Zabytkowe nieruchomości. – Strefa Nieruchomości

Tekst: i zdjęcia: Aleksander Busz

KOSZTY A OPŁACALNOŚĆ

Każdy z nas słyszał o tym, że zabytkową nieruchomość lepiej jest zburzyć i wybudować ją od nowa, niż prowadzić przy niej prace remontowo-konserwatorskie. Wynika to m.in. z faktu, iż materiały stosowane do remontu takich obiektów (dotyczy to zarówno elewacji, jak i wnętrz) są bardziej kosztowne i skomplikowane, niż te standardowe. Co więcej, samo opłacenie ekipy remontowej często dwukrotnie przewyższa koszty zwykłego remontu. Wynika to z faktu, że wykonawcy, często wiedząc z jakim obiektem mają do czynienia, zakładają, że ich właściciele będą otrzymywać wysokie dotacje, związane z przypisanym do danego obiekt statusu „zabytku” (nikt nie bierze jednak pod uwagę, że z różnych przyczyn taki obiekt może ich po prostu nie dostać). Pojawia się wtedy sytuacja patowa, ponieważ właściciel skuszony wizją obniżenia kosztu odnowienia, dzięki dodatkowemu zastrzykowi pieniędzy (tj. bezzwrotnej dotacji), otrzymuje na kosztorysie kwotę wielokrotnie przekraczającą zakładaną wartość remontu.

ZATEM PRZED WPISANIEM NIERUCHOMOŚCI DO REJESTRU ZABYTKÓW TRZEBA PRZEANALIZOWAĆ WSZYSTKIE ZA I PRZECIW.

DO MINUSÓW WŁAŚCICIELE ZALICZAJĄ:

  • większą ingerencję urzędu konserwatorskiego w prace remontowe wewnątrz budynku;
  • konieczność ustalania dodatkowych wytycznych i opinii do planowanych inwestycji;
  • mniejszą możliwość przekształcenia budynku (konieczność zachowania w jak największym stopniu tzw. substancji zabytkowej);
  • większe koszty remontu;
  • możliwość wystąpienia nowych okoliczności podczas prowadzenia prac remontowych;
  • konieczność uzyskania pozwolenia budowlanego na prace, które często wymagają tylko zgłoszenia;
  • kontrole i nakazy urzędu w przypadku zaniedbań przy stanie technicznym obiektu.

DO PLUSÓW ZALICZA SIĘ PRZEDE WSZYSTKIM:

  • możliwość dotowania lub refundowania kosztów prac budowlano-konserwatorskich;
  • możliwość dotowania wykonania dokumentacji, takich jak:
    • ekspertyza programu prac konserwatorskich i restauratorskich,
    • prowadzenie badań konserwatorskich lub architektonicznych,
    • wykonanie dokumentacji projektowej zgodnie z aktualnymi normami prawnymi;
  • możliwość zwolnienia z opłat podatkowych od nieruchomości;
  • zwiększenie atrakcyjności obiektu poprzez podkreślenie jego indywidualności.

Pamiętać należy, że są pewne uwarunkowania specyficzne dla każdego regionu kraju. Każdy urząd konserwatorski w danym województwie dysponuje innym budżetem na dotowanie zabytków. Samorządy województwa dysponują swoimi odrębnymi budżetami na ten cel. Również Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego posiada osobne środki na tę działalność. A firmy wykonawcze w coraz mniejszym stopniu zainteresowane są pracami przy zabytkach, ze względu
na brak odpowiednich kwalifikacji swoich pracowników.
Właściciele nie chcą, aby urząd bardziej ingerował w ich własność, gdyż konserwator zabytków może w każdej chwili, „z urzędu”, wpisać do rejestru zabytków nieruchomość, która się do takiego wpisu kwalifikuje. Natomiast wykreślenie obiektu z rejestru zabytków jest możliwe za pośrednictwem wojewódzkiego konserwatora zabytków u Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (procedura długa i złożona, efektywność znikoma, nawet w przypadku ruin).
Podsumowując: mając w posiadaniu nieruchomość zabytkową, musimy liczyć się z większą ingerencją urzędów, ale mamy możliwość pozyskiwania dodatkowych środków finansowych na jej remont i podniesienia tym samym jej wartości rynkowej.
Pamiętajmy także, że od każdej decyzji urzędu konserwatorskiego mamy możliwość odwołania i dociekania swojej racji.

Alek Busz

Od 6 lat pracuje w administracji publicznej, w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków z/s w Przemyślu. Jest inspektorem d/s zabytków nieruchomych. Prywatnie interesuje się tematyką nieruchomości pod wynajem krótkoterminowy. Obecnie jest na etapie końcowym pierwszej inwestycji, polegającej na wynajmie 10 mieszkań pod krótki termin. Współpracuje z Podkarpacką grupą WIWN®, w ramach której prowadził spotkanie o tematyce zabytkowych nieruchomości. W planach są kolejne szkolenia w innych miastach oraz przygotowanie materiałów wideo.

Skuteczne sposoby na oszczędności – Strefa Nieruchomości

Tekst: Damian Kleczewski

przy inwestycji w kamienice

Duże inwestycje charakteryzują się tym, że można na nich uzyskiwać ponadprzeciętne zyski. Zyski te nie biorą się jednak z samego faktu, że mamy przed sobą dużą inwestycję, cały budynek czy świetnie rokujący biznesplan. Proces inwestowania w kamienicę należy bardzo dobrze przemyśleć i poddać analizie wszystko to, na czym potencjalnie można zaoszczędzić pieniądze. Analiza nie jest prosta, dlatego postaram się w tym artykule przybliżyć sposoby na znalezienie oszczędności na każdym etapie tego typu inwestycji.

Stare budynki już z założenia będą wymagały od inwestora dobrej kalkulacji remontowo-naprawczej. Nie wszystko jednak należy wykonywać od razu, aby uzyskać ładne dla oka efekty. Kiedy inwestor kupuje budynek, początkowe i strategiczne znaczenie ma możliwość wykreowania w nim jak największej ilości mieszkań,
i to na nie należy przeznaczać w pierwszej kolejności środki finansowe. Dopiero mając środki z ich sprzedaży lub najmu warto myśleć o odświeżaniu, rewitalizacji i remontowaniu części wspólnych, takich jak elewacja, klatki czy dziedziniec. To wszystko, co ma stricte związek z lokalami i szybkim przepływem pieniądza, aby zaczął się zwrot z inwestycji, jest w mojej ocenie dużo ważniejsze niż wrzucanie pieniędzy w części wspólne, za które klient nie płaci bezpośrednio. Są one bardzo ważne dla ogólnego postrzegania budynku, zanim dojdzie się do wyznaczonego w nim lokalu, ale uwierz mi, że jak ktoś, kto interesuje się zakupem mieszkania, widzi trwające prace w budynku i ma od Ciebie gwarancję, że wszystko za kilka miesięcy będzie jak z obrazka lub przygotowanej wcześniej wizualizacji, to i tak wynajmie lub kupi w dobrej cenie lokal. Stanie się tak dlatego, że im później wejdzie w dany budynek ze swoim kapitałem, tym będzie miał mniejszy wybór. Zatem pierwszy sposób na oszczędność to rozważne podejście do strategicznych obszarów. Zacznij od mieszkań, a stopniowo przesuwaj pieniądze w części wspólne.

KOLEJNE ELEMENTY UŁOŻĘ SKRÓTOWO Z KOMENTARZEM.

  1. NOTARIUSZ – zakup budynku to nie jest transakcja za 100.000 zł, jak w przypadku kawalerki. To suma dużo większa i dlatego też negocjuj taksę notarialną. Idealny model to taksa za 1 zł przy zakupie budynku, którą płacisz Ty, a następnie sprzedaż lokali przez tę samą kancelarię. Wówczas jednak notariusz może wyliczyć klientowi zakup według wyższej taryfy.
  2. EKIPA REMONTOWA – otrzymanie kilku ofert wykonania remontu większej ilości lokali i części wspólnych daje nam podstawę do ustalenia innych stawek. Natomiast sam fakt, że firma remontowa dostaje np. 300 m2, dwa lub trzy piętra, całą oficynę lub poddasze, znacznie obniża cenę za m2 kalkulacji. Ekipa woli być w jednym miejscu przez kilka miesięcy i spokojnie realizować prace, niż przeskakiwać po całym mieście, z łazienki na pokój.
  3. MATERIAŁY – negocjuj do oporu z marketami i firmami z materiałami budowlanymi. Masz wiele argumentów przemawiających za zbijaniem ceny,
    bo płytki na 20–30 lokali, panele, farby czy drzwi to zakup nie za kilkaset, ale za dziesiątki tysięcy złotych. Na samych negocjacjach, porównaniu ofert różnych firm za te same produkty, można uzyskiwać przebicie cenowe do prawie połowy wartości ceny danego produktu. Poza tym większość producentów da Twojej firmie stały i wysoki rabat na kolejne zakupy. Przy okazji nawiążesz dużo lepszą relację z takimi dostawcami niż incydentalny klient, który kupuje raz na jakiś czas.
  4. STAN LOKALU – przekalkuluj, czy warto jest robić remont w lokalu poza jego prawnym wydzieleniem, wstawieniem nowych pionów i ewentualnie drzwi oraz okien. Może na rynku, na którym działasz, jest i tak spory popyt na lokal w każdym stanie technicznym za dobrą cenę? Jeśli przebicie cenowe po remoncie jest niewielkie, to lepiej zostawić remont klientowi, a samemu zająć się innymi obszarami. Mamy tutaj oszczędność czasu, a czas to pieniądz.
  5. CZAS – to kluczowy element procesu inwestycyjnego. Sam oceń, ile czasu zajmują dojazdy do trzech równolegle remontowanych lokali w różnych częściach miasta. Dolicz do tego paliwo, strefę płatnego parkowania i ciągłe szukanie miejsca. Myślę, że opcja inwestycji pod jednym adresem, z jednoczesnym remontem kilku czy kilkunastu mieszkań będzie sporo wygodniejsza, a jeśli kamienica ma przejazd na dziedziniec, to dodatkowo nie tracisz czasu na szukanie parkingu dla auta.
  6. KOSZT REMONTU CZĘŚCI WSPÓLNYCH – nie ma konieczności remontowania klatek z puli środków inwestora. Można to zrobić z funduszu remontowego lub z kredytu na wspólnotę mieszkaniową, która i tak powstanie. Tym samym efekt wyremontowanych klatek będzie osiągnięty i dla Ciebie,
    i dla innych, ale każdy sfinansuje go według swoich udziałów.
  7. ZAPŁATA CENY TRANSAKCJI – zakup budynku wiąże się z większą kwotą kapitału. Zbywcy mają często świadomość tego, że nie każdy od razu da im trzy lub pięć milionów. Dlatego udaje się także negocjować formę i czas zapłaty ceny w ratach, a przy okazji być już właścicielem budynku. Zapłata całej ceny, np. w ciągu jednego roku, daje inwestorowi duże pole manewru z wydzieleniem formalnym lokali, ich odsprzedażą i czerpaniem zysków, kiedy jeszcze nie zapłacił nawet połowy wartości transakcji. Tym samym, przy sprzedaży np. 30 lub 40% mieszkań z budynku inwestorowi może zwrócić się cała cena, którą miałby zapłacić. W przypadku zakupu pojedynczego lokalu wydaje się to w dzisiejszych realiach już niewykonalne.

Kiedy inwestor kupuje budynek, początkowe i strategiczne znaczenie ma możliwość wykreowania w nim jak największej ilości mieszkań.

Oczywiście cały proces zakupowy i wykonawczy prac technicznych niesie za sobą wiele innych korzyści generujących oszczędności dla portfela inwestora. Wymieniłem jednak te kluczowe, które pozwolą inaczej spojrzeć na inwestycję, jaką jest kamienica.
Zachęcam do zgłębiania tematu podczas kolejnej, wrześniowej edycji szkolenia Potencjał kamienic® w Poznaniu. Dla każdego Czytelnika „Strefy Nieruchomości”, który poda hasło: „Strefa” w formularzu zapisu, przewidziałem 300 zł rabatu od każdego biletu na to szkolenie.
Życzę udanych analiz kamienic i rozsądnego podejścia do każdego z etapów, bo oszczędności można znaleźć praktycznie wszędzie. Dlatego nie wolno niczego pominąć, dążąc do uzyskania jak największych zysków.

Damian Kleczewski

Inwestor na rynku nieruchomości. Autor książek: „Skuteczne sposoby inwestowania w nieruchomości”, „Rozruch inwestycyjny”, „Poradnik Inwestora Rynku Nieruchomości”, „Kompendium inwestora”. Twórca marki Zrozumieć Nieruchomości. Prowadzi audycję w Radiu Kontestacja. Wykładowca studiów MBA Nieruchomości szkoły ASBIRO. Doradca i szkoleniowiec. Specjalizuje się w wyszukiwaniu okazji inwestycyjnych w kamienicach oraz wielkiej płycie. Planuje
i wyznacza strategię działań remontowych, podatkowych i optymalizacyjnych.

www.zrozumiecnieruchomosci.pl
www.kompendiuminwestora.pl

Inwestycje w condohotele i hotele w Polsce. – Strefa Nieruchomości

Tekst: Aleksandra Zalewska-Stankiewicz

Nad Bałtykiem i w Karkonoszach. W Mikołajkach, w Kołobrzegu czy w Gdańsku. Hotele w stylu condo to wyzwanie podejmowane przez inwestorów coraz częściej. Popularnością cieszą się też aparthotele. Wyjaśniamy, czym się od siebie różnią i dlaczego warto w nie zainwestować.

Co do tego, że Polacy chcą być hotelarzami nie ma wątpliwości. Wyraźny wzrost zainteresowania inwestowaniem w nieruchomości, dynamiczny rozwój turystyki
i popularność serwisów internetowych, takich jak Booking.com czy AirBnB.pl przekładają się na zainteresowanie hotelami typu condo i apartamentami wypoczynkowymi. Inwestorzy są świadomi, że z wynajmu krótkoterminowego można osiągnąć większe zyski niż z wynajmu lokalu jednemu najemcy na dłuższy okres. Z perspektywy dewelopera taka inwestycja to pewny zysk, o wiele wyższy niż w przypadku tradycyjnych projektów deweloperskich.

MORZE, GÓRY, MIASTA…

Z raportu pt. „Rynek hoteli oraz condohoteli w Polsce 2018” przygotowanego przez Emmerson Evaluation Sp. z o.o. wynika, że w pierwszej połowie 2018 r. wzrost liczby obiektów hotelowych względem roku poprzedniego zanotowało 13 polskich województw. Największą podażą obiektów typu condohotel oraz lokali
z apartamentami wypoczynkowymi charakteryzuje się nadmorski obszar naszego kraju, gdzie działa ponad 100 tego typu obiektów. Najwięcej condohoteli znajduje się w Kołobrzegu. Pojedyncze obiekty funkcjonują także w Świnoujściu, Władysławowie, Krynicy Morskiej, Jastarni i Mielnie. Kolejnym obszarem
z największą liczbą condohoteli oraz obiektów z apartamentami wypoczynkowymi jest pas górski – w rejonie Sudetów, Tatr oraz Beskidów. Prognozy są takie,
że będzie ich przybywało w aglomeracjach miejskich – w Warszawie, Wrocławiu oraz w Łodzi. Szacowany przyrost nowych condohoteli i apartamentów wypoczynkowych do końca roku 2020 ma kształtować się na poziomie 3,5 tys. Najbardziej popularnymi lokalizacjami dla obiektów z apartamentami wypoczynkowymi są: Świnoujście, Kołobrzeg, a także Władysławowo, a w pasie górskim – Zakopane, Karpacz oraz Szklarska Poręba.

Trend wzrostowy potwierdza też ostatni raport opracowany przez portal InwestycjewKurortach.pl. Analiza „Rynek condohoteli
i aparthoteli w dużych miastach” pokazuje wyraźnie, że wzrosty w segmencie condo notują też miasta. Na przestrzeni dwóch ostatnich lat rynek ten odnotował 174% wzrost. Biorąc pod uwagę te już zrealizowane, budowane i planowane inwestycje na rynku funkcjonować będą 10 192 jednostki condo (pokoje i apartamenty). Gdzie? Głównie w Warszawie,
Gdańsku i Wrocławiu.

Condohotel przypomina standardowy hotel, z tą różnicą, że właścicielami poszczególnych pokojów są osoby prywatne, które kupiły hotelową przestrzeń jeszcze przed budową. Z punktu widzenia gości obiekt ten może nie różnić się od typowego hotelu.

Aparthotel natomiast, zamiast typowych pokoi hotelowych oferuje apartamenty, przez co nazywany jest także hotelem apartamentowym.

– Inwestor indywidualny nie musi się jednak martwić o obłożenie, to firma zarządzająca bierze na siebie obowiązek poszukiwania i obsługi turystów, a tym samym wypracowania zysków z wynajmu – wyjaśnia Marlena Kosiura, analityk portalu InwestycjewKurortach.pl, i dodaje: – W założeniu, zarówno condohotel, jak i aparthotel to produkt inwestycyjny bezobsługowy. Dlatego różnice pomiędzy tymi rodzajami nieruchomości w zasadzie się zacierają. Kiedyś aparthotele sprzedawane były bez obsługi zarządzania najmem. Dziś praktycznie wszyscy deweloperzy oferują poszczególne lokale wraz z tą opcją.

RYNEK JEST ZRÓŻNICOWANY

Ze wspomnianego raportu firmy Emerson wynika, że jeśli tylko uwarunkowania planistyczne stwarzają taką możliwość, inwestycje w stylu condo najczęściej realizowane są w formie budynków mieszkalnych wielorodzinnych. Sprzedaż lokali mieszkalnych jest bowiem opodatkowana niższą od sprzedaży lokali użytkowych stawką podatku VAT, tj. 8%. Inwestycje deweloperskie z lokalami niemieszkalnymi (użytkowymi) powstają tylko w lokalizacjach, gdzie brak jest możliwości realizacji inwestycji mieszkaniowej wielorodzinnej.

Można spotkać się z sytuacją, w której część deweloperów stara się obejść ograniczenia planistyczne poprzez budowę różnego rodzaju budynków usługowych
i wyodrębniania w nich samodzielnych lokali użytkowych.
Rynek obiektów z apartamentami wypoczynkowymi jest bardzo zróżnicowany. Najbardziej okrojoną formą takiego obiektu jest budynek mieszkalny wielorodzinny, bez recepcji i rozbudowanych części wspólnych. Taki, który nie oferuje żadnych usług dodatkowych, o różnorodnym standardzie wykończenia poszczególnych lokali i w którym obsługą najmu zajmuje się kilku operatorów, w tym właściciele. Właściciele poszczególnych lokali mają możliwość wyboru operatora zarządzającego wynajmem ich apartamentów, a część lokali może być wykorzystywana na własne cele mieszkaniowe. Ale oczywiście oczekiwania klientów rosną, dlatego popularne stają się inwestycje o podwyższonym standardzie, z bogatą ofertą usług dodatkowych.

ILE MOŻNA ZAROBIĆ?

Średni poziom zysków oferowanych przez deweloperów na rynku condohoteli to 7–8%. Oznacza to, że dwupokojowy apartament może rocznie zarobić ok. 30–40 tys. zł brutto. Jednak, jak podkreśla Marlena Kosiura, warto dobrze przejrzeć model wyliczania zysków, gdyż każdy deweloper ma swój własny model. Często 7% nie jest takie same. Dlaczego? Bo jeden deweloper wylicza to np. od wartości netto zakupionego lokalu, a inny od wartości netto lokalu, ale wraz z wyliczeniem . – Kwota bazowa uwzględniająca wykończenie i wyposażenie mogą więc być o ok. 50–60 tys. zł wyższe, a tym samym wyższe będą zyski – wyjaśnia Kosiura.
By nieruchomość w condo lub aparthotelu była prawdziwym pasywnym sposobem zarabiania konieczne jest wybranie wiarygodnej, doświadczonej firmy. Od tego zależy, czy hotel zostanie zbudowany w terminie oraz czy będzie w stanie sprawnie wypracowywać zyski już po otwarciu. Warto więc patrzeć nie tylko na stopę zwrotu, którą oferują deweloperzy, ale przede wszystkim na bezpieczeństwo zainwestowanych środków.

„M” po iberyjsku. – Strefa Nieruchomości

Tekst i zdjęcia: Łukasz Wasilewski

Hiszpania, jak się okazuje, to nie tylko piękne plaże i cudowne wody Morza Śródziemnego, ale również atrakcyjny rynek dla inwestorów nieruchomości. Trwający tam przez wiele lat kryzys gospodarczy postawił wielu Hiszpanów pod ścianą, zmuszając ich do sprzedaży swoich domów i mieszkań znacznie poniżej wartości rynkowej. Atrakcyjne cenowo nieruchomości można kupować także od banków, po tak zwanych przejęciach bankowych.

JAK TO WYGLĄDA W PRAKTYCE?

Mieszkanie o powierzchni od 50 do 70 m2 na rynku wtórnym możemy kupić za około 50 tys. euro i trzeba tu podkreślić, że często są to lokale w naprawdę dobrym stanie, wymagające tylko lekkiego odświeżenia. W zależności od tego, gdzie dana nieruchomość się znajduje, możemy na jej wynajmie zarabiać już 10%
w skali roku. A w jakiej lokalizacji najlepiej kupować? Oczywiście jak najbliżej wybrzeża, w miejscach turystycznych oraz miastach akademickich. Doskonale sprawdzają się tu okolice Alicante, Calpe i wybrzeże Costa del Sol. W tych miejscach mamy niemal stuprocentową pewność znalezienia najemców na nasz apartament.

ZAKUP KROK PO KROKU

Procedury zakupu nieruchomości w Hiszpanii nie różnią się zbytnio od tych znanych z naszego ojczystego rynku. Warto jednak skorzystać z pomocy pośrednika, bo przygotowanie i zgromadzenie wszystkich potrzebnych dokumentów może potrwać nawet parę tygodni. Zakup na własną rękę jest też dość ryzykowny z uwagi na barierę językową i często niewystarczającą znajomość lokalnego prawa.
Koszty zakupu nieruchomości w Hiszpanii to około 10–15% jej wartości. Na ich zapłatę mamy 30 dni od daty podpisania aktu notarialnego. Warto wspomnieć,
że hiszpańskie banki chętnie sfinansują nawet 70% ich wartości.

INWESTYCJA POD WYNAJEM CZY DO ODSPRZEDAŻY?

Kupione w Hiszpanii mieszkanie lub dom może się stać dla nas stałym źródłem dochodu. Liczba 55 milionów zagranicznych turystów rocznie, która
w turystycznym rankingu zapewniła Hiszpanii drugie miejsce na świecie, oraz gwarancja dobrej pogody i sezon turystyczny trwający przez większość miesięcy
w roku dają nam pewność, że nasz tanio kupiony apartament będzie miał maksymalne obłożenie nawet przy wysokiej cenie najmu.
Te i wiele innych czynników dają nam bezpieczeństwo powodzenia inwestycji, wysokie stopy zwrotu (10% i więcej) oraz dobrą lokatę kapitału. Ponadto warto wspomnieć, że średnia

Procedury zakupu nieruchomości w Hiszpanii nie różnią się zbytnio od tych znanych z naszego ojczystego rynku

cena metra kwadratowego, na przykład w rejonie Alicante, wynosi obecnie 1300 euro i wzrosła o 5% w stosunku do ubiegłego roku. Dla bardziej wyrafinowanych inwestorów istnieje z kolei możliwość pozyskania atrakcyjnej nieruchomości, ale do kapitalnego remontu. Na przykład w miejscowości Gandia, znajdującej się
w odległości 65 km od Walencji, takie perełki można kupić już za 50 tys. euro. Są to apartamenty, które mają po 120 m2 i więcej. Po remoncie taką nieruchomość możemy odsprzedać ze znacznym zyskiem, np. jako gotowiec inwestycyjny.

TANIEJ JUŻ NIE BĘDZIE

Wszyscy, których zainteresował hiszpański rynek nieruchomości i którzy rozważają zakup swojego „M” na Półwyspie Iberyjskim, muszą się śpieszyć, bo ceny lokali stale rosną. W dużych miastach, takich jak np. Malaga, odnotowano ich wzrost na poziomie 10% w stosunku do roku ubiegłego, w mniejszych było to
w graniach 6%. Dopiero od niedawna ten wzrost się stabilizuje i jest bezpieczny. Ceny nadal nie osiągnęły jednak poziomu z roku 2007, kiedy to pękła bańka, pogrążając hiszpański rynek w trwającym kilka lat kryzysie.

ILE NAS TO MOŻE KOSZTOWAĆ?

Koszty utrzymania mieszkania w Hiszpanii są nieduże i w znakomitej większości przypadków niższe niż w Polsce. Jako przykład niech posłuży nam mieszkanie
o wielkości 60 m2, składające się z dwóch sypialni i salonu, usytuowane na osiedlu z basenem. Czynsz, czyli tzw. „comunidad”, wahać się tu będzie w granicach 30–60 euro miesięcznie (płatne co 6 lub 12 miesięcy). Z kolei w apartamencie wysokiej klasy, znajdującym się w ekskluzywnej lokalizacji, te koszty mogą sięgać
100–160 euro miesięcznie. Za prąd zapłacimy przeciętnie około 60 euro, a za wodę przy dwóch osobach – 30 euro. Do tych opłat należy jednak jeszcze dodać podatek od nieruchomości, który płacimy raz w roku. Waha się on w przedziale 200–400 euro za mieszkanie o powierzchni 60 m2. Dla apartamentów
w pierwszej linii brzegowej podatek ten będzie natomiast znacznie wyższy.
Wielu osobom nasuwa się z pewnością pytanie, co będzie się działo z naszą inwestycją podczas naszej nieobecności. Jak się okazuje, nie ma z tym najmniejszego problemu, oddajemy ją bowiem w zarządzanie profesjonalnej firmie, która wszystkim sprawnie się zajmie. Koszty zarządzania nieruchomością to 20%, które zostają doliczone do ceny. Kiedy wynajmujemy za 500 euro za tydzień, zostaje dodane minimum 20%. Firma obsługująca najem dzieli tę kwotę na trzy części: 1/3 dla firmy, 1/3 dla kogoś, kto dysponuje i zarządza kluczami i 1/3 dla sprzątaczki. Klient ma stałą cenę za najem, podpisuje umowę z firmą, która rejestruje nieruchomość na swojej licencji. Cały najem jest zgłoszony do urzędu, który nadaje specjalne kody. Wszystko po to, żeby każdy czuł się bezpiecznie.

Jak widać, mieszkanie lub dom w Hiszpanii może być dla nas zarówno bazą wypadową na wakacyjne wojaże, jak i całkiem opłacalną inwestycją, mogącą być
na przykład lokatą na późniejszą emeryturę. Jeśli więc zainteresował was hiszpański rynek nieruchomości i chcielibyście kupić mieszkanie lub apartament przy pięknej plaży z widokiem na błękit Morza Śródziemnego, wystarczy, że przylecicie do Walencji, a ja zajmę się całą resztą.

Łukasz Wasilewski

Na co dzień inwestuje w nieruchomości na rynku warszawskim oraz specjalizuje się w wyszukiwaniu okazji inwestycyjnych na terenie Hiszpanii.

Powracająca fala emigracji – Strefa Nieruchomości

Tekst: Paweł Albrecht

RELACJA Z AUSTRALII Międzynarodowe spotkania networkingowe
– Albrecht International

Nieruchomościami i networkingiem zajmuję się od 2015 roku. Od początku zająłem się organizacją spotkań dla Polonii, podczas których miałem możliwość docierania do osób zainteresowanych lokowaniem pieniędzy w mieszkania na wynajem. Dzięki temu zarabiam na sprzedaży gotowców inwestycyjnych lub pośrednictwie. Dziś, po kilku latach widzę, że znajomi za granicą zawsze kupowali statystycznie więcej mieszkań za jednym razem. Takie transakcje to minimum 2–3 mieszkania, dzięki czemu biznes dla każdej ze stron był bardziej opłacalny.

DLACZEGO KLIENCI Z ZAGRANICY KUPUJĄ WIĘCEJ?

Dla osób, które nie są na bieżąco z polskim rynkiem nieruchomości, zwroty rzędu 6–12% z najmu są abstrakcją. Po przedstawieniu całego procesu inwestycyjnego i podaniu dokładnych liczb inwestorom zaczynają więc świecić się oczy. Kupujący, który już decyduje się na mieszkanie na wynajem w Polsce, zawsze ma z tyłu głowy powrót do kraju. W związku z tym szykuje sobie plan zabezpieczenia finansowego i przyszłej emerytury w kraju.
Z racji tego, że zakup mieszkania wiąże się z wykorzystaniem cennego urlopu – inwestorzy często od razu wykorzystują swój maksymalny budżet. Oczywiście kluczowym czynnikiem w transakcji jest zaufanie, którym kupujący darzy sprzedającego.
Zakupy nieruchomości nie odbywają się tylko za gotówkę. Inwestorzy często chcą posiłkować się kredytami hipotecznymi, dzięki czemu ich wkład gotówkowy starczy na zakup większej liczby mieszkań za jednym razem.

DWIE OBSERWACJE NASZEJ POLONII

Do tej pory miałem przyjemność prowadzić spotkania dla inwestorów w Anglii, Irlandii, Szkocji, Norwegii, Szwecji, Holandii, Dubaju oraz w Australii, na której się tutaj skupimy. Podróżując i poznając osobiście ludzi w tych krajach, zauważyłem dwie rzeczy.
Największa zarobkowa emigracja Polonii miała miejsce około 10–15 lat temu. Dzisiaj zdecydowana część tych osób myśli o powrocie do Polski. Są już zmęczeni ciężką pracą i nadgodzinami. Przede wszystkim, chcą teraz wysłać swoje dzieci do polskiej szkoły. Osoby, które decydują się na ten krok, mają świadomość,
że zarobki w złotówkach to ułamek tego, co zarabiali na emigracji.
Wobec tego chcą zbudować nowy standard życia poprzez pasywne zarobki z mieszkań na wynajem. Dzięki temu ograniczą ilość pracy i będą mogli poświęcić się
w pełni swojej rodzinie.
Druga obserwacja związana jest z tym, że Polacy pracujący za granicą nie mają dostępu do tak szerokiego grona inwestorów, jakie mamy na miejscu w Polsce.
Na ostatnim spotkaniu w Sydney, kiedy mówiłem o tym, że znalezienie osoby, która podnajmie zakupione przez inwestora mieszkanie, nie jest żadnym problemem – publika, na początku, nie chciała mi uwierzyć na słowo.
Dla nas, mieszkających w Polsce, to oczywiste, że kilka tysięcy osób zajmujących się podnajmem jest gotowych przejąć takie mieszkania w opiekę i zagwarantować odpowiedni zwrot z najmu. Eksploracja rynków zagranicznych to zatem ogromna szansa dla osób, które chcą pomóc naszym rodakom za granicą w budowaniu swojego majątku w kraju.

JAK WYKORZYSTAĆ TEN MOMENT?

Będąc na emigracji, bardzo trudno jest zorganizować zakup nieruchomości, tym bardziej na kredyt hipoteczny. Osoby, które poruszają się w świecie kuluarowych spotkań networkingowych, doskonale wiedzą, że budowanie zdolności kredytowej to tylko kwestia czasu i odpowiedniego planu.
Osoba biegła w przygotowywaniu gotowców inwestycyjnych oraz w tworzeniu zdolności kredytowej idealnie odnajdzie się w roli opiekuna i pośrednika dla nowych inwestorów. Można więc teraz zostać najczęściej polecaną i często jedyną znaną w danym środowisku osobą, która transferuje ciężko zarobiony majątek emigrantów do Polski.
Klienci zagraniczni są niezwykle cenni, ponieważ dzięki wysokim zarobkom stale dokupują kolejne mieszkania, powiększając swoje zabezpieczenie emerytalne.
Muszą tylko zobaczyć, że ich zainwestowane pieniądze pracują w bezpiecznych rękach. Należy pamiętać przede wszystkim o tym, że osoba za granicą to nie bankomat.
Decydując się na taką współpracę, zostajemy obdarzeni ogromnym zaufaniem. Pieniądze przeznaczane na nieruchomości to oszczędności z całego okresu emigracji.

SKORO TAK DOBRZE TO WYGLĄDA, TO DLACZEGO NIKT TEGO NIE ROBI?

Bo jak to bywa ze wszystkim, tak i tu – im coś wymaga większego nakładu pracy, tym mniej jest chętnych. W moim przypadku droga z Wrocławia do Sydney,
od drzwi do drzwi zajmuje około 40 godzin.
W ciągu ostatnich 2 lat zorganizowaliśmy w Australii łącznie 5 spotkań networkingowych o tematyce inwestowania w nieruchomości. Zgromadziliśmy tam prawie 300-osobową grupę. Na palcach jednej ręki można policzyć osoby, które organizowały tam spotkania poza nami. Przed wyjazdem trzeba poznać lokalnych „liderów” danego środowiska.
Dzisiaj sytuacja jest o tyle prostsza, że po naszych międzynarodowych spotkaniach praktycznie w każdym miejscu na świecie powstały na Facebooku zamknięte grupy nieruchomościowe. Szlak jest przetarty, trzeba się tylko zgłosić do odpowiedniej grupy. Niestety Polacy są mentalnie jeszcze bardzo zamknięci
na międzynarodowy biznes. Mało kto chce być pionierem i tworzyć nowe rozwiązania.

MYŚL NA WIĘKSZĄ SKALĘ

Zagraniczne rynki nieruchomości są często w innym momencie niż rynek polski. W niektórych ceny dynamicznie rosną, niektóre stabilnie czekają na zmianę,
a w innych ceny spadają ze względu na politykę kredytową kraju.
W Australii, wiele osób, które kupiło dom kilka lat temu, zarobiło na samym wzroście wartości kilkaset tysięcy dolarów. Dzisiaj chcą te pieniądze przenieść
do Polski, ponieważ ceny nieruchomości w Australii spadają. Co za tym idzie? Poruszając się w kilku krajach jednocześnie możemy wykorzystywać spadki, wzrosty i celować w odpowiedni moment.
Zapewniam, że w większości krajów, w których byłem, inwestuje się dokładnie tak samo jak u nas. Używa się zdolności kredytowej i pieniędzy innych inwestorów. Wobec tego, pieniądze nie stanowią problemu przed eksploracją nowych rynków. Barierą jest tylko czas, który należy poświęcić na zapoznanie się z nowym tematem.
Zachęcam, żeby na początku poznać przynajmniej kraje, takie jak Wielka Brytania, Szwecja czy Włochy. Oczywiście mówię o „biedniejszych” rejonach tych państw. Na kanale YouTube, pod hasłem „Albrecht o nieruchomościach”, znajdziesz audycje dotyczące rynku w Wielkiej Brytanii oraz w Australii.
Jeżeli temat pozyskiwania inwestorów zagranicznych mocno Cię zainteresował przyjedź koniecznie na spotkanie networkingowe. Tam zaczniesz docierać do osób z innych państw, z którymi będziesz mógł rozwijać międzynarodowy biznes. Z życzeniami sukcesów.

Paweł Albrecht

Specjalista od wyszukiwania i finansowania okazji inwestycyjnych. Swój pierwszy milion złotych na nieruchomościach zarobił już w wieku 26 lat dzięki ogromnej siatce kontaktów.
Więcej wiedzy znajdziesz na mojej stronie www.pawelalbrecht.com oraz na Facebooku & YouTube pod hasłem: „Albrecht o nieruchomościach”

Deweloperski rynek premium. – Strefa Nieruchomości

Tekst: Tomasz Góra

Jak pokazują różnego rodzaju badania i analizy, choć deweloperski rynek apartamentów premium jest jeszcze młody, to jednak skutecznie oparł się kryzysowi i stale rośnie.

Już teraz w Polsce widoczna jest tendencja wzrostu sprzedaży droższych apartamentów nie tylko w Warszawie, która jest liderem rynku sprzedaży, ale także
w innych miastach. Zauważalna jest pełna akceptacja wysokich kosztów przez nabywców, którzy godzą się zapłacić więcej, otrzymując w zamian prestiżową lokalizację i wysoki standard wykończenia.

Dodatkowo tego rodzaju inwestycje są cennym aktywem, ponieważ są odporne na zmiany koniunktury, a ich wartość stale rośnie.
W projektach, które obecnie prowadzimy, staramy się realizować wszystkie wymagane elementy, które charakteryzują takie nieruchomości.

Apartamenty „Mini Akademik”, „Słoneczne Tarasy” i „Wiszące Ogrody” to propozycje trzech łódzkich projektów deweloperskich, które powstają jako odpowiedź na potrzeby rynku, w którym Klienci szukają nietypowych rozwiązań oraz sposobów na budowanie osobistego prestiżu.
Już dziś, adres to synonim przynależności do wybranej grupy społecznej. To także wygoda i komfort, ale również przemyślana strategia życia w centrum miasta. Lokalizacja pozwala na oszczędności wielu godzin tygodniowo, które zyskujemy dzięki braku konieczności dojazdu z odległych osiedli lub miejscowości ościennych.
Jeden z naszych klientów opowiadał mi, iż dzięki takiej zmianie będzie mieć w tygodniu 10 godzin dla siebie i rodziny. To wartość bezcenna, gdyż czasu nie da się dokupić.

Wszystkie 3 realizowane przez nas przedsięwzięcia łączą w sobie ekologię, nowoczesny pomysł architektoniczny oraz niestandardowe rozwiązania. Jednak
to, co najważniejsze to fakt, że dwa z nich (Apartamenty „Wiszące Ogrody”, Łódź, ul. Tuwima 48 oraz Kompleks Mieszkaniowy „Słoneczne Tarasy” Łódź, ul. Kilińskiego 12) są zlokalizowane w Nowym Centrum Łodzi, w bliskiej odległości od Rynku Kobro , Bramy Miasta i Dworca Łódź Fabryczna. Dzięki symbiozie kapitału miejskiego (woonerfy, nowe ulice, szerokie chodniki, deptaki) i prywatnego (biurowce, nowe lokale użytkowe) w Nowym Centrum Łodzi realizujemy wizję nowoczesnej rzeczywistości, w której zamieszkają nabywcy naszych projektów.

W każdym projekcie uczestniczy Wojciech Orzechowski. Jego nazwisko i obecność zapewnia komandytariuszom bezpieczeństwo. To gwarantuje uzyskanie jak najwyższej stopy zwrotu z zainwestowanego kapitału.
Wraz z Wojciechem Orzechowskim prowadzimy również projekt 100kamienic.pl, w ramach którego zamierzamy zrealizować 100 obiektów w najbliższych 5 latach.
Więcej informacji można uzyskać na www.100kamienic.pllub pisząc na e-mail info@100kamienic.pl
Wszystkie obiekty są oryginalnie zaprojektowane i przemyślane. W przypadku apartamentów: „Słoneczne Tarasy” i „Wiszące Ogrody” na uwagę zasługują przede wszystkim nowatorskie rozwiązania. Jakie? Na dachach zostaną utworzone ogrody, dające namiastkę natury tam, gdzie nie ma jej w tradycyjnej formie. Ponadto zainstalowane będą windy, z których od razu będzie można wejść do mieszkania. Niecodziennym rozwiązaniem będą windy dla samochodów oraz dbałość
o akustykę poprzez wyciszenie mieszkań i klatek schodowych, dzięki specjalnym technologiom minimalizującym odgłosy z zewnątrz. Na uwagę zasługuje również zastosowanie wysokiej elegancji i jakości materiałów stosowanych we wnętrzach, w których dominować będzie: kamień, stal nierdzewna, szkło i drewno egzotyczne. Ważnym udogodnieniem w przypadku „Wiszących Ogrodów” będzie efektowny hol wejściowy i monitoring. Wśród standardów opcji wykończenia będzie automatyka domowa, umożliwiająca sterowanie funkcjami lokali, tj. ogrzewanie i oświetlenie.

W celu poznania
szczegółów oferty zapraszam
do bezpośredniego kontaktu.
TOMASZ GÓRA
Prezes Zarządu
Revisit Home
Sp. z o.o.

Czy istnieją zagrożenia i ograniczenia w obrocie mieszkaniami – Strefa Nieruchomości

Tekst: Patryk Sołtysiak, Maciej Welman

W OBROCIE MIESZKANIAMI NA RYNKU PIERWOTNYM?

Na powyższe pytanie odpowiadamy na podstawie zdobytego przez nas doświadczenia przy zakupie i sprzedaży mieszkań, obserwacji dynamiki sprzedaży mieszkań, zasad działania postępowań administracyjnych. Pod uwagę bierzemy także różne przypadki uczestników naszych szkoleń, którzy inwestowali wcześniej w miastach wojewódzkich.

Wiemy, że można napotkać na pewne bariery wejścia i wyjścia z inwestycji dotyczących obrotu mieszkaniami na rynku pierwotnym. Przede wszystkim, obecnie coraz trudniej jest pozyskać mieszkania gotowe do odbioru, które będą spełniały wszystkie oczekiwania klienta. Chodzi tu m.in. o odpowiednią powierzchnię, właściwy układ, wysokość mieszkania, kondygnację, wystawę okien, infrastrukturę w obrębie projektu inwestycji oraz lokalizację, czyli bliskość do komunikacji miejskiej, miejsc pracy i terenów zielonych. Co za tym idzie? Patrząc z perspektywy rynku pierwotnego: w dużych aglomeracjach miejskich jest coraz trudniej pozyskać okazję inwestycyjną.
Dlaczego?
Pomimo że w 2018 roku oddano do użytku ponad 180 tys. mieszkań (z czego 112 tys. stanowiło pulę oddaną przed deweloperów), to sytuacja podażowa nie poprawiła się. Obserwuje się większą tendencję społeczeństwa do kreowania niezależności i swobody, co sprawia, że jest dużo większa rotacja mieszkań
we współczesnym społeczeństwie. Nasi rodzice kupowali mieszkanie z myślą o tym, że będą w nim mieszkać przez wiele lat. Dzisiaj młodzi ludzie kupują lub otrzymują pierwsze małe mieszkanie dwupokojowe kiedy idą na studia. Bardzo szybko z niego „wyrastają” – mieszkanie przestaje spełniać ich wymagania więc zmieniają je na przestronniejsze. Patrząc na zmieniające się trendy i potrzeby klientów, można zauważyć, że to nie jest ich docelowe mieszkanie tylko kolejne, przejściowe.

Coraz większą część osób kupujących mieszkania w Polsce stanowią imigranci. Według danych Eurostatu w 2008 r. Polskę zamieszkiwało 58 tys. obcokrajowców, z czego 25 tys. to obywatele innych państw członkowskich Unii Europejskiej. Udział cudzoziemców w całej populacji – 0,2% ogółu – był jednocześnie jednym z najniższych we Wspólnocie (niższy miała tylko Rumunia). W tym roku, według danych Urzędu do Spraw Cudzoziemców, już ponad 380 tys. z nich posiada ważne dokumenty uprawniające do pobytu w Polsce. Dlatego popyt będzie rósł, a obecna podaż nie jest w stanie mu sprostać.

Wzrasta również liczba uczestników rynku, którzy kupują nieruchomości w celu ich dalszego obrotu lub wynajmu. Dzięki temu prosperuje wiele prężnie działających zamkniętych grup dyskusyjnych, które wymieniają się informacjami, systemem działania, optymalizacją zysków. Szybkość przepływu informacji jest kluczowa. Kiedy jest się w zamkniętym gronie skupiającym przedsiębiorców, dużo łatwiej jest przechodzić przez wszystkie procesy inwestycyjne.
Z powodu malejącej dostępności mieszkań gotowych od razu do wprowadzenia się oraz ze względu na rosnącą konkurencję wśród inwestorów, konieczne będzie poszukiwanie na rynku nieruchomości nowych rozwiązań w zakresie flipowania. Jeżdżąc po całej Polsce, w ramach naszych szkoleń, bardzo rzadko słyszymy, żeby ktoś obrócił mieszkaniem powyżej 70 m2. Powodem jest zazwyczaj obawa przed wydłużonym czasem sprzedaży mieszkania z racji wysokiej ceny transakcyjnej. Kto z reguły kupuje gotowy produkt na rynku pierwotnym? Osoby, które mają kapitał, a nie mają czasu na wykończenie mieszkania. Czy nie jest tak, że właśnie rodziny z 2 lub 3 dzieci mają mniej wolnego czasu? Czy zatem nie ma popytu na wykończone, większe mieszkania, np. 60 czy 80 metrowe? Wyż demograficzny
z lat 80. ubiegłego wieku wywołuje obecnie chęć zmiany mieszkania ze względu na powiększenie rodziny i lepszą sytuację finansową. Sprawia
to, że zainteresowanie mieszkaniami powyżej 60 m2 jest bardzo duże.
Dzisiaj klient jest coraz bardziej świadomy. Wie, czego powinien oczekiwać od produktu. Wymagania odnośnie do standardu wykończenia mieszkania zakupionego od inwestorów będą się zmieniać. Na razie wykończenie mieszkania w pakiecie z umeblowaną kuchnią i łazienką jest wystarczające, ale z uwagi
na obecny tryb pracy i z powodu braku czasu klient będzie wkrótce potrzebował czegoś więcej. Dotyczy to również projektów inwestycyjnych, które są tworzone przez deweloperów. Dlatego tak ważne jest, aby na bieżąco monitorować potrzeby klientów, szukać nieszablonowych rozwiązań i dostarczać je na rynek.
Ważnym czynnikiem powodującym spowolnienie jest czas oczekiwania na utworzenie księgi wieczystej. Przy zakupie nieruchomości na rynku pierwotnym mieszkanie nie ma swojej indywidualnej księgi wieczystej w rejestrze ksiąg wieczystych, który określa stan prawny wyodrębnionego lokalu. Dopiero po oddaniu mieszkania do użytkowania możemy z deweloperem podpisać akt notarialny (umowę przenoszącą własność). Następnie Sąd Rejonowy, w postępowaniu wieczystoksięgowym, założy dla tego mieszkania księgę wieczystą. Trzeba wziąć pod uwagę, że w każdym mieście czas oczekiwania jest inny i należy odpowiednio uwzględnić te ramy czasowe w procesie planowania inwestycji.
Coraz bardziej popularny wśród inwestorów staje się handel umowami rezerwacyjnymi. Inwestorzy rezerwują mieszkania i odsprzedają „blokadę” kolejnym kupującym z dodatkową marżą. Deal jest kuszący i szybki. Natomiast należy wziąć pod uwagę fakt, że umowa rezerwacyjna nie jest objęta ustawą deweloperską
i w każdej chwili, bez odpowiednich klauzul umownych, istnieje ryzyko wypowiedzenia przez dewelopera, chociażby ze względu na inflację podażową, czyli wzrost ceny mieszkań ze względu na wzrost kosztów materiałów i podwykonawców. Inwestor ucieszy się z dodatkowego zarobku, ale potencjalny przyszły nabywca
nie będzie zadowolony. Należałoby, zgodnie z etyką, dodatkowe wynagrodzenie zwrócić, ponieważ do transakcji ostatecznie nie doszło. Powinno się zatem dążyć
do podpisania umowy deweloperskiej, w której będą zawarte odpowiednie zapisy umożliwiające zbycie lokalu w trakcie budowy. Oczywiście można próbować zabezpieczyć się poprzez wprowadzenie do umowy rezerwacyjnej dodatkowych zapisów, jak na przykład wprowadzenie instytucji zadatku, na co zwykle deweloperzy nie wyrażają zgody.
Największym jednak zagrożeniem, które spotyka naszych klientów, jest szeroko pojęty czas, zarówno oczekiwania na mieszkanie z rynku pierwotnego,
jak i opóźnienia w realizacji inwestycji przez deweloperów. Historię i doświadczenie dewelopera, jak i postęp prac na budowie można przed zakupem skontrolować, posiłkując się prospektem informacyjnym, w którym jest opisane, w jakim czasie deweloper powinien zakończyć poszczególne etapy budowy. Niestety, w bardzo wielu przypadkach deweloperzy rezerwują dla siebie bardzo szerokie ramy czasowe oddania inwestycji, mimo że w rzeczywistości mogliby oddać budynek dużo wcześniej. Wynika to z chęci zabezpieczenia się przed potencjalnymi opóźnieniami ze strony wykonawców i uniknięcia kar umownych
na rzecz nabywców mieszkań.

Kiedy jest się w zamkniętym gronie skupiającym przedsiębiorców, dużo łatwiej jest przechodzić przez wszystkie procesy inwestycyjne.

Jeżeli podchodzimy do inwestycji na rynku pierwotnym w ujęciu jednostkowym, czyli kupujemy jedno mieszkanie i czekamy na jego wykończenie, to czas oczekiwania może być barierą nie do przeskoczenia. Jeżeli natomiast traktujemy inwestycje w nieruchomości jako długofalowe czerpanie korzyści finansowych
i nie patrzymy na pojedynczy zysk, to rynek pierwotny oferuje inwestorom coś jeszcze. Flipy na rynku pierwotnym pozwalają na zachowanie ciągłości biznesowej
w obrocie nieruchomościami poprzez ułożenie schematu pracy z mieszkaniami na tak zwaną zakładkę i mieszanie różnych systemów inwestowania. O zaletach rynku pierwotnego wspominaliśmy już w trzecim numerze „Strefy Nieruchomości”: to nie inwestor ma czekać na mieszkanie, lecz mieszkanie na inwestora…

Maciej Welman

Inwestor, Deweloper, Doradca kredytowy. Ukończył zarządzanie i marketing. Od zawsze fascynuje go motoryzacja. Poszukuje nieszablonowych koncepcji inwestycyjnych na rynku nieruchomości. Od 3 lat z sukcesami obraca mieszkaniami na rynku pierwotnym. Jest nieugięty w dążeniu do celu i do granic możliwości realizuje swoje pomysły oraz zaraża nimi innych.
Szkolenie z Rynku Pierwotnego
Prowadzący: Maciej Welman, Patryk Sołtysiak
Więcej informacji w zakładce szkolenia na stronie:
www.skleprentiera.pl

Patryk Sołtysiak

Inwestor & Negocjator. Z wykształcenia Chemik, Towaroznawca. W latach młodości pasjonat Teatru i Muzyki. Połączenie osobowości Kreatora & Duszy Towarzystwa. Od 2014 roku specjalizuje się w wyszukiwaniu okazji inwestycyjnych na rynku nieruchomości. Robi to by spełniać swoje marzenia i tym samym pomaga znaleźć sposób na lepsze życie innym. Patryk przeszedł całe szkolenie WIWN® i od tamtej pory zrealizował 10 inwestycji mieszkaniowych (FLIPÓW). Osiąga bardzo dobre wyniki w efektywności flipowania, obecnie jest Liderem grupy Uczestników WIWN® w Poznaniu, był prelegentem na Maratonie WIWN®
w styczniu 2017 r.

Czy każda kamienica jest okazją? – Strefa Nieruchomości

Autor: Damian Kleczewski 

JAK ODRÓŻNIĆ POTENCJAŁ OD MINY INWESTYCYJNEJ?

W toku analizy ofert kamienic nauczyłem się, że praktycznie zawsze niska cena za metr kwadratowy będzie wiązała się z jakimiś problemami. Inaczej ma się to względem mieszkań z rynku wtórnego, gdzie inwestorzy szukają intensywnie mieszkań w cenie niższej od rynkowej, a za taka obniżka już nie tak często idą jakieś znaczące problemy. Tym najpowszechniejszym jest po prostu generalny remont. W przypadku kamienic ryzyk jest dużo więcej i to one będą stanowiły przekrój tematu tego artykułu.

Niekiedy jest tak, że dwa prawie identyczne budynki z tej samej dzielnicy lub nawet ulicy potrafią się różnić od siebie diametralnie. Różnice biorą się z wielu obszarów. Są nimi najczęściej: inny zbywca i jego oczekiwania, inni lokatorzy lub ich liczebność, inny zakres remontowy, inny stan techniczny, inny stan prawny, inne możliwości zapłaty ceny i dogadania warunków.
Dzisiejszy rynek flipów na mieszkaniach jest do siebie bardzo zbliżony, powtarzalny i cechuje go duża regularność powtórzeniowa procesu inwestycyjnego. Z kamienicą jest zupełnie inaczej. Jest ona unikalna w procesie inwestycyjnym i w zakresie przechodzenia poszczególnych etapów. Są pewne podobieństwa i ogólne ramy działania, ale mogą się one różnić w detalach, a czasami w całych etapach. 

Potencjał kamienicy ocenia się przede wszystkim na podstawie dokumentów i liczb. Pewną wartość do analizy ma oczywiście wizja lokalna i namacalne doświadczenie obiektu oraz jego przestrzeni. Jednak dokumenty pokazują, na ile mamy pełen zakres danych, a na ile ich braki mogą stanowić dla inwestora minę, która rozsadzi budżet przewidziany na taką inwestycję. Trzeba zorientować się przede wszystkim, jakie ceny rynkowe są w podobnej lokalizacji, typie budownictwa, stanie deweloperskim i mieszkań do remontu w kamienicach, aby mieć ogólne podejście do wyznaczenia warunków cenowych nabycia kamienicy. Jeśli rynkowo mieszkanie 40 mkw. kosztuje np. 200 000 zł, to w kamienicy jako jednostka przeliczeniowa musi Cię ono kosztować ok. 100 000 zł lub mniej. Zachowanie tak dużego buforu między ceną zbycia a ceną nabycia jest zabezpieczeniem inwestora na wypadek kosztów, które pojawią się nagle

ZATEM JEŚLI DOKUMENTY I LICZBY WYZNACZAJĄ WARTOŚĆ INWESTYCJI, TO CO JESZCZE MUSISZ WIEDZIEĆ, ABY SKUTECZNIE TAKĄ ANALIZĘ PRZEPROWADZIĆ?

Lista poniżej wskazuje konkretne dokumenty do zdobycia lub przygotowania.

  1. Inwentaryzacja architektoniczna obiektu: jest to dokument, który powinien wskazywać dokładną powierzchnię przestrzeni mieszkalnej i wspólnej. Zdarzają się inwentaryzacje sprzed wielu lat, rysowane ołówkiem bez pewności, jaką normę pomiarową w niej stosowano do wyliczania powierzchni pomieszczeń. Im bardziej aktualny dokument, tym pewniejszy.
  2. Inwentaryzacja kominiarska: dokument wskazujący charakterystykę szachtów kominowych, rozmieszczenie kominów, które kominy są spalinowe, a które wentylacyjne i od których pomieszczeń, a które są już nieczynne lub zablokowane.
  3. Podstawa nabycia: akt notarialny dziedziczenia, umowa kupna, darowizna (jeśli darowizna, to i tak prosimy o akt nabycia wcześniejszy, bo pewne ograniczenia mogą być wpisane właśnie w takim dokumencie).
  4. Księga wieczysta: dokument, który pokazuje aktualny stan prawny związany z nieruchomością, potwierdza dane właścicieli, adresu, metrażu działki, ewentualne ograniczenia i służebności, a także hipotek
  5. Wypis z rejestru gruntów i budynków: nadrzędnie traktowany dokument względem księgi wieczystej. Na jego podstawie można dokonać sprostowania lub aktualizacji księgi wieczystej działki. Dane powinny pokrywać się z księgą wieczystą.
  6. Informacja, co konkretnie podlega ochronie konserwatorskiej: elewacja frontowa, wnętrze budynku i lokale, dziedziniec, oficyna, a może jeszcze jakiś wydzielony obszar. Konserwator powinien określić zakresy tej ochrony i propozycje ich wykonania. Omawiane zakresy można i czasami należy negocjować.
  7. Książka techniczna obiektu lub zakres dokumentacji remontowej, która potwierdza, co było do tej pory wykonane: wszelka dokumentacja techniczna i kominiarska będzie tutaj niezmiernie ważna do analizy. Szczególnie ważne jest rozmieszczenie pionów kanalizacyjnych oraz wodnych, grzewczych, gazowych i kominów wentylacyjnych.
  8. Inwentaryzacja lokatorów i umów najmu: należy sporządzić profil lokatorów, którzy zajmują lokale w budynku, i dokładnie spisać możliwie najwięcej danych w tym zakresie, aby docelowo ułożyć odpowiednią strategię działania. Lokatorzy to bardzo wrażliwy i emocjonalny element całej układanki, ale bez dokładnego sprawdzenia, jakie są możliwości do rozmów, nie uda się doprowadzić inwestycji do końca.

Powyższy wykaz jest tylko częścią dokumentacji, jaka jest ważna. Miałem do czynienia z wieloma przykładami nieprzygotowanych sprzedających, którzy nie mieli pojęcia, że aż tyle tego wszystkiego jest potrzebne. Kiedyś analizowałem obiekt, który miał zrobiony już docelowy podział na mieszkania w konkretnej liczbie. Kwestia legalizacji w urzędzie – i wiele mieszkań byłoby gotowych do sprzedaży. Okazało się jednak, że po wejściu na dach zobaczyłem ogromną platformę sygnałową jednego z operatorów telekomunikcyjnych, której podstawa była ustawiona częściowo na… kominach wentylacyjnych. Tym samym liczba wolnych kominów zmalała o kilka na dwóch pionach. W innym przypadku sprzedający nie mieli dokładnych informacji o swoich lokatorach i tak naprawdę niewiele było wiadomo o tym, kto tam przebywa, ile osób i na jakiej podstawie. Okazało się, że część mieszkań była pusta, a w części były tam osoby mieszkające na dziko, bez umów – i tak od ponad dwudziestu lat. Skala niewiadomych i ryzyk związanych z lokatorami w podeszłym już wieku była tak duża, że rozsądną decyzją było odpuszczenie takiej oferty.

Im większy bufor czasowy i cenowy zachowa inwestor, tym większe będą jego zyski, jeśli pojawią się nieoczekiwane ryzyka lub przestoje.

Kolejny przypadek pokazał nam, że wpis hipoteki na 6 zł potrafi skutecznie w czasie zablokować ruchy związane z wyodrębnianiem lokali, bo taka mała hipoteka z głównej księgi wieczystej przeemigrowałaby do każdej kolejnej. Nawet depozyt złożony w sądzie na tę kwotę i jej zwolnienie powodowało aktualizację księgi wieczystej, bo bez tego nie można było uzyskać kredytu na sfinansowanie transakcji. Niby mała kwota, ale miała strategiczne znaczenie dla przeprowadzenia inwestycji w określonym czasie.

Podchodząc do oferty analizy kamienicy, należy kierować się przede wszystkim jej potencjałem, wyczuciem co do atrakcyjności cenowej, ale przede wszystkim należy zadbać o dokładne sprawdzenie dokumentacji, która wiąże się z danym obiektem. Dopiero wtedy ograniczymy ryzyko i z sukcesem zaczniemy realizować proces inwestycyjny. Im większy bufor czasowy i cenowy zachowa inwestor, tym większe będą jego zyski, jeśli pojawią się nieoczekiwane ryzyka lub przestoje. Zachęcam do dokładnej analizy budynku i zbierania maksymalnej ilości danych, aby wybrać tylko te oferty, którym jesteśmy w stanie sprostać.

Podsumowując: nie każda kamienica będzie okazją, ale też nieprawdą jest, że każda, która okazją nie jest, nie może się nią stać. Traktowanie tematu zakupu kamienicy w kategorii okazji jest wyznacznikiem wielu elementów, które należy poddać analizie, bo sytuacja może się szybko zmienić, gdy odkryjemy potencjał budynku w trakcie analizy. Podobnie ma się z wejściem na minę inwestycyjną. Potencjalna okazja szybko przestaje nią być, gdy zauważymy, że jest dużo niezgodności, stan techniczny wymaga czegoś więcej niż remont generalny, a na wszystko potrzeba czasu, który roztapia nasz zysk.

Damian Kleczewski

Inwestor na rynku nieruchomości. Autor książek: „Skuteczne sposoby inwestowania w nieruchomości”, „Rozruch inwestycyjny”, „Poradnik Inwestora Rynku Nieruchomości”, „Kompendium inwestora”. Twórca marki Zrozumieć Nieruchomości. Prowadzi audycję w Radiu Kontestacja. Wykładowca studiów MBA Nieruchomości szkoły ASBIRO. Doradca i szkoleniowiec. Specjalizuje się w wyszukiwaniu okazji inwestycyjnych w kamienicach oraz wielkiej płycie. Planuje i wyznacza strategie działań remontowych, podatkowych i optymalizacyjnych. www.zrozumiecnieruchomosci.pl
www.kompendiuminwestora.pl

Gotowce inwestycyjne CZYLI JAK ZABEZPIECZYĆ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ? – Strefa Nieruchomości

Autor: Tomasz Boćkowski

Temat inwestowania w nieruchomości jest dzisiaj bardzo popularny. Z pewnością dlatego, że Polska jest dzisiaj bardzo atrakcyjnym krajem, nie tylko dla turystów, ale również dla samych mieszkańców. Zmiana mentalności i chęć rozwoju osobistego przyczyniają się do powstawania lepiej wykształconego społeczeństwa, a co za tym idzie – coraz lepiej zarabiającego.
W ciągu trzech lat udział zakupów nieruchomości mieszkaniowych za gotówkę na głównych rynkach zwiększył się o 100%. Z danych NBP wynika ponadto, że zakupy gotówkowe na rynku pierwotnym stanowiły 64%. Tendencja ta utrzymuje się nadal.

A JAK NIE MAM GOTÓWKI – CZY MOGĘ ZACZĄĆ?

Część osób (a jak wskazywałyby statystyki – 36%), czytając ten artykuł, powiedziałoby: „Ja nie mam gotówki, więc nie mogę inwestować”. Jak się okazuje, brak gotówki nie jest przeszkodą do inwestowania w nieruchomości. Wiele osób posiada zdolność kredytową, którą wykorzystuje do inwestowania. Oczywiście to nie jest tak, że możesz wziąć kredyt, mając zupełne zero na koncie. Banki wymagają wkładu własnego – dzisiaj jest to ok. 20% wartości nieruchomości.
Zobaczmy, jak wygląda to w liczbach: zakładając, że chcesz kupić mieszkanie pod inwestycję, które będziesz wynajmować, a jego wartość to 300 tys. zł, na zakup takiego lokalu w kredycie
potrzebujesz 60 tys. zł wkładu własnego. Czy przy dzisiejszych zarobkach i pewnej dyscyplinie jest możliwe, aby odłożyć taką kwotę w przeciągu roku lub dwóch?
Jest wiele różnych sposobów, aby uzyskać kwotę na kapitał początkowy uzyskać, myślę, że to będzie dob
ry temat kolejnego artykułu.

JAKA JEST STOPA ZWROTU?

Dzisiaj rynek daje nam również możliwość zainwestowania w duże projekty nieruchomościowe, gdzie nie musimy dysponować bardzo dużym kapitałem, a stopa zwrotu z zainwestowanych środków kształtuje się w okolicach 20% w skali roku. Tak więc jeśli wkładamy 200 000 zł, po roku zarabiamy 40 tys. zł. Mogę tu podać przykład Łodzi, gdzie rozpoczyna się budowa sześciokondygnacyjnego budynku o powierzchni 3600 mkw. pod nazwą „Słoneczne Tarasy” (więcej na www.supergotowce. pl), w którym będą mieszkania w wysokim standardzie wraz z kompleksem garaży podziemnych. Decydując się na taką inwestycję, stajemy się udziałowcami spółki, a co za tym idzie – również całej nieruchomości, która jest gwarantem i zabezpieczeniem naszych pieniędzy i naszego zysku.
Wszystko się sprowadza do tego, aby nasze pieniądze pracowały i przynosiły nam realny dochód każdego miesiąca, albo po określonym czasie, gdy kupujemy nieruchomość na kredyt, przyniosły nam aktywa w postaci naszej własnej nieruchomości, nieobciążonej już kredytem.

STRATEGIA GOTOWCA INWESTYCYJNEGO

Przejdźmy teraz do mniejszych inwestycji. Tutaj pojawiają się różne ścieżki inwestowania, możemy sami znaleźć nieruchomość pod najem, wyremontować i wynajmować. Tu bezwzględnie potrzebna jest rzetelna wiedza i doświadczenie. Dlaczego? Może się okazać, że nasza inwestycja jest nietrafiona, że źle się wynajmuje, że nasze założenia się nie sprawdziły – tym bardziej, jeśli inwestujemy za pomocą dźwigni finansowej (kredytu).
Ciekawym rozwiązaniem mogą być gotowce inwestycyjne – czyli mieszkanie wyremontowane z odpowiednimi parametrami, zapewniające nam stopę zwrotu najczęściej od 8 do 10% w skali roku.

Warto tutaj podać przykład gotowca inwestycyjnego z Torunia, który generuje roczny zysk netto w wysokości 54 tys. zł, a wartość zakupu takiej nieruchomości to 500 tys. zł. Oznacza to, że w ciągu 10 lat zainwestowany kapitał do nas wraca, dodatkowo stajemy się pełnoprawnym właścicielem mieszkania. To mieszkanie zostało przeze mnie zakupione w kredycie – strategia, którą przyjąłem, polega na tym, że każdego roku całość zysku przeznaczam na spłatę kredytu, co oznacza, że za 10 lat (w chwili obecnej 8 lat) nie będę już musiał spłacać kredytu, a mieszkanie będzie wolne od obciążeń bankowych i dalej będzie mogło dla mnie pracować. 

Brak gotówki nie jest przeszkodą do inwestowania w nieruchomości.

NA CO ZWRACAĆ UWAGĘ PRZY ZAKUPIE GOTOWCA?

Na rynku pojawia się coraz większa liczba gotowców inwestycyjnych – tu jednak, rozważając zakup, warto zwrócić uwagę na to, jak mieszkanie zostało wykonane, czy zostały użyte materiały dobrej jakości, czy np. drzwi, które montujemy w mieszkaniu, są z marketu, czy prosto od producenta gwarantującego dobrą jakość. Czy panele podłogowe mają przemysłową klasę ścieralności. Ważnych punktów do sprawdzenia jest wiele. Według mojej opinii ma to znaczenie, ponieważ jeśli planujemy naszą inwestycję na 10 lat, to musimy mieć pewność, że po 5 latach nie będziemy musieli wymieniać w mieszkaniu tych elementów z powodu nadmiernego zużycia. Warto takie rzeczy omówić i skonsultować z ekspertem, który będzie w stanie ocenić daną nieruchomość.

Sam aktualnie posiadam trzy gotowce inwestycyjne, docelowo w ciągu dwóch lat planuję osiem takich mieszkań. Moimi klientami w wynajmowanych nieruchomościach są studenci oraz młode osoby pracujące.

Moja, a w zasadzie nasza – ponieważ inwestuję razem z żoną Martą Puls-Boćkowską – przygoda z inwestowaniem zaczęła się w 2015 r., kiedy ukończyliśmy Warsztaty Inwestowania w Nieruchomości (WIWN.pl®). Wtedy to zaczęliśmy obracać nieruchomościami (flipować). Po pewnym czasie stwierdziliśmy, że pieniądze, które zarabiamy na flipach, generujemy na poziomie od 40 do 60 tys. zł z jednego mieszkania i ciągle reinwestujemy. A przecież warto mieć oprócz flipowania jeszcze jakąś strategię, tzw. drugą nogę.
Ceny nieruchomości zaczęły rosnąć – przy flipach to nie ma większego znaczenia, bo kiedy kupujemy drożej, drożej też sprzedajemy. Natomiast dotarło do nas, że kiedy będziemy posiadać dobrze pracującego gotowca inwestycyjnego (10% w skali roku), to oprócz rentownego wynajmu ceny nieruchomości cały czas będą wzrastały i zapewniały nam bezpieczną przyszłość. Dlatego zdecydowaliśmy się na takie rozwiązanie. A Ty jaki masz pomysł na swoją „bezpieczną emeryturę”? Chcesz wiedzieć więcej, skontaktuj się ze mną. 

Tomasz Boćkowski

Inwestor na rynku nieruchomości Absolwent Warsztatów Inwestowania w Nieruchomości WIWN.pl®. Lider społeczności WIWN® regionu kujawsko-pomorskiego. Współwłaściciel serwisu supergotowce.pl

Dziś inwestowanie w nieruchomości JEST DUŻO ŁATWIEJSZE – Strefa Nieruchomości

Marta Biesiekierska i Daniel Miedziński

Gotowiec inwestycyjny jest produktem, który – jak sama nazwa wskazuje – jest gotowym narzędziem do zarabiania pieniędzy, przeważnie wynajetym i już zarabiającym.

CZY KAŻDY MOŻE INWESTOWAĆ W NIERUCHOMOŚCI?

Słowo inwestor brzmi bardzo poważnie. Wielu ludziom wydaje się, że gotowe mieszkania inwestycyjne kupują tylko biznesmeni i właściciele dużych firm, którzy chcą zainwestować spore nadwyżki ze swoich biznesów. Prawda jest jednak taka, że duża część naszych klientów to ludzie tacy jak my wszyscy. Często pracujący na etacie, często wykonujący za granicą pracę fizyczną. Dziś każdy może inwestować w nieruchomości, niezależnie od zasobów i tego, gdzie się aktualnie znajduje. Widzimy, że często decyzja o inwestowaniu ma jakąś głębszą historię, np. ma to być fundament do powrotu do swojego miasta czy kraju. W tym artykule chcemy Ci pokazać, że każdy może czerpać przychód pasywny z gotowców inwestycyjnych. 

CZYM JEST ZATEM GOTOWIEC INWESTYCYJNY?

Gotowiec inwestycyjny jest produktem, który – jak sama nazwa wskazuje – jest gotowym narzędziem do zarabiania pieniędzy, przeważnie wynajętym i już zarabiającym dla Ciebie określoną kwotę. Wiele osób kojarzy gotowce tylko z mieszkaniami podzielonymi na pokoje, a w praktyce jest co najmniej kilka rodzajów gotowców. Może to być mieszkanie wynajmowane na pokoje, całe samodzielne mieszkania, „dwupaki’’ – czyli dwa mieszkania, najczęściej kawalerki, które powstały z jednego dużego mieszkania. Są to również mieszkania przygotowane pod najem krótkoterminowy, czyli nastawione na turystów. Innymi przykładami są: hotele pracownicze, cały blok lub kamienica, lokale komercyjne oraz usługowe itd.
Założeniem inwestycji w gotowiec inwestycyjny jest zakup gotowego mieszkania pod wynajem, generującego dochód na poziomie kilkukrotnie większym niż na lokacie bankowej, najczęściej około 7-10% w skali roku.

NA CZYM POLEGA PRZYGOTOWANIE GOTOWCA INWESTYCYJNEGO?

Przygotowanie gotowca to tak jak w każdej innej formie inwestowania w nieruchomości przede wszystkim znalezienie odpowiedniego mieszkania. W tym przypadku znacznie mniej liczy się cena za metr kwadratowy, ważniejszy jest potencjał nieruchomości. Często okazuje się, że mieszkanie 60-metrowe ma dużo większy potencjał niż mieszkanie 70- czy 80-metrowe. Następnie takie mieszkanie trzeba przystosować do najmu, tak by wygenerować maksymalne zyski, nie zapominając przy tym o komforcie przyszłych najemców. Dlatego trzeba pamiętać, że nie zawsze więcej oznacza lepiej, a im staranniej przygotowane mieszkanie, tym mniejsza rotacja i spokojniejszy najem przez długie lata. Dobrze przygotowane mieszkanie do najmu na pokoje powinno zarabiać około 2 razy więcej niż mieszkanie w tym samym metrażu wynajmowane w całości.

Kupując gotowiec, kupujesz tak naprawdę komfort i spokój, ponieważ ktoś wykonał już tę pracę za Ciebie.

GOTOWCE INWESTYCYJNE VS. LOKATY BANKOWE

Coraz częściej decydujemy się wyciągać pieniądze z lokat bankowych i inwestować je w nieruchomości. Tak właśnie zrobi jedni z naszych klientów, mieszkający na co dzień w Wielkiej Brytanii. Pieniądze trzymali na zwykłej lokacie bankowej, nie wiedząc, że na odległość mogą je zainwestować w nieruchomości w Polsce i zarabiać na tym w sposób pasywny. Do naszej firmy trafił z rekomendacji jednego z inwestorów, po dwóch tygodniach byli już w Polsce i finalizowaliśmy zakup. Z dnia na dzień zaczęli zarabiać na nieruchomościach kilkukrotnie więcej niż na lokacie. 

JAKI JEST PRÓG WEJŚCIA?

Ceny za gotowce inwestycyjne we Wrocławiu najczęściej kształtują się w okolicach 350-500 tys. zł. Ta kwota jest zależna od ilości pokojów, lokalizacji, a co za tym idzie – od zysków, jakie generuje dane mieszkanie.

Ogromną zaletą inwestowania w gotowe mieszkania do wynajmu jest możliwość posiłkowania się kredytem hipotecznym, co sprawia, że zainwestowane przez nas środki pracują znacznie lepiej. Inwestując np. ok 40 tys. zł wkładu własnego, wspomagając się przy tym kredytem, możemy cieszyć się dochodem z nieruchomości na poziomie ok. 3800-4000 zł, co znacznie zwiększa nam procentowy zwrot z zainwestowanej przez nas kwoty. Dodatkowo przy odpowiednich parametrach mieszkania możemy nie zapłacić ani złotówki podatku. Widzimy zatem, że nie zawsze najlepszym rozwiązaniem jest kupno mieszkania za gotówkę, nawet jeśli taką posiadamy.

DLACZEGO GOTOWE MIESZKANIA INWESTYCYJNE SĄ TAK BARDZO ATRAKCYJNE?

Decydując się na zakup gotowca inwestycyjnego, nie musisz martwić się o wykonanie remontu ani zastanawiać się, jak odpowiednio zaaranżować nieruchomość, by bez problemu pracowała dla Ciebie przez wiele lat. Kupując gotowe mieszkanie, kupujesz tak naprawdę komfort i spokój, ponieważ ktoś wykonał tę pracę za Ciebie. Praca naszego zespołu właśnie na tym polega; wyszukujemy mieszkanie, negocjujemy, kupujemy i odpowiednio przygotowujemy dla przyszłego inwestora. Żyjemy w czasach, w których wiele rzeczy staje się łatwiejsze niż kiedyś. Dziś możesz inwestować kilka tysięcy kilometrów od swojego miejsca zamieszkania, możesz żyć za granicą i całkowicie zdalnie inwestować w Polsce. Część naszych klientów to właśnie ludzie mieszkający na co dzień za granicą, którzy nie mają możliwości przylotu do naszego kraju, żeby zbadać rynek czy obejrzeć potencjalne inwestycje. Zdarzyło nam się, że inwestor nie miał możliwości przybyć do Wrocławia, żeby obejrzeć inwestycję, ani nawet żeby sfinalizować zakup. Dzięki naszemu wsparciu cała transakcja przebiegła całkowicie zdalnie, a na konto inwestora trafia od tej pory co miesiąc ponad 3500 zł. Wymagało to od nas co prawda więcej wysiłku niż przy innych transakcjach, jednak ta historia pokazała nam, że dziś wiele rzeczy jest możliwe, kluczem jest znalezienie odpowiednich osób, którym zaufasz.

Gotowce inwestycyjne w postaci mieszkań wynajmowanych na pokoje są niewątpliwie jednym z bardziej rentownych sposobów na zarabianie pieniędzy z najmu.

CO, JEŚLI NIE MAM TEŻ CZASU NA ZARZĄDZANIE NAJMEM?

Bardzo często inwestorzy kupujący gotowce inwestycyjne nie chcą lub nie mają możliwości zajmować się obsługą najmu, ponieważ pracują lub prowadzą firmy w zupełnie innej branży. Dla nich nieruchomości to tylko sposób na ulokowanie pieniędzy lub dodatkowe źródło dochodu. Firma zajmująca się najmem naszego gotowca przejmuje żmudne obowiązki, takie jak m. in. znalezienie i obsługa najemców, drobne naprawy, windykacja należności czy opłaty do spółdzielni lub za media. O dochodzie pasywnym z nieruchomości możemy mówić tylko wtedy, kiedy na Twoje konto co miesiąc wędruje określona suma pieniędzy, a Ty nie martwisz się o bieżące sprawy związane z mieszkaniem.

Naszymi klientami są osoby z Polski, jak i mieszkające za granicą. Niektórzy mieszkają we Wrocławiu, ale nie mają czasu na samodzielne znalezienie, wyremontowanie i wynajmowanie mieszkania, innym brakuje do tego wiedzy. Spora część naszych klientów to również osoby mieszkające poza granicami Polski. Dla nich odległość jest podstawową barierą na dopilnowanie całego procesu.

W Rent Invest zdajemy sobie sprawę z tego, jak ważna jest kwestia zaufania. Coraz częściej nasi klienci decydują się na zakup mieszkania, nawet go nie widząc, ponieważ wiedzą, jak działamy, i po prostu nam ufają. Bardzo cieszy nas to, że po zakupie pierwszego mieszkania ludzie wracają do nas po kolejne lub polecają nas innym. Takie sytuacje nas motywują i pokazują, że popyt na gotowe mieszkania inwestycyjne jest na rynku coraz większy.

Marta Biesiekierska i Daniel Miedziński

to #biznespara, związana ze sobą w życiu prywatnym i zawodowym. Ich pasją od 2017 r. są nieruchomości. Od początku stawiają na biznes oparty na gotowcach inwestycyjnych, których zrobili już kilkanaście. Ale to nie wszystko. Tworzą własną markę Rent Invest, która przygotowuje mieszkania inwestycyjne oraz zarządza nimi z gwarancją zysku. W 2018 r. rozpoczęli również działalność deweloperską. Realizacje i projekty można zobaczyć na stronie: www.rentinvest.pl.