby lokal znajdował się na pierwszym piętrze, chyba że w budynku jest winda – wtedy piętro nie ma znaczenia.

Stan zewnętrzny nieruchomości

Zwróć również uwagę na to, z jakiego materiału wykonany jest budynek – najlepsze rozwiązanie to pustaki lub cegła. Znacznie gorszą opcją jest wielka płyta – ze względu na cienkie ściany, a co za tym idzie, przenikanie hałasów z sąsiednich mieszkań.

Oprócz tego koniecznie zweryfikuj stan elewacji i ocieplenie. Wygląd zewnętrzny nieruchomości bywa kluczowy – może sprawić, że potencjalny klient od razu zainteresuje się ofertą lub wręcz przeciwnie, straci chęć zakupu.

Lokalizacja to podstawa

Koniecznie sprawdź otoczenie nieruchomości – oceń infrastrukturę (jak daleko znajdują się m.in.: sklepy, placówki oświatowe, obiekty użyteczności publicznej) i bezpieczeństwo. Świetnie, jeśli trafi Ci się blok ogrodzony – to daje większy komfort psychiczny mieszkańcom. Sporo osób zwraca uwagę na okoliczne miejsca rozrywki dla dzieci, takie jak place zabaw, boiska czy skate parki. Dodatkowym atutem jest także bliska odległość do kawiarni czy restauracji – dzięki temu osiedle sprawia wrażenie przytulniejszego.

Sprawdź, jakie są połączenia komunikacji miejskiej w danym obszarze. Zwykle lokale na peryferiach miast są tańsze – właśnie ze względu na rzadziej pojawiające się tam autobusy czy tramwaje. Wartość mieszkań może także obniżać nieutwardzona droga dojazdowa do nieruchomości. Wybieraj raczej bloki, do których prowadzi droga asfaltowa czy z kostki brukowej.

Niesamowicie ważna jest kwestia parkingu. Zobacz, czy nieopodal są dostępne place strzeżone bądź niestrzeżone, czy można zaparkować jedynie na kilku miejscach obok posesji na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”.

Warto też zbadać aspekt obszarów przemysłowych. Tak jak wspomniałem, budynki zlokalizowane blisko terenów zielonych są atrakcyjne – ludzie chcą mieć park czy skwer niedaleko domu, gdzie będą mogli aktywnie odpocząć. Jeśli zaś z okien widać magazyny i inne „szare” obiekty, mieszkanie traci na wartości.

Zbyt mała odległość między budynkami na osiedlu również będzie odstraszać potencjalnych nabywców. Nikt nie lubi, gdy zagląda mu się przez okno.

Niewielu chętnych będzie także na blok leżący nieopodal torów kolejowych. Podobnie sąsiedztwo autostrad i ruchliwych ulic nie będzie zachęcać do kupna. Możesz zrobić test hałasu, będąc w mieszkaniu – stań obok zamkniętego okna i nasłuchuj. Jeśli odgłosy ulicy będą uciążliwe, a po otwarciu okna słychać będzie nieznośny zgiełk, to lepiej nie decydować się na zakup.

Wojciech Orzechowski

Przedsiębiorca, inwestor, deweloper, ekspert rynku nieruchomości, nazywany ojcem chrzestnym flipowania w Polsce. Od 2007 roku nieprzerwanie inwestuje w nieruchomości, a od 2014 roku edukuje w tym zakresie. Od 2018 roku realizuje w Łodzi projekty deweloperskie o wartości sprzedażowej ponad 220 mln zł, a tylko w roku 2023 prowadził 140 inwestycji fliperskich.

Wiesz już, jak ważne jest, by ocenić stan zewnętrzny nieruchomości oraz jakie znaczenie ma lokalizacja przy wyborze mieszkania na flipa.

Jeśli chcesz dowiedzieć się jakie piętro będzie optymalne, na co zwrócić uwagę przy remoncie wnętrza i jak wybrać mieszkanie, które naprawdę przyniesie zysk, zajrzyj do najnowszego, 33. numeru Strefy Nieruchomości:https://skleprentiera.pl/SN33

Przejrzyj numer przed zakupem TUTAJ!

Pierwsza inwestycja na Cyprze Południowym – czas na polskich inwestorów.

Na Cyprze bywam zazwyczaj co dwa, trzy miesiące i za każdym razem wracam do tego miejsca z jeszcze większą pasją. Urzekło mnie nie tylko swoją kuchnią, klimatem i życzliwością mieszkańców, ale przede wszystkim ogromnym potencjałem inwestycyjnym – szczególnie w Pafos, Larnace, Limassolu i Ayia Napie. Od kilku lat z powodzeniem zajmuję się sprzedażą nieruchomości, pomagam klientom z całego świata – od Anglii i Niemiec po Chiny i Singapur.

Większość osób trafia do mnie z polecenia, co jest dla mnie największym dowodem zaufania. Przez 15 lat mieszkałam za granicą i z tej emigracji przywiozłam nie tylko cenne doświadczenie na wielu płaszczyznach biznesowych oraz wykształcenie, ale także międzynarodowe kontakty. To właśnie one stanowią dziś fundament mojego biznesu, który rozwijam w skali międzynarodowej. Cypr to dla mnie nie tylko kierunek zawodowy – to źródło mojej energii i rozwoju oraz przestrzeń, do której zawsze wracam by czerpać nowe inspiracje.

Według mnie to klejnot Morza Śródziemnego, znany z łagodnego klimatu i słonecznych dni. Temperatury latem osiągają 30–33°C, a zimą wahają się w granicach 13–17°C (to średnie temperatury dla danych okresów). Miejsce to przyciąga od lat swoją stabilnością, śródziemnomorskim klimatem i atrakcyjnym rynkiem nieruchomości. Ta wyspa to raj dla turystów oraz miejsce, gdzie inwestycja w nieruchomości może przynieść realne zyski.

Południe Cypru to część należąca do Unii Europejskiej, to miejsce pełne kontrastów – starożytne ruiny przeplatają się tu z nowoczesnymi marinami, a malownicze wioski z luksusowymi kurortami. Największymi atrakcjami wyspy są plaże z Błękitną Flagą, turkusowe zatoki, winnice, góry Troodos oraz niezwykła kuchnia, która łączy wpływy greckie, tureckie i bliskowschodnie. Tutejszy styl życia jest spokojny i gościnny – i właśnie to sprawia, że jest tu tak wyjątkowo, tak inaczej, tak pięknie! Zdecydowanie różni się to od życia w dużym mieście w ciągłym pośpiechu. Przymierzając się do inwestycji, warto wiedzieć, że rynek nieruchomości na Cyprze Południowym rozwija się dynamicznie, szczególnie w takich lokalizacjach jak Pafos, Limassol, Larnaka czy Ayia Napa. W ostatnich latach zauważalny jest wzrost zainteresowania nowoczesnymi apartamentami z widokiem na morze oraz willami w resortach z infrastrukturą hotelową.

W 2024 roku wartość transakcji nieruchomości komercyjnych i mieszkalnych wyniosła 5,7 mld euro – najwięcej było ich w Limassolu, Nikozji i Larnace. Trzeba też zauważyć, że szybkość, z jaką rozwija się Pafos, jest zaskakująca, a nowoczesne inwestycje pokazują, że nieruchomości w tej części Cypru zwyczajnie brakuje (mam na myśli nieruchomości o wysokim standardzie, bo takie sprzedają mi się najlepiej). Rok 2025 rozpoczął się bardzo optymistycznie – oczywiście biorę tu pod uwagę swoje transakcje, których rok do roku mam więcej o 11%. Trendy pokazują, że podaż na nowe mieszkania i wille rośnie, co według mnie będzie stabilizowało ceny na jakiś czas (sądzę, że kiedy Cypr Południowy wejdzie do strefy Schengen – w 2026 roku – nastąpi wzrost cen nieruchomości w tej części Europy).

Realna stopa zwrotu z wynajmu krótkoterminowego w popularnych lokalizacjach wynosi od 5% do nawet 10% rocznie. Co ważne, system prawny Cypru jest zbliżony do brytyjskiego i przyjazny dla inwestorów zagranicznych, co dodatkowo zwiększa poczucie bezpieczeństwa. Dochodzi jeszcze kwestia wodnego kryzysu – rząd dofinansowuje odsalanie wody w hotelach, tym samym zabezpiecza rozwój turystyczny i mieszkaniowy nawet w szczycie sezonu.

Cypr przyciąga inwestorów z całego świata. Jeśli myślisz o swojej pierwszej inwestycji zagranicznej i chcesz dowiedzieć się, jak przejść przez cały proces sprawnie i bezpiecznie, zajrzyj do 32. numeru Strefy Nieruchomości: https://skleprentiera.pl/SN32

Przejrzyj numer przed zakupem TUTAJ!

Agent nieruchomości bez granic. Jak pracują pośrednicy na świecie?

Zawód agenta nieruchomości w poszczególnych krajach potrafi się różnić podejściem do pracy, zakresem obowiązków czy modelem współpracy z klientem. Wpływ na te dysproporcje mogą mieć m.in. lokalne regulacje, kultura pracy i oczekiwania klientów. Razem z Beatą Pawłusiewicz, Łucją Bogasiewicz i Michałem Spodymkiem udajemy się poza granice Polski.

Hiszpania

Łucja Bogasiewicz

Inwestorka, dyrektor regionalny KBN (Krajowego Brokera Nieruchomości), międzynarodowy pośrednik w obrocie nieruchomościami. Działa w regionie południowym Polski (Bielsko-Biała, Wisła, Szczyrk), w Hiszpanii i w Dubaju.

Aleksandra Zalewska-Stankiewicz: Jakie są kluczowe różnice między hiszpańskimi a polskimi pośrednikami nieruchomości?

Łucja Bogasiewicz: Z perspektywy kilku lat pracy w Hiszpanii mogę powiedzieć, że różnice w pracy pośredników nieruchomości między Polską a Hiszpanią są znaczące – zarówno na poziomie kulturowym, jak i systemowym.

Te kluczowe różnice to:

  • Brak licencji zawodowej – w Hiszpanii zawód pośrednika nieruchomości nie jest regulowany przepisami, co oznacza, że właściwie każdy może świadczyć tego typu usługi.
  • Silniejsze znaczenie kontaktów osobistych – w Hiszpanii relacje interpersonalne odgrywają ogromną rolę. Wiele transakcji odbywa się dzięki zaufaniu, poleceniom i sieciom lokalnych kontaktów, niekoniecznie w sposób sformalizowany.
  • Brak wyłączności – bardzo często jedna nieruchomość jest oferowana przez wielu pośredników jednocześnie. W Polsce tendencja jest odwrotna – coraz popularniejsze staje się podpisywanie umowy na wyłączność.
  • Otwartość na współpracę między agencjami – mimo braku wyłączności hiszpańscy agenci częściej współpracują ze sobą w modelu podziału prowizji. W Polsce wciąż bywa z tym różnie – konkurencja nierzadko dominuje nad współdziałaniem.
  • Swoboda działania – hiszpańscy pośrednicy pracują w dużo luźniejszym systemie. Brak regulacji daje sporą elastyczność, ale jednocześnie stwarza ryzyko nierzetelności. Dlatego najbardziej skuteczni agenci dbają o swoją reputację i często tworzą własne, nieformalne „standardy jakości”. W Polsce pośrednik funkcjonuje w bardziej kontrolowanym środowisku, co może zwiększać bezpieczeństwo klienta, ale powoduje mniejszą elastyczność.

A.Z.S.: Jakie techniki i strategie od pośredników hiszpańskich warto zaczerpnąć do Polski?

Ł.B.: Z hiszpańskiego rynku można zaczerpnąć wiele praktyk:

  • Prezentacje wideo i wirtualne spacery – to standard, nie wyjątek. Nawet skromniejsze nieruchomości mają profesjonalnie przygotowane wideo.
  • Home staging jako codzienność – przygotowanie nieruchomości do sprzedaży jest wręcz obowiązkowe. Polscy pośrednicy coraz częściej sięgają po tę usługę, ale w Hiszpanii to must-have.
  • Silna obecność w social mediach – hiszpańscy pośrednicy traktują media społecznościowe jako główne narzędzie budowania marki i pozyskiwania klientów.
  • Elastyczne podejście do prowizji i zakresu usługi – oferty są dostosowane do klienta, możliwa jest np. współpraca na zasadzie doradztwa, pomocy przy negocjacjach, bez konieczności pełnej usługi pośrednictwa.

Wyspy Zielonego Przylądka, Hiszpania, Bułgaria, Cypr, Chorwacja, Czarnogóra, Grecja, Turcja

Michał Spodymek

Od 2014 roku prowadzi agencję GOESTE Nieruchomości w Warszawie. Jako agent nieruchomości zajmuje się pośrednictwem przy sprzedaży nieruchomości zagranicznych.

Aleksandra Zalewska-Stankiewicz: Jak wygląda praca agentów poza Polską?

Michał Spodymek: Obserwowałem pracę pośredników nieruchomości na terenie Wyspy Zielonego Przylądka, w Hiszpanii, w Bułgarii, na Cyprze, w Chorwacji, w Czarnogórze, w Grecji i w Turcji. Każdy kraj ma jakieś wewnętrzne zasady działania. We wspomnianych przeze mnie miejscach zdecydowanie mniejszą wagę przywiązuje się do przygotowania nieruchomości do sprzedaży, z czym mamy do czynienia w Polsce. U nas normą w dobrych biurach jest home staging czy profesjonalna sesja fotograficzna. Poza granicami kraju – niekoniecznie.

Im bardziej na południe, tym mniej oczekiwań. Niektórzy potrafią skończyć pracę już o godzinie 13 z powodu zbyt wysokiej temperatury. Ale kiedy pracują, to bardzo intensywnie. Pamiętajmy, że w grę często wchodzą transakcje międzynarodowe, mocno ograniczone w czasie. Klient potrafi przylecieć na dwa trzy dni i trzeba być dobrze zorganizowanym, aby przedstawić mu różne propozycje. Tą umiejętnością wykazują się Ukraińcy i Rosjanie, dlatego świetnie odnajdują się w tej pracy. Agent nieruchomości, który osiągał niezłe wyniki w Polsce, ma dużą szansę powtórzyć to poza granicami kraju. Ale trzeba pamiętać, że nie wszędzie „obcych” przyjmuje się z otwartymi ramionami. Poza tym piękne plaże potrafią rozleniwić. Znam wiele agentek nieruchomości, którym pokusy nocnego życia Puerto Banus w Marbelli uniemożliwiały pracę na wysokim poziomie zaangażowania.

A.Z.S.: Jakie techniki, strategie i patenty od zagranicznych pośredników warto przenieść na polski rynek?

M.S.: Budowanie marki osobistej poprzez zaangażowanie czasowe, a nie TikTok oraz przywiązanie do jednej agencji. We wspomnianych krajach zdecydowanie rzadziej obserwuje się „skoczków”, którzy co dziewięć miesięcy zmieniają biura nieruchomości. Stabilność zawodowa w tych miejscach jest bardzo silnym argumentem i to dotyczy praktycznie każdej profesji.

Charakterystyczne jest to, że im bliżej krajów arabskich, tym więcej profitów klient otrzymuje na zachętę, zanim zdecyduje się na nabycie nieruchomości. Jednak takie zachowania nie występują w Grecji czy na Cyprze Południowym. Tam pośrednicy nieruchomości mają przekonanie, że są tak świetnym narodem, że właściwie nie muszą się starać.

Włochy

Beata Pawłusiewicz

Inwestorka, doświadczona pośredniczka, specjalistka w najmie krótkoterminowym. Jej klientami są turyści, biznesmeni i inwestorzy z całego świata. Mieszka i pracuje we Włoszech.

Aleksandra Zalewska-Stankiewicz: W czym sposób działania pośredników we Włoszech różni się od pracy polskich agentów?

Beata Pawłusiewicz: Z włoskimi agencjami współpracuję od 2020 roku. Teoretycznie wszystko działa podobnie jak w Polsce, ale kiedy się przyjrzymy, rzuca się w oczy kilka różnic. Oto one:

  • Agencja we Włoszech ma zadanie mediacji pomiędzy stronami. Praktycznie zawsze działa dla obu stron transakcji. Nie ma wymogu, aby kupujący bezpośrednio przed obejrzeniem nieruchomości podpisywał umowę. Dopiero na etapie umowy przedwstępnej z kupującym uzgadnia się wynagrodzenia dla agencji.
  • Brak staranności w prezentowaniu oferty – często zawierają one mało precyzyjne opisy, a zawarte w nich zdjęcia zazwyczaj są niestaranne i niedoświetlone.
  • Całkowity brak presji. Wcale nierzadko pośrednicy nie mają czasu na pokazanie klientom mieszkania. Powody? Zbyt duża liczba ofert w portfelu w stosunku do małej grupy osób zaangażowanych w pokazywanie lokali. W związku z tym zainteresowani zakupem powinni umawiać się na prezentacje z dużym wyprzedzeniem.

A.Z.S.: Jakie techniki, strategie i patenty od włoskich pośredników warto przenieść na polski rynek?

B.P.: System prawny, który gwarantuje agencji wynagrodzenie – aby akt notarialny doszedł do skutku, najpierw musi zostać rozliczona prowizja. Notariusz wprost pyta strony o to, czy mają czek dla agencji i prosi o jego przekazanie lub o potwierdzenie przelewu. Uważam, że te ścisłe procedury określone przez prawo to bardzo dobre rozwiązanie.

A.Z.S.: W jaki sposób pośrednicy we Włoszech budują zaufanie wśród klientów w swoim kraju?

B.P.: We Włoszech branża nieruchomości opiera się na lokalnych firmach rodzinnych z wieloletnimi tradycjami, mających już zbudowaną markę. Z kolei pośrednicy zagraniczni, którzy pracują we Włoszech tak jak ja, muszą przekonać klientów jakością, i to już przy pierwszej transakcji. Tylko w ten sposób klienci są w stanie nam zaufać i otworzyć się na współpracę międzynarodową.

Jeśli ciekawi Cię, w jaki sposób hiszpańscy pośrednicy budują zaufanie wśród klientów, czy klienci zagraniczni mają inne oczekiwania niż polscy oraz czego włoscy agenci mogliby się nauczyć od polskich kolegów – koniecznie sięgnij po najnowszy, 32. numer Strefy Nieruchomości: https://skleprentiera.pl/SN32

Przejrzyj numer przed zakupem TUTAJ!

Jak mówić, żeby nas słuchano?

Niezależnie od tego, czy przemawiasz ze sceny przed setką uczestników konferencji, czy prowadzisz kameralne spotkanie z klientem bądź live w sieci, czy rozmawiasz z zespołem w biurze – sztuka komunikacji ma kluczowe znaczenie. To od niej często zależy, czy Twoje słowa przekonają, czy odejdą w zapomnienie. Dlaczego jedni mówią i hipnotyzują, a inni – mimo solidnej wiedzy – nie potrafią przebić się przez mur obojętności? Co decyduje o tym, że klient czuje się zadbany i podejmuje decyzję, a zespół podąża za liderem z zaangażowaniem? Ewa Kozicka, ekspertka od wystąpień i komunikacji, zdradziła nam 10 sekretów skutecznego mówienia.

SEKRET NR 1

Niezależnie od tego, czy rozmawiasz z klientami, ze współpracownikami, przełożonymi czy podwładnymi, staraj się mówić W SPOSÓB ZROZUMIAŁY. Precyzyjne komunikaty, jasno formułowane zdania zmniejszają ryzyko nieporozumień.

SEKRET NR 2

Pamiętaj, że sposób komunikowania w zespole najczęściej nadają przełożeni. Jeśli szef jest pełen szacunku i otwartości, przekłada się to na lepszą atmosferę w pracy, a wówczas członkowie zespołu chętniej wyrażają swoje opinie i pomysły. Natomiast jeśli w komunikacji pojawia się agresja słowna bądź wrogi ton głosu, to częściej dochodzi do nieporozumień i konfliktów. To samo dotyczy spotkań biznesowych – pamiętaj, że jako jedna ze stron dyskusji możesz nadać rozmowie właściwą formę.

SEKRET NR 3

TON GŁOSU – Twój sposób mówienia wpływa na to, czy inni postrzegają Cię jako osobę wiarygodną i kompetentną. Ciepły, niski, ale wyraźny ton sprawia, że brzmisz pewnie, spokojnie i profesjonalnie. A tego słuchacze oczekują od liderów i ekspertów.

Natomiast ton zbyt wysoki lub piskliwy może być odbierany jako oznaka zdenerwowania, niepewności lub braku kontroli nad sytuacją.

SEKRET NR 4

Nie spiesz się! Umiarkowane tempo mówienia, czyli wygłaszanie 120–140 słów na minutę, z lekką modulacją, pokazuje nadawcę jako osobę zrównoważoną. Jeśli mówca przyspiesza lub gubi rytm, a jego rozemocjonowany głos ucieka do góry – słuchacz może stracić zaufanie, nawet jeśli treść jest merytoryczna. Za to stabilny, spokojny głos świadczy o opanowaniu, pewności siebie i kompetencji – cechach niezwykle pożądanych w branży nieruchomości.

SEKRET NR 5

Pamiętaj, że komunikujesz się całym sobą. Mowa ciała, gest i głos muszą być spójne z przekazem słownym. Gdy mówisz, nie przeczesuj włosów, nie drap się, nie pstrykaj długopisem, nie poprawiaj spodni czy marynarki, nie sprawdzaj komunikatów w telefonie. Pokaż, że całym sobą skupiasz się na danej chwili.

SEKRET NR 6

MODULUJ GŁOS – gdy to robisz, brzmisz ciekawiej, pokazujesz, że zależy Ci na tym, co mówisz, że sprawa jest dla Ciebie istotna. Przemawiając monotonnie, możesz sprawiać wrażenie sztywnego lub niezaangażowanego mówcy. Ale nie przesadź też w drugą stronę – osoby zbyt egzaltowane nie wzbudzają zaufania.


Oto 6 z 10 sekretów skutecznego mówienia, które pomogą Ci pewniej prezentować swoje pomysły.

Pozostałe wskazówki oraz 3 kroki na opanowanie tremy i napięcia przed ważnym wystąpieniem znajdziesz w najnowszym wydaniu Strefy Nieruchomości: https://skleprentiera.pl/SN32

Przejrzyj numer przed zakupem TUTAJ!

Autorka:

Ewa Kozicka

Logopedka medialna i artystyczna, trenerka emisji głosu, wykładowczyni. Absolwentka Logopedii na Uniwersytecie Warszawskim oraz Podyplomowego Studium Wymowy przy Akademii Teatralnej. Ukończyła liczne warsztaty i kursy z zakresu foniatrii. Przygotowuje dziennikarzy Telewizji Polskiej i Polskiego Radia do mówienia przed kamerą i mikrofonem. Uczestniczy w pracach Komisji Ekranowej, przyznającej karty dziennikarskie. Prowadzi zajęcia z zakresu dykcji, emisji głosu i interpretacji tekstu w szkołach artystycznych na kierunkach aktorskich i wokalnych. Jest członkiem zarządu Koła Żywego Słowa przy TMJP Polskiej Akademii Nauk. W ramach prac stowarzyszenia współorganizowała osiem seminariów z zakresu emisji głosu podczas wystąpień publicznych. Prowadzi zajęcia „Przed kamerą” na Podyplomowym Studium Kształcenia Głosu i Mowy na Uniwersytecie SWPS. Autorka książki Porywający mówca. Jak brzmieć pewnie i przekonująco, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Onepress.

Mała przestrzeń, wielki wpływ! Jak przygotować łazienkę, by zwiększyć wartość nieruchomości?

Łazienka to jedno z kluczowych pomieszczeń w domu – miejsce, które powinno się kojarzyć z czystością, świeżością i relaksem. Wrażenie komfortu wpływa na emocje! Podczas prezentacji nieruchomości to właśnie łazienka może przesądzić o decyzji zakupu lub najmu. Potencjalni klienci dokładnie ją oglądają, bo wiedzą, że jej remont może być drogi i czasochłonny.

Zaniedbana, budzi skojarzenia z dodatkowymi kosztami i pracą – odstrasza. Gdy jest w złym stanie, powoduje obniżenie ceny sprzedaży w wyniku negocjacji lub dłuższe ofertowanie na rynku. Jeżeli łazienka wygląda świeżo, klienci częściej zakładają, że również instalacje są w dobrym stanie, co daje poczucie, że można wprowadzić się bez dodatkowego remontu. A efekt łazienki, która wygląda jak w hotelu – czysta, schludna, z miękkimi ręcznikami i świecą – tworzy luksusowy klimat nawet w małym wnętrzu, dając sygnał „tu się dobrze żyje”. Dlatego warto zadbać o jej wygląd, niekoniecznie wielkim kosztem.

Home staging łazienki może zdziałać cuda i znacząco podnieść atrakcyjność nieruchomości. Poniżej najważniejsze zasady, którymi należy się kierować.

1. Czystość: To podstawa w każdym pomieszczeniu. Nic jednak nie odstrasza tak mocno jak zaniedbana łazienka. Należy skupić się na czystości płytek, fug, luster oraz armatury. Usunąć kamień i osady z mydła, i wszelkie ślady wilgoci czy pleśni. Trzeba zwrócić uwagę na silikony w miejscach, gdzie miały styczność z wilgocią. Jeżeli są przebarwione czy uszkodzone, warto je wymienić. Dobrze jest też upewnić się, że łazienka ładnie pachnie (ale unikać zapachów chemicznych). To sygnał, że łazienka była zadbana. Idealnym rozwiązaniem są patyczki zapachowe, które po gruntownym sprzątaniu podtrzymają wrażenie świeżości i porządku.

2. Neutralna kolorystyka: Stawiamy na jasne, stonowane barwy (biel, beż), naturalne dodatki. Jeżeli ściany lub glazura są w jaskrawych kolorach, warto pomyśleć o ich przemalowaniu, aby przestrzeń stała się bardziej uniwersalna. Zbyt osobisty styl może odstraszyć potencjalnych nabywców. Neutralność to klucz.

3. Minimalizm: Usuwamy wszystkie osobiste przedmioty (takie jak szczoteczki do zębów, kosmetyki, leki, ręczniki w użyciu). Zostawiamy tylko kilka uniwersalnych dekoracji i estetycznych akcentów (np. nowy ręcznik, świeca, mydło w dozowniku). Zbyt wiele dodatków, kosmetyków czy ręczników sprawia, że łazienka wygląda na małą, ciasną i nieuporządkowaną.

4. Miejsca do przechowywania: Aby utrzymać porządek, warto na etapie projektowania zaplanować odpowiednią ilość miejsca na przechowywanie. Widoczne detergenty, papier toaletowy czy kosmetyki psują efekt, odciągając wzrok od tego, co istotne. Dobrze jest zadbać o ukryte schowki lub estetyczne pojemniki.

5. Oświetlenie: Zasada jasnego, ciepłego światła sprawi, że łazienka będzie wyglądać przytulnie. Dodatkowe oświetlenie przy lustrze będzie atutem dla pań – warto pomyśleć o tym na etapie projektu. Ciekawym rozwiązaniem są lustra z wmontowanym oświetleniem LED.


To 5 z 8 sprawdzonych zasad, które pomogą Ci odpowiednio przygotować łazienkę do sprzedaży lub wynajmu.

Pozostałe wskazówki oraz listę najczęstszych błędów, które mogą zniweczyć cały efekt home stagingu – znajdziesz w najnowszym, 32. wydaniu Strefy Nieruchomości: https://skleprentiera.pl/SN32

Przejrzyj numer przed zakupem TUTAJ!

Autorka:

Patrycja Szafarczyk

Homestagerka, właścicielka biura nieruchomości Szafarczyk Nieruchomości, pośredniczka. Członkini Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Home Stagerów oraz Liderka na Śląsk Europejskiego Stowarzyszenia Profesjonalnych Home Stagerów. Specjalizuje się w szybkich stylizacjach nieruchomości na sprzedaż dla biur nieruchomości oraz klientów indywidualnych – prowadzi markę Catapulta. Dzięki 10-letniemu doświadczeniu w home stagingu sprzedaje nieruchomości sprawnie i z dużym zyskiem przy minimalnym nakładzie finansowym.

Kaucja przy wynajmie mieszkania – jak ją ustalić i pobrać?3 żelazne zasady

Kaucja przy umowie najmu nie jest formalnym obowiązkiem, ale w praktyce stanowi jedno z podstawowych narzędzi zabezpieczenia interesów wynajmującego. To właśnie dzięki niej właściciel zyskuje realną ochronę na wypadek szkód w mieszkaniu czy zaległości w opłatach. Warto jednak pamiętać, że samo wprowadzenie zapisu o kaucji do umowy nie wystarczy. Kluczowe znaczenie ma sposób jej ustalenia oraz pobrania. Nasza praktyka rynkowa pokazuje, że najskuteczniejszą ochronę gwarantuje stosowanie trzech zasad, które sprawdzają się w niemal każdej sytuacji. 

1. Kaucja musi być jasno określona w umowie najmu 

Ważnym elementem jest precyzyjny zapis w umowie najmu, który zagwarantuje nam możliwość pobrania kaucji od najemcy.  Ustalenie wysokości kaucji już po podpisaniu dokumentu jest możliwe wyłącznie za zgodą najemcy, co w praktyce może być trudne do wyegzekwowania. Dlatego temat ten powinien pojawić się już na etapie negocjacji, a w umowie najmu należy zawrzeć jednoznaczny i niebudzący wątpliwości zapis o kaucji – zarówno jej wysokości, jak i terminie wpłaty. Brak takiego zabezpieczenia na starcie to ryzyko, którego rozsądny wynajmujący powinien unikać. 

2. Wysokość kaucji powinna być dopasowana do sytuacji

Nie istnieje uniwersalny model wysokości kaucji. Za niska – nie zabezpieczy roszczeń właściciela. Za wysoka – zniechęci potencjalnego najemcę i ograniczy grupę zainteresowanych. Ustawa o ochronie praw lokatorów wyznacza jedynie górne granice: 

  • 12-krotność czynszu w przypadku klasycznej umowy najmu, 
  • 6-krotność czynszu przy najmie okazjonalnym i instytucjonalnym. 

W praktyce najczęściej stosuje się równowartość jednomiesięcznego czynszu. To jednak nie zawsze wystarcza. Wysokość kaucji powinna być uzależniona od oceny ryzyka, jakie niesie dana umowa. Warto wziąć pod uwagę m.in. fakt, czy najemca mieszka na stałe w Polsce, czy planuje długoterminowy pobyt, a także, czy posiada zwierzęta. Każdy z tych elementów może wpływać na prawdopodobieństwo ewentualnych szkód. Elastyczne podejście do wysokości kaucji zwiększa bezpieczeństwo właściciela bez jednoczesnego nadmiernego obciążania najemcy.

3. Kaucja powinna być wpłacona w całości przed wydaniem lokalu

Najczęściej popełnianym błędem wynajmujących jest akceptowanie wpłaty kaucji w ratach. Praktyka jednoznacznie pokazuje, że takie rozwiązanie wiąże się z ryzykiem wystąpienia problemów w przyszłości. „Kaucja na raty = tarapaty” – to hasło doskonale oddaje doświadczenia wielu właścicieli mieszkań. Najlepszą praktyką jest odbiór pełnej kwoty kaucji jeszcze przed przekazaniem kluczy. Może to być zarówno przelew bankowy, jak i wpłata gotówkowa – forma zależy wyłącznie od ustaleń między stronami. Najważniejsze, aby właściciel miał w ręku konkretne zabezpieczenie już na samym początku najmu. 

Kaucja jako filar bezpieczeństwa najmu

Skuteczne pobranie kaucji wymaga konsekwencji i trzymania się kilku prostych, ale fundamentalnych zasad. Jasny zapis w umowie, właściwie dobrana wysokość oraz pełna wpłata przed przekazaniem lokalu – to trzy filary, które znacząco zmniejszają ryzyko związane z wynajmem. W realiach rynku najmu, gdzie nie brakuje zarówno rzetelnych, jak i problematycznych najemców, kaucja pozostaje jedną z najbardziej praktycznych i sprawdzonych metod ochrony właściciela. To nie tylko formalność, lecz przede wszystkim narzędzie realnego zabezpieczenia interesów. 

Anna Grybel-Kloc

Licencjonowana pośredniczka, specjalistka od inwestycji i zarządzania najmem długoterminowym z prawie 20-letnim doświadczeniem w nieruchomościach mieszkaniowych na wynajem. Od początku buduje i rozwija polski oddział Sim Property.

Sim Property

Firma od 14 lat zarządzająca najmem długoterminowym w kilkunastu miastach, zapewniająca kompleksową obsługę procesu wynajmu na najwyższym poziomie. Obsłużyła już ponad 2500 umów najmu, a obecnie ma pod opieką kilka budynków i ponad 500 mieszkań na wynajem o łącznej wartości ponad 350 milionów złotych. Wyróżniona tytułem Zarządcy Najmu 2024 Roku w Plebiscycie Stowarzyszenia Mieszkanicznik.