Jak kupić działkę w okolicy nadmorskiej i na niej zarobić?

Aleksandra Zalewska-Stankiewicz

Brzozowy Gaj i Ultra Marina to dwie nowe inwestycje deweloperskie w Ustce, prowadzone przez spółkę Invest KZP. – Gdy widzę atrakcyjną ziemię, w pierwszej kolejności ustalam, co mogę na niej wybudować i kto będzie grupą docelową – mówi Krzysztof Podlewski, prezes Invest KZP.

Aleksandra Zalewska-Stankiewicz: Ziemia w okolicach nadmorskich to łakomy, lecz deficytowy kąsek. Można jeszcze znaleźć działki w atrakcyjnych lokalizacjach?
Krzysztof Podlewski: Nie jest tajemnicą, że nowych gruntów nie przybywa. Ich dostępność jest o wiele mniejsza niż lokali mieszkalnych czy użytkowych.
A inwestorów jest coraz więcej, także na Pomorzu Środkowym, gdzie działamy. Więc gdy pojawia się okazja inwestycyjna, dochodzi niemalże do walki o ogień.

A.Z.-S.: W jakich cenach można kupić ziemię nad Bałtykiem?
K.P.: W miejscowościach nadmorskich cena nie zależy od dzielnicy, lecz od odległości od plaży. Bierze się pod uwagę również to, w jaki sposób ziemia jest przygotowana: czy jest objęta planem zagospodarowania, czy ma dostęp do sieci, czy jest do niej droga dojazdowa. Jeśli działka znajduje się daleko od plaży, za metr trzeba zapłacić od 200 zł do 300 zł. Natomiast ziemia przy plaży może kosztować nawet 1200 zł za metr

A.Z.-S.: Jak kupić działkę w okolicy nadmorskiej i na niej zarobić?
K.P.: Invest KZP zajmuje się przygotowywaniem produktów inwestycyjnych. W praktyce polega to na tym, że kupujemy działkę, czasami ją przekształcamy, dzielimy na mniejsze, uzbrajamy, przygotowujemy projekt, uzyskujemy pozwolenie na budowę. Po przeprowadzeniu tych czynności ta sama działka może kosztować od 600 zł do 800 zł za metr. Czyli kupujemy taniej, sprzedajemy drożej. Na tym między innymi polega zarabianie na działkach w naszym przypadku. Gdy widzę atrakcyjną ziemię, w pierwszej kolejności ustalam, co mogę na niej wybudować i kto będzie grupą docelową. Potem zastanawiam się, czy ta inwestycja będzie rentowna.

A.Z.-S.: W jaki sposób udaje się Państwu znaleźć perełki?
K.P.: Razem z żoną prowadzimy biuro nieruchomości PRIME w Słupsku. Wkrótce otworzymy filię w Ustce. Zatrudniamy trzy pośredniczki. Razem jest nas pięcioro, co zwiększa szanse na pozyskanie atrakcyjnych nieruchomości. Na pewno pomagają nam w tym nasze szerokie kontakty. Czasem dowiadujemy się
o okazjach przypadkiem, niekiedy klienci sami pytają, czy znamy dewelopera zainteresowanego zakupem ziemi. A że sami jesteśmy deweloperem, korzystamy
z takich sytuacji.

A.Z.-S.: Czy w dzisiejszych czasach można jeszcze kupić działkę za przysłowiowy bezcen?
K.P.: Zauważyłem, że ludzie są coraz bardziej świadomi. Dobrze wiedzą, jak wycenić działkę. Ostatnio poznałem rolnika, która ma do sprzedaży kilkadziesiąt hektarów ziemi. Kiedyś sprzedawał ją za małe pieniądze, dziś dokładnie wie, ile jest warta. Być może są takie sytuacje, w których ktoś kupi działkę za bezcen. Nam niestety to się nie zdarza.

A.Z.-S.: Na jakie wyzwania mogą natrafić inwestorzy, którzy inwestują w działki nad morzem?
K.P.: Czasami sytuacje są niespodziewane, trudne do zweryfikowania. Na pewno na wstępie trzeba sprawdzić stan prawny i techniczny działki poprzez wykonanie badań geologicznych. Warto zapytać w miejscowym urzędzie czy w starostwie, jakie inwestycje planowane są w pobliżu. Chciałbym zaznaczyć, że atrakcyjną nieruchomość można wybudować także w pewnej odległości od linii brzegowej i uczynić atut z jej okolicy.

A.Z.-S.: Kim są klienci kupujący mieszkania w okolicy nadmorskiej – to osoby zamierzające tam mieszkać cały rok czy tylko podczas wakacji?
K.P.: Obecnie mamy dwie grupy docelowe. Pierwsza to miejscowi, którzy szukają tańszej alternatywy dla domku. W ramach inwestycji Brzozowy Gaj proponujemy parterowe bliźniaki, w których są 60-metrowe mieszkania z małym ogródkiem. Ten projekt cieszy się również dużym zainteresowaniem osób, które mieszkają poza Ustką. Niektórzy klienci kupują te mieszkania pod wynajem – to druga grupa docelowa. W Brzozowym Gaju domy idealnie wkomponują się
w otaczający krajobraz. Zastosowaliśmy nowoczesne i ekologiczne rozwiązania, takie jak instalacje fotowoltaiczne i pompy ciepła. Na uwagę zasługuje piękne, ciche otoczenie na skraju lasu. Te nieruchomości będziemy budowali z prefabrykatów keramzytowych.

A.Z.-S.: Na ekologię postawiliście także, projektując osiedle Ultra Marina. Jakie są atuty tej inwestycji?
K.P.: Ultra Marina to nowoczesny blok składający się z 32 mieszkań. Na parterze są garaże, od strony południowo-zachodniej piękne ogródki. Razem z Michałem Rosiakiem zaprojektowaliśmy tam 30-metrowe kawalerki i 40-metrowe mieszkania. Dodatkowym atutem będzie winda. Coraz więcej klientów ma problem
z uzyskaniem kredytu, dlatego budujemy mniejsze mieszkania. Budynek posiada indywidualny charakter podkreślający nadmorską lokalizację. W projekcie zadbaliśmy także o środowisko i ekonomię naszych mieszkańców, instalując pompy ciepła, oświetlenie LED sterowane czujnikami ruchu oraz instalacje światłowodowe. Rozwiązania te pozwolą zoptymalizować koszty eksploatacji przyszłym mieszkańcom. Dodam, że budynek oddalony jest 15 minut od plaży,
a wokół niego znajduje się ścieżka pieszo- -rowerowa.

A.Z.-S.: Jaka jest cena za metr kwadratowy?
K.P.: W tym momencie od 9600 zł do 10 600 za metr kwadratowy. Zachęcamy do rezerwacji. Szczegóły na stronach: www.brzozowy-gaj.com.pl
i www.ultramarina.pl. Oferujemy również usługę wykończenia mieszkania. Remontami zajmuje się jedna z naszych spółek, która współpracuje ze sprawdzonymi ekipami remontowymi.

A.Z.-S.: Czyli jesteście samowystarczalni?
K.P.: Tak, jedna spółka uzupełnia działanie drugiej. Jako zespół rzeczywiście robimy się coraz bardziej samowystarczalni. Drugim przykładem może być jeszcze inna spółka – z Koszalina – która jest generalnym wykonawcą budowy 24 mieszkań dla spółki ze Słupska. Taka jest idea Invest KZP.

Zaklęte podziały nieruchomości, czy ignorancja na etapie projektowania?

Rafał Rychlicki,
Geodetic Vice-CEO, Court Expert, Licensed Land Surveyor (1, 2)

Jak to możliwe, że po zakończeniu inwestycji nie da się wydzielić działek i sprzedać każdego domu oddzielnie z gruntem? Jak to wytłumaczyć kupującemu, który w akcie notarialnym ma obiecany dom i grunt na własność? Ignorowanie wiedzy o podziałach nieruchomości na etapie analiz due diligence, analiz chłonności
i projektów do warunków zabudowy (WZ) czy pozwolenia na budowę (PnB) coraz częściej obraca się przeciwko inwestorom. Za tak zwanym postawieniem kreski na mapie kryją się skomplikowane i długotrwałe procedury administracyjne. W zależności od rodzaju nieruchomości, celu podziału oraz od tego, czy istnieje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego (mpzp), należy dobierać odpowiednią i najszybszą procedurę przeprowadzenia podziału. To wszystko musi być zaplanowane na etapie koncepcji projektowej! Niestety brak świadomości w tym zakresie przekłada się na liczne pozwy sądowe. Według sip.lex.pl od 1920 r. do 2022 r. wydano ponad 28 tys. wyroków sądowych w zakresie podziałów nieruchomości.

Kiedy dzielimy nieruchomości?

Nieruchomości najczęściej dzielimy, gdy chcemy sprzedać fragment działki lub gdy inwestor chce realizować wiele budynków na odrębnych nieruchomościach. Celów podziału możemy znaleźć bardzo dużo: wydzielenie działek przeznaczonych pod drogi, przyłączenie fragmentu działki do nieruchomości sąsiedniej czy wyjście ze współwłasności. Mogą też być cele mniej oczywiste, tj. podział w celu obejścia decyzji OOŚ. Praktycznie każdą nieruchomość niezabudowaną da się podzielić, ale nie oznacza to, że podział będzie zawsze zgodny z oczekiwaniami inwestora. Największy problem jest, gdy chcemy dzielić kompleks budynków już wybudowanych na jednej działce. Często ograniczeniami stają się zapisy mpzp lub wymogi przepisów, np. odległości projektowanych granic od budynków, wskaźniki urbanistyczne, szerokości linii frontowych działek, kąty wydzielanych linii, minimalne wielkości działek i in. Podział może zostać odrzucony, np. przez niezgodność parametrów projektowanych działek z ustaleniami mpzp, brak faktycznego i prawnego dostępu do drogi publicznej, niezgodność przebiegu linii podziału z liniami rozgraniczającymi tereny o różnym przeznaczeniu, czy brak zgody na podział współwłaścicieli lub użytkowników wieczystych. Warto mieć na uwadze, że plany miejscowe niosą błędy, dlatego warto ich ustalenia w zakresie podziałów konfrontować z geodetą uprawnionym w zakresie 2. Czasami inwestorzy chcą przeforsować swoje wizje podziału, które nie są zbieżne z zapisami mpzp. Zazwyczaj próby kończą się niepowodzeniem i skutkują stratą kilku miesięcy. W przypadku braku mpzp podział rozpatrywany jest w oparciu o WZ lub przepisy odrębne. Inwestujący w kamienice powinni kontrolować również granice i opcje „pionowych” podziałów nieruchomości. Niestety, granice między kamienicami często są 25 cm obok miejsca dylatacji między budynkami. Przed każdym podziałem warto przeanalizować możliwości prawne i czasowe poszczególnych procedur i wybrać najkorzystniejszą. Dla inwestorów zaskoczeniem jest często czas procedur podziałowych. W teorii powinny one trwać 5 miesięcy, a w praktyce chociażby Warszawy to średnio 11-15 miesięcy. Niestety zdarza się, że procedura podziałowa blokuje podpisanie aktów notarialnych i prowadzi do realnych strat dla inwestorów.

Poligon błędów podziałowych w projektach

Na temat błędów podziałowych popełnianych w analizach i projektach napisałem kilkaset stron. Tutaj przytoczę jeden przykład podwarszawskiej działki
o powierzchni ok. 6000 mkw. Przedstawiliśmy koncepcję 28 działek z domami jednorodzinnymi i trzema etapami podziałów w celu ominięcia decyzji OOŚ. Po oddanym operacie otrzymaliśmy od inwestora inną koncepcję, którą wykonał architekt. Jednym rysunkiem dostarczył poligon błędów na olimpijskim poziomie. Przede wszystkim, zawyżył powierzchnię terenu o ok. 2200 mkw. w stosunku do danych KW i EGiB i o ok. 1500 mkw. w stosunku do danych z PODGiK. Wydzielił 30 działek, a możliwe było zrealizowanie 28,5 działki, a więc maks. 28. Teren w mpzp był podzielony na obszar MN i ZL, a architekt wydzielił działki, łącząc tereny o różnym przeznaczeniu, co jest niezgodne z procedurami podziałowymi i z mpzp! Fragment terenu został zabrany pod drogę, a mpzp w ramach rekompensaty dopuszczał wydzielanie mniejszych działek niż wymagane 1500 mkw. w przypadkach, gdy teren jest zabierany pod drogę publiczną. Architekt skorzystał
z przywileju, ale nie doczytał, że wydzielona w tym terenie droga nie jest drogą publiczną – błąd dotyczył 12 działek. Mpzp narzucał również minimalną szerokość frontu działki 25 m – w dwóch działkach nie zachowano tego wymogu. I mimo, że architekt zawyżył powierzchnię terenu i zrobił mniejsze działki, niż wymaga tego plan, to zaprojektował tylko dwie działki więcej. Dlaczego? Powierzchnię skonsumował układem komunikacyjnym. Zaprojektował, bowiem 664 mb. dróg wewnętrznych, a faktycznie udało się zaspokoić zapotrzebowanie w ramach 571 mb. Strata dla inwestora przy szerokości drogi 8 m to 744 mkw. Zabrakło tu wiedzy z zakresu służebności i tego, jak liczyć front działki. Oprócz tego niektóre działki miały dostęp do drogi z dwóch stron, a z kolei teren przyrodniczy ZL nie miał, choć wymagał tego mpzp. Kilka działek było wąskich, co wpływało na ograniczenia w wymiarach budynków. Przyjęto odległość budynków bez okien 3 m do granic działek. O elewacjach z oknami na tych działkach trzeba zapomnieć. Mpzp nakazywał rysowanie linii podziałowych prostopadle do dróg, z tolerancją do 20°. W kilku działkach tolerancję przekroczono. To samo dotyczyło widoczności projektowanych dróg – mpzp narzucał 5 m, a zaproponowano 3 m. Koncepcja nie dawała również możliwości ominięcia decyzji OOŚ. Są one wymagane powyżej określonej powierzchni terenu w zależności od rodzaju inwestycji, klasyfikacji gruntu i objęcia formami ochrony przyrody. Zazwyczaj, w koncepcjach wychwytuję jeden lub kilka z przytoczonych wyżej błędów – tutaj mamy przerażającą serię błędów. Na szczęście zagrożenie wychwycił inwestor, który skonfrontował analizę chłonności. W przypadku braku wiedzy inwestorskiej albo ignorancji tych kwestii – w późniejszych etapach procesu budowlanego błędy będą się potęgowały, a czasami uniemożliwią komercjalizację inwestycji zgodnie z podpisanymi aktami wstępnymi.

Podziały nieruchomości zmieniają granice

Podstawowym warunkiem wykonania podziału jest sprawdzenie granic dzielonej nieruchomości. Przepisy traktujące o punktach granicznych dopuszczały błąd położenia punktów granicznych nawet do 3 m. Rekordowe przesunięcie granicy po podziale w jednej z podwarszawskich inwestycji z maja 2022 r. wyniosło 25 m. Ryzyko zakupu nieruchomości bez kontroli granic jest ogromne. Przesunięcia będą skutkować zmianą powierzchni, kształtu i wymiarów działki. Będzie to miało konsekwencje w kontekście zamierzeń inwestycyjnych, jeśli najpierw zostaną wybudowane budynki (np. osiedla domów), a dopiero potem inwestor będzie myślał o podziałach nieruchomości. Mniej świadomych inwestorów problemy z granicami mogą też zaskoczyć na etapie składania dokumentacji do PnB lub wtedy, gdy sąsiad wystąpi o podział swojej nieruchomości. Załóżmy, że architekt projektuje nasz budynek 3 m od granicy działki (ściana bez okien). W toku podziału działki sąsiedniej okazuje się, że granica obarczona jest błędem 50 cm. Niekiedy wystarczy zmiana projektu budynku lub korekta PZT i odsunięcie się od granic. Czasami jednak, po ustaleniu granic budynek się nie mieści albo inwestycja nie spełnia wskaźników zabudowy i proces projektowy rusza od nowa. Powyższe przykłady pokazują, jak ważne jest, aby projektować na aktualnych danych! Decyzja i ryzyko takich zmian ciąży zawsze na inwestorze. Jeśli nie ma on wiedzy, jak skontrolować aspekty projektowe, powinien konsultować analizy chłonności i projekt do WZ czy PnB z branżystami. Zachęcamy zawsze do tworzenia zespołów roboczych: inwestor, prawnik, architekt, geodeta uprawniony, urbanista, konserwator, geolog, specjalista od pozwoleń wodno-prawnych i od OOŚ. Skład zależy oczywiście od charakteru działki i skali wykazanych zagrożeń. Żeby jednak móc kontrolować, trzeba wiedzieć, co kontrolować.

Rafał Rychlicki – wiceprezes Geodetic, 15-letni praktyk, geodeta uprawniony (1, 2), biegły sądowy w 14 sądach rejonowych z rozszerzeniem zakresu ustanowienia: rozgraniczenia i podziały nieruchomości oraz sporządzane dokumentów do celów prawnych oraz geodezyjne pomiary sytuacyjno- -wysokościowe, realizacyjne i inwentaryzacyjne. Doradca i wykonawca analiz due diligence dla budynków komercyjnych i mieszkaniowych. Koordynuje projekty w zakresie: inżynierii, geodezji prawnej i standardowej, geotechniki, geologii, architektury, prawa nieruchomości. Firma działa również w zakresie skaningu i modelowania 3D, fotogrametrii, pomiarów dronami, inwentaryzacji architektonicznych, termowizji, BIM i innych dziedzin związanych z nieruchomościami. Obsłużył ok. 8 mln m2 powierzchni w tysiącach budynków. Autor dziesiątek artykułów branżowych oraz książki Podziały nieruchomości w ujęciu inwestorskim. 40 zagadnień okiem biegłego sądowego.

Fragment książki: Wszystko o flipach – 200 PYTAŃ DO EKSPERTA

autor: Wojciech Orzechowski

Kompendium wiedzy, zebrane przez Wojtka Orzechowskiego w jednym tomie, w postaci 200 pytań do eksperta, mimo upływu 4 lat od wydania książki w 2018 r., nadal jest aktualne. Mimo wielu tąpnięć gospodarczych, wybuchu pandemii COVID w 2020 r., wielu zmian geopolitycznych, w tym wojny w Ukrainie, treści i pytania zadawane ekspertowi, są adekwatne do sytuacji, w której dziś funkcjonujemy. A oto wybrane pytania i odpowiedzi eksperta.

Jeśli nie uda nam się szybko sprzedać naszej nieruchomości, narażamy się na koszty w postaci raty kredytowej i czynszu za mieszkanie. Czy istnieje inny sposób na ich uniknięcie oprócz szybkiej sprzedaży?

Pierwsza możliwość jest taka, że w oczekiwaniu na klienta docelowego możesz spróbować wynająć to mieszkanie, przy czym musisz się liczyć z tym, że najemcy mogą je trochę zniszczyć. Czasami łatwiej jest sprzedać mieszkanie z najemcami jako tak zwaną „gotową maszynkę do zarabiania pieniędzy”, czyli jako kompletny produkt inwestycyjny, który sprzedasz innemu zainteresowanemu inwestorowi.
Najlepszym sposobem na szybką sprzedaż jest obniżenie ceny tak, aby dorównała do cen rynkowych lub też obniżenie jej do takiego poziomu, aby zrównała się
z cenami nieruchomości wyremontowanych (czyli innych mieszkań z flipów). Jest także kilka innych sposobów na wsparcie lub przyspieszenie sprzedaży mieszkania. Należą do nich pewne zabiegi psychologiczne: możesz na przykład po każdym spotkaniu wręczać klientowi wydrukowane zdjęcia Twojej nieruchomości, aby mógł wracać do nich pamięcią i coraz bardziej przekonywać się do zakupu. Pamiętaj też, aby zrobić listę zainteresowanych osób, które oglądały Twoje mieszkanie, i dzwonić do nich przynajmniej raz w tygodniu z zapytaniem, czy już się zdecydowały na zakup. Zaprzestań telefonów dopiero wtedy, aż wyraźnie usłyszysz, że dana osoba nie jest zainteresowana Twoją nieruchomością. Nie przejmuj się tym, że będziesz odebrany jako ktoś natarczywy. Dopóki klient wyraźnie Ci nie powie, że kończy z Tobą rozmowy i wszelkie negocjacje, dopóty masz prawo wracać do niego ze swoją ofertą. Pamiętaj, że około 50 proc. transakcji nie dochodzi do skutku właśnie z tego powodu, że osoba sprzedająca okazała się mało konkretna i nie próbowała aktywnie dążyć do finalizacji sprzedaży.

Czy można wyróżnić jakieś kolejne etapy w procesie sprzedaży nieruchomości?

Zdecydowanie tak. Pierwszy etap to stworzenie oferty (treści ogłoszenia) i wykonanie odpowiednich zdjęć, które mają na celu przyciągnięcie uwagi przyszłego nabywcy, zaintrygowanie, wzbudzenie ciekawości. Drugi etap to analiza, weryfikacja naszej oferty i tego, czy zachęca kupujących do odwiedzania nieruchomości. Na kolejnym, trzecim etapie, weryfikujemy cenę oraz to, czy czasami nie blokuje nam ona sprzedaży, gdyż jest zbyt wysoka.
Kiedy dochodzimy do momentu, w którym obserwujemy zainteresowanie mieszkaniem, kiedy rozdzwaniają się telefony, wtedy naszym zadaniem jest, podczas krótkiej prezentacji telefonicznej, zachęcić odpowiednio potencjalnego kupca do obejrzenia naszej nieruchomości. Na tym etapie warto przemyśleć treści, które przekażesz przy pierwszym kontakcie. Jakich użyjesz argumentów? Na co zwrócisz szczególną uwagę klienta? Czym go przekonasz, że warto zapoznać się z Twoją oferta.
Kolejny etap to prezentacja mieszkania. Tutaj, podobnie jak przy pierwszej rozmowie telefonicznej, ważne jest, na czym się skupisz, czy będziesz w stanie w umiejętny sposób opowiedzieć o zaletach Twojej nieruchomości. W przedostatnim etapie procesu sprzedaży sprawdzisz swoją umiejętność negocjacji
i pokonywania ewentualnych obiekcji ze strony klienta. Te umiejętności trzeba nieprzerwanie szlifować i doprowadzić do perfekcji.
Ostatnim etapem sprzedaży jest jakże przyjemna finalizacja transakcji, lecz w tym momencie trzeba wykazać się umiejętnością „domykania” sprzedaży. Szczerze zachęcam do nieustannego szkolenia się, poszerzania wiedzy, kształcenia i rozwijania umiejętności na każdym z wymienionych tu etapów.

Zdecydowałam się na sprzedaż mieszkania. Jaką strategię przyjąć odnośnie ostatecznej ceny nieruchomości podanej
w ogłoszeniu?

Kiedy wyznaczasz cenę ofertową, zawsze zostaw sobie pewien margines na negocjacje cenowe. Warto wystawić mieszkanie za cenę nieco wyższą niż ta, którą chcesz ostatecznie uzyskać. Na przykład jeśli chcesz sprzedać mieszkanie za 220 tys. zł, wystaw je za 250 tys. i obserwuj, jaka jest reakcja, a potem co tydzień lub co dwa tygodnie obniżaj cenę o 10 tys. zł. W ten sposób szybko osiągniesz taki próg cenowy, przy którym rozpoczną się telefony od klientów.

Skąd mam wiedzieć, czy cena jest na właściwym poziomie i wystarczy tylko poczekać na kupca, czy też opuszczać cenę dalej?

Jest to prostsze, niż się wydaje. Zakładamy oczywiście, że od początku przeszłaś konsekwentnie przez cały proces, czyli zbadałaś rynek, inwestujesz w mieście, gdzie ruch na rynku nieruchomości jest wystarczająco duży, gdzie ludzie mają pracę i tworzą popyt na pięknie przygotowane mieszkania, o jakich tu mówimy. Do tego masz dobrze wyremontowaną, atrakcyjną nieruchomość w dobrej lokalizacji i w zadbanym budynku, do której sama jesteś przekonana. Czyli nie mówimy tu o wciskaniu ludziom jakichś zaledwie odświeżonych bubli, tylko o mieszkaniu takim, jakie przygotowują uczestnicy WIWN®. A do tego dysponujesz dobrze skonstruowaną ofertą, czyli wystawiłaś mieszkanie na kilku popularnych portalach z porządnym opisem i ładnymi zdjęciami.
W takiej sytuacji najlepszym wyznacznikiem ceny jest zainteresowanie na rynku. Jeśli ludzie nie dzwonią, cena jest za wysoka. Kiedy zaczynają dzwonić, oznacza to, że rynek przyjął Twoją ofertą i jest już zainteresowanie.
Wtedy cierpliwie czekaj. Jeśli odbierasz już dwa telefony w tygodniu, to wystarczy. Jeśli masz telefon co dwa dni, to jest już bardzo dobrze! Teraz trzeba tylko wytrzymać. Szybko pojawi się nabywca.

Co zrobić, jeśli po dłuższym czasie wciąż nie mogę sprzedać nieruchomości?

Po pierwsze postaraj się doszlifować wszystkie etapy opisane w odpowiedzi na jedno z poprzednich pytań. Po drugie, zastanów się, czy nie mogłabyś na przykład wynająć tego mieszkania na jakiś czas, aby przynajmniej pokryć koszty jego eksploatacji albo sprzedać je jako gotową, już zarabiającą inwestycję, która już znalazła chętnego najemcę.
Powiem nieskromnie, że jeśli zastosowałaś wszystkie moje wytyczne, które przekazuję uczestnikom szkolenia w ramach Najskuteczniejszej Strategii Inwestowania w Nieruchomości, raczej nie powinnaś mieć problemów ze sprzedażą nieruchomości. Takie sytuacje po prostu się nie zdarzają. A dlaczego? Ponieważ uczę tego, jak już w dniu zakupu nieruchomości, wiedzieć, ile zarobisz. Jeśli poznasz rynek i zrobisz piękne mieszkanie w atrakcyjnej cenie, jak mogłoby ono nie znaleźć nabywcy?
Jeżeli kompletnie nie ma ruchu, jest jeszcze jeden zabieg, który możesz wykonać. Eksperymentalnie obniż cenę bardzo znacząco. Powiedzmy, że chcesz sprzedać mieszkanie za 200 tys. złotych. Zaczynasz od 225 tys. złotych i nikt nie dzwoni. Obniżasz do 210 tys. i dalej nie ma ruchu. A co stanie się, jeśli na chwilę obniżysz cenę do 170 tys. zł? Zawsze możesz wtedy powiedzieć, że to błąd – że mieszkanie tak naprawdę jest za 200 tys. Z mojego doświadczenia, może się wtedy okazać, że ludzie i tak będą chcieli przyjść na prezentacje. A kiedy już zobaczą wysoki standard, być może przekonają się do niego.

Czy warto lokować kapitał w nieruchomościach?

Wojciech Orzechowski

Zapewne wiele osób zastanawia się, czy warto jeszcze inwestować w nieruchomości? Na rynku pojawiło się sporo zmian. Ja jednak zauważam, że ceny nieruchomości na rynku będą się bronić. A to przemawia za tym, żeby dalej lokować kapitał w nieruchomościach. Naliczyłem prawie dwadzieścia powodów, które przemawiają za tym, aby wybrać nieruchomości. Oto one:

  1. Ustawa deweloperska, zwiększająca koszt produkcji metra kwadratowego mieszkania, sprawi, że deweloperzy nie będą skłonni obniżać cen.
  2. Piętnastu największych deweloperów wypowiedziało się ostatnio, że nie zanosi się na żadne obniżki, poza drobnymi promocjami, a wręcz trzeba liczyć na wzrosty cenowe 4-5% rocznie.
  3. Ci sami deweloperzy określili, że zmniejszają budowę mieszkań, czyli niebawem podaż spadnie. Świadczą o tym także statystki GUS-u za ostatni kwartał br., na których bazujemy.
  4. Cały czas mamy deficyt mieszkań. Heritage Real Estate określił w listopadzie 2018 r., że w Polsce brakuje ponad pół miliona mieszkań. Zostało to potwierdzone w raporcie “UBS Global Real Estate Bubble Index” z października 2021 r..
  5. Wprowadzony Polski Ład podrożył koszt prowadzenia przedsięwzięć, ale jednocześnie rząd planuje dofinansować mieszkania kupującym.
  6. Inwestorzy zagraniczni chętnie u nas inwestują, widząc stosunkowo wysokie zwroty, które można osiągać. A zatem robi się bardzo konkurencyjnie.
  7. Fakt, 80% osób straciło zdolność dotyczącą możliwości kredytowych w porównaniu do poprzedniego roku. Trzeba jednak zaznaczyć, że 50% z nich straciło połowę zdolności. A poza tym sporo osób gotówkowych nadal lokuje kapitał w nieruchomościach, co traktuje jako alternatywę dla niepewnego Forexa bądź takich produktów, jak obligacje czy lokaty bankowe.
  8. Specjaliści z Citibanku jak i Banku Światowego zapowiadają na ten rok wzrost PKB w okolicach 3,9%, co potwierdza, że w tym roku nie będzie recesji
    w Polsce.
  9. Masa ludzi nie wierzy konkurencyjnym obligacjom po wpadkach z GetBackiem czy Amber Gold. Wolą raczej zabezpieczyć swoje środki, wybierając nieruchomości.
  10. Inflacja powoduje wzrost wartości cen materiałów budowlanych, a także wykończeniowych – zatem metr kwadratowy mieszkania drożeje, nie tanieje.
  11. Profesor Stanisław Gomułka, wypowiadając się na temat problemów kredytobiorców, zauważył, że większość z nich mimo trudności poradzi sobie przez najbliższy rok ze spłatą kredytów.
  12. Banki zapowiadają wakacje kredytowe dla tych, którzy mogą sobie nie poradzić.
  13. Odsetek osób mających problem ze sprzedażą mieszkań i obniżających cenę trafi na agentów, którzy od ręki zarekomendują nabywców-inwestorów. A to, co trafi do internetu, zostanie wyłapane przez systemy monitorujące rynek i przejęte przez inwestorów gotówkowych.
  14. Osobom ze Wschodu, a szczególnie Ukraińcom, trzeba zapewnić dodatkowe mieszkania czy miejsca noclegowe, co skutkuje tym, że trudno nabyć nieruchomość w dobrej cenie. Tworzy to dodatkowy czynnik konkurencyjny.
  15. Wzrost zamożności Polaków sprawia, że chcemy chętniej zmieniać mieszkania i przeprowadzać się do lepszych miejsc, ładniejszych lokali.
  16. Rząd planuje zamienić WIBOR wskaźnikiem Polonia, co obniży koszt raty. POLONIA – zamiennik dla wygaszanego wskaźnika WIBOR – to stawka referencyjna, procentowa, wyznaczana przez Narodowy Bank Polski. Określa średnie oprocentowanie niezabezpieczonych depozytów międzybankowych
    o terminie O/N (overnight), czyli depozytów przyjętych na jeden dzień, z terminem do następnego dnia roboczego.
  17. Według raportu “UBS Global Real Estate Bubble Index” z października 2021 r.. wiele państw na świecie ma problem z wysokimi cenami nieruchomości. Dwucyfrowy wzrost cen zanotowały m.in. Moskwa, Sztokholm oraz miasta wokół Pacyfiku – Sydney, Tokio i Vancouver. Okazuje się jednak, że nawet w tych stolicach państw nie mamy do czynienia z bańką na rynku nieruchomości. Polska natomiast została przedstawiona jako kraj, który ma dobrze wycenione nieruchomości.
  18. W ciągu dekady ceny nieruchomości wzrosły dwukrotnie, ale przeciętne płace również podwoiły swoją wartość.
  19. Żadne inne aktywo w ostatnich 15 latach nie było tak stabilne jak nieruchomości.

Wszystkie te czynniki pokazują siłę cenową nieruchomości. I dlatego zachęcam do inwestowania!

Droga do sukcesu retro inwestora – Wywiad z Piotrem Wyrębowskim

Aleksandra Zalewska – Stankiewicz

Tak jak James Dean nie bał się marzyć o karierze w Hollywood, tak Piotr Wyrębowski odważnie wkroczył na łódzki rynek nieruchomości. Nawiązanie do postaci amerykańskiego aktora nie jest przypadkowe. Piotr Wyrębowski to inwestor, który uwielbia styl retro – zarówno jeśli chodzi o warstwę mentalną, jak i atmosferę wnętrz. Pewnie z tego powodu upodobał sobie kamienice i ich niepowtarzalny klimat przeszłości.

Aleksandra Zalewska – Stankiewicz: Co łączy Pana z James’em Deanem i Steve’m McQueen’em?
Piotr Wyrębowski: Jestem raczej facetem w typie retro. Lubię klimaty złotej ery Hollywood. Odpowiada mi styl nowojorskich loftów. Stąd też moje zamiłowanie do kamienic, w nich kryje się kunszt dawnych architektów i budowniczych. Mam jeszcze jedną, niezwykle ważną dla mnie pasję – to motoryzacja, szczególnie ta z lat 60- tych.

A.Z.-S.: Giełda, kruszce, forex… Jest mnóstwo możliwości generowania zysków. Dlaczego wybrał Pan nieruchomości?
P.W.: Od zawsze wiedziałem, że praca na etacie nie jest dla mnie. Gdy miałem 25 lat sprzedawałem zabytkowe samochody oraz części do aut i motocykli. Branża nieruchomości była kolejnym etapem, do którego dążyłem. A marzenia miałem od zawsze. Jako młody chłopak wpisałem w wyszukiwarce internetowej hasło: „Najmłodszy milioner w Polsce”. W ten sposób trafiłem na postać – Kamila Cebulskiego. On umożliwił mi spotkania z tuzami biznesu – co utwierdziło mnie
w przekonaniu, że warto iść tą drogą. Inspirowałem się też postacią Sławka Muturi, czego wynikiem był zakup pierwszego mieszkania na wynajem,
w odrestaurowanej kamienicy. W 2017 roku poznałem Wojtka Orzechowskiego – poraził mnie wtedy jego zapał.

A.Z.-S.: I to w zupełnie obcym mieście! Jakim cudem człowiek z Kutna zaczął inwestować w Łodzi, nawet w niej nie mieszkając?
P.W.: Znów wygrała konsekwencja i podążanie za wcześniej obranym celem – postawiłem na Łódź, widząc w niej ogromny potencjał. Trzymam się tego wyboru dziś i absolutnie nie żałuję. Trzonem mojego działania są małe kawalerki, mieszczące się wyłącznie w łódzkich, odrestaurowanych kamienicach. Mój plan realizowałem krok po kroku, zdobywając doświadczenie i rozszerzając siatkę kontaktów. Pierwsze trzy lata to budowa portfela mieszkań na wynajem, nauka
i testowanie schematów, jednak w 2016 roku zrobiłem pierwszego i to podwójnego flipa – to było jak wejście na trampolinę do bogactwa.

A.Z.-S.: Co spowodowało, że sprzedawał Pan tak dużo w tak krótkim czasie?
P.W.: Przełomem okazało się przypadkowe spotkanie na klatce schodowej. Zauważyłem pewną kobietę, która sprawiała wrażenie, jakby się za czymś rozglądała. Okazało się, że była przedstawicielką firmy, która w tamtym momencie szukała atrakcyjnych mieszkań dla swoich inwestorów. To spotkanie zaowocowało długoletnią współpracą. Przez wiele lat żyłem z flippingu, nabywając kolejne pakiety mieszkań. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że muszę zwiększyć prędkość budowania majątku i zautomatyzować procesy. Chciałem w krótszym czasie sprzedawać więcej i uzyskiwać większy zwrot z zainwestowanego kapitału. Postawiłem na skalowanie – mój rekord to 18 jednostek w jednym budynku. Do 2020 roku sprzedałem ponad 70 mieszkań w kamienicach, z przeznaczeniem na wynajem. I kolejnych 50 na przełomie roku 2021/2022, gdy tłem tych transakcji były pandemia, wysoka inflacja, podnoszenie stóp procentowych oraz konflikt zbrojny.

A.Z.-S.: Co jeszcze pociąga Pana w kamienicach?
P.W.: To wybór raczej matematyczny. Zrozumiałem, że kupuję metry kwadratowe, a sprzedaję mieszkania na sztuki. Poza tym kamienice zawsze położone są
w najlepszych lokalizacjach, w centrach miast. Większe mieszkania nigdy mnie nie interesowały. Nigdy nie sprzedałem mieszkania z ogłoszenia. Zawsze sprzedaję je inwestorom, którzy liczą na pasywny przychód z najmu. I zawsze są to mieszkania wykończone pod klucz.

A.Z.-S.: Dziś jest Pan właścicielem kamienicy o powierzchni 1500 m2, znajdującej się w Łodzi. Jakie jest przeznaczenie remontowanych tam mieszkań?
P.W.: Projekt już się kończy, z 57 jednostek mieszkalnych do sprzedania zostało jeszcze 6. To mieszkania stworzone pod inwestorów. A decyzję o zakupie kamienicy podjąłem podczas lektury książki Briana Tracy. To wtedy zrozumiałem, że chcąc prowadzić biznes na większą skalę, muszę wyjść ze schematów. Wróciłem myślami do budynku, który oglądałem rok wcześniej, wtedy wydawał mi się mało atrakcyjny. Spojrzałem na niego w inny sposób – okazało się, że idealnie nadaje się na projekt deweloperski.

A.Z.-S.: Jakie ROI można osiągnąć realizując flipy na kamienicy?
P.W.: Szczegółowo opisuję to w mojej książce. Napisałem ją po to, aby zainspirować innych moją historią. Porównując 25-metrowe mieszkanie w bloku i 19-metrowe w kamienicy – oba na wynajem – ROI lokalu w kamienicy może wynieść nawet 8%, zaś w bloku z reguły jest mniejszy o jakieś 2,5 %. Oczywiście wynika to wprost z różnicy w metrażu. Jednak czysty zysk dla flipera to przedział od 10 do nawet 30%.

A.Z.-S.: Jakimi zasadami kieruje się Pan w pracy?
P.W.: Traktuję ludzi tak, jak sam chciałbym być traktowany. Stawiam na klarowność, uczciwość i transparentność. Ostatnio dwóm pośrednikom zapłaciłem za informację o tej samej nieruchomości. Wychodzę z założenia, że tam, gdzie pojawia się racja, tam znika relacja. Inna wyznawana przeze mnie zasada mówi, że trzeba mieć twarde łokcie i giętki kark. Czasem muszę być elastyczny, a nie starać się za wszelką cenę obstawać przy swoim. Nie zatrudniam pracowników, wspieram się raczej zewnętrznymi specjalistami. Ze wszystkimi utrzymuję dobre relacje. Płacę na czas, jasno mówię o swoich oczekiwaniach i zawsze daję coś od siebie.

A.Z.-S.: Czyli bez nich nie osiągnąłby Pan sukcesu?
P.W.: Tylko uczestniczenie w rynku i otaczanie się ludźmi, którymi chcemy się stać, pozwala na osobisty i zawodowy rozwój. Każda nowo poznana osoba może stać się dla nas ważnym partnerem biznesowym. Mam tego przykłady. Jakiś czas temu na grillu inwestycyjnym poznałem kobietę, której powiedziałem, że chciałbym kupić 20 mieszkań. W efekcie kupiłem z jej pomocą całą kamienicę. Próby poznawania nowych ludzi procentują. Trzeba zawsze mówić o swoich planach i potrzebach. Świat to w końcu doceni. I co ważne – ja nie sprzedaję, tylko pozwalam kupić i to tak, żeby ktoś dalej zarabiał na moim produkcie.

Piotr Wyrębowski – od roku 2013 r. inwestuje i flippuje w Łodzi. Do tej pory sprzedał ponad 130 mieszkań. Jego specjalizacją są kawalerki w odrestaurowanych kamienicach, z przeznaczeniem do dalszego najmu – produkt w 100% skierowany do inwestora pasywnego. Posiada także własny portfel mieszkań. Pasjonat dawnej architektury i wszystkiego, co zabytkowe, uwielbia łączyć klimat kamienic i funkcjonalność nowoczesnych mieszkań. Współwłaściciel 1500 metrowej kamienicy w sercu miasta. Niebawem ukaże się jego książka pt. „Moja recepta na sukces w nieruchomościach, czyli Twoja droga do bogactwa”,
w której pokazuje tajniki swojego biznesu.

Niezwykłe historie zwykłych ludzi. Droga do nieruchomości naszych Czytelników

Czasem od razu wiadomo, co chcemy robić w życiu. Bywa, że coś wydarza się przypadkiem, innym razem po prostu trafiamy na odpowiednią osobę w odpowiednim czasie. Przedstawiamy Wam trzy historie osób, które weszły w świat nieruchomości i czują się tu jak ryba w wodzie! Od czego zaczynały, w jaki sposób pracują i jakie mają cele? To te osoby wysłały do nas swoje zgłoszenie i… są tutaj! Bo nasi Czytelnicy niekiedy stają się naszymi bohaterami.

Kiedy poznałem Wojtka Orzechowskiego, byłem bankrutem. Dodatkowo była żona wywiozła mi dziecko za granicę – byłem załamany. Szkolenie WIWN® to był strzał w dziesiątkę. Inwestując ze swoją nową żoną (Małgorzatą Gregorczyk), od 2019 roku udało mi się wyjść z długów i wypracować ponad 1 mln zł zysku. Naszym pierwszym inwestorem był tata Gosi, który pożyczył nam pieniądze na początkowe inwestycje – za co jesteśmy ogromnie wdzięczni. Kolejną pomocną osobą był dla nas mój tata, ale niestety zmarł i nie nacieszył się naszym sukcesem… Obecnie inwestujemy na rynku pierwotnym, wtórnym, w nieruchomości z problemami, w udziały, a nawet zaczęliśmy działania deweloperskie. Rozwijamy nasz brand pod logo Mieszkania_Marzeń.eu. Działamy głównie z inwestorami, którym oferujemy atrakcyjne zwroty z inwestycji. Nasz świat się zmienił, mamy teraz czas na podróże oraz realizację swoich pasji, między innymi nasz najnowszy projekt to budowa camper vana, którym zamierzamy podróżować po całej Europie.

Zbigniew Cendrowski – Absolwent WIWN®. Uczestnik wielu konferencji nieruchomościowych. Realizując swoje pierwsze inwestycje, stał się rekordzistą pod względem zysku z jednej inwestycji w WIWN®. Inwestuje na terenie Warszawy i okolic oraz w Łodzi.

 

Razem budujemy nasze życie prywatne i zawodowe. Od 2019 roku, po Warsztatach Inwestowania w Nieruchomości WIWN®, realizujemy się na rynku wtórnym i pierwotnym. Już po pierwszychsprzedanych mieszkaniach wiedzieliśmy, że to jest nasza droga. Szukamy dla siebie i inwestorów takich rozwiązań, które pozwolą zminimalizować koszty inwestycji i zwiększyć zysk ze sprzedaży mieszkań. To, co w budowaniu wolności finansowej i tworzeniu wyjątkowych mieszkań jest ważne dla nas, chcemy przekazać innym. Uparcie wierzymy, że za naszym sukcesem stoi sukces naszych klientów. Pomagamy innym realizować ostatni etap„mieszkania pod klucz”. Mamy własną stolarnię, w której tworzymy meble na wymiar, a już niebawem także meble ruchome, stanowiące element wypożyczalni mebli. Meble wypożyczamy na czas sprzedaży mieszkań, dzięki czemu inwestor zyskuje kilka tysięcy złotych. „Kropką nad i” jest home staging, który podnosi wartość nieruchomości nawet o 10-15% i znacząco przyspiesza sprzedaż. Tworzymy dla inwestorów takie produkty, które pozwolą im wyróżnić się na rynku nieruchomości i jednocześnie zoptymalizować koszty.

Karolina Miętkiewicz – Absolwentka Uniwersytetu Medycznego na kierunku medycyna laboratoryjna. Podyplomowo ukończyła dietetykę. Od 2015 roku związana ze sprzedażą. Inwestorka i pośrednik na rynku nieruchomości. Certyfikowana homestagerka. Prowadzi wypożyczalnię mebli dla inwestorów.

Kacper Kirwiel – Inwestor na rynku nieruchomości. Właściciel firmy NAKWADRACIE. Prowadzi stolarnię, tworząc meble z dbałością o detale. Jego największym marzeniem i celem na najbliższe kilka lat są projekty deweloperskie.

 

Potencjał można znaleźć tam, gdzie się go nie spodziewamy. Ta historia będzie inna niż wszystkie, nie z powodu, że nam się nie udało, ale dlatego, że zrobiliśmy to w miejscu, w którym nikt się nie spodziewał. Gdy w 2018 r. trafiliśmy na warsztaty WIWN® do Wojtka Orzechowskiego, jedyne, co mieliśmy, to długi na koncie. Dziś prowadzimy inwestycję deweloperską o wartości 5 milionów zł. Jak do tego doszło? Kiedyś ktoś powiedział, że nie da się sprzedać butów w Afryce, bo tam ludzie chodzą na boso. Inny pojechał i zaczął sprzedawać, bo dostrzegł potencjał – ludzie chodzą na boso, potrzebne im buty. My również dostrzegliśmy potencjał w miejscu, gdzie żaden deweloper nie buduje, bo ludzie mają mieszkania. A jednak w ciągu 5 dni nasza inwestycja „Wzgórze Jeleniów” była zarezerwowana w 80%.

Męska konsekwencja w działaniu, kobieca intuicja w podejmowaniu decyzji, stworzenie wizerunku i własnej marki przez specjalistkę w dziedzinie marketingu – pozwoliły nam dotrzeć na szczyt piramidy inwestowania w nieruchomości.

Joanna Łukomska – Miłośniczka pięknych i prostych wnętrz. Swoją pasję zamieniła w pracę. Aranżuje wnętrza, wspólnie z mężem Sławomirem Łukomskim tworzy projekty deweloperskie, w których dba o aspekty wizualne. Absolwentka WIWN®. Stworzyła markę Prosty Kąt. Dzięki nieruchomościom może spełniać swoje marzenia o dalekich podróżach po świecie.

Sławomir Łukomski – Przedsiębiorca, deweloper, absolwent WIWN®. Zarządza całym procesem inwestycji, dba o jakość oraz o relacje z ludźmi.

Deweloper z misją. Podróż po świecie założyciela marki Dewelopuj

Rozmawiała: Wioletta Odalska

Szachy nauczyły go tworzyć przemyślane strategie, sztuki walki nigdy się nie poddawać. Jak słyszymy o Pawle Górskim, myślimy głównie o deweloperce, ale jakiego go jeszcze nie znamy? W czym tkwi sukces założyciela Dewelopuj – marki, która szturmem wdarła się na rynek nieruchomości i stała się jedną z najbardziej znanych firm szkoleniowych w branży?

Wioletta Odalska: Co oznacza dla Ciebie bycie deweloperem?

Paweł Górski: Po pierwsze budowanie kompetentnego zespołu. To kluczowe, aby odpowiednią osobą zabezpieczyć budowę, sprzedaż czy projektowanie. Można oczywiście samemu zbudować bliźniaka, stwierdzając: „Dobra, będę się teraz uczyć na błędach”, ale istnieje prawdopodobieństwo, że ten pierwszy projekt zje tyle nerwów, że odechce ci się wszystkiego. Lepiej wziąć do zespołu ludzi, którzy już takich projektów zrobili kilkanaście. Ich doświadczenie pomaga wypracować najlepsze rozwiązania.

Po drugie ciągła nauka. Dzięki temu, że prowadzimy szkolenia w ramach Dewelopuj, mocno rozbudowałem również swoją wiedzę: np. o podatkach czy kwestiach inżynierskich. Koncentruję się na zdobywaniu informacji, budowaniu marki, nawiązywaniu nowych kontaktów, które są w tej branży bezcenne.

Po trzecie rozmowy i dbanie o finanse. Czuję się świetnie w zbieraniu kapitału i pilnowaniu cashflow. A dwa wcześniejsze punkty bardzo mi w tym pomagają. Bo jak się prowadzi rozmowy z bankiem czy inwestorami, to nic bardziej nie uwiarygadnia niż profesjonalny zespół, który za mną stoi, i wiedza, która pozwala mi prowadzić projekty o różnej skali. Po czwarte staram się zawsze tak realizować inwestycję, aby było w nich przynajmniej dwóch wspólników – niezależna reprezentacja. Dzięki temu, nawet gdyby mi się coś stało, to i tak ktoś jest w stanie dokończyć projekt i rozliczyć ludzi.

W.O.: Od razu wiedziałeś, jak prowadzić biznes deweloperski?

P.G.: Człowiek się uczy cały czas. Na początku sporo inwestowałem w szkolenia, robiłem projekty z bardziej doświadczonymi osobami. Miałem wielu mentorów. Może nawet nie wszyscy wiedzą, że byli moimi mentorami. Jak jechałem do kogoś na szkolenie, to próbowałem się wsłuchać w jego sposób myślenia. Do sukcesu ludzi prowadzi nie tylko wiedza, ale też sposób podejmowania decyzji, pewna mentalność. Cały czas się rozwijam, z pokorą patrzę w przyszłość.

W.O.: Najpierw pandemia, teraz sytuacja w Ukrainie. Jak to wpłynęło na Twoją działalność?

P.G.: Czasy w covidzie były wymagające, na pewno komuś, kto wtedy chciał wchodzić w projekty deweloperskie, bardzo ciężko było wykalkulować teoretyczne ryzyko. Osoby, które robiły to profesjonalnie, z Excelem, na spokojnie prowadziły sprzedaż – osiągnęły zyski przekraczające założenia (tak się stało u mnie, w 3 projektach z 4).

Wojna znów namieszała. Stal w zeszłym tygodniu kosztowała 3,70 zł, dzisiaj 6,03 zł (dane z 28.03.). Na pewno sytuacja jest bardzo złożona ekonomicznie. Ja mam to szczęście, że ostatni projekt 12 domów z 40, które wybudowałem w ostatnich 3 latach, kończę za 1,5 miesiąca. Resztę inwestycji mam na etapie albo procedowania pozwolenia na budowę, albo negocjowania zakupu działki. Ten moment trzeba przeczekać, co nie znaczy, że nie jest to chwila na zdobywanie kontaktów, wiedzy, przygotowywanie projektów.

W.O.: Działasz intensywnie i wspierasz ludzi, także tych za wschodnią granicą, w czasie wojny.

P.G.: Jak się dowiedziałem o tej sytuacji, nie byłem niestety w stanie rzucić wszystkiego i jechać na granicę, by pomóc. Zdecydowaliśmy jako Dewelopuj, że wpłacimy pieniądze na konto bankowe Narodowego Banku Ukrainy. Oni najlepiej zadysponują tymi środkami. Widzę też na moich grupach na Facebooku informacje, że architekci czy inżynierowie z Ukrainy szukają pracy. Społeczność wokół Dewelopuj jest bardzo zaangażowana. To wsparcie będzie się jeszcze rozkładać długoterminowo, na różne formy. Jestem pod wielkim wrażeniem, jak my, Polacy, zareagowaliśmy na tę sytuację.

W.O.: Stawiasz na ludzi i relacje. Otworzyłeś Klub Dewelopera. Jaka jest jego misja?

P.G.: Mam potrzebę spędzania czasu z ludźmi podobnymi do siebie, poznania ich na żywo. Jeżeli 200-300 osób będzie się w Polsce dobrze znało, to nasze biznesy będą się szybciej rozwijały. Jeśli spotkamy się w takim gronie 4-5 razy – pojedziemy na wycieczkę, spotkamy przy piwie czy na gokartach – te relacje się pogłębią. Z drugiej strony klub nas zabezpiecza, bo nikt w takiej małej społeczności nie chciałby zawieść, każdy więc daje od siebie wszystko, co najlepsze. Teraz w Klubie Dewelo- pera jest już prawie 100 osób. To grupa, która może się lokalnie integrować, wy- mieniać doświadczeniami na temat tego, co przechodzi w urzędzie, jacy wykonaw- cy na rynku są warci uwagi itd. Na po- ziomie ogólnopolskim przygotowujemy grupę zakupową, która ma pomóc taniej i bezpieczniej kupować materiały. Np. nie- bawem przedstawimy ofertę w zakresie pomp ciepła. Nasi klubowicze będą mo- gli kupować je ze zniżką 30%. Myślę, że Dewelopuj jest w stanie dzięki zaufaniu, które mamy na rynku, być gwarantem bezpiecznej transakcji między dostawcą a deweloperem.

W.O.: Jakie warunki trzeba spełnić, żeby wejść do tego klubu?

P.G.: Jesteśmy otwarci, by przyjąć każdego, kto jest w stanie zapłacić opłatę członkowską. Żeby przystąpić do klubu, nie trzeba być deweloperem. Są tu też architekci czy np. osoby wykonujące zawody prawnicze, obsługujące deweloperów. Organizujemy spotkania otwarte klubu – nie trzeba być członkiem, żeby wziąć w nich udział. Warto po prostu poczuć tę atmosferę. Dużo osób, które przyjeżdża do nas na warsztaty, przystąpiło już do klubu, ponieważ zauważyło, na jakim poziomie przekazujemy wiedzę, jak wygląda networking, jak jesteśmy otwarci na nowe osoby i że jesteśmy wspierający.

W.O.: Ale Klub Dewelopera to też zagraniczne wyjazdy. Widziałam ostatnio piękne zdjęcia z Malediwów.

P.G.: Zaczęliśmy mocno. Wybrało się z nami 16 dorosłych osób – 8 par (z dziećmi). Wyjazdy mają taką formułę, że możemy spędzić trochę czasu razem, a część także osobno. To tak jakbyśmy pojechali na zwykłą wycieczkę i chcieli przy obiedzie czy kolacji porozmawiać z kimś „z branży”.

W.O.: Prowadzisz bardzo intensywne życie zawodowe. Jak odpoczywasz?

P.G.: Kilka razy do roku jestem w stanie wyskoczyć na urlop zagraniczny. Pieniądze to środek do celu, a nie cel sam w sobie. Mocno się trzymam credo: szczęśliwy ten, kto zarabia, wydaje i oszczędza. Nikt się nie spodziewał, że wybuchnie wojna. Nikt się nie spodziewał koronawirusa. Nasze życie w tych czasach jest na tyle niepewne, że odkładanie marzeń na później… nie ma sensu. Deweloperka daje takie możliwości, aby realizować swoje marzenia podróżnicze czy pasje motoryzacyjne. To odpowiednia nagroda za ten ciągły wysoki poziom stresu i liczne zobowiązania.

W.O.: A jakieś ulubione kierunki podróży?

P.G.: Musi być ciepło. I jeszcze mi się nie zdarzyło wrócić w to samo miejsce dwa razy. Mam specyficzny sposób na urlop – nie muszę jechać na 2 tygodnie bez laptopa i się totalnie wyłączyć. Na każdym wyjeździe godzinę do dwóch dziennie pracuję, odpowiadam na sprawy palące. Dzięki temu w ciągu ostatniego roku byłem 6 razy w stanie wyjechać na tydzień. I zawsze przez pierwsze 2-3 dni robię sobie taką stopklatkę, podsumowanie tego, co osiągnąłem. Ostatnie dni planuję i wyznaczam kolejne cele zawodowe i prywatne.

W.O.: Jak mówię Paweł Górski, myślę deweloperka. Jakiego jeszcze Cię nie znamy?

P.G.: Mam słabość do BMW. Pierwszy mój nabytek – po wielu latach czekania – wymarzone BMW X6. O tym aucie opowiadałem na kanale „Duży w maluchu” – polecam ten odcinek na YouTubie. Ostatnio nawet zamówiłem sobie neonowe M4 w barwach Dewelopuj. Te samochody zawsze mi się bardzo podobały. Ciekawostką jest fakt, że w ramach Klubu Dewelopera chcę dla członków wypracować rabaty na auta różnych marek premium, bo wiem, że nie jestem jedynym deweloperem, który kocha auta.

W.O.: A coś na sportowo?

P.G.:W wieku 16 lat byłem wicemistrzem województwa w szachach. Pomogło mi to w deweloperce. Tutaj też trzeba mieć wizję, cel, strategię. Mam również czerwony pas w krav madze. Trenowałem 3 lata. Potem jeszcze miałem półroczną przygodę z MMA. Od wielu lat staram się regularnie uprawiać sport. Mam domową siłownię (covid mnie do tego skłonił) i swój poranny rytuał – wstaję, piję kawę, pół godziny trenuję. To taki czas dla mnie, kiedy układam resztę dnia w głowie. Kiedyś uwielbiałem chodzić po polskich górach. Miałem też taki czas w życiu, że przeczytałem ok. 100 publikacji i książek biznesowych. Natomiast moment, w którym zacząłem jeździć na szkolenia do osób, które osiągnęły to co ja chciałem osiągnąć przyniósł mi największe efekty biznesowe.

W.O.: Dewelopuj rozwija się w bardzo szybkim tempie. Co jeszcze dla nas szykujesz?

P.G.: Rozwój Klubu Dewelopera w całej Polsce. Koncentracja na zbudowaniu społeczności, dostarczenie różnych rodzajów usług dla nich. Chcę, aby Dewelopuj było edukacyjną i networkingową platformą, akceleratorem biznesu. Idziemy w kierunku kompleksowych rozwiązań dla deweloperów i obudowywania tej społeczności rzetelnymi partnerami biznesowymi. Na pewno będzie się dużo działo wokół żółtego logo!

JUBILEUSZ PRZYSZŁOŚCI 10-lecie Stowarzyszenia MIESZKANICZNIK

Materiał partnera
Iwona Gałecka

Czy pamiętacie jeszcze jak wyglądał rynek nieruchomości 10 lat temu? Jak wielkie dawał i szanse, i zagrożenia? Przedsiębiorcy inwestujący w nieruchomości szukali kontaktów, relacji, sposobów na rozwój i miejsc dających perspektywy. Wielu skupiało się wówczas wokół bloga „fridomia.pl”. To właśnie tam, inwestorzy wymieniali się swoimi doświadczeniami, szukali rozwiązań, doradzali sobie wzajemnie.

Skala korzyści wypływająca z powstałych dzięki portalowi relacji, dały najbardziej aktywnym, powód do dyskusji o tym, jak w przyszłości wykorzystać ten naturalnie zrodzony potencjał? Dwunastu z nich, w październiku 2011 r. stworzyło podwaliny organizacji, która dziś zrzesza osoby (liczone w tys.) inwestujące na rynku nieruchomości, zarówno w kraju, jak za granicą.

Misja cywilizowania polskiego rynku najmu prywatnego na co dzień przyświeca naszym działaniom i je determinuje. Dbałość o bezpieczeństwo zarówno wynajmującego jak i najemcy, to najważniejszy wyróżnik organizacji. Kreujemy pomiędzy nimi takie relacje, które opierają się na jasnych zasadach i wysokim poziomie jakości świadczenia usług.

Drugim wyróżnikiem jest edukacja – nacisk na rozwój i innowacyjne rozwiązania. Na przestrzeni lat, rozbudowaliśmy projekt pod nazwą „Akademia Mieszkanicznika. Na początku skupialiśmy się głównie na szkoleniach stacjonarnych. Nadeszła jednak pandemia, która wielu organizacjom zahamowała możliwość działania. W Akademii wykorzystaliśmy ten czas na rozwój platformy VOD, która obecnie daje możliwości bardzo szerokiego dotarcia do tych, którzy potrzebują merytorycznych rozwiązań z zakresu prawa, finansów czy rozliczeń podatkowych bez wychodzenia z domu.

Eksperckie treści i merytorykę dostarczają Partnerzy Stowarzyszenia. Przy ich pomocy możemy wdrażać tematy innowacyjne i wychodzące poza ramy tradycyjnego obrotu nieruchomościami.

Wizja Stowarzyszenia, jako organizacji inspirującej, wspierającej, uwiarygadniającej i kształtującej rynek, określona przez założycieli dziesięć lat temu, nie traci na aktualności w obecnym czasie. Nie jesteśmy obojętni na dynamicznie zmieniające się warunki życia gospodarczego czy politycznego, w których musimy żyć i pracować. Ani Covid-19 ani wojna za wschodnią granicą nie podważyły wartości, które przyświecały założycielom Stowarzyszenia. Chronimy członków Stowarzyszenia podsuwając im narzędzia oraz wiedzę, aby mogli zabezpieczyć swoje interesy również w tych niepewnych i trudnych czasach.

Jutro zawsze nadejdzie, warto o nim pomyśleć już dziś.
I to jest jeden z powodów dla których śledzimy trendy na rynku nieruchomości, finansowym oraz nowych technologii. Niektóre rozwiązania, świetnie znane inwestorom, nadal nie mają zastosowania w obrocie nieruchomościami. To pokazuje jak złożony jest rynek, na którym działają nasi członkowie a dla nas, to sygnał do działania. Jedno panoramiczne spojrzenie na ruchy w gospodarce, prace naukowców i pojawiające się innowacyjne publikacje odkrywające maleńką część ukrytego jeszcze potencjału wystarcza czasami aby zobaczyć przełomowe szanse rozwoju rynku inwestycji w nieruchomości.
Na dziesięciolecie działalności, stawiamy więc na wyjątkowe wydarzenie, którego tematem będą właśnie nowe technologie. Cyfrowy świat przenika w końcu do świata nieruchomości. Temat pieniądza elektronicznego i tokenizacji jest jeszcze (póki co) absolutnie nowatorski. Niewiele osób zajmuje się tą tematyką, a większość nie do końca rozumie, jak pieniądz elektroniczny może być używany w świecie obrotu nieruchomościami.
W kolejnym 10-leciu czekają nas dynamiczne zmiany w sektorze finansowym – mówi Prof. ALK dr hab. Przemysław Polański Prezes Fundacji Rozwoju Edukacji Elektronicznej (FREE). Słowa prof. Polańskiego nas zainspirowały! Istnieje związek zinformatyzowanego sektora finansowego z rynkiem nieruchomości, dlatego Jubileuszową konferencję zatytułowaliśmy: Perspektywy rynku inwestowania i wynajmu nieruchomości w warunkach dynamicznego rozwoju technologii informatycznych.
14 maja, w warszawskim Hotelu Plaza, będziemy gościć wybitnych specjalistów w tej dziedzinie m.in. przywołanego już Prof. ALK dr hab. Przemysława Polańskiego. Jedynego w Polsce profesora łączącego dziedziny nauk prawnych i informatycznych, który wprowadzi nas do technologii blockchain – technologii przyszłości zarówno na rynku finansowym, jak i w obrocie nieruchomościami.
Z panelu dowiemy się, co to jest smartkontrakt, jaka jest idea tokenizacji inwestycji np. w nieruchomości. Poznamy podstawy prawne obrotu nieruchomościami na bazie technologii blockchain oraz dostaniemy odpowiedź na pytanie, dlaczego Prosta Spółka Akcyjna uznawana jest za narzędzie prawne tokenizacji. W podsumowaniu rozpatrzymy ryzyka prawne związane z blockchain.
Jacek Kubrak – przedsiębiorca, inwestor, propagator zdrowego rozsądku i myśli niezależnej, opowie nam o zmianie funkcji pieniądza w nadchodzącym dziesięcioleciu. Na co należy się przygotować? Przedstawi nowy paradygmat funkcji pieniądza – wprowadzenie pieniądza programowalnego. Opowie o walucie cyfrowej w transakcjach na rynku nieruchomości, która ma pojawić się już w tym 10-leciu. Czy jesteśmy na to gotowi? W jednej z prelekcji poruszy temat wykorzystania sztucznej inteligencja w ocenie i wycenie nieruchomości. Okazuje się, że już są technologie, które zmieniają obecną rzeczywistość, chociażby takie jak: Platforma internetowa umożliwiająca analizę nieruchomości pod kątem wszystkich definiujących ją aspektów.
Zaprosiliśmy także dwóch praktyków, ekspertów w dziedzinie tokenizacji nieruchomości w praktyce Karola Zielińskiego – przedsiębiorcę, od 20 lat związanego z branżą IT, właściciela platformy www.tokenicacja.com oraz Daniela Piesto – prawnika, przedsiębiorcę, wdrażającego innowacyjne rozwiązania biznesowe oparte na nowych technologiach informatycznych. Karol Zieliński wypowiadać się będzie w aspekcie informatycznym, Daniel Piesto w aspekcie prawnym i biznesowym. Podczas tej prelekcji dowiemy się, jak wygląda emisja tokenów na blockchainie, w jaki sposób przebiega programowanie smartkontraktów. Ponad to, jaka jest wymagana dokumentacja do emisji tokenów i jakie są ramy prawne w ich obrocie. Na konkretnych przykładach zobaczymy, w jaki sposób inwestować poprzez zakup tokenów – udziałów w nieruchomości. Mamy przekonanie, że sygnalizując nadchodzące zmiany i pochylając się nad nimi globalnie, jeszcze przed boomem, przygotujemy Mieszkaniczników do nadchodzących, ogromnych zmian. Zespół tak wybitnych prelegentów to gwarancja pozyskania unikatowej, sprawdzonej wiedzy, dotyczącej zastosowania nowych technologii informatycznych.

Rynek mieszkań i nieruchomości na wynajem w Polsce, szacowany jest na 660 tysięcy lokali i w najbliższych latach będzie rósł. Tymczasem pod wieloma względami nie osiągnął jeszcze standardów powszechnych w krajach Europy Zachodniej czy w USA. Wdrożenie nowych technologii może okazać się jednym z tych elementów, które widocznie zbliżą nas do Zachodu.

Wyniosła cena luksusu

Marta Kubacka

Ostatnie lata to prawdziwy boom deweloperski, również w wersji premium. Nieruchomości segmentu luksusowego cieszą się coraz większym zainteresowaniem zamożnych Polaków. Czy biorąc pod uwagę niebotyczne ceny, można powiedzieć, że to dobry kierunek inwestycyjny? Sprawdziliśmy!

Rynek premium cechuje pożądanie, niedostępność oraz wysoka cena. Nieruchomości ekskluzywne są lepiej wyposażone, położone w atrakcyjnych lokalizacjach, a także zbudowane z wykorzystaniem najnowszych technologii.

„Tu jest jakby luksusowo!”

Ekskluzywne nieruchomości są obecnie jednymi z bardziej pożądanych przestrzeni do lokowania pieniędzy, ale nie dla każdego inwestora. Wyjaśnia to Michał Spodymek, CEO Goeste Nieruchomości, butikowej agencji nieruchomości w Warszawie: – Gdyby się okazało, że wszyscy nagle są w stanie lokować pieniądze w tym segmencie, to już nie byłoby to takie premium. To właśnie niedostępność definiuje dobra luksusowe. Dlatego na tego typu inwestycje stać nielicznych.

Jedne z najdroższych apartamentów w Polsce, przy Złotej 44 w Warszawie, kupują zamożni przedsiębiorcy. – Większość apartamentów jest kupiona do celów mieszkaniowych, część osób kupuje apartamenty inwestycyjnie. Bywa, że jest to jeden z kilku domów naszych mieszkańców, przystań w Warszawie. Często apartamenty są kupowane z myślą o przyszłości dorastających dzieci – tłumaczy Katarzyna Goryszewska, dyrektor sprzedaży Złota 44. Zmieniają się jednak oczekiwania klientów – stają się oni coraz bardziej wymagający. Prezes Zarządu High Level Advisory zauważa te zmiany. – Nadchodzi powoli czas sprzedawania produktów premium w pełni wykończonych i wyposażonych. To trend bardzo powolny i nieunikniony, ale oczekiwany przez wymagających klientów – mówi Karolina Kaim. Wielu z nich długo poszukuje wyjątkowych nieruchomości, które dadzą poczucie bezpieczeństwa, spełnią oczekiwania estetyczne oraz zapewnią wysoki komfort mieszkania. – W ostatnich latach wyraźnie zaznacza się trend poszukiwania większych powierzchni, nawet ponad 150 mkw., z dużą, często otwartą kuchnią, kilkoma sypialniami i łazienkami. Klienci doceniają wysoką jakość wykończenia, marmur, drewniane podłogi, system HVAC, udogodnienia, ofertę „wszystko pod jednym dachem” oraz kooperację i szansę owocnej współpracy z innymi mieszkańcami – wyjaśnia Katarzyna Goryszewska. Podobnie twierdzi Rafał Gójski, członek zarządu spółki Development Five Seasons, która zajmuje się budową luksusowych apartamentowców w paśmie górskim – Popyt w segmencie nieruchomości premium rośnie wraz ze wzrostem zamożności Polaków. Rośnie też świadomość Inwestorów i ich wymagania, co powoduje, że definicja i wymagany standard budynku klasy premium czy budynku apartamentowego się zmieniają. Dziś budynek klasy apartamentowej poza najlepszą lokalizacją musi posiadać całodobową recepcję, siłownię, a coraz częściej przestrzeń przeznaczoną wyłącznie dla właścicieli (sale spotkań) i basen.

Kluczowym elementem jest więc zapewnienie nabywcom dodatkowych udogodnień, które kojarzą się raczej z najwyższej klasy obiektami hotelowymi niż standardowymi projektami mieszkaniowymi. Wśród tego typu udogodnień znajdują się m.in. usługi concierge, strefa SPA lub basen, przestrzenie do pracy czy spotkań biznesowych. Tak jest właśnie w inwestycjach Five Seasons czy przy Złotej 44.

Horrendalne ceny – i o to chodzi!

Jeżeli metr kwadratowy zwyczajnego mieszkania kosztuje od 6 do 12 tysięcy złotych, to ile trzeba zapłacić za metr kwadratowy apartamentu premium? 30, 40 tysięcy? Tak, ale nikogo nie dziwią oferty nawet ze stawką 50 tysięcy złotych za metr kwadratowy. Okazuje się, że to jeszcze nie najwyższy pułap. Poprzeczka jest coraz wyżej. Analiza ekspertów JLL wskazuje, że ceny lokali w segmencie apartamentów luksusowych w latach 2014-2021 wzrosły aż o 68 proc.

Minione dwa lata w nieruchomościach z wyższej półki można zaliczyć do udanych. Raport „High Level Book”, przygotowany przez High Level Sales & Marketing, informuje, że w 2020 roku rynek nieruchomości premium w Polsce w 7 największych aglomeracjach urósł o ponad jedną trzecią, a jego wartość w 2019 roku przekroczyła 1,8 mld zł. Z innych źródeł można się dowiedzieć, że do 2025 roku wartość całego rynku ma wzrosnąć do 4 mld zł.

Rekordy cenowe to nadal Warszawa, gdzie występują transakcje powyżej 50 tys. zł za mkw. – Myślę, że zaraz będziemy oswajać ceny powyżej 60 tys. zł za mkw. Kilka dużych transakcji miało miejsce w Cosmopolitan przy Twardej 4, gdzie wolumeny przekroczyły

10 mln i 50 tys. zł za mkw. O szczegółach nie chcę opowiadać, bo nasi klienci nie życzą sobie rozgłosu – wyjaśnia Karolina Kaim, Prezes Zarządu High Level Advisory.
Takie ceny to normalne – można rzec – rynkowe stawki na pełnym przepychu warszawskim rynku nieruchomości luksusowych. To właśnie w stolicy padł pamiętny rekord w 2019 roku. Za kwotę 17 milionów złotych został kupiony penthouse w kamienicy Foksal 13/15. Nie ma bardziej prestiżowego adresu w Polsce, oczywiście oprócz Złotej 44. O wyjątkowości drapacza chmur opowiada dyrektor sprzedaży Katarzyna Goryszewska. – Złota 44 reprezentuje najwyższy segment nieruchomości luksusowych. W ofercie naszego biura sprzedaży pozostały już zaledwie dwa apartamenty, jeden o powierzchni 63,5 mkw. oraz wyjątkowy nawet w Europie – 480-metrowy apartament usytuowany na 50. piętrze na jednej kondygnacji. Właściciele tych apartamentów będą mogli korzystać ze strefy wspólnej z udogodnieniami o powierzchni 1800 mkw., takimi jak: basen o długości prawie 25 m, kino domowe z symulatorem gry w golfa, taras o wielkości 400 mkw., sale konferencyjne, profesjonalnie wyposażona siłownia, sala do masażu, sauny etc. Dodatkowo mieszkaniec może wykupić miejsce w piwniczce do starzenia win – informuje dyrektor sprzedaży Złota 44.

Jeśli komuś marzy się taki apartament, musi głęboko sięgnąć do kieszeni. Ceny apartamentów, które zostały w sprzedaży na rynku pierwotnym, usytuowanych na wysokich piętrach sięgają obecnie nawet 60 tysięcy złotych brutto za 1 mkw. W lipcu 2020 został sprzedany trzypoziomowy penthouse na 52 kondygnacji. – Nie ujawniamy informacji na temat wartości tej transakcji – twierdzi Katarzyna Goryszewska.

Okazuje się, że luksus nie lubi rozgłosu. – Te prawdziwe nieruchomości premium rzeczywiście osiągają takie zawrotne kwoty. Choć tak naprawdę ceny transakcyjne przy takich nieruchomościach nie są często podawane publicznie. Tutaj biznesowe powiedzenie, że „pieniądze lubią ciszę” jest jak najbardziej na miejscu. Większość atrakcyjnych ofert jest „off the market”, tylko wtedy cieszą przyszłych nabywców – wyjaśnia Michał Spodymek.

Luksus się sprzedaje, a oferta się kurczy

Eksperci z firmy doradczej JLL informują, że apartamenty luksusowe stanowią zaledwie 1 proc. rynku. Od początku 2020 r. ich średnia kwartalna sprzedaż wzrosła dwukrotnie w porównaniu do wyników z lat 2017-2019. Nabywcy, którzy na rynku pierwotnym chcieli nabyć nieruchomość klasy premium, mieli na koniec czerwca 2021 roku do wyboru niewiele ponad 300 tego typu ofert. Są unikatowe, a więc i drogie.

Z analizy JLL wynika ponadto, że pomimo rosnących cen nieruchomości luksusowych ceny za metr kwadratowy takich lokali nadal są dalekie od europejskich czy światowych rekordów. Za luksusowe apartamenty oferowane w Paryżu czy Berlinie zapłacić trzeba średnio ok. 15 000 euro/mkw., podczas gdy najdroższe obecnie jednostki luksusowe dostępne w Polsce znaleźć można w Warszawie w cenach od 8700 euro/mkw. do 11 700 euro/mkw.

Warszawa, Kraków, Trójmiasto, morze i góry

Jak wynika z raportu firm Urban.one i Cenatorium, oferujących usługi i badania w zakresie dynamiki poziomu cen nieruchomości, w minionym roku najwięcej rekordów cenowych padało w pasie nadmorskim. Niekwestionowanymi liderami są Sopot i Gdynia. – Trójmiasto będzie miało silniejszą tendencję wzrostową. Jest tam dużo większa różnorodność, która daje więcej możliwości nieruchomościom, aby stały się unikatowe. Do tego rejon ten ma w sobie coś takiego, że ludzie lubią tam przebywać – tłumaczy Michał Spodymek.
Ceny na poziomie 50 tys. zł czy 60 tys. zł za mkw. to dalej najwyższa półka nieruchomości jak na polskie warunki, przeznaczona dla najbardziej zamożnych klientów. Szczególnie w lokalizacjach

turystycznych, takich jak Zakopane. Obecnie standardem są ceny powyżej 20 tys. zł za mkw., ale powszechnie akceptowany poziom to około 25 tys. zł za mkw. – Najdroższy lokal na własne potrzeby w naszych inwestycjach został sprzedany za 2 450 000 zł. W przypadku zakupów inwestycyjnych największa jednorazowy zakup to lekko ponad 11 600 000 zł – wyjaśnia Rafał Gójski z Development Five Seasons.

Posiadanie apartamentu w zimowej stolicy Polski lub innych turystycznych regionach uznawane jest za wyjątkowo prestiżowe. Rafał Gójski uważa, że nieruchomości premium są obecnie jednymi z bardziej pożądanych przestrzeni do lokowania pieniędzy: – Najważniejszym czynnikiem jest fakt, że nieruchomości luksusowe są traktowane jako najlepszy sposób ochrony kapitału przed inflacją – bo są w najlepszych lokalizacjach i w najwyższym standardzie. Dodatkowo mają na to wpływ: relatywnie małe zaangażowanie ze strony właściciela, stabilność przychodu i preferencje podatkowe dla posiadaczy. W przypadku Polski olbrzymie znaczenie ma również „sentyment do posiadania”. Jesteśmy narodem, który lubi mieć „na własność” (ze względu na nasze historyczne doświadczenia).

Podczas pandemii można było zaobserwować wzmożone zainteresowanie ze strony osób poszukujących wyjątkowych aktywów, co świadczy o większej odporności tego segmentu rynku na kryzysy. Miniony rok był czasem ochrony kapitału, natomiast rok 2022 może się stać rokiem okazji, co wyjaśnia Karolina Kaim. – Zasobny pieniądz cały czas szuka dobrych adresów, które uchronią go przed dwucyfrową już inflacją, dlatego rośnie zainteresowanie zakupami za granicą. Polacy oswoili polski rynek apartamentów wakacyjnych oraz condo. Ci, którzy czują się już w Polsce bezpiecznie, szukają ciekawych miejsc na świecie – tłumaczy prezes zarządu High Level Advisory.

Biorąc pod uwagę prognozy demograficzne w Polsce: w najbliższych latach społeczeństwo będzie się bogacić, spadać będzie natomiast jego liczebność. To oznacza, że najlepszy czas sektora nieruchomości premium dopiero przed nami.

Challenge Wojtka Orzechowskiego – 100 flipów w rok

Wywiad przeprowadziła: Wioletta Odalska

Nie uda się? To zbyt trudne? Zbyt niebezpieczne? Dla Wojtka Orzechowskiego nie ma rzeczy niemożliwych. I po raz kolejny to udowadnia, tym razem podejmując challenge „100 flipów w rok”. Jak mu idzie realizacja tego planu? Czy kiedyś ma zamiar odpocząć? Jak się czuje w biznesie deweloperskim i co ostatnio wydarzyło się u niego w życiu prywatnym…?

Wioletta Odalska: W ostatnim numerze „Strefy Nieruchomości®” opowiedziałeś o ambitnym planie zrobienia 100 flipów w roku. Możesz zdradzić, na jakim etapie jest ten projekt?

Wojciech Orzechowski: Podsumujmy: w Łodzi mamy 10 nowych mieszkań i 16 starych, w trakcie realizacji – łącznie 26. Kolejnych 17 mieszkań, na których będziemy robić flipy, właśnie się buduje. Łódź zamykamy z liczbą 43. Następnie mamy 3 mieszkania w Trójmieście, 3 we Wrocławiu, 8 w Poznaniu. Łącznie 57. To oznacza, że ponad połowa już za nami, a trochę tego roku jeszcze nam zostało.

Wioletta Odalska: Jak to w ogóle jest możliwe, aby robić tak dużo w tak krótkim czasie?

Wojciech Orzechowski: To możliwe. W realu tak samo potwierdzi to ósemka śmiałków, którzy przyjechali na szkolenie „Challenge 20” i przyjęli wyzwanie. Szukałem osób, które są ambitne, zawzięte, odporne na stres, lubią intensywnie działać, są kreatywne. Ale przede wszystkim takich, które mają pierwszego flipa za sobą. Uczestnicy szkolenia poznali ścieżkę, jak zrobić 20 inwestycji w 2022 roku i zarobić na nich nawet 600 tys. zł. Dowiedzieli się, jak zdobyć na to kapitał, jak przygotować się do całego procesu, przeprowadzić weryfikację prawną, przygotować kalkulacje, zorganizować zespół i przydzielić zadania, jakie zastosować projekty, jak sporządzić kosztorys, jak przeprowadzić remont i dobrze sprzedać te nieruchomości. Ta wiedza pomaga robić więcej, lepiej. Jednocześnie mamy czas dla siebie, dla rodziny, na swoje pasje.

Wioletta Odalska: Niektórzy boją się zacząć. I właśnie po to są Twoje szkolenia. Uczysz i pomagasz przejść przez pierwsze transakcje – to ogromna wartość. Czy rynek nieruchomości nadal budzi takie ogromne zainteresowanie?

Wojciech Orzechowski: Tak. Systematycznie szkolę od 7 lat. I niezależnie od tego, czy jest pandemia, czy jest wojna, mniej więcej rocznie jest tyle samo zainteresowanych, nowych osób, które chcą poznawać rynek nieruchomości i inwestować. Dzisiaj na ponad 1300 przeszkolonych osób mamy prawie 900 flipów zrobionych pod moim okiem. Co ważne – i to chyba doceniają wszyscy – prowadzę ich za rękę przez cały proces inwestycyjny. To pomaga, dodaje odwagi, otwiera. Odpowiednia wiedza połączona z kontaktami i informacjami – to przepis na sukces!

Wioletta Odalska: Dużo osób kojarzy Cię z flipowaniem. Ale przecież prowadzisz także duże inwestycje deweloperskie. Jak sobie radzi ten biznes?

Wojciech Orzechowski: Bez zmian. Z Tomaszem Górą codziennie zmagamy się z problemami – na placu budowy, z wykonawcami, z podwykonawcami, formalnościami, urzędami, starostwem, finansowaniem, inwestorami. To ciągłe gaszenie pożarów. W deweloperkę na całość weszliśmy w 2019 roku – to ciekawe, nowe doświadczenie, które uczy i rozwija. Czy to było mi potrzebne? Nie wiem… Na pewno znowu żyję z adrenaliną i w ciągłym napięciu. I to działa. Rynek także przez cały ten czas sprzyja. Jest masa chętnych na zakup nowych nieruchomości. Gospodarka się rozwija, więc jest o wiele łatwiej. Powstał Miniakademik, który ma 158 miejsc noclegowych i przynosi dobrą stopę zwrotu. To jest również poszerzanie portfela inwestycji i w ogóle samego portfolio. To całkowicie inny świat – robimy krok do przodu, poznajemy nowych ludzi, nowych inwestorów. Poszerza to horyzonty, daje lepsze możliwości. Uczy szacunku do życia i pokory do pracy. Stoi za mną dobry zespół i także dzięki nim mogą powstawać te wszystkie niezwykłe inwestycje.

Wioletta Odalska: Jakie masz plany na kolejny rok – zawodowe i prywatne?

Wojciech Orzechowski: Zrealizowanie celów, które sobie założyłem – najbardziej skupiam się na wyzwaniu „100 inwestycji w rok”. To nie jest coś, co robię jako pierwszy, bo znam takich, którym już się to udało. Chcę jednak pokazać, że wszystko jest możliwe, niezależnie od warunków. Życie jest bardzo zmienne – lockdowny, pandemia, wirusy, wojna, strach o przyszłość. Musimy zacząć żyć tu i teraz, bo w życiu liczą się tylko chwile. Musimy nauczyć się żyć, korzystać z tego życia, z jego dobrodziejstw i budować świat tak, aby był lepszy. Staram się, aby każdy dzień był dobrym dniem, aby było jak najwięcej takich momentów, gdy mogę doładować baterie, być szczęśliwy.

Wojciech Orzechowski – przedsiębiorca, inwestor, deweloper, mentor. Twórca Warsztatów Inwestowania w Nieruchomości – WIWN.PL®. Wydawca czasopisma Strefa Nieruchomości®. Autor książek Zarabiaj na nieruchomościach, Wszystko o FLIPACH – 200 Pytań do Eksperta oraz bloga zarabiajnanieruchomosciach.pl