Inwestowanie jest dla kobiet! – Strefa Nieruchomości

Tekst: Aleksandra Więcka 

KULISY POWSTANIA OGÓLNOPOLSKIEGO FORUM „KOBIETY INWESTUJĄ W NIERUCHOMOŚCI”.

Konkurentki czy przyjaciółki? My kobiety potrafmy to pogodzić i świetnie na tym wychodzimy.

Weszła na pierwsze spotkanie trochę spóźniona. Właściwie weszły – bo córeczka lada dzień miała przyjść na świat. To było pierwsze spotkanie Ani z inwestorkami i branżą nieruchomości. Złapała bakcyla. 

– Muszę być na następnym – oznajmiła. – Tylko mam kłopot, bo akurat wtedy rodzę – zmartwiła się.

W obliczu takiej determinacji nie miałyśmy wyjścia. Termin spotkań został przesunięty o dwa tygodnie, a świeżo upieczona mama zaczęła inwestować między karmieniem i przewijaniem.

– Uwielbiam tę historię – mówi Olga Marciniak, współtwórczyni Ogólnopolskiego Forum „Kobiety Inwestują w Nieruchomości” – bo świetnie pokazuje dwie rzeczy. Po pierwsze, że branża nieruchomości jest idealna dla kobiet, chociaż nie wszystkie jeszcze o tym wiedzą, a po drugie – jak bardzo chcemy i powinnyśmy się wspierać. To dzięki temu się rozwijamy, a rynek dojrzewa – dodaje. – No i w branży wciąż jeszcze zdominowanej przez facetów fajnie jest znać kogoś, kto widzi ten świat z podobnej perspektywy.

Sama zajmuje się nieruchomościami od 10 lat. Pierwsze kroki stawiała w Australii. – Już wtedy spotykałam kobiety, które interesował ten świat, ale nie miały pojęcia, jak do niego wejść – wspomina. Kiedy przyjechała do Polski, postanowiła poznać jak najwięcej kobiet, które inwestują w nieruchomości. Trafiła na spotkanie grupy „Kobieca Strona Inwestowania”. 

– Dziewczyny chętnie dzieliły się wiedzą, dodawały sobie otuchy, wspierały. To zrobiło na mnie wrażenie. Kiedy mój biznes WawaRoom nabrał rumieńców i życie stało się mniej chaotyczne po przeprowadzce, chciałam organizować takie spotkania w Warszawie. Facebookowa grupa „Kobiety Inwestują w Warszawie” zaczęła szybko rosnąć w siłę, a spotkania ofine nabrały regularnego, comiesięcznego charakteru – opowiada Marciniak.

Wtedy trafła na Wielką Wymianę Kontaktów. – A ja trafłam na Olgę. Połączyła nas idea – dać kobietom jeszcze jedno miejsce, w którym zobaczą na żywym przykładzie, że inwestowanie to nie porywanie się z motyką na słońce, tylko normalny biznes, w którym mogą odnieść sukces – mówi Katarzyna Dziubałka, współorganizatorka Ogólnopolskiego Forum „Kobiety Inwestują w Nieruchomości”. 

A jeśli po drodze popełnią błąd? Świetnie – jest o czym opowiadać. – Moje doświadczenie zdobyte dzięki organizowaniu spotkań dla kobiet i prowadzeniu Szkoły Liderek oraz wiedza Olgi zaowocowała projektem – Forum „Kobiety Inwestują w Nieruchomości” – podkreśla Dziubałka.

I to działa. – Byłyśmy świadkami, jak policjantka rzuciła pracę praktycznie z dnia na dzień – od tej pory poświęca się tylko nieruchomościom. Poznałyśmy emerytki, których sytuacja odbiega od losów statystycznej Polki – żyjącej dłużej i biedniej niż mężczyźni. Nie miały ambicji tworzenia wielkiego imperium, tylko zabezpieczenia dla siebie na przyszłość. I dzięki kilku mieszkaniom to się udało. Są wśród nas mamy, które nie muszą wracać do pracy zaraz po macierzyńskim, bo inwestowanie w nieruchomości dało im elastyczność i czas, którego potrzebowały.

Kobiety boją się inwestycji, kredytów, formalności, ale dzięki kilku prostym instrumentom mogą stworzyć dodatkowe źródło dochodu, które będzie je wspierało.

Miejsce, gdzie mogą być razem i wymieniać się doświadczeniami, to sposób na to, żebyśmy przestały wierzyć, że „to nie dla mnie”. Zwłaszcza, że statystyki są po naszej stronie. 

Z badań opublikowanych na portalu rynekpierwotny.pl wynika, że 70% zapytań kierowanych do deweloperów generują kobiety, a w 80% przypadków ostatnie zdanie przy zakupie mieszkania należy właśnie do nich. To one zwracają większą uwagę na funkcjonalność mieszkania, standard inwestycji, dostępność obiektów usługowo-handlowych czy placówek oświaty. Są wymagające, często udaje im się wynegocjować atrakcyjniejszą cenę.

Kobiety zdecydowanie przeważają w tych aspektach – mówią deweloperzy. Jeśli kobiety są tak dobre w zakupie mieszkania dla siebie, to mogą wykorzystać te umiejętności do inwestowania w nieruchomości. Spotkajmy się i bierzmy sprawy w swoje ręce!

Chcesz wiedzieć więcej? Wejdź na stronę: www.inwestorki.pl. 

STREFA NIERUCHOMOŚCI JEST PATRONEM MEDIALNYM WYDARZENIA.

Aleksandra Więcka

Specjalistka od projektowania historii. Łączy storytelling z metodą Design Thinking i treningiem kreatywności. Dziennikarka, dramatopisarka, scenarzystka.

Polecamy książki – Strefa Nieruchomości

Strefa Rozwoju Osobistego
Polecamy

Autorzy:
Katarzyna Gorzędowska,
Janusz Gorzędowski

Jak sprytnie
wyremontować
i wyposażyć mieszkanie?

W poradniku znajdziesz odpowiedzi na pytania, jak:
– zaplanować remont, aby szybko wynająć mieszkanie?
– znaleźć odpowiednią ekipę remontową?
– wyliczyć koszt remontu?
– kupić dobre i tanie materiały?
– oszczędzić wiele godzin swojej pracy?
– łatwo podnieść standard mieszkania?
– wymienić drzwi na nowe bez kucia ościeżnic?
– odświeżyć płytki w łazience?
– dokonać renowacji mebli kuchennych?
– wyposażyć mieszkanie oraz gdzie kupić meble?

Tylko z tym numerem, powołaj się na kod rabatowy:
„SN5 Jak sprytnie wyremontować i wyposażyć mieszkanie?”
a kupisz książkę z 10 % rabatem na www.skleprentiera.pl
(kod ważny do 31.08.2019)

Autor: Charles Duhigg

Siła nawyku

  • Co sprawia, że Starbucks odnosi światowy sukces?
  • W jaki sposób Procter & Gamble przekonał klientów, że świeże powietrze wymaga odświeżaczy powietrza?
  • Dlaczego pływak, Michael Phelps,
    wygrał wyścig płynąć na oślep?

Dowiedz się, dlaczego przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka! Dlaczego nałogowo palimy, bezustannie sprawdzamy wiadomości na Facebooku, chronicznie wybieramy nieodpowiednich partnerów, zawsze ścielimy łóżka lub nie robimy tego nigdy.
Charles Duhigg udowadnia, że odpowiednie pokierowanie wyrobieniem nowych lub zmianą dotychczasowych nawyków może diametralnie odmienić czyjeś życie, ale także funkcjonowanie społeczeństw, przedsiębiorstw, a nawet państw…

  • Jedna z najlepszych książek roku według The Wall Street Journal i Financial Times
  • Od ponad 40 tygodni w czołówce listy bestsellerów New York Times

Tylko z tym numerem, powołaj się na kod rabatowy:
„SN5 Siła nawyku”
a kupisz książkę z 10 % rabatem na
www.skleprentiera.pl (kod ważny do 31.08.2019)

Autor: Daniel Kahneman

Pułapki myślenia

Czy myślisz, że jesteś świadomym i autonomicznym autorem własnych wyborów i osądów? Czy możesz ufać własnemu myśleniu, zwłaszcza temu szybkiemu – intuicyjnemu i emocjonalnemu? Rozważniej jest na pewno zdać się na myślenie wolne, analityczne. A mimo to trudno uniknąć pułapek myślenia. Przytrafia się to nawet ekonomistom i nie sprzyja trafnym decyzjom… W tej odkrywczej książce Daniel Kahneman, psycholog, który otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii, daje naprawdę istotny wgląd w mechanizmy ludzkiego myślenia.

Tylko z tym numerem, powołaj się na kod rabatowy:
„SN5 Pułapki myslenia”
a kupisz książkę z 10 % rabatem na
www.skleprentiera.pl (kod ważny do 31.08.2019)

Autor: Wojciech Orzechowski

Wszystko o FLIPACH
– 200 Pytań do eksperta

Z książki dowiesz się między innymi:

  • Czy inwestowanie w nieruchomości
    jest bezpieczne?
  • Jak podnieść wartość rynkową nieruchomości?
  • Co zrobić, aby znaleźć klienta na mieszkanie ?
  • Co się bardziej opłaca – obrót czy wynajem nieruchomości?
  • Jak osiągać od 40 % rocznie zwrotu z inwestycji?

Wojciech Orzechowski przeprowadzi Cię przez cały proces inwestycyjny. Bez ryzyka. Bez niespodzianek. Z gwarantowaną szansą na duży zysk. Ta książka to kompendium wiedzy na temat osiągnięcia wolności finansowej.
Nie przegap swojej szansy!!!

Tylko z tym numerem, powołaj się na kod rabatowy:
„SN5 Wszystko o flipach”
a kupisz książkę „Wszystko o fipach” z 10 % rabatem
na www.skleprentiera.pl (kod ważny do 31.05.2019)

Jak zwiększyć swoje szanse w negocjacjach nieruchomości? – Strefa Nieruchomości

Tekst: Krzysztof Rzepkowski

W powszechnym mniemaniu negocjacje to trudna i emocjonująca rozmowa o cenie, przypominająca przeciąganie liny: każdy z całych sił ciągnie w swoją stronę. Takie siłowe negocjacje, w których obie strony prężą muskuły, najczęściej kończą się jednak fiaskiem. Bo albo lina pęka i wszyscy się przewracają – czyli skłócone strony rozchodzą się z zachowaniem wzajemnych urazów – albo też ktoś kogoś w końcu przeciągnie i powali na ziemię. Tyle że ten pokonany najczęściej nie chce swojej porażki pokwitować u notariusza.

Pracując przez wiele lat w nieruchomościach, widziałem niejedną transakcję, która rozbijała się o tysiąc złotych, mimo że wartość nieruchomości sięgała nawet pół miliona. Pamiętam umowę, podczas której klienci wyszli z kancelarii, bo sprzedający nie chcieli zostawić w mieszkaniu dziesięcioletniej pralki. I sytuację, gdy właściciele domu zrezygnowali z transakcji, bo kupujący nazwali ich antyki starymi gratami. Dziesiątki tego typu sytuacji, których byłem świadkiem, nauczyły mnie jednego: najczęstszą przyczyną negocjacyjnego faska są emocje i bardzo krucha relacja, oparta jedynie na pozorach i wymianie uprzejmości,
a w rzeczywistością podszyta wzajemną nieufnością i brakiem zrozumienia.

Emocje przysłaniają racjonalny ogląd sytuacji i wywołują w nas atawistyczny mechanizm „walcz lub uciekaj”. Czyli – mówiąc językiem negocjacji – zbijaj argumenty przeciwnika i nie ustępuj lub machnij ręką i odpuść. Jak łatwo przewidzieć, jedno i drugie zachowanie prowadzi zwykle do tego samego rezultatu: zerwania rozmów, i to najczęściej we wrogiej atmosferze.

Zanim więc przystąpisz do negocjacji – czy to z właścicielem mieszkania, które chcesz kupić lub podnająć, czy to z nabywcą Twojego nowego, pachnącego świeżością flipa – zadbaj o relację. Podstawowa zasada w sprzedaży mówi: ludzie kupują od tych, których lubią. I również takim idą na ustępstwa. W nieruchomościach ta zasada jest szczególnie ważna, bo zazwyczaj osoby, które sprzedają mieszkanie, mają do niego stosunek emocjonalny. I bardzo im zależy,
by ich „M” powędrowało w tzw. dobre ręce.

5 ZASAD

Pisząc „dobra relacja” nie mam na myśli ociekającej lukrem pogawędki, której towarzyszy fałszywy „banan na twarzy”. Tego typu relację funduje nam większość sprzedawców, którzy wierzą, że skracając dystans, używając zdrobnień i łasząc się do klienta, przyspieszą jego decyzję zakupową. W rzeczywistości – jak każdy
z nas doskonale wie – efekt jest wręcz odwrotny. Pod tym hasłem rozumiem raczej taką relację, w której każda ze stron jest równoważnym partnerem, a jej zdanie jest szanowane i traktowane jako odmienny punkt widzenia, a nie głupi argument. By w krótkim czasie wypracować taką relację z właścicielem nieruchomości lub potencjalnym nabywcą, wystarczy, że będziesz zawsze stosował się do pięciu poniższych zasad.

  1. NIE KRYTYKUJ
    Większość osób, które nie mają doświadczenia w negocjacjach, przyjmuje strategię pt. „Poddam w wątpliwość wartość twojego mieszkania, a ty mi zejdziesz z ceny”. Rozpoczynają tym samym negocjacje od wypunktowania wad i usterek, przedstawiając je jako twardy argument przemawiający za rabatem.
    W rzeczywistości właściciel czuje się zaatakowany, a czasem wręcz obrażony, zamiast więc ochoczo schodzić z ceny, przystępuje do kontrataku i zaczyna udowadniać, że jego PCV jest trwalsze niż dzisiejsze panele. I rozpoczyna się przeciąganie liny, z łatwym do przewidzenia zakończeniem.
  2. NIE MÓW LUDZIOM, ŻE SIĘ MYLĄ
    Ludzie mają swoje przekonania, na których opierają swój światopogląd, więc bardzo niechętnie z nich rezygnują. Kiedy tylko powiem Ci, że jest zupełnie inaczej, niż sądzisz, a potem zacznę wyprowadzać działa, by Ci to udowodnić, w pierwszym odruchu raczej zaczniesz się bronić, niż przyznasz mi rację. I na pewno nie zapałasz do mnie sympatią. Dlatego nie walcz z obiekcjami, tylko staraj się z nimi utożsamić. I nawet kiedy Twoi klienci mówią rzeczy, które obiektywnie można by udowodnić, nie idź w kontrę, ale powiedz: „To ciekawy punkt widzenia, przyznam, że nie wiedziałem, że… Natomiast z moich obserwacji wynika raczej, że…”. Zwróć uwagę, że przy takiej konstrukcji nie przyznajesz komuś racji, tylko doceniasz jego odmienne stanowisko. Przy okazji wyrażasz swoje zdanie i nie wywołujesz destrukcyjnej szermierki słownej. Tylko uważaj, by w Twoim głosie nie zabrzmiała ironia czy kpina. Działają jak płachta na byka i są w stanie położyć każdą transakcję.
  3. SŁUCHAJ, NIE GADAJ
    Ludzie zazwyczaj lubią tych, przy których czują się komfortowo – przy których są ważni i wpływowi. A na pewno wysłuchani. Zazwyczaj sprzedawcy nie pamiętają o tej zasadzie i traktują spotkanie z klientem, jako one man show: opowiadają o swoim produkcie, zachwalają rozwiązania, słodzą i lukrują. Jeśli chcesz zdobyć sympatię swoich klientów i zyskać najważniejszą wartość w sprzedaży, jaką jest zaufanie, zadawaj pytania i słuchaj. Jeśli podejdziesz
    z autentyczną troską do sytuacji właścicieli, zapytasz o powody sprzedaży i trochę „pobędziesz” w tym temacie, dostrzegą w Tobie człowieka, który może im pomóc, a nie inwestora, który chce zarobić na ich krzywdzie. Podobnie jest w przypadku klientów kupujących: jeśli zapytasz ich, czego szukają, co i dlaczego jest dla nich ważne, to nie dość, że zyskasz na relacji, to jeszcze będziesz wiedział, jakie zalety mieszkania uwypuklić podczas prezentacji. Pamiętaj – ludzi nie interesuje, jaki produkt jest, tylko to, co on dla nich robi.
  4. WEJDŹ W BUTY KLIENTA
    Henry Ford powiedział kiedyś, że „sekret sukcesu leży w umiejętności przyjęcia punktu widzenia innych i patrzenia z pozycji zarówno rozmówcy, jak
    i własnej”. Nie oznacza to, że masz od razu emocjonalnie identyfikować się z sytuacją swoich klientów. Oznacza to tylko, byś starał się spojrzeć na sytuację
    i możliwe rozwiązania z ich perspektywy. Dlatego zawsze pytaj: „Dlaczego to jest dla państwa ważne?”. Przykładowo, kiedy właściciele mówią: „Chcielibyśmy sprzedać mieszkanie do końca roku”, to pytając o to, nie tylko zyskasz jako ktoś, kto chce zrozumieć ich sytuację, ale być może poznasz też realne powody sprzedaży (np. ryzyko licytacji komorniczej). Mając taką wiedzę, będziesz mógł o wiele łatwiej uzyskać dogodne dla siebie warunki podczas negocjacji.
  5. UWAŻAJ NA ISKRY
    Podczas negocjacji zawsze pojawiają się emocje, zwłaszcza jeśli Twoim rozmówcą jest ktoś, kto nie ma doświadczenia w transakcjach na setki tysięcy złotych. By nie dopuścić do eskalacji niechcianych wrażeń, która – jak już wiesz – prawdopodobnie zniweczy Twoje plany negocjacyjne, musisz być cały czas czujny: dbać o to, by nikt nie poczuł się urażony, ważyć słowa, unikać ironii i szyderstwa, nie pozwolić sobie na pretensje czy jakikolwiek atak. Kiedy
    jednak zobaczysz, że zaczyna iskrzyć, nie zwlekaj i natychmiast reaguj. Rzuć żart, nazwij emocje i zarządź przerwę „na papierosa”. Jeśli tego nie zrobisz
    w odpowiednim momencie, po chwili będziesz miał już pożar nie do ugaszenia.
  • Wiele osób, które chcą rozwijać swoje umiejętności sprzedażowe i negocjacyjne, pyta mnie często o jakieś zabójcze techniki, które pozwoliłyby im rozłożyć rozmówcę na łopatki, wynegocjować super warunki i sprawnie zamknąć sprzedaż. Odpowiadam wówczas, że w sprzedaży są oczywiście różne magiczne triki i że możemy się ich nauczyć. Ale ich skuteczność zależy od tego, jaką relację zbudujesz ze swoim klientem. Teraz już wiesz, jak to robić. Powodzenia!

Krzysztof Rzepkowski

Trener sprzedaży i szkoleniowiec z szesnastoletnim stażem jako wykładowca akademicki oraz wieloletnim doświadczeniem w sprzedaży. Codzienną porcję energii czerpie z rozwoju i sukcesów ludzi, z którymi współpracuje, dlatego sala szkoleniowa to miejsce, w którym spełnia się bez reszty. Wierząc w nieograniczony potencjał każdego, jest niestrudzonym łowcą wymówek i tropicielem fałszywych przekonań, które podcinają skrzydła w drodze do gwiazd. Obecnie związany
z Lloyd Properties jako menedżer i trener sprzedaży oraz z Sandler Training jako konsultant. Doktor habilitowany (2017) oraz doktor nauk humanistycznych Uniwersytetu Warszawskiego, a także absolwent Instytut Filologii Klasycznej UW oraz Kolegium MISH UW. A prywatnie mąż oraz tata dwójki ancymonów. Niepokorna dusza i wieczny buntownik. Do tego marnotrawny syn ironii i szyderstwa, który cierpi, gdy musi ulec jakimkolwiek konwenansom i politycznej poprawności. Mając do wyboru krawat i pętlę, bez wątpienia wybrałby to drugie.

Czy nieruchomości to naprawdę męski biznes? – Strefa Nieruchomości

Tekst: Urszula Socha – Kobieta w Deweloperce

Coś jest w tym zdaniu… gdyż kobiety na eksponowanych stanowiskach zdarzają się tutaj rzadko, ale, ale… są i jest ich coraz więcej. Tymczasem jak widać podczas wszelkich spotkań z branży nieruchomości, networkingowych, szkoleniach, kongresach, konferencjach czy największych maratonach, rządzą na nich mężczyźni. Może najwyższa pora zmienić te ponure statystyki?

Histerycznie wyglądał historyczny świat biznesu – został zaprojektowany i zbudowany przez mężczyzn i dla mężczyzn. Przypomnijmy sobie naszych ojców, dziadków i pradziadków. W ich świecie podział na zawody kobiece i męskie był jasno określony. Większość zawodów była męska, więc zawodowo pracowali przede wszystkim mężczyźni, pracowali bardzo ciężko, nie widzieli swoich rodzin, bo musieli na nie zarabiać. A kobiety? Wykonywały tytaniczną pracę prowadząc dom – bez wynagrodzenia za swoją pracę, ale w zamian za pochwałę lub w zamian za… brak pochwał. W tamtych czasach mężczyźni zaprojektowali ten system, uwzględniając ówczesne potrzeby rynku. Teraz na szczęście mamy XXI wiek – rok 2019. Pomimo faktu, że na rynku pracy, w świecie biznesu i w różnorodności branż nadal panuje nierówność – coś, dla Nas Kobiet, zmienia się na lepsze.

Urszula Socha
– Kobieta w Deweloperce.

Deweloper, Inwestor, Ekonomista, Specjalista ds. nieruchomości, Private Broker.

Urodzona lwica w życiu i w pracy – ambitna, zaangażowana wiedzą i sercem w każde przedsięwzięcie a nowe cele i wyzwania są dla mnie głównym bodźcem do działania.

Jestem jednym z wielu przykładów kobiety w nieruchomościach – Kobiety w Deweloperce. Opiszę to w sposób branżowy i przystępny również dla męskiej części, gdyż damski punkt widzenia w połączeniu z subtelnym podejściem byłby dla męskiej części czytelników niezbyt zrozumiały a czytając ten tekst zatrzymaliby się już na pierwszym, ewentualnie na drugim nudnym akapicie.
Uważam, że każdy z Nas ma nad sobą sufit, który jest – symbolicznie – ograniczeniem naszych własnych możliwości. Przytłacza nasze ambicje, plany, hamuje decyzyjność, tłamsi odwagę, nie pozwala awansować, realizować się i iść do przodu. Problem polega jednak na tym, że dla kobiet takie sufity są zawieszone znacznie niżej niż dla mężczyzn. Jednak branża pisma zobowiązuje, dlatego postaram się przedstawić ten problem językiem branżowym i na branżowym przykładzie.
Wyobraźmy sobie, że ten „sufit” nie jest stałym elementem konstrukcji nieruchomości – Terivą lub żelbetem – ale jest wykonany z lekkich aluminiowych profili
i płyt k-g. Co to oznacza? Że możemy go zdemontować, podwyższyć lub całkowicie zlikwidować, zwiększając tym samym własną przestrzeń – przestrzeń do działania, dopuszczając większą ilość świeżego powietrza i pozbywając się w ten sposób istniejących już wcześniej ograniczeń. Poszerzając przestrzeń na nowe wyzwania, plany i przestrzeń do realizacji samej siebie. To coś nowego, ale dającego nowe możliwości do poznania samej siebie, w nowo zaaranżowanej przestrzeni. Na dzień dzisiejszy branża nieruchomości jest dla kobiet takim samym damsko-męskim salonem, ale ze znacznie obniżonym sufitem. To specyficzna branża i do tej pory zasiedlona głównie przez mężczyzn. Oni z pewnością sami albo przy pomocy innych mężczyzn z branży zdemontowali własny „sufit”. Ale to,
że jest Nas zdecydowanie mniej, to wcale nie wina mężczyzn. Moim zdaniem to w dużej części wina Nas samych – Kobiet. Miejmy świadomość, że możemy działać dokładnie w ten sam sposób, ucząc się od nich – równie ambitnych i pełnych pomysłów. Najwyższa pora uświadomić sobie, że: „Bycie kobietą
w nieruchomościach to ATUT”. Obecnie coraz więcej mamy przykładów, że kobietom coraz łatwiej jest robić interesy w tej branży, negocjować i sprzedawać, gdyż jesteśmy charakterystyczne i zapamiętywane. Będąc aktywnym uczestnikiem grup nieruchomościowych na portalach internetowych odważne kobiety widoczne
są znacznie częściej. Na myśl przychodzą mi od razu Jolanta Sienkiewicz z Olsztyna, Dwie Marty i inne przykłady kobiet z branży i oczywiście Ja sama. Istotne jest, że coraz bardziej się wyróżniamy: przyciągamy uwagę obraną strategią, starannością, przedsiębiorczością, ambicjonalnym podejściem, szalenie ważną wiedzą i kompetencjami oraz doświadczeniem w branży nieruchomości. Planuj i działaj. Branża nieruchomości, jak wszyscy wiemy, związana jest stricte
z finansami, a zatem wymaga wiedzy, siły, odwagi, hartu ducha. Ale my kobiety umiemy zachować „poker face”, o której śpiewa Lady Gaga. I to właśnie
są akcesoria niezbędne dla nietypowych Kobiet w tym typowo męskim świecie. Ta branża jest naprawdę dla wytrwałych i twardych osób. A w kolejnym numerze napiszę o budowaniu „sukcesu kobiet” takich jak ja, na surowym i dzikim rynku nieruchomości.

Wizerunek Inwestora – Strefa Nieruchomości

Tekst i stylizacje: Emilia Orzechowska

DOBRZE JEST WYGLĄDAĆ DOBRZE.

Co byś powiedział, gdyby okazało się, że to „coś” co mamy w sobie zależy od tego, co mamy na sobie? Pierwsze wrażenie tworzysz w ciągu maksymalnie 20 sekund, ale w pamięci pozostaje na dłużej. I ten pierwszy moment, ta chwila, w której Twój wygląd zamiast Ci pomóc, może sprawić, że wywołasz negatywny efekt. Czy tego chcesz? Z pewnością nie.

Czy zdajesz sobie sprawę, że Twoje ubranie mówi, nim Ty zdążysz się odezwać. To taki niespisany zestaw kodów i klisz, które automatycznie mówią drugiej osobie kim Jesteś i jak traktujesz drugą stronę. Na poważnie czy pół żartem pół serio!!
Powiesz to niesprawiedliwe. Ale to psychologia i fakty. Gdy spotykasz kogoś pierwszy raz, po około dwóch sekundach wiesz czy jesteś na Tak czy na NIE. Potrzeba aż kolejnych kilkunastu spotkań, żeby zmienić zdanie.

Odkryj zatem Swój sposób wyrażania swej osobowości. Może to być dodatek. Ważne, aby podkreślał Twoje wnętrze, kreatywność, a może analityczne podejście
do życia. Każdy z nas jest inny i każdy potrzebuje innych środków wyrazu. To co Cię wyróżnia, winno być jasno pokazane – oczywiście w dopuszczalnych granicach. Jak to mówią, „dobrze jest wyglądać dobrze”.
Dlaczego?
Ponieważ, dobry wygląd nie tylko pokazuje otaczającym nas ludziom, że odnosimy sukces, ale przede wszystkim buduje Twoje dobre samopoczucie.
I tu pewnie powiesz, to dlaczego miliarder Mark Zuckerberg, założyciel Facebooka, ma cały ten dress code w nosie i ostentacyjnie wszędzie pokazuje się w szarym podkoszulku i bluzie z kapturem nawet podczas tak ważnych wydarzeń jak Światowe Forum Ekonomiczne?

Metamorfoza Kornela.

Kornel to młody inwestor, umysł techniczny, realista, inżynier nastawiony na działanie i osiągnięcie celu. Na co dzień handlowiec oraz inżynier projektu
w japońskiej firmie. Zajmuje się bezpośrednią sprzedażą i doradztwem techniczno-handlowym dla firm budujących maszyny przemysłowe z różnych sektorów. Pomaga wdrażać aplikacje np. do produkcji lodów Grycan, znakowania szkła firmy Krosno. Lubi wygodne, sportowe ubrania
Co chciał osiągnąć przez spotkanie ze stylistką i kreatorką wizerunku?
Jego celem było odnalezienie swojego stylu, który będzie zgodny z jego charakterem. Zaproponowany styl casualowo-elegancki z zachowaniem dobrego smaku
i wygody, został bardzo entuzjastycznie przyjęty przez Kornela.

Tom Searcy, amerykański inwestor, twierdzi, że wśród milionerów z Doliny Krzemowej do symbolu statusu urosło pokazywanie się na spotkaniach biznesowych w stroju bezdomnego.
Czy Tobie też na tym zależy?
Jak mawiał Tom Ford, projektant mody „Bycie dobrze ubranym to kwestia dobrych manier”.
Dlatego nieważne jakie są trendy, ubranie ma być Twoim atutem, ma wywoływać uśmiech na Twojej twarzy, poprawiać Ci nastrój, ale i okazywać szacunek
do drugiej osoby. Pomyśl!
Czy osoba, która wygląda niechlujnie i przychodzi do potencjalnego sprzedawcy mieszkania w krótkich spodenkach, rozciągniętej bluzie i klapkach będzie obdarzona zaufaniem sprzedających ?
Czy przypadkiem sprzedający nie pomyśli: „ Czy jego stać na kupno tego mieszkania?”

Sądzę, że negocjacje mogą skończyć się fiaskiem. Dlatego nie przekreślaj Swojej szansy na Sukces. Wygląd może pomagać Ci w biznesie, ale może też bardzo szkodzić. Dlatego, aby odnaleźć swój indywidualny styl i zrobić efekt WOW, pamiętaj że Twoje cechy osobiste i zalety, powinny być podkreślone przez pewność siebie, mowę ciała, zachowanie i ….. odpowiedni sposób ubierania się. Ale co zrobić aby dobrze wyglądać, a nie być przebranym? Jak sprawić, aby z ubrania uczynić atut? Czy masz też tak, że patrzysz na inną osobą i mówisz sobie, ta osoba świetnie wygląda. Zachwycasz się jej wizerunkiem.
A co z Tobą?
Przecież Ty też masz prawo pokazać światu Siebie. Stać się Swoją osobistą wizytówką

Emilia Orzechowska

Doradca wizerunku, kreatorka dobrego smaku, inwestorka na rynku nieruchomości. Prywatnie szczęśliwa żona i mama dwójki wspaniałych chłopaków. Pomaga tworzyć wizerunek, który jest spójny z osobowością i charakterem klienta. Ty też chcesz zachować swoją autentyczność, a jednocześnie wyeksponować
to, co w Tobie najkorzystniejsze?

Napisz na e-mail: info@koremi.pl lub na emilia.orzechowska@koremi.pl
Wejdź na stronę www.emiliaorzechowska.pl

Marka przez duże M – Strefa Nieruchomości

Autor: Magda Maciejczyk

INWESTYCJE PERSONALNE
– JAK BUDOWAĆ SWOJĄ MARKĘ?

Budowanie własnej marki to duże wyzwanie. Ważna jest nie tylko komunikacja, ale też osobowość człowieka, który za nią stoi. Jeżeli choćby jeden z tych elementów nie zagra, niewiele zdziałasz. Dlatego musisz mieć szczegółowo opracowaną strategię – twierdzą marketingowcy. Mają rację.

Według klasycznej marketingowej definicji, stworzonej w ubiegłym wieku przez profesora Philipa Kotlera, marka to: nazwa, termin, symbol, wzór lub ich kombinacja, powstałe po to, by nie tylko identyfikować produkt na rynku i wyróżniać go na tle konkurencji. Marka wskazuje na pochodzenie wyrobu lub usługi, ale też generuje określone korzyści – zarówno dla jej właściciela, jak i odbiorcy – poprzez swoje charakterystyczne cechy. Jednak współcześnie, gdy oferta wielu firm jest podobna do siebie, marketingowcy nie tylko modyfikują dotychczasowe definicje marki produktu, ale też tworzą nowy sposób jej budowania – ma wykraczać daleko poza działania związane z doborem nazwy, logo i komunikacją reklamową.

Marka osobista buduje reputację, wpływa na wizerunek i życiorys. Może pomóc w karierze, daje przewagę w negocjacjach.

MARKA NA MIARĘ NASZYCH CZASÓW

Co zrobić, by w XXI wieku stworzyć silną markę produktu? Na to pytanie eksperci odpowiadają tak: musi być unikalna – wyróżniać się obietnicami, mieć jasny
i wyjątkowy wizerunek. Powinna być ceniona przez odbiorców, wywoływać z ich strony pożądane reakcje, a także komunikować o wartościach, których jest nośnikiem. Więcej, niektóre z uniwersalnych zasad zarządzania marką, stosowane w sektorach konsumpcyjnych, mogą być też wykorzystywane w innych dziedzinach, np. w firmach, instytucjach badawczych czy organizacjach non profit, a także w budowaniu marki osobistej, czyli najkrócej mówiąc: naszego obrazu w oczach innych.

CO MOŻNA OSIĄGNĄĆ, BUDUJĄC SKUTECZNĄ MARKĘ OSOBISTĄ?

– Dobrze przemyślany i skomunikowany personal brand wzmacnia zaufanie, wyróżnia na tle innych, buduje autorytet, dodaje postrzeganej wartości (więc możemy sprzedawać drożej) i sprawia, że ludzie myślą: „Tak, to z tym gościem chcę prowadzić interesy” – wyjaśnia Marta Górazda, strateg marketingowy.

JAK TO WYGLĄDA W PRAKTYCE?

Wyobraź sobie, że oferujesz do sprzedaży produkt – wysyłasz oferty i katalogi. Zachęcony nimi potencjalny klient szuka w sieci nie tylko Twojej firmy, ale również wpisuje Twoje nazwisko. W dobie internetu kontrahenci bez problemu mogą nie tylko zasięgnąć opinii o firmie, ale także sprawdzić, kim są stojący za nią ludzie.
I coraz chętniej korzystają z tej możliwości. Dlatego znaczenie marki w rozwoju działań marketingowych jest bezsporne. Jeśli nie dbasz o swój wizerunek w sieci, stajesz się mniej wiarygodny. I odwrotnie: jeżeli to, co opowiadamy o sobie w sieci, jest spójne z obszarem, w którym poruszamy się zawodowo, zyskujemy opinię profesjonalisty w swojej branży – osoby wartościowej, która ma coś do powiedzenia w swoim środowisku i z którą warto się liczyć. – Ważnym elementem pracy nad marką osobistą jest autorefleksja: ustalenie, kim jestem, jak chcę, żeby myśleli o mnie inni, co mnie wyróżnia, jakie wyznaje wartości, jaki cel chcę osiągnąć
– uważa Marta Górazda, strateg marketingowy.

ŁATWO MÓWIĆ, TRUDNIEJ WYKONAĆ? NIEKONIECZNIE!

Zdaniem ekspertów, kto chce stworzyć silną markę osobistą, powinien przede wszystkim eksponować cechy szczególne, wyróżniające z tłumu i jednocześnie wzbudzające pozytywne emocje. Mówiąc krótko, to zaoferowanie czegoś, czego nie ma nikt inny. Zastanów się, co masz do zaoferowania, co możesz dać innym
i czemu miałoby to być dla nich ważne. Oczywiście powinno to być spójne z profilem działalności zawodowej, a prezentowane treści powinny być odpowiedzią
na potrzeby grupy, do której chcesz dotrzeć.

Co zrobić, aby działać jak liderzy w Twojej branży?

– Przede wszystkim dobrze jest przeanalizować najbliższą konkurencję, ustalić, co się sprawdza w komunikacji, jakie kanały i narzędzia marketingowe wykorzystują – radzi Marta Górazda. – Jeśli zauważymy, że konkurencja prowadzi webinary, regularnie tworzy treści eksperckie na bloga, relacje wideo, to może oznaczać, że tego typu aktywność jest dla niej skuteczna. Warto spróbować wykorzystać podobne narzędzia, ale komunikować się w nich po swojemu – zgodnie
z tym, jaka jest nasza marka osobista.

Techniki personal brandingu można wykorzystać do osiągania przewagi również wtedy, kiedy jesteśmy agentem nieruchomości lub inwestorem. Ważne,
by najpierw podejść do tematu strategiczne, czyli dobrze zastanowić się, co i komu chcemy przekazać, a dopiero później dopasować do naszej grupy docelowej kanały komunikacji i rozpocząć tam regularne działania. Pominięcie pierwszego etapu („bo to nudne”, „przecież siebie znam”, „to takie coachingowe gadanie”) może skutkować brakiem autentyczności i spójności, a bez tego nie zaprezentujemy się lepiej niż konkurencja. Należy działać rozważnie, systematycznie
i kreatywnie, a powinniśmy osiągnąć sukces.

PIERWSZE KROKI KU WŁASNEJ MARCE

  1. Zastanów się nad wartościami, które wyznajesz i zdefiniuj, na czym Ci zależy w życiu.
  2. Spójrz na siebie oczami innych i wypunktuj swoje unikalne cechy oraz umiejętności.
  3. Sprawdź, co „mówi” o Tobie Internet.
  4. Wyznacz sobie krótko- i długofalowe cele, które chcesz zrealizować. Określ je w czasie i daj sobie deadline.
  5. Przyjrzyj się konkurencji i poszukaj inspiracji.
  6. Nakreśl portrety osób, na których uwadze Ci zależy.
  7. Przygotuj sobie dodatkowo półminutowy elevator pitch, abyś mógł przedstawiać siebie w jak najlepszym świetle.
  8. Określ, jak będziesz komunikować swoją markę.
  9. Trzymaj się planu działania, bądź konsekwentny i cierpliwy.
  10. Mierz swoje efekty. Notuj sukcesy. Zyskasz dodatkową motywację do działania.

Polecamy książki – Strefa Nieruchomości

Strefa Rozwoju Osobistego
Polecamy

Autorzy:
Anna Szelągowska,
Wojciech Orzechowski,
Artur A. Trzebiński

Finansowanie
nieruchomości
w teorii i praktyce

Ta książka to petarda! Połączenie teorii doświadczonych naukowców i praktyka Wojciecha Orzechowskiego, który od lat jest związany z rynkiem nieruchomości. Książka „Finansowanie nieruchomości w teorii i praktyce” to kompleksowo ujęta problematyka finansowania nieruchomości z perspektywy zarówno instytucji rynku finansowego, jak też sprzedających i kupujących.

Dzięki tej książce, pierwszej tego typu na rynku, dowiesz się:

  • jak związać swoją karierę zawodową pośrednio lub bezpośrednio
    z rynkiem nieruchomości,
  • jak poszerzyć lub uporządkować posiadaną wiedzę z tego zakresu,
  • uporządkujesz swoją wiedzę z zakresu funkcjonowania rynku
    nieruchomości oraz mechanizmów finansowania inwestycji,
  • poznasz możliwości i ograniczenia aktywności biznesowej opartej
    na nieruchomościach,
  • uzyskasz wiedzę, jak szybko zrobić wstępną ocenę efektywności
    inwestycji w nieruchomości,
  • przeczytasz w jednym miejscu kompleksowo opisany proces
    flipowania na polskim rynku nieruchomości mieszkaniowych

Tylko z tym numerem, powołaj się na kod rabatowy:
„SN4 Finansowanie nieruchomości w teorii i praktyce”
a kupisz książkę z 5 % rabatem na
www.skleprentiera.pl (kod ważny do 31.05.2019)

Autor: Damian Kleczewski

Skuteczne sposoby inwestowania
w nieruchomości

W książce znajdziemy przydatne informacje, nie tylko dla doświadczonych inwestorów, ale także początkujących. Książka dostępna tylko w wersji audiobooka.

Autor odpowiada m.in. na pytania:

  • Jak uzyskać wyższe przychody z najmu?
  • Jak zminimalizować koszty utrzymywania
    nieruchomości?
  • Jak pozyskać uczciwych najemców?
  • Jak zwiększyć rentowność lokalu?
  • Jak zarządzać nieruchomościami
    w sposób efektywny?
  • Czym są i jak znaleźć okazje
    inwestycyjne?

Książka inwestora Damiana Kleczewskiego jest przeznaczona zarówno dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z nieruchomościami, jak i dla doświadczonych inwestorów. POZYCJA OBOWIĄZKOWA!

Tylko z tym numerem, powołaj się na kod rabatowy:
„SN4 Skuteczne sposoby inwestowania w nieruchomości”
a kupisz książkę z 5 % rabatem na
www.skleprentiera.pl (kod ważny do 31.05.2019)

Autor: Norman Vincent Peale

Entuzjazm zmienia wszystko.
Jak stać się zwycięzcą

Entuzjazm może pomóc ujawnić i pokonać lęki, nawet troski dzisiejszego, rozpędzonego świata. Jeżeli borykasz się z problemami, to książka może wzmocnić Twoją siłę przekonywania, pomóc przezwyciężać Ci słabości, a nawet spowoduje, że praca okaże się bardziej owocna.

Tylko z tym numerem, powołaj się na kod rabatowy:
„SN4 Entuzjazm zmienia wszystko”
a kupisz książkę z 5 % rabatem na
www.skleprentiera.pl (kod ważny do 31.05.2019)

Autor: Wojciech Orzechowski

Wszystko o FLIPACH
– 200 Pytań do eksperta

Z książki dowiesz się między innymi:

  • Czy inwestowanie w nieruchomości
    jest bezpieczne?
  • Jak podnieść wartość rynkową nieruchomości?
  • Co zrobić, aby znaleźć klienta na mieszkanie ?
  • Co się bardziej opłaca – obrót czy wynajem nieruchomości?
  • Jak osiągać od 40 % rocznie zwrotu z inwestycji?

Wojciech Orzechowski przeprowadzi Cię przez cały proces inwestycyjny. Bez ryzyka. Bez niespodzianek. Z gwarantowaną szansą na duży zysk. Ta książka to kompendium wiedzy na temat osiągnięcia wolności finansowej.
Nie przegap swojej szansy!!!

Tylko z tym numerem, powołaj się na kod rabatowy:
„SN4 Wszystko o flipach”
a kupisz książkę „Wszystko o flipach” z 50 % rabatem
na www.skleprentiera.pl (kod ważny do 31.05.2019)

Zaufanie w biznesie – Strefa Nieruchomości

Autorzy: Paweł Ligęska i Izabela Ligęska

W biznesie jak w życiu… aby osiągnąć sukces, trzeba dbać o dobre relacje miedzy soba. Podstawa takiej relacji jest zaufanie. Zajmując się obrotem nieruchomościami lub po prostu prowadząc biznes, warto pamiętać o zaufaniu. Dlaczego jest ono tak ważne?

Kiedy klienci obdarzają nas zaufaniem, pomaga nam ono owocnie sfinalizować transakcję. Jeśli ludzie nam ufają, to będą mieć przekonanie, że to, co od nas kupują, jest najlepsze. Większość z nas nie kupi nic od osoby, która nie wzbudza jej zaufania. Gdzieś tam z tyłu głowy będzie się nasuwała myśl, czy wszystko jest w porządku, czy później nie będzie problemów, czy transakcja przebiegnie pomyślnie? Dlatego musimy dbać o nasze relacje z klientami. Nasi kontrahenci powinni wiedzieć, że mają do czynienia z profesjonalistami. Z naszej strony zawsze dopilnujmy, by wszystko było tak, jak należy.

Naszym kluczem do budowy zaufania jest po prostu empatia

JAK ZBUDOWAĆ ZAUFANIE?

Naszym kluczem do budowy zaufania jest po prostu empatia. Kiedy potrafimy postawić się w sytuacji klienta, łatwiej jest nam go zrozumieć i przygotować dla niego wszystko, aby był zadowolony. Zadowolenie równa się zaufanie i polecenie. Gdy ktoś trafi do nas z polecenia, łatwiej jest wzbudzić w nim zaufanie.
Nawiązanie z kontrahentem nici porozumienia oraz znalezienie wspólnych cech sprawia, że bez trudności możemy sobie zaufać. W ten sposób udało się nam kupić i sprzedać mieszkanie. Kupić poprzez rozwiązanie problemów sprzedającej, a sprzedać jeszcze przed skończeniem remontu, dając gwarancję ukończenia inwestycji.

Przejrzystość transakcji to coś, czego oczekują od nas kupujący.

KLIENT DO NAS WRÓCI

Gdy raz wyrobimy sobie dobrą opinię, to z pewnością klient do nas wróci. Przykładem tego są nasze dwie ostatnie transakcje. We wrześniu ubiegłego roku udało się sprzedać mieszkanie panu, który szukał czegoś, co będzie mógł wynajmować. Kiedy je pokazywaliśmy, łazienka nie była jeszcze gotowa. Po negocjacjach klient stwierdził, że sam zrobi łazienkę, tylko mamy przekazać materiały, które były do niej przeznaczone. Klient nam zaufał, a my zgodnie ze słowną umową przekazaliśmy artykuły wykończeniowe. Po około trzech miesiącach kupujący zgłosił się do nas, ponieważ w łazience pękły płytki… Oczywiście bez zastanowienia pomogliśmy klientowi w tej sytuacji. W efekcie ten sam kupujący właśnie kupuje od nas kolejne mieszkanie. Rzetelne wykonywanie swojej pracy oraz opieka posprzedażowa jest gwarancją sukcesu i długofalowej współpracy.

TRANSAKCJA MUSI BYĆ PRZEJRZYSTA

Przejrzystość transakcji to coś, czego oczekują od nas kupujący. Naszym zadaniem jako inwestorów jest przygotowanie i stuprocentowe dopilnowanie kontraktu. Umowa, którą sporządzamy powinna być przejrzysta i prosta oraz tak dostosowana, aby obie strony miały korzyść. Nie powinniśmy używać ciężkich sformułowań, opierać się na samych paragrafach bez ich wytłumaczenia. Takie zachowania budzą w klientach obawę, a my tracimy w ich oczach jako rzetelni inwestorzy. Zawsze kupujący winien mieć wolny wybór w kwestii podpisania umowy i nie należy go naciskać. Presja nie jest sprzymierzeńcem owocnej transakcji i wprowadza jedynie negatywne emocje.

MARKA WŁASNA – WSPARCIE ZAUFANIA

Posiadanie marki własnej wspomaga proces budowy zaufania. Jeśli prowadzimy bloga, stronę internetową czy udzielamy się w social mediach, jesteśmy bardziej wiarygodni. W dobie internetu większość z nas, zaczynając współpracę, „wygoogluje” sobie nasze imię i nazwisko. Sprawdzi opinie o nas i realizowane projekty. A uwierzcie, jedna negatywna opinia może wnieść więcej niż mnóstwo pozytywnych. Dlatego musimy dbać o to, by opinie, które ludzie u nas zostawiają, były korzystne. Dzięki nim możemy wspierać zaufanie i zjednywać sobie kupujących. Opowiadanie o przeprowadzonych inwestycjach jest dla klienta bardzo pomocne, gdyż wie, że to, co robimy, jest dobre i jesteśmy szczerzy wobec niego.

MARKETING SZEPTANY – KTO I DLACZEGO NAS POLECA I ZA CO CENI

Jeśli klient jest zadowolony ze współpracy, będzie nas polecał, klient niezadowolony zaś również będzie o nas mówił, tylko w negatywny sposób. Dlatego musimy dbać o dobre relacje. Aby dostać polecenie, musimy się trochę napracować i często po prostu o nie poprosić. Jedynie poprzez rzetelne transakcje i fachową pomoc możemy sobie zjednać kupujących. Będą nas oni cenić nie tylko za przebieg inwestycji, ale również za zbudowaną atmosferę.

Izabela i Paweł Ligęska

Liderzy WIWN® województwa podkarpackiego. Inwestorzy i autorzy bloga www.noweobliczemieszkania.pl. Od 2016 r. inwestują na rynku wtórnym, gdzie mają za sobą pięć mieszkań. Również mieszkania deweloperskie nie są im obce, z powodzeniem zakończyli dwie inwestycje. Zdobytym doświadczeniem dzielą się ze swoimi podopiecznymi z Warsztatów Inwestowania w Nieruchomości WIWN®, gdzie pomagają z zakresu pozyskiwania mieszkań.

Jak cię widzą, tak cię piszą – Strefa Nieruchomości

Rozmawiała: Aneta Nagler

CZYLI KREOWANIE MARKI OSOBISTEJ
ZA POMOCĄ UBIORU Z EMILIĄ
ORZECHOWSKĄ

Podobno pierwsze wrażenie robimy tylko raz. Jak sądzisz?

Ubranie mówi za Ciebie zanim zdążysz się odezwać, gdy spotkasz kogoś po raz pierwszy. Podświadomie oceniasz i wydajesz opinię o tej osobie. Zazwyczaj zajmuje to około 2 sekund. Podobno potrzeba kolejnych kilkunastu spotkań, żeby zmieć pierwotne zdanie. Nawet przy wystąpieniach publicznych jest tak, że treść stanowi około 7 proc., a ponad 55 proc. stanowi przekaz wizualny. Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy, jak ważny jest ubiór. Choć to się zmienia – na szczęście. Nasz wizerunek jest bardzo ważny. Ma ogromny wpływ na to, abyśmy zaistnieli w sercach i umysłach ludzi. Uważam, że cały czas sprawdza się powiedzenie: jak Cię widzą, tak Cię piszą. Coco Chanel powiedziała kiedyś, że: nie ma brzydkich kobiet, są tylko kobiety zaniedbane, i ja się z tym w 100 proc. zgadzam. To jest kwestia wydobycia fajnych cech, naszych atutów, ukrytych pod niefortunnie dobranymi ubraniami. Ubiór ma odkryć to, co w nas najlepsze, ale i zakryć mankamenty.

Czy według Ciebie polscy biznesmeni potrafią się dobrze ubrać? Jak to oceniasz, bywając na różnych galach, konferencjach, spotkaniach?

Ostatnio byłam na otwarciu dużego oddziału banku, gdzie była sama śmietanka – dyrektorzy wyższego szczebla, biznesmeni, inwestorzy. Może kilka osób było bardzo dobrze ubranych. Dominowały niestety za duże garnitury, niedopasowane i zbyt długie spodnie, kolor butów niepasujący do całości. Obserwując jednak Polaków i Polki, mam takie wrażenie, że nasza świadomość i estetyka ubioru zmienia się na lepsze. Jest coraz więcej dobrze i ze smakiem ubranych ludzi. Media, czasopisma, książki – jest z czego wybierać. I dobrze. Osoba, która jeszcze nie ma swojego stylu powinna metodą prób i błędów szukać swojego pomysłu na siebie lub skorzystać z porad doradcy wizerunku. Dziś mamy taką ilość możliwości i źródeł wyboru: od Internetu, poprzez książki, na programach stylistów kończąc,
że można stworzyć swój styl. Przez kilka lat mieszkałam we Włoszech i zachwycałam się, jak ze smakiem i gustem potrafią się ubierać włoscy mężczyźni. Włoski design mebli, ubrań, aut jest dla mnie bezkonkurencyjny. Mam takie poczucie, że włoski styl nawet na ulicy jest zawsze bella perfecta.

Jesteś doradcą wizerunku inwestorów, między innymi Wojciecha Orzechowskiego. Czy wygląd może wywoływać określone emocje u innych, wpływać na naszą markę?

Doradca wizerunku powinien patrzeć holistycznie na klienta. W swojej pracy zwracam uwagę na to, kim jest dana osoba, czym się zajmuje. Zawsze jest to spójne
z jej potrzebami. Dlatego staram się dopasować wizerunek osoby do jej charakteru, zawodu i firmy, którą reprezentuje. Od samego początku dbam o wizerunek
mojego męża Wojciecha Orzechowskiego, który jako inwestor bywa na wielu spotkaniach i konferencjach. Dlatego kwestia jego wyglądu, komponowania całości jego ubioru z kolorystyką, która funkcjonuje w identyfikacji wizualnej firmy, są dla mnie bardzo ważne. Wojciech Orzechowski to marka sama w sobie, dlatego spójność wszystkich elementów, jest dla mnie kluczowa.

Doradca wizerunku i stylista, najczęściej kojarzą się z celebrytami…

To bardzo mylne przekonanie. Styliści gwiazd oczywiście zarabiają krocie. W przypadku doradcy wizerunku to wcale nie są kosmiczne kwoty. Ustalam z klientem ilość godzin, w ramach których robię badanie jego potrzeb, weryfikuje dotychczasowe zasoby i w oparciu o budżet ustalam zakupy. Nim jednak wybiorę się
z klientem na taki shopping, wcześniej sama odwiedzam różne miejsca, szukam określonych rzeczy pasujących do danej osoby i przeliczam potrzebne
na to środki. Zatem moją rolą jest zmieścić się w określonej kwocie, a same zakupy z klientem robię już w wyznaczonych wcześniej przeze mnie miejscach. Szanuję czas klienta, dlatego dopracowuję te kwestie z wyprzedzeniem.

Kim jest Emilia Orzechowska?

Doradca wizerunku, kreatorka dobrego smaku. Prywatnie szczęśliwa żona i mama dwójki wspaniałych chłopaków. Mówi, że każdy człowiek jest niepowtarzalny, dlatego tak ważne jest dla niej, aby wizerunek, który pomaga tworzyć, był spójny z osobowością i charakterem klienta. Nie lubi słowa metamorfoza, bo jak twierdzi: Nie przebiera ludzi. Pozwala im poprzez ubiór wydobyć to, co w nich najlepsze… Tworzenie wizerunku to dla niej sztuka. Sztuka wykreowania takiego stylu, który będzie doskonałym odbiciem osobowości człowieka.
Chcesz wiedzieć więcej, wejdź na stronę:
www.emiliaorzechowska.pl

Jak pracujesz z osobami, które przychodzą do Ciebie i mówią: „potrzebuję zmiany”?

Najważniejsza jest dla mnie rozmowa. Po pierwszym spotkaniu już wiem, czy między mną a daną osobą jest chemia i czy dobrze nam się będzie pracowało. To jest bardzo ważne dla obu stron. Rozpoznaję potrzeby klienta poprzez ankietę jego oczekiwań. Przede wszystkim muszę wiedzieć, kim jest ta osoba. Dlaczego chce zmienić swój wizerunek. To jest dla mnie podstawa. Muszę ją poznać, dowiedzieć się, co lubi robić, gdzie pracuje, co chciałaby najbardziej zmienić i na czym jej zależy, czyli co chcę pokazać przez swój strój. Ważny jest dla mnie również budżet, czyli w jakiej kwocie mamy się zmieścić. Wizerunek jest bardzo ważną kwestią. Ale wcale nie musimy mieć ogromnych sum, aby skorzystać z usług doradcy wizerunku czy stylisty. To moim zadaniem jest się zmieścić w określonym budżecie. Gdy znamy już potrzeby i oczekiwania klienta, możemy np. wybrać kilka zestawów ubrań. Ważna jest ta droga i sugestia, w którym kierunku ma dana osoba zmierzać. Po naszych spotkaniach będzie już sama dobierała ubrania do swojej sylwetki, zestawiała kolory, dodatki, materiały. Ostatnio miałam spotkanie
z pewnym biznesmenem, który powiedział, że nie spotkałby się z potencjalnym inwestorem, gdyby ten nie był ubrany w garnitur. A przecież taka osoba ubrana
w luźny, nieformalny strój, mogłaby się okazać diamentem i przynieść firmie miliony. A jednak przez swój strój zostałaby skreślona.

Czyli pokutuje myślenie – nie ważne. co masz w głowie, ważne jak wyglądasz. Zatem to pierwsze wrażenie jest kluczowe?

Wizerunek to wszystko, co myślą o nas inni to, jak nas postrzegają i odbierają. Dla mnie najważniejsze jest tzw. wyczucie, umiar, estetyka. Nie lubię takiego dzielenia, że skoro ktoś przyszedł na dane spotkanie ubrany inaczej, niż jest to określone w kanonie spotkań biznesowych, to trzeba taką osobę przekreślić. Dziś moda i etykieta pozwalają łączyć eleganckie marynarki z luźnymi wręcz sportowymi spodniami i bluzkami. Choć oczywiście kodeks formalnych spotkań narzuca pewien rygor ubioru, który powinien obowiązywać i nas dotyczyć, jeżeli chcemy być dobrze zapamiętani.

A jak to jest z modą? Warto podążać za trendami i co sezon wymieniać garderobę?

Być modnie ubranym wcale nie znaczy, że jeśli obwiesimy się metkami znanych firm czy projektantów, to będziemy dobrze wyglądali. 80 proc. powinna stanowić klasyka przełamana w 20 proc. elementami, które właśnie są na topie. Czasami obserwuję osoby, które wyglądają jak wycięte z czasopism mody, ale nie zawsze
to, że są „modnie ubrane” oznacza, że dobrze wyglądają. Często też pokutuje przekonanie, że jeśli ktoś ma niewielki budżet, to nie może się dobrze ubrać. Nieprawdziwa opinia. Można za nieduże kwoty naprawdę fajnie skomponować garderobę. Najważniejszy jest smak, wyczucie, ale i dobranie stroju do swojego wieku. Często widzimy kobiety 40+, 50+, które ubierają się w różowe futerka, spodnie i szpilki. Różowy kolor dużo mówi o kobiecie, która go nosi. Z jednej strony kojarzony jest z infantylnym zachowaniem, ale również daje wrażenie łagodności, bezwarunkowej miłości. Wszystko zależy oczywiście od odcienia. Osoby wybierające różowy z pewnością potrzebują ciepła oraz wsparcia.

Porozmawiajmy zatem o kolorach. Czy to, jakie kolory wybieramy, ma wpływ na nasze emocje i na to, jak się czujemy?

Absolutnie tak. Kiedy zaczynam pracować z klientem, robię analizy kolorystyczne. Bardzo często kolory potrafią nam pokazać, w jakim odcieniu dana osoba uwydatni swoją urodę i nabierze pewności siebie. Mamy od 4 do 12 typów urody. Dzięki temu klienci, bazując na wybranej przez stylistę palecie kolorów, zaoszczędzają czas podczas zakupów, ponieważ wiedzą, który kolor podkreśla ich typ urody. Oczywiście pewnych trików kolorystycznych można się nauczyć samemu. Jednak wyczucie i wiedza, jaką mają styliści, pozwoli nam osiągnąć spójność w naszych zestawach.

Kolory są zarezerwowane dla określonych zawodów. Ale też kolory wyrażają nasze cechy charakteru…

Tak, np. granatowy to tzw. kolor biznesowy, brązowy kojarzymy z palestrą i adwokatami, a czarny to kolor projektantów. Z drugiej strony kolor czarny, który jest kolorem bardzo eleganckim, służy nam często jako taki, w którym ukrywamy swoje smutki, ale i niedoskonałości naszej sylwetki. Z kolei czerwień to pewność siebie, dominacja, władczość, ale i agresja. Patrząc przez kolory na daną osobę, można dużo o niej powiedzieć.

Coco Chanel powiedziała kiedyś że: nie ma brzydkich kobiet, są tylko kobiety zaniedbane.

Czy to, co nosimy, wpływa na nasze samopoczucie?

Oczywiście, po takiej zmianie wizerunku moje klientki wysyłają mi esemesa lub dzwonią z informacją, że nagle wszyscy wokoło pytają, co się stało, zachwycają się wyglądem. Czy to wpływa na samopoczucie tej osoby? Na pewno. Czy podwyższa jej samoocenę? Oczywiście. Lubimy dobrze wyglądać i być chwaleni. Może nie zawsze potrafimy przyjmować komplementy, ale w środku rośniemy, kiedy inni dostrzegają w nas zmiany. Sama, gdy widzę dobrze ubraną kobietę, mówię jej,
że ładnie wygląda. Ubiór buduje i umacnia poczucie własnej wartości. I nie ma znaczenia nasza sylwetka. Każdy dzięki ubiorowi może dobrze wyglądać
i podkreślić swoje atuty.

Jako doradca wizerunku pomagasz w kreacji wizerunku, również towarzysząc danej osobie podczas zakupów?

Wszystko zależy od tego, czy klient tego potrzebuje. Oczywiście mam w swojej ofercie zakupy z klientem i wybór garderoby w sklepie. Jeżeli mamy na to budżet, ustalamy miejsce i robimy to wspólnie. Jednocześnie mogę zaoferować inną formę. Spotykam się u klienta w domu, oglądam dotychczasowe ubrania, robimy zdjęcia gotowych zestawów i w oparciu o to sugeruję, jakich zmian trzeba dokonać. Zwracam uwagę moim klientkom, aby pozbywały się rzeczy nienoszonych, starych, które zajmują miejsce w szafie. Doradzam, aby w domu zawsze były zadbane i nosiły rzeczy, w których dobrze się czują, ale i dobrze wyglądają. Najgorsze jest takie myślenie, że po domu mogę chodzić w starych, rozciągniętych ubraniach. I nie chodzi tu o to, aby po domu chodzić w sukni balowej czy w garsonce.
To mogą być leginsy, t-shirt, kardigan, bluza. Uważam, że to, co nosimy nawet w domu, po pracy, ma wpływ na nasze samopoczucie i pewność siebie. Poza tym nigdy nie wiadomo, kiedy ktoś do nas niespodziewanie wpadnie z wizytą, a wtedy fajnie jest dobrze wyglądać.

Zmiana stylu ubierania często wpływa na poprawę samopoczucia. My kobiety często tak mamy, że kolejna nowa rzecz poprawia nam nastrój. Czy doradca wizerunku lub stylista pełni rolę psychoterapeuty?

Czasami drobna korekta, a czasami globalna zmiana – od garderoby, poprzez nową fryzurę, makijaż, dobór dodatków – może uwydatnić w osobie, z którą pracuję to, co najlepsze. Jednocześnie to, co się dzieje na zewnątrz, wpływa na dobre samopoczucie i nastrój. Dlatego doradca wizerunku potrafi poprzez małą, a czasem radykalną zmianę, nie tylko wydobyć to, co najlepsze, ale i uleczyć duszę. Cieszę się z każdego uśmiechu na twarzy moich klientów. Dla mnie każdy człowiek jest niepowtarzalny, dlatego tak ważne jest dla mnie, aby wizerunek, który pomagam tworzyć, był spójny z tym, jaką osobą mój klient jest w środku. Tworzenie wizerunku to dla mnie sztuka. Sztuka wykreowania takiego stylu, który będzie doskonałym odbiciem osobowości człowieka.

Bądź autentyczny, buduj markę – Strefa Nieruchomości

Rozmawiała: Aleksandra Zalewska-Stankiewicz

– W budowaniu marki potrzebna jest uważność na drugiego człowieka – mówi Joanna Malinowska-Parzydło, Executive Partner w Younicorn, doradca strategiczny w zarządzaniu ludźmi i budowaniu marki osobistej silnej zaufaniem. Rozmawiamy o tym, w jaki sposób inwestor może stworzyć markę, pozostając
w zgodzie z własnymi wartościami.

„Każdy z nas jest marką, czy tego chce, czy nie. Niestety, tylko nieliczni świadomie nią zarządzają” – to Pani słowa z książki Jesteś marką. Czyli mamy markę i nawet o tym nie wiemy?

Ta konstatacja jest ściśle związana z tym, jak definiuje markę. Marka osobista to efekt dotychczasowej komunikacji z ludźmi. Silna marka mierzona jest poziomem zaufania, które do siebie zbudowaliśmy w otoczeniu prywatnym, społecznym i zawodowym. Każdy z nas zbudował w swoim otoczeniu jakąś opinię na swój temat. Ludzie coś o nas myślą. Nasza marka to suma tych opinii, odczuć, skojarzeń i wrażeń powiązanych z naszą osobą. Co istotne, mówiąc o marce, nie mamy na myśli żadnej magii i rytuałów rodem ze świata tzw. rozwoju osobistego. To nie jest też jakiś dyplom do uzyskania ani certyfikat o ukończeniu kursu „Jak kreować markę osobistą i lansować się w social mediach”. Markę ma każdy, bo każdy z nas w jakiś sposób komunikuje się z innymi i buduje w ich głowach jakieś doświadczenia, odczucia, wartości i emocje, które się z nim kojarzą.

Jak zatem skutecznie budować swoją markę osobistą?

Na co dzień mniej lub bardziej świadomie komunikujemy się z ludźmi w świecie online i offline. Aby skutecznie budować swoją markę osobistą, trzeba pamiętać
o teoretycznie bardzo prostej rzeczy, o uważności na innych i świadomości siebie. Silną markę budujemy uważnie funkcjonując z innymi ludźmi – w świecie realnym i wirtualnym – i komunikując się w sposób bardziej świadomy. Wystarczy dobrze traktować ludzi, być przyzwoitym, brać odpowiedzialność
za publikowanie jakichkolwiek treści w sieci i mieć zawsze świadomość, że na końcu każdego profilu jest człowiek, a nie jakiś troll. Komunikujmy się w sposób, który buduje zaufanie do nas jako lidera, profesjonalisty, eksperta, specjalisty, mentora, szefa czy pracownika – w zależności od roli, w jakiej zamierzamy występować. Budujemy markę po to, aby ułatwić życie komuś, kto będzie poszukiwał takiej osoby, jak my. Po to, aby łatwo było nas znaleźć, aby nasz przyszły partner biznesowy mógł oszczędzić czas, podejmując decyzję, z kim ma nawiązać współpracę, i wybierając nas. Narzędzia marki służą do tego, aby właściwie zakomunikować, kim chcemy być w życiu, biznesie i na rynku pracy
Jestem właśnie taka, jeśli szukasz kogoś takiego, jak ja – oto jestem. Nie musisz mnie szukać, bo wiem, że nie masz czasu. Zadałam sobie trud publikowania wartościowych treści na blogu, stworzyłam profesjonalny i autentyczny profil, zbudowałam odpowiednie doświadczenie, realizując dużo wartościowych projektów, zadbałam o referencje i łatwy do nich dostęp. Wszystko po to, żebyś mnie szybko znalazł, gdy będziesz potrzebował moich usług, wiedzy, doświadczenia czy oferty – i miał potrzebę upewnić się, czy będzie Ci ze mną po drodze ze względu na styl pracy i komunikacji, bo ten styl określają moje wartości. Te zaś są spójnie wpisane we wszystkie moje działania – co zwiększa moją wiarygodność i daje Ci argument za tym, że to właśnie ze mną chcesz pracować. Szansa na dobrą współpracę określana zwykle „chemią” rośnie, wynikając z dzielenia podobnych wartości.

Nasza marka to suma opinii, odczuć, skojarzeń i wrażeń powiązanych z naszą osobą.

Czy każdy jest w stanie zbudować własną markę?

O ile każdy z nas pewne konto z zaufaniem u ludzi już ma, to zawsze jest dobry moment, aby zrobić stopklatkę. Marką jest to, co inni czują w związku z nami. Pomyśl, jak jest teraz, a jak chciałbyś, aby było od jutra. I od dziś, tworząc plan lub strategię, rzetelną pracą, uważnością na innych, zastanawiając się nad konsekwencjami swoich działań, zacznij świadomie budować markę wokół wybranych i przemyślanych ról, wartości, talentów. Zanim otworzysz usta, zanim wyślesz do kogoś e-mail, zanim napiszesz SMS, pomyśl, czym to będzie skutkowało po stronie drugiej osoby, co ona będzie w związku z tym czuła. Czy to zbuduje, czy skutecznie zrujnuje zaufanie do Ciebie jako lidera, profesjonalisty lub godnego człowieka.

Żyjemy w obrazkowym oraz wizerunkowym świecie – dziś wszystko musi być ładnie opakowane. W jaki sposób budować własną markę, aby pozostać autentycznym?

Markę buduje się nie po to, by się wylansować czy zyskać popularność. Jeśli chcesz podkoloryzować swój profil na Facebooku, zastanów się, dlaczego zamierzasz to zrobić. W przypadku marki nie chodzi o to, by ją kreować. Kreacja to stan związany z przetwarzaniem rzeczy na jakąś sztukę. Duża część świata myli markę
z popularnością i wizerunkiem. Pamiętajmy, że koloryzowanie jest formą zakłamywania rzeczywistości. A nikt nie chce nawiązywać relacji opartych na kłamstwie czy fałszu. Walutą silnej marki jest zaufanie. Zadbajmy o to, byśmy dobrze czuli się sami ze sobą. Bycie autentycznym to wielki kapitał. A czasem warto przyznać się do błędu, w ten sposób możemy pozyskać zwolenników. Na przykład ja z chęcią opowiadam o moich porażkach, bo dzięki nim stałam się dobrym mentorem. Mam prawo zrobić błąd, ludzie przez to nie przestaną mi ufać. Wręcz przeciwnie. Chcemy pracować z ludźmi, a nie cyborgami. W budowaniu marki wystarczy uważność na siebie i drugiego człowieka. Warto zastanowić się, z czym zostawię klienta po projekcie – z wysoką jakością, z dużą dawką pozytywnej energii… I czy to powiększy kapitał zaufania na moim koncie.

Jak stworzyć własną markę, aby zaistnieć w sercach i umysłach naszych kontrahentów?

Dzisiejszy człowiek trochę pogubił się w zarządzaniu własną osobą. Dlatego proponuję zacząć od szczerej rozmowy z samym sobą. Warto odpowiedzieć sobie
na pytania: kim jestem dziś, z czym mnie ludzie kojarzą, a z czym chciałbym być kojarzony, by być zapraszany do projektów, które mnie interesują. Czy potencjalni kontrahenci wiedzą, że istnieję, i skąd będą wiedzieć, co jest dla mnie ważne. Co jest dla mnie priorytetem – w pracy i w życiu, a także w firmie. Jak chcę się definiować – czy chcę być liderem, który wymaga, inspiruje, a może takim, który niszczy zaangażowanie i podcina skrzydła? Jaka jest moja misja
w biznesie, co chcę osiągnąć. Potem trzeba ustalić cele strategiczne. Poszukać odpowiedzi na pytanie: co chcę usłyszeć od ludzi na swój temat za 5 czy 10 lat? Warto pochylić się nad strategią komunikacji, bo ta pomaga nam zaprojektować przyszłość. Zainteresowanych opracowaniem koncepcji własnej marki odsyłam do rozdziału 6. książki „Jesteś marką. Jak odnieść sukces i pozostać sobą”.

Marka osobista to efekt dotychczasowej komunikacji z ludźmi.

W jaki sposób w tworzeniu własnej marki warto wykorzystać internet?

Zastanów się, jako kto chcesz się pojawiać w internecie i w jakim celu. Jak chcesz być postrzegany w różnych kanałach komunikacji. Komu i co możesz zaoferować. Z kim chcesz pracować, a z kim nie widzisz przestrzeni do konwersacji. Jeśli mówisz internet, pomyśl, gdzie są Twoi klienci, odbiorcy, pracodawcy, podobni do Ciebie profesjonaliści, z którymi chciałbyś budować relacje. W jakiej roli chcesz tam wystąpić – prywatnie i zawodowo. Najpierw trzeba mieć
na to pomysł. Zastanów się, czy rozumiesz, gdzie się pojawiłeś i co chcesz tym ludziom zaoferować. Jaką wartość chcesz wnieść. Jednak aby znaleźć odpowiedzi
na te pytania, najpierw trzeba przygotować sobie strategię komunikacji. Pamiętajmy, że internet to nie jest jakaś magma, tam kryją się – jako odbiorcy – konkretni ludzie. Postaraj się budować spójną tożsamość w przestrzeni internetowej i realnej, aby nie powstała marka: schizofrenik.

Czy poprzez budowanie własnej marki można zyskać coś jeszcze – poczucie pewności siebie, odkrycie nowych pasji itp.?

Silna marka osobista daje nam powód do rozwoju – oprócz tego, że utrwalamy wysoką samoocenę, traktujemy siebie z szacunkiem, inni też nas wysoko oceniają, czują do nas respekt. Zyskujemy zdolność do wybierania sobie klientów. Na pewnym poziomie nie konkuruje się już ceną, potencjalni partnerzy biznesowi
nie rozmawiają z nami o pieniądzach, ale o wartościach. Zyskujemy wolność w wyborze partnerów, a tym samym poczucie bezpieczeństwa. Jesteśmy w elicie wartościowego świata, w odróżnieniu od świata plastikowych biznesowych celebrytów i pustych, krótkoterminowych relacji. Mamy ten komfort, że możemy otaczać się ludźmi, którzy myślą podobnie jak my. A nie ma nic ważniejszego, jak przejść przez życie w dobrym towarzystwie.

Pablo Picasso powiedział kiedyś: „Wśród ludzi jest dziś znacznie więcej kopii niż oryginałów” – skoro zatem unikatowość, nieprzeciętność to nasz kierunek, to jak stworzyć własną unikalną, silną markę, świecącą jak brylant?

Silne marki budują zwykle osoby, które zadbały o to, by mieć adekwatnie wysokie poczucie własnej wartości, w tym samoocenę. Osoby, które robią rzeczy właściwe i profesjonalne, mają powód, żeby siebie lubić i szanować. Te, które mają wysokie zaufanie do siebie i komunikują szacunek do innych. Jeśli popatrzymy na świat marek, zobaczymy, że liczy się to, czy klienci wiedzą o naszym istnieniu i czy kojarzą nas z naszą działalnością. Zastanówmy się, jak chcemy być pozycjonowani – czy chcemy być wymieniani w pierwszej trójce, czy w ostatniej dziesiątce. Zachęcam, by bazować na własnych unikatowych doświadczeniach, unikatowych talentach, unikatowych wartościach. Przecież nikt nie ma takich samych! Zastanów się, co w Tobie inni doceniają i pozycjonuj się jako rankingowa jedynka. Najpierw opracuj jednak strategię, bo to Ci oszczędzi czasu na błądzenie.

Joanna Malinowska-Parzydło

jest prekursorką idei zarządzania kapitałem reputacji w oparciu o koncepcję silnej marki osobistej. Stworzyła proces BrandYourName©, autorskie narzędzie Brylant Marki© oraz programy zarządzania marką lidera, marką zespołu, marką przywództwa i marką kobiecego przywództwa w frmach. W 2012 r. założyła Personal Brand Institute, który w 2019 r. zmienił nazwę na Younicorn. Wcześniej odpowiadała za strategiczną komunikację marketingową i strategie personalne w polskich mediach. W latach 2007–2012 pełniła funkcję dyrektor personalnej TVN SA. Autorka bestsellera „Jesteś marką. Jak odnieść sukces i pozostać sobą”
i bloga jestesmarka.pl.