Zawirowania na rynku nieruchomości – hossa czy bessa?

Rozmawiała Aneta Nagler

Dzieje się na rynku nieruchomości! Ceny mieszkań, oprocentowanie kredytów hipotecznych, brak zdolności kredytowej oraz oferty sprzedaży mocno zaskakują Polaków. Inwestorzy obserwują bacznie rynek nieruchomości, nawet bardziej niż ci, którym drogę do niego zamknie zbyt niska zdolność kredytowa. Co sądzi o aktualnej sytuacji Wojciech Orzechowski – inwestor, deweloper, twórca Warsztatów WIWN® – dowiemy się z wywiadu na temat bieżącej sytuacji na rynku nieruchomości.

Aneta Nagler: w Polsce w posiadaniu osób prywatnych jest ponad 1,2 mln mieszkań uznawanych za pustostany. Niezależnie od tego, czy są to lokale kupione inwestycyjne, czy odziedziczone, wielu właścicieli z pewnością czekało na górkę cen, by się ich pozbyć. To może być najlepszy moment na przejęcie okazji. Co Ty o tym sądzisz?

Wojciech Orzechowski: Najpierw spróbujmy odnaleźć się w nowej rzeczywistości, w tym, co się dzieje na rynku, po to, aby określić, czy jesteśmy na górce, czy jesteśmy przed spadkami, czy już sprzedawać, czy jeszcze się wstrzymać. Gdy spojrzymy na świat, to zewsząd pojawiają się informacje, że mamy kryzys lub się do niego zbliżamy. Ja jestem zdania, że niezależnie od tego, co się dzieje na świecie, to wcale nie musi mieć oddźwięku w nieruchomościach. To jest pewien absurd gospodarczy. Utożsamiamy jeden kryzys w gospodarce z innymi sektorami. A nawet jeśli w gospodarce dzieje się źle, rośnie bezrobocie, inflacja, wzrastają stopy procentowe – to jednak te wszystkie czynniki wcale nie muszą oznaczać korekty cenowej na rynku nieruchomości w Polsce. Już ostatni kryzys z 2008 r. pokazał, że gdy na całym świecie czuło się tąpnięcie w światowych gospodarkach, to w Polsce określano to mianem spowolnienia lub recesji technicznej, ponieważ w Polsce PKB nie było ujemne przez długi czas. Wraz za tym nie pojawił się drastyczny wzrost bezrobocia. Rynek nieruchomości zareagował wówczas nieznacznie, ale polska gospodarka miała się całkiem nieźle. Warto zauważyć, że wtedy mieliśmy kryzys finansowy, który przełożył się na wyższe stopy procentowe i upadek wielu deweloperów. Pamiętajmy, że to był okres przed ustawą deweloperską, zatem wielu deweloperów zmieniało ceny, aby wyjść na prostą, co też wpłynęło wówczas na ceny nieruchomości. Rynek pierwotny wymusił wtedy korektę na rynku wtórnym. A straty cenowe na rynku wyrównywały się od 2012 r. aż do 2016 r. W latach 2016-2021 nastąpił znaczny wzrost cen, co było związane z niepewną sytuacją na świecie. I co ważne, o ile ceny wzrosły o 100% na przełomie 2007/2008 r., to teraz ten poziom wzrostów miał miejsce w okresie pięciu lat. Równie istotne jest to, że siła nabywcza Polaków pozostała na tym samym poziomie, gdyż wynagrodzenia rosły i dziś Polaków stać na zakup nieruchomości, co potwierdzają statystki z ostatnich 10 lat, w których można zauważyć, że wzrost wynagrodzeń w gospodarce wzrósł w tym czasie także o 100%. To, co można aktualnie zaobserwować na rynku, to duże spowolnienie, które jest efektem paniki związanej z inflacją, ze wzrostem stóp procentowych, z wojną w Ukrainie oraz niepewnością gospodarczą Polaków. Uczymy się jednak żyć z tą sytuacją. Na pewno dwuletni lockdown i COVID przyzwyczaiły nas do sytuacji ekstremalnych i dzisiejsze zmiany na rynku gospodarczym traktujemy z większą rezerwą. Co do okazji na rynku, to zawsze czasy paniki i strachu sprzyjają osobom, które kupują mieszkania z zyskiem.

A.N.: a co z cenami?

W.O.: Sądzę, że ceny mieszkań przez najbliższy, 2023 rok będą na tym samym poziomie. Prawdopodobnie po roku, gdy będziemy się zbliżać do wyborów, to stopy procentowe będą obniżane, aby wymusić ruch w gospodarce oraz wzrost optymizmu u wyborców. Mówiłem ostatnio o 19 powodach, dla których ceny będą rosły. Można o tym przeczytać w ostatnim numerze kwartalnika „Strefa Nieruchomości®”. Zatem pytanie, czy inwestor chce dziś sprzedać mieszkanie z obawy przed sytuacją, czy woli poczekać rok i sprzedać po wyższej cenie. Analizując dzisiejsze okoliczności i biorąc pod uwagę analizy na najbliższe pół roku, nie przewiduję większej korekty cenowej. Gdyby okazało się, że wojna w Ukrainie będzie dobiegać końca, to tym bardziej nabierzemy optymizmu i będziemy zachęceni do inwestowania. Na pewno najbliższy rok będzie rokiem spowolnienia, ale nie przewiduję masowych bankructw i wysokiego bezrobocia. Z ankiety, którą przeprowadziłem wśród ponad 500 inwestorów, otrzymałem informacje, że mamy duże spowolnienie w sprzedaży, ale w 2023 r. nastąpi jednak wzrost cen, a po obniżce stóp procentowych nastąpi przyspieszenie na rynku.

A.N.: Dostrzega się korekty na rynku pierwotnym, ale są miasta, które odnotowują nadal wzrosty. Porównując ceny metra kwadratowego mieszkań obowiązujące w lipcu 2022 r. z analogicznym okresem ubiegłego roku, widać spore wzrosty. Rekordzistami są Poznań i Gdańsk, gdzie ceny metra kwadratowego mieszkań wzrosły o ponad jedną czwartą. Zatem kupować nadal mieszkania czy sprzedawać?

W.O.: Warto tutaj odnieść się raz jeszcze do ankiety, którą zrobiliśmy w społeczności WIWN®. Bazujemy nie tyle na cenach ofertowych, które widać w Internecie, ile na realnych cenach mieszkań inwestorów. To jest tak, że na razie deweloperzy zrezygnowali z większych zysków. Zarabiali na deweloperce 30%, ale w czasach mniejszej prosperity są w stanie zejść do 20%. To się przełoży na kilkuprocentowe spadki cenowe, bo udział zysku to jest ułamek wartości ceny. Półtora roku temu, kiedy deweloperzy budowali, niezwykle popularne było kupowanie nieruchomości w rezerwacji, w systemie 10/90, 20/80 na dalszą cesję. I dzisiaj inwestorzy flipujący na rynku odbierają te nieruchomości. Niektórzy komentują: „O rany, jest wysyp, ludzie nie chcą kupować, tylko wystawiają dalej na sprzedaż na cesji”. A prawda jest taka, że inwestorzy po prostu realizują skutecznie politykę inwestycyjną polegającą na sprzedaży nieruchomości na cesji, czego szczyt, który przypadał 1-1,5 roku temu w rezerwacjach, dzisiaj jest widoczny w Internecie w sprzedaży. Ale to jeszcze nie jest żadna zapowiedź krytycznej sytuacji. No i mamy jeszcze trzecią kwestię.

My jako inwestorzy schodzimy z zysku 120 tys. na takiej nieruchomości wartej 500 tys. I ponieważ jest spowolnienie, chcemy przyśpieszyć sprzedaż, więc korygujemy cenę o 40 tys. i zarabiamy kwotę 80 tys. Oczywiście ktoś to odnotuje jako spadek cenowy, a tak naprawdę to jeszcze nie są spadki cenowe, bo my na razie rezygnujemy z części naszych zysków. I to nie będzie miało schematu powszechnej korekty. To są tylko zauważalne jednostkowo sytuacje. Reasumując, powiem jedną rzecz. Rok temu żałowałem, że nie kupiłem 100 nieruchomości więcej do portfela inwestycyjnego, dwa lata temu żałowałem podobnie. I dzisiaj – w roku 2022 r. chciałbym zrobić 100 flipów. Jeżeli chodzi o inwestycje, połowę zrealizowałem. Mam 14 mieszkań sprzedanych, 22 realizacje w trakcie, oraz 16 wystawionych na sprzedaż. Ale na kolejny rok, 1,5 roku mam zarezerwowanych 50 mieszkań w systemie 10/90, gdzie czekam na odbiór. Te inwestycje będę przejmował z inwestorami. Słuchając wypowiedzi sławnych youtuberów, inwestorów, widzę, że oni również idą w tym kierunku. I to jest absurd i paradoks, że ceny nieruchomości przed rokiem były tańsze i wtedy nie kupowaliśmy, a dzisiaj są droższe i kupujemy, bo niebawem będą jeszcze droższe.

A.N.: Początek 2022 r. zapowiadał wiele zmian w gospodarce, jak i na rynku nieruchomości. Wojna w Ukrainie, galopująca inflacja, Nowy Ład, zapowiedź zmian w ustawie deweloperskiej. Jak zachowały się w tym czasie ceny nieruchomości?

W.O.: Pod koniec roku 2021 czas w nieruchomościach nie napawał optymizmem. Wiele osób twierdziło, że mamy bańkę na rynku nieruchomości. I pamiętam swoje wystąpienie na FXCuffs w Krakowie w lutym tego roku, gdzie konferansjer, który mnie zapowiadał, powiedział: „Jak wy to znowu zrobiliście? Miała być korekta, miało być spowolnienie, miało być ciężko. A tu dalej kolejna szansa, polegająca na tym, że 2 mln uchodźców przybyło do Polski. A jeśli oni będą chcieli zostać tu na stałe, to potrzeba dodatkowych 500 tys. mieszkań, żeby zapewnić im możliwości mieszkaniowe”. I faktycznie. Jeżeli nawet tylko 20% z nich zostanie, to mamy 80 tys. dodatkowych mieszkań, których będą potrzebować. Deficyt na rynku nieruchomości się pogłębia. Dzisiaj odnotowujemy wśród deweloperów ograniczoną podaż – wszystko przez ich zniechęcenie do inwestowania z powodu Nowego Ładu i nowej ustawy deweloperskiej. Natomiast jeśli za rok wszystko się uspokoi, to ceny nieruchomości pójdą w górę, bo ludzie znów będą mieli zdolność kredytową. Skutki dotyczące kupna/sprzedaży nieruchomości my dopiero odczujemy. Ukraińcy, których nie stać dzisiaj na zakup, szukają lokum na rynku najmu. W związku z tym, co się stało w Ukrainie, przeżywamy obecnie boom na rynku najmu. Niezwykle trudno jest wynająć mieszkanie, bo takich nieruchomości po prostu nie ma, a ceny są wyższe. Więc pod tym względem wojna stworzyła nowe perspektywy dla rynku najmu.

A.N.: Jak wg Ciebie rosyjska agresja w Ukrainie wpłynęła na postrzeganie Polski jako rynku nieruchomości?

W.O.: Wojna w Ukrainie, wbrew przewidywaniom, nie odcisnęła się mocno na polskim rynku nieruchomości. Jej wpływ, jak wspominałem, jest najsilniej widoczny na rynku najmu, który musi poradzić sobie ze zwiększonym popytem ze strony uchodźców. Jeśli chodzi o nabywanie mieszkań, Ukraińcy na razie są mniejszym odbiorcą, co potwierdzają m.in. deweloperzy. Nie widać też spadku cen mieszkań, który rzekomo miała spowodować wojna. Z moich obserwacji wynika, że wojna w Ukrainie wpłynie na ceny nieruchomości windując ceny nieruchomości – z uwagi na konieczność ulokowania – jak podawał w sierpniu TVN – 1,3 mln uchodźców. Od lutego przekroczyło granicę ponad 6 mln Ukraińców, ale na stałe przebywa 1,3 mln. Wielu z nich wróciło albo pojechało dalej. *

A.N.: Wojna może ostudzić nastroje inwestorów i obniżyć przyszłe wartości inwestycji. Wpływ na to mogą mieć również: sytuacja gospodarcza w Polsce i na świecie oraz konsekwencje wysokiej inflacji i podnoszonych stóp procentowych. Co Ty o tym sądzisz? Dla kogo jest to szansa, a dla kogo zagrożenie?

W.O.: Kryzys wcale nie doprowadzi do spadku wartości mieszkań, boom na rynku najmu sprawia, że inwestorzy chętnie kupują pod wynajem, myśląc o Uchodźcach. Osoby, które mają pieniądze, zgodnie z moją metodą, kupują za gotówkę, a nie w kredycie. Uważam, że skoro pandemia nie obniżyła cen mieszkań, to wojna też nie da im rady. Jak czytam różne opinie, to: zdaniem ekspertów na zmiany na rynku wywołane sytuacją w Ukrainie przyjdzie nam jeszcze poczekać. Biorąc jednak pod uwagę, że pandemia nie spowodowała spadku cen mieszkań, można zgadywać, że podobnie będzie z wojną.

To wszystko jest zgodne z moją strategią, o której można posłuchać pod adresem www.najlepszastrategia.pl. Jest tam moje wystąpienie na FXCuffs sprzed kilku lat. I o dziwo, moje słowa wciąż są aktualne. Myślę, że jesteśmy bardzo blisko sytuacji, w której inflacja zmniejszy swoje tempo wzrostu, a wręcz będzie przyjmować mniejsze wartości. To spowoduje obniżenie stóp procentowych. Sądzę, że raczej będzie lepiej, i patrzę na to optymistycznie. A co do korekty to wg mnie do niej nie dojdzie (oczywiście mówię to w odniesieniu do aktualnej sytuacji i najbliższych 6 miesięcy).

A.N.: Dziś karty rozdają klienci gotówkowi. Właściciele mieszkań niechętnie podpisują przedwstępne umowy sprzedaży z klientami kredytowymi. Czy strategia kupowania mieszkań pod flipy jest wg Ciebie słusznym kierunkiem?

W.O.: Jak czytałem w ostatnich analizach rynku kredytów hipotecznych, popyt na hipoteki w lipcu 2022 r. spadł o 67% rok do roku, czyli tąpnięcie na tym rynku pogłębiło się względem historycznie najsłabszego czerwca, gdy spadek sięgnął 60%. Transakcja na kredyt to ryzyko i strata czasu dla właściciela mieszkania czy dewelopera. Teraz banki bardzo restrykcyjnie oceniają klientów, którzy chcą się zadłużyć na mieszkanie. Dlatego też sprzedający niezbyt chętnie zawierają umowy przedwstępne z klientami kredytowymi. Transakcja w takim przypadku jest zawieszona na miesiąc– dwa. Bank musi w tym czasie prześwietlić potencjalnego kredytobiorcę. A jeśli klient nie dostanie kredytu, proces sprzedaży trzeba zaczynać od nowa. Właściciel mieszkania traci czas i pieniądze. Coraz częściej się zdarza, że klienci, którzy chcą skorzystać z kredytu, dostają z banku negatywną decyzję. Niestabilna sytuacja na rynku kredytów nie pozostaje bez konsekwencji. Sprzedający nagminnie rezygnują z transakcji finansowanych środkami z banku. Widać ogromny trend kupowania mniejszych lokali za gotówkę, bez udziału kredytu. Wiadomo, że podniesienie stóp procentowych wpłynęło na politykę banków, udzielających kredytów. Dzisiaj liczba udzielanych kredytów spadła. Mamy mniejszą zdolność kredytową, co za tym idzie – kupujemy mniejsze mieszkania. I ludzie kupują to, co muszą/mogą kupić, a nie to, co by chcieli. A więc wartości cenowe będą o wiele niższe. Natomiast oczywiście, że ciągle jest szansa dla fliperów – zdecydowanie łatwiej będzie znaleźć perełkę, ponieważ wiele osób będzie miało trudności finansowe przy podnoszonych ratach kredytów mieszkań kupowanych np. pod wynajem.

A.N.: Jednocześnie rośnie zainteresowanie rynkiem premium, gdzie transakcje odbywają się za gotówkę. Jako właściciel luksusowych inwestycji deweloperskich w centrum Łodzi, co sądzisz o tym trendzie?

W.O.: Rynek nieruchomości w segmencie luksusowym stale się rozwija, szczególnie w czasach wysokiej inflacji. Klienci w tym sektorze mogą liczyć na nowoczesne udogodnienia oraz prestiż wynikający z mieszkania w wyjątkowym i ekskluzywnym miejscu. Co więcej, nie słabnie też zainteresowanie zakupem apartamentów ani mieszkań premium poza Warszawą. Opierając się na raporcie opracowanym przez NBP, wiemy, że średnia dostępność mieszkań na tle największych polskich miast najlepiej wygląda w Łodzi, w której prowadzę siedem inwestycji deweloperskich. Nieruchomości z wyższej półki są traktowane inwestycyjnie dla klienta gotówkowego. Ale chciałbym, żebyśmy zwrócili uwagę na pewną bardzo istotną kwestię. To jest to, co wspomniałem wcześniej. Polacy się bogacą! Nabierają apetytu. Chcieliby mieszkać lepiej, w lepszych warunkach, posiadać dobra luksusowe. A więc dostrzegamy wartość życia w centrum miast, np. w zabytkowych, pięknych miejscach zrewitalizowanej Łodzi. Wspomnę w tym miejscu o jednej z moich inwestycji – Wiszących Ogrodach – zostało tu sprzedanych ponad 40 mieszkań, właściwie wróciło do nas tylko jedno mieszkanie od osoby, która nie dostała kredytowania. My realizujemy w tej inwestycji deweloperskiej pięć–sześć flipów luksusowych, czyli tworzymy apartamenty premium i będziemy celować w grupę zamożnych inwestorów zagranicznych, którzy doceniają tę jakość. A zatem rynek mieszkań luksusowych na pewno ma się dobrze, tym bardziej że – jak wspomniałem – transakcje kupna są dokonywane za gotówkę, bogaci mają tę gotówkę i nie posiłkują się kredytem. Inwestują swoje pieniądze na tym rynku, szczególnie teraz, przy dużej inflacji, która pożera wartość złotego. Nieruchomości dają nam możliwość zarabiania w czasie, bo ich wartość rośnie wraz ze wzrostem inflacji. Bogaci wiedzą, że należy lokować swój kapitał w nieruchomościach. Dlatego rynek nieruchomości luksusowych wciąż się rozwija i mimo spowolnienia w innych sektorach branża premium pozostaje na stabilnym poziomie.

Powtarzalny schemat, czyli Flip na Pierwotnym

Rozmawiała Aneta Nagler, Zdjęcia: Magdalena Moniczewska

– Inwestor musi mieć wiedzę, żeby wytypować dobrze nieruchomość, jak i obliczyć przyszły zysk. Sytuacja na rynku ostatnimi czasy szybko się zmienia i jeśli nie będzie się uzbrojonym w wiedzę na temat podstaw działania rynku i mechanizmów, które nim rządzą, to można polec na inwestycji – tak mówią Maciej Welman i Patryk Sołtysiak. I jak się okazuje, nawet w czasach kryzysu można na inwestycji osiągnąć spektakularny zysk rzędu 600 tys. złotych. Porozmawiamy o tym: jak zaplanować proces inwestycyjny, jak dostosować produkt do klienta oraz jak się zarabia w czasach galopującej inflacji i szybujących stóp procentowych.

Aneta Nagler: Podczas naszej ostatniej rozmowy, którą przeprowadziliśmy w 9 numerze „Strefy Nieruchomości®”, postawiliście sobie cel, aby deweloper wybudował blok dla absolwentów Waszego szkolenia „Flip na pierwotnym”. Czy udało się zrealizować ten cel?

Maciej Welman: Tak, cel został w 100% zrealizowany. Deweloper wybudował blok dla nas i absolwentów naszych warsztatów „Flip na pierwotnym”. Powstało 28 mieszkań na ulicy Śląskiej w Łodzi. Mieszkania wspólnie z naszymi absolwentami sprzedaliśmy z dużym zyskiem. Nagraliśmy o tym filmy na YouTubie. Zapraszam do obejrzenia. Ponadto przygotowaliśmy w ostatnim roku książkę „Jakie znaczenie ma cena na rynku pierwotnym”, która jest efektem naszych szkoleń, jak i obserwacji rynku w szalonym, 2021 roku.

A.N.: W Waszej książce jeden z rozdziałów to: „Czynniki ekonomiczne kształtujące cenę mieszkań na rynku pierwotnym”. W odniesieniu do aktualnej sytuacji gospodarczej, szybującej inflacji, wysokich stóp procentowych, trwającej wojny w Ukrainie – jak te czynniki wg was wpływają na rynek nieruchomości?

Patryk Sołtysiak: Przyrównuje się obecną sytuację do tej z 2008 roku. Natomiast kryzys, który był w 2008 roku, wynikał typowo z działań finansowych, napędzających rynek nieruchomości. Rekordowo niskie stopy procentowe, liberalna polityka kredytowa w Stanach Zjednoczonych, zakup pod korek, kredytowanie się bez założenia sytuacji kryzysowej. To było powodem realnego spadku cen na rynku nieruchomości. To była faktycznie bańka, czyli oderwanie się cen nieruchomości od zdolności zakupowej klientów. W 2008 roku w Warszawie kupowaliśmy połowę m kw. mieszkania za miesięczne wynagrodzenie, natomiast dzisiaj to jest już średnio 0,8 m kw. Tak samo możemy to przyrównać do uncji złota. W 2008 roku kupowaliśmy m kw. mieszkania w Warszawie za 5 uncji złota, dzisiaj to są 2 uncje złota. Mamy do czynienia z odklejeniem się cen mieszkań na rynku pierwotnym czy wtórnym od zdolności zakupowych klientów. Dlatego tutaj z zupełnie innych przyczyn wynika aktualna stagnacja, panująca w drugiej połowie 2022 roku.

A.N.: Pomówmy o sytuacji na rynku. Ostatni odczyt barometrów nastroju przygotowywany przez Obido.pl pokazuje, że mamy wyhamowanie wzrostów i stagnację na rynku nieruchomości. Czy jeżeli spadki cen mieszkań będą na poziomie 10%, to wpłynie to na klienta docelowego, który kupuje mieszkanie od inwestora? Pamiętajmy, że zdolność kredytowaspadławciągurokuoponad 70%,akolejnezwyżkistópprocentowych nie sprzyjają klientom kredytowym.

M.W.: Prawda jest taka, że jeżeli chodzi o tego finalnego klienta, to dzisiaj jego problemem nie jest cena nieruchomości. Osoby, które stać na zakup i płacenie raty za kredyt hipoteczny, nie dostają kredytu z uwagi na przepisy i obostrzenia KNF-u. Dowodem są na to horrendalne stawki najmu, gdzie w Warszawie na Mokotowie trzeba zapłacić za wynajem 60-metrowego mieszkania 7 tys. plus czynsz. Taka osoba spokojnie mogłaby spłacać kredyt hipoteczny, ale nie ma zdolności kredytowej, ponieważ KNF liczy plus 5%. I to się nakłada na to, że ceny najmu skoczyły teraz drastycznie. Nawet jeśli deweloper obniży jutro cenę o 10%, czyli z 600 tys. na 540 tys., to nie spowoduje to, że ten klient będzie miał zdolność kredytową i kupi to mieszkanie. On dalej będzie w tym samym miejscu, w którym jest dzisiaj, czyli nie będzie w stanie zrealizować transakcji. Tym samym ta cena nie wpłynie na jego decyzję zakupową. Nastroje zakupowe, jeśli mówimy o tym barometrze, nie są spowodowane tylko polityką kredytową, ale tym, co się dzieje w mediach.

A.N.: Pojawiają się opinie różnych analityków, że tak naprawdę nie dojdzie do pęknięcia bańki na rynku mieszkaniowym, bo jej po prostu nie ma. I będziemy obserwować jedynie korektę cen mieszkań. Jaka jest zatem wg Was sytuacja na rynku pierwotnym?

P.S.: Obecna sytuacja na rynku pierwotnym jest zależna od wielu czynników i od tego, kto kupuje mieszkania. Z punktu widzenia Kowalskiego, który nie ma zdolności kredytowej, niestety nie ma sposobności, żeby taką nieruchomość kupić. Natomiast dzisiaj rządzi gotówka. I biorąc pod uwagę to, że dzisiaj kupuje dalej klient gotówkowy, z punktu widzenia inwestora obracającego mieszkaniami na tym rynku, mamy do czynienia z sytuacją odwrotną, która była w pandemii zarówno w 2020, jak i w 2021 roku. W tym okresie królował rynek tzw. medium, czyli rynek dla klasy średniej (budżetowo notabene jest to 70% rynku). Taki rodzaj inwestycji, który jest budowany w popularnych sypialniach największych miast, typu Mokotów, Bielany, Ursus, Białołęka w Warszawie lub Rataje i Piątkowo w Poznaniu. Dzisiaj natomiast są to inwestycje, wokół których porusza się klient gotówkowy. Są to możliwie najtańsze mieszkania z rynku pierwotnego, które posiadają najważniejsze cechy, jak dostęp do komunikacji i punktów usługowych, albo unikatowe inwestycje, które mają to coś, czyli motyw przewodni, wokół którego powstaje cały projekt, który gromadzi ludzi podobnych do siebie.

A.N.: Czy dla klienta kupującego nieruchomość za gotówkę liczą się dalej takie parametry, jak cena i lokalizacja, czy wiodące są dodatkowe udogodnienia, jak np. smart home lub rozwiązania sprzyjające ekologii?

P.S.: Oczywiście, dalej te podstawowe czynniki są najważniejsze. Z tym że musimy wziąć pod uwagę, że na rynku pierwotnym głównym wyznacznikiem nie jest tylko cena. Rynek pierwotny jest bardzo zróżnicowany – mamy standard średni, budżetowy, premium. Istnieją bloki z mieszkaniami, które są standardowe, mają balkon czy loggie, ale w tym samym bloku możemy natrafić na mieszkanie z tarasem. Tak że tutaj wiele innych czynników kształtuje cenę.

A.N.: Mówisz, że rynek cechuje się różnymi innymi aspektami i elementami niż rynek wtórny. To powiedzmy o tych korzyściach oraz ograniczeniach, które powstają przy zakupie mieszkań z rynku pierwotnego.

M.W.: Jeżeli chodzi o korzyści wynikające z zakupu mieszkania na rynku pierwotnym dla klienta indywidualnego, to przede wszystkim: nowoczesne budownictwo i związane z nim normy energetyczne. Przy obecnych problemach z dostępem do zasobów energetycznych ma to dla docelowego klienta strategiczne znaczenie. Dziś świadectwo charakterystyki energetycznej trzeba wykonać poprzez ocenę obliczenia zapotrzebowania domu na energię potrzebną do: ogrzewania i wentylacji, przygotowania ciepłej wody, a także klimatyzacji i oświetlenia. Jak się kiedyś zmieniały normy, to była piętnastka, dwudziestka – i ten budynek spełniał normy cieplne. A dzisiaj sam styropian to nie wszystko, trzeba dołożyć trochę paneli fotowoltaicznych, jakąś pompę powietrza, pompę ciepła, deweloper musi coś dać, żeby budynek był bardziej energooszczędny. Ceny eksploatacji mieszkania w budynkach w bloku z płyty będą nieproporcjonalnie większe niż w nowoczesnych blokach.

A.N.: Wielu fliperów, z którymi rozmawiam, mówi, że czas sprzedaży nieruchomości wydłużył się z miesiąca do trzech–czterech.

M.W.: On się w ogóle nie wydłużył, on wrócił do normalności. Do tego, co było trzy lata temu. Mieszkania zawsze się sprzedawało około pół roku. My jesteśmy w biznesie osiem lat. Jak zaczynaliśmy szkolić innych, to na każdym szkoleniu mówiliśmy, że od momentu odbioru kluczy do momentu sprzedaży trzeba liczyć pół roku. I to jest to, co ja powiedziałem na Maratonie WIWN® – jak sprzedawaliście mieszkania w miesiąc czy dwa, to świetnie, ale taka sytuacja miała miejsce tylko przez ostatnie dwa lata. Inwestorzy, którzy weszli na rynek w 2020 roku, są tak zwanymi dziećmi hossy. Nie można sprzedawać w miesiąc aktywa wartego pół miliona czy milion złotych dla kogoś, kto podejmuje decyzję o kredycie na 30 lat – bo to jest nienaturalne dla rynku.

A.N.: Możemy zatem powiedzieć, że owszem, załamała się dobra koniunktura, ale tak naprawdę wracamy do czasów sprzed hossy i rynek wraca do normy.

M.W.: Gdy inwestor nie może sprzedać mieszkania przez dwa miesiące i pyta mnie, co się dzieje na rynku, to nawet nie analizuję danej sytuacji, bo jest to po prostu zbyt krótki okres na dokonanie jakiegokolwiek wniosku. Tak więc proszę o telefon cztery miesiące później, dopiero po takim czasie jestem w stanie cokolwiek stwierdzić.

P.S.: To nie jest tak, że jest dalsza hossa i zasady się nie zmieniły. Bo się zmieniły. W takim sensie, że po pierwsze nic się nie sprzedaje w dwa tygodnie – tak się działo w zeszłym roku i w połowie 2020 roku, jak wystrzelił rynek kredytowy. Jednak to była sytuacja nienaturalna. Wracamy do sytuacji naturalnej, ale nie mamy dziś klienta kredytowego. Więc trzeba umiejętnie dobrać produkt pod klienta gotówkowego. My nie patrzymy dzisiaj, ile zarobimy na takiej nieruchomości, tylko zwracamy uwagę na to, komu i co sprzedamy. Ci najbardziej doświadczeni fliperzy potrafią zarobić na nieruchomości nawet przy trzecim obróceniu takim mieszkaniem. Podam jeden przykład. Ja zarobiłem 100 tys. zł na mieszkaniu, dokładając 30% wartości nieruchomości. Odkupił to ode mnie świadomy fliper, zapłacił 100%, wykończył i zarobił 220 tys. zł. Czyli finalnie zarobek z tej transakcji wyniósł 320 tys. zł. I takich przypadków jest co najmniej kilka. Tylko trzeba wiedzieć, co kupić i jak zaplanować proces inwestycyjny.

A.N.: O tym mówicie na swoich szkoleniach „Flip na pierwotnym”. Przybliżmy czytelnikowi, jak się planuje rok inwestycyjny, biorąc pod uwagę, że czas przekazania nieruchomości do sprzedaży, jak i cały czas transakcji się wydłużył.

M.W.: Nasze szkolenie, na które zapraszamy, mówi szeroko o planowaniu inwestycyjnym. Ale zanim do niego przejdę, chciałbym powiedzieć, że po naszym szkoleniu, każdy inwestor będzie potrafił rozróżnić, jakie są indywidualne cechy nieruchomości, i odpowiednio je kategoryzować, pozna zagrożenia w całym procesie, będzie wiedział, jak negocjować warunki cenowe i pozacenowe z deweloperem, tak żeby mógł odpowiednio wyjść z inwestycji we właściwym czasie. I będzie wiedział, spoglądając na daną inwestycję, od samego zakupu do sprzedaży, jak w poszczególnych punktach w procesie się zachowywać. Jak wykończyć mieszkanie i czy w ogóle warto to robić, biorąc pod uwagę cenę sprzedaży.

A.N.: A sam schemat działania?

P.S.: Co do modelu inwestycyjnego, to pewnie niektórych zaskoczę, ale nasz model od pięciu lat jest praktycznie taki sam. Jeżeli zaczynam inwestowanie w nieruchomości na rynku pierwotnym i mam na to kapitał, to powinienem na rok zarezerwować sobie trzy mieszkania – jedno: gotowe na dziś, do którego mogę sobie wejść ze swoją ekipą i je wykańczać, kolejne: takie, żeby było gotowe za pół roku do maks. ośmiu miesięcy, i trzecie: takie, które będzie dostępne za ok. 12 miesięcy, aby powtórzyć schemat. Zatem my sugerujemy, aby zaplanować trzy mieszkania w odstępie: 6–8–12. Jeżeli mam większy budżet, mogę je robić na zakładkę co cztery miesiące, ale idea jest taka sama od początku: mieszkanie co pół roku. Mając kapitał, mogę kupić dzisiaj mieszkanie za pół miliona złotych. Mieszkanie kosztuje 500 tys., płacę tę kwotę deweloperowi i tym samym kupuję lokal. I mając jeszcze wolne 150 tys., rezerwuję dwa mieszkania – za 100 tys. zł (do niego klucze odbiorę w maju przyszłego roku) i za 50 tys. zł (klucze odbiorę we wrześniu przyszłego roku). I dzięki temu mam zaplanowany cały rok pracy na bazie bezpiecznego wyjścia z inwestycji.

A.N.: Czyli sukces i skuteczność takiego systemu opiera się na dobrze zaplanowanym procesie.

P.S.: Tak. Dodatkowo skuteczność sukcesu tkwi w tym, żebyśmy odpowiednio zarządzali naszym kapitałem. Można to sobie dostosować do poziomu zaawansowania, doświadczenia na rynku, wy- czucia, które ruchy na rynku są bardziej ryzykowne. Z reguły polecamy 80% an- gażowania kapitału w tematy gotowe, czyli przygotowanie nieruchomości i następnie sprzedaż wykończonego wykupionego mieszkania. Tutaj jedynym ryzykiem dla nas jest to, że nieruchomo- ści spadną o 40% i będziemy musieli dłużej trzymać taką nieruchomość, żeby potem ją upłynnić. To jest jedyne ryzyko. A 20% sugeruję przeznaczyć na tema- ty bardziej ryzykowne, które dają nam dużo wyższe stopy zwrotu.

A.N.: Gdy mowa o trudniejszych tematach, myślisz o cesjach?

P.S.: Tak. Takie ruchy należy planować w dłuższej perspektywie czasowej. Często finalnie okazuje się tak, że tego typu nieruchomości sprzedamy w trakcie budowy. Dlaczego? Ponieważ mamy dostęp do tych mieszkań na samym początku, na wstępnym etapie inwestycji, dzięki czemu możemy wybrać najlepsze układy i rezerwować te nieruchomości na niskim wkładzie. Więc jak one docelowo trafią na rynek, a trafią przez nas, to my będziemy oferować już gotowe mieszkania, których obecnie na rynku nie ma. Więc ta strategia się sprawdza. Ale jak weźmiemy za dużo takich nieruchomości, np. 10 czy 20, to możemy się na koniec tego procesu „ugotować”. Więc trzeba do tego podchodzić uważnie.

A.N.: Wasze szkolenie „Flip na pierwotnym” ukończyło już 900 osób. Stoi za Wami zatem duże doświadczenie. A jaki jest największy zarobek absolwenta waszych szkoleń na inwestycji w tym roku?

M.W.: Mamy duże doświadczenie w pracy z inwestorami, a wraz z Patrykiem możemy się pochwalić, że pośredniczyliśmy w transakcjach na rynku pierwotnym na kwotę pół miliarda złotych. Największy zysk naszego absolwenta w tym roku to 600 tys. na inwestycji Sol Marina, w segmencie premium.

A.N.: Czy dostrzegacie zatem, że rynek premium zaczął wypychać inne na pobocze i stał się rynkiem wiodącym w koszyku zakupowym gotówkowych Polaków?

M.W.: Biorąc pod uwagę, że dziś kupuje klient gotówkowy, który chce mieć nieruchomość o lepszej jakości, to faktycznie widać, że on wybiera obecnie segment mieszkań premium. Przykładem jest Sol Marina w Gdańsku. Mieliśmy tu rekordowe wyniki – pod koniec zeszłego i na początku tego roku. I widzimy, jak dobrze się ta inwestycja w tej chwili sprzedaje. Nasi inwestorzy zarobili po 400 tys. od mieszkania, inwestując 110 tys. Deweloper podniósł ceny między pierwszym a drugim etapem o 8 tys. zł za m kw. i dalej ta inwestycja bardzo dobrze się sprzedaje. I dużo wskazuje na to, że w kolejnym, trzecim, etapie deweloper również podniesie ceny. Podobnie rzecz się ma w innych inwestycjach premium w Polsce.

A.N.: Czyli wychodzi na to, że faktycznie rynek premium bardzo dobrze sobie radzi w czasach kryzysu.

P.S.: Nie każda inwestycja, która wydaje się premium, de facto jest premium. Wiele indywidualnych cech musi na to wskazywać. Można popełnić błąd, tak że trzeba na to uważać. Bo możemy kupić mieszkanie na Warszawskiej Woli za 22 tys. zł za m kw. i niekoniecznie zarobimy 5 tys. od metra.

M.W.: Tak, ale wracamy do punktu wyjścia. Inwestor musi mieć wiedzę, żeby wytypować apartament premium, jak i zysk z danej nieruchomości. Jak się nie będzie uzbrojonym w wiedzę na temat podstaw działania rynku i mechanizmów, które nim rządzą, to można polec na inwestycji. Dlatego tak zalecamy czujność, pogłębianie wiedzy i spotkania networkingowe, które uczą wymiany doświadczeń.

Rynek magazynowy pod naciskiem zewnętrznych czynników gospodarczych

Warszawa, 13 grudnia 2022 r. – Firma doradcza JLL przeanalizowała sytuację na rynku powierzchni magazynowo-przemysłowych w okresie obejmującym I-III kwartał 2022 roku. Opracowanie zebranych danych pozwoliło wyróżnić kilka trendów, którymi są:

  • Nieznaczny spadek popytu netto na powierzchnie magazynowe w Polsce, wynoszący 9% w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego.
  • Największy udział w popycie na rynkach Europy i Polski wciąż przypada operatorom logistycznym. Działania zmierzające do zwiększania stabilności łańcuchów dostaw generują dodatkowe zapotrzebowanie ze strony tego sektora. W Polsce logistycy odpowiadali za aż 45% nowego popytu.
  • Rośnie aktywność sektora produkcyjnego, co wydaje się potwierdzać oczekiwany popyt generowany przez reshoring.
  • Ponowny wzrost wskaźnika pustostanów do poziomu powyżej 5%, będący efektem wyjątkowej aktywności budowlanej.
  • Polska to obecnie najbardziej aktywny rynek deweloperski w Europie, odpowiada za 25% nowych zasobów w okresie I-III kwartał 2022.
  • Stawki czynszów w Polsce notują kolejne wzrosty, jednak w znacznie wolniejszym tempie. Największe zmiany widać w dużych miastach, np. w Warszawie czynsz bazowy sięga 7,2 euro/m2/miesiąc.

Kolejne powierzchnie w rękach logistyków

Popyt na powierzchnie magazynowe w Polsce wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie, jednak w ostatnim kwartale był on nieco słabszy. Łączny popyt obserwowany w pierwszych trzech kwartałach roku osiągnął 4 300 000 m2, z czego za 75% odpowiadały nowe umowy i ekspansje. Największa popularność jak zwykle towarzyszyła rynkom Wielkiej Piątki. W dalszej kolejności ponownie uplasowały się rynki Trójmiejski i Lubuski, przekraczając 240 000 m2.

Wiodąca rola w kształtowaniu popytu kolejny raz przypadła operatorom logistycznym. Na koniec września suma zakontraktowanej przez nich powierzchni przekraczała 1 300 000 m2 netto, co stanowi 45% całkowitego nowego popytu. Warto zwrócić uwagę również na silnie rozwijający się sektor produkcyjny, napędzany przez automotive i e-automotive, który odpowiadał za aż 23% popytu we wspomnianym okresie.

„Monitorowanie globalnej gospodarki oraz związane z nią prognozy utwierdzają uczestników rynku we wcześniejszych decyzjach o potrzebie zwiększenia zapasów w Europie. Na rynku widzimy wyższą aktywność operatorów logistycznych oraz sektora produkcyjnego, które intensywnie poszukują nowych powierzchni będących zabezpieczeniem dla napiętych łańcuchów dostaw” – mówi Ludwika Korzeniowska, Starszy Dyrektor w Dziale Wynajmu Powierzchni Magazynowych, JLL.

Deweloperzy bardziej zachowawczy

W III kwartale 2022 wskaźnik pustostanów powrócił do poziomu powyżej 5%. Około 1,4 mln m² dostępnej powierzchni to wynik m.in. obserwowanej w ostatnich kwartałach rekordowej aktywności deweloperskiej (w tym spekulacyjnej). Powierzchnia ta jest jednak rozproszona w wielu parkach w całej Polsce, co nie pomaga w złagodzeniu nierównowagi podaży i popytu na najbardziej popularnych rynkach.

W minionym kwartale w przygotowaniu było 3 990 000 m2 powierzchni magazynowej, w tym nowe realizacje to 1 000 000 m2. Aż 46% budowanej powierzchni powstało na zasadach spekulacyjnych, a większość projektów realizowano na rynkach Wielkiej Piątki i w województwie lubuskim.

Wielkość powierzchni w budowie spadła poniżej 4 mln m2, nadal utrzymując bardzo wysoki wynik. Co więcej, deweloperzy rozpoczęli nowe realizacje o łącznej powierzchni 1 mln m2. Ponad 46% powstaje spekulacyjnie.

„Naturalną reakcją na zapowiadane spowolnienie gospodarcze jest zwiększenie ostrożności wśród deweloperów. Z tego powodu, nowe projekty chętniej podejmowane są w lokalizacjach, które gwarantują stale wysokie zainteresowanie. Inne, mniej bezpieczne realizacje są obecnie często odkładane w czasie” – wyjaśnia Tomasz Mika, Dyrektor Działu Wynajmu Powierzchni Magazynowych, JLL.

Czynsze wciąż idą w górę

W III kwartale 2022 r. odnotowano kolejne wzrosty stawek czynszów, jednak tempo zmian nie było tak dynamiczne, jak wcześniej. W porównaniu z zeszłym rokiem, wartości czynszów podskoczyły nawet o 30% w zależności od lokalizacji.

Na koniec analizowanego okresu najwyższy czynsz bazowy, przekraczający 7 euro/m2/miesiąc zarejestrowano w stolicy, z kolei najkorzystniejsze warunki najmu oscylujące wokół stawki 3 euro/m2/miesiąc oferowano w lokalizacjach podwarszawskich.

Wolumen transakcji utrzymuje rekord

Wartość inwestycji w sektorze magazynowym po III kwartale utrzymuje trzeci najlepszy wynik dla tego okresu w historii. Na tak wysoki wolumen wpływ miała m.in. kupno portfela Danica przez CBRE IM od Hillwood. Wśród innych kluczowych transakcji znalazły się również sprzedaż parków Panattoni w Gdańsku przez Invesco do EQT Exeter, Lublinie i Zabrzu przez Brookfield Asset Management od Panattoni oraz polskiego portfela projektów 7R do grupy CTP.

„Liczba trwających obecnie transakcji pozwala zakładać, że łączny wolumen inwestycyjny powinien przekroczyć w tym roku 2 mld euro. Z drugiej strony, obserwujemy rosnące koszty finansowania oraz potencjalne ryzyko recesji, które mogą wpłynąć zarówno na nastroje, jak i ceny” – tłumaczy Sławomir Jędrzejewski, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych Nieruchomości Magazynowych w Polsce, JLL.

Na koniec III kwartału 2022 r. stopy kapitalizacji wyniosły 5,5% dla typowych magazynów multi-let, 4,75% dla projektów warszawskich oraz 4,5% dla magazynów z umowami najmu na 10 lat i więcej.

– koniec –

O JLL

JLL (NYSE: JLL) jest wiodącą firmą świadczącą usługi profesjonalne, specjalizującą się w zarządzaniu nieruchomościami i inwestycjami. JLL kształtuje przyszłość nieruchomości dla lepszego świata poprzez wykorzystanie najbardziej zaawansowanej technologii do tworzenia najlepszych możliwości, niesamowitych przestrzeni i zrównoważonych rozwiązań w zakresie nieruchomości dla naszych klientów, pracowników i społeczności. JLL to firma z listy Fortune 500 z rocznymi przychodami w wysokości 19,4 mld dolarów, prowadząca działalność w ponad 80 krajach i zatrudniająca na całym świecie ponad 102 000 pracowników według stanu na 30 czerwca 2022 r. JLL jest marką i zastrzeżonym znakiem towarowym Jones Lang LaSalle Incorporated.

Warsaw Spire │ Plac Europejski 1 │ 00-844 Warszawa

Kanały społecznościowe JLL: Facebook, Instagram, Twitter, LinkedIn.

Kontakt dla mediów:

Kontakt: Katarzyna Wiernicka-Ponikło

Telefon: +48 603 639 030

Email: katarzyna.wiernicka-poniklo@havas.com

Rynek hipotek pod niebezpiecznie rosnącą presją

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Do mieszkaniowych kredytów frankowych, obciążających wielomiliardowymi odpisami bilanse krajowych banków, dość nieoczekiwanie dołączyły hipoteki złotowe, które nagle stają się kolejnym tematem spędzającym sen z powiek bankowców. To nie najlepsza wiadomość dla rynku mieszkaniowego, ale niestety także dla całej szeroko pojętej gospodarki. 

Od beztroskiej sielanki do pola minowego

Jeszcze kilkanaście lat temu, w dobie pierwszego post akcesyjnego wielkiego boomu na rynku nieruchomości, finansowanie zakupów mieszkaniowych w świetle krajowego prawodawstwa i rynkowego deficytu mogło się wydawać wymarzoną opcją dla działających w Polsce banków.

Przede wszystkim kredyty mieszkaniowe miały gwarantować niemalże stuprocentowe bezpieczeństwo operacyjne wierzycieli hipotecznych, optymalnie obwarowanych nie tylko hipoteką nabywanej na kredyt nieruchomości, ale dodatkowo całym majątkiem kredytobiorcy. Poza tym wszystko zdawało się przemawiać za tym, że niemal wyłącznie na tym ostatnim w praktyce spoczywa całe ryzyko kontraktu, bardzo często zawieranego na skrajnie liberalnych warunkach beztroskiej polityki kredytowej większości banków, a co gorsza przy braku większych zastrzeżeń państwowego nadzorcy.

Tymczasem właśnie nadeszły dość kłopotliwe czasy, w których finansowanie zakupów mieszkaniowych na dobre zaczyna przypominać pole minowe, zdolne dotkliwie nadwyrężyć fundamenty nie tylko sektora bankowego, ale całego systemu finansowego kraju.

Frankowicze, wakacje, a teraz WIBOR, czyli siła złego na jednego

Po wieloletnich perypetiach pozostawionych samym sobie frankowiczów, powoli nadchodzi czas ostatecznego rozstrzygnięcia kwestii kredytów mieszkaniowych denominowanych w helweckiej walucie. Jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwotny.pl na mniej więcej 400 tys. wciąż aktywnych tego typu umów, liczba pozwów o ich unieważnienie grubo już przekracza 100 tys., a co miesięczne wolumeny wygrywanych przez frankowiczów spraw w I instancji stabilizują się na poziomie ponad 1 tys. przypadków.

Wymusza to na bankach tworzenie rezerw na koszty przewidywanych ewentualnych strat wynikających z przegranych spraw sądowych, które w sumie wynoszą już przeszło 30 mld zł.

Jednak przewidywane faktyczne straty banków mogą okazać się nawet ponad trzykrotnie wyższe, jeśli oczekiwany w przyszłym roku wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie zwrotu kosztów kapitału okaże się dla nich niekorzystny.

Kolejnym czynnikiem dość dotkliwie drenującym bankowe bilanse są wakacje kredytowe, wprowadzone przez rząd latem br. w celu utrzymania na powierzchni tonącej wypłacalności kredytobiorców mieszkaniowych po serii podwyżek stóp procentowych NBP. Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl jest bardzo prawdopodobne, że bez tego „koła ratunkowego” niewypłacalność dłużników hipotecznych mogłaby osiągnąć rozmiary groźne nie tylko dla samych banków. Sęk w tym, że przewidywany koszt tej regulacji dla sektora bankowego szacuje się na, bagatela, około 20 mld zł, a jej faktyczną skuteczność oraz sens poświęconych środków będzie można rzetelnie ocenić dopiero w 2024 roku.

Jakby tego było mało, w ostatnich dniach pojawiła się informacja o decyzji Sądu Okręgowego w Katowicach o zabezpieczeniu powództwa dotyczącego kredytu hipotecznego złotowego w ten sposób, że na czas procesu spłata będzie wyliczana wyłącznie w oparciu o wysokość marży bez uwzględniania wskaźnika WIBOR. Sam proces zaś miałby dotyczyć podważenia zasadności wyliczania raty w oparciu o WIBOR, którego usunięcia z umowy ma się domagać strona pozywająca.

Na razie sytuacja z kwestionowaniem WIBOR-u wydaje się słabo umocowana w rodzimym prawodawstwie, a więc niezbyt groźna dla samych banków i ich bilansów. Jednak bardzo podobnie miała się sprawa z frankowiczami, gdy kilka lat temu pierwsi z nich ruszyli do kancelarii prawnych, a potem wraz z nimi do sądów z pozwami kwestionującymi zapisy ich umów hipotecznych. Tak czy inaczej zanosi się na kolejną prawniczą krucjatę być może na powszechną skalę, wymierzoną w krajowy sektor bankowy, z trudnymi na chwilę obecną do przewidzenia skutkami.

Nie ma mądrych, czyli groźny stereotyp w drodze

Jest zdecydowanie za wcześnie na jakiekolwiek prognozowanie bliższej czy dalszej przyszłości krajowego sektora bankowego w związku z coraz bardziej niepewną jego bieżącą sytuacją. Branżowi eksperci i giełdowi analitycy na razie nie wieszczą armagedonu, a nawet wręcz przeciwnie – dość optymistycznie postrzegają perspektywy banków w raczej mało obiecującym środowisku gospodarczym najbliższych miesięcy i kwartałów.

Tymczasem jak zwykle w takich okolicznościach nie ma mądrych, a każdy scenariusz, nie wyłączając tych skrajnie niepożądanych jest prawdopodobny. Nieubłagana perspektywa recesji, a wraz z nią wzrostu bezrobocia i inflacji, słabnącego złotego, spadających kursów akcji i obligacji, czy wreszcie seryjnych upadłości przedsiębiorców to czynniki wystarczająco potęgujące ryzyko działalności sektora finansowego w Polsce.

Abstrahując od możliwości materializacji najbardziej dramatycznych scenariuszy dla banków w sytuacji niekorzystnych dla nich rozstrzygnięć prawnych, uwagę zwraca wysokie ryzyko wykreowania niebezpiecznego stereotypu, zagrażającego zwłaszcza rynkowi nieruchomości. Miałby on polegać na zakwalifikowaniu kredytu mieszkaniowego jako typowo toksycznego instrumentu finansowego, generującego cały zestaw zagrożeń dla działalności bankowej w Polsce.

W efekcie dotąd najbardziej oczywista i powszechna droga do własnego M dla przytłaczającej większości rodaków, stałaby się dostępna na długie lata tylko dla nielicznych wybrańców. Tym razem nie tylko z uwagi na wysokość stóp procentowych, ale przede wszystkim z racji wysokiego prawdopodobieństwa rosnącej awersji bankowców do rodzimego rynku hipotek, ze wszelkimi tego konsekwencjami, nie tylko dla perspektyw mieszkaniówki, ale całej gospodarki.

Nowe mieszkania w Katowicach. Dostępność dobra, ale ceny coraz wyższe

W ostatnich latach Katowice są w procesie intensywnej transformacji, o czym świadczą kolejne inwestycje oraz dynamicznie rozwijający się rynek mieszkaniowy.

Nie brakuje jednak wyzwań, o których 15 listopada br. w Międzynarodowym Centrum Kongresowym włodarze miasta, deweloperzy i eksperci rozmawiali podczas konferencji „Warto zamieszkać w Katowicach”, zorganizowanej przez portal RynekPierwotny.pl.

Strefa Nieruchomości® jako patron medialny wydarzenia objął patronatem konferencję i relacjonuje przebieg całego wydarzenia.

Katowickie mieszkania mocno drożeją

W latach 2019 – 2021 średnia cena metra kwadratowego mieszkań z rynku pierwotnego wzrosła aż o 69%. Jak wynika z raportu „Rynek mieszkaniowy w Katowicach 2022”, przygotowanego przez ekspertów portalu RynekPierwotny.pl, w październiku br. przekroczyła ona już 10305 zł/mkw.

Wg danych z platformy BIG DATA RynekPierwotny.pl najdroższe mieszkania znajdziemy w Zespole Dzielnic Śródmiejskich, w których śr. cena metra kwadratowego wynosi 11 165 zł. Najtańsze lokale znajdują się z kolei w Zespole Dzielnic Wschodnich, gdzie średnia cena na rynku pierwotnym wynosi 7242 zł/mkw.

W ubiegłym roku Katowice były w czołówce największych miast pod względem wysokości podwyżek cen nowych lokali. Dobrą informacją jest jednak fakt, że średnie zarobki rosły tu w takim samym tempie, a miasto stało się liderem pod względem dostępności wśród siedmiu największych metropolii i atrakcyjną lokalizacją, dla osób myślących o zakupie własnego lokum.

We wrześniu 2022 r. za średnią pensję w Katowicach można było nabyć 0,77 mkw. mieszkania. Dla porównania w Warszawie – 0,59 mkw., Wrocławiu – 0,61 mkw. a w Poznaniu 0,71 mkw.. Katowicki rynek pracy z punktu widzenia przeciętnej płacy i bezrobocia lokuje się w czołówce krajowej. Jak przyznają eksperci, ogromny postęp miasto zawdzięcza przeobrażaniu się w znaczące centrum usług biznesowych oraz w ośrodek nowych technologii.

mieszkania w katowicachPrzed rynkiem katowickim coraz więcej wyzwań

Mimo dynamicznego rozwoju, przed miastem pojawia się coraz więcej wyzwań. Podczas konferencji „Warto zamieszkać w Katowicach” eksperci przede wszystkim zwrócili uwagę na rozwijający się kryzys gospodarczy oraz ujemną demografię, z którą miasto stara się od długiego czasu walczyć. Podkreślono również dysproporcję między budownictwem deweloperskim a pozostałym.

Według danych GUS w 2021 r., w Katowicach aż 96% mieszkań oddanych do użytkowania w ubiegłym roku, stanowiły te wybudowane przez deweloperów. Dla porównania w Gliwicach udział ten wynosił 79%, a w Sosnowcu 72%.

Zwrócono także uwagę na problem pustostanów i bardzo duży udział starych budynków w substancji mieszkaniowej stolicy woj. śląskiego. Jak czytamy w raporcie, ponad 50% katowickich lokali powstało do 1970 roku, w tym aż 15% przed rokiem 1918. Nie dziwi więc fakt, że deweloperzy realizujący inwestycje mieszkaniowe w Katowicach, nie mogą narzekać na brak klientów, którzy chcą poprawić swoje warunki mieszkaniowe.

Deweloperzy wstrzymują inwestycje

Niestety wszystko wskazuje na to, że rok 2022 przyniesie pogorszenie koniunktury w budownictwie mieszkaniowym. Dobrą passę firm deweloperskich przerwała seria podwyżek stóp procentowych. Ich konsekwencją jest spadek zdolności kredytowej nabywców mieszkań, a w efekcie ich sprzedaż. To spowodowało, że deweloperzy zaczęli wstrzymywać nowe inwestycje.

W ubiegłym roku rozpoczęto budowę 2566 katowickich mieszkań. Z kolei w trzech kwartałach 2022 roku aż o 62% mniej – tylko 964. Jest to jeden z największych spadków liczby rozpoczynanych lokali w stolicy Metropolii Górnośląsko–Zagłębiowskiej.

Te i jeszcze więcej szczegółowych informacji znajduje się w raporcie „Rynek mieszkaniowy w Katowicach 2022”, dostępnym do pobrania na stronie https://wartozamieszkacwkatowicach.pl .

Organizatorem konferencji „Warto zamieszkać w Katowicach” był portal RynekPierwotny.pl. Honorowy patronat nad wydarzeniem Objął Prezydent Miasta Katowice. 

Patronat medialny objęli: mojekatowice.pl, Nasze Miasto Katowice, Dziennik Zachodni, Strefa Nieruchomości, Śląski Biznes, FX MAG, Śląska Opinia, Real Estate Magazine, Investor Real Estate Expert, Ślązag.

 

Katowicki rynek mieszkaniowy – czas na dyskusję!

Już we wtorek, 15 listopada br. odbędzie się największa regionalna konferencja – „Warto zamieszkać w Katowicach!” – dedykowana inwestorom i deweloperom, realizującym inwestycje mieszkaniowe w stolicy województwa śląskiego.

Z radością informujemy, że Strefa Nieruchomości® objęła to wydarzenie patronatem medialnym.

Podczas wydarzenia omówiona zostanie m.in. bieżąca sytuacja na lokalnym rynku nieruchomości oraz szanse i wyzwania, jakie przed nim stoją. Wydarzenie organizuje portal RynekPierwotny.pl pod honorowym patronatem Prezydenta Miasta Katowice. 

Miasto z potencjałem 

Dynamiczny rozwój przemysłu, ogromne możliwości biznesowe i mnóstwo zieleni – lista zalet stolicy Śląska jest bardzo długa. W tegorocznym „Rankingu Miast Przyjaznych dla Biznesu” magazynu Forbes Katowice znalazły się na szczycie zestawienia. Miasto zajęło także drugie miejsce w Rankingu Dostępności Mieszkaniowej portalu RynekPierwotny.pl, wyróżniając się dobrym stosunkiem cen mieszkań do wynagrodzeń. Takich zestawień, w których docenia się Katowice, jest więcej, co bez wątpienia wpływa na poprawę wizerunku miasta.

Z roku na rok zyskuje ono zarówno w oczach mieszkańców, jak i inwestorów. Prężnie rozwija się także rynek nieruchomości, a włodarze miasta podejmują liczne działania proinwestycyjne.

Jak zatem będzie wyglądał dalszy rozwój Katowic? Dlaczego warto tu prowadzić biznes i realizować inwestycje deweloperskie? Jaką strategię miasto planuje przyjąć na trudne czasy? Między innymi na te pytania postarają się odpowiedzieć uczestnicy organizowanej konferencji.

Największa konferencja mieszkaniowa w Katowicach w 2022 roku

Eksperci branży nieruchomości, wykładowcy Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, deweloperzy, a także przedstawiciele Urzędu Miasta Katowice będą dyskutować o aktualnej sytuacji na lokalnym rynku mieszkaniowym. Podejmą dyskusję o szansach i wyzwaniach, jakie stoją przed miastem.

Konferencja rozpocznie się prezentacją Bogumiła Sobuli – pierwszego Wiceprezydenta Katowic. Podczas swojego wystąpienia opowie o perspektywach rozwoju miasta jako miejsca przyjaznego mieszkańcom i inwestorom. Następnie odbędzie się prelekcja przedstawicieli Urzędu Katowice – „Kierunki rozwoju, plany miejscowe, urbanistyka, dostępność gruntów, współpraca i podejście do inwestorów”.

Głównym punktem wydarzenia będzie prezentacja raportu „Katowicki Rynek Mieszkaniowy”, przygotowanego przez ekspertów portalu RynekPierwotny.pl, w którym szczegółowo opisują sytuację na lokalnym rynku nieruchomości. Podczas konferencji będzie również okazja do dyskusji – przeprowadzone zostaną dwa panele eksperckie.

Pierwszy z nich „Rynek mieszkaniowy w Katowicach – perspektywy i wyzwania” poprowadzi Jarosław Jędrzyński – ceniony analityk, ekspert portalu RynekPierwotny.pl. W rozmowie wezmą udział: Michał Witkowski – Director Living Services w Colliers; Janusz Olesiński – Prezes Zarządu Katowickiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego (KTBS), a także Dawid Sporysz – Dyrektor Zarządzający NOHO Investment.

Wydarzenie zwieńczy panel „Dlaczego warto zamieszkać w Katowicach”. O kwestiach zachęcających do osiedlenia się w tym regionie dyskutować będą: Mariusz Jankowski – Naczelnik Wydziału Obsługi Inwestorów w Urzędzie Miasta Katowice; Adam Urbański –  Dyrektor Sprzedaży TDJ Estate; Dr Radosław Cyran – Katedra Badań Strategicznych i Regionalnych Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach oraz Grzegorz Gajda – Redaktor Naczelny Dziennika Zachodniego. Dyskusję poprowadzi znany rynkowy ekspert Marek Wielgo.

Ostatnie odliczanie 

Konferencja odbędzie się 15 listopada 2022 r. w Międzynarodowym Centrum Kongresowym, Pl. Sławika i Antalla 1 w Katowicach. Wydarzenie rozpocznie się o godzinie 9.30 od rejestracji uczestników i porannej kawy. Oficjalne otwarcie nastąpi o godzinie 10.00.

Patronat honorowy nad wydarzeniem objął Prezydent Miasta Katowice.

Patronat medialny objęły: mojekatowice.pl, Nasze Miasto Katowice, Dziennik Zachodni, Strefa Nieruchomości, Śląski Biznes, FX MAG, Śląska Opinia, Real Estate Magazine, Investor Real Estate Expert, Ślązag.

 

Po szczegółowe informacje zapraszamy na stronę konferencji: https://wartozamieszkacwkatowicach.pl/.

***

Kontakt do organizatora:

Radosław Bieliński

Manager ds. Komunikacji i Marketingu / Sektor B2B

RynekPierwotny.pl

696-191-298

r.bielinski@rynekpierwotny.pl

 

Kontakt dla mediów:

Mikołaj Ostrowski

Head of PR

RynekPierwotny.pl

530-619-988

m.ostrowski@rynekpierwotny.pl

 

18. numer Strefy Nieruchomości® już jest!

Kochani, mamy już 18. numer Strefy Nieruchomości®.

Razem z całym zespołem redakcyjnym zapraszamy w podróż od Opola poprzez Łódź, Warszawę, Gdańsk, Batumi aż do Dubaju. W ten sposób chcemy pokazać, jak bardzo wojna w Ukrainie ma wpływ na wszystko, co dzieje się w świecie gospodarki.

Ostatni odczyt barometrów nastroju przygotowywany przez Obido.pl pokazuje, że mamy wyhamowanie wzrostów i stagnację na rynku nieruchomości.

Jednak mimo istotnych zmian na rynku oraz dużej niepewności Maciej Welman i Patryk Sołtysiak opowiadają w okładkowym wywiadzie, że nawet w czasach kryzysu można na inwestycji osiągnąć spektakularny zysk rzędu 600 tys. złotych na flipie. Rozmawiam z nimi o tym: jak zaplanować proces inwestycyjny, jak dostosować produkt do klienta oraz jak się zarabia w czasach galopującej inflacji i szybujących stóp procentowych.

Podczas gdy jedni ograniczają lub całkowicie wstrzymują inwestycje, inni przeżywają czasy prosperity.

Jeszcze inni wykorzystują rok 2022, aby spojrzeć na swoją firmę z dystansem. Tak postąpili Marcin Heffner i Jacek Sydor, właściciele Investor Property, we wspomnianym już przeze mnie Opolu.
Wilk z Wielkiej Integracji, czyli Kuba Midel, wprost mówi o tym, że w trudnych czasach inwestuje i kupuje nieruchomości w myśl zasady: „Bądźcie odważni, kiedy wszyscy drżą, i drżyjcie, kiedy wszyscy są odważni”.

A skoro mowa o aktualnym stanie rzeczy, to trudno nie wspomnieć słów Wojtka Orzechowskiego, który w artykule Zawirowania na rynku nieruchomości – hossa czy bessa? 

Odpowiada, że dzisiejsza sytuacja na rynku nieruchomości ma inny kontekst niż kryzys z 2008 roku. Na pewno dwuletni lockdown i COVID przyzwyczaiły nas do ekstremalnych warunków i dzisiejsze zmiany na rynku gospodarczym traktujemy z większą rezerwą. Jednak jak mówi Wojtek: „Co do okazji na rynku, to zawsze czasy paniki i strachu sprzyjają osobom, które kupują mieszkania z zyskiem”. Na potwierdzenie on sam realizuje siedem inwestycji deweloperskich oraz w tym roku 52 inwestycje flipowe walcząc o miejsce „Flipera roku” w konkursie ogłoszonym przez Stowarzyszenie Mieszkanicznik.

Mam nadzieję, że różne punkty widzenia bohaterów naszych wywiadów będą dla Ciebie inspiracją, a może nawet punktem zwrotnym w Twoich działaniach. Bo „Strefa Nieruchomości®” naprawdę zmienia życie inwestorów, o czym opowiada Iwona Dylak, która postanowiła wypłynąć na szerokie wody po lekturze jednego z naszych tekstów.

W tym numerze pisali dla nas: Wojciech Orzechowski, Paweł Albrecht, Aneta Nagler, Dagmara Biegańska, Monika Butryn, Agnieszka Cal, Basia Domarus, Natalia Drysiak, Dorota Dymyt-Holko, Grzegorz Grabowski, Monika Hołub, Marta Kubacka, Elżbieta Liberda, Agnieszka i Michał Łukaszewscy, Paweł Preisner, Justyna Sprawka, Marek Wielgo, Aleksandra Zalewska – Stankiewicz

Zachęcam do zapoznania się ze spisem treści. Czeka na Was wiele inspirujących wywiadów, analiz rynku, artykułów, które pokazują zmiany na rynku pierwotnym oraz wtórnym. Każdy znajdzie coś dla siebie. Zachęcam do przeczytania naszego jesiennego numeru.

Z życzeniami sukcesów inwestycyjnych,

Aneta Nagler

Wywiad z Jackiem Kusiakiem – Stowarzyszenie Mieszkanicznik

Dzień dobry Jacku. Dziękuje że poświęcisz nam chwilę. W tym roku Stowarzyszenie Mieszkanicznik, którego jesteś prezesem i współzałożycielem, obchodzi piękny jubileusz 10-lecia istnienia.

Co jest dla Ciebie najważniejsze w realizacji misji stowarzyszenia.

Najważniejszym zadaniem jest zrzeszanie ludzi, pomoc im we własnym rozwoju, przekazywanie wiedzy, dostarczanie korzyści w postaci organizacji spotkań, szkoleń, stwarzanie możliwości poszerzania kontaktów. Są to działania, które pomagają naszym członkom i sympatykom rozwiązywać ich problemy.

Prowadzisz Stowarzyszenie Mieszkanicznik od samego początku czyli już 10 lat. Jak postrzegasz wpływ Waszych działań na rynek nieruchomości?

Zmiana jest ogromna.  W 2012 roku nasi członkowie to były osoby, które zajmowały się głownie wynajmem długoterminowym mieszkań. Obecnie zrzeszamy przedsiębiorców zajmujących  się również najmem krótkoterminowym, hybrydowym, flipami, remontami, zarzadzaniem, deweloperką, zbieraniem funduszy na duże inwestycje, zakładaniem spółek celowych w bardzo szerokim spektrum dziedzin wpływających na rozwój tego rynku, budowaniem grup inwestorów, pośrednictwem kredytowym, ubezpieczeniowym czy w obrocie nieruchomościami. Nasi członkowie i sympatycy to również czynni inwestorzy w różne projekty i spółki związane z rynkiem nieruchomości a także przedsiębiorcy świadczący różne usługi wspierające rozwój tego sektora. Generalnie nie ma chyba dziedziny w obszarze nieruchomości, którego nie dotykają nasi  członkowie.

Dla kogo jest stowarzyszenie?

Dla wszystkich. Nieważne, czy masz 1 czy 100 nieruchomości na wynajem, czy nie masz żadnej. Pomożemy i udostępnimy wiedzę, jak poruszać się na tym rynku bezpiecznie. Wprowadzimy w kanony nieruchomości.

Ilu aktualnie jest członków i sympatyków stowarzyszenia?

21 000 w ponad 20 oddziałach zarówno w Polsce jak i na świecie. Szacujemy, że osoby te zarządzają 100 000 nieruchomości, a nasze kanały docierają do ponad 500 000 uczestników rynku nieruchomości.

Czy każdy może wstąpić do stowarzyszenia?

Tak.

Co zyskują nowe osoby przystępujące do stowarzyszenia?

Przede wszystkim dołączają do grupy ludzi, którzy już pewien etap na tym rynku mają już za sobą. Nic nie jest tak skuteczne dla przyspieszenia rozwoju własnych biznesów jak doświadczenie innych i spotkanie tylu bratnich dusz, chętnie się tym doświadczeniem dzielących.  Z czasem zbudowane zaufanie sprzyja podejmowaniu często wspólnych działań biznesowych, inwestowaniu lub pozyskiwaniu inwestorów do własnych projektów.

Otrzymują również możliwość nawiązania kontaktu z ekspertami z różnych dziedzin, infolinii prawnej, polecanych fachowców, ofert naszych partnerów.

Często osoby przystępujące same mają już ogromne doświadczenie i wiedzę, prowadzą własne szkolenia. Lub mają  firmę, która dzięki przystąpieniu do stowarzyszenia otrzymuje dostęp do grupy potencjalnych klientów.

Czy nowe osoby dostają jakieś wsparcie, aby łatwiej poznać innych członków?

Oczywiście. Na każdym comiesięcznym spotkaniu organizowanym w oddziałach uczestnicy mają możliwość   autoprezentacji, powiedzenia paru słów o tym, czym się zajmują lub czego poszukują. Introwertyków wspieramy dobrym słowem i pełną akceptacją, dzięki czemu bardzo szybko się otwierają

Każdy otrzymuje również bezpośrednie wsparcie od Liderów danych  oddziałów, którzy pomagają w rozwiązywaniu różnych problemów,  wskazują, gdzie szukać wiedzy lub z kim się skontaktować, kto może pomóc.

Planujemy również stworzyć wewnętrzny Intranet dla członków, gdzie każdy będzie mógł zostawić swoją wizytówkę oraz wyszukać osobę według profesji, miasta itp.

Gratuluję wytrwałości w pracy na rzecz członków i  realizacji misji stowarzyszenia, zwłaszcza w ostatnich dwóch latach.

Tak. Po bardzo dynamicznym rozwoju stowarzyszenia, ostatnie dwa lata nie należały do najłatwiejszych.  Chyba dla wszystkich były trudne. A fala kryzysu dopiero przed nami. Covid spowodował ze frekwencja na szkoleniach i kongresach spadła do 30%, ludzie nadal boją się przychodzić na spotkania i spotykać w większym gronie. Myśleliśmy, że rok 2022 poprawi tę sytuację, ale teraz mamy wojnę  w Ukrainie i nadchodzącą głęboką recesję. Jesteśmy jednak dobrej myśli. Stowarzyszenie założyliśmy na lata/wieki. Chcemy, żeby następujące dzięki naszym działaniom zmiany  na rynku wynajmu prywatnego były trwałe i ciągłe, dlatego nie powinny nas przerażać takie trudniejsze okresy.

Wspomniałeś kiedyś, że piszesz książkę? Co w niej będzie?

Chcę się w niej podzielić moimi przemyśleniami na temat życia i tego, co moim zdaniem jest w nim naprawdę ważne. Pierwsza część dotyczyć będzie osobistego rozwoju oraz zdrowia, druga natomiast podejścia do biznesu.

Wiele tych zasad  odnosi się do mojego życia i moich własnych doświadczeń ale  wiele nauczyłem się również od innych ludzi. Chcę się tym dzielić, zainspirować do pewnych przemyśleń i może nawet zmian. Dlatego postanowiłem, że zaczynam tworzyć vloga z krótkimi materiałami wideo na temat porad z mojego podwórka dla innych przedsiębiorców. Już niedługo zaczniemy publikacje na kanale You Tube Mieszkanicznika.

Jacku, dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Waldemar Sotnicki

Tym razem to Łódź będzie gospodarzem kolejnej już edycji Property Walk.

13 października to data kolejnej już edycji Property Walk, popularnego wydarzenia, od kilku lat z sukcesem organizowanego przez stowarzyszenie kobiet w nieruchomościach – WIREP. 

Tegoroczne spotkanie członkiń i gościń WIREP odbędzie się pod hasłem Łódź Wpływa. W programie zaplanowano zwiedzanie zrewitalizowanego kompleksu fabrycznego z XIX wieku: ŁÓDŹ.WORK,, prezentację laureata MIPIM Awards 2020 – Monopolis (Virako) oraz spotkanie z przedstawicielami Urzędu Miasta Łódź.

Z przyjemnością informujemy, że Strefa Nieruchomości® objęła to wydarzenie patronatem medialnym!

Miejsca odwiedzane w łódzkim Property Walk są niezmiernie interesującym przykładem udanych rewitalizacji podupadłych, pofabrycznych terenów i włączania ich w żywą tkankę miejską. Kluczowym zagadnieniem wydarzenia będą dalsze inwestycje tego typu, plany Urzędu i prywatnych Inwestorów, a także odpowiedzi na pytania co i w jaki sposób robić aby przywrócić do świetności i oddać w użytkowanie takie miejsca nie tylko biznesowi, ale przede wszystkim mieszkańcom miasta.

Ponadto, wydarzenia typu Property Walk zawsze umożliwiają szerokie forum możliwości biznesowych, szansę na wymianę poglądów oraz nawiązywanie bezpośrednich biznesowych kontaktów.

Women in Real Estate in Poland to ogólnokrajowa organizacja kobiet zawodowo związanych z sektorem nieruchomości i budownictwa. 

Stowarzyszenie WIREP jest platformą, która wspomaga kobiety z branży nieruchomości w ich pracy, dając możliwość wymiany doświadczeń, zdobywania nowych umiejętności i kontaktów biznesowych. 

Na co dzień Członkinie stowarzyszenia zajmują się m.in. zarządzaniem inwestycjami, zarządzaniem aktywami, pośrednictwem w obrocie nieruchomościami, architekturą, inżynierią oraz doradztwem w zakresie finansów oraz prawa. Reprezentują zarówno duże, jak i małe firmy; są w różnym wieku, mają zróżnicowane doświadczenie zawodowe i piastują różne funkcje – mimo to łączy je bardzo wiele.

Tak duże zróżnicowanie zapewnia szerokie forum możliwości biznesowych, wymiany poglądów oraz nawiązywanie bezpośrednich kontaktów. Stowarzyszenie definiuje i upowszechnia wartości wyznawane przez nowoczesne, przedsiębiorcze kobiety. Istotę działań stanowi skuteczność, etyka, odpowiedzialność, wsparcie i współdziałanie oraz sprawczość. 

Wypełniając cele statutowe WIREP tworzy i wprowadza w życie roczne plany  szkoleniowe i edukacyjne, których tematy inspirowane są zjawiskami ważnymi dla branży nieruchomości. Organizuje cykliczne spotkania, podczas których członkinie i sympatyczki w przyjaznej atmosferze nawiązują zawodowe i  osobiste kontakty. Panie biorą udział w wydarzeniach branżowych, edukacyjnych spotkaniach eksperckich, śniadaniach networingowych oraz aktywnie wspierają różnorodne inicjatywy społeczne. 

Crowne Plaza Warsaw – The HUB z prestiżową nagrodą World Travel Awards

World Travel Awards, czyli jedne z najbardziej prestiżowych nagród hotelarskich rozdane! Tytuł jest uznawany na całym świecie jako najwyższy znak jakości w branży. Wśród laureatów znalazł się Crowne Plaza Warsaw – The HUB, który zwyciężył w kategorii Poland’s Leading Conference Hotel 2022 – najlepszego konferencyjnego hotelu w Polsce.

Pieczątka jakości we wszystkich kluczowych sektorach branży hotelarskiej i turystycznej – tak specjaliści nazywają wręczaną już od 1993 nagrodę World Travel Awards. Tytuł, który ma na celu wyróżnienie najciekawszych i najlepszych hoteli oraz marek związanych z obszarem podróżniczym, jest niezwykle ceniony wśród profesjonalistów na całym świecie.

Crowne Plaza Warsaw – The HUB najlepszym hotelem konferencyjnym w Polsce

Obiekt zlokalizowany na Rondzie Daszyńskiego w Warszawie, w swojej kategorii konkurował z siedmioma hotelami z całej Polski – w tym z Wrocławia, Karpacza, Janowa Podlaskiego oraz stolicy. Został nagrodzony nie tylko za najwyższy poziom obsługi i nowoczesne zaplecze technologiczne, ale także za unikalny wystrój wnętrz, gdzie żywe drewno i jasne oświetlenie tworzą jedyny w swoim rodzaju, klasyczny i spokojny klimat.

– To ogromny zaszczyt, że już po niespełna dwóch latach od otwarcia hotelu otrzymujemy tę prestiżową, cenioną na całym świecie nagrodę – mówi Marcin Szymfel, dyrektor generalny Crowne Plaza Warsaw – The HUB. – Jest to tym bardziej wartościowe biorąc pod uwagę moment, w którym obiekt rozpoczął swoją działalność. Był to w zasadzie sam szczyt kryzysu pandemicznego, który w znacznym stopniu wpłynął na całą branżę hotelarską. Wyróżnienie jest dla nas cenne także z tego względu, że zadecydowali o nim goście hotelowi w bezpośrednim głosowaniu. Traktujemy to jako ogromny dowód zaufania oraz motywację do dalszego rozwoju naszej oferty – przekonuje Marcin Szymfel.

Nagrodzona przestrzeń konferencyjna oferuje ponad 1400 metrów kwadratowych elastycznego obszaru, modulowanego w zależności od oczekiwań. Centrum konferencyjne może pomieścić 700 osób, oferując przy tym 30 sal, które mogą być wykorzystane do indywidualnych spotkań, sesji wyjazdowych, kameralnych bankietów czy szkoleń. To także sala balowa, gdzie regularnie odbywają się m.in. gale, imprezy masowe czy kongresy. O dużym zainteresowaniu przestrzenią świadczy fakt, że tylko od początku funkcjonowania hotelu, czyli listopada 2020 roku zorganizowano już ok. 1000 eventów.